you-know-who
13.06.07, 09:05
mamy obecnie (a jesli nie obecnie to doslownie za pare lat) nowa i niepokojaca
sytuacje w globalnym ukladzie sil.
usa w sposob widoczny slabna i w ukryciu staja sie jednoczesnie silniejsze.
chiny i rosja (bo na razie naprawde globalna polityke mozna tak uproscic)
staja sie w oczywisty sposob mocniejsze, zwlaszcza chiny, ale poza zasiegiem
radaru publicznej opinii jednoczesnie slabna. jak to jest mozliwe, o czym tu mowa?
1. upadek usa?
___________
powierzchownie, usa prowadza juz teraz niepopularna, a od poczatku przegrana
bo zle pomyslana polityke busza + neokonow. (jedyne spojne wyjasnienie
tragicznego upadku znaczenia usa an bw jest takie, ze celem krucjaty byla gra
na korzysc innego niz usa panstwa.)
usa dostaja tegie lanie wojskowe, polityczne, finansowe, maja zaszargana
opinie na swiecie i tak dalej. scisle rzecz biorac wladza wykonawcza o malo
nie odniosla sukcesu w jawnym bezczeszczeniu madrej starej konstytucji,
dopiero glebia taktycznych porazek pozwolila na niesmiale blokowanie
bezprawia (np. ostatnio, decyzja najwyzszego sadu apelacyjnego w sprawie
bezprawnego przetrzymywania obywateli bez procesu, w nieskonczonosc).
jedynym chyba powodem dla ktorego nie powtarzaja sie rozlamy i wewnetrzne
konflikty w spoleczenstwie amerykanow jest to, ze juz wiekszosc wyborcow
uznala ze nie ma sie o co sprzeczac: trzeba spierniczac z iraku przy
najblizszej nadarzajacej sie sytuacji.
usa wynajduja wrogow, z braku lepszych czyli slabszych (bo usa wszczyna wojny
konwencjonalne typowo z najslabszymi panstwami swiata) teraz etat glownego
wroga znowu przypadl staremu arcywrogowi iranowi, a za nowego stracha na
wroble robi stary niepokonany w poprzedniej wojnie nieprzyjaciel znad 38
rownoleznika. fajnie. aha, jest jeszcze banda brodatych terrrorystow, z ktora
usa podobno walczy (hmm, trzeba tu duzo fantazji zeby rzeczywistosc nie
ziterpretowac odwrotnie, ale na chwile przyjmijmy te wersje).
2. usa konczy MAD
_________________
mowa oczywiscie o zwariowanej ale stabilnej i wyprobowanej, zimnowojennej
strategii wzajemnego zastraszenia niszczacym uderzeniem jadrowym (mutually
assured destruction).
na zasadzie inercji nasze wyobrazenie o swiecie jest zawsze nieco
anachroniczne. jeden przyklad to wyobrazenie o tym, ze na Zachodzie jest niski
przyrost naturalny (male rodziny) i wysoki poziom opieki zdrowotnej, a w 3cim
swiecie duze rodziny (duzy przyrost naturalny) i slaba opieka zdrowotna.
[prawdziwe dane pokazuja ze, owszem, tak bylo 30 lat temu, ale przestalo lub
przestaje byc. na przyklad, korea polnocna ma nieowielki przyrost nat., a duzo
lepsza opieke zdrowotna niz polska, miernikiem czego jest duzo mniejsza
umieralnosc noworodkow.] drugi przyklad to wyobrazenie, ze rosja (i niedlugo
chiny) maja taka sumaryczna liczbe icbm's (pociskow miedzykontynentalnych z
glowicami jadrowymi), ze ameryka praktycznie zawsze bedzie trzymana w sytuacji
patowego MADa. fakty nie sa naglasniane, bo to nie na reke usa, ale prawda
jest taka ze ameryka zamiast przestac modernizowac gigantyczny arsenal
jadrowy, tylko przyspieszyla po zakonczeniu zimnej wojny.
chiny prawie stoja w miejscu. wywiad amer. od dziesiatkow juz lat zapowiada ze
wybuduja one za "kilka lat" system rakiet balistycznych. to co jednak maja,
jest smieszne: rakiety na paliwo ciekle, ktore mozna uzyc jak sie wleje to
paliwo do rakiet (potrzeba 2 godziny, rakiety koroduja pod wplywem paliwa
cieklego w 24 godziny), ich glowice sa schowane osobno, wszystko jest pod
okiem amerykanskich satelitow majacych lustra teleskopow wieksze niz hubble
space telescope. chniy prawdopodobnie nie maja zadnego sposobu wykrycia
ewentualnego uderzenia amerykanskiego z lodzi podwodnych na pacyfiku.
co wiecej, rosja ROWNIEZ nie ma takiej mozliwosci. rosja nie ma dobrze
dzialajacego satelitarnego systemu ostrzegania, a stacje radarowe naziemne
sa tak rozmieszczone ze ze znanych amerykanom niektorych punktow atlantyku,
i olbrzymich polaci pacyfiku amerykanie mogliby uderzyc i kompletnie zaskoczyc
rosjan rakietami icbm (i z ziemi i spod oceanu).
w artykule w powaznym czasopismie foreign affairs,
www.foreignaffairs.org/20060301faessay85204/keir-a-lieber-daryl-g-press/the-rise-of-u-s-nuclear-primacy.html
podanych jest wiele przykladow tego, jak niegdysiejszy parytet mozliwosci
MADowego zniszczenia wzajemnego stopniowo, od roku 1990,
zamienil sie w kompletna przewage usa bo trajektorie zmian poszly w dwie rozne
strony. sytuacja jest taka, ze np. flota atomowa rosji nie dosc ze juz
nieliczna, to praktycznie nie wyplywa z portu i jest sitting duck w razie
ataku z zewnatrz.
to co umyka uwadze komentatorow to fakt, ze amerykanie maja obecnie, po raz
pierwszy od wczesnych lat zimowojennych (50-tych), mozliwosc wygrania
globalnej strzelaniny nuklearnej, JESLI ZAATAKUJA PIERWSI.
autorzy artykulu okrywaja ciekawa mozliwosc: tzw. tarcze "obronne" usa sa
bezuzyteczne jesli usa zaatakowne zostana przez rosjan (jeszcze nie
chinczykow), ale moga byc BARDZO UZYTECZNE dla zmniejszenia nielicznej fali
rakiet ktore zdolaly przetrwac pierwsze amerykanskie uderzenie i pofrunac.
hmm, a ja myslalem ze tarcza w polsce bedzie do walki z rakietami iranu jak
zostana kiedys zbudowane :^)
ameryka nie kryje zamiaru totalnej dominacji przy uzyciu szantazu nuklearnego
(zob. natnl. security strategy z 2003). latwiej jest rzadzic swiatem dobrym
slowem i rakieta za plecami, niz samym dobrym slowem. jest to jednak
przyszlosc niezbyt stabilna, bo wystarczy narwaniec pokroju obecnego prez'a,
albo jakas nowa madelaine albright, a grzybki moga sluzyc nie tylko do
ostrzenia apetytu.
dlatego powinnismy chciec z calego serca, zeby rosja wyskrobala troche
pieniedzy na modernizacje (nie powiekszenie bo to niewiele da) broni jadrowej
i przywrocila stabilny, wolny od atomowego szantazu malych panstw swiat.
chiny moglyby tez sie lepiej postarac, zamiast skupowac konwencjonalny sprzet.
zabawa w jednej piaskownicy z brutalnym lobuzem, ktoremu podstawiaja co chwile
nogi, a jak nie to potyka sie o wlasne i jest rozdrazniony, jest nieprzyjemna.