Dodaj do ulubionych

Rodzice torturuja coreczka

15.11.07, 19:42
te dwa scierwa ludzkie torturowaly coreczka adaptowana od wieku 6 miesiecy do
4 lat.

tinyurl.com/3ckcuc
Slow na to zdziczenie brakuje. Moze dwa komentarze.

Po pierwsze, na szczescie jest prasa i prasa szuka sensacji. Bo w koncu
opadaja maski takich czy innych ludzkich scierw. Dodajmy scierw z miasta gdzie
mieszkaja francuskie elity: z Wersalu.

Po drugie, adopcja to czesto, gesto nieszczescie dla dziecka. I to dziecko
przezyje, dzieki Bogu, ale kim sie stanie z takimi rodzicami?

PF
Obserwuj wątek
    • ghotir Re: Rodzice torturuja coreczka 19.11.07, 14:38
      PF,

      Adopcja to najczesciej szczescie dla dziecka. Osobiscie nie lubie
      Reagana, ale to co on zrobil w sprawie adopcji (placenie ludziom za
      adopcje) bylo i madre i serdeczne.

      Te dwa scierwa stanowia wyjatek od normalnych ludzi. Moje
      doswiadczenia z adopcyjnymi rodzicami wskazuja na to, ze to bractwo
      naprawde kocha zaadoptowane dzieciaki.

      Ale zdarzaja sie wyjatki. Sam walczylem przeciwko "foster parents",
      ktorzy przyjmowali dzieciaki tylko po to aby dostac forse; dzieciaki
      gnily w "play rooms" lub doswiadczaly "failure to thrive". Moje
      doswiadczenia ze sluzbami ochrony dzieciakow mowia mi, ze wielu
      zdziczalych "foster parents" przyjmuje dzieciaki, ktore nie potrafia
      jeszcze mowic.

      Nie wiem co przydarzylo sie tej dziewczynce, nie czytam po
      francusku, ale domyslam sie, ze ona zostala zakatrupiona przez
      swoich adopcyjnych rodzicow.

      Mamy od groma i troche pracownikow socjalnych sprawdzajacych
      standardy adopcyjnych domow i stan sierot w tych domach ale od czasu
      do czasu cos nam umyka. W mojej ukochanej agencji w Kalifornii
      umknal nam przypadek dzieciaka przywiazywanego do toalety kiedy
      jego "foster mother" oddawala sie swojemu ulubionemu
      zajeciu "dealing drugs". Inny przypadek byl mniej dramatyczny,
      noworodek cierpial z powodu "failure to thrive". Pracownik socjalny
      umiescil dzieciaka w innej rodzinie i dzieciak przystapil
      do "thriving". Ciekawostka jest to, ze panienka, ktora glodzila tego
      noworodka wciaz jest "foster parent", sprawdzilem to w ostatni
      piatek.

      PF,
      Ludzie adoptuja dzieci z roznych powodow. Najczesciej ci ludzie chca
      obdarzyc swoja miloscia jakas istote. Czasami adopcyjni rodzice sa
      zwyrodnialcami. Ludzie w serwisach spolecznych bardzo ciezko pracuja
      aby odrzucic tych zwyrodnialcow ale czasami pracownikom spolecznym
      nie udaje sie tego zrobic. Szkoda, ze ta dziewczynka dostala sie w
      szara strefe francuskich sluzb socjalnych.
      • polski_francuz Zaangazowanie 19.11.07, 20:03
        Masz pewnie racje, ze w wiekszosci wypadkow adopcja jest szczesciem dla
        malenstw. I dziecko pewnie przezyje.

        Innym elemnetem zdziczenia bylo bezrobocie pana domu a jeszcze innym to, ze
        dziecko pochodzilo z Maroka.

        A jako, ze mamy teraz kilku zapalencow, ktorzy chcieli przywiezc 100 dzieci z
        Czadu na cos co przypomina "adopcje" we Francji i ktorych w pore zatrzymano, raz
        jeszcze widac ze nie mozna dzieci byle komu powierzac.

        Dzieki za twoj komentarz. Rozumiem, ze pracowales dla sluzb spolecznych.
        Podziwiam twoje zaangazowanie.

        Pozdro

        PF
        • ghotir Re: Zaangazowanie 19.11.07, 23:43
          PF,
          Przetlumacz Twoja wklejke na jezyk polski lub angielski. Rozmawiam o
          ogole ale nie rozumiem szczegolow. Sugerujesz, ze ta maltretowana
          dziewczynka byla arabskim dzieckiem zaadoptowanym przez biala
          rodzine? Sugerujesz, ze byly plany adopcji 100 afrykanskich dzieci
          przez bialych Francuzow? Otwierasz swoimi uwagami zupelnie nowy
          aspekt adopcji. Przestan byc Pytia, wyjasnij o czym piszesz.
          • polski_francuz Re: Zaangazowanie 20.11.07, 07:35
            O 100 dzieciach afrykanskich pisala prasa swiatowa, tez polska. Oto artykul:

            tinyurl.com/2v4xwx
            O dziecku maltretowanym pisala glownie prasa francuska.

            PF
            • polski_francuz Re: Zaangazowanie 20.11.07, 08:02
              I jeszcze:

              tinyurl.com/yu85be
              PF
              • ghotir Dezorientacja 21.11.07, 22:51
                Jestem zdezorientowany wobec przytoczonych przez Ciebie linkow.
                Obawiam sie, ze Marie ma wlasciwe podejscie do sprawy:
                prawdopodobnie niektorzy pracownicy "Arki" starali sie sie pomoc a
                inni probowali zarobic na sytuacji.

                Nigdy nie pracowalem w "adopcji" ale mam od groma i troche
                przyjaciol, ktorzy w tym siedza. Osobiscie znam trzy dzieciaki
                zaadoptowane zza zagranicy przez moich dwoch kumpli. Czasami
                sytuacje sa bardzo proste. Ot ktos z US lub Kanady adoptuje
                dzieciaka, ktory zostal porzucony w zaulku w Pekinie (przypadek
                naglosniony przez NPR). Czasami ktos w tych krajach zostaje
                poinformowany, ze ma odebrac osierocone blizniaki w Peru ale po
                przyjezdzie na miejsce dowiaduje sie, ze te blizniaki maja matke i
                ze ta matka nie ma ochoty na rozstanie sie ze swoimi dzieciakami
                (przypadek mojego kumpla).

                Gdybysmy mieli funkcjonalne ONZ to sprawy miedzynarodowej adopcji
                juz dawno zostalyby uregulowane. A ze nasze ONZ staje sie coraz
                mniej funkcjonalne to mamy to co mamy ;)

                W agencji gdzie teraz robie badania (US) nikt nie wie jak podchodzic
                do miedzynarodowych adopcji. To samo dotyczy naszych dwoch sedziow.
                Welfare and Institution Code &300 nie jest w tej sprawie pomocny.
                Miotamy sie a w miedzyczasie dzieciaki moga byc porywane w
                celu "nielegalnej" adopcji lub w celu wycinania z nich organow.

                Pracuje z sierotami, on and off, od dwunastego roku zycia.
                Rzeczywiscie jestem baaardzo zainteresowany ich losem. Jak wiesz,
                jestem takze bardzo zainteresowany wydarzeniami swiatowymi, ktore
                przyczyniaja sie do sieroctwa.

                Masz jakies refleksje?
        • ghotir Adopcja 20.11.07, 00:26
          Adoptuja glownie ludzie, ktorzy nie moga miec wlasnych dzieci. To
          bractwo rozpieszcza swoje adoptowane pociechy do nieprzyzwoitosci.

          Serwisy spoleczne w US i w Kanadzie staraja sie zrownywac rase
          dzieciakow i rase ich potencjalnych rodzicow. To staje sie troche
          trudne bo od ostatniego roku sprawa rasy zostala usunieta z ankiety
          adopcyjnej. Na szczescie kultura i jezyk wciaz istnieja w tej
          ankiecie.

          Adopcja jest duzo lepsza dla dzieciaka niz "permanent placement". W
          US dzieciak dostaje fundusze na "counseling" i "braces", ktore nie
          bylyby dostepne dzieciakowi w "long term placement".

          Adopcja daje dzieciakowi poczucie stabilizacji. Dlatego ja
          naciskalem na "foster parents" aby zaadoptowali moje dzieciaki.

          Ale zapewniam Cie, ze bardzo dokladnie przygladalem sie "family
          dynamics" potencjalnych "adoptive parents". Z pewnoscia nie
          podpisalbym sie pod listem dajacym prawo do adopcji czlowiekowi,
          ktory byl bezrobotny. Bezrobocie, podobnie jak roznice rasowe, to
          dla mnie byl czerwony sledz (red herring).
    • uyu Re: Rodzice torturuja coreczka 22.11.07, 02:19
      Tlumacze w skrocie najistotniejsze fakty zawarte w artykule:


      Rodzice czteroletniego dziecka zostali przed sadem w Wersalu pod
      zarzutem tortur i barbarzynstwa zadawanych w okresie od 6 miesiaca
      do czwartego roku zycia dziecka .

      Wedlug lekarzy ze szpitala Necker’a „nigdy dotad tak male dziecko
      nie nosilo na sobie tylu sladow tortur”. Dziecko ma powyrywane wlosy
      i zeby, polamane kosci, liczne odkolorowania skory na skutek
      spozycia zracych produktow, owrzodzony jezyk i przewod pokarmowy, na
      ramionach slady ugryzien przez czlowieka oraz slady bicia na calym
      ciele.
      Na skutek (nie wiem jak to sie nazywa w literaturze fachowej - nigdy
      nie tlumaczylam tekstow medycznych) "potrzasniecia" w wieku 6
      miesiecy dziecko utracilo zdolnosc widzenia na jedno oko.

      Dziewczynka urodzila sie w Maroku i w wieku trzech miesiecy zostala
      zaadoptowana przez malzenstwo bezrobotnego inzyniera agronoma
      majacego dzis 46 lat oraz 40-letnia matke pochodzaca z Algierii,
      bezrobotna. Malzenstwo ma wspolne dziecko, ktore jest o dwa lata
      starsze od maltretowanej dziewczynki.

      Oboje rodzice zaprzeczaja stawianym im zarzutom.

      Grozi im 30 lat wiezienia.
      • ghotir uyu 22.11.07, 05:23
        Dziekuje za tlumaczenie.
      • paganinek Re: Rodzice torturuja coreczka 24.11.07, 00:31
        > (nie wiem jak to sie nazywa w literaturze fachowej - nigdy
        > nie tlumaczylam tekstow medycznych) "potrzasniecia" w wieku 6
        > miesiecy dziecko utracilo zdolnosc widzenia na jedno oko.

        Zespół dziecka potrząsanego.

        Dzięki za tłumaczenie. Nie mieści się w głowie, jak bardzo
        skrzywdzili to bezbronne dziecko. Trzy i pół roku trwało zanim ktoś
        to zauważył... :(((

        > Oboje rodzice zaprzeczaja stawianym im zarzutom.

        Ciekawe, jaka może być ich wersja.
        • ghotir Re: Rodzice torturuja coreczka -paganinek 24.11.07, 02:46
          paganinek napisała: "Oboje rodzice zaprzeczaja stawianym im
          zarzutom. Ciekawe, jaka może być ich wersja."

          KIedys nasluchalem sie, teraz naczytuje sie tymi wersjami. Rodzice
          mowia, ze oni bardzo kochaja swoje pociechy i nie rozumieja dlaczego
          CPS (Children's Protective Services) i policja nie pozwalaja im na
          dalsze maltretowanie ich dzieci. Tak naprawde maltretowanie nigdy
          nie zdarzylo sie. Nigdy nie doszlo do potrzasniecia dzieciaka. Ot,
          jego mozg sam z siebie wygenerowal traume, ktora uszkodzila ten
          mozg. Skull fracture zdarzylo sie na skutek upadku dzieciaka z
          kanapy (to sie nieczesto zdarza nawet przy upadku noworodka z
          drugiego pietra i na beton, noworodki sa "designed" do upadania na
          glowki).
          W ostatecznosci adwokat zwyrodnialych rodzicow stwierdzi, ze rodzice
          nie musza "incriminate themselves" przez wyjasnienie jak doszlo do
          dziecka "injuries" (sprawa poziomu dowodow w sprawach dzieci versus
          poziomu dowodow w sprawach kryminalnych, troche jak OJSimpson
          uniewinniony w kryminalnym procesie ale skazany w cywilnym
          procesie). W tych sprawach praktycznie zawsze adwokaci potrafia
          znalezc kruczek uniewinniajacy ludzi maltretujacych swoje
          dzieci. "Subpoening expert medical doctors" nieczesto ma jakies
          znaczenie. Rodzice, ktorzy spowodowali smierc jednego dziecka bardzo
          czesto otrzymuja licencje na bycie "foster parents".

          Pracowalem bylem w CPS przez cztery lata. Teraz robie badania w
          agencji znanej z sensownej ochrony dzieciakow. Ta agencja naprawde
          ma oddanych sprawie ochrony dzieciakow pracownikow spolecznych i
          administracje. Ale ta agencja jest bardzo czesto zmuszana przez
          prawo do zwracania zwyrodnialym rodzicom ich dzieci. Wcale nie
          zdziwie sie, ze wspomniani zwyrodnialcy sa uniewinnieni i ze ich
          biologiczne dziecko powraca do nich (domyslam sie, ze francuskie
          sluzby spoleczne przejely opieke nad tym dzieckiem).

          Paganinek,
          Nasze intencje i czyny ida w jednym kierunku. Prawo idzie w innym
          kierunku. KIedy pracowalem w CPS czesto udawalo mi sie przeginac
          prawo w kierunku ochrony dzieciakow (mialem fantastyczna pomoc
          naszych adwokatow). Ale to bylo dawno i ja jestem pasjonatem.
          Normalnie, sluzby ochrony dzieciakow ida z prawem bez przeginania
          go. Wcale sie nie zdziwie dowiadujac sie, ze wspomniani "rodzice"
          zostali uniewinnieni.

          Dziekuje za wpis.
        • uyu Re: Rodzice torturuja coreczka 24.11.07, 03:13
          Jestem zmuszona pokajac sie, bo "niedodtlumaczylam" tekstu do konca.
          Jest w nim akapit mowiacy o tym, ze rodzice ciagali to dziecko caly
          czas po lekarzach wmawiajac jednoczesnie otoczeniu, ze jest ono
          bardzo chorowite i z pewnoscia niedlugo umrze.
          Dlatego uwazam, ze winny jest lekarz rodzinny. Nie wyobrazam sobie,
          zeby nie zauwazyl rodzaju i pochodzenia obrazen. Tym bardziej, ze
          prawo jest w takich przypadkach bardzo jasne i mowi, ze kazdy kto
          zauwazyl podejrzane obrazenia u maloletniego jest zobowiazany do
          zasygnalizowania ich policji.
          To dziecko nie mialo szczescia i trafilo na zlego lekarza.
          Na pocieszenie moge powiedziec, ze jest wiele przypadkow
          nadinterpretacji. Kilka lat temu w wyniku jednej z nich policja
          zaaresztowala rodzicow dziecka cierpiacego na genetyczna wade zwana
          potocznie "szklistoscia kosci" - chorobe polegajaca na tym, ze nawet
          drobne uderzenie o sprzet czy upadek moze skonczyc sie zlamaniem. Po
          dosc zawilym sledztwie rodzicow oczyszczono z podejrzen.

          Dziekuje za nie do konca zasluzone dziekuje :))
          • ghotir Re: Rodzice torturuja coreczka -Uyu 24.11.07, 03:40
            Ciaganie dziecka po lekarzach z powodu wyimaginowanych chorob jest
            dosc dobrze znanym symptomem, nie znam jego polskiego odpowiednika.
            Domyslam sie, ze francuskie ochrony dzieci doskonale to znaja.
            Nie win lekarza, podejrzewam ze on zalozyl, tak ja bym to zrobil, ze
            rodzice sa OK. Masz racje, ten dzieciak trafil na zlego lekarza (te
            polamane kosci). Owszem, obowiazkiem lekarza jest zlozenie
            raportu "suspected child abuse". Widocznie pediatra wybral wierzenie
            rodzicom. Ja dostalem doskonaly training w tej sprawie, moja byla
            narzeczona, lekarka-psychietra, mowi mi, ze lekarze nie dostaja
            takiego training.

            Do konca zasluzylas na moje dziekuje. Przetlumaczylas dla nas
            francuski artykul i w swoich nastepnych postach pokazalas, ze Twoje
            serce jest z sierotami. Dziekuje jeszcze raz.

            Owszem, przewaly zdarzaja sie. Typowym w US/Canada jest aresztowanie
            rodzicow za "mongolian mark" na ich dzieciakach. Spedzilem okolo
            dziesiec procent mojego czasu jako social worker na uzyskiwaniu od
            pediatrow listow mowiacych, ze znaki na cialach dzieci wynikaly
            z "mongolian mark" a nie z "abuse".

            Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam.
    • xagog Re: Rodzice torturuja coreczka 22.11.07, 09:58
      "te dwa scierwa ludzkie torturowaly coreczka"

      Hmm,biedny coreczek
      • polski_francuz Re: Rodzice torturuja coreczka 22.11.07, 10:50
        "Hmm,biedny coreczek"

        Znowu piejesz, sorry, piszesz.

        PF
    • absztyfikant coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 17:26
      Zaczynasz pisac jak Fredzio... :))))))))
      • absztyfikant Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 17:28
        Adoptowac (adopcja), a nie adaptowac (adaptacja).
        • polski_francuz Bufon 22.11.07, 18:14
          Nazwalem cie bufonem nie po raz pierwszy i sadze ,ze nie ostatni. Bufon to nie
          jest przezwisko to okreslenie charakteru czlowieka...Okreslen takich jest krocie
          , jedne pochlebne np. szlachetny, uczciwy, odwazny, prawdomowny, inne mniej
          pochlebne, wsrod nich bufon oznaczajacy: chwalipiete, wazniaka, pyszalka,
          zarozumialca, megalomana, w
          koncu buca.
          • absztyfikant Re: Bufon 22.11.07, 18:21
            Swoj swojego zawsze pozna, nie?:)
        • ghotir Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 20:50
          absztyfikant napisał: "Adoptowac (adopcja), a nie adaptowac
          (adaptacja)."

          Po to aby rozmyslac nad Twoim dylematem chcialbym wiedziec gdzie Ty
          moralnie stoisz. Na razie widze, ze interesuja Cie formalne aspekty
          sprawy. Gdzie Ty stoisz moralnie?
          • absztyfikant Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 21:03
            Mam napisac, ze to bardzo zle, ze krzywdzili to dziecko? Przeciez to
            oczywiste dla kazdego czlowieka. Ta dyskusja do niczego nie
            prowadzi. Codziennie w gazetach mozna znalezc mnostwo takich
            historii. Ostatnio sie okazalo, ze jezuici molestowali mlodocianych
            Eskimosow. Ta historia byla o tyle ciekawa, ze beda bulic
            odszkodowania.
            • uyu Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 22:36
              Po przeczytaniu artykulu zacytowanego przez pf i jego komentarza
              postanowilam zrobic krotkie tlumaczenie aby nie tylko farankofoni
              mogli poznac zawarte w nim fakty. Tym bardziej, ze pelen emocji
              komentarz pf nie podawal ich zbyt wiele, a gothir byl nimi wyraznie
              zainteresowany.

              Gdy przed chwila weszlam na forum i zobaczylam, ze w watku jest
              ponad 60 wpisow pomyslalam, ze te kilka minut spedzonych nad tekstem
              nie poszlo na marne.
              Niestety, przeczytalam wasze wpisy i juz wiem, ze zmarnowalam czas,
              bo wy, poza nielicznymi wyjatkami (gothir), skupiliscie sie na czyms
              innym, na obrzucaniu sie blotem.
              Swoja droga, trzeba byc naprawde podlej natury aby historie
              maltretowanego dziecka wykorzystac do zalatwiania wlasnych,
              prymitywnych porachunkow. Zero taktu, zadnych zasad, zadnych
              limitow. Jeszcze dzicz czy juz kompletne zbydlecenie? Bo myslacy
              ludzie z pewnoscia juz nie !
              Jestescie zalosni ... et quelle vulgarité !
              • absztyfikant Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 22:43
                Uyu, czy robienie z tej tragedii sensacji na forum bylo wlasciwe?
                Cui bono?

                Kolega PF nieustannie poucza innych, jest antysemita, a dzisiaj po
                prostu podlozyl mi sie swoja polszczyzna na poziomie Fredzia. Masz
                prawo nie kojarzyc Fredzia, wiec dam Ci probke:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=54489110&a=54551696
                • uyu Re: coreczke, coreczke!!! 22.11.07, 23:27
                  Forum to forum. Ma swoje prawa. Szlag go trafil, ostro zareagowal,
                  chcial sie tym podzielic. Jego prawo. Tym bardziej, ze znalazl odzew
                  u innych forumowiczow zainteresowanych tematem.

                  Gdyby temat watku dotyczyl czegos innego, jakiejs dupy maryny czy
                  PIB Nepalu w latach szescdziesiatych, nie odezwalabym sie.
                  Odezwalam sie, bo mi wlosy deba stanely a glowie po przeczytaniu
                  artykulu.

                  Jesli ktos uwaza, ze tego rodzaju sprawy go nie dotycza, nie robia
                  na nim wrazenia, nie uderzaja w jego wrazliwosc, to niech idzie w
                  jasna cholere tarzac sie w blocie troche dalej. Niech otworzy watek
                  pod tytulem "moje zasmarkane ego" i tam sobie uzywa, toczy potyczki
                  slowne i probuje blyszczec matowym intelektem.

                  Nie wiem jak ty, ale ja uwazam, ze jakosc dyskusji wiele mowi o
                  jakosci dyskutantow. A jesli ktos mi zarzuci uzycie zwrotow
                  powszechnie uznanych za niewlasciwe i brak szacunku, odpowiem, ze
                  moj szacunek jest wprostproporcjonalny do jego godnosci.
                  Kto glupi, obrazi sie i tym sposobem przyzna mi racje. Madrzejszy
                  zmilczy i zastanowi sie.
                  • dana33 Re: coreczke, coreczke!!! 23.11.07, 10:43
                    nu, uyu, nie przesadzajmy, jak powiedzial ogrodnik.... nie bylo nic
                    takiego jak "odzew u innych forumowiczow zainteresowanych tematem",
                    chyba ze ghotir przedstawia soba liczbe mnoga.....

                    a mnie szlag trafia za kazdym razem, jak pf, i nie tylko, wyciagaja
                    ciagle takie lub podobno tematy o innych, od razu leca slowa jak
                    scierwo i bydlo i dzicz..... ale nigdy nie zauwazaja jakos dokladnie
                    tych samych zdarzen w swoim wlasnym kraju... dziwne, nie uwazasz?
                    takie znecanie sie nad dziecmi jest wszedzie, ale to absolutnie
                    wszedzie, na kazdym kontynencie i w kazdym kraju.... absolutnie
                    godne potepienia... tylko to wyszukiwanie ciagle zlych stron u
                    innych, to zawsze ktos inny jest tym scierwem lub bydlem.... moze tak
                    przestac pluc ciagle na innych wlasnie? a jesli juz koniecznie
                    trzeba pluc, to moze zaczac od wlasnego podworka, a nie ciagle
                    dowartosciowywac sie, pokazujac jak to inni wlasnie sa tym bydlem?
                    • uyu Re: coreczke, coreczke!!! 23.11.07, 13:50
                      dana,

                      jest mi doskonale obojetne kto jest autorem watku, a kto jego
                      rozmowca. Nie w tym rzecz.

                      Moze w tym, ze inaczej to odbieramy. Przez 10 miesiecy patrzylam jak
                      dwoje pijaczkow marnuje dzieci. W koncu jedno z nich udalo im sie w
                      pijanym widzie utopic. Najbardziej bylo im zal samochodu, bo
                      dziewczynaka tez byla fa’a’amu czyli adoptowana.

                      Piszez, ze obaj dowartosciowuja sie i traktuja innych jak bydlo.
                      Jesli tak jest w rzeczywistosci, to sami nie zasluguja na nic wiecej
                      jak na tytul oborowych :)
                      • cyniol Re: coreczke, coreczke!!! 23.11.07, 14:10
                        uyu napisała: .
                        > Jesli tak jest w rzeczywistosci, to sami nie zasluguja na nic wiecej
                        > jak na tytul oborowych :)

                        niezwykle celne okreslenie dla dany i jej ferajny:)))
                        Wyzwiska, nasmiewanie sie z nickow, wymyslanie przezwisk, slownictwo przekupki z
                        targowiska (zlotko, ciucius) brakuje jeszcze kochasia i serdenka:)))

                        • ghotir PF i Uyu 23.11.07, 14:34
                          Dziekuje Wam za rozmowe. Okazaliscie sie bardzo serdeczni w tej
                          rozmowie. Bede Wam to pamietal :)
                          • polski_francuz Ghotir 23.11.07, 14:54
                            Sprawa byla bardzo ludzka i bardzo wzruszajaca. Ktoz nie ma dzieci i ktoz ich
                            nie kocha?

                            Ty, jesli dobrze zrozumialem, miales tez zawod zwiazany z pomoca ludziom.

                            I mnie osobiscie to bardzo imponuje. Uwazam wlasnie, ze bardziej szlachetnego
                            zawodu nie ma.

                            Co do uwag pozostalych dwoch forumowiczow, ktorzy watek stworzyli. Niestety nie
                            bylo dyskusji byly wyzwiska, epitety i gwalcenie netykiety, ktora mowie zeby
                            osobistych postow nie pisac.

                            Dlatego tez w odpowiedzi na ich zaczepki nie napisalem zadnego postu. Uzylywalem
                            niepodpisanych cytatow z obelzywych postow, ktore dostalem od tej grupy
                            forumowiczow na innym watku. Poczym zapisalem ich jako neprzyjaciol i przestalem
                            ich posty widziec.

                            Co ci takze radze zrobic.

                            PF

                            • dana33 Re: Ghotir 23.11.07, 15:17
                              oh oh peef...... ja nie pisalam ani przyglupawy peef, ani
                              przyglupawy ghotirek.... to wlasnie ten twoj podziwiany i ten
                              piszacy do mnie cos o wyzywaniu uzywacie tego hoch francuskiego
                              piszac glupawa danusiu i o zezwierzeceniu israelskiego wojska....

                              wiec jak zawsze, peef.... zanim krytykujecie innych, nazywacie ich
                              scierwem i bydlem, popatrzcie sie na siebie....

                              wygasiles mnie? giiiiit.... ja ciebie nie... :))))
                              • ghotir Kochana Danusiu 24.11.07, 04:31
                                Popisalas sie na tym watku skrajnym brakiem wrazliwosci spolecznej i
                                skrajna glupota.

                                Owszem, mamy prace naukowe opisujace zezwierzecenie wojsk
                                izraelskich. Ciekawym aspektem tych prac jest to, ze ich autorami sa
                                izraelscy naukowcy.

                                W sprawie Twojej wrazliwosci spolecznej pragnalbym przypomniec Ci,
                                ze dziecko bylo maltretowane. Ty uzylas rozmowy o tym maltretowaniu
                                po to aby zaatakowac nielubianych forumowiczow. Gdybym mial okazje
                                to splunalbym Ci w twarz. Oczywiscie rozumiem, ze Ty potraktowalabys
                                moja twarz kolba Twojego karabinu (opowiastka z pracy naukowej
                                napisanej przez naukowca w Izraelu).

                                Dobrze, ze nie masz mozliwosci patrzenia na Twoje ofiary, Dano. Dla
                                mnie jestes duzo ponizej zniesmaczenia. Tys jest morderca i
                                nawolywacz do morderstw, cos podobnego do SS.
                              • ghotir Re: Ghotir-dana33 24.11.07, 12:11
                                dana33 napisała: "zanim krytykujecie innych, nazywacie ich
                                scierwem i bydlem, popatrzcie sie na siebie...."

                                Bardzo uwaznie patrze na siebie. Z tego powodu zajalem sie
                                poduczaczaniem sierot kiedy mialem 12 lat. Kiedy uzyskalem
                                pelnoletnosc zabieralem to bractwo na wycieczki w gory bo wlasnie
                                patrzylem na siebie; chcialem byc przyzwoitym czlowiekiem.

                                Jako staruszek na tym forum wciaz potrafie patrzec sobie w oczy:
                                pracuje calkowicie spolecznie (pomijajac cztery lata, kiedy placono
                                mi za to) w kierunku czynienia swiata lepszym dla ludzi, ktorzy
                                zostali wykresleni z mapy spoleczenstw takich jak Twoje, Dano.

                                Ty zdajesz sie popierac morderstwo mojej sasiadki przez izraelskie
                                buldozery. Ciebie zdaje sie nie obchodzic maltretowanie sieroty.
                                Jedyne co zdajesz sie wnosic do tego forum to nienawisc.

                                Wyglada na to, ze obecna administracja tego forum popiera
                                forumowiczow takich jak Ty. Ciesz sie przejazdzka.
                          • uyu Re: PF i Uyu 23.11.07, 23:46
                            ghotir napisał:

                            "Dziekuje Wam za rozmowe. Okazaliscie sie bardzo serdeczni w tej
                            rozmowie. Bede Wam to pamietal :)"

                            Nie ma za co. Ja tylko napisalam to co mysle :))
                            Ciesze sie, ze prawidlowo odczytales tryb przypuszczajacy zdania o
                            oborowych :)))

                            Finezja, niby mala rzecz a jakze wazna :))
            • ghotir Re: coreczke, coreczke!!! 09.01.08, 00:32
              absztyfikant napisał: "Mam napisac, ze to bardzo zle, ze krzywdzili
              to dziecko? Przeciez to oczywiste dla kazdego czlowieka."

              Wychodzimy z roznych przeslanek. Ty zdajesz sie uwazac, ze
              maltretowanie dzieci jest nieludzkie. Stoja z Toba w tej sprawie.
              Ale chcialbym przypomniec Ci, ze do bardzo niedawna (praktycznie do
              dzisiaj) wielu ludzi uwaza, ze dzieci sa wlasnoscia ich rodzicow,
              biologicznych lub adopcyjnych. Pracowalem, m.in. w "CPS Intake and
              Assessment"; sadysci, ktorym udalo mi sie udowodnic sadyzm byli
              niezwylke nieprzyjemni wobec mnie bo uwazali, ze naruszalem ich
              prawo do torturowania swoich dzieci; oni uwazali sie za wlascicieli
              swoich dzieci.

              Pragne takze przypomniec Ci, ze pozycja Children's Protective
              Services jest bardzo polityczna: czasami CPS broni dzieci, czasami
              CPS w US jest zmuszane do bronienia zwyrodnialych rodzicow. Pozycja
              CPS w US zalezy w bardzo duzym stopniu od tego gdzie "family values"
              wyznawane przez wyborcow kieruja polityczna sile CPS. Ochrona
              dzieciakow od zwyrodnialych rodzicow wyglada troche jak pogoda:
              znamy ogolny kierunek, ale "globalne ocieplenie", w tej sprawie
              ogolnie trendy polityczne, nie jest przewidywalne.

              Oczywiscie zgadzam sie z Toba w sprawie odszkodowan. Molestowanie
              dzieciakow jest be i ci, ktorzy sie tego dopuszczaja powinni za to i
              przeprosic i zaplacic. Niestety, w przypadku Kosciola Katolickiego
              to wierni placa za "transgressions of their leaders". Ksiadz zostal
              przeniesiony do innej parafii (gdzie on znowu molestuje dzieciaki)
              ale wierni traca koscioly bo Kosciol sprzedaje wzniesione wysilkami
              swoich wiernych swiatynie w celu zaspokojenia materialnych roszczen
              ofiar ksiedza, ktory wcale nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci za
              cierpienia dzieciakow spowodowane seksualnymi swoimi apetytami.

              Absztyfikant,
              Owszem, oczekuje Twojego potepienia znecania sie nad bezbronnymi.
              Robisz to w sprawie Bliskiego Wschodu i dlatego chce mi sie z Toba
              rozmawiac.
    • ghotir Re: Wybacz - PF 22.11.07, 20:37
      Mnie przepraszac za to nie nie trzeba; potrafie czytac.

      Opowiem Ci cos od siebie, z serca.
      Szesnastego pazdziernika tego roku dowiedzialem sie, ze dziecko
      ktore bylem trzymalem i z ktorym bylem nawiazalem kontakt wzrokowy,
      umarlo. Przyczyna smierci byl blad "foster mother", ona pozwolila na
      to, ze glowka dziecka zostala zlapana miedzy materac i kanape;
      dziecko mialo bardzo slabe miesnie szyi, jego pracownik socjalny
      wlasnie wyslal to niemowle (siedem miesiecy) do specjalnych serwisow
      w tej sprawie. "Foster mother" byla biala, dzieciak byl "bialy".
      Serwisy adopcyjne pracowaly nad znalezieniem adopcyjnych rodzicow
      dla tego noworodka.

      Maltretowanie adopcyjnych dzieci bardzo nieczesto dotyczy rasy. Ono
      dotyczycy poziomu zezwierzecenia "adoptive parents". Chcialbym Was
      poinformowac, ze ani w US ani w Kanadzie kandydaci na "foster
      parents" nie przechodza ewaluacji psychiatrycznej.

      Obawiam sie, ze atak na Ciebie nie mial nic wspolnego z
      maltretowanym dzieckiem lub z jego rasa. Dopadla Cie sfora Twoich
      osobistych wrogow. Rozumiem co Ci sie przydarzylo. Szkoda, ze ten
      atak odbyl sie na watku, na ktorym dyskutowalismy losy dzieciakow.
      Ale wiem, ze ta zgraja nie przebiera w srodkach. Naprawde nie masz
      powodow do przepraszania za te zgraje.
      • polski_francuz Re: Wybacz - PF 22.11.07, 20:47
        No coz masz dobre serce i to wazne. Inzynierowie, na ogol, mysla w kategorii
        systemow ktore funkcjonuja lub nie. Rzadko kiedy wchodzi w rachube serce. A powinno.

        Jako, ze pracowalem w kilku krajach, zauwazylem wlasnie to pragmatyczne
        podejscie u Anglosaksonow (w Australijskim wydaniu). We Francji jest troche
        inaczej, system zaczyna dzialac jak cos sie zdarzy. Wlasnie jak to dzieciatko
        trafi do serca kazdego.

        Dzieki z "ratowanie" watku. Ale obawiam sie, ze zostal juz zbeszczeszczony
        bezpowrotnie.

        PF

        • ghotir Re: Wybacz - PF 24.11.07, 04:14
          Socjolodzy tez "na ogol, mysla w kategorii systemow ktore
          funkcjonuja lub nie. Rzadko kiedy wchodzi w rachube serce.".
          Zapewniam Cie, ze kiedy rozmawiam o "world system" maltretowane
          dzieciaki umykaja mojej uwadze. Ale ja jestem social/political
          activist gdzies od dwunastego roku zycia. Interesuja mnie sieroty i
          ich losy spowodowaly moje zainteresowanie swiatowymi sprawami.

          Probowalem "ratowac" ten watek takze przez "forum o forum". Jedyne
          czego tam doznalem to wycinanie moich protestow. Obawiam sie, ze
          klimat sie zmienia. Wiem, ze mnie niedlugo nowa administracja wytnie
          stad calkowicie. Trwaj tu najdluzej jak mozesz; mam wiare, ze Ty
          bedziesz promowac demokracje tak dlugo jak mozesz. Pozdrawiam.
    • ghotir Podsumowanie watku 23.11.07, 05:02
      PF poinformowal nas o problemie adopcji. Pogadywalismy sobie na
      luzie. Przyczepila sie do tego watku zgraja osobistych wrogow PF i
      moich. Zarzneli ten watek. Cenzura milczy.
    • dana33 Re: Podsumowanie watku-Dana 23.11.07, 16:37
      :))))))
    • ghotir Ewaluacja psychiatryczna 25.11.07, 05:51
      Przedstawilem sie Wam tutaj jako "ekspert" w sprawie opieki nad
      sierotami. Jestem takowym. Mam w tej sprawie "academic credentials"
      i ludzie z mojej bylej pracy wciaz podpytuja mnie co bym zrobil w
      tej czy innej sprawie. To nie przypadek, ze teraz robie badania w
      jednej z agencji, ktore opiekuja sie dzieciakami.

      Bardzo pouczajacy jest fakt, ze nikt na tym watku nie zwrocil uwagi
      na moje stwierdzenie, ze "foster parents" nie przechodza ewaluacji
      psychiatrycznej. Byliscie tak bardzo zajeci swoimi porachunkami z PF
      i ze mna, ze umknela Wam ta bardzo wazna sprawa w temacie
      zezwierzecenia "adoptive parents".

      Naprawde, w US, i podejrzewam ze we Francji, kazda osoba, ktora nie
      ma kryminalnego rekordu dotyczacego "child endengerment"
      lub "molest" ma mozliwosc stania sie "foster parent". W ciagu mojej
      bardzo krotkiej kariery w CPS czesto nadziewialem sie na "foster
      parents", ktorzy cierpieli z powodu psychiatrycznych problemow.

      Mialem mozliwosc wysylania biologicznych rodzicow na ewaluacje
      psychiatryczne, ale nic nie moglem zrobic wobec "foster parents".
      Prawo w stanie gdzie pracowalem stanowi, ze po szesciu miesiacach
      opieki nad dzieciakiem i w sytuacji gdzie rodzice traca prawa
      rodzicielskie, "foster parents" maja mozliwosc zaadoptowania
      dzieciaka.

      Nikt nie pyta psychiatry, lub nawet pracownika socjalnego, czy
      ci "foster parents" sa w stanie psychologicznie opiekowac sie
      dzieciakiem; na przyklad czy ci "foster parents" sa sadystami lub
      nie.

      Obawiam sie, ze sprawa braku ewaluacji psychiatrycznej byla glownym
      powodem przyzwolenia na maltretowanie tej dziewczynki.

      Felusiak i Dana, powstrzymajcie sie od swoich uwag w tej sprawie.
      Staram sie powrocic do dyskusji o dziecku maltretowanym przez
      jej "adoptive parents", nie do osobistych wycieczek wobec Was.
      • felusiak1 No nareszcie coś co ma ręce i nogi 25.11.07, 18:09
        Zwracam uwagę, ze istnieje zasadnicza różnica pomiedzy "adoptive parents" a
        "foster parents". Kiedy ludzie adoptuja dziecko, staja sie jego rodzicami.
        Natomiast "foster parents" są jak kierownictwo rodzinnego domu dziecka. Stan
        przydziela im fundusze, czyli pieniądze i na dobra sprawę zapomina o ich
        istnieniu aż do momentu kiedy shit hits the fan. Tak długo jak nie ma skarg
        wszyscy sa zadowoleni.
        Kiedy wysyłasz rodziców na ewaluację psychiatryczną to z reguły w sprawie o
        utrate praw rodzicielskich. Proces aż nadto przejrzysty.
        Ale kiedy chciałbyś robić podobną ewaluację dla potencjalnych foster parents lub
        adoptive parents to napotykasz barierę nie do przebycia. I w tym momencie stoisz
        przed wyborem. Albo nie przeprowadzać ewaluacji albo zapomnieć o adopcji i
        foster parents. Nikt dobrowolnie nie podda sie takiej ewaluacji ordynowanej
        przez władzę. Not even a chance. Logicznie rozumując, jeśli nie można zastosować
        ewaluacji ze wzgledów praktycznych to instytucje powołane do nadzorowania
        "foster homes" powinne nadzorować a tego nie robią. Zatrudniając cała masę
        urzędników nie radzą sobie z day to day scrutiny. Dlaczego?
        Przykładów zaniedbań aż nadto.
        www.aphsa.org/News/Doc/Elaine-Ryan-Portland-Oregonian-10-5-2006.pdf
        Adopcja to zupełnie inna para kaloszy. Nie ma instytucji powołanych do
        sprawdzania sytuacji adoptowanych dzieci. I w tym miejscu klania sie wrażliwość.
        Nie po fakcie, kiedy wszyscy są oburzeni tym co widza w telewizji. Zadaje sobie
        pytanie dlaczego nikt nic nie mówił widząc, ze coś jest nie tak. I nauczyciel
        widzial i lekarz widział.
        A może zamiast o wrażliwości powinniśmy rozmawiać o odpowiedzialności.
        Kiedyś w Polsce nazywano to cywilna odwagą.

        Robisz postepy ghotir.
        • ghotir Re: No nareszcie coś co ma ręce i nogi 07.01.08, 03:27
          Felusiak,

          Sprawa ewaluacji "foster parents" jest bardziej skomplikowana niz to
          sie wydaje po przeczytaniu kilku internetowych stron. Po to aby ktos
          stal sie "foster parent" ten ktos musi przejsc przez dosc
          rygorystyczny program certyfikacji. W US robia to "foster family
          agencies" i agencje rzadowe, obie drogi sa nadzorowane przez "state
          licensing agencies". Te licencje dotycza tylko i wylacznie krotko-
          terminowej (1 dzien do 18 miesiecy) "foster care". Po to aby stac
          sie "adoptive parent" trzeba przejsc przez dodatkowa certyfikacje.

          Problem, ktory Ty tutaj przywlokles, "over-representation of black
          kids in the foster care system", przychodzi z tej dotatkowej
          certyfikacji. Wiele murzynskich rodzin kwalifikuje sie jako "foster
          parents", gdzie federalne, stanowe i lokalne fundusze
          podpieraja "foster care" ale te rodziny nie kwalifikuja sie
          jako "adoptive parents" z powodow materialnych. Innymi slowami,
          jedna sprawa jest bycie "foster parent", wystarczy ze posiadasz
          sypialnie odpowiednia dla dwoch dzieci tej samej plci i ze masz
          elektrycznosc i wode. Po to aby stac sie "adoptive parent" musisz
          takze miec swoje wlasne zrodlo utrzymania. Wielu murzynskich "foster
          parents" ma tylko jedno zrodlo utrzymania: fundusze federalne,
          stanowe i lokalne dla sieroty. Tym samym sierota jest zrodlem
          utrzymania takiej rodziny. To pracuje tak dlugo jak sierota jest
          w "foster care placement". Ale adopcja wymaga dotatkowej ewaluacji i
          wiele murzynskich rodzin nie ma mozliwosci stania sie "adoptive
          families" ze wzgledow materialnych. Stad mamy tutaj od groma i
          troche czarnych dzieciakow gnijacych w "foster care system".

          Ale ani "foster family certification" ani "adoptive family
          certification" nie zalezy od stanu psychiatrycznego potencjalnych
          opiekunow. Ewaluacja psychiatryczna kosztuje grosze,
          ostatni "minutes order", ktory widzialem w grudniu ubieglego roku,
          opiewal na $850, betka. Nie przeprowadza sie takich ewaluacji tylko
          i wylacznie dlatego, ze te ewaluacje powaznie zmniejszylyby liczbe
          potencjalnych opiekunow (wiem to od ludzi, ktorzy prowadza "foster
          family agencies" tak samo jak od state "licensing" employees). Zatem
          mamy bialych, azjatyckich i poludniowo-amerykanskich sadystow
          przybranych w szatki "foster" lub "adoptive" rodzicow. Czesto PF ma
          racje piszac, ze dziecko moze i przezyje adopcje.

          Psychiatryczna ewaluacja potencjalnych opiekunow nie
          stanowi "bariery nie do przebicia". Ci potencjalni opiekunowie chca
          i robia wszystko co agencje im kaza zrobic. Problemem sa same
          agencje: one ani nie chca wydawac dodatkowej forsy na psychiatrow
          ani nie sa zainteresowane odsiewaniem sadystow z liczby dostepnych
          im "placements". Im wiecej o tej sprawie mysle tym bardziej
          przekonuje sie, ze "foster family agencies", prywatne organizacje
          nastawione na zysk, sa jednym z powazniejszych problemow w sprawie
          odpowiedniej troski o sieroty.

          Yep, w sprawie nadzorowania "adoptive families" trafiles w
          dziesiatke w przypadku US. Dzieki Reagan'owi placimy ludziom za
          adopcje ale tradycyjnie za cholere nie wtracamy sie w to jak
          dzieciakom wiedzie sie w adopcyjnych rodzinach. Podejrzewam, ze
          podobnie sprawa ma sie we Francji.

          W sprawie odpowiedzialnosci robimy postepy w US. Ustawowo i lekarz i
          nauczyciel moze stracic swoja licencje jezeli jest zbyt leniwy aby
          zlozyc raport o "suspected child abuse". Niestety, osobiscie nie
          znam przypadku gdzie "mandated reporter" stracil licencje do
          wykonywania swojego zawodu pomimo, ze znam od cholery i troche
          przypadkow smierci dzieciakow. Wiele z tych smierci nie zdarzyloby
          sie gdyby "mandated reporters" zrobili swoja robote. Na przyklad, w
          pazdzierniku umarlo osmio-miesieczne dziecko tylko dlatego, ze
          Regional Center pracownik nie raczyl podzielic sie swoimi
          spostrzezeniami o "foster mother" z pracownikiem CPS. W mojej
          wlasnej karierze pediatra nie raczyl mi powiedziec, ze mial powazne
          watpliwosci wobec "foster father"; "moj" dzieciak skonczyl z jedna
          trzecia mozgu martwa w wyniku potrzasniecia przez tego "foster
          father".

          Psioczysz na urzednikow i w duzym stopniu masz racje ale nie do
          konca. Urzednicy w Children's Protective Services sa ostatnia linia
          obrony dzieciakow. Bardzo czesto oni nie sa informowani o sprawach,
          ktore wymagalyby ich interwencji. Clinton ma racje w tej sprawie:
          trzeba wioski aby wychowac dzieciaka. Niestety, czasami tej wioski
          brakuje.
    • polski_francuz Ghotir, 29.12.07, 21:22
      mon Ami, daj zyc felusiakowi.

      Dla mnie on szuka pokoju a nie zwady. Odpusc mu i zaczniej z dobrej nogi nowy rok.

      Serdeczne pozdrowienia

      PF
      • ghotir Re: Ghotir, 06.01.08, 03:29
        PF,
        Zycze Ci dobrego nowego roku.
        • polski_francuz Re: Ghotir, 06.01.08, 19:55
          Tobie rowniez Ghotir, all the best!

          PF
    • ghotir Do moderatorow; przepraszam autora tego watku 06.01.08, 03:40
      Moderatorzy tego forum zabronili mi zaczynania nowych watkow. Kropko
      i Yaa, naprawde chcecie mnie stad kompletnie wyciac? Jezeli nie
      zamierzacie mnie stad wyrzucic to przywroccie mi prawo zakladania
      nowych watkow. Odkrylem, ze jestem tutaj zabanowany kiedy probowalem
      zalozyc nowy watek o sierotach. Sieroty Was tak denerwuja, ze
      odczuwacie potrzebe wycinania stad forumowiczow, ktorzy sa
      zainteresowani losem sierot?
      • absztyfikant antysemicki hipokryta 15.02.08, 14:21
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=75713235
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka