Dodaj do ulubionych

Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002

18.11.07, 13:12
Przy okazji krolewskiego "siedz cicho" warto by sobie przypomniec,
dlaczego Chavez ma taka awersje do Aznara.

Byla to proba przewrotu w najlepszym amerykanskim stylu i jak za
dawnych dobrych czasow, kiedy to "obroncy demokracji" w imie "walki
z komunizmem" popierali krwawe dyktatury poludniowoamerykanskie.

cytat z Wikipedii:

www.elpais.com/articulo/espana/Gobierno/Aznar/condeno/golpe/Estado/elpepunac/20071113elpepinac_5/Tes

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
El Golpe de Estado del 11 de abril de 2002 fue un intento de
derrocamiento contra el presidente venezolano Hugo Chávez.

Enmarcado en fuertes protestas y una huelga general convocada por
Fedecámaras, que duró más de tres días, el 11 de abril del 2002, el
mando de la oposición convocó a una marcha que fue desviada
eventualmente hacia al Palacio de Gobierno ubicado en Miraflores,
Caracas. Alrededor del mismo se habían congregado simpatizantes de
Hugo Chávez, y cuando ambos bandos se encontraron se produjeron
enfrentamientos que causaron varios muertos en ambos bandos. Si bien
todavía se discute quién inició y quién continuó el tiroteo esa
tarde, lo cierto es que poco después el alto mando militar
venezolano anunció a través del general Lucas Rincón Romero la
renuncia de Chávez. Inmediatamente, militares adversos a Hugo Chávez
ejecutaron un Golpe de Estado que colocó en la Presidencia al
presidente de Fedecámaras Pedro Carmona Estanga. Luego de fuertes
protestas de los simpatizantes de Chávez y algunas presiones
internacionales, ya que muchos países no reconocieron a Carmona, los
militares leales al Gobierno retomaron el poder y Chávez reasumió la
Presidencia en la madrugada del 14 de abril de 2002.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I moje wolne tlumaczenie:

Zamach statu z 11 kwietnia 2002 roku byl proba obalenia prezydenta
wenezueli Hugo Chaveza
W kontekscie gwaltownych protestow i strajku generalnego
zorganizowanego przez Fedecámaras i ktore trwaly ponad trzy dni, 11
kwietnia 2002 przywodcy opozycji wezwali do manifestacji, ktora
zostala skierowana w strone palacu rzadowego, ktory znajduje sie w
Miraflores w Caracas.
Wokol siedziby rzadu zebrali sie zwolennicy Hugo Chaveza i, kiedy
spotkaly sie obie strony, doszlo do walki, w wyniku ktorej smierc
ponioslo kilku ludzi z kazdej strony. Choc nadal dyskutuje sie o
tym, kto rozpoczal i kto kontynuowal strzelanie tego popoludnia, to
faktem jest, ze niedlugo potem dowodztwo armii wenezuelskiej
oglosilo, poprzez generala Lucasa Rincón Romero, dymisje Chaveza.
Natychmiast wojskowi nieprzychylni Chavezowi przeprowadzili zamach
stanu i oglosili prezydentem Pedro Carmone Estanga, ktory byl
przywodca Fedecamaras. Po burzliwych protestach zwolennikow Chaveza
i rowniez w wyniku naciskow miedzynarodowych (wiele krajow nie
uznalo Carmony), wojskowi wierni rzadowi odzyskali wladze i Chavez
odzyskal prezydenture 14 kwietnia

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

A teraz kilka slow o roli USA i Hiszpanii:

www.elpais.com/articulo/espana/Gobierno/Aznar/condeno/golpe/Estado/elpepunac/20071113elpepinac_5/Tes

Lejos de condenar el golpe de Estado en Venezuela contra el
presidente Hugo Chávez, el Gobierno de Aznar lo dio como un hecho
consumado, saludó al golpista, Pedro Carmona, como "nuevo
presidente", dio instrucciones a su embajador en Caracas para que se
reuniera con el estadounidense y con Carmona y pactó con el Gobierno
de EE UU una declaración conjunta en la que lanzaban sus primeras
peticiones al nuevo gobernante venezolano.

Tras aquella reunión, el embajador español, Manuel Viturro,
informaba por telegrama: "Desde el primer momento puntualizamos que
se trataba de una gestión de representantes de dos países amigos de
Venezuela que por su parte se declaraban amigos del señor Carmona y
que la gestión no tenía por objeto inmiscuirnos en asuntos
internos". Era 13 de abril de 2002. Ese mismo día, Aznar contestaba
a una llamada telefónica de quien consideraba su homólogo venezolano.

En la misma línea, el 14 de abril de 2002, el portavoz de exteriores
del PP, Gustavo de Arístegui, aseguraba en El Mundo: "La revuelta
popular abre una puerta a la esperanza". Estaban tan seguros de su
diagnóstico que el embajador español incluso debía formar parte de
un grupo de tres personas que incluía al arzobispo de Caracas,
(entusiasta del golpe) para escoltar a Chávez hasta el aeropuerto de
Caracas y subirlo en un avión a La Habana.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

A oto moje tlumaczonko:

Zamiast zaprotestowac przeciwko zamachowi stanu w Wenezueli, rzad
Aznara przyjal go do wiadomosci i pozdrowil puczyste Pedro Carmone,
uzywajac sformulowania “nowy prezydent” oraz wydal instrukcje
ambasadorowi w Carcas, aby spotkal sie z ambasadorem USA i z samym
Carmona oraz uzgodnil z rzadem USA wspolna deklaracje, w ktorej
przekazywano pierwsze prosby nowemu rzadowi Wenezueli.

Po tym spotkaniu ambasador Hiszpanii, Manuel Viturro, wyslal
nastepujacy telegram: “od poczatku zwrocilismy uwage, ze byly to
dzialania przedstawicieli dwoch krajow przyjaznych Wenezueli, ktore
jednoczesnie deklaruja przyjazn wobec pana Carmona oraz ze dzialania
te nie mialy na celu mieszania sie w wewnetrzne sprawy kraju”. Bylo
to 13 kwietnia. Tego samego dnia Aznar odpowiedzial na telefon
[Carmony], ktorego uwazal za rownego sobie przedsawiciela Wenezueli.

14 kwietnia, rzecznik MSZ rzadu PP, Gustawo de Arístegui, zapewnial
na stronach El Mundo “Przewrot ludowy otwiera drzwi nadzei”.

Byli tak przekonani o slusznosci swojej analizy, ze amabasador
hiszpanski mial nawet byc czlonkiem trojosobej grupy (wraz z
arcybiskupem Caracas, entuzjastycznie odnoszacym sie do przewrotu),
ktora miala odwiezc Chaveza na lotnisko Caracas i wsadzic go do
samolotu do hawany.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

No i mala refleksja:

Oczywiscie ze Chavez sie nie popisal, bo znow nadawal na swoj
ulubiony temat na szczycie, gdzie miano omawiac polityke spoleczna w
ameryce, wiec temat niby bliski jego sercu. moglby wiec dla dobra
sprawy raz siedziec cicho ;)))

Ale czy mozna miec do niego pretensje, ze nie dazy cieplymi
uczuciami puczystow Busza i Aznara? Tym bardziej, ze cala sprawa
odchodzi w przeszlosc i chlopaki prezentuja sie jako rodowici
demokraci, samego Chaveza z hipokryzja oskarzajac o dyktatorskie
zapedy?

Trudno chyba Chavezovi troche racji nie przyznac.

I z drugiej strony, ile nam jeszcze przyjdzie czekac na
demokratyczna prawice, ktoraby stanowczo odrzucala mozliwosc
przejecia wladzy przy pomocy przewrotu wojskowego? U siebie na
podworku obroncy demokracji, a za miedza szerza ten sam syf i
malarie, co dawniej. brrrr
Obserwuj wątek
    • mirmilek dobry link do wikipedii, dla zainteresowanych 18.11.07, 13:14
      es.wikipedia.org/wiki/Golpe_de_Estado_en_Venezuela_de_2002#Intervenci.C3.B3n_de_Espa.C3.B1a_y_Estados_Unidos
    • ghotir Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 13:24
      Sensowne przedstawienie dyskutowanego tematu.

      Teraz cos osobiscie ode mnie mnie. Wczoraj mialem pogwarke z
      facetem, ktory jest ozeniony z kobieta z Wenezueli. On ma dom w
      Wenezueli i zdecydowanie podobaja mu sie polityki wewnetrzne
      Chaveza. Ale spedzilem okolo pol godziny na zrelaksowanie tego
      faceta. On bal sie przyznac, ze Chavez podoba mu sie. Pogawedka
      miala miejsce w Kalifornii, w US, ktore podobno jest wodzem w
      sprawach wolnosci wypowiedzi. Ludzie w kraju tego wodza wolnosci
      wypowiedzi boja sie wyrazac swoje opinie !
      • mirmilek Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 13:40
        wielu ludzi wstydzi sie mowic o sympatii dla chaveza, bo daja sie
        zwiesc prawicowemu belkotowi. a poki chavez uczciwie wygrywa wybory,
        to wszystko jest ok.

        swoja droga to chlopaki z prawicy powinni pojsc po rozum do glowy i
        jesli chca odzyskac wladze w wenezueli to zamiast dzielic pieniadze
        z ropy miedzy siebie powinny wydawac je na ludzi. wtedy by na nich
        glosowano.
        • ghotir Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 13:56
          mirmilek napisał: "jesli chca odzyskac wladze w wenezueli to zamiast
          dzielic pieniadze z ropy miedzy siebie powinny wydawac je na ludzi.
          wtedy by na nich glosowano."

          Kpisz sobie chyba. Oni sa na "prawicy" dokladnie po to aby niczym
          sie z nikim nie dzielic. Chavez zmusza to bractwo do dzielenia sie
          wiec to bractwo glowkuje jak pozbyc sie Chaveza. US sobie nie
          poradzilo w 2002, Watykan zdaje sie przesc bardzo cienko, wojsko
          jest glownie Chavezowe, dochody z wenezuelskiej ropy wciaz wplywaja
          wiec Chavez ma wiele do dzielenia miedzy ludzi... Pozostaje albo US
          nuke albo czekanie na smierc Chaveza.
          • hubert100 Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 16:39
            Nie wiadomo na kogo ta "smierc" predzej przyjdzie."Lekarstwa" w
            postaci ropy naftowej zaczyna brakowac. Moze dojsc do "ataku serca".
            • ghotir Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz - hubert100 19.11.07, 01:28
              hubert100 napisał: "Moze dojsc do "ataku serca"."

              "Atak serca" juz mamy. Poczytaj sobie artykuly prasowe z 1929...
              Pozdrawiam Cie.
      • felusiak1 Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 17:58
        Kiedyś rozmawiałem z Czechem, który "bał się" powiedzieć co myśli ale po
        zrelaksowaniu go wreszcie przyznał, ze interwencja sowiecka w 1968
        bardzo mu sie podobała.
        Ale to było w kraju, któy nie był demokratyczny......
        Cztery fakultety a w głowie sieczka.
        Debilizm dotyka randomly.
    • felusiak1 Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 17:53
      Napisałeś dużo o tzw. "poparciu Aznara" ale ani słowa o tzw. "poparciu Busha"
      dla puczu. Nic poza insynuacjami, bez faktów.
      Śledztwo wykazało, że administracja nie była zaangażowana w przygotowanie puczu,
      wykazało tez ze była tym zaskoczona.
      oig.state.gov/documents/organization/13682.pdf
      Rzecz jasna pełne insynuacji artkuły opublikował brytyjski Guardian.
      A tam czytamy, że ten to skrajny prawicowiec a tamten to robił kiedyś to i
      tamto, a to "niezbicie" sugeruje, że być może i tak dalej....

      Powiedz mi w jaki sposób opozycja mogłaby dzisiaj wygrać wybory w Wenezueli?
      • mirmilek Re: Chavez, Aznar, Bush: Pucz w Wenezueli w 2002 18.11.07, 19:56
        Felusiak, felusiak...

        przeciez tam jak byk stoi, ze USA i hiszpania to dwa przyjazne
        wenezueli i puczyscie Carmonie kraje! i ze ambasador hiszpanii
        koordynowal swoje dzialania z ambasadorem usa...

        Poza tym, kto tu mowi o zaangazowaniu w przygotowanie zamachu
        stanu???

        kurcze, felusiak, przeciez pucz w wenezueli to pikus przy wojnie w
        iraku. co cie tak razi w poparciu busza dla carmony?
        • felusiak1 Chciejstwo wrogiem rozsądku. 18.11.07, 21:32
          To, ze Aznar nie potepił puczu nie może być interpretowane jako wyraz pełnego,
          czynnego poparcia jak ty to czynisz. Nawet tytuł w lewicowym El Pais krzyczy El
          Gobierno de Aznar no condenó el golpe de Estado co tłumaczy sie na Rząd Aznara
          nie potepił puczu.
          Stoi również jak byk napisane, że El Pais udzielił poparcia puczystom dlatego,
          ze o tym pisał, stoi napisane, ze CNN przeprowadzajac wywiad z Cremona udzieliło
          de facto poparcia i temu podobne dyrdymały.
          W 1992 roku nie kto inny jak Chavez był puczystą. Ciekaw jestem kto
          przeprowadzał z nim wywiady udzielajac mu tym samym de facto poparcia. Czas
          wydorośleć.
          • mirmilek Re: Chciejstwo wrogiem rozsądku. 18.11.07, 21:43
            tia, tia, tia... i carmone np. zupelnie przypadkiem
            tytulowano "nowym prezydentem" :))))))

            zabawny jestes, felusiak. Tak sie zapierasz i przeczysz
            oczywistosci, okraszajac wszystko frazesami o doroslosci :)
            dorosnij, zloto, zrozum, ze rzeczywistosci slowami nie zaczarujesz,
            nawet po to, zeby bylo "ciekawiej i zabawniej" :D
            • felusiak1 Re: Chciejstwo wrogiem rozsądku. 18.11.07, 23:25
              zaćma naszła i dym gesty i nic nie widać poza fatamorganą.
              Z wysiłkiem godnym lepszej sprawy starasz sie powiedzieć, że tyrada i chamstwo
              Chaveza było jak najbardziej umotywowane. Ciekaw jestem w czym? Zaspokoje własna
              ciekawość i odpowiem: W paranoi samego Chaveza, który któregoś pieknego dnia
              zostanie obalony z pożytkiem dla społeczeństwa albo utrzyma sie przy władzy
              dzieki represjom i zamieni Wenezuele w drugą Kubę.
              Wydaje sie, ze jego bieżąca popularność związana jest bardziej z
              retoryką jaka prezentuje tu i tam niż z kierunkiem jaki obrał.
              Wiemy doskonale, ze ten "eksperyment" zrujnuje Wenezuelę gospodarczo, a juz
              odebrał obywatelom wolność wyboru.
              W 2004 Chavez sfałszował referendum i dzięki temu w 2006 juz nie musiał
              fałszować wyborów. Publika zrozumiała w co sie gra i uległa.
              Hugo rzadzi za pomoca dekretów i nie potrafie zrozumieć po jaka cholerę
              parlament ciagle "obraduje"? Przecież nie musi zatwierdzać dekretów ukochanego
              przywódcy.
              • mirmilek Re: Chciejstwo wrogiem rozsądku. 19.11.07, 00:21
                1. Oczywiscie, ze uwazam, ze tyrada Chaveza byla usprawiedliwiona.

                2. Skoro uwazasz go za chama, za uwagi na temat dyktatorskich
                zapedow aznara, to, logicznie, sam jestes chamem, uzywajac podobnych
                okreslen wobec chaveza.

                3. Skad ta nagla zmiana tematu? Czyzbys nie mial ochoty dyskutowac z
                moja teza, ze nazywanie siebie "przyjacielem" puczysty Carmona oraz
                uzywanie w kontaktach z nim tytulu "prezydent" jest rownoznaczne z
                poparciem zamachu stanu? :))
              • ghotir Re: Chciejstwo wrogiem rozsądku. 19.11.07, 01:02
                felusiak1 napisał: "starasz sie powiedzieć, że tyrada i chamstwo
                Chaveza było jak najbardziej umotywowane. Ciekaw jestem w czym?"

                To nie Chavez byl chamski lecz krol Hiszpanii wobec Chaveza,
                przedstawiciela panstwa, ktorego ludnosc korona Hiszpanii mordowala
                z zimna krwia i ktorego bogactwa naturalne ta korona rabowala przez
                wieki.

                Czym godnosc Chaveza byla umotywowana w obliczu krolewskiego
                chamskiego ataku? Ano tym, ze Chavez jest demokratycznie wybranym
                prezydentem, w przeciwienstwie do chamskiego krola Hiszpanii, ktory
                nigdy zadnych wyborow powszechnych nie wygral.

                Felusiak,
                Pie..sz jak zwykle. I jak zwykle nie masz racji. Gorzej, Twoje
                krotkoterminowe przewidywania nie sprawdzaja sie. Wyraznie Twoi
                kolesie neokoni olewaja Cie. NIe masz przyjaciol ani na prawo ani na
                lewo od siebie. Pozostaje Ci przywalanie forumowiczom. Szczesliwie
                forumowicze zdaja sie rozumiec Twoja glupote. Wyglada na to, ze
                Mirmilek jest jednym z ostatnich ludzi na tym forum, ktory daje Ci
                szanse. Ty te szanse olewasz. I tak trzymaj, panienko Felusiak.
                NIedlugo slowo "Felusiak" stanie sie synomimem zwrotu "chamski
                glupol".
                • felusiak1 Na skrajny debilizm nie ma rady 19.11.07, 04:19
                  O ile mirmilek prezentuje poglad z którym można dyskutować to ty ghotir jesteś
                  absolutnym debilem, z którym dyskusja uwłacza godności człowieka. Najbardziej
                  ubolewam nad twoimi studentami, którym
                  robisz sieczke z mózgu, a których rodzice płacą za to. Zaiste tragiczny
                  przypadek placenia za ogłupianie własnego potomstwa.
                  ghotir, baranie, tylko ty jeden masz racje i tylko twój swiatopoglad jest
                  jedynie słuszny. Poiwinieneś wyjechać na Kube albo do KRLD.
                  Tam pasowałbyś do tła. Czy zastanawiałeś sie kiedykolwiek nad swoim
                  bolszewizmem? Debilny bolszwik czy bolszewicki debil? Mam dylemat.
                  • ghotir Re: Na skrajny debilizm nie ma rady 19.11.07, 08:25
                    Felusiak,
                    NIe lubisz mnie, uwazasz mnie za debila. To po jaka cholere czepiasz
                    sie nielubianego debila? Po co biegasz za mna?
                    Odwal sie ode mnie.
    • marouder.eu Widze to nieco inaczej....... 18.11.07, 17:58
      ...mianowicie uwazam, ze Chavez nie jest reformatorem, lecz
      populista-zawlaszczycielem wladzy, rodzajem mitomana obarczonego urojeniami
      wielkosciowymi.
      Jego poziom wiedzy spolecznej i ekonomicznej jest zaden, skutecznie takze
      eliminuje z zycia spolecznego kazdy niezalezny glos, a przeciez jego istnienie
      (opiniotworczych srodowisk niezaleznych) jest rodzajem mechanizmu kontrolnego
      wobec posuniec wladzy a takze probierzem demokratyzacji zycia
      polityczno-spolecznego.

      Nie wiem, czy rzeczywiscie odpowiedzialnoscia za wybuch spoleczny nalezy
      obarczac tzw. wraze macki, sadze, ze wystarczyla do tego praktyka i dalsze
      przewidywalne perspektywy rzadow Chaveza.

      Nie mam tez swiadomosci, jak wyglada kontytucyjna praxis zmiany rzadow w
      Wenezueli w sytuacji wybuchu spolecznego, inaczej mowiac, jaki urzad jest wg.
      konstytucji wyrazicielem woli panstwa w miejsce odsunietego od wladzy prezydenta?

      Jesli znasz odpowiedz na to pytan, to mnie oswiec.
      Wtedy moge sie kusic ocene faktow.
      • mirmilek Re: Widze to nieco inaczej....... 18.11.07, 18:23
        Sam sobie poczytaj:

        www.constitucion.ve/constitucion_view_en/view/ver_arbol.pag
        mnie interesuje, w jaki inny sposob mozna spojrzec na wojskowy
        zamach stanu, obajalacy legalnie wybranego prezydenta, cieszacego
        sie poparciem narodu?

        poki nie dojdziemy do porozumienia ze takie pucze sa zle same w
        sobie, to chyba nie mamy za bardzo o czym rozmawiac, bo zdaje mi
        sie, ze rozumujemy na rozne sposoby.
        • ku-ba Re: Widze to nieco inaczej....... 18.11.07, 20:07
          Wenezuela niech sier starao bron atomowa bio to jest jedyny dzisiaj deterent.
        • felusiak1 Re: Widze to nieco inaczej....... 18.11.07, 23:34
          A mnie interesuje jak można wygrać wybory w kraju, w którym panuje jednoosobowa
          dyktatura wspierana licznymi oddziałami policji?
          • ghotir Re: Widze to nieco inaczej....... 19.11.07, 01:11
            felusiak1 napisał: "mnie interesuje jak można wygrać wybory w kraju,
            w którym panuje jednoosobowa dyktatura wspierana licznymi oddziałami
            policji?"

            Mnie interesuje jak mozna wygrac wybory w kraju, gdzie wszyscy
            obywatele sa podsluchiwani przez homeland security i gdzie licza sie
            tylko dolary prywatnych miedzynarodowych kompanii. Jak to sie komus
            nie podoba to mamy FBI, oskarzajace bogu ducha winnych ludzi o
            udzial w terrorystycznym ataki w Hiszpanii. Tak, Felusiak,
            zastanawiam sie nad wolnoscia wyborow w Twojej wybranej ojczyznie. A
            od Chaveza odwal sie. On jest duzo lepszy od Ciebie, moralnie i
            politycznie.
            • felusiak1 Już tyle razy ci mówiłem ghotir 19.11.07, 04:07
              żeś patentowany, czterofakultetowy debil.
              Niestety na to nie ma lekarstwa. Szczerze przyznam, ze nie współczuję.
    • sansone1 widac ze pucz od demostarcji nie potrafisz odrozni 18.11.07, 22:54
      tak jak nie potrafisz odroznic, potomkow naziislamskich najezdzcow Israela, od
      tej ziemi prawdziwych mieszkancow i wlascicieli.
      • ghotir Re: widac ze pucz od demostarcji nie potrafisz od 19.11.07, 01:15
        Ty, sansone1, przyglupawa tubo propagandowa Izraela cos tutaj
        wciskasz o najezdzcach? Zapomnialo Ci sie, ze to Twoj ukochany kraj,
        Izrael, najechal Palestynczykow i kontynuuje mordowanie tych ludzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka