Gość: Swiatlo
IP: *.client.attbi.com
28.12.01, 09:19
Wielu ludzi na tym forum, zwlaszcza zamieszkalych w Europie, ma kompletnie
falszywe wyobrazenie o Ameryce. Zzera ich zawisc i mysla ze poniewaz Ameryka
jest bogata i silna, to musi byc winna calemu zlu na swiecie. Podaja przyklad
Rzymu, Imperium Czyngiz Chana, nawet III Rzeszy i innych, i porownuja je z USA.
Otoz jest zdecydowana roznica. Po pierwsze i najwazniejsze, USA nie jest, nie
byla, i nie zamierza byc, krajem imperialnym. Dzieki niezwyklej jakosci swojego
spoleczenstwa oraz optymalnosci systemu spoleczno-polityczno-gospodarczego USA
stala sie w naturalny sposob jedynym supermocarstwem. Zostal ten stan
wypracowany wylacznie praca i potem samych Amerykanow. Byc moze to kluje w oczy
innych, ale to juz nie jest wina USA ze reszta swiata nie jest w stanie na
siebie wyrobic.
Wszystkie historyczne imperia zyly z podbijania swiata, a zycie z podbojow na
dluzsza mete nigdy nie poplaca. Jednak imperializm i podboj jest obcy
filozofii i duszy ogromnej wiekszosci przecietnych Amerykanow. To juz predzej
izolacjonizm jest bardziej naturalnym podejsciem dla Amerykanow. Amerykanie w
ogole najchetniej by nawet zapomnieli za jakikolwiek swiat znajduje sie poza
ich granicami. Oni sa tak zakochani we wlasnym kraju, ze cala reszta ich
kompletnie nie obchodzi. Mozna im zarzucac ignorancje co do swiata, ale nigdy
probe jego podboju.
Oczywiscie jezeli jednak swiat dookola sie zapada, to na czystej zasadzie
wypelniania prozni Amerykanie ta proznie wypelniaja. Czynia to jednak niezwykle
niechetnie.
Musze jednak tu uczynic dygresje, ze Clinton uczynil dla USA znacznie wiecej
szkod niz wszystkie bin ladeny razem wziete. Zaden inny prezydent nie wplatal
USA w tyle lokalnych konfliktow militarnych jak on, jednoczesnie tak
dziesiatkujac wlasna armie rozbrajaniem i cieciami w budzecie. Nigdy jeszcze
armia amerykanska nie byla tak oslabiona i rozciagnieta jak teraz. Jednak to
byl tylko Clinton, i to co on zrobil jest sprzeczne z oczekiwaniami
przecietnych Amerykanow. Byl on niebezpiecznym demagogiem i chwala Bogu ze
przeszedl juz do historii.
Wracajac do tematu, to nie jest wina Amerykanow ze stala sie niezrownana potega
i to pod kazdym wzgledem: gospodarczym, politycznym, militarnym, kulturalnym,
spolecznym i kazdym jaki sobie mozna wyobrazic. Mieszkam tu i widze ten system
od srodka.
Rozumiem zawisc biednych, jednak to juz nie wina USA ze Afryka nie jest w
stanie sie wyzywic, ze Muzulmanie nie sa w stanie stworzyc konkurencyjnej
cywilizacji, ze Chiny i Rosja sa krepowane feudalnymi ukladami spolecznymi. To
nie jest wina USA ze posiada najbardziej dynamiczne i wyzwolone spoleczenstwo w
calej historii ludzkosci.
Co wiecej, ci ludzie naprawde sa chyba najbardziej ze wszystkich sklonni do
podzielenia sie swoimi osiagnieciami i bogactwem.
Jezeli biedny na widok bogatego zamiast samemu ciezko pracowac, z zawisci
zaczyna warczec i wymachiwac piescia przeciwko bogatemu, to ani nie zaszkodzi
temu bogatemu, ani nie pomoze i sobie. Nawet przeciwnie, jego jazgot i
nienawisc szkodzi bardziej jemu niz temu bogatemu. Zwlaszcze ze ten bogaty
naprawde chce wyciagnac do niego reke.
Swiatlo