Gość: : Gość portalu
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
22.08.03, 19:47
'Znajoma emigrantka opowiadała mi, jak w latach 90. świeżo
poślubiona para jej przyjaciół udała się na spacer.
Zatrzymał ich patrol basidżich.
Okazało się, że zapomnieli wziąć ze sobą akt ślubu.
Kobietę aresztowano, mężowi pozwolono udać się do domu po
dokument.
Miał jednak po drodze wypadek samochodowy i do basidżich dotarł
dopiero nazajutrz.
Za późno - wyrok na jego żonie już wykonano.'
nieźle...