Dodaj do ulubionych

Prawda o tybecie

29.03.08, 00:05
wyślałem protesję do Gazeta Wyborcza, Dziennik, Wprost, Polityks, i
umawiałem się z Gazeta Wyborcza na rozmowy o Godz.14:00
w dniu 26,marca, 2008r. A pół godzin przed spotkania, dostałem
telefon od Gazeta Wyborcza, Ze spotkanie anulowany. Czy rozumiecie
dlaczego że wielki media jak Gazeta Wyborcza boi się. Oni boją się o
prawdę.
Zobacz:
www.peaceintibet.com
www.anti-cnn.com

W związku z nieprawdziwymi i niesprawiedliwymi doniesieniami
pojawiającymi się w zachodnich mediach na temat sytuacji politycznej
w Tybecie, chcemy skomentować niektóre fakty. Dziennikarze często
wybierają jedynie te informacje, które są ciekawsze i bardziej
barwne dla odbiorców, nie zawsze są jednak rzetelne i potwierdzone.
Polacy mają prawo znać wszystkie aspekty obecnych wydarzeń w
Tybecie, powinni więc mieć możliwość uzyskania informacji z różnych
źródeł.
Polityka Premiera Donalda Tuska na rzecz rozwoju Polski i poprawy
jej stosunków z partnerami zagranicznymi jest powszechnie doceniana,
jednak jego ostatnia stanowcza wypowiedź dotycząca nieuczestniczenia
w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, spowodowała, że
Chińczycy spojrzą na niego mniej przychylnym okiem.
Nawołujemy Pana Premiera Donalda Tuska oraz szefa MSZ Radosława
Sikorskiego do publicznej debaty na temat sytuacji w Tybecie.

chinespol@yahoo.com

Oto kilka przykładów przekazywania błędnych informacji w mediach:

Serwis CNN pokazuje tylko część zdjęcia, które w oryginale
przedstawia Tybetańczyków atakujących samochody kamieniami, a nie
jedynie ofiary zamieszek.

To zdjęcie zamieszczone na stronach niemieckich zostało błędnie
zinterpretowane. Policja ratuje rannego Chińczyka.

BBC. Zdjęcie przedstawia służby mundurowe pomagające transportować
rannych do ambulansu, a nie wojskowy terror.

Pokazane w niemieckiej NTV zdjęcie nie przedstawia wydarzeń w
Tybecie, lecz w Nepalu.
Obserwuj wątek
    • zupagrzybowa Re: Prawda o tybecie 29.03.08, 00:29
      drogi panie domyslam sie zalezy panu na tym zeby nastapil pokoj w tybecie...my
      tez czlonkowie aquanetu najstarszego forum politycznne GW
      chcielibysmy sie do realizacji tego celu przylozyc...jestesmy zainteresowani
      dalsza informacja...i dyskusja
      • chinesepol Re: Prawda o tybecie 29.03.08, 00:34
        w TV debate publiczne.
        • zupagrzybowa Polsko-Chiñskie Relacje 29.03.08, 01:03
          chinesepol napisał:

          > w TV debate publiczne.


          Wiele sie dzieje....Polska rozszerza
          handel i wspolprace z Chinami


          KONGRES „POLSKA-CHINY 2008”

          oraz

          WARSZTAT „REALIZACJA KONTRAKTÓW HANDLOWYCH W CHINACH”

          WARSZAWA 28-29-30.V.2008 R.

          HOTEL POLONIA PALACE

          1. PATRONAT MERYTORYCZNY:

          Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych

          Sekcja Polska ¦wiatowej Wystawy Expo 2010 w Szanghaju

          Polsko-Chiñska Izba Gospodarcza
          • chinesepol Re: Polsko-Chiñskie Relacje 29.03.08, 01:11
            FBI
            • zupagrzybowa Re: Polsko-Chiñskie Relacje 29.03.08, 01:39
              chinesepol napisał:

              > FBI

              oooo ciekawe...
            • zupagrzybowa Terror w Tybecie? 29.03.08, 01:52
              chinesepol napisał:

              > FBI


              " Who Lie about Xizang (Tibet) Violence and How!

              Xizang terrorists raided Lasha (Lhasa), they killed more than 10 innocent people and destroyed others' properties. But western media called such a terror a "peaceful" protest. Ridiculous, isn't it?

              Many western madia simply say: People died in the protest. This implicitly tells their audience or readers that Chinese government killed protests. Do they dare mention who died? who attacked whom? and who killed whom? Amazing, isn't it?

              Other than that, they distorted the facts by using pictures from violence in other countries and commented as what happened in China.

              The terror event caused a lot life and property lose for China. But China gained alot.

              First of all, Chinese are united now. That's the biggest gain we had in this individualism era. China are still China, we are united before any crisis and enemies. You can see Chinese comments anywhere. Most of them are supporting government. Some are even organizing protesting in Canada and maybe some European countries. This is a very impressive progress."

              czy to jest panskie stanowisko?
      • chinesepol Re: Prawda o tybecie 29.03.08, 00:36
        czy obejrzyłeś strony
        www.peaceintibet.com
        www.anti-cnn.com
        • zupagrzybowa CIA? 29.03.08, 00:50
          tak obejrzalem

          .....
          zainteresowal mnie ten fragment...

          Similarly, the funding and overall control of the unrest has also been linked to
          Tibetan spiritual leader the Dalai Lama, and by inference to the US Central
          Intelligence Agency (CIA) because of his close cooperation with US intelligence
          for over 50 years.

          Indeed, with the CIA's deep involvement with the Free Tibet Movement and its
          funding of the suspiciously well-informed Radio Free Asia, it would seem
          somewhat unlikely that any revolt could
          have been planned or occurred without the prior knowledge, and even perhaps the
          agreement, of the National Clandestine Service (formerly known as the
          Directorate of Operations) at CIA headquarters in Langley.
          • hiperrealizm Ty oczywiście jako legenda '68 29.03.08, 18:31
            całym sercem popierasz Chiński rząd.
            • zupagrzybowa Re: Ty oczywiście jako legenda '68 30.03.08, 03:20
              czego sie czepiasz , rozmawiam z czlowiekiem chce od niego wyjasnienie
              swoich racji a dla ciebie i z tego wynika poparcie dla rzadu Chin?
              ;))))



              a....całym sercem popieram np: zaproszenie Dalaj Lamy przez Rzad Chin na rozmowy do Pekinu...

              ;)
              • hiperrealizm Pytam bo chce wiedzieć jakie jest twój stosunek 30.03.08, 09:19
                wobec władz Chin. Oraz do tego co władze te wyprawiają z własnym
                oraz z podbitymi narodami.
              • Gość: chinesepol Re: Ty oczywiście jako legenda '68 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 10:56
                Możemy załatwiać sprawy w Polsce.
                • hiperrealizm Lepiej by Chińczycy trzymali się jak najdalej od 30.03.08, 12:51
                  Polski!
                  Żadnych swoich spraw w Polsce nie załatwiajcie!
                  • Gość: chinesepol Re: Lepiej by Chińczycy trzymali się jak najdalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 13:17
                    Wiec nie ma prawdach w Swiecie.

                    Dlaczego Polska interesuje się sprawy w Chinach?
                  • Gość: ;-) Mów za siebie-możesz papieru nie używać bo chiński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 14:03
                    Wynalazek oczywiście;-)
                    I kompa nie zapomnij wyrzucić!!!
                    • hiperrealizm Twoim zdaniem ze względu na wynalazek papieru 30.03.08, 14:10
                      prochu, czarnej herbaty i paru innych rzeczy powinnismy Chinom oddac
                      władze w Polsce.
                      Bardzo ciekawa koncepcja.
    • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 19:59
      Nie tylko Ja. Chińczyczy w całem świacie taki robi.
      tym razem prawie tylko UNI takie żle robi do Chin. A wiesz, uni
      tylko 25 kraje, a wiekszość kraje popierają Chiny. Dlaczego?
      Zachodni boi się o Chinach.
      • zupagrzybowa We all seek happiness and try to avoid suffering 30.03.08, 03:50



        I am very happy to be here with you today to receive the Nobel Prize for Peace. I feel honored, humbled and deeply moved that you should give this important prize to a simple monk from Tibet I am no one special. But I believe the prize is a recognition of the true value of altruism, love, compassion and non-violence which I try to practice, in accordance with the teachings of the Buddha and the great sages of India and Tibet

        I accept the prize with profound gratitude on behalf of the oppressed everywhere and for all those who struggle for freedom and work for world peace. I accept it as a tribute to the man who founded the modern tradition of non-violent action for change Mahatma Gandhi whose life taught and inspired me. And, of course, I accept it on behalf of the six million Tibetan people, my brave countrymen and women inside Tibet, who have suffered and continue to suffer so much. They confront a calculated and systematic strategy aimed at the destruction of their national and cultural identities. The prize reaffirms our conviction that with truth, courage and determination as our weapons, Tibet will be liberated.

        No matter what part of the world we come from, we are all basically the same human beings. We all seek happiness and try to avoid suffering. We have the same basic human needs and is concerns. All of us human beings want freedom and the right to determine our own destiny as individuals and as peoples. That is human nature. The great changes that are taking place everywhere in the world, from Eastern Europe to Africa are a clear indication of this.

        In China the popular movement for democracy was crushed by brutal force in June this year. But I do not believe the demonstrations were in vain, because the spirit of freedom was rekindled among the Chinese people and China cannot escape the impact of this spirit of freedom sweeping many parts of the world. The brave students and their supporters showed the Chinese leadership and the world the human face of that great nation.

        Dalaj Lama
        • Gość: chinesepol Re: We all seek happiness and try to avoid suffer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 11:00
          How can you believe this man?

          Nobel Prize have been done politically long before. No just in the
          World. Only Power.
          How can the West invade Irak, kosowo...
          • yeshedzogchen Re: We all seek happiness and try to avoid suffer 14.04.08, 15:36
            spotkalem dalai lame kilka krotnie i zycze duchowym ignorantom aby mogli
            skorzystac z jego nauk....
    • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 22:54
      Pamietajcie co się dzieje w Iraku. Wierzyliście falszywych Mediach z
      USA. A teraz obudżcie się.
    • Gość: zbig Re: Prawda o tybecie IP: *.spray.net.pl 30.03.08, 00:26
      Chińska agresja na Tybet była i jest faktem tak jak i dalsza polityka chińskiego osadnictwa i powolnej ale jednak eksterminacji rdzennej ludności i marginalizacji lokalnej kultury . Faktem też jest że reakcja chińskich władz na zamieszki w jakimkolwiek chińskim mieście byłaby dokładnie taka sama jak to się dzieje w Tybecie. Faktem jest że Chiny są jednym z tych miejsc na świecie gdzie ton nadają ludzie złej woli i gdzie godność i wolnośc człowieka są stale miażdżone przez totalitarny mechanizm. Obawiam się że chiński kapitalizm i nacjonalizm mogą okazać się równie rekordowo zbrodnicze jak okazał się być chiński komunizm (a tak - warto przypomnieć że Chiny czasu Mao są miejscem największych zbrodni w historii świata).
      Dlatego Chiny zasługują na bojkot i izolację taki sam jak swego czasu RPA.
      • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 11:03
        Pewny, do końca załować będzie Polska. Olimpic w Pekinie będzie
        sukces. Polska zostaje izolację od cały Swiat.
    • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 00:40
      You know there are about 200 countries in the world. UE only 25
      countries. Why do most of the countries in the world support China?
      Because China serve their interest, but The West think about their
      ownself. They worried and be afraid of a stronger China.
      Do you the history of tibet? Do you know the history of Poland?
      History is the same.
      Why does the United Nations recognized that Tibet is part of China?
      Why Poland with USA invade Irak without approval from the United
      Nations?

      How can you believe what you heard from the media. Why did they
      refuse to let me tell the Polish people the truth?

      Zobacz: www.peaceintibet.com
      www.anti-cnn.com

      Then write to me!
    • Gość: Chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 11:37
      Tylko chciałbym, żeby Polacy ma znać prawdę i pamiętać historii.
      Bądż nie żałować, żw tyLko Polska brak miejcu w Pekin Olimpiadzie,
      tak jak obecne w Iraku.
    • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 14:15
      Bądż kulturalne!
      Tutaj jest forum.
      Nie musi Pan kupić ćhińskie towary, jeżeli czujesz dobrzy żyć, to
      towje decyzji.

      Tibet was, is and will be part of China.

      Zapytj swoje Rząd, kiedy Polska nie zgodzi?
      • Gość: NF Czy nie za bardzo to bylo Mao IP: *.bredband.comhem.se 30.03.08, 15:04
        Mao ale sie porzadnie Lało
        Teng Ksiao tCi Lao Tse i Tao
        Terra Chiny trzesa swiatem
        troche kassom troche batem
        ale jak nas uczyl mao
        nigdy nie jest nam zamao
        wolnosci ducha i wspolczucia
        Tako rzecze Tao Chin
        • Gość: chinesepol Re: Czy nie za bardzo to bylo Mao IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 15:38
          Było dobrzy i niedobray. Mao nie jest Bóg.

          • Gość: NF Gdybys to powiedzial w 1968 rok na Wiecu w Pekinie IP: *.bredband.comhem.se 30.03.08, 22:32
            do mlodziezy studenckiej
            z transparentami pt MAO NIE JEST BOGIEM!

            oj mialbys przerypane,jak nic czapa!

            albo chinskie tortury rodem z euroazji orwella...


            a teraz nastepne pytanie
            prosze sie zastanowic

            czy aktualny prezydent Chin jest bogiem czy nim nie jest (i nigdy nie
            bedzie)?
            • Gość: chinesepol Re: Gdybys to powiedzial w 1968 rok na Wiecu w Pe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 00:34
              Nie ma Bogu na wiecie. Kto wierzy Bogu, to jego sprawy. to
              demokracja.
              • zupagrzybowa Dalaj Lama zapala znicz olimpijski... 31.03.08, 04:49
                Chiny gotowe do kompromisu?
                Good...Olimpiada uratowana...
                A Dalaj Lama zapala znicz olimpijski...
                Najpierw musza byc rozmowy ....
                tajne
                • Gość: chinesepol Re: Dalaj Lama zapala znicz olimpijski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 09:39
                  As every country does, Daleilama should first stop sabotage our
                  motherland, then we agree to make a talk.
                  Tibet was, is, and will always be part of China!
                  • Gość: NonViolence !!! Prezydent Chin moze byc kandydatem na Nobla??? IP: *.bredband.comhem.se 31.03.08, 15:55
                    Gość portalu: chinesepol napisał(a):

                    > As every country does, Daleilama should first stop sabotage our
                    > motherland, then we agree to make a talk.
                    > Tibet was, is, and will always be part of China!

                    ......

                    ..condition for both sides, NO USE OF PHYSICAL FORCE in TIBET from NOW..meetingplace : Stockholm?Warszawa?Casablanka?



                    regards to Your President

                    comanderID
                    • Gość: chinesepol Re: Prezydent Chin moze byc kandydatem na Nobla? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 17:57
                      We use force to help and save innocent people.

                      When you were beaten on the street, shoule the Police save you
                      first, or give the bandit good offer of condition?
                    • Gość: NF chinesepol czy reprezentujesz Prezydenta Chin IP: *.bredband.comhem.se 31.03.08, 18:45
                      czy Szefa Policji w Tybecie?

                      a moze jestes agentem FBIaju?

                      Who Knows?
                      • Gość: chinesepol Re: chinesepol czy reprezentujesz Prezydenta Chin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 20:15
                        Masz racji!
                        Chef z CIA od dawno już dział w tybecie, wtedy Polska jest na nasze
                        strony, Socialist Brat, a USA imperialist.
                        Don't forget the History!
                        • terran Hu Jintao *** * *** Dalaj Lama 01.04.08, 01:39


                          Mało kto wie, że przywódcą Chin Hu Jintao został już niemal 20 lat temu. To wtedy Deng Xiaoping postanowił oddać stery władzy najpierw Jiang Zeminowi, a na jego następcę wyznaczył właśnie Hu Jintao. W ten sposób Deng wprowadził w chińskim systemie politycznym przewidywalność i porządek, których rozpaczliwie brakło za rządów Wielkiego Sternika, Mao Zedonga.

                          W grudniu 1988 roku Hu Jintao został mianowany szefem partii w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Chociaż TRA posiadał wówczas „autonomiczne” władze, to Hu został de facto jego gubernatorem. Zdaniem części komentatorów była to degradacja, zdaniem innych – test. Prawdy trudno dociec, bo Komunistyczna Partia Chin pilnie strzeże swoich sekretów, a jej przywódcy niemal nie udzielają wywiadów. Jedno jest jednak pewne – Hu wyszedł z Tybetu obronną ręką.

                          A na początku nie było to wcale takie oczywiste. 10 grudnia, dzień po mianowaniu Hu, na ulice Lhasy wyszli manifestanci, bo nowy „gubernator” wcale im się nie spodobał. Jego poprzednik, Wu Jinghua był bowiem miękki w stosunku do Tybetańczyków, szanował ich kulturę, promował we władzach TRA i dał im najwięcej wolności od 1951 roku, kiedy Chiny zajęły Tybet. Pech Wu polegał na tym, że w 1987 r. w całych Chinach zaczęły się prodemokratyczne wystąpienia. Partia uznała, że pora zaostrzyć kurs, także w Tybecie. Miękki Wu Jinghua stracił stanowisko i został wycofany do Pekinu. Hu Jintao wiedział za to skąd wieje wiatr historii. Już dzień po jego mianowaniu ulice Lhasy spłynęły krwią – wojsko otworzyło ogień do manifestanów.

                          Po nowym roku w Tybecie zaczął kiełkować niepokój. Niedługo miała minąć 30. rocznica antychińskiego powstania z 1959 roku, które pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar i po którym XIV dalajalama, razem z 80 tys. rodaków, uciekł za granicę, do Indii. Od tego czasu jego miejsce zajmował X panczenlama, w hierarchii lamaizmu drugi najważniejszy duchowny w Tybecie. To on 23 stycznia wygłosił kazanie przeciw chińskiej okupacji. Pięć dni późńiej zmarł nagle w swoim klasztorze w Shigatse na atak serca w wieku zaledwie 51 lat. Tybetańczycy nie uwierzyli, że ta śmierć miała naturalną przyczynę, gruchnęła plotka, że to Hu nakazał bezpiece uśmiercić panczenlamę.

                          W marcu 1989 roku doszło na tym tle do zamieszek w Lhasie. 7 marca ogłoszono stan wyjątkowy i wysłano do miasta 2 tys. żołnierzy Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Z ich rąk zginęło 40-130 Tybetańczyków, setki aresztowano i poddano torturom. W mieście zapanował spokój, ale plotka o pacyfikacji przedostała się do Chin. Zebrała żniwo w kwietniu i maju, kiedy zmarł partyjny reformator i zwolennik liberalizacji Hu Yaobang, a tysiące studentów przyszły na pogrzeb. To oni – zobaczywszy swą siłę – zaczęli niebawem okupować plac Tian’anmen, żądając przemian. 4 czerwca 1989 roku z woli 84-letniego Denga Xiaopinga dokonało się w Pekinie to samo, co trzy miesiące wcześniej w Lhasie.

                          Dziś niektórzy komentatorzy bronią 45-letniego Hu. Może nie miał wpływu na armię? Ktoś inny podjął za niego decyzję? Może nie miał wyjścia, bo inaczej zaprzepaściłby swoją dobrze zapowiadającą się karierę? Tak czy siak, Deng docenił jego determinację, i po stłumieniu marcowego powstania i czerwcowej maskarze w Pekinie wskazał go na następcę Jiang Zemina. Testament „Małego Pokoju” (tyle bowiem znaczy imię Xiaoping) zrealizował się w 2002 i 2003 roku, kiedy Hu objął najwyższe stanowiska we władzach partii i kraju.

                          Dziś Tybet znów upomniał się o Hu Jintao.

                          Od ostatniego buntu w Lhasie minęło 19 lat, a Chiny – które uważają się za krzewiciela cywilizacji w Tybecie – pobudowały tam drogi i najwyżej położoną kolej świata. Doprowadziły internet i wysłały miliony osadników. Ale Tybetańczycy ciągle pamiętają co wydarzyło się w 1959 i 1989 roku. To dlatego w stolicy Tybetu od kilku dni znów trwają zamieszki.

                          Dziś Hu może znów powtórzyć to, co zrobił 19 lat temu. Ale wówczas skompromituje sierpniowe Igrzyska Olimpijskie. Bo to będzie najlepszy dowód, że Pekin 2008 nie różni się wiele od Moskwy 1980 – to przecież inwazja ZSRR na Afganistan sprowadziła bojkot na moskiewską olimpiadę.

                          Historia się powtrza, ale Hu Jintao już nie jest tym samym młodym, ambitnym apartczykiem, który pragnął zwiększyć szansę na awans. W chińskiej polityce wygrał wszystko, co było do wygrania. To on wskazuje dziś przyszłych chińskich liderów. To on może sprawić, że ceremonię otwarcia igrzysk 8 sierpnia będziemy oglądać bez zażenowania. Tyle, że wtedy musiałby zanegować dotychczasową chińską politykę na podbitym Płaskowyżu Tybetańskim.
                          • Gość: chinesepol Re: Hu Jintao *** * *** Dalaj Lama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 07:07
                            Większość Tybetanczyków kochają swoje kraje-Chiny. A tylko mnieszość
                            które wtedy mieli ziemi i skarb są preciwny.
                            Demokracja dla większość.
                            • zupagrzybowa Re: Hu Jintao *** * *** Dalaj Lama 13.04.08, 03:26
                              I beelive in Ping-Pong diplomacy ;)
                              Peace can be a state of harmony or the absence of hostility. "Peace" can also be a non-violent way of life."Peace" is used to describe the cessation of violent conflict. Peace can mean a state of quiet or tranquility — an absence of disturbance or agitation. Peace can also describe a relationship between any people characterized by respect, justice, and goodwill. Peace can describe calm, serenity, and silence. This latter understanding of peace can also pertain to an individual's sense of himself or herself, as to be "at peace" with one's own mind.
                              .....
                              The Nobel Peace Prize is awarded annually to notable peacemakers and visionaries who have overcome violence, conflict or oppression through their moral leadership, those who have "done the most or the best work for fraternity between the nations". The prize has often met with controversy, as it is occasionally awarded to people who have formerly sponsored war and violence but who have, through exceptional concessions, helped achieve peace.
                              • misterpee Re: Hipokryzja jak za Sralina 13.04.08, 03:40
                                Sumienie calej Europy i "Wolnego" zachodu jest po stronie
                                uciemiezonego Tybetu. Natomiast nie mowia ani slowem o wojnie w
                                Iraku opartej na samych klamstwach, ani o hokoscie narodu
                                Palestynskiego. Nawet ta gadzinowka stworzyla specjalne forum -
                                Wolny Tybet... Zyjemy w czasie Orwella.
                                • alezielony Re: Hipokryzja jak za Sralina 13.04.08, 15:08
                                  amen wolni w głowie :)
    • Gość: chinesepol Re: Prawda o tybecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.08, 22:29
      Jeżeli masz wyszsze wykształcenie, masz wiedzieć, proklamowanie
      niepodległoć musi dostać zgoda od od większość kraje na świecie.

      Sprawy o tybecie, od początku zaczęła od Anglii, i potem USA. Tak
      jak sprawy w Palestine i Izrael, , w Kaszmir dla India i Pakistine.

      Masz wiedzieć, cały czas, Dalaj Lamy zgodzi, że Tybet jest częścią
      Chin".
      Nie rozumiem, dlatego interesujesz się o proklamowanie niepodległoć
      przez Tybet. Czy to wasze interes?
      • terran „Złota Tarcza”? 01.04.08, 01:33
        Pół roku temu senat Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowił przyznać Dalajlamie
        doktorat honoris causa. Polscy politycy mieli wiele czasu, by z tej okazji
        zaprosić Dalajlamę do Polski. Nie zrobił tego jednak ani Jarosław Kaczyński, ani
        jego następca Donald Tusk, ani też prezydent Lech Kaczyński.

        Okazało się, że więcej jaj miała Angela Merkel, która spotkała się z
        Tybetańczykiem jeszcze wtedy, kiedy problem jego kraju był rutynowo upychany
        gdzieś w ogonach serwisów informacyjnych. Chadecka kanclerz zaryzykowała w
        dodatku ogromne straty dla niemieckiej gospodarki, czego nie omieszkał jej
        wypomnieć socjalistyczny poprzednik Gerhard Schroeder.

        Polacy przypomnieli sobie o Tybecie dopiero wtedy, kiedy znów polała się tam
        krew, a temat trafił na czołówki serwisów informacyjnych. Któż nie chciał by
        sobie pstryknąć fotki w Dalajlamą? Wrażliwy zawsze na kwestie public relations
        premier Tusk dziś, po publikacji „Dziennika”, powiedział, że jest gotowy przyjąć
        lidera Tybetańczyków. Dobrze, że chociaż on czyta „niemieckie” gazety.

        2.

        A Polacy lubią się wczuwać w rolę ofiary. Tradycyjnie obiekt swej adoracji –
        jako własne alter ego – idealizują. Tak się stało i tym razem. Igor Janke uparł
        się, by nie dostrzegać, że po stronie chińskiej też były ofiary wśród cywilów, a
        Tybetańczycy – o czym powiedział sam Dalajlama – sięgnęli po przemoc.
        Oczywiście, Tybet jest od pół wieku okupowany, Tybetańczycy gnębieni i
        sprowadzeni do roli obywateli drugiej kategorii. Każda rodzina ma tam krewnych,
        którzy z ręki chińskich władz doświadczyli śmierci, niewoli, tortur lub upokorzenia.

        Niemniej, nie można wykluczyć, że część tych gnębionych ludzi – jak podają Chiny
        – spaliła żywcem kilku chińskich (Hanów lub Huejów) sklepikarzy. Ich rodziny też
        pewnie mogą opowiadać o głodzie, cierpieniu lub upokorzeniach, których
        doświadczyły pod rządami Komunistycznej Partii Chin.

        Podobny mechanizm zadziałał kiedyś w Polsce w przypadku Czeczenów, którzy
        przypomnieli nam już to powstańców styczniowych, listopadowych, już to
        warszawskich. Do czasu, aż nie zaczęli porywać ludzi dla okupu, albo – na to nie
        wpadła nawet Al-Kaida! – brać na zakładników setki dzieci.

        Przykład z Czeczenią pokazuje, że takie łatwe analogie prowadzą donikąd, bo są
        bardziej na NASZ WEWNĘTRZNY UŻYTEK. W kwestii Tybetu mamy teraz apel o gesty –
        do polityków, sportowców, dziennikarzy. W polskiej polityce teatralnym
        zachowaniom zawsze przypisywano przesadną rolę i nie inaczej jest teraz. Gesty
        muszą mieć oprawę. Rejtan musiał rozerwać szatę w odpowiednim momencie i
        przejściu, a blogerzy Salonu24 uniesieni chwilą kolportują – co moralnie
        popieram – protybetański apel.

        Zastanawiam się tylko, czemu tak Państwa wzburzyła śmierć 99 Tybetanczyków,
        skoro jednocześnie pozostajecie obojętni na rzeź 400 tys. osób w Darfurze?
        Czyżby dlatego, że chińska policja kojarzy Wam się carskim wojskiem, a
        dżandżawidzi już nie? Bo w Hu Jintao możecie dostrzec Nowosilcowa, podczas gdy w
        Darfurze ze świecą kogoś takiego szukać?

        4.

        Prawda jest taka, że te gesty niewiele pomogą. Bo nawet gościna u Angeli Merkel
        i George’a Busha nie pomogła Dalajlamie wznowić dialogu z Chinami. Gesty
        sportowców mało kogo w Chinach przekonają – pokazuje to dobitnie przykład Bjork
        w Szanghaju. „Czemu ci cholerni lao-łaje czepiają się Tybetu? Lepiej zajmijcie
        się Irakiem!” – pisali chińscy internauci po koncercie, na którym piosenkarka
        upomniała się o niepodległość dla Tybetu.

        Gesty chrześcijan ginących w Koloseum mogły wzruszać sienkiewiczowskich Rzymian.
        W Chinach nie było tradycji takich pokazów. To nie ten rejestr wrażliwości.

        5.

        Bez wolnych Chin nie będzie wolnego Tybetu.

        To powinno być motto każdego, kto naprawdę chce pomóc Tybetańczykom, a nie
        odgrywać teatr gestów, który jest bardziej dla nas samych, niż dla nich –
        żyjących pod chińską okupacją.

        Żeby nie być gołosłownym rzucam kilka pomysłów:

        1) Zamiast prawić komunały „o prawach człowieka” (sami na Zachodzie już nie
        wiemy co to znaczy, czego dowodzi kłótnia Watykanu i AI o kwestię aborcji),
        sportowcy mogą się upomnieć o konkretne osoby. Na przykład o Hu Jia, który we
        wtorek stanął przed sądem. To na pewno wywrze na Chińczykach większe wrażenie.

        2) Polski rząd może ufundować stypendia dla studentów z Chin i Tybetu. Niech się
        spotkają na jednym kampusie w Polsce. Z takiego ziarna coś kiedyś może wykiełkuje.

        3) Każdy z nas może dać parę groszy fundacjom organizującym pomoc humanitarną w
        Chinach, w Tybecie, a także w Indiach i Nepalu, gdzie żyje tybetańska diaspora.
        Chińczycy zobaczą, że Zachód im dobrze życzy, a Tybetańczycy nie będą zdani
        tylko na samych siebie i łaskę Pekinu w modernizacji swej ojczyzny.

        Opcja dla odważniejszych: pojechać uczyć angielskiego do Chin lub do Indii,
        gdzie toczy się życie emigracyjnej diaspory tybetańskiej. Mój kolega z liceum,
        Radek Kucharski tak zrobił – pół roku siedział w Mc Leod Ganj i uczył za darmo
        tybetańskich uchodźców. To jest dopiero coś.

        4) Czytać, czytać i czytać. Dobraczyńskiego, Gombrowicza, Tybetańską Księgę
        Umarłych, Dialogi Konfucjańskie albo Górę Duszy – cokolwiek, byleby nie było
        romantyczne. W ten sposób pomożemy samym sobie. A to jedyny punkt wyjścia do
        tego, by zacząć pomagać innym.

        Koniec i bomba.
        Komentarze (0)
        Tysiąc ziaren piasku
        admin | Chiny, UE, USA, Uncategorized | 11 marca 2008

        Historiami z działań CIA czy KGB zapełniono kilometry taśmy filmowej i tysiące
        książek. Mało kto jednak wie, że w ostatnich latach Amerykanom i Rosjanom
        przybył wielki i niestrudzony konkurent – wywiad Chińskiej Republiki Ludowej.
        Jakie są metody i cele trzeciej największej służby wywiadowczej na świecie?
        11 lutego o godz. 5.30 rano oficerowie FBI wtargnęli do domu Bergersenów w
        Alexandrii w stanie Virginia. 51-letniego Gregga, wysoko postawionego analityka
        Pentagonu, skuli kajdankami. Mężczyzna musiał być zaskoczony, kiedy odczytywano
        mu oskarżenie o współpracę z chińskim wywiadem. Bo jego znajomy Kuo Taishen,
        któremu miał niebawem przekazać kolejną porcję sekretów, jest z pochodzenia
        Tajwańczykiem.
        Wszystko wskazuje na to, że Kuo Taishen, z zawodu handlarz mebli, przekonał
        Bergersena, by ten pomagał rządowi wyspy, którą komuniści z Pekinu od pół wieku
        uważają za swoją zbuntowaną prowincję. Analityk zaczął dostarczać znajomemu
        tajne zestawienia nowego uzbrojenia, które USA planowały przekazać Tajwanowi.
        Mężczyźni spotykali się restauracjach, a tuż przed aresztowaniem znów
        zarezerwowali stolik.
        11 lutego agenci FBI pojmali jeszcze dwie osoby. Pierwszą był 33-letni łącznik
        między Kuo a chińskim wywiadem, drugą 72-letni Chung Dongfan, emerytowany
        inżynier amerykańskiego koncernu Boeing. Według FBI Chung, od lat mieszkający w
        USA, miał przekazać chińskiemu wywiadowi tajne materiały dotyczące promów
        kosmicznych, wojskowych samolotów transportowych C-17 oraz rakiet Delta IV,
        używanych do wynoszenia satelitów na orbitę okołoziemską. W jednym z maili
        wyznał swoim opiekunom, że „robi to dla ojczyzny”.


        Nie duchy, ani astrolodzy, tylko szpiedzy
        Po aresztowaniach całej czwórki w USA zapanowała atmosfera polowania na
        czarownice, bo podobne przypadki są wychwytywane coraz częściej. – Działalność
        chińskiego wywiadu osiągnęła poziom, jakiego nie obserwowaliśmy od czasów zimnej
        wojny – oświadczył niedawno Kenneth Wainstein, zastępca prokuratora generalnego
        USA ds. obrony narodowej. FBI wyliczyło, że szpiegostwem na rzecz Pekinu zajmują
        się w USA jakieś trzy tysiące firm.
        Jak napisał niedawno „Washington Post”, Chiny stworzyły podziemny rynek
        tajnych informacji, na którym firmy i instytucje z Państwa Środka skupują
        sekrety amerykańskiego rządu i biznesu. Amerykański kontrwywiad odkrył, że
        szpiegiem może zostać każdy, kto ma dostęp do wyników badań czy n
        • chinesepol Re: „Złota Tarcza”? 01.04.08, 07:18
          Mind your own buxiness!
          China is a peace-loving country. It serves the interests of the
          developing countries. Poland was with us before. Now on the second
          side opposite us. Or even further.
          • Gość: ree Re: „Złota Tarcza”? IP: *.21.50.60.kmr03-home.tm.net.my 01.04.08, 09:19
            chinesepol napisał:

            > Mind your own buxiness!
            > China is a peace-loving country. It serves the interests of the
            > developing countries. Poland was with us before. Now on the
            second
            > side opposite us. Or even further.

            peace loving country? Czy ty myslisz ze Polacy to idioci??? Czy ty
            myslisz ze my nie wiemy ze napadliscie na Koree, Indie, Wietnam i
            Tybet. Ze tak naprawde to z kazdym sasiadem Chiny sie kloca. Jaki
            peace-loving? W szkolach, w TV i mediach caly czas ucza
            was w chinach pogardy i nienawisci do Japonii i Japonczykow, klamia
            ze nigdy nie przeprosili chinczykow itd. Wiesz - chiny to
            developing country - wiec normalnie to czlowiek uczy sie od
            developed country - a nie probuje uczyc developed country...
            • Gość: ;-) W przypadku USA lista napadnietych jest dluższa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 13:21
              I to o wiele!!!A przecież w tej calej wrzawie o Tybet chodzi
              wylącznie o interesy USA!!!;-)))))))))))))))))))
              • Gość: chinesepol Re: W przypadku USA lista napadnietych jest dlużs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 13:38
                I nie tylko...
              • Gość: eptesicus i co z tego, USA nie anektowały żadnego kraju... IP: 87.206.172.* 01.04.08, 19:19
                ...od czasów aneksji Hawajów, a to było w zeszłym wieku. Nawet jeśli
                interwencje w Iraku uznać za "napad" to przecież Irak nie został
                włączony do USA jako prowincja.

                A poza tym jakie to ma znaczenie czyje interesy? Tybetańczycy mają
                swoje prawa, a czy USA na tym skorzystają czy nie, to bez znaczenia.
                Mają zrezygnować ze swoich należnych im praw, żeby USA nie mogły
                realizować swoich interesów? A dlaczego mają poświęcać swoje prawa
                dla hamowania ekspansji USA? Dla wspierania interesów Chin?
              • Gość: ree Re: W przypadku USA lista napadnietych jest dlużs IP: *.222.111.218.kmr03-home.tm.net.my 02.04.08, 06:43
                A ty zawsze musisz porownywac wszystko z USA? swojego fiuta tez
                porownujesz z tymi z USA???
                • Gość: ;-) W końcu USA to twój"sponsor"-z kim mam porównywać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 18:33
                  Najemniku;-)))))
                  • Gość: eptesicus nie wierzysz, że są ludzie, którzy z własnej woli IP: *.chello.pl 13.04.08, 18:34
                    ...i w oparciu o własną analizę sytuacji (merytoryczną, polityczną,
                    prawna i moralną) krytykują dziś Chiny? Że nie sa oni niczyimi
                    najemnikami, ale reprezentują własne zdanie? Jeśli nie wierzysz -
                    mam pytanie. Jakim prawem, najemniku KPCh, ośmielasz się wypominać
                    innym pracę dla rządu USA? Pecunia Non Olet. Czy twoi mocodawcy
                    zapłacą nam więcej niż Amerykanie? Jeśli nie, nie ma o czym gadać

                    :-PPPP
            • Gość: chinesepol Re: „Złota Tarcza”? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 07:48
              Wczle nie Znasz Historii. Jak polska uczyłz ciebie. Najpiew Zapytaj
              swoje Kraje, Czy twoje rząd zgodzi co ty mówsz?
              Ile masz lat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka