Dodaj do ulubionych

Intifada - bunt młodych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 21:00
Bardzo ciekawy artykuł. Punkt widzenia proizraelski, ale widać u
autora chęć wyjścia "ponad" podziały i próbę zimnego, trzeźwego
spojrzenia co się stało. Dyskretna krytyka izraleskich specsłużb
(czy aby Izraleczycy nie za bardzo wierzą w swoje agencje
wywiadowcze?), bezsensownego osadnictwa na Zachodnim Brzegu,
braku zdecydowania i pomysłu co zrobić z milionem Arabów, którzy
nagle znaleźli się na terytorium kontrolowanym przez Izrael.

Brakuje mi tylko podobnego artykułu autorstwa Palestyńczyka -
readkcjo "Gazety", zróbcie z tym coś!

mkk
Obserwuj wątek
    • Gość: Stasi Re: Intifada - bunt młodych IP: 213.155.168.* 13.12.03, 20:21
      Nu Herr Warschawskii!

      W DDR tez tak bylo - standard zycia lepszy niz za Hitlera, a ze
      Stasi rekrutowala i wojska sowieckie ... nawet lepiej bylo niz w
      Palestynie bo w koncu Ruskie nie wywalaly Niemcow z ich wlasnych
      domow aby budowac swoje a glosowac tez mozna bylo.

      No i o co bylo tak na komune pyskowac?

      No a ten antysemityzm w Polsce przed wojna? Jaki antysemityzm?
      To i glosowac mozna bylo i nikt z domu nie wywalal. A ze getto
      lawkowe i w pysk czasem polski policjant dal ... no o co
      chodzi???

      Glupie te Palestynczyki, oj glupie! Nie poznali sie na dobroci
      okupanta.
    • Gość: michal Re: Intifada - bunt młodych IP: *.bchsia.telus.net 13.12.03, 20:34
      ja tylko widzac nazwisko Warszawski,automatycznie przestaje czytac.
      ten facet jest juz nudny. wszystko jest wina Palestynczykow,a zydzi jak raz
      zrobia cos zlego,niemoralnego to tylko dlatego,ze Palestynczycy postapili
      zle w pierwszym miejscu.

      warszawskiego propaganda rowna jest bzdurom dershowitza
      • puls IP: *.bchsia.telus.net -----falszesz nikow w akcji 13.12.03, 20:37
    • Gość: Czechow Re: Intifada - bunt młodych IP: 144.162.123.* 13.12.03, 22:50
      Panie Warszawski. Bunt mlodych to byl ruch hippiesow w latch
      szescdziesiatych. A moj ojciec nie walczyl w AK dlatego ze byl
      zly na Niemcow bo mu podbierali wode ze studni. Jezeli dostal
      juz pan to zadanie prac ludziom mozgi, to uzywaj pan cienszych
      nici.
    • Gość: Wqrwiony2 "Gazeta" to zły adres - już "Haaretz" sensowniej IP: *.crowley.pl 13.12.03, 22:52
      pisze - poczytaj, bo mają dobrą stronę po angielsku.
    • Gość: jewhater w prawdziwej gazecie to opinie autorow.......... IP: *.bchsia.telus.net 13.12.03, 22:56
      sa na samym koncu w sekcji editorials.

      ale w brukowcu klasy GW, jude redaktorzy uzywaja pierwszych stron do
      otumanienia narodu
    • Gość: Er Re: Intifada - bunt młodych IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.12.03, 23:13
      Bardzo dobry artykul.Dwa sformulowania nie sa scisle:Ariel
      Szaron nie byl premierem Izraela w czasach pierwszej
      intyfady,jak mozna blednie wnioskowac z tekstu.
      2.Ariel Szaron zamierzal kupic(i kupil) dom nie w
      muzulmanskiej ,lecz w zydowskiej dzielnicy starej Jerozolimy.
    • puls wqrwiony=titus twoja morda tez zapewne moze byc 13.12.03, 23:19
      tutaj

      www.fbi.gov/mostwant/terrorists/fugitives.htm
      • Gość: Wqrwiony2 Cześć, "TV Niepokalanów"! IP: *.crowley.pl 13.12.03, 23:21
      • puls Re: wqrwiony=titus twoja morda tez zapewne moze 13.12.03, 23:23
        tutaj arabska morda

        www.fbi.gov/mostwant/terrorists/fugitives.htm
        • Gość: adas a puls coraz slabszy IP: *.netspace.net.au 14.12.03, 01:31
          Puls ma juz coraz slabszy puls; juz nie ma innych argumentow poza opluwaniem –
          ten faszyzm, ktory rodzi jego nienawisc, powoli zjada jego samego.
          ----------------------

          Warto zwrocic uwage na dosc nieoczekiwane przypomnienie przez Dawida
          Warszawskiego faktu, ze, cyt: “władze Izraela dyskretnie wspierały powstawanie
          organizacji islamskich jako alternatywy dla świeckiego nacjonalizmu OWP.
          Wyobrażano sobie naiwnie, że islamiści będą siedzieć po meczetach i medresach,
          studiując święte księgi, miast zajmować się polityką.”
          • Gość: Wqrwiony2 Słabuje zatem, niebożę? IP: *.crowley.pl 14.12.03, 02:02
    • Gość: mirmil najwazniejsze, ze wniosek prewomyslny IP: *.uBRgrb01.supercable.es 14.12.03, 01:44
      "Tak powstały warunki dla pierwszego pokoju
      izraelsko-palestyńskiego, który został podpisany w Waszyngtonie
      13 września w 1993 r. I dla drugiej intifady, która siedem lat
      później roztrzaskała ten pokój, by jeszcze bardziej rozkręcić
      spiralę przemocy."

      a pokoj na wiele "roztrzaskalo" powstanie panstwa izrael...

      natomiast warunki dla pokoju pojawily sie wraz z uznaniem przez
      palestynczykow rezolucji 242. i one ciagle istnieja, tyle tylko
      ze szaron-ktory-na-wycieczke-do-belgii-sie-boi-pojechac nie chce
      po dobroci oddac, co obecnie ma pod swoja kontrola.
    • Gość: Ali Kabyr Re: Intifada - bunt młodych - obiekt 1391 IP: *.sympatico.ca 16.12.03, 16:18
      OBIEKT 1391


      W tajnym izraelskim więzieniu znikają Palestyńczycy
      podejrzewani o terroryzm. Ci, którzy wyszli, opowiadają o
      torturach rodem ze stalinowskich gułagów

      MAREK RYBARCZYK

      Gdzie jesteśmy? - pytają więźniowie. - W łodzi podwodnej. Na
      księżycu. W Honolulu - odpowiada przez szczelinę w drzwiach
      celi zniecierpliwiony głos. Potem w podziemnych celach słychać
      już tylko przeraźliwy łomot wiatraka na suficie. Tego więzienia
      nie widzieli nawet sami więźniowie. Z cel wychodzą tylko w
      kapturach.
      Otoczony murem milczenia obiekt 1391 to jedna z najbardziej
      ponurych tajemnic demokratycznego Izraela. Cenzura wojskowa
      wymazała go z map, zdjęć satelitarnych, atlasów samochodowych.
      Jednak 1 grudnia w wyniku interwencji izraelskiego Centrum
      Obrony Praw Jednostki "HaMoked" sąd najwyższy dał władzom 45
      dni na wyjaśnienie sprawy.
      - Nie mogę podać, gdzie znajduje się więzienie 1391. Obawiam
      się konsekwencji. Nikt poza izraelskimi służbami bezpieczeństwa
      nie wie, ilu jest tam więźniów - mówi "Przekrojowi" Jonathan
      Cook, brytyjski dziennikarz z Dżeninu. Jest jednym z kilku
      odważnych, którzy próbują zdemaskować izraelski archipelag
      tajnych więzień. Obiekt 1391 to najprawdopodobniej tylko jedna
      z jego wysepek.
      - Mamy informacje o położeniu tego obiektu, ale nie są one
      pewne. Znajduje się w pobliżu kibucu nieopodal Hadery - mówi
      nam szefowa HaMoked Dalia Kerstein. Rzut oka na mapę północnego
      Izraela i mozaika zaczyna się układać w spójną całość. 12
      kilometrów od Hadery, niedaleko drogi do Afuli, leży kibuc
      Barkai. 200 żydowskich osadników produkuje tam zabawki, hoduje
      kury, pielęgnuje owoce awokado i pomarańcze. Obok, na
      niewielkim wzgórku, stoi dawny brytyjski fort zbudowany jeszcze
      w latach 30. Trzeba mieć dużo szczęścia, aby dotrzeć tam
      dobrowolnie. Kilka miesięcy temu zniknął nawet drogowskaz
      kierujący na boczną drogę.
      Z daleka widać zarysy wieżyczek strażniczych przypominających
      otoczenie obozu koncentracyjnego. Słychać ujadanie psów. Wzdłuż
      podwójnych zasieków chodzą patrole żołnierzy z wilkami
      obronnymi. Regularnie jeździ wojskowy dżip.

      GABINET "MAJORA GEORGEŐA"
      Więzieniem rządzi oddział wywiadowczy o kryptonimie 504. Część
      jego oficerów - "katamim" - to ludzie od operacji specjalnych,
      między innymi agenci prowadzący izraelskich szpiegów. Do
      tajnego więzienia kierowani są mniej zdolni ludzie z
      504. "Hakshabim" mają jednak bardzo ważną specjalność - umieją
      łamać ludzi.
      Liban, maj 1994 roku. Szefa służb bezpieczeństwa libańskiej
      milicji podrywa w domu łomotanie do drzwi. Chwilę potem wpadają
      izraelscy komandosi. Krępują Mustafie Diraniemu ręce i
      zakładają opaskę. Wkrótce znajduje się w drodze donikąd. Budzi
      się w celi. Jest to pomalowane na czarno pomieszczenie o
      powierzchni około 3,5 metra kwadratowego. Kiedy Dirani idzie na
      przesłuchania, musi rozebrać się do naga, założyć gogle i
      czarny kaptur. Oficer, który wyciska z niego informacje, nosi
      pseudonim "Major George". To imię Dirani zapamięta na zawsze.
      Podczas trwających pięć tygodni przesłuchań w 1391 Dirani jest
      regularnie bity. Zezna potem, że na rozkaz "GeorgeŐa" zgwałcił
      go jeden z żołnierzy z obstawy. Dirani wciąż odmawia zeznań.
      Wtedy wkładają mu w odbyt drewnianą pałkę.
      Jego brat Ghassan, który też przeszedł przez 1391, wyszedł na
      wolność, ale nie wytrzymał tortur psychicznych. Choruje na
      głęboką schizofrenię. Prawnicy Diraniego wytoczyli
      sprawę "GeorgeŐowi". Kiedy izraelska armia wysłała majora na
      przymusową emeryturę, ujęli się za nim inni oficerowie śledczy
      z obiektu 1391. Tortury stały się nielegalne w izraelskich
      więzieniach dopiero cztery lata temu. - "Major George" stosował
      tylko uznane techniki - twierdzą jego koledzy.

      SIEDZIAŁEM JAK KRET
      Przesłuchiwanie więźniów nago i na stojąco było standardem w
      obiekcie 1391. Także dlatego, że w ten sposób zostawiali
      zatęchłe ubrania w celi. W izraelskim Guantanamo panują warunki
      średniowiecznego lochu. Więzień nie ma żadnego kontaktu z
      ludźmi, żyje w wiecznym półmroku. Słaba żarówka tli się przez
      okrągłą dobę. Jest tak ciemno, że nie widać własnych rąk. -
      Siedziałem tam jak kret. Widziałem świat tylko podczas
      przesłuchań. Ale nie wiedziałem, gdzie jestem - mówił Raab
      Bader w rozmowie z dziennikarzem "Guardiana". Kiedy pytał
      strażników, odpowiadali, że jest w łodzi podwodnej.
      - Kaptur trzeba wkładać nawet wtedy, kiedy strażnicy wnoszą do
      celi posiłki - wspominał w rozmowie z Jonathanem Cookiem były
      więzień obiektu 1391 Samar Dżadala. - Mówią, że jeśli zobaczysz
      twarz któregoś z nich, spotka cię coś strasznego.
      Potrzeby fizjologiczne więzień załatwia do wiadra, które stoi
      przy nim przez dwa, trzy dni. Śpi na zatęchłym materacu na
      betonie. Jeśli może spać. Klimatyzacja używana jest do
      obniżania temperatury, tak by więzień drżał z zimna. W celi
      łomocze wiatrak. Hałas nie pozwala na odpoczynek. Nagrodą za
      otwartość podczas zeznań jest prysznic. Ale kran w ścianie celi
      uruchamiają co kilka dni strażnicy.
      - Po dziewięciu dniach w mojej celi był taki zapach, że
      strażnik o mało nie zwymiotował - wspomina Muhammed Dżadala,
      brat Samara, który jako podejrzany o przynależność do Hamasu
      spędził w izolatce 67 dni.
      Nieco lepsze cele i niekiedy łagodniejsze przesłuchania mieli
      liderzy organizacji islamskich. W 1391 siedzieli między innymi
      lider Hezbollahu szejk Abd al Karim Obeid oraz lider
      organizacji Fatah Marwan Barghouti. Na ośmiu metrach
      kwadratowych luksusowych cel, nazywanych przez więźniów
      willami, pojawia się toaleta i kran z bieżącą wodą. Są także
      lepiej oświetlone.
      Z niektórymi więźniami przesłuchujący grają w dobrego i złego
      policjanta. Innych całkowicie zaskakują. Wieczorem rozlega się
      łomot do drzwi celi. Pada polecenie założenia kaptura. W sali
      przesłuchań niespodzianka. Oficerowie częstują więźnia
      urodzinowym tortem, składają mu życzenia i śpiewają.
      Przeraźliwy, surrealistyczny obrazek przypomina sceny z więzień
      i obozów XX wieku.





      ILUSTRACJA STUDIO GONIA

      WOJSKO SIĘ PRZYZNAJE
      Kwiecień 2002 roku. Podczas wielkiej operacji wojskowej
      Izraelczycy aresztują setki Palestyńczyków. Brakuje dla nich
      miejsc w normalnych więzieniach i ośrodkach przesłuchań. Część
      więźniów zostaje przewieziona w opaskach do tajnego obiektu
      1391. Przepadają bez śladu.
      Rodziny jednak nie ustępują. Domagają się od władz izraelskich
      informacji o losie swoich najbliższych. Pomagają im prawnicy.
      Sprawa trafia do sądu. Izrael to państwo, w którym ręce armii i
      sił bezpieczeństwa sięgają daleko. Ale nie wszędzie.
      Latem tego roku pojawia się w końcu suchy komunikat
      ministerstwa obrony: "Obiekt 1391 leży na terenie tajnej bazy
      wojskowej, gdzie prowadzone są ściśle tajne operacje".
      Stopniowo wszyscy trzymani tam Palestyńczycy są przenoszeni do
      innych więzień. Zwolnieni opowiadają o szczegółach "tajnych
      operacji". Okazuje się, że ich istotą jest torturowanie ludzi.

      SYNDROM DDD
      - Niewiele o tej sprawie słyszałem. Prasa podała tylko krótkie
      informacje o sprawie przed trybunałem. Żadnych szczegółów -
      mówi "Przekrojowi" Uri Huppert, izraelski prawnik, który
      zajmował się także obroną Palestyńczyków. Oprócz zdawkowych
      notek w izraelskiej prasie pojawił się tylko krótki materiał w
      komercyjnej telewizji i artykuł w magazynie "Haaretz".
      Większość Izraela o obiekcie 1391 nie wie nic.
      - Uważam, że ten obiekt istnieje tylko po to, by móc bez żadnej
      kontroli torturować więźniów - mówi prosto z mostu Manal
      Hazzan, izraelski obrońca praw człowieka. Konsekwencje pracy
      speców z oddziału 504 są przerażające. Psychiatra z Jerozolimy
      doktor Yehuakim Stein w rozmowie z Jonathanem Cookiem nie miał
      żadnych wątpliwości - izolacja, groźby i tortury doprowadzają
      do całkowitej destrukcji psychologicznej, syndromu DDD (od
      angielskich "Dread, Dependency, Debility", czyli "Strach,
      Zależność, Ogłupienie"). - Najgorsze jest poczucie, że możesz
      zn
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka