onuce_putasa
01.07.09, 20:44
Kobieca gehenna
Strach przed gwałtem ze strony radzieckich żołnierzy to jedna z
najsilniejszych emocji lękowych wojny i powojnia.
Zobacz także
Gwałcący bolszewik to jedna z ikon hitlerowskiej propagandy, która nie
pozwalała zapomnieć nazwy Nemmersdorf. Była to pierwsza wieś w Prusach
Wschodnich zajęta przez radzieckich żołnierzy w październiku 1944 r.,
następnie odbita na jakiś czas przez Wehrmacht. Wtedy okazało się, że 62
kobiety i młode dziewczęta zostały zgwałcone, prawdopodobnie wielokrotnie, a
następnie zamordowane.
Z chwilą przekroczenia granic III Rzeszy żołnierze radzieccy przekroczyli nie
tylko tę granicę. W przeciwieństwie do Niemców i Anglosasów nie dostawali
urlopów, więc najczęściej kilka lat nie widywali żon. Ponadto przez kobiety
krajów wyzwalanych byli postrzegani inaczej niż Anglicy, Amerykanie czy
Polacy; mówiąc oględnie, jako mało atrakcyjni, a mówiąc wprost, jako
prymitywni. We Włoszech i Francji żołnierze alianccy nie musieli posuwać się
do gwałtu, by uzyskać zbliżenie seksualne.
Pamiętać też trzeba o demoralizacji i zdziczeniu. Gwałt jest niejako wpisany w
zachowanie zwycięzców wobec zwyciężonych. Był i jest uznawany za rodzaj broni
wojennej, o czym w 1975 r. pisała Susan Brownmiller. Jako narzędzie
terroryzowania ludności cywilnej ociera się bardzo często o narodową
mitologię, która ciało kobiety łączy z pojęciem matki ziemi – ojczyzny.
Współczesne konflikty zbrojne są również naznaczone piętnem przemocy
seksualnej wobec kobiet wroga, wystarczy wspomnieć wojnę w byłej Jugosławii i
pierwszy w historii wyrok skazujący za gwałt jako zbrodnię wojenną.
Niewykluczone, że gwałty i poniżanie kobiet wynikały z potrzeby dominacji
ludzi, którzy sami na co dzień – nie tylko w armii – byli poniżani. Ponadto, i
to jest chyba najważniejsze, na takie, a nie inne zachowanie radzieckich
żołnierzy istniało przyzwolenie dowódców wszystkich szczebli, z najwyższym
włącznie. Zemsta na wrogu była z pewnością jednym z motywów gwałtów. Nie
tłumaczy to jednak gwałtów na więźniarkach obozów koncentracyjnych czy
robotnicach przymusowych, z których wiele było przecież Rosjankami.
Na masową skalę gwałty na Polkach zaczęły się po rozpoczęciu ofensywy zimowej.
Zdarzały się już w Krakowie w styczniu 1945 r. i podczas zdobywania twierdzy
Poznań. W tym ostatnim mieście były wypadki, że żołnierze radzieccy prosili
młode kobiety o rzekomą pomoc przy opatrywaniu rannych, w rzeczywistości
gwałcili je. Jednak fala gwałtów, jaka przeszła wiosną i latem, była przede
wszystkim falą odbitą, przeniesieniem brutalnego zachowania wobec niemieckich
kobiet na Polki. Przyszła od morza, z Prus Wschodnich oraz ze Śląska. W liście
wysłanym 17 kwietnia 1945 r. z Gdańska, Polka, prawdopodobnie ubiegająca się o
pracę w otoczeniu radzieckiego garnizonu, skarżyła się, że została zgwałcona
siedem razy: „Chciano nas chętnie, bo my mówiliśmy po polsku. Gdy jednak już
słyszałam, że wszystkie te kobiety po 15 razy gwałcono, przestraszyłam się
bardzo i poszłam z powrotem. (...) Raz tej nocy zostałam zgwałcona, ta hańba
odbyła się na oczach ojca. (...) Mnie zgwałcono 7 razy, to było straszne”.
O strachu Polek i Niemek w Gdańsku mówią też inne listy przechwycone przez
cenzurę wojenną. „(...) Mam strach, bo tu dużo Rusków jest i tak ciągle
jeszcze łapią, że coś okropnego; ja bardzo mało na dwór wychodzę, ciągle w
piwnicy siedzimy” (Gdańsk, 22 kwietnia). „Co przeżywali w tej wojnie z temi
Sowietami kobiety. Gwałcili, bardzo dużo zostało zamęczonych przez nich”
(Gdynia, 24 kwietnia).
Podobną gehennę przeżyły kobiety na Warmii i Mazurach. Nawet po odsunięciu się
frontu Niemki i Polki były tam regularnie gwałcone. Jak donoszono z Olsztyna w
marcu 1945 r.: „nie uchowała się prawie żadna kobieta” i – jak podkreślano –
bez względu na wiek. „A najważniejsze – zauważył ktoś w prywatnym liście – że
kobiety są kobietami podobno od 9 lat do 80, a nawet był wypadek 82”. Zdarzało
się, że ofiarą gwałtu padały równocześnie babka, matka i wnuczka. Bardzo
często dochodziło do gwałtów zbiorowych, których sprawcami było kilkunastu, a
nawet kilkudziesięciu żołnierzy.
Masowo gwałcone były Polki wywiezione do Niemiec na roboty. Na konferencji
delegatów urzędów repatriacyjnych, która odbyła się w maju 1945 r.,
stwierdzono: „Szlakiem przez Stargard na wschód w kierunku od Szczecina
przepływają masy powracających z Niemiec, którzy są przedmiotem ustawicznych
napaści ze strony pojedynczych i zorganizowanych grup żołnierzy sowieckich.
Ludzie ci na przestrzeni całej niemal drogi są ustawicznie napadani, rabowani,
a kobiety gwałcone. Na pytanie postawione delegacji, czy gwałty na kobietach
należy uważać za oderwane wypadki, kierownictwo miejscowego etapu na podstawie
stałej styczności z powracającymi z Niemiec oświadczyło, że raczej zachodzą
nieliczne wyjątki, kiedy kobiety unikają napaści gwałtownych”.