walek11
15.01.08, 08:00
Wiadomo, każdy słucha tego, co mu sie kiedys podobało. Na star(sz)e
lata niechętnie zmienia się muzyczne gusty i preferencje.
Ostatnio urządziłem sobie maraton z Alvinem Lee i Ten Years After w
roli głównej. Wszystkie płyty studyjne i kiladziesiąt posiadanych
przeze mnie nagrań "nieoficjalnych". Akurat ta muzyka robi wrażenie
i po latach. Wszystko zależało, jak widać, od tego czy bozia nie
poskąpiła talentu. Akurat Alvin często grał "inspired". Bez żadnego
wspomagania!