Jak leci?

18.05.09, 08:27
Już po "Trzech ogrodnikach", "Zimnej Zośce", powinno zatem ździebko popadać
jakimś majowym deszczykiem i grzmotami , bo chyba jeszcze tak naprawdę nie
było prawdziwej burzy z piorunami w tym roku? Byłem wczoraj na "moich 5-ciu
stawikach", podglądnąłem wysiadującą młode łabędzicę i chyba w tym tygodniu
powinna się pojawić już w otoczeniu swoich brudnoszarych łabędziątek. Co roku
obserwuję tę parę łabędzi i co roku mają młode - przeważnie w ilości 7-miu ,
8-śmiu, ale zdarzył się rok z rekordową liczbą 9-ciu małych łabądek. Te młode
zeszłoroczne zawsze się gdzieś potem przenoszą w inne rejony. Uciekają od
rodziców , albo ich rodzice może przepędzają?

P.S. I cieszy mnie, dostawa netu, chociaż w zeszłym tygodniu szwankowała , bo
z przerwami. Może dlatego , że "zawirusowany komp miałem, właśnie pozbyłem się
kilka wirusów i poczytam zaległości...
    • ziolo.zielone Re: Jak leci? 18.05.09, 08:44
      Okropnie!
      To była odpowiedź na pytanie tytułowe... smile
      Od tygodnia tapetowanie, tynkowanie, łatanie dziur, dokupowanie
      pierdół bo akurat np. gipsu zabrakłouncertain Acha... i składanie
      szafy+komody, bo stare dosłownie rozpadły się przy przesuwaniu.
      Dzisiaj chwila wytchnienia, która za chwilę się skończy. Chciałabym
      zastrajkować...
      Mogę zdawać egzamin praktyczny z tych robótbig_grin

      Co do łabędzi-też mam taką "zaprzyjaźnioną" parę od wielu latsmile
      Młode zawsze idą sobie gdzieś indziej, to tak jak u ludzi z życiem
      na własny rachunek. Szkoda, że z wiernością wśród ludzi gorzej w
      porównaniu z łabędziamismile
      • ryszq Re: Jak leci? 18.05.09, 09:44
        No to mamy podobnie - wprawdzie u mnie półmetek , ale masę innych robót domowych
        związanych z remontem przede mną. Najważniejsze , że kuchnia już funkcjonuje a
        resztę sukcesywnie się wymieni, tzn. podłogi , tapety no i nowe pawlacze, bo
        stare zdemontowałem i wyrzuciłem. Pomalutku aż do skutku tongue_out Codziennie po trochę
        i byle do przodu. Priorytetem będzie zabydowa w kuchni drzwiczek przesuwnych i
        szafki narożnej. No właśnie - punktem honoru , że własnoręcznie.
        • ziolo.zielone Re: Jak leci? 18.05.09, 09:56
          "Pomalutku aż do skutku".
          Znaczy że mężczyźni tak mają? Mój mąż też tak twierdzi i działa- ma
          czasuncertain A ja wolałabym pracować 24h na dobę i skończyć szybko z tym
          bałaganem. Bałagan i brak normalności źle na mnie wpływa-straciłam
          już zapał do tej pracy. Nawet nie cieszy mnie wizja jak to będzie
          miło po tym wszystkim.
          Własnoręcznie to u nas ze względów finansowych, przynajmniej w
          pewnym stopniuwink
          Koniec przerwy, na razie nie ogłaszam strajku protestacyjnego. Pies
          na tym ucierpi.

          Pozdrowienia dla łabędzismile
          • ryszq Re: Jak leci? 18.05.09, 11:13
            No wiesz - bałaganu jako takiego nie ma specjalnie - poza może narzędziami które
            czasem gdzieś się tam walają. Ale gości na razie nie przewiduję do końca tego
            miesiąca ,a nawet do połowy drugiego, co tak naprawdę nie jest prawdą do końca:
            pojawiają się czasem Ci nieoczekiwani co to wpadają niby na 5 sekund. Zakładam
            , że nie będę niewolnikiem tejże roboty, wystarczyło mi miesiąc, że byłem jej
            zakładnikiem codziennie a nawet dłoń nadwerężyłem nieco,to teraz tylko jak mam
            wenę to się zbieram w sobie a poza tym nawet nie ta robota straszna , co
            magazynowanie materiałów i takich różnych dupereli i zabieganie o nie -
            odwiedzanie różnych branżowych sklepów itp. i ta bieganina zajmuje sporo czasu.
            • ryszq Re: Jak leci? 18.05.09, 11:28
              Dodam , że pies nie narzeka , bo na przykład trzy dni temu zjadł mi śniadanie
              oraz moje i syna ciasto francuskie do kawy. Po prostu ukradł ze stołu. Robi to
              zresztą regularnie przynajmniej raz w tygodniu. Bo ostatnio lubię coś do kawy
              słodkiego: Kiedyś Syn wpadł do domu , ja wychodzę z pod prysznica (ma klucz do
              mieszkania), a On: Jejku!- wyraźnie spadłeś z wagi - idź się zważ bo ci się
              nawet rysy zaostrzyły, bo może masz raka?. Faktycznie zważyłem się i 4 kilo
              spadłem...Wcale mnie tym specjalnie nie zdeprymował, bo wyostrzone rysy jakby
              nie było dodają, jakby trochę brakującego mi właśnie, bardziej szlachetnego
              wyglądu, ale i On też waży poniżej swojego wzrostu...Mam ciasną skórę po
              prostu. Jakoś na brak apetytu nie narzekam, jedynie nie zawsze mi się ostatnio
              chciało cokolwiek pichcić, bo więcej zajęty byłem demolką mieszkania.
              • tropem_misia1 poczytałam i ogólnie... 18.05.09, 14:01
                zazdroszczę sił do remontu ,jakie Ziółko posiada i ciasnej skóry autorowi wątku.
              • darima_ka Re: Jak leci? 18.05.09, 16:17
                Hahaha, mój też próbuje samoobsługi ,muszę się pilnować i niczego nie zostawiać
                w zasięgu pyska. jak jestem to nie wolno mu się zbliżać do stołu , ale i tak
                uparcie próbuje big_grin big_grin
                • ziolo.zielone Re: Jak leci? 19.05.09, 17:35
                  Suka nia ściąga jedzenia ze stołu, ona nawet z michy niechętnie
                  korzysta, bo psa trzeba przecież karmić z ręki! big_grin
                  Za to zawsze wciska mordkę do torby z zakupami, w nadziei ze
                  znajdzie tam zabawkę albo psi przysmak.
                  Dzisiaj postawiłam na chwlię zakupy na krześle w kuchi i poszłam do
                  łazienki, a jak wróciłam, to ona już zdążyła znaleźć swińskie uszkosmile
          • darima_ka Re: Jak leci? 18.05.09, 16:14
            Rozumiem Ciebie ,że wolałabyś pracować aż do zakończenia jakiegoś etapu , też
            tak mam , bywało że przy tapetowaniu kończyło się pracę kiedy jednego paska
            tapety brakowało do zakończenia z tapetami , ale trzeba było sobie robotę
            "szanować" a mnie krew zalewała tongue_out
            • ziolo.zielone Re: Jak leci? 19.05.09, 17:31
              No właśnie dziś już mnie zalała i zaqstrajkowałambig_grin
              Z tapetami to u nas odwrotnie, zazwyczaj zostaje prawie cała rolka,
              bo da się kupić tylko kawałka tapety i mam już sklad prawie całych
              rolek różnych tapet-nastepnym razem zrobimy patchwork na ścianachwink
              • darima_ka Re: Jak leci? 19.05.09, 17:52
                Zle się wyraziłam , chyba chodziło mi o to że do końca roboty zostało
                przyklejenie jednego paska ,a pan i władca robotę olał żeby sobie na "jutro "
                pracy zostawić tongue_out
              • darima_ka Re: Jak leci? 19.05.09, 17:53
                Całe rolki w marketach można zwrócić
                • ziolo.zielone Re: Jak leci? 19.05.09, 17:56
                  One są prawie całe, nie całe. Z każdej po jednym pasku albo po pół
                  trzeba było odciąćsmile
    • darima_ka Re: Jak leci? 18.05.09, 16:10
      Zgadzam się powinno ,ale jak na razie tylko "straszy" po kilku kroplach wyszło
      słonko oby noc coś "przygnała" big_grin
    • darima_ka Re: Jak leci? 18.05.09, 16:11
      Też mam w pobliży ogromy staw z łabądkami i się zachwycam big_grin
    • darima_ka Re: Jak leci? 19.05.09, 17:26
      Z netu często coś załapię ale antywirus jakoś daje temu radę big_grin big_grin
    • rena-ta49 Re: Jak leci? 20.05.09, 13:40
      Nie mam zwyczaju narzekać , i chociażby było źle to i tak odpowiem że jest ok ,
      bo nigdy nie jest tak źle ,zeby nie mogło być gorzej smile smile
Pełna wersja