Gość: Corrida Pistollero
IP: *.bochnia.pl / 195.136.25.*
14.08.05, 16:28
Nie wiem jak inni czytelnicy, ale kiedy czytam testy motocykli, wykonywane
przez Pana Dziawera czasem miewam mieszane uczucia. Z całą pewnością przyznać
trzeba, iż autor tekstów posiada sporą wiedzę na temat technicznych szczegółów
motocykli różnych marek. Znajomość rozwiązań technicznych stosowanych w
starszych rocznikach danego modelu jest dowodem na to, iż P. Dziawer od lat
interesuje się w/w zagadnieniami. Jednak zdumienie budzi pewien nieodłączny
element każdego artykułu. Kiegy ogląda się zdjęcia z testów, a konkretnie te
na których Pan Dziawer jeździ na kole /na praktycznie wszystkich motorach
również na tych turystycznych, które raczej nie zostały przeznaczone do takich
stylów jazdy/ człowiek zastanawia się czy jest to ze strony autora artykułu
próba popisania się przed czytelnikami akrobatycznymi umiejętnościami, czy też
publiczne manifestowanie niszczycielskiego sposobu eksploatowania maszyny. /W
końcu w części, a w zasadzie w większości motorków szosowych w pozycji "na
kole" nie ma smarowania silnika, nie mówiąc już o ekstremalnzm zużywaniu
innych elementów techn./. Jaką elokwencjż wzkazuje się autor przedstawiajc w
art w śm 8/2005 "jednorazowy wyłącznik" ABS w Hondzie VFR 800 - przystawiając
na zdjęciu ostrze noża do przewodu w/w systemu. Taki sposób przedstawiania
udostępnionych do testu motocykli nasuwa myśl, że zdecydowanie chętniej można
katować nieswojego sprzęta. Tylko o czym to świadczy? A jaki przykład daje się
ludziom którzy są jeszcze mało doświadczonymi bikerami - ze to norma ?, ze to
jest ok? Ciekawe czy taki przykład przyczynia się do zwiększenia liczby
wypadków? Jak chce się być bardziej "trendy" i chce się koniecznie czyms
wyroznic to mamy propozycję: np mozna do kobbinezonu motocyklowego ubrać sobie
np. gumofilce :-)