Gość: carina79
IP: *.crowley.pl
24.04.06, 14:11
...ciełam ze dwie paki swoją nową R1 po bezdrożach Trzebiatowa. Full risk,
normalnie bez kamizelki odblaskowej i w dżinsach, sznurówki moich Nike'ów
trzepotaly miedzy podnóżkami, jak zwykle nie miałam kasku tylko włosy rozwiane
na wietrze. ujrzałam nadjeżdżający z naprzeciwka motocykl, a na nim ON.
Od razu przyszła mi do glowy mysl, ze to musi byc Wielki Motocyklista Mariusz.
Wyciągnął rękę w pozdrowieniu. Zablokowałam tylne koło i położyłam nowego
sprzęta - tylko tak mogłam wyhamowac na czas, aby osobiście przywitac sie z
Idolem. zdjął kask, przyklęknęłam i spuściłam wzrok:
- witaj Okrutny_Mariuszu
- pojebało Cie bzdziągwo? Okrutny jak dobił z wagą ciała (w kg) do ilości
nawiniętych km motocyklem, sprzedał sprzeta, zeby starczyło na kiełbase i
kartofle, bo przepastne cielsko musi przeciez cos żreć. Nie jestem
mariuszkiem!! Jestem...
no i sie obudziłam.