Dodaj do ulubionych

zero zabawy

IP: *.chello.pl 23.07.09, 22:10
W całej mojej okolicy do remontu dróg stosuje się technologię zapożyczoną z
programu eksploracji przestrzeni kosmicznej(łatanie dziur pometeorytowych w
satelitach),tzn.kleks smoły do dziury i na to kupa gresu.O ile w ubiegłych
latach łatano tak krótkie odcinki dróg to w tym roku trudno trafić na trasę
bez miliardów małych kamyków.
Znaleziono też sposób na lejący się asfalt podczas upałów ,mianowicie sypią na
niego drobny piasek.
To wszystko plus ziemia nanoszona z pól przez rolników,pełno jakiegoś syfu na
drogach, policja z radarem za każdym rogiem, spowodowało że jeżdżę jak
posrany, boję się trochę mocniej odkręcić lub złożyć w zakręt.
Zaczynam się łapać na tym że jazda motocyklem zaczyna mnie trochę nudzić, bo
emocje są takie jak na skuterze którym też czasem jeżdżę.
Pozdro.
Obserwuj wątek
    • Gość: karus Re: zero zabawy IP: *.cable.ubr05.uddi.blueyonder.co.uk 23.07.09, 22:14
      Kiedys malo sie nie zbile przez takie lataniedziur w drodze (jeszcze
      na MZ 250). Wracalem od kobity i na zakrecie "pojechalem" prosto.

      Wiem o co Ci chodzi. Tez nienawidze takich zabiegow. Ale co zrobic?
      Jak wiesz gdzie mozna podpisac jakas petycje w tej sprawie to ja to
      zrobie!!!!
    • Gość: ZoSo. Re: zero zabawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 07:49
      Kurcze ost. ten sam wniosek mi się nasunął. Wyjeżdżam ze swojej ulicy i od razu
      kupa syfu 'czeka' na mnie na drodze i jeszcze odbija po mnie, motocyklu i
      mijanych autach. To ja już wolę te dziury, przynajmniej je doskonale widzę. Żeby
      jadąc po mieście, skręcając powoli tylne koło uciekało to naprawdę szczyt.
      Trafne spostrzeżenie, że jazda przestaje już być taką frajdą odkąd na każdej
      drodze trzeba spodziewać się nie przyjemności a katastrofy. U nas jest dziwna
      polityka oszczędzania, które prowadzi do studni bez dna. Jestem skory poczekać
      aż położą drogę drugi raz od czasów Gomułki byleby w nieskończoność nie
      zalepiali dziur skoro i tak za 3 miesiące znowu jeżdżą i robią to samo. O ile na
      drogach ekspresowych mamy koleiny (tudzież wielkością przypominające szyny) to w
      miejsce gres. :|
      • do.ki Re: zero zabawy 24.07.09, 13:00

        > miejsce gres. :|

        Chyba macie na mysli grys. Gres to na podlodze w domu lezy, nie na
        drodze.

        Jak drogi troche lepiej utrzymane to te niedobrze, bo spod
        namalowanych strzalek i pasow asfaltu nie widac. Nie ma to jak zebra
        na wyjsciu z zakretu w deszczowy dzien...

        Panowie, przyjdzie nauczyc sie czerpac przyjemnosc z wolnej
        jazdy... :-)
        • wish3522 Re: zero zabawy 24.07.09, 13:38
          zgadzam sie z wami panowie... czesto jazda przypomina rosyjska ruletke bo nie
          wiadomo co czeka za zakretem, albo podczas nocnej jazdy poza zasiegiem
          reflektora....mieszkalem i pracowalem kilka lat na zachodzie i roznica jest
          diametralna... ale coz taki kraj:(
    • Gość: JK Re: zero zabawy IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.07.09, 15:00
      Nie narzekajcie. Chłopcy z Sanoka też nie mają najlepszej nawierzchni i sobie radzą
      www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=YSgRRWJ1n0c
    • Gość: nik-kodem Re: zero zabawy IP: *.piotrkow.pilicka.pl 24.07.09, 21:46
      Gość portalu: zi-k napisał(a):
      > Zaczynam się łapać na tym że jazda motocyklem zaczyna mnie trochę nudzić

      Smutne ale niestety coś w tym jest,cała ta nasza cywilizacja powoli ale
      systematycznie ogranicza naszą wolność.
      Po jakiejś "lepszej" przejażdżce też się zastanawiam czy czasami nie złapałem
      kolejnych p-któw do kompletu. To zaczyna być stresujące. Kiedyś jazda na moto
      dawała frajdę w czystej postaci.
      A dziś,asortyment różnorakich zagrożeń coraz większy.
      Chyba się starzeję i zaczynam zrzędzić ;)

      A co do tego grysu na drodze,to kiedyś też miałem przez to duszę na ramieniu.
      Ekipa remontująca ulice 'naprawiła' w ten sposób odcinek jezdni tuż przed
      zakrętem. Jechałem tamtędy może godzinę wcześniej i było wszystko OK. A w drodze
      powrotnej, nie dostosowawszy się do reguły ograniczonego zaufania do stanu
      polskich dróg przeżyłem niezapomniane wrażenia. Co prawda nie wyłożyłem się,ale
      to tylko dlatego, że miałem w tym akurat czasie, całą jezdnię tylko do własnej
      dyspozycji.
      No i może jeszcze dzięki doświadczeniu nabytemu w czasach młodości;)

      • Gość: baba_zanetti Re: zero zabawy IP: *.subscribers.sferia.net 24.07.09, 22:39
        no to są właśnie polskie drogi zaufania?
        a kto zabija 5000osób rocznie? (nawiązując do reklamy).
        Panowie zapraszamy na tory (jest ich jak na lekarstwo)Poznań (chociaż
        prowadzenie tego toru to kpina), Lublin, Radom, Zielona Góra... jeszcze w
        przystępnych pieniądzach można się wyżyć i szkolić.
    • Gość: spiwor Re: zero zabawy IP: 78.8.141.* 27.07.09, 19:42
      A propo's tego czarnego gówna do dziur ogłaszam nabór do bojówek podkładających
      bomby pod zbiorniki pojazdów przewożących to badziewie, kto to za kretyn wymyślił.
      Jak wyjdzie słoneczko, robi się miękkie, przykleja do koła ciężarówki i nie
      dość, że jest dziura spowrotem to jeszcze za nią górka z tego.... (nie będę się
      wyrażać ale na K.)

      Ale ogólnie nie jest źle, trochę adrenalinki nie zaszkodzi.

      Chociaż ostatnio żeby było coś nowego jechaliśmy drogą koło Bolkowa, żeby nie
      było zbyt standardowo to jazda starym objazdem przez las. Leśna droga elegancko
      wije się pod górę, od czasu do czasu tylko kamyki strzelają z pod opon ale jest
      po prostu pięknie - pełny kontakt z naturą. Na szczycie góry zapaliliśmy ja
      normalnego szluga on śmiesznego papierosa i decyzja jedziemy dalej.
      Jedziemy, jedziemy nagle przed nami jakieś błoto i kałuże, nic to powoli jakoś
      damy damy radę, potem będzie tylko lepiej... Niestety nie było...
      Motocykl zatapiał się po ośki w błocie, zawieszał się co chwilę na kolektorach,
      kierownicę próbowało co chwilę wyrwać, walka z błotnym żywiołem na maksa,
      łącznie z przeciąganiem moto na skraju przepaści...
      W końcu było dość... Może spróbować zjechać prosto z góry, ale jest cholernie
      stromy spadek, nie, może jeszcze kawałek i będzie lepiej... A tu cud!! jest
      lepiej. Twardo, elegancka trawka, można odpocząć.
      A gdzie tam odpocząć! Po chwili droga zawija spowrotem pod górę... Załamka, ni
      chu chu, za cholerę nie wjeżdżamy spowrotem na tą górę. Decyzja, zjeżdżamy
      stokiem w dół... Powoli, powolutku, koleś przed moto zbierał patyki i sprawdzał
      trasę, po wieczności wkońcu udało się wyjechać prawie na podnóże góry i wyjechać
      z lasu...
      W końcu upragniona ścieżka... można spokojnie jechać...
      Jedziemy powoli łąkową drogą a tu nagle przed nami wyskakują trzy krowy...
      powoli zbliżamy się coraz bliżej - ej zobacz ta jedna z tych krów nie ma cycków!!!
      Moto czerwone, koleś kurtka czerwona, krowy dziwnie nas obserwują, do tego
      zaczynają ryczeć - ty, idź zobacz czy one mają cycki. Poszedł, nagle się odwraca
      i krzyczy: nie mają cycków, spie...my!!!
      Przez zarośniętą łąkę z chabziami niektórymi wyższymi od nas, zaczęliśmy uciekać
      przed krowami bez cycków!!! Jeszcze tylko rów przejechać i jakoś udało się uciec
      i wyjechać na asfalt...
      Chwilka postoju na przystanku autobusowym... zmordowani, moto upieprzone w
      błocie maksymalnie, koła były praktycznie pełne błota, buty, spodnie upierzone
      tak samo... czysty hardcore a do domu jeszcze ponad setka km...
      Zachciało nam się rozrywki...
      Nigdy więcej.
      • Gość: ZoSo. Re: zero zabawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.09, 20:06
        Czyli jednak jest zabawa? ;D Czytając to poprawił mi się humor po poprzednich
        postach ;D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka