Gość: spiwor
IP: *.ssp.dialog.net.pl
03.08.09, 15:48
Wrocław stacja Lukoil skrzyżowanie A.K. i Bardzkiej, paliwo mają dobre, było
testowane w laboratorium przy szukaniu przyczyny awarii, tak więc tam się tankuję.
A tu pewnego pięknego dnia, jak zwykle po chamsku i braku czasu nie ściągam
kasku, za pistolet a tu paliwko nie leci, kilka razy odłożenie pistoletu na
miejsce i dalej nic. po chwili wyszło przed wejście dwóch pracowników i
dopiero wtedy włączyli paliwko.
Spoko, może ktoś ich okradł, w sumie z tej sytuacji troszkę pożartowaliśmy.
Kilka dni później znowu tankowanie - za pistolet, nie leci, no to kask z
głowy, ręce rozstawione, lico zadarte do góry, żeby mogli sobie dokładnie
obejrzeć, udało się włączyli.
Tankowanie trzecie, jazda od początku - paliwko nie leci, ściągnięcie kasku, a
tu znowu nie leci, pomachanie obsłudze - nic. No to już się wku...łem i trzeba
było opieprzyć sprzedawcę, wyzwać od rasistów motocyklowych, aż udało mu się
wydukać już leci, już leci...
Ale o co w tym wszystkich ogólnie chodzi:
Chyba napiszę do wróżki bo czuję się dyskryminowany ze względu na pojazd jakim
się poruszam.
Paliwo mają raczej pewne i nie chciałbym ich zbojkotować, co można z tym
zrobić? Jakaś skarga gdzieś, tylko czy to coś da, a może za każdym razem się
na nich wyżywać?
A jak tam u Was na stacjach?