jasiek_natolin
28.04.04, 10:20
W poniedziałek,kiedy oglądałem "Ferdydurke" w telewizji ,po raz kolejny
przekonałem się ,że Frycz może zagrać każdą rolę i zawsze będzie to coś,co
pozostaje w pamięci.W roli Syfona wypadł naprawdę znakomicie,co mnie w
gruncie rzeczy wcale nie zdziwiło.Ten aktor jest świetny i w reperuarze
poważnym ,i w komediowym.Nawet nudne i beznadziejne filmu potrafi
ożywić ,kiedy tylko pojawi się na ekranie.Przykładem na to jest choćby "Nigdy
w życiu" - plastikowa komedia,w której bohater Frycza jest jedyną autentyczną
postacią.
Albo rola w serialu "Zaginiona".Pokażcie innego aktora,który zagrałby tak jak
on.W tym filmie doszło do niemałego paradoksu,bo oto z przeciętnej produkcji
telewizyjnej Danuta Stenka i Jan Frycz stworzyli film co najmniej godny uwagi.
Szkoda,że nie występuje na deskach warszawskich teatrów.