Gość: ali globalizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:11 Wróć do Twoja skrzynka pomoc (( poprzedni następny )) dodaj adres do książki | dodaj adres do reguł Od: ali55@gazeta.pl Data: 2004-04-04 23:50 Do: ali55@gazeta.pl Temat: globalizm rozwiń nagłówek REFLEKSJE: behe_mot 0 26-11-2003 08:59 CET I. Globalizacja czyli neokolonializm. Choć termin globalizacja jest pojęciem nowym, to jednak w gruncie rzeczy samo zjawisko, jakim jest globalizacja, do nowych nie należy. Zaczynem globalizacji stały się podboje kolonialne prowadzone przez państwa Europy Zachodniej w Afryce, Ameryce i innych częściach świata, dzięki którym państwa te zaczęły czerpać korzyści finansowe z eksploatacji bogactw i siły roboczej w swoich koloniach. Wtedy to właśnie pojawił się globalny wyzysk i globalny zysk. Eksploatacja kolonii stała się jedną z przyczyn powstania w Europie Zachodniej kapitalizmu, bowiem kapitalizm rozwinął się dzięki bogactwom naturalnym krajów podbitych i taniej sile roboczej (również niewolniczej) pochodzącej z kolonii. Kapitalizm jest więc ściśle powiązany z kolonializmem państw zachodnich ? dodajmy ? jest powiązany tak ściśle, iż bez kolonializmu nie istnieje. Jak wiadomo w związku z narastającą po II Wojnie Światowej falą aspiracji narodowowyzwoleńczych ludności skolonizowanej przez Zachód, państwa zachodnie wycofały się z większości swoich kolonii, gdyż finansowanie dużej ilości wojska i policji, koniecznej do utrzymania w posłuszeństwie buntującej się ludności krajów skolonizowanych, stało się po prostu zbyt drogie. Kapitalizm nie istnieje jednak bez kolonializmu, a ponieważ państwa zachodnie są państwami kapitalistycznymi, więc i one bez kolonii nie mogły prawidłowo funkcjonować. Państwa kapitalistyczne musiały więc stworzyć nową wersję kolonializmu. W neokolonializmie podstawowym narzędziem uzależnienia byłych kolonii od państw ? kolonizatorów stał się pieniądz, kapitał, a nowymi konkwistadorami zostali kapitaliści, właściciele ogromnych koncernów kapitalistycznych. Uzależnienie byłych kolonii od państw Zachodu ma więc dziś naturę głównie ekonomiczną, choć zachodni kolonialiści potrafią używać także argumentów militarnych, jeśli sytuacja w krajach rozwijających się zagraża ich interesom ekonomicznym. Współczesna globalizacja ekonomiczna, o której się tak wiele ostatnio mówi, to nic innego, jak kolejny etap rozwoju neokolonializmu (i kapitalizmu), cechujący się postępującym wzrostem znaczenia wielkich korporacji i znoszeniem barier krępujących ich wpływy, a także przeniesieniem pewnych kompetencji państw narodowych na międzynarodowe instytucje kapitalistyczne. Nie należy jednak zapominać, tak jak czynią to często lewicujący antyglobaliści, iż za globalizacją, wzrostem znaczenia instytucji kapitalistycznych, stoją państwa Zachodu, które świadomie rezygnują z części kompetencji na rzecz wielkiego kapitału, aby tym skuteczniej wyzyskiwać państwa rozwijające się. Przecież ostatecznie centrale wielkich koncernów nie są zawieszone w przestrzeni wirtualnej, ale swoje siedziby mają w konkretnych państwach kapitalistycznych, których elity są powiązane z owymi koncernami. Z tego powodu państwa zachodnie (czytaj: elity polityczne) mają swój udział w globalizacji ekonomicznej, tworząc dla wielkiego kapitału odpowiednie warunki prawne, jak również wspierając go politycznie i militarnie, a wszystko to w imię neokolonializmu, a więc wyzysku dawnych kolonii, zwanych państwami rozwijającymi się. Już czas, aby lewacy i co poniektórzy ekolodzy zdali sobie sprawę z tego, iż państwa zachodnie nie zatrzymają procesów globalizacyjnych, gdyż globalizacja jest zjawiskiem, za którym stoją państwa kapitalistyczne. Procesu globalizacji nie zatrzymają również państwa rozwijające się, bo są na to ekonomicznie zbyt słabe, a poza tym elity rządzące tymi państwami ciągną określone zyski z kolaboracji z koncernami i stojącymi za nimi rządami państw kapitalistycznych, dlatego też rządy krajów III Świata nie przeciwstawią się procesowi globalizacji, nawet jeśli jest on niekorzystny dla szerokich rzesz ich obywateli. Lewicujący antyglobaliści łudzą się, kiedy mówią, że można przecież wybrać w wyborach do parlamentu uczciwych ludzi (mają tu na myśli najczęściej siebie), którzy przeciwstawią się globalizacji. Demokracja parlamentarna wytworzyła takie mechanizmy, które wiążą elity polityczne z wielkim kapitałem (również międzynarodowym). Bez poparcia owego kapitału (np. mediów, będących w rękach wielkich koncernów) nikt nie ma szans na wygranie wyborów, a jeśli już nawet je wygra, to nie ma wielkiej szansy na utrzymanie się przy władzy, dlatego iż kapitał może wywrzeć presję ekonomiczną na nieprzychylnie nastawiony do niego rząd, chyba że zaraz po wyborach ów rząd przeprowadzi niezbędne korekty w swoim programie. I tak, kraje w radykalny sposób sprzeciwiające się kapitałowi można obłożyć np. embargiem, odmówić im potrzebnej pożyczki lub obłożyć ją lichwiarskimi odsetkami, osłabić ich walutę poprzez spekulacje giełdowe, co stawia niesforny rząd przed koniecznością cięć budżetowych, a stąd już tylko krok do jego obalenia przez niezadowolonych obywateli. A jeśli zabiegi ekonomiczne nie dadzą oczekiwanego rezultatu, jakim jest upadek antykapitalistycznego rządu, to zawsze można wysłać do zbuntowanego kraju wojsko w ramach walki o ?wolność i demokrację?, albo jeszcze lepiej: znaleźć grupę lokalnych wojskowych, gotową do przywrócenia ładu w swoim kraju przy braterskim wsparciu USA lub innego kochającego demokrację kraju kapitalistycznego. Takie scenariusze były wszak przerabiane w wielu krajach rozwijających się. Innymi słowy: karty do gry w politykę i gospodarkę rozdaje zawsze ten, kto ma pieniądze, a że to właśnie kapitał i państwa zachodnie mają pieniądze, więc można się spodziewać, iż to właśnie te siły będą decydować o tym, kto rządzi w państwach rozwijających się, a nie lewicujący działacze antyglobalistyczni, chyba że staną się oni częścią systemu, łagodząc swoje hasła i wprowadzając jedynie kosmetyczne zmiany w obecny układ. Chcąc powstrzymać globalizację ekonomiczną należy zatem wyjść poza państwo. O tym, w jaki sposób można walczyć z globalizacją bez odwoływania się do koncepcji państwa narodowego, napiszę w ostatniej części niniejszego opracowania. Teraz przejdę do omówienia mechanizmów, dzięki którym dokonuje się globalizacji ekonomicznej. REFLEKSJE: behe_mot 0 26-11-2003 09:01 CET II. Prawdziwe oblicze globalizacji ekonomicznej. Głównym celem ekonomii kapitalistycznej jest maksymalizacja zysków. Jednym z zasadniczych mechanizmów pozwalających na maksymalizację zysków jest obniżenie kosztów produkcji. Koszty produkcji obniża się przez znalezienie taniej siły roboczej, a także poprzez tanie i łatwe nabywanie surowców i półproduktów. Wymarzonym źródłem taniej siły roboczej i surowców są państwa rozwijające się. Państwa te przez dziesiątki, a nawet setki lat uzależnienia od kolonizatorów nie zdołały wytworzyć własnego przemysłu opartego na wysoko zaawansowanych technologiach, gdyż kolonizatorzy nie pozwalali im na rozwój takiego przemysłu, uzależniając owe państwa od produktów wytwarzanych przez firmy zachodnie. W związku z tym w krajach skolonizowanych wśród ludności tubylczej nie powstała warstwa wykształconych technicznie specjalistów, co oznacza, iż ludności tej przypadła rola taniej, bo niewykwalifikowanej siły roboczej. W koloniach mógł co najwyżej rozwijać się przemysł związany z wydobyciem surowców i prostych, tanich wyrobów. Po opuszczeniu przez państwa zachodnie swoich kolonii, kraje III Świata nie posiadały więc ani zaawansowanego technicznie przemysłu, ani fachowców, którzy mogliby przemysł taki stworzyć. Kraje te były zatem uzależnione od swoich byłych kolonizatorów, którzy zaoferowali im ?pomoc? w rozwoju ich potencjału gospodarczego. Zachodnie koncerny zaczęły inwestować kapitał w krajach rozwijających się, a także udzielać pożyczek swoi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xionc Re: globalizm IP: 213.77.7.* 28.04.04, 14:21 Powiedz na czym polega twój problem? Mamusia w dzieciństwie nie kupowała zabawek czy tatuś przychodził do domu pijany? A może oboje przymusowo zabierali cię na pochód 1-majowy i tak ci zostało??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ali c.d. globalizacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:37 II. Prawdziwe oblicze globalizacji ekonomicznej. Głównym celem ekonomii kapitalistycznej jest maksymalizacja zysków. Jednym z zasadniczych mechanizmów pozwalających na maksymalizację zysków jest obniżenie kosztów produkcji. Koszty produkcji obniża się przez znalezienie taniej siły roboczej, a także poprzez tanie i łatwe nabywanie surowców i półproduktów. Wymarzonym źródłem taniej siły roboczej i surowców są państwa rozwijające się. Państwa te przez dziesiątki, a nawet setki lat uzależnienia od kolonizatorów nie zdołały wytworzyć własnego przemysłu opartego na wysoko zaawansowanych technologiach, gdyż kolonizatorzy nie pozwalali im na rozwój takiego przemysłu, uzależniając owe państwa od produktów wytwarzanych przez firmy zachodnie. W związku z tym w krajach skolonizowanych wśród ludności tubylczej nie powstała warstwa wykształconych technicznie specjalistów, co oznacza, iż ludności tej przypadła rola taniej, bo niewykwalifikowanej siły roboczej. W koloniach mógł co najwyżej rozwijać się przemysł związany z wydobyciem surowców i prostych, tanich wyrobów. Po opuszczeniu przez państwa zachodnie swoich kolonii, kraje III Świata nie posiadały więc ani zaawansowanego technicznie przemysłu, ani fachowców, którzy mogliby przemysł taki stworzyć. Kraje te były zatem uzależnione od swoich byłych kolonizatorów, którzy zaoferowali im ?pomoc? w rozwoju ich potencjału gospodarczego. Zachodnie koncerny zaczęły inwestować kapitał w krajach rozwijających się, a także udzielać pożyczek swoim byłym koloniom. Z pozoru więc wyglądało na to, iż państwa rozwijające się otrzymały pomoc od państw zachodnich, w praktyce jest jednak tak, że neokolonizatorzy inwestują w te gałęzie przemysłu, które nie należą do wysoko zaawansowanych technologicznie, a więc nie przyczyniają się do znaczącego podniesienia poziomu technicznego przemysłu krajów III Świata, zatrzymując jednocześnie u siebie najnowsze technologie i intratne gałęzie przemysłu. Inwestorzy zachodni sprawują też kontrolę nad produkcją krajów rozwijających się, gdyż to właśnie oni stanowią wykwalifikowaną kadrę w krajach, do których przenieśli produkcję. Inwestycje kapitału zachodniego nie przyczyniają się zatem do rozwoju technologicznego krajów III Świata, ani do powstania w tych krajach wysoko wykształconej kadry technicznej i biznesowej, dzięki czemu pracownikom z krajów rozwijających się można wypłacać znacznie mniejsze wynagrodzenie od wynagrodzenia pracowników z krajów zachodnich. Dzięki temu firmy zachodnie mogą zarobić o wiele więcej w krajach rozwijających się niż w krajach wysokorozwiniętych. Zyski wypracowane przez zachodnie firmy w krajach rozwijających się są w dużej części wyprowadzane z tych krajów do krajów zachodnich. Oczywiście tymi, którzy bezpośrednio zarabiają na produkcji w krajach III Świata są firmy kapitalistyczne, jednak firmy te wpuszczają zarobione pieniądze w system gospodarczy krajów Zachodu, przynosząc w ten sposób stojącym za nimi krajom zachodnim określone zyski. W celu łatwiejszego przenoszenia produkcji z krajów zachodnich do krajów III Świata, likwidacji barier stanowiących przeszkodę dla ekspansji zachodniego kapitału, 15 kwietnia 1994 roku powstała Światowa Organizacja Handlu (WTO). Jej członkami są zarówno państwa zachodnie, jak i kraje rozwijające się, których parlamenty ratyfikowały przystąpienie do WTO. Zadaniem WTO jest między innymi obniżanie ceł, a także wpływanie na parlamenty krajowe, aby stanowione przez nie prawo sprzyjało pomnażaniu zysków firm kapitalistycznych (np. ulgi podatkowe). Jeśli więc zdaniem WTO prawo jakiegoś kraju nadmiernie eksponuje prawa pracownicze lub zawarte są w tym prawie rygorystyczne regulacje w zakresie ochrony środowiska, w związku z czym zyski inwestorów są niższe od oczekiwanych, to WTO może nałożyć na ów kraj kary finansowe. Dodajmy, że wniosek o ukaranie kraju, który nie stwarza ?korzystnych? warunków dla inwestorów zagranicznych, składa państwo, z którego pochodzą niezadowolone firmy. Widać więc wyraźnie, że za procesem globalizacji ekonomicznej stoją organizacje państwowe i to zarówno państwa zachodnie, jak i państwa III Świata, których elity czerpią zyski z kolaborowania z WTO. Dzięki WTO zagraniczni inwestorzy zyskują szereg ulg i przywilejów w kraju, do którego przychodzą z kapitałem. Uprzywilejowanie zagranicznych podmiotów gospodarczych prowadzi do upadku lokalnych producentów i handlowców, którzy nie są w stanie wytrzymać nieuczciwej konkurencji. Upadek lokalnej produkcji i handlu jest uderzeniem w społeczności lokalne, które na skutek degrengolady rodzimych form gospodarki zaczynają biednieć (likwidowane są np. miejsca pracy w upadających zakładach pracy, sklepach), a także zatracają swój charakter kulturowy, bowiem wraz z pojawieniem się nowych, obcych wzorców produkcji i handlu zmienia się także charakter więzi międzyludzkich i ludzkich zachowań. Oczywiście tymi, którzy ze swoimi firmami i produktami wkraczają do innych krajów są państwa zachodnie, gdyż to właśnie one dysponują silnym, ekspansywnym kapitałem, rozwiniętą gospodarką itp. Często mówi się, że krytyka WTO jest atakiem na wolny rynek, gdyż WTO stara się znosić bariery krępujące swobodny przepływ kapitału. Problem polega jednak na tym, że wolność gospodarcza, o którą WTO podobno tak bardzo zabiega, jest wolnością dla niektórych, a konkretnie dla tych, którzy są silni gospodarczo, dla słabych zaś wolność ta oznacza ruinę lokalnych producentów i handlowców, uzależnienie gospodarcze od firm pochodzących z krajów wysokorozwiniętych, bo jeśli upada własny przemysł i handel, to stajemy się zależni od przemysłu i handlu obcego pochodzenia. Poza tym, gdy chodzi o zabezpieczenie interesów państw zachodnich, to WTO potrafi zachowywać się tak, jak organizacja żywcem wyjęta z realnego socjalizmu, lansując model gospodarki nakazowo- rozdzielczej. Weźmy chociażby niedawne protesty polskich hodowców drobiu, którzy protestowali przeciwko importowi drobiu z krajów, w których dotuje się produkcję drobiu. Jasne jest ? argumentowali hodowcy polscy ? że z taką dotowaną konkurencją nie wygrają i staną na krawędzi bankructwa. W odpowiedzi usłyszeli, że import drobiu wynika ze zobowiązań Polski wobec WTO, w związku z czym nie może być wstrzymany, zresztą Polska i tak wynegocjowała z WTO korzystne warunki importu, bo ilość zakontraktowanego drobiu nie jest duża. Co wynika z odpowiedzi, którą otrzymali polscy hodowcy drobiu? A to, iż polityka gospodarcza WTO jest polityką nakazowo-rozdzielczą. WTO ustala co, ile i od kogo trzeba kupić i należy na te odgórne ustalenia przystać, jeśli nie chce się być ukaranym przez WTO. Jednym słowem, problemy polskich producentów drobiu nie wynikają z ich nieudolności w grze wolnorynkowej, ale wynikają z tego, iż WTO nie kieruje się zasadami wolnego rynku, ale interesem państw zachodnich i firm pochodzących z tych państw. Oto neokolonializm w całej pełni, w tej konkretnej sytuacji zwrócony przeciwko Polsce, która jest ? wraz z innymi krajami postsocjalistycznymi ? rodzajem europejskiego III Świata. Warto przyjrzeć się teraz innym globalnym instytucjom ekonomicznym. W lipcu 1944 roku na konferencji w Bretton Woods powołano do życia World Bank (Bank Światowy) oraz International Monetary Fund (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). W wyżej wymienionych instytucjach przyjęto zasadę, że ilość głosów posiadanych przez poszczególne państwa skupione w tych organizacjach jest proporcjonalna do zasobów finansowych posiadanych przez poszczególne państwa członkowskie. Dzięki temu grupa G7 i inne państwa Europy Zachodniej mają zdecydowaną większość głosów i w gruncie rzeczy, to one decydują o kształcie tych organizacji. Zadaniem BŚ i MFW jest udzielenie pożyczek krajom rozwijającym się. W przypadku BŚ pożyczki te są przeznaczane na konkretne przedsięwzięcia, tj. budowę dróg, infrastruktury energetycznej itp., natomiast MFW udziela pożyczek do Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ali c.d. globalizacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:39 III. Jak powstrzymać globalny neokolonializm ekonomiczny? Z całą pewnością nie da się powstrzymać globalizacji ekonomicznej przy pomocy państwa, jak naiwnie wyobrażają to sobie lewacy, narodowcy i pewni ekolodzy, należy bowiem zauważyć, że za koncernami kapitalistycznymi i instytucjami międzynarodowego kapitału stoją państwa, zarówno bogate, jak i biedne. Wszak WTO zostało powołane do życia przez parlamenty państwowe i jego członkami są państwa reprezentujące związane z nimi grupy kapitałowe, a w BŚ i MFW głosują przedstawiciele poszczególnych państw i to oni popychają globalizację naprzód. Instytucje państwowe idą więc ramię w ramię z globalnym kapitałem i nie należy się spodziewać, aby zostało to zmienione przez grupki lewaków, narodowców, czy zielonych, pragnące przejąć władzę w państwie i dzięki temu powstrzymać WTO, MFW, BŚ itp. Ludzie ci nie zostaną dopuszczeni do władzy, gdyż o tym, kto władzę sprawuje, decydują dziś wielkie koncerny i międzynarodowe instytucje kapitalistyczne, które mogą wspierać polityków sprawujących władzę, ale również mogą niszczyć tych, którzy wykazują zbyt daleko idącą samodzielność w sprawach ekonomicznych. Oznacza to, iż ratunku szukać trzeba nie w państwie, ale w czymś innym. Tym innym, stanowiącym alternatywę dla państwa, jest wspólnota lokalna, a także grupa pracownicza i to właśnie w silnych samorządach lokalnych i pracowniczych należy upatrywać nadziei na powstrzymanie globalizacji. Ktoś może jednak powiedzieć, że skoro państwo nie jest w stanie powstrzymać globalizacji, to dlaczego ma to zrobić samorząd? Skąd w ogóle ten pomysł, aby dowartościować samorządność? Otóż stwierdziliśmy wyżej, iż globalizacja uderza głównie we wspólnoty lokalne, niszcząc lokalną produkcję, handel, a także specyfikę kulturową i styl życia. Ludzie żyjący we wspólnotach lokalnych mają więc interes w powstrzymaniu globalizacji, w przeciwieństwie do elit politycznych, które z uwagi na uprawnienia związane ze sprawowaną przez nie władzą, zostały uwikłane przez wielki kapitał w jego ekspansję, w zamian za określone korzyści finansowe i polityczne. Pomoc finansowa dla państwa, pochwały w środkach masowego przekazu, prestiżowe nagrody przyznawane ?wybitnym ekonomistom? państwowym w stylu Leszka B., intratne posady w instytucjach międzynarodowego kapitału (vide Hanna Gronkiewicz ? Waltz) ? to wszystko oferuje kapitał politykom lobbującym na jego rzecz. Warto więc być przyjacielem kapitału, a nie jego wrogiem, bo wtedy nie ma mowy o wsparciu medialnym, nagrodach, posadach, pożyczkach dla państwa i redukcjach długu, nie ma szans na dostanie się w pobliże rządowego koryta. Politycy mają więc silną motywację do wspierania globalizacji ekonomicznej. Nie ma jej jednak krawiec z mojego osiedla, ani pani handlująca pietruszką na pobliskim rynku, bo oni nie sprawują wielkiej władzy, w związku z czym nie liczą nawet na prestiżowe nagrody i intratne stanowiska przydzielane w instytucjach międzynarodowego kapitału, nie oczekują, że kapitalistyczne media napiszą na pierwszych stronach, jakimi wielkimi są ekonomistami. Za to ludzie ci chcą, aby zachodni supermarket lub koncern nie zabrał im ich miejsca pracy, a więc to właśnie z nimi i im podobnymi można próbować zatrzymać globalizację. Jednak, aby nie zepsuć nikogo z tych ludzi władzą i nie dopuścić do przemiany któregoś z nich w lobbującego na rzecz wielkiego kapitału polityka, zamiast posyłać ich ?w posły?, należy razem z nimi domagać się autonomii dla wspólnot lokalnych. Skoro globalizacja narzucana jest dołom przez odgórną władzę, to doły muszą po prostu uniezależnić się od tej władzy, organizując się oddolnie. Jak można uniezależnić się od odgórnej władzy? A choćby organizując niezależne sieci wymiany usług i produktów, tworząc wolne szkoły, firmy, przejmując zakłady pracy przez pracowników. Wszystkimi tymi inicjatywami kierowaliby sami ludzie na zasadzie oddolnej, bezpośredniej demokracji, co oznacza mniej więcej to, iż mieszkańcy jakiegoś osiedla, wsi lub pracownicy w danym zakładzie pracy wspólnie podejmowaliby decyzje o miejscu swojego zamieszkania lub zakładzie pracy. Dzięki temu uniezależniliby się od działającej na rzecz globalizacji władzy państwowej i wielkich koncernów. Ponieważ poszczególne społeczności lokalne i pracownicze nie przetrwałyby same w walce z tyranią państwa i kapitału, więc musiałyby łączyć się w federacje współpracujących ze sobą wspólnot. Dzięki federacjom skoordynowana zostałaby wymiana usług i towarów na znacznych obszarach, federacje przejęłyby także szkolnictwo, służbę zdrowia, transport, utrzymanie infrastruktury itp. Oczywiście w celu uniknięcia powstania odgórnej władzy, która mogłaby wejść w orbitę zainteresowania wielkiego kapitału i zacząć narzucać ludziom globalizację, federacje nie posiadałby żadnych organów władzy. Decyzje podejmowane na szczeblu federacji uzgadniane byłby przez delegatów reprezentujących stanowisko ludzi z danej wspólnoty lokalnej lub pracowniczej, a tak pojęta federacja nie jest żadną odgórną władzą, ale forum dyskusyjnym, na którym przedstawiane są opinie ludzi ze wspólnot lokalnych i pracowniczych. Federacje mogłyby powoływać zespoły wykonawcze, które realizowałby podjęte przez delegatów decyzje. Zespoły takie nie miałby więc kompetencji ustawodawczych, gdyż kompetencje takie posiadaliby jedynie delegaci reprezentujący stanowisko swojej społeczności lokalnej lub pracowniczej. Oddolna organizacja szerokich rzesz społeczeństwa może pokrzyżować plany globalistów narzucenia światu jednego modelu gospodarczego, politycznego i zuniformizowanych wzorców kulturowych, bowiem uniezależniające się od państwa wspólnoty lokalne i pracownicze byłby zainteresowane przeciwstawieniem się wymierzonym w nie procesom globalizacji. Zorganizowany oddolnie ruch mieszkańców i pracowników powinien domagać się też: a)Umorzenia długów państw rozwijających się zaciągniętych przez rządy tych państw lub spłacania ich z osobistych dochodów osób, które długi te zaciągnęły, czyli elit rządzących. b)Likwidacji takich instytucji jak BŚ i MFW, gdyż ich działanie nie ma w rzeczywistości na celu pomocy krajom rozwijającym się, lecz przede wszystkim zysk kapitalistów i bogatych państw Zachodu, a także uzależnienie społeczeństw żyjących w państwach rozwijających się od instytucji międzynarodowego kapitału i zachodnich państw stojących za nimi. c)Zaakceptowania przez Zachód tego, iż kraje rozwijające się powinny szukać własnej drogi rozwoju, zgodnej z ich tradycją i mentalnością ludności w nich zamieszkałej. Wiele złego wynikło z przymuszania ludności krajów rozwijających się do przyjęcia obcych jej wzorów gospodarczych, co doprowadziło do destrukcji lokalnych form produkcji i handlu. d)Zastąpienia rzekomej pomocy państw zachodnich oddolną współpracą wspólnot lokalnych i pracowniczych oraz federacji z krajów rozwiniętych z odnośnymi instytucjami krajów rozwijających się. Współpracę tę można by koordynować na szczeblu globalnym dzięki powstaniu międzynarodówki (federacji międzynarodowej), skupiającej federacje krajowe. Rola międzynarodówki sprowadzałaby się przede wszystkim do roli międzynarodowego biura informacyjnego, które zbierałoby dane o potrzebach poszczególnych wspólnot z krajów rozwijających się i kontaktowało owe wspólnoty ze wspólnotami z krajów rozwiniętych wyrażających chęć udzielenia pomocy. Międzynarodówka byłaby także forum dyskusyjnym, zaś wszelkie ewentualne decyzje dotyczące kierunku rozwoju gospodarki światowej musiałyby zapadać na zasadzie konsensusu pomiędzy wszystkimi członkami międzynarodówki. Zasadniczą doktryną ekonomiczną międzynarodówki byłaby zasada równomiernego (zrównoważonego) rozwoju, zakładająca, iż w interesie wszystkich krajów świata jest unikanie dysproporcji pomiędzy zamożnością i rozwojem ekonomicznym poszczególnych rejonów świata, ponieważ podział świata na biedne i bogate kraje prowadz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PL JESTEM ZA ALTERGLOBALISTAMI!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:56 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Będzie spokój - zapewniają alterglobaliści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 18:13 Popieram antyglobalizm. Jednak słuchając biadolenia organizacji chcących protestować czuję jak ogarnia mnie pusty śmiech. Antyglobaliści płaczą, że chcą rozmów, ale nie daje im się tej szansy wywierając na nich ogromną siłową presję. A oni nie chcą rozmawiać mając na karku policję gotową do działania. Jakoś nie chcą pamiętać ile narobili szkód na poprzednich szczytach. W dodatku szkody zostały wyrządzone Bugu ducha winnym ludziom, którzy pewnie byli zwolennikami idei nie dopuszczenia do globalnego zarządzania gospodarką. Pewnie już nie są. Teraz gdy organizacje antyglobalistów trzymane są w karbach odzywają się "pokrzywdzeni" płacząc, że traktuje ich się tak, jak na to zapracowali przez kilka lat spotkań na szczycie. Tak naprawdę organizacje protestujące siłowo przeciw globalizacji przyczyniły się do postawienia pod mur wszystkich protestujących. Można było sporo wygrać a nic z tego nie będzie. Przedstawiciele szczytu, trochę obłudnie zgłaszają gotowość do rozmów, ale nie mają zamiaru popuścić choć na milimetr w ochronie stref. Mają niestety rację. Gdyby antyglobaliści ruszyli w swym proteście zniszczyliby dorobek wielu osób. Zniszczyliby stanowiska pracy wielu osób. Sporo firm po zniszczeniach nie było się w stanie podnieść i dalej normalnie działać. Czy można się więc dziwić tak ogromnej akcji przeciw brutalnym protestom ? Mnie jest przykro, że dyskusja o globalnym zarządzaniu jest w tej chwili jednostronna. Teraz trzeba będzie znów kilku spotkań na szczycie żeby antyglobaliści zostali dopuszczeni do rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ygrek "jestem za" Re: Będzie spokój - zapewniają alterglobaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 23:36 Moim zdaniem to wyglada tak, gdyby państwo ich nie podpuszczało np. ta blokadą autokaru na granicy, zakazem władz Warszawy na przemarsz(bo i tak wiadomo że bedzie) itp. to przemarsz był by na 95% spokojny. W tym momęcie sam mam ochotę odreagować tą "pokojową" politykę państwa. A po za tym jeśli bedą jakieś zamieszki tą będą wywołane przez prowokatorów(np. "półgłówki" pseudokibice), którzy przyjdą na przemarsz tylko dla "zadymy". Ja osobiście jutro wybieram na ten przemarsz częściowo z ciekawości, i częściowo dlatego aby zobaczyć czy ci idjoci policjanci bedą po raz kolejny prowokować demonstrantów. Liczę że i Ty przyjdziesz czytelniku tego post'a. Dziękuje i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś