Dodaj do ulubionych

Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu ch...

IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.11, 10:30
W kościele w Lasku Bielańskim są w czasie mszy o 11tej elementy łacińckie, zwłaszcza w Wielki Post, poza nim tylko symbolicznie. I widać, że wiele osób potrafiło się tego nauczyć i opanowało najważniejsze teksty. Sam się trochę nauczyłem.
Obserwuj wątek
    • Gość: tpepe lefebryści ... IP: *.nencki.gov.pl 20.05.11, 11:33
      To niezłe persony, pragnę jednak zwróci uwagę że 22 lipca 1976 papież Paweł VI zawiesił działanie Bractwa, a Marcela Lefebvre'a ukarał suspensą a divinis. Potem, w 1988 roku Jan Paweł II ogłosił w motu proprio Ecclesia Dei adflicta, że abp Lefebvre ściągnął na siebie ekskomunikę. Wyobrażacie sobie tak zaparty konserwatyzm, że nawet JPII go nie chciał już oglądać? Co prawda Benedykt ekskomunikę zdjął, ale Bractwa nie odwiesił. Nietrudno zgadnąć, że w takiej sytuacji lefebryści nie są partnerem dla biskupów.
      • Gość: Zbigniew Re: lefebryści ... IP: *.205.39.140.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.01.13, 06:41
        Ci od łaciny to niezłe oszołomy... Nawet nie chodzi o język, ale kiedyś byłem świadkiem takiej sceny: ktoś podszedł do Komunii i uklęknął, kapłan, starszy i schorowany, poprosił, by wstać, bo jemu trudno się schylić. Ta osoba spojrzała na niego z nienawiścią, wysyczała "nie wstanę" i czekała z chęcią zaczepki. To przecież brak miłości wobec chorego księdza. Czy o to chodzi?
    • Gość: tradycjonalista hokus pokus IP: *.warszawa.mm.pl 20.05.11, 11:35
      abra kadabra
    • jarsons70 Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu ch... 20.05.11, 12:16
      Ciekaw jestem dlaczego łacina miałaby być lepsza od polskiego. 2000 lat temu był to język cesarstwa, stąd jej znaczenie wtedy, ale teraz? Zapewne ani Jezus, ani św. Piotr jej nie używali. Dodatkowo większość tekstów np. Pisma Św. i innych powstało po grecku, który to język był przez długi czas ważniejszy od łaciny w dziejach Kościoła. Chyba działa tu to samo prawo, co w przypadku np. Amiszów - zatrzymanie w rozwoju na jakimś etapie. Tylko dlaczego akurat na takim. Może lepiej wrócić do korzeni i przejść na aramejski (język którym posługiwał się Jezus) - łaciny teraz też prawie nikt już nie rozumie.
      • zstrucki Re: Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu 21.05.11, 19:37
        Łacina ma w sobie wielką moc, rzeczywiście zbliża nabożeństwo do sacrum. Mówię to jako osoba niezwiązana szczególnie z wiarą, na której wielkanocna msza łacińska w Jerozolimie zrobiła ogromne wrażenie.
      • Gość: eo Re: Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu IP: 79.110.206.* 02.06.11, 21:50
        Owszem, łacina jako język liturgii jest o wiele lepsza od języków narodowych. Nie chodzi to zatrzymywanie się na jakimś etapie, nie chodzi też o to że, jak to niektórzy ironicznie stwierdzają, Bóg po łacinie nie słucha. Po pierwsze łacina jest językiem wymarłym, nie podlega zadnym zmianom, a więc teksty liturgiczne, prawdy wiary, dogmaty itp. spisane po łacinie zawsze znaczyć będą to samo, nie będzie wielu niejasności, tak jak np. dzisiejsze dzieci pierwszokomunijne raczej za obcy uważają zwrot "umęczon pod ponckim Piłatem" ze Składu Apostolskiego. Doskonałym przykładem zmian języka jest np. przekład "Skapca" Boya Żeleńskiego- niektóre zwroty nabrały po kilkudziesięciu latach cech wulgaryzmów. Po drugie łacina rzeczywiście nadawała Kościołowi uniwersalność. Wprowadzenie języków narodowych bardzo rozbiło jedność Kościoła, w wielu krajach msza po prostu wygląda jak w innym obrządku, a kiedyś tak nie było. I po trzecie, łacina nadaje pewne poczucie podniosłości i tajemnicy, a o pojęciu "tajemnicy wiary", która jest Eucharystia w dzisiejszych czasach się zapomina, języki narodowe niejako mieszają sakralną strefę liturgii, która powinna być sprawowana ku Bogu, ze strefą profanum. poza tym w dzisiejszych czasach odprawianie mszy po łacinie to dla wiernych żaden kłopot. Polsko-łacińskie mszalniki nie kosztują tak jak kiedyś majątek, druk i umiejętność czytania upowszechniły się.
        • Gość: Ajja Re: Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.11, 07:30
          Bardzo trafne uwagi. I co to za Kościół Powszechny, w którym każdy ksiądz urządza sobie samowolkę i próbuje prześcignąć kolegów by zapewnić wiernym rozrywkę. Zobaczcie sobie co dzieje się w krajach przodujących w kościelnych nowinkach - pustki w kościołach, brak powołań. itd. Człowiek stał się najważniejszy a ludzie utracili poczucie, że uczestniczą w sacrum... Tradycyjna msza jest bliżej Boga, nie dlatego, jakoby mówił On po łacinie ;-)ale ze względu na to, że Bóg stanowi jej sedno.
      • Gość: Marcin Re: Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu IP: *.FTTH.ispfabriek.nl 23.05.13, 17:17
        Łacina jest językiem Kościoła również dziś, lecz to nie ona jest tutaj najważniejsza. Msza Święta w rycie tradycyjnym (Trydenckim) jest kulminacją rozwoju Mszy Świętej w jej najpełniejszej i najpiękniejszej formie. Msza Święta posoborowa usuwa element mistyczny w cień a także jest podatna na osłabienie rangi najświętszego sakramentu (czego każdy chyba jest świadkiem). Chorał Gregoriański, który przez wieki rozwijał się i stanowi wielki dorobek kulturowy również zniknął. W wielu Kościołach na Zachodzie europy Msza Święta stała się rodzajem animowanej terapii zbiorowej - nie ma jednak często nic wspólnego z ofiarą Chrystusa.
    • elfkabezhaltera Bzdury 20.05.11, 12:46
      Byłem na mszy rytu trydenckiego u św. Benona
      Msza nie trwała dwóch godzin, to po pierwsze. Po drugie, kościół pękał w szwach. Było sporo młodych ludzi.

      • Gość: ferment Re: Bzdury IP: *.unknown.vectranet.pl 21.05.11, 21:46
        >Po drugie, kościół pękał w szwach<

        :)
        Kościółek:), jeżeli mówić o wielkościach:)
    • Gość: Studentka Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu ch... IP: *.rtr.net.icm.edu.pl 20.05.11, 13:15
      Rektorzyca i grupa aktywistów z samarzadu zrobiła sobie zamkniete spotkanie z biskupem
      (nie było ani jednego ogłoszenia - i nawet Wyborcza, łaskawie zaprzoszona, do dzis nie podała godziny!).
      Pytania, które padały, są najlepszym dowodem poziomu uczestników, którzy okazali się godni obecności na tak ekskluzywnej - a dla mnie po prostu szemranej - imprezie.

      Jedno słowo:
      Żenua.
      • Gość: a propos Re: Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu IP: 204.45.133.* 20.05.11, 23:48
        Właśnie:
        Czy w GW jest chociaż jeden dziennikarz z prawdziwego zdarzenia, który nie utracił jeszcze zawodowych jaj,
        a który mialby odwagę zająć się tą własnie sprawą - sprawą tzw. tzw. think-tanków?
        przy czym nie chodzi to o myślenie, lecz o półformalne grupy osób, zapraszające notabli na zamkniete imprezy,
        głównie po to, by wiedzieć, komu po ukończeniu studiów przykleić się do dupy.


        Takie zamknięte spotkania odbywają się co piątek w starym BUW-ie - nie brakuje tam nigdy cateringu z kawiorem włącznie.

        Na obu bocznych drzwiach BUW-u można podziewić naps: wstęp tylko dla uczestników konferencji - nie opłaca sie go nawet zdejmować,
        został na stałe.

        Wyższy stopień tej "czaszki i piszczeli" dla ubogich stanowią spotkania w sali samorządu - one są tajne i nigdzie się ich nie ogłasza,
        ani na stronie www UW, ani w gablotach, po prostu nigdzie.
        Mamy prostu uniwerek w uniwerku - i nie zdziwie się, że nastepne z cyklu spotkań też zrelacjonujecie post factum,
        nie zapowiadając go w dziale Zapowiedzi/ Zaproszenia GW, i zachowując dla siebie- nawet gdy upłyną już dwa dni godzinę
        rozpoczęcia spotkania.

        A moze jednak przypadkiem stać Waszą Gazetę na szczyptę niezależności?


    • Gość: Rafał Gdzie ten dialog z laikatem ks. Ordynariuszu? IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.11, 14:52
      Jeżeli Ordynariusz przyznaje, że po 50 min. wierni wychodzą z koscioła pomimo, że msza jest po polsku i "aktywnie" w niej uczestniczą, to znaczy, że Ordynariusz zdaje sobie sprawę, że Kościół warszawski puka w dno.
      Ale póki co, zaklinamy rzeczywistość i udajemy, że jest byczo.
      A św. Benon pęka w szwach...
      • Gość: organista Re: Gdzie ten dialog z laikatem ks. Ordynariuszu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 18:05
        Już na etapie księży jest źle, podam Wam przykłady z mojej parafii: ręczne sterowanie doborem pieśni (dziś zagraj to/ tamto), często zupełnie niekorespondujących z wymową liturgiczną dnia.
        ruganie przez mikrofon w obecności zgromadzenia: "można było to zagrać trochę ciszej, panie organisto"
        no i chyba hit hitów: "a teraz pan organista zagra nam JEDNĄ zwrotkę Cóż Ci, Jezu, damy"- rzucone przez mikrofon od stołu ołtarzowego.
        Grać i ćwiczyć na organach poza mszą nielzja, bo się "ęstrumęt pysuje" (akurat jest na odwrót- nieużywane organy zanikają, są na to dowody w fizjologii)
        itd, itp. Wszystko na czas i biegiem bo:
        -jest fajny film w okolicach zakończenia mszy
        -ściągam coś z netu i muszę skontrolować, czy mnie nie wywaliło
        -chcę iść na miasto
        -spać mi się chce
        -energia mnie rozpiera, chcę na basen
        -głodny jestem
        -najadłem się
        -takie właśnie teksty sprzedaje człowiek reprezentujący powagę Kościoła wobec ludu. A na mnie się obraził za zapytanie czy właściwie wierzy?
        Księża wywodzą się ze społeczeństwa, nie spadają nam z nieba. Takie mamy społeczeństwo i takich właśnie duchownych. Lecę grać majowe!
    • Gość: młody prof. Msze trydenckie dla wytrwałych. Nie ma wielu ch... IP: *.icpnet.pl 23.02.12, 10:27
      nie potrzeba nam takich modernistycznych soc-feminazistowskich Pasterzy!Msze Trydenckie trwają ok. 1h15min.,niech Eminencja nie kłamie i nie manipuluje![typowa cecha hierarchii posoborowej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka