analtelford
06.06.11, 12:02
piszę w sprawie bardzo przykrej. wczoraj była u mnie dwójka ludków którzy podawali się za fundację WWF - mieli plakietki i ubranka 'firmowe'.
przyszli około 17 - jeden wyszczekany i drugi niemowa. ten drugi gapił się cały czas na tego pierwszego. jakby się czegoś od niego uczył. niestety nie zapamiętałam nazwisk :(
ochrona zwierzaków i pytanie w stylu - czy 30 złotych to dużo czy mało?
niestety dla nich nie dołączyłam do Klubu, ale podprowadzili mi z mieszkania drobiazg - ramkę ze zdjęciem rodzinnym. nic wartościowego (chyba 50 złotych kosztowała), ale zawsze coś!
MÓJ DOM, MOJA TWIERDZA - nie dla złodziei
niestety nie zdążyłam ich złapać, bo wyszli już z klatki nim się zorientowałam co zginęło. w domu byłam sama, a ramka stała od dłuższego czasu i nikt inny nie mógł jej zabrać. cieszę się, że nie podpisałam zgody na ściąganie pieniędzy z konta - może to wcale nie fundacja lecz jakaś mafia, a 30 złotych to większa sumka de facto...
byli głośni i dzwonili do wszystkich sąsiadów...