Dodaj do ulubionych

Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no p...

IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.11, 14:16
A gdzie jest napisane że na euro trzeba mówić po angielsku , niech się przyjezdni uczą polskiego. Nagonka na babcie klozetowe ze nie znają języka, kelnerów, kierowców autobusów miejskich, a za to trzeba zapłacić człowiekowi że zna język. Wszyscy mają wymagania tylko zapłacić za pracę porządnie nie ma kto. Tandetny artykuł.
Obserwuj wątek
    • fajny.cukier Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no 22.06.11, 14:26
      myślę że z tobą jest coś nie tak.... polski 5 najtrudniejszy język na świecie... trochę pokory człowieku.
      • sammler Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no 22.06.11, 14:32
        A jakie to ma znaczenie? On tylko napisał, że jeśli się chce mieć pracownika, który pewne kwalifikacje posiada, to albo się go ściąga z rynku i odpowiednio więcej płaci, albo wysyła się go na szkolenie (na koszt pracodawcy).

        Nie pochwalam nieznajomości języków obcych, ale ma rację - jeżeli kierowca autobusu nie zna angielskiego, a ktoś chce zacząć tego od niego wymagać, to niech go języka nauczy. I dlaczego tylko angielski? Jeśli przyjedzie Niemiec, który po angielsku ani me, ani be?

        S.
        • professional_scoffer Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no 22.06.11, 16:11
          W praktyce nie ma to dużego znaczenia, bo to o czym jest mowa to przede wszystkim handel i proste usługi. W sklepie/barze/restauracji można pokazać palcem co chcemy i wystarczy.

          A to, że kierowca autobusu czy kelner w jakieś niższej klasy restauracji nie zna angielskiego nie powinno być powodem do wstydu.
          • sammler Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no 23.06.11, 14:50
            Zgadzam się. Kierowca ma mieć prawo jazdy odpowiedniej kategorii i umieć prowadzić autobus. Jeśli dodatkowo zna język obcy, fajnie. Ale to jego prywatna sprawa. Na jego stanowisku nie jest to umiejętność decydująca o przydatności do pracy. Dlatego jeśli ktoś chce od niego wymagać znajomości języka, niech mu sfinansuje naukę.

            S.
      • Gość: Sławek Fakt. Masz kolego problem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.11, 15:16
        Tyle że ze sobą. Mówię po angielsku, rosyjsku i francusku. a z niemcem nie udało mi się porozumieć, bo Er spricht nur Deutsch.
    • Gość: normalny To politycy nie znają angielskiego. Kelnerzy znają IP: *.home.aster.pl 22.06.11, 15:17
      Często nawet niemiecki, francuski czy rosyjski. Podobnie sprzedawcy, kucharze i babcie klozetowe.

      TO WY SIĘ UCZCIE, ZRESZTĄ - LEPIEJ SIĘ POWIESCIE KŁAMCY!
    • professional_scoffer Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no p... 22.06.11, 16:07
      No w barze Familijnym to na pewno jadają biznesmeni, i to ci z górnej półki...
      Jadłem tam raz i nie rozumiem popularności tego miejsca - tłok, brud, smród, jedzenie najniższej jakości i wcale nie tak tanio jeżeli zamówi się pełny dwudaniowy obiad.

      Szwejk przyciąga przede wszystkim amatorów jedzenia typu 'dużo i tanio'. Ze względu na tłok jaki tam panuje średnia to przyjemność.

      No, ale myślę, że to lokale w sam raz o poziomie zbliżonym do typowego fana piłki nożnej.
      • Gość: Romek Bary Mleczne rule IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.11, 16:25
        ty pewnie stołujesz się zwykle w Bristolu, ale tam kibiców nie zajrzy wielu. Motłoch taki jak oni (i ja również) moze sie natomiast z powodzeniem w Familijnym stołować.
        Brudno wcale tam nie jest, o stolik trudno, ale taka uroda baru mlecznego, urzednicy rzeczywiscie tam chodza podobnie jak dziadki i studenci. Jedzenie to typowa polska kuchnia domowa, 100 razy lepsza od kebabów ze Świętokrzyskiej. A ceny, pewnie trochę wyzsze niz w innych barach mlecznych, ale to w koncu Nowy Świat.
        • Gość: Jarhead Stołował się w "Victorii", ale przerzucił, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.11, 17:29
          bo w tej Victorii", to Panie takie chamstwo....
          • Gość: Seree Re: Stołował się w "Victorii", ale przerzucił, IP: *.acn.waw.pl 22.06.11, 19:11
            O Panie dzięki Ci za ten komentarz. Dzień stał się piękny. Czytam dalej.
            PS
            Warszawa jednak ZAWSZE będzie miała swój niepowtarzalny urok i klimat...
          • sammler Re: Stołował się w "Victorii", ale przerzucił, 23.06.11, 15:26
            Gość portalu: Jarhead napisał(a):

            > bo w tej Victorii", to Panie takie chamstwo....

            ... zjeżdża się z całego świata... :-)

            S.
        • professional_scoffer Re: Bary Mleczne rule 22.06.11, 20:37
          Czy poza ad absurdum masz coś sensownego do powiedzenia? Co ma do rzeczy, że w tym barze jest tak jak ja opisałem, to gdzie JA akurat jem?

          Jeżeli dla ciebie jedzenie w centrum to wybór między barem mlecznym a kebabem, to nie dziwię się, że spędzasz w tym barze szczęśliwe chwile kulinarne :)

          Lubię z polskiej kuchni zupy, ale tam mi nie podali zupy, a raczej wodę z jakimś warzywem.
      • Gość: Iwona Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.unknown.vectranet.pl 23.06.11, 00:49
        W 100% się z Tobą zgadzam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: gizmo Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no p... IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.11, 17:59
      Turystka nawet nie wie, jaką zrobili jej przysługę podając "wiśniówkę" na koniec, a nie na początek. Ponieważ jest to wariacja na temat: czy jest coś tańszego od "Nalewki babuni", więc podana na początku może znacznie wydłużyć pobyt w knajpie, zwłaszcza w jej toalecie.
      W stolnicy w ogóle krucho z dobrymi knajpami (nawet biedny recenzent Nowak musi się w ocenie kierować ilością ciach i znajomych za stolikami, a nie menu), wybór Kompanii i któregoś z karaluchów nie należał do najlepszych. Ja bym doradzał "domówke", ale chyba nie taka jest idea tego wsiawskiego surwajwelu. W każdym razie śledzę zeznania, bo pomysł doskonały.
      Do autora - jak dostajesz zimne fryty, to spytaj się Anglika/Angielki co znaczy dostać zimne fryty w barze z frytami. To znaczy, że na zapleczu klecą bombę do metra, Azjaci szyją torebki Vouittona, albo Ukrainki robią najlepszą laskę w okolicy. To na pewno nie jest bar z frytami. Zimne fryty leżą w zamrażalce albo na śmietniku.
    • Gość: baba Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no p... IP: *.acn.waw.pl 22.06.11, 18:42
      A gdzie na świecie obsługa zna po kilka języków? Spróbujcie we Francji,czy Szwajcarii francuskojęzycznej dogadać się po angielsku,czy niemiecku. Wystarczą podstawowe napisy po i teraz powiedzcie w jakim języku angielskim,niemieckim,czy francuskim? Jak angielskim,to niewielu Francuzów zrozumie,po francusku,to niewielu Niemców i anglików,a po niemiecku będzie to samo. Nie dajmy się zwariować,bo w Polsce obowiązującym językiem jest polski. Możemy my jeździć z rozmówkami mogą to zrobić i kibice, a jak są w grupach,to niech zatrudnią tłumacza.
      • Gość: Mllr Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.acn.waw.pl 22.06.11, 19:24
        Popieram pomysł, nie wiem dlaczego ale niektórzy w Polsce widzą to Euro jako nagrodę dla potulnego pastucha. Który ma wszystko zorganizować na cacy ale, że jest zwykłym głupim pastuchem, to mu się nie udaje i "piknik" wygląda tak: miał byc miękki długi koc a jest duży worek po kartoflach, miało być jedzenie ciepłe a są tylko zapiecki i na koniec miała być karoca z mustangami a jest wół... I później taki pastuch stoi potulnie przed swoimi Panami, ściąga brudny słomkowy kapelusz miętosi go w brudnych łapskach przy sercu i szepcze
        - ja naprawdę przepraszam, ja się starałem ale ni umim ale ja Panu dobry Panie zrekompensuje(pastuch tego słowa nauczył się w domu Pańskim, jak czyścił podłogi) wszystkie szkody. Ja naprawię i zareperuję, przysięgam jak Matka Boska Pańska Najpiękniejsza z Najmądrzejszych Maryja Jedyna Prawdziwa Królowa Polski pozwoli!

        I właśnie to mnie zastanawia, że Polacy widzą Euro właśnie w taki sposób. Zamiast widzieć w tych wszystkich Niemcach, Francuzach, Anglikach (i jacy tam jeszcze do nas przyjadą) okazję do zarobienia dosłownie na wszystkim.
        • Gość: fryvolitka Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.11, 19:52
          co do barow mlecznych - ciezko mi zrozumiec ich popularnosc w Wawie. Porównanie mam z Poznaniem - tam sie zmodernizowaly, jest b duzy wybor dan np nalesnikow jest przynajmniej 10 rodzajow, gdzie 2 z bita smietana kosztuja ok. 5 zl. A w Wawie? Brudno, siedziska drewniane (Marszalkowska), nalesniki są tylko z dżemorem i ceny nieproporcjonalne do warunkow w jakich idzie spozyc posilek. I tak jak w Poznaniu zawsze zaprowadzalam gosci cudzoziemcow do takiej instytucji, tak w Wawie odradzam im z calego serca.
          • Gość: orient Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.11, 20:12
            Jak się przejdziesz po sąsiednich lokalach i zamówisz parę dań oraz za nie zapłacisz, to przestanie ciebie aż tak dziwić. Tylko ostrzegam, może to być ciężkie dla duszy człowieka z Pyrlandii. Zapamiętaj sobie jedną podstawową zasadę. Każda firma, czy to kapitalistyczna, spółdzielcza czy państwowa, działa tak tylko źle, jak jej rynek na to pozwala.
            • Gość: fryvolitka Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.11, 20:18
              Wiem i to jest dolujacy fakt mieszkania w tym dziwnym miescie. Najbardziej mi brakuje genialnego poznanskiego wynalazku - spaghetterii Piccolo i jej kopii - porcja pysznego makaronu z sosem kosztuje 4,40, mi zawsze wystarczalo pol, wiec za 5 zl (z salatka) mialam pyszny obiad. Eh, zachcialo mi sie Warszawy :P Tu za tyle znalezc mozna kebaba na placu Defilad.

              Jak się przejdziesz po sąsiednich lokalach i zamówisz parę dań oraz za nie zapł
              > acisz, to przestanie ciebie aż tak dziwić. Tylko ostrzegam, może to być ciężkie
              > dla duszy człowieka z Pyrlandii. Zapamiętaj sobie jedną podstawową zasadę. Każ
              > da firma, czy to kapitalistyczna, spółdzielcza czy państwowa, działa tak tylko
              > źle, jak jej rynek na to pozwala.
    • moriach Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no p... 22.06.11, 21:54
      Wiem, że się czepiam, ale jestem ciekawa do czego były przyczepione te kiełbaski? ;)

      "Z kolei moje kiełbaski jagnięce były dobre, porządnie przyczepione, ale za to frytki były zimne i twardawe, a kapusta bawarska potwornie kwaśna.
      • Gość: x Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.11, 03:45
        Do talerza?:)
      • frejasofia Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no 24.06.11, 17:43
        Kiełbaski jagnięce w Szwejku są nabite na długie wykałaczki. Ale nie wiem, co tego wynika, bo te wykałaczki się najpierw wyjmuje ;)

    • Gość: dgfds Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.home.aster.pl 23.06.11, 17:22
      Dziewczynka ma robotę w gazecie zyprzez NAZWISKO.
      Inteligentni wiedzą dlaczego.
    • Gość: passionplace2 Re: Knajpy na Euro: Jak kelner nie rozumie to "no IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.11, 18:29
      Ale po polskiemu się nie porozumiesz w reszcie świata!

      W dzisiejszych czasach angielski to podstawa, a jak ktoś go nie zna - to sorry.

      ---
      śmieszne zdjęcia z warszawy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka