Gość: Maciek
IP: *.dynamic.chello.pl
02.09.11, 03:20
Jestem studentem i uważam że tego typu wymagania(mam na myśli punkt nr 3, czyli sprzęty) są wręcz śmieszne. Natomiast owszem, mimo że jeśli nawet niema Pani w domu, to dla większości z nas mieszkanie z kimś, jak na to nie patrzeć obcym, jest dyskomfortem chociażby ze względu na inny tryb życia, możliwość swobodnego zaproszenia przyjaciół, dziewczyny. Znam przypadki(na szczęście nie z autopsji, bo wynajmować nie muszę) gdzie właściciel mieszkania był problemem nie do obejścia działając na zasadzie "to ja tu jestem Panem i masz szczęście że znalazłeś/aś mieszkanie, a jak się jeszcze nie podoba to wypad" i robił awantury np. o nie pozmywane naczynia po śniadaniu, gdzie dla mnie jest to czymś normalnym że pozwalam sobie na ten komfort pospania 10-15 minut dłużej i zostawienia np. godziny od wstania rano do wyjścia na toaletę i jedzenie, a zmywam po powrocie - bywa że i o 20 a nawet później. Pamiętać należy również że co jak co, ale to przecież właściciel dyktuje i reguluje zasady współżycia w lokalu, a zatem nagle po dłuższym czasie wynajmowania okazuje się że komuś coś nie pasuje i wcześniejsze ustalenia zostają zmienione na nowe, bardziej "odpowiednie", oczywiście dla właściciela. Dojazd to najmniejszy kłopot, chociaż ja mieszkając na Pradze nie wyobrażam sobie przenieść się na bez urazy - przedmieścia, stąd mam na UW gdzie studiuję 10 w porywach do 25 minut drogi, w niezatłoczonym autobusie, tramwaj i krótki spacerek - ba, zieleń, knajpy, tanie sklepy spożywcze. Proszę się zastanowić bo widzę że wynajęcie pokoju za 650zł traktuje Pani jak, sam nie wiem - robienie komuś łaski, czy też zło konieczne... Poza tym, przykro mi że muszę kogoś po 22 latach istnienia wolnej Rzeczpospolitej uświadamiać że działają tutaj(tak w przypadku proszku na półce w sklepie jak i w przypadku wynajęcia pokoju) zasady wolnego rynku, widać Pani oferta jest mniej konkurencyjna od innych dostępnych w danej chwili, więc może warto pomyśleć nad tym - jeśli Pani zależy na wynajęciu tego pokoju - jak zachęcić kogoś(cena, jakość, nastawienie...), narzekanie nic tutaj nie zmieni...
PS. I muszę powiedzieć że 650zł(+ jak się domyślam opłaty) za pokój to nie jest wyjątkowo konkurencyjna cena, koledzy z roku wynajmują spore(50m2) mieszkanie na Mokotowie, kilka minut na piechotę, od metra - za 1800zł + opłaty, mieszają we 3 co daje 600 zł+ per capita - i sami sobie ustalają o której mogą wrócić, kto sprząta i czy mogą kogoś zaprosić czy też nie. Pozdrawiam i proponuje rozsądek, zamiast narzekań w stylu "eh ta dzisiejsza młodzież..."