Dodaj do ulubionych

Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świętych

IP: *.com 31.10.11, 04:21
Beznadziejnie mają też pasażerowie ZTM. Autobusy pokierowali na objazdy, a na linie cmentarne (jak rozumiem ZTM uważa się za katolików) jeżdżą puste - zdecydowanie jest ich za dużo, ale jak rozumiem ZTM chce dorobić na odwiedzających cmentarze stąd lotne kasy ZTM rozstawiane prowizorycznie w Ikarusach pod cmentarzami (!!!).
Ciekawostka - mieszkańcy ul. Elbląskiej od czasu uruchomienia metra ze stacji Marymont (parę ładnych lat temu...) walczą o puszczenie autobusów na tejże ulicy aby mieć połączenie do metra. Urzędnicy twierdzili, że ulica jest za mała i ludzie muszą biegać przez osiedla na inne ulice. Tymczasem nie zaszkodziło obłudnie puszczać tą ulicą setek długich, przegubowych linii cmentarnych, które zalewają Elbląską w kierunku Powązek od paru dni - żenada.
Obserwuj wątek
    • Gość: ? "zasili" IP: *.acn.waw.pl 31.10.11, 04:41
      ?
      • jurek7 Re: "zasili" 31.10.11, 08:16
        Gość portalu: ? napisał(a):

        > ?

        no właśnie też się zastanawiam o co chodzi... :)
      • Gość: yhtgrew Re: "zasili" IP: *.toya.net.pl 31.10.11, 15:59
        po jakiemu to?
    • Gość: AA Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.itsa.net.pl 31.10.11, 08:02
      Bardzo ciekawe spostrzeżenie. Ciekaw co na to ZTM.
      • Gość: os Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.play-internet.pl 31.10.11, 09:33
        Następnym razem proszę wyjść nieco wcześniej z domu i wsiąść na Zachodnim. Miejsce siedzące znajdzie Pani na pewno i nie trzeba będzie pchać się z tłumem osób na peronie na Centralnym, którzy mimo wielu lat spędzonych w stolicy jeszcze nie nauczyli się, że chcąc mieć miejsce siedzące = wsiadać na stacji początkowej pociągu.
        • Gość: asd a skad wiesz ze ten pociag jechal z zachodniej IP: *.acn.waw.pl 31.10.11, 09:39
          a nie ze szczecina?
        • Gość: k Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.adsl.inetia.pl 31.10.11, 09:44
          W przypadku pociągów pośpiesznych w kierunku Lublina to nie wszystkie zaczynają bieg na Zachodnim-większość jedzie z Bydgoszczy lub Szczecina lub innych miast.
        • dd_heretyk Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę 31.10.11, 10:36
          Dwie kwestie:
          1. Nie wszystkie pociągi jadące w stronę Lublina, zaczynają swój bieg w Warszawie.
          2. Jeśli znajdzie się więcej takich "cwanych" pasażerów, to na Zachodnim będzie powtórka z rozrywki. Chcesz mieć miejsce siedzące? Kup sobie miejscówkę (6 zł w I klasie). I proszę nie mówić mi, że nie każdego stać na to, bo ja wolę wydać jednorazowo te 52 + 6 zł ale za to mieć miejsce siedzące zagwarantowane.
          • a_weasley Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę 03.11.11, 14:42
            dd_heretyk napisał:

            > Chcesz mieć miejsce siedzące? Kup sobie miejscówkę (6 zł
            > w I klasie). I proszę nie mówić mi, że nie każdego stać na to, bo ja wolę wydać
            > jednorazowo te 52 + 6 zł ale za to mieć miejsce siedzące zagwarantowane.

            Primo - to, że Ty wolisz, nie zmienia faktu, że nie każdego stać.
            Secundo - te miejscówki muszą jeszcze być. Nie każdy wie na miesiąc do przodu, kiedy będzie jechał.
        • a_weasley Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę 03.11.11, 14:39
          Gość portalu: os napisał(a):

          > Następnym razem proszę wyjść nieco wcześniej z domu i wsiąść na Zachodnim.

          Rada dobra, ale

          > Miejsce siedzące znajdzie Pani na pewno

          to przesada. Wielokrotnie w czasie tzw. szczytów przewozowych jeździłem ze Wschodniego czy Zachodniego zależnie od kierunku i często były problemy. Trzeba było mieć łokcie, tupet i spryt, a najlepiej jeszcze do tego dwadzieścia lat. Wskoczyć w biegu, wsiąść przez okno czy, to moja metoda, przeskoczyć na drugą stronę toru i wsiąść z przeciwnej strony. Wszystko to oczywiście było i jest surowiutko wzbronione.
          Wystarczy, żeby takich cwaniaków było wiecej niż miejsc siedzących, co się wcale często zdarzało i nadal zdarza, a już wsiadanie na stacji początkowej przestaje gwarantować sukces.
    • doremi Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świętych 31.10.11, 08:05
      Tegoroczna obsługa linii cmentarnych w Warszawie wydaje się udana tylko w połowie. Z zaskoczeniem czytam, co dzieje się przy Cmentarzu Bródnowskim. Z zaskoczeniem, bo wczoraj podróżowałem na Cmentarz Północny i... cieszę, że auto zostawiłem na parkingu.
      Dla mieszkańca Gocławia Cmentarz Północny to drugi koniec Warszawy. Dlatego z uwagą prześledziłem trasy linii "C". Postanowiłem dojechać do metra, nim na Młociny i stamtąd odjechać C09. I pewnie dlatego, że się dobrze przygotowałem, wybrałem optymalną trasę przejazdu, dotarłem szczęśliwy i niesprasowany na cmentarz.
      Muszę przyznać, że organizacja linii cmentarnych na obu pętlach (metro i cmentarz) bardzo miło mnie zaskoczyła. Kontrolerzy co minutę-dwie odgwizdywali odjazd kolejnego autobusu (normalnie jak konduktorzy na kolei). Autobusy jeździły luźne, ale nie puste. Metro, zdaje mi się, też kursowało częściej niż w niedzielę.
    • naprawdetrzezwy A gdzie ten felieton o podróży? 31.10.11, 09:08
      Wam się wydaje, że opisanie cudzej książki i dodanie 3 zdań od siebie, to felieton o podróży?
      ;>>>
    • joseph.007 O czym właściwie jest ten artykuł? 31.10.11, 09:33
      Nie negując faktu, że spółki kolejowe nader często traktują pasażerów mocno po macoszemu:

      1.) TLK to już od blisko roku nie są „Tanie Linie Kolejowe”, ale „Twoje Linie Kolejowe”.

      2.) Jeżeli autorka miała trudności ze znalezieniem miejsca, to mogła po prostu kupić bilet 1 klasy z miejscówką – do Lublina płaci się wówczas wprawdzie nie 39 zł, lecz 59 zł (plus 6 zł za miejscówkę), ale powiedzmy sobie szczerze że nie jest to jakaś horrendalna różnica; śmiem założyć, że autorka jako dziennikarz GW płaci więcej za codzienny lancz ;)

      3.) Przywołany przykład z XIX wieku jest nie bardzo adekwatny – opisywany wyrok dotyczył sytuacji, w której podróżny musiał jechać niższą klasą niż tą na którą wykupił bilety, bo nie zdołał wepchnąć się do właściwej. Autorka natomiast nie wykupiła najwyraźniej biletu na 1 klasę (bo wtedy nie miałaby kłopotów z miejscem), zaś klasy niższej niż 2 w ogóle nie ma, a wykupując bilet na tę ostatnią – jak podają wszelkie możliwe regulaminy i cenniki – nie ma się gwarancji znalezienia miejsca. Trudno zatem zrozumieć, za co konkretnie akurat ona miałaby żądać zwrotu pieniędzy.

      4.) Rzadkiej urody literackiej tytuł i wstęp do artykułu obiecują opisy jakichś katastrofalnie horrendalnych sytuacji czy zdarzeń, których ofiarą w opisywanym pociągu padła autorka. Tymczasem w dalszym ciągu artykułu – nic w zasadzie takiego nie znajdujemy :O To jest, przepraszam, dowiadujemy się że pomimo najgorszej pory (piątek wieczorem), autorka kupiła bilet bez problemu i większej kolejki, a sam pociąg nie miał znaczącego opóźnienia. Autorka wprawdzie jakoś oględnie sugeruje, że w pociągu nie było jej łatwo (Zapakowawszy się wbrew wszelkiemu rozsądkowi i pojemności do jednego z wagonów […]; [konduktor] pełen poczucia winy za warunki, w jakich podróżuję […]), jednak jakichkolwiek konkretów brak, więc nie wiemy nawet za bardzo o co chodzi – zapewne chodzi o to, że był jakiś ponadnormatywny tłok, ale całkiem jasne to nie jest.

      A ja szczerze mówiąc mam wrażenie, że nie działo się nic szczególnego – autorka po prostu na zapas napisała fajny ironiczno-historyczny wstęp do zamierzonego artykułu o gehennie jaką spodziewała się przejść na kolei; tymczasem gehenna się nie zdarzyła, a że autorce żal było takiego tekstu zmarnować, to po prostu zrezygnowała z całej reszty treści ;) Mam prawo tak domniemywać, bo akurat od piątku do niedzieli poruszałem się kilkoma pociągami po kraju w różnym standardzie tudzież w różnych relacjach (w tym na bardzo zwykle obciążonej trasie Wawa-Krak) i nigdzie jakoś specjalnie wielkich tłumów nie napotkałem. Czego zresztą można się było wcześniej spodziewać, zważywszy że wyjazdy/przyjazdy świąteczne w tym roku rozłożyły się aż na cztery kolejne dni, a przewoźnicy uruchomili niemało dodatkowych pociągów, przedłużając także składy większości zwykłych na najbardziej obciążonych trasach.
      • Gość: słoik_ Re: O czym właściwie jest ten artykuł? IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.11, 09:37
        Ja chcę być spalony i rozsypany nad morzem, czy gdziekolwiek żeby moje dzieci nie musiały zmagać się z takimi idiotycznymi problemami.
      • busqueros Re: O czym właściwie jest ten artykuł? 31.10.11, 11:10
        Bardzo cenne i celne uwagi!
        Tekst typu "Jak sprzedać zdechłego psa?" Tu: opisać sytuację tłoku w pociągu, którą normalnie można skwitować wzruszeniem ramion.

        Od siebie jeszcze dodam, że jak ktoś chce mieszkać i pracować w Warszawie, a jednocześnie odwiedzać truchła swoich krewnych - tych już zmarłych i jeszcze żyjących - pozostawionych w rodzinnej Pipidówie, niech nie śmie narzekać na zatłoczenie w pociągach. Bo sam je tworzy.
        • a_weasley Re: O czym właściwie jest ten artykuł? 03.11.11, 14:52
          Busqueros, który jeśli mieszka w Warszawie, niech nie mówi o tym za głośno, bo prezentowane przez niego chamstwo reszcie warszawiaków zaszczytu nie przynosi (a ja, na wypadek gdyby istotnie był moim krajanem, nie-warszawiaków uprzejmie przepraszam), oprócz popisu swojego buractwa napisał:

          > niech nie śmie narzekać na zatłoczenie w pociągach. Bo sam je tworzy.

          i głębia tej myśli poraża. Daje się ją zastosować do wszystkiego. Łącznie z niesławnej pamięci kolejkami po mięso.
          W istocie wszelką kolejkę i pokrewne zjawiska (np. tłok) tworzą ci, którzy próbują z czegoś korzystać. Gdyby nie próbowali, tłoku by nie było.
      • jolunia01 Re: O czym właściwie jest ten artykuł? 09.11.11, 11:41
        joseph.007 napisał:

        > Nie negując faktu, że spółki kolejowe nader często traktują pasażerów mocno po
        > macoszemu:...

        > akurat od piątku do niedzieli poruszałem się kilkoma pociągami po kraju w różnym stand
        > ardzie tudzież w różnych relacjach (w tym na bardzo zwykle obciążonej trasie Wa
        > wa-Krak) i nigdzie jakoś specjalnie wielkich tłumów nie napotkałem.

        No, wiesz same tłumy podróżnych to akurat nie jest jedyna bolączka podróżowania pociągiem w Polsce. Zobacz jakie inne "atrakcje" czekaja podróznych, którzy chcieliby sie przemieścić między dwoma niemałymi miejscowosciami.
        rozklad-pkp.pl/query.php/pn?q=pl/node/146&ld=pkp&seqnr=1&ident=ej.049129.1320834893&OK#focus
        Zapewniam cie, że nie jest najdłuższa i najgorzej skomunikowana trasa w Polsce. Jak słyszę o "nowoczesnych" rozwiazaniach komunikacyjnych i zaletach podrózowania pociągiem, to nie wiem czy sie śmiać czy kląc.
    • Gość: Kalinka Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 11:31
      Wystarczyło trochę "ogarnięcia", aby wpaść na to, że w piątek będzie jechała do domu większość studentów i innych, i pojechać w sobotę rano. Hm... A może PKP ma kupić (nie wiem za co) więcej wagonów, które będą wykorzystywane tylko w szczytach przejazdów koleją?
      • robot_humano Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę 31.10.11, 11:45
        Gość portalu: Kalinka napisał(a):

        > Wystarczyło trochę "ogarnięcia", aby wpaść na to, że w piątek będzie jechała do
        > domu większość studentów i innych, i pojechać w sobotę rano. Hm... A może PKP
        > ma kupić (nie wiem za co) więcej wagonów, które będą wykorzystywane tylko w szc
        > zytach przejazdów koleją?
        Chyba jechała w sobotę:
        "W sobotni poranek anonse były już tylko po polsku,"
        co nie zmienia faktu, że PKP IC powinno dokupić 1000 wagonów i powydłużać 1000 peronów żeby te 10 razy w roku szczyt obsłużyć. Tak przynajmniej uważają "dziennikarze" GW, jedynego ogólnopolskiego dziennika wciąż "rozpalającego emocje" drętwymi tekstami o pociągach. Trzeba było jechać PKSem - miałaby Pani miejsce siedzące na dworcu bo kierowca po prostu by Pani nie zabrał.
        • Gość: io Ale o co chodzi? Przeciez mogla pksem lub busem IP: 178.73.48.* 31.10.11, 14:11
          Tam trudno o scisk, a i miejsce siedzace zapewnione. Opis w tym felietonie troche mglisty. Nie dowiedzielismy sie czy Pani dziennikarka znalazla miejsce siedzace, czy moze pociag sie spoznil, czy tez moze dojechal z opoznieniem, albo byl nieogrzewany, moze jakies okno sie nie zamykalo i wialo ludziom, tudziez byla dziura w podlodze, no nie wiem moze brakowalo wody w toalecie, podrozowali niemili ludzie, albo uciazliwy wspolpasazer?? Niewiele wiemy z tego felietonu.

          Za to niestety postawa roszczeniowa:

          "Gdybyśmy wszyscy, co zasili ów pociąg na Centralnej i Wschodniej, wytoczyli sprawę o zwrot "kopiejek" za niedopełnienie warunków przejazdu, to nasz zacny przewoźnik poszedłby z torbami"

          Juz pomine, co o takiej postawie roszczeniowej napisaliby rodzimi warszawiacy, nawet pomimo uklonu w ich strone (wstepu varsavianisty w tym felietonie). Zatem puenta prosta, skoro nie ma o czym napisac, to lepiej nie pisac "na sile".
    • besser.wisser Rzadki Gniot 31.10.11, 13:32
      Pani Beato,
      Dawno nie czytałem tak złego tekstu, bez tematu, bez faktów, bez puenty, bez niczego zresztą. Internauci są wyjątkowo zgodni. Napisała Pani bzdury. Sam jechałem w sobotę pociągiem z Centralnego. Bilet kupiłem w kasie na 10 minut przed odjazdem, co prawda PKP nie akceptuje kart kredytowych, ale trudno. Peron równie zapchany jak na Gare du Nord w Paryzu czy Hauptbanhof w Zurichu - na obu byłem w zeszłym miesiącu więc wiem co mówię. Pociągi wjeżdzały planowo. W pierwszej klasie puchy, w drugiej ścisk, ale jak naród lub oszczędzać, to niech się ciśnie. Przypomnę że poranne TGV z Paryza do Lyonu prowadzą czasami więcej miejsc 1szej klasy niż 2giej. To się nazywa zarabianie pieniędzy, ale jak Pani chce łączyć socjalizm z kapitalizmem, czyli komfrot za darmo, to sugeruję Wenezuelę - tam chyba z ropy dopłacają do wszystkiego...Obsługa mojego pociągu grzeczna, Wars czysty, dojechałem planowo. Podobnie wróciłem wczoraj. Ale chyba Pani trzeba wytłumaczyć rzecz podstawową. Spółka InterCity naprawdę się składa we dwoje, aby warunki podróży były dobre. Spółka PLK czyli właściciel torów bimba równo i prowadzi remonty bez ładu i składu - ciekawe gdzie ta kasa idzie? NIK please? Dyrekcja Dworca Centralnego nie potrafiłaby zarządzać nawet budką z lodami. Fatalne błedy językowe w napisach angielskich. Brak przy kasach podziemnych (tylko są w hali głównej) balustrad kanalizujących kolejke, więc ekipa stoi i blokuje całe przejście. Mój ulubiony dowcip z Centralnego - schody ruchome na peronach jeżdzą tylko w dól, w górę trzeba wchodzić...Panie Premierze Tusk, może Pan przestanie się bać senatora Koguta i innych nadarynów usadzonych na majątku PKP i zrobi porządek? Pani Beato, to byłby dobry temat, odważny - wywiad z Dyrektorem Dworca Centralnego - przeczytałbym z ciekawością. Ale do tego musiałaby sie Pani przygotować, umówić się, pytanka napisać, słowem popracować. A tak walnęła Pani wierszóweczkę i rodzinny wyjazd się zwrócił. Chyba działa Pani podobnie jak obiekt Pani krytyk :-)
      • joseph.007 Re: Rzadki Gniot 31.10.11, 13:57
        Celnie - może tylko dwie małe uwagi.

        besser.wisser napisał:

        > co prawda PKP nie akceptuje kart kredytowych, ale trudno.

        PKP akurat akceptuje - kłopot z kartami można mieć w kasach ajencyjnych w podziemiu, ale kasy PKP w hali głównej karty przyjmują. W dodatku obok nich stoją sobie rządkiem lśniące automaty do sprzedaży biletów we wszystkich relacjach, w których płaci się wyłącznie kartami i przy których na ogół nie ma żywej duszy, bo się najwyraźniej naród buntu robotów boi albo kart nie posiada ;P

        > Mój ulubiony dowcip z Centralnego - schody ruchome na peronach jeż
        > dzą tylko w dól, w górę trzeba wchodzić...

        Na szczęście to się ma zmienić - kolejarze właśnie dwa tygodnie temu ogłosili, że znalazły się dodatkowe pieniądze i wbrew pierwotnym "oszczędnościowym" planom, wszystkie osiem par schodów/pochylni na perony zostanie jednak do wiosny wymienionych na nowe, a pozostałe na wyższych poziomach dworca przejdą generalny remont (oby...).
      • a_weasley Re: Rzadki Gniot 07.11.11, 20:04
        besser.wisser napisał:

        > Fatalne błedy językowe w napisach angielskich.

        To niestety standard. Na każdym kroku spotykam takie byki, że nawet ja ja zauważam. Dziękuję wtedy Bogu, że słabo znam angielski, bo dzięki temu mniej cierpię.
        Języki, które znam lepiej, są masakrowane tak samo, ale napisów mniej.
    • Gość: m Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.4-2.cable.virginmedia.com 31.10.11, 14:27
      > Jakoś mnie rozbawiło, że obecnie problemem na dworcu nie jest kupienie biletów na przejazd, ale np. znalezienie kiosku z gazetami i papierosami już tak

      A po co podróżnym kiosk z papierosami na dworcu? Nie wolno palić ani na dworcu, ani w pociągach. Tak, wiem, hołota nadal smrodzi papierochami w toaletach, ale robi to nielegalnie.
      • a_weasley Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę 03.11.11, 14:46
        Gość portalu: m napisał(a):

        > A po co podróżnym kiosk z papierosami na dworcu?
        (kwestię gazet zgrabnie pominąłes)
        > Nie wolno palić ani na dworcu, ani w pociągach.

        Primo, nie wiem jak w Warszawie, ale na Krakowie Głównym jest palarnia.
        Secundo, wysiada człowiek z pociągu, w którym Ruch Obrony Obywatela przed Nim Samym zlikwidował wagony dla palących, i chce po wyjsciu na ulicę zapalić. To Bogu dzięki nie jest zabronione.

        Tak, wiem, hołota nadal smrodzi papierochami w toaletach, ale
        > robi to nielegalnie.
    • Gość: B Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.play-internet.pl 31.10.11, 15:02
      wszyscy dawno wiedzą, że do Lublina dojechać Polskim Busem. Bilet tańszy wygodniej itd. To jest największa kara dla PKP, odchodzenie do konkurencji. Ja przeszedłem unikam jak ognia pociągów i dziwię się, że niekórzy kupują bilet, chociaż wiedzą, że przejadą się bydlęcymi warunkami a potem utyskują, że były bydlęce warunki.
    • Gość: kp Re: Jak pociągiem podróżowałam na Wszystkich Świę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 22:32
      Zawsze można było wsiąść w samochód. Ja w piątek po południu w 1h50 minut przejechałem całe 50 kilometrów. W tym tempie do Lublina bym dojechał po jakiś 4 godzinach :/
      • a_weasley Ja wiem, że to niesłuszne 03.11.11, 15:00
        Gość portalu: kp napisał:

        > Zawsze można było wsiąść w samochód. Ja w piątek po południu w 1h50 minut
        > przejechałem całe 50 kilometrów. W tym tempie do Lublina bym dojechał po jakiś 4 god
        > zinach :/

        Nawet po 5 i pół, tyle że pewnie połowę tych prawie dwóch godzin nabiło wydostanie się z szeroko pojętej Warszawy, więc nie można tak ekstrapolować. Jak się przepchasz przez Kołbiel, to już potem z górki.
        A najlepiej lecieć przez Garwolin albo Kozienice, nadkładasz niewiele, a jazda dużo lepsza (no dobrze, przed Puławami trochę dziur). Nawet uwzględniając wyjazd za trzy godziny jesteś w Lublinie.
        I wszystko to, jeśli masz średniego diesla, ekonomicznego benzyniaka albo jakiego bądź gazera, za równowartość 1 biletu I klasy.
        Tak wygląda, na przykładzie z życia, wyższość komunikacji publicznej nad indywidualną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka