Gość: SmAr
IP: 212.160.138.*
09.06.04, 14:08
Zdarzyło się, że musiałem rankiem dnia wczorajszego przejechać się tramwajem.
Byłem zaspany i z lekka zkacowany. A tu stanał nade mną jakiś mocno opalony i
"zapindala" mi nad uchem na akordeonie. Drugi zasuwa na skrzypcach a trzeci z
na czymś co wydawało odgłos brzękania. No myslałem, że wsane i zasune jednemu
i drugiemu. No ale pomyslałem, że zaraz zostanę skarcony za rasizm - a na kacu
wolałem się nie kłócić. Wkurzają mnie ci grajkowie jak nie wiem. A jest w
tramwajach napisane o zakazie hry na instrumentach w wyciągu z przepisów.
Tamtego ranka w tym samym tramwaju ale za Dw. Centralnym wsiedli nastepni.
Rumunowaty chłopaczek z akordeonem i dziewka (może taka bez e w srodku) równie
rumunowata i w jego wieku. No myslałem, że wyjde z siebie. Ale klase pokazałem
i wysiadłem z tramwaju.