Dodaj do ulubionych

Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze...

    • Gość: Borsuk Wiecie o co tu chodzi? IP: 195.184.82.* 25.01.13, 16:28
      Wcale nie chodzi o podatki na utrzymanie DDR, o budzet miasta etc. Chodzi o to, ze my, jako spoleczenstwo, po prostu nie doroslismy jeszcze do tego, ze jazda rowerem to nie obciach. My ledwo dorobilismy sie samochodow. "nie bede jak dziad jechal rowerem, przeciez stac mnie na samochod!". Dla wiekszosci spoleczenstwa samochod jest wysnacznikiem statusu spolecznego i majatkowego; jesli ktos swiadomie wybiera rower zamiast samochodu - znaczy: biedak albo niedorajda. I dlatego my, jadac samochodem, zawsze musimy udowodnic ze to my zawsze mamy racje, to my prowadzimy najlepiej, to my musimy byc pierwsi u celu. Dopoki ta mentalnosc sie nie zmieni, dopoty liczba wypadkow na drogach nadal bedzie zatrwazajaca. I nie pomoga tu nawet miliony fotoradarow. Polak za kolkiem staje sie troglodyta. A projekty typu Veturilo to tylko kwiatek do kozucha - ratusz tak naprawde sra na rowerzystow (pardon my language)
      • eizoo Re: Wiecie o co tu chodzi? 25.01.13, 16:41
        Gość portalu: Borsuk napisał(a):

        > Wcale nie chodzi o podatki na utrzymanie DDR, o budzet miasta etc. Chodzi o to,
        > ze my, jako spoleczenstwo, po prostu nie doroslismy jeszcze do tego, ze jazda
        > rowerem to nie obciach.
        Może dla ciebie ta twoja "filozofia" ma jakąś wartość.
        Samochód to może dla słoików ma warość statusu.
        Reszta wie że nie o to chodzi ale nie muszą szpanować przed kolegami w domu
        • Gość: Borsuk Re: Wiecie o co tu chodzi? IP: 195.184.82.* 25.01.13, 16:45
          Rozszyfrowales mnie. Jezdze rowerem po Warszawie, bo u mnie na wsi wszyscy jezdzili rowerami. Inaczej po prostu nie umiem.
      • Gość: marder Re: Wiecie o co tu chodzi? IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:17
        Przykre to lecz całkowicie prawdziwe. Samochód stał się w naszej kulturze wyznacznikiem sukcesu. Mam dość wysoką pozycje zawodową i sporo ubawu jak jak pojawiam się pierwszy raz w jakieś firmie na spotkanie z Personą z owej firmy, a paniusia przy recepcji anansuje mnie jako kurriera. Mają fajne miny gdy odkrywają swoją pomyłkę... I prawdę mówiąc to jest jeden z powodów dla których jeżdżę rowerem - indywidualizm, chęć bycia innym w masie. Jeśli kupię sobie samochód, to na emeryturze i to będzie to mocno szpanerski wózek. Na dzień dzisiejszy wolę dobry rower.
        • wutang4eva Re: Wiecie o co tu chodzi? 25.01.13, 22:27
          Wychodzi na to, że Polacy aby się polansować i pokazać wcale nie kupują samochodu lecz rower. Bo samochód dla przeciętnego warszawskiego kierowcy nie służy do pokazywania swojej indywidualności tylko do przemieszczania się.
          • toxicwaltz Samochodów jest tyle, że nie wyróżniasz się 26.01.13, 22:59
            z tłumu. Rowerzystów jest jeszcze stosunkowo niewielu (chociaż z roku na rok zauważalnie więcej), więc niektórzy jeżdżą rowerem, żeby podkreślić swoją indywidualność. W końcu, czemu nie. Nikomu nie szkodzą, czasami tylko samym sobie.
            • wutang4eva Re: Samochodów jest tyle, że nie wyróżniasz się 27.01.13, 08:34
              A ci mityczni kierowcy, którzy kupują sobie samochód dla lansu też nikomu nie szkodzą, więc dlaczego tyle nagonki na nich?
              • toxicwaltz Po co w ogóle robić nagonki? 28.01.13, 08:42
                Lepiej współpracować niż przeszkadzać.
                • wutang4eva Re: Po co w ogóle robić nagonki? 28.01.13, 20:13
                  Racja. Mi ogólnie rowerzyści nie przeszkadzali nigdy. Jednak mój profil jest odpowiedzią na ataki ekoterrorystów rowerowych, którzy chcieliby się pozbyć samochodów z miast i utrudniać im życie poprzez zwężanie dróg itp. Ktoś musi stać na straży normalności.
                  • Gość: marder Re: Po co w ogóle robić nagonki? IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 21:32
                    Chol.ra, nie jestem ekoterrorystą (znam w mojej branży takich debili, aż mi się nuż w kieszeni na nich otwiera), ale nic by się nie stało złego, jeśli część osób z autobusówów przesiadła by sie na rowery, robiąc tym samym miejsce w nich dla kierowców, tych mniej zacietrzewionych od ciebie. Zwężanie dróg przy przejściach dla pieszych? TAK. Wydzielanie dróg rowerowych na jezdniech, raczej nie. Polscy kierowcy nie traktują linii ciągłej poważnie. Zresztą, jadę czasem Emili Plater i widzę jak to "działa". Normalność??? paniętaj że facet uważający siebie za Napoleona też wg. siebie jest normalny. Uważam, że koncepcja ruchu miejskiego w stylu tylko samochody jest kompletną bzdurą. Nagonka? Polowanie? jutro siedzę w domu....
                    • wutang4eva Re: Po co w ogóle robić nagonki? 28.01.13, 22:04
                      Ty nie jesteś ekoterrorystą, ale gdybyś nawet poczytał to forum więcej, to byś się za głowę złapał, czego oni oczekują. Takiej rozwydrzonej, mającej wszystkich innych w poważaniu roszczeniowej grupy to nie ma nigdzie.A jest ich stosunkowo dużo w porównaniu do normalnych rowerzystów, więc trzeba powiedzieć im stanowcze NIE. Ja też jestem zdania, żeby każdy jeździł tak jak mu się podoba. Tyle, że po prostu na ataki na blachosmrodziarzy sam odpowiadam atakami. Tak to się kręci. Jak nie będzie tutaj szaleńców chcących utrudniać życie kierowcom, to i ja zniknę stąd.
                  • toxicwaltz Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek 29.01.13, 08:20
                    terrorystami, bo to są grupy nie przyjmujące do wiadomości racjonalnych argumentów.

                    Uważam natomiast, że miasta są dla ludzi, nie dla samochodów, co nie oznacza, że jestem za wygnaniem samochodów z miast, tylko za równowagą między różnymi rodzajami ruchu - pieszego, rowerowego, samochodowego, zbiorkomowego - tak, żeby każdy mógł wybrać sobie swój środek lokomocji i żeby czuł się przy tym w miarę komfortowo. Do tego potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, zaprojektowana i wykonana "z głową", a której u nas często brak.

                    Uważam, że dobrym przykładem jest tu wiele miast Zachodu, jak np. Amsterdam, Kopenhaga, Berlin, Monachium, gdzie udało się wprowadzić tę równowagę. Wiem, Amsterdam i Kopenhaga są powierzchniowo znacznie mniejsze od Warszawy, ale za to Berlin jest większy. Z drugiej strony taki Amsterdam można porównać np. z Poznaniem czy Wrocławiem i zobaczyć, gdzie my jesteśmy.

                    Dodam, że nawet w tak zroweryzowanych krajach jak Dania czy Holandia większość podróży odbywa się samochodem.
                    • wutang4eva Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek 29.01.13, 17:49
                      Ja wolę porównania do Madrytu czy Barcelony. Tam "autostrady" w miastach nikogo nie dziwią, mimo, że mają kilkanaście linii metra (w tym 1szym przypadku).
                      "Miasto dla ludzi, nie dla samochodów" To durny slogan wylansowany przez jakiś nawiedzonych nieudaczników, którzy nawet prawa jazdy nie umieli zrobić. W końcu samochody same nie jeźdżą lecz kierują nimi właśnie LUDZIE. Skoro miasto ma być dla ludzi, to niech tym ludziom nikt nie wmawia, co mają robić i czym jeździć, bo w takim wypadku nie jest to miasto dla ludzi, lecz wręcz odwrotnie. Natomiast zgadzam się z Tobą, żeby każdy miał możliwość podróżowania tak jak mu się podoba.
                      • toxicwaltz Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek 30.01.13, 09:12
                        > "Miasto dla ludzi, nie dla samochodów"

                        Pewnie, samochody same nie jeżdżą, ale miasta powinny być bardziej przyjazne dla ludzi.

                        Przykład: budowa zbiorowych parkingów i zakaz parkowania przy budynkach mieszkalnych (z wyjątkiem samochodów dla inwalidów). Rano (np. o 5-ej) często jeden z drugim "gazują" swoje auta, powodując nadmierny hałas. Skończyloby się zastawianie chodników samochodami w taki sposób, że często nie można przejść. A oddalenie parkingu od bloku o 5-10 min. pieszo spowodowałoby, że część kierowców i ich pasażerów miałoby przynajmniej dwa kilkuminutowe spacery na wolnym powietrzu :-)

                        To jest moje zrozumienie hasła "miasta dla ludzi, nie dla samochodów". Mi wcale nie chodzi o zakaz jazdy samochodem i nadmierne promowanie jakiegoś środka lokomocji.
                        • Gość: m. Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek IP: *.warszawa.mm.pl 30.01.13, 09:46
                          > Przykład: budowa zbiorowych parkingów i zakaz parkowania przy budynkach mieszka
                          > lnych (z wyjątkiem samochodów dla inwalidów).
                          Typowa arogancja młodego, zdrowego i silnego.
                          Jest masa ludzi nie będący inwalidami, ale na tyle słabych czy niesprawnych, że taki "spacerek" (zwłaszcza z bagażem czy małym dzieckiem) będzie katorgą.
                          • toxicwaltz Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek 30.01.13, 10:00
                            Katorgą jest spacer z dzieckiem lub bagażem po wąskim chodniku zastawionym samochodami.

                            Tak jest przy moim bloku. 100m dalej jest parking, na którym zawsze się wolne miejsca.

                            Przecież można podjechać, zanieść bagaż czy duże zakupy do domu i odstawić samochód na parking. Dziecko chodzące te paręset metrów przejdzie (niech przyzwyczai się do chodzenia), a niechodzące można włożyć do wózka i popchać wózek z parkingu do domu. Będzie prościej, bo chodniki byłyby niezastawione.
                            • Gość: m. Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek IP: *.warszawa.mm.pl 30.01.13, 12:01
                              > Katorgą jest spacer z dzieckiem lub bagażem po wąskim chodniku zastawionym samo
                              > chodami.
                              To znaczy że jest za mało zatok. Na cywilizowanie parkingów miała iść kasa z parkomatów, więc nie mów, że nie ma za co.

                              > Przecież można podjechać, zanieść bagaż czy duże zakupy do domu i odstawić samo
                              > chód na parking. Dziecko chodzące te paręset metrów przejdzie (niech przyzwycza
                              > i się do chodzenia), a niechodzące można włożyć do wózka i popchać wózek z park
                              > ingu do domu
                              Oby cię nigdy nie dotknęła żadna słabość czy choroba. Wtedy nabiera się większej pokory.
                              • toxicwaltz Napisałem w jednym z poprzednich postów, że 30.01.13, 12:51
                                wyjątek można zrobić dla inwalidów, mających samochody z odpowiednią plakietką. W moim bloku mieszka małżeństwo, ona jest chora na SM. Samochód mają z plakietką, mają nawet zarezerwowane miejsce parkingowe. Można więc pewne rzeczy zorganizować.

                                Zdrowi mogą parkować dalej od domu.
                                • Gość: m. Re: Napisałem w jednym z poprzednich postów, że IP: *.warszawa.mm.pl 30.01.13, 12:59
                                  > Zdrowi mogą parkować dalej od domu.
                                  Żyjesz w jakimś idealnym świecie, w którym są tylko ludzie zdrowi albo inwalidzi, którzy mają plakietki.
                                  W świecie rzeczywistym istnieje też ogromna liczba ludzi nie całkiem zdrowych ale też nie zasługujących w/g urzędników na żadne udogodnienia, a na tyle słabych czy niesprawnych choćby z powodu wieku, że stanowi to dla nich spory problem.
                                  • toxicwaltz Czasami trzeba jednak kawałek przejść na parking. 30.01.13, 15:17
                                    Tak samo, chodnik pod domem może być zastawiony i trzeba zostawić samochód 200m dalej pomimo jakichś ułomności.

                                    Przystanki autobusowe nie są wyznaczone przy każdym budynku, a co kilkaset metrów. Też trzeba dojść, jak ktoś korzysta ze zbiorkomu. Jak jest niezbyt sprawny - również. Jakoś babcie z laskami, ludzie o kulach czy na wózkach, kobiety w ciąży dają radę dojść do autobusu paręset metrów. Można też pójść 200m na parking.
                          • gom1 Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek 30.01.13, 10:53
                            Gość portalu: m. napisał(a):
                            > Jest masa ludzi nie będący inwalidami, ale na tyle słabych czy niesprawnych, że
                            > taki "spacerek" (zwłaszcza z bagażem czy małym dzieckiem) będzie katorgą.

                            Czy ja wiem? Parkujemy pod blokiem, bagaże/dziecko do domu, wracamy, samochód na parking. Poza tym, bez przesady - spacer z dzieckiem katorgą? Rozumiem sytuacje alarmowe (np. wyjście do lekarza), ale żeby z tego powodu trzymać przez cały rok auto pod oknem?
                            • Gość: m. Re: Ja nie zgadzam się z jakimikolwiek IP: *.warszawa.mm.pl 30.01.13, 11:57
                              > Czy ja wiem? Parkujemy pod blokiem, bagaże/dziecko do domu, wracamy, samochód n
                              > a parking. Poza tym, bez przesady - spacer z dzieckiem katorgą?
                              No to ten parking pod blokiem musi być, a nie wszystko słupkujemy i niech ludzie se jakoś radzą.
                              Nie patrz też przez pryzmat młodego, zdrowego i silnego. Ludzie są różni i mają różne potrzeby.
                              • toxicwaltz Przecież można wyznaczyć miejsca dla inwalidów. 30.01.13, 12:53
                                Zdrowi mogą chodzić.

                                Na razie nawet oni mają problemy, bo chodniki są totalnie pozastawiane samochodami.
                                • Gość: m. Re: Przecież można wyznaczyć miejsca dla inwalidó IP: *.warszawa.mm.pl 30.01.13, 12:56
                                  > Na razie nawet oni mają problemy, bo chodniki są totalnie pozastawiane samochod
                                  > ami.
                                  Koło mnie nie są, a mimo to trwa wściekłe słupkowanie wszystkiego co się da.
      • toxicwaltz Samochód służy do dwóch celów: 26.01.13, 22:51
        -przemieszczania się,
        -pokazania statusu.

        Nie ukrywajmy, ten drugi cel jest też ważny dla wielu ludzi, chociaż mam wrażenie, że jego znaczenie jest coraz mniejsze.
    • nowotka1 Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... 25.01.13, 17:32
      Miarą poziomu cywilizacyjnego jest stosunek do rowerzystów.
      • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 18:00
        Tak. Dlatego też rowery to najpopularniejszy środek transportu w Koreii Północnej. Nie ma też tam problemów z narwanymi blachosmrodami.
        • nowotka1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 18:10
          Bynajmniej! Tam znacznie trudniej o rower, niż w Polsce o samochód. Rower w KRLD, to prawdziwy luksus, na który trzeba zasłużyć. Większość ludzi chodzi pieszo.
        • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:27
          Pat, czy ty kiedykolwiek byłeś choćby w Niemczech, że nie wspomnę o UK, Holandii czy Danii? W KRLD nie ma tylu rowerów. W normalny dzień w Warszawie, w szczycie ruchu nie masz szans wygrać ze mną na trasie przez całe miasto. Chodzi o natężenie ruchu, chodzi o to, żebyśmy mogli wybierać, żebyśmy nie byli uzależnieni od stania w korkach czy jazdy w śmierdzących autobusach. Jak mam taki wybór, to znaczy że nie mam wyboru. Jeżdżę rowerem z własnej nieprzymuszonej woli przez cały rok. Czasami siadam do samochodu, może klika razy w miesiącu. Ale mój środek transportu to dobry rower. I czasami chcaiłbym pojechać na spokojnie po ścieżce rowerowej bez 30 cm śniegu. Niech będzie 5 cm i lód - mam opony zimowe, daję spokojnie radę. I chodzi też o wzajemny szacunek. Ja szanuję kierowców, jestem widoczny w kamizelce, mam światła, nie robię głupich manewrów nie spowalniam ruchu. I w zamian chce tego samego.
          • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 20:17
            > Pat, czy ty kiedykolwiek byłeś choćby w Niemczech, że nie wspomnę o UK, Holandii czy
            > Danii?

            Nie, ale z opowiesci znajomego znajomeego, którego znajomy uzbierał 5 zł na bilet Ryanem do Londynu słyszałem, że rowerzyści są tam rozjeżdzani przez autobusy.

            > W normalny dzień w Warszawie, w szczycie ruchu nie masz szans wygrać ze mną na trasie
            > przez całe miasto.

            Po co całe miasto. Możemy spróbować kto szybciej premierzy S8 z Bemowa na Trasę Toruńską. A moment, rowerem tam nie wjedziesz ;-).

            > I czasami chcaiłbym pojechać na spokojnie po ścieżce rowerowej bez 30 cm śniegu.

            A ja chciałbym pojechać jadącym 200 km/h pociągiem z Warszawy do Gdańska, albo Krakowa (jak we wspomnianych przez Ciebie państwach, gdzie szybka kolej istnieje od kilkunastu lat) Zajmijmy się najpierw elementarnymi sprawami, a potem garstką fanatyków pedałujących zimą.
            • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 20:40
              Gość portalu: pat napisał(a):
              > Po co całe miasto. Możemy spróbować kto szybciej premierzy S8 z Bemowa na Trasę
              > Toruńską.

              A może z Ronda De Palma pod Kolumnę Zygmunta?

              A.. moment.. ;-)
              • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 21:11
                Akurat mam samochód zarejestrowany na leasing na Świetokrzyskiej, więc proszę bardzo ;).
            • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 14:25
              Wiesz co - na S-8 - Trasa Toruńska pojechałbym samochodem... ale nie zakładaj się tak szybko... widzisz wzdłuż S-8 na warszawskim odcinku idzie dość dobra droga rowerowa, niestety nie jest ciągła, ale jak znowu popada i na trasie utworzą się jeziora, to chętnie podejme zakład - niestety tylko do mostu na - dalej nie ma drogi rowerowej muszę schodami wejść na most - to nie fair... Trasa od Palmy, do Zamkowego - nie masz szans, chyba że pojedziesz na ograniczeniu do 30 powyżej 50, wtedy może tak, na rowerze zawsze będę pierwszy na światłach, a pojadę do 50.
              Inaczej: jak chcesz wbić mały gwóźdź to użyj małego młotka a nie 10 kg kowalskigo.
              Pat: jadę na zakupy do Ikei = jadę samochodem. Jadę do klienta na Stary Mokotów = jadę rowerem. Jak mam jechać gdzieś w szczycie ruchu=jadę rowerem, jak jedziemy do znajomych w weekend = jedziemy samochodem.
              Odśnieżanie ścieżek nie kosztuje tyle co przebudowa linii kolejowej, choć jak widzę zmiana mentalności u osób podobnych do Ciebie może być równie trudna jak u związkowców z PKP.
              Pomyśl o tym tak: o jednego w korku mniej! Przecież w gruncie rzeczy ja robię to dla was (ok. przez was...). Zamiast korkować razem z wami miasto wycofuję sie dobrowolnie, odpuszczam, jadę z boku. Dlaczego przez Was: nie mam czasu na stanie w korkach, a niestety wiekszość wycieczek na miasto wychodzi mi w szczycie ruchu - mój pech. Wiele wózków stojących w korkach mogło by stać na parkingach, ale pzrecież "wielki" specjalista ds. kontaktów z klientem detalicznym = sprzedawca, nie może pojechac do pracy w banku autobusem, kupuje wieśvagena i stoi w korku... Ale styl i klase zachowuje. I tyle.
              Więc zamiast ze takimi jak ja walczyć, poprzyjcie nas, będą mniejsze korki.
              • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 17:31
                > Wiesz co - na S-8 - Trasa Toruńska pojechałbym samochodem... ale nie zakładaj się tak
                > szybko... widzisz wzdłuż S-8 na warszawskim odcinku idzie dość dobra droga rowerowa,
                > niestety nie jest ciągła, ale jak znowu popada i na trasie utworzą się jeziora, to chętnie
                > podejme zakład - niestety tylko do mostu na - dalej nie ma drogi rowerowej muszę
                > schodami wejść na most - to nie fair...

                Podejmiesz zakład, mimo, ze na S8 ograniczenie prędkości do 120 km/h? Gratuluje dobrego samopoczucia : ).
                No chyab, że masz coś takiego: lh4.ggpht.com/_nJqgFX_G2nI/SltOzhwCttI/AAAAAAAAD28/lMD8KZL8EN8/turbo_bike_thumb.jpg


                > Zamiast korkować razem z wami miasto wycofuję sie dobrowolnie, odpuszczam, jadę z
                > boku. Dlaczego przez Was: nie mam czasu na stanie w korkach, a niestety wiekszość
                > wycieczek na miasto wychodzi mi w szczycie ruchu - mój pech.

                Widzisz, problem w tym, że ja przeważnie poruszam się po mieście w takich godzinach, że na korki nie narzekam. Nie zmienia to jednak tego, że typowy rowerzysta wymija mnie zahaczając o lusterko kiedy stoję na światłach, żeby potem przejechać na czerwonym i zastawić mi drogę jadąc środkiem pasa, bo po 30 sekundach ja wystartuje ze świateł a on pedałuje środkiem pasa 20 km/h.. I oczywiście to uproszczenie - takie same jak Twoja teoria o zbawianiu świata i złych korkujących miasto kierowcach ;).

                > Wiele wózków stojących w korkach mogło by stać na parkingach, ale pzrecież "wielki"
                > specjalista ds. kontaktów z klientem detalicznym = sprzedawca, nie może pojechac do
                > pracy w banku autobusem, kupuje wieśvagena i stoi w korku...

                I takie jest jego świete prawo. I jak będzie mi płakał, że mu solarki nie odśnieżają drogi do jego "apartamentu" na Tarchominie to go wyśmieje tak samo jak Ciebie i autorkę tego żenującego artykułu.
                • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 18:19
                  Gość portalu: pat napisał(a):
                  > typowy rowerzysta wymija mnie zahaczając o lusterko kiedy stoję na światłach,
                  > żeby potem przejechać na czerwonym i zastawić mi drogę jadąc środkiem pasa

                  Śluza rowerowa jest już umocowana w prawie - we Wrocławiu i Krakowie śluzy już są, w Warszawie też będą. Zamiast narzekać, zacznij się przyzwyczajać. Będzie Ci potem łatwiej przejść ze śluzami do porządku dziennego.
                  • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 18:26
                    > Śluza rowerowa jest już umocowana w prawie - we Wrocławiu i Krakowie śluzy już
                    > są, w Warszawie też będą. Zamiast narzekać, zacznij się przyzwyczajać. Będzie C
                    > i potem łatwiej przejść ze śluzami do porządku dziennego.

                    Ach te rowerowe projekcje i marzenia.. W Krakowie śluza jest dopiero w bardzo niezaawansowanych planach. We Wrocławiu od 3 lat istnieje jedna.. Bardzo dynamiczny rozwój tematu, nie ma co.

                    Zejdź na ziemię ;).
                    • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 18:31
                      Gość portalu: pat napisał(a):
                      > Ach te rowerowe projekcje i marzenia.. W Krakowie śluza jest dopiero w bardzo n
                      > iezaawansowanych planach. We Wrocławiu od 3 lat istnieje jedna.. Bardzo dynamic
                      > zny rozwój tematu, nie ma co.
                      >
                      > Zejdź na ziemię ;).

                      "Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość."

                      To który etap teraz mamy? ;-)
                      • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 18:39

                        > "Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spo
                        > tyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość."

                        Jeśli jesteśmy już przy górnolotnych cytatach: "Są trzy prawdy: cała prawda, też prawda i gó... prawda". Ta o istniejącej śluzie w Krakowie to ta ostatnia i Twoje marzenia tego nie zmienią.

                        Chcesz dyskutować na poziomie to się dokształć w temacie, bo to smutne, żeby spaliniarz jeżdzący na rowerze od świeta wiedział lepiej gdzie są śluzy rowerowe..

                        Może jak przerzucisz się na jakikolwiek spalinowy środek transportu, to będziesz miał czas więcej poczytać zamiast pedałować ;-).
                        • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 18:54
                          Gość portalu: pat napisał(a):
                          > Jeśli jesteśmy już przy górnolotnych cytatach: "Są trzy prawdy: cała prawda, te
                          > ż prawda i gó... prawda".

                          Możesz sobie zaklinać rzeczywistość jak tylko chcesz - nie zmienia to faktu, że pro-rowerowe rozwiązania powstały, powstają i będą powstawać. Czy chcesz tego czy nie, rower w mieście będzie coraz mocniej odciskał swoje "piętno" i nie zmienią tego nawet najbardziej zatwardziali "spaliniarze" (jak sam siebie określasz). Zmiany w PoRD, Veturilo, kontrapasy, śluzy - to już się dzieje. I będzie jeszcze ciekawiej.

                          I ciesz się (póki możesz), że większość rowerzystów unika jezdni. Gdyby wszyscy jeździli tak jak bóg przykazał, Masa Krytyczna byłaby na co dzień, a nie tylko w ostatni piątek miesiąca.
                          • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 19:00
                            > Możesz sobie zaklinać rzeczywistość jak tylko chcesz - nie zmienia to faktu, że
                            > pro-rowerowe rozwiązania powstały, powstają i będą powstawać.

                            Tak, będzie tez druga i trzecia linia metra, związki partnerskie, wielkie wypasione lotnisko w Modlinie, gdzie wyląduje Qantas i Emirates, nasza polska wersja TGV, deptak na Światokrzyskiej, Marszałkowskiej, Hermes i LV zastąpi zabite dechami wystawy na Chmielnej, a fabrykę na Żeraniu kupi Infiniti. Oj ile Ty musisz mieć lat.. :D.
                            • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 19:09
                              Gość portalu: pat napisał(a):
                              > Tak, będzie tez druga i trzecia linia metra, związki partnerskie, wielkie wypas
                              > ione lotnisko w Modlinie, gdzie wyląduje Qantas i Emirates, nasza polska wersja
                              > TGV, deptak na Światokrzyskiej, Marszałkowskiej, Hermes i LV zastąpi zabite de
                              > chami wystawy na Chmielnej, a fabrykę na Żeraniu kupi Infiniti. Oj ile Ty musis
                              > z mieć lat.. :D.

                              Schopenhauer miał rację ;-)
                              • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.01.13, 19:17
                                Freud też.
                                • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:07
                                  Uważaj, bo zgodnie z ta wykładnią muszę być ostro macho, skoro poruszam się rowerem zamiast SUVem... Swoją drogą żonka mało nie wymusiła na mnie zakupu pizzy na kółkach - KIA Sorento, ale na szczęście się udało i zadowoliła się Ceed'em kombi...
                          • toxicwaltz Ja widuję coraz więcej rowerzystów na jezdni. 13.02.13, 12:14
                            Jeszcze trochę i kierowcy wsiądą na rowery i dołączą do MK, żeby powstało jak najwięcej ddr. Parę dni temu jeden proponował mi, żebym zjechał z jezdni na chodnik, jak musiał jechać paręset metrów za mną, bo ruch z naprzeciwka uniemożliwiał wyprzedzenie. Chyba nie znał przepisów, a podobno powinien mając prawo jazdy.
                • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 23:31
                  > Podejmiesz zakład, mimo, ze na S8 ograniczenie prędkości do 120 km/h?
                  nie doczytałeś: jak pada deszcz i na trasie robią się jeziora. W odmiennych warunkach na S-8 wolę motor, choć obiecałem sobie 20 lat temu że nigdy więcej nie wsiądę na motocykl.
                  I jeszcze parę uwag: stawaj dalej od prawego krawężnika - szkoda lustra.
                  Ja po światłach w ruchu miejskim jadę szybciej, najczęściej tyle co kolumna, czyli ok. 40. Oczywiście są dla was kierowcy takie wspaniałe chwile, że jedziecie 50 i lepiej. Ja raczej nie przekraczam 50 na rowerze - to po prostu jest już niebezpieczna prędkość, coś jak 200 na motorze (wiem coś na ten temat...) i podobne problemy, stabilność, wrażliwość na przeszkody, droga hamowania. Więc wolę jechać najczęściej 36-42. Zobacz, że bardzo często jedziesz w mieście w tym przedziale prędkości.
                  Nigdy świadomie nie przejeżdżam na czerwonym świetle. Podobnie jak tobie i wielu innym zdarza mi się przejachać na czerwonym ponieważ światło uległo zmianie w momencie wjazdu na skrzyżowanie - hamowanie zakończył bym na jego środku, więc jadę - dokładnie tak jak Ty.
                  Gardzę rowerzystami świadomie łamiącymi ten przepis. Najczęsciej doganiam gno..ka i op...rdalam dokumentnie. Zdarza mi się również siedzieć takiemu kretynowi na kole - ja dobrze jeżdżę i mam dość dobry rower - więc mogę się dowolnie długo utrzymać 5-10 cm od opony kretyna - czasem go hamuję - ot dla zabawy. Jak się stawia, to zdarza się mu przewrócić w krzaki, jego pech no nie? Zresztą podobnie na mnie działają idioci bez świateł. Nie chcę być utożsamiany z takimi kretynami.
                  Artykuł nie jest żenujący, ale moim zdaniem mamy prawo zadać to pytanie. Przecież jak Ci pługo/solarki nie odśnieżą miasta to też pytasz czemu? Ja jestem w stanie jechać w głębokim śniegu czy po lodzie, ale wolę to robić dla przyjemności niż z konieczności. Samochód osobowy nie pokona drogi przejezdnej dla mnie, to pewnik. SUV 4x4, jeśli ktoś umie go prowadzić w terenie powinien dać radę
                  • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.01.13, 00:33
                    > nie doczytałeś: jak pada deszcz i na trasie robią się jeziora. W odmiennych war
                    > unkach na S-8 wolę motor, choć obiecałem sobie 20 lat temu że nigdy więcej nie
                    > wsiądę na motocykl.

                    Nie mam większych problemów z jazdą w kałużach, tak samo w śniegu. Kupiłem do tego odpowiedni samochód bo wiem jakie w tym kraju są warunki..

                    > I jeszcze parę uwag: stawaj dalej od prawego krawężnika - szkoda lustra.

                    Jak najbardziej staję, ale właśnie zazwyczaj kierowcy dostają po lewym dziwnym trafem.. Nie dalej jak tydzień temu na światłach przy BGK jakiś kurier rowerowy złożył pani w Fieście lusterko, mnie takie zachowanie trochę wkur..za, choć i tak skutery z pizzą przodują w takiej jeździe ;).
                    • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 13:14
                      Jak pada to na trasie potrafi się zrobic parking, a nie korek. jak nie mogę z prawej szukam miejsca pol lewej...
                • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 13.02.13, 12:07
                  > No chyab, że masz coś takiego: lh4.ggpht.com/_nJqgFX_G2nI/SltOzhwCttI/AAAAAAAAD28/lMD8KZL8EN8/turbo_bike_thumb.jpg

                  Coś takiego raczej nie spełnia definicji roweru w PoRD.
      • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 22:29
        nowotka1 napisał:

        > Miarą poziomu cywilizacyjnego jest stosunek do rowerzystów.

        W krajach kolebkach naszej cywilizacji europejskiej, tj. na południu i południowym zachodzie naszego kontynentu na rowerach prawie nikt nie jeździ (oprócz turystów z północy). I jako że są one kolebką naszej cywilizacji to na nich należy się wzorować a nie na ludach germańsko-skandynawskich, które już 2 tysiące lat temu uważane były przez światłych i cywilizowanych Rzymian za śmierdzących barbarzyńców.
        • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 14:37
          Wiesz co, jakoś wolę być porównywany do niemca czy szweda, a nie do greka lub włocha. bliżej mi na pólnoc. I warto pamiętać jeszcze coś, skoro mówimy o historii: Mussolini - kojarzysz gościa - popełnił tylko jeden błąd: pomylił włochów z rzymianami. Ty też chyba mylisz dzisiejszych leniwych greków z obrońcami Termopil lub twórcami Ateńskiej demokracji.
          Daleko im prawda? A zupełnie praktycznie: spróbuje jechać rowerem przy ponad 40 stopniach w słoneczku - cholernie męczące, porównywalne z -20 w śniegu.
          • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 15:16
            Mi bliżej na południe. Leniwi czy nieleniwi to od nich pochodzi nasza cywilizacja europejska, więc należy mieć to na uwadze pisząc o cywilizacji. To właśnie te kraje w największym stopniu przyczyniły się do rozwoju całego świata wielokrotnie będąc narażane na ataki ze strony dzikich ludów anglo-germańskich. A temperatura 40 stopni to tylko kilka dni występuje w roku czy to w Grecji, Włoszech czy na półwyspie Iberyjskim.
        • toxicwaltz Masz rację z tą kolebką, ale 26.01.13, 22:47
          od paru wieków w rozwoju poziomu cywilizacyjnego wiodą ludy germańskie.
    • Gość: Hermes Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.13, 19:09
      W Kopenhadze, Amsterdamie czy Stockholmie ludzie jeżdżą cały rok rowerem i nikogo to nie dziwi. Ścieżki są odśnieżane, dzięki czemu więcej ludzi korzysta z rowerów. Amsterdam dzięki temu to najmniej zakorkowana stolica Europa. Warszawa dla odmiany najbardziej zakorkowane miasto. Ale trudno żeby tak nie było -gdy czytam poniższe komentarze świadczą one, że 90% warszawiaków nie umie logicznie myśleć. Proces myślowi pod tytułem - odśnieżone ścieżki=więcej rowerzystów=mniej korków przekracza wasze możliwości intelektualne. I przez takich ludzi będziemy stali w korkach, denerwowali się na siebie nawzajem i dalej tworzyli nasze ciemne polskie piekiełko.
      • pavle Proszę zachować spokój 25.01.13, 19:44
        Tylko spokojnie, wpisy tych kilku napinaczy nie są nijak reprezentatywne dla 90% warszawiaków.

        Oni tutaj po prostu głośno drą ryja, bo muszą na kimś wyżyć swoją frustrację - nie wiem, w pracy czy w domu. Są ostatnimi frajerami, szef ich rucha na kasie, żona nie daje dupy, pies na nich sra, więc muszą się gdzieś wyżyć.
        • Gość: pat Re: Proszę zachować spokój IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 20:18
          Ach ta powalająca retoryka typowego rowerzysty. To, że ty tak masz, nie znaczy, że inni muszą..
          • pavle Re: Proszę zachować spokój 25.01.13, 22:26
            Uderz w stół, a nożyce się odezwą :-)
            • Gość: pat Re: Proszę zachować spokój IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 23:06
              > Uderz w stół, a nożyce się odezwą :-)

              "Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata" - równie na temat i do rzeczy.
        • tom_aszek Re: Proszę zachować spokój 29.01.13, 10:19
          pavle napisał:

          > Są ostatnimi frajerami, szef ich rucha na kasie,
          > żona nie daje dupy, pies na nich sra,

          ...i jeszcze rowery ich potrącają na chodnikach! :)
      • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 21:42
        maps.google.com/maps?q=amsterdam&hl=en&ll=52.355683,4.906425&spn=0.112812,0.220757&sll=37.0625,-95.677068&sspn=37.410045,56.513672&t=m&hnear=Amsterdam,+Government+of+Amsterdam,+North+Holland,+The+Netherlands&z=12
        Wystarczy spojrzeć na mapę i już widać w mig przyczynę małych korków. Otóż w obrębie 5 km. od ścisłego centrum przechodzi autostrada obwodnica, dzięki której można wszędzie dostać się gdzie się chce. W innych miastach holenderskich jest tak samo i nawet za 100 lat nie dościgniemy Holendrów.
        • toxicwaltz Na pewno ta obwodnica ma duże znaczenie. 26.01.13, 22:41
          Do tego odpowiednia komunikacja miejska i duża ilość rowerzystów przez cały rok dzięki odpowiedniej infrastrukturze, wywalczonej m.in. przez liczne protesty pod hasłem "Stop de Kindermoord". To wszystko ma wpływ na mniejsze korki w Amsterdamie.
          • wutang4eva Re: Na pewno ta obwodnica ma duże znaczenie. 27.01.13, 08:55
            Duża liczba rowerzystów bierze się też tam z faktu, że tam jest tradycja jeżdzenia rowerem a u nas nie oraz, że to malutki miasteczko mniejsze 5 razy od Warszawy, więc i średni dystans do przejechania kilka razy mniejszy.
            • toxicwaltz Zgadzam się. 28.01.13, 09:00
              Niedawno oglądałem kilka filmików z ulic Amsterdamu, jeden sprzed wojny, inny z lat 50-tych lub 60-tych. Rowerzystów było pełno.

              Mój dziadek opoawiadał mi kiedyś, że rower w Polsce przed wojną i przez jakiś po wojnie był bardzo drogi, niezbyt wielu mogło sobie na taki "luksus" pozwolić. Trudno o masową roweryzację i tworzenie tradycji, jeśli rower jest bardzo drogi.

              Mój pierwszy składak, który dostałem w 1974r. na 7-me urodziny, kosztował jakieś pół pensji mojego ojca. Dziś prosty rower (sama rama, pedały i przerzutki) kupisz za 300zł.

              Co do odległości, pracowałem kiedyś z jednym Holendrem. Jego syn dojeżdża 40 km do pracy do Amsterdamu, także rowerem. Oczywiście, nie cały dystans. Najpierw 3km na stację, gdzie zostawia rower na parkingu. Potem jedzie pociągiem, a następnie następne 4km drugm rowerem z dworca w Amsterdamie. Ten drugi rower stoi na parkingu przy dworcu. Mogą tak robić, bo mają odpowiednią infrastrukturę. To na pewno sprzyja korzystaniu z rowerów i odkorkowywaniu miast.

              U nas wprowadzenie roweru na teren stacji kolejowej może skutkowac mandatem, jeśli nie zamierza się jechać pociągiem, co jest absurdem. Weżmy np. Dworzec Zachodni. Tunel pewnie należy do stacji, a przecież służy także ludziom do przechodzenia z jednej strony dworca na drugą bez zamiaru jazdy pociągiem. Jeśli ktoś będzie chciał przeprowadzić rower, to naraża się na mandat.
              • Gość: marder Re: Zgadzam się. IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 14:03
                Z tymi odległościami w Warszawie to nie przesadzajmy. Owszem są dystanse po 20 km w jedna stronę, ale to droga przez całe miasto, warto dodać: zakorkowane miasto.
                • toxicwaltz Też się zgadzam. Berlin jest znacznie większy 28.01.13, 15:32
                  niż Warszawa, a ma ponad 10%-owy udział rowerzystów w ruchu miejskim. W Warszawie jest to szacunkowo w granicach 1-2,5%.
                  • wutang4eva Re: Też się zgadzam. Berlin jest znacznie większy 28.01.13, 20:15
                    Bo większość z nich wsiada do S-Bahnu :)
                    • toxicwaltz Tak, wiem. Przy S-Bahnie są często parkingi 29.01.13, 08:31
                      rowerowe.

                      Podobnie jest w aglomeracji Frankfurtu nad Menem. Sam Frankfurt jest porównywalny z Poznaniem wielkościowo, ale razem z okolicznymi miastami w zasięgu S-Bahny (Wiesbaden, Moguncja, Darmstadt, Hanau) może być porównany powierzchniowo i ludnościowo z Warszawą. Tam też przy stacjach S-Bahny znajdują się parkingi dla rowerów, choć nie takie duże, jak w Holandii czy Danii. To jest zachęta do zostawienia samochodu w domu i pojechania zbiorkomem. Decyzja, czym kto pojedzie, należy do mieszkańca, nikt nikomu niczego nie narzuca.
                      • wutang4eva Re: Tak, wiem. Przy S-Bahnie są często parkingi 29.01.13, 17:52
                        Podoba mi się ostatnie zdanie i tylko przyklasnąć pozostaje. Niestety przy PKP i innych spółkach kolejowych nie widzę w najbliższej przyszłości możliwości przeniesienia takich rozwiązań na polski grunt.
                        • toxicwaltz Też mi się to podobało, jak mieszkałem we 30.01.13, 09:19
                          Frankfurcie. Do tego potrzebna jest, oczywiście, sprawna i punktualna komunikacja publiczna. Frankfurt - miasto wielkości Poznania - ma 8 linii metra, przynajmniej miał w 2003r. Bardzo wiele osób korzysta tam z metra i S-Bahny. Dzięki temu można mieszkać w Wiesbaden czy Moguncji i pracować we Frankfurcie, nie tracąc przy tym pół dnia na dojazd.

                          > Niestety przy PKP
                          > i innych spółkach kolejowych nie widzę w najbliższej przyszłości możliwości prz
                          > eniesienia takich rozwiązań na polski grunt.

                          To jest nas co najmniej dwóch :-)

                          Mój brat pracuje w firmie, która wykonuje usługi dla PKP. Jego opowieści potwierdzają to, co powiedziałeś.
                          • wutang4eva Re: Też mi się to podobało, jak mieszkałem we 30.01.13, 17:25
                            Racja. U nas pół dnia to można stracić podróżując z Pruszkowa czy Wołomina np. na Służewiec lub z Otwocka na Wolę.
      • tom_aszek Służby miejskie do boju! 29.01.13, 10:15
        Gość portalu: Hermes napisał(a):

        > Amsterdam dzięki temu to najmniej zakorkowana stolica Europa.

        I dlatego łatwiej wpaść tam pod rower niż u nas pod samochód. :)

        > Proces myślowi pod tytułem - odśnieżone ścieżki=więcej rowerzystów=mniej
        > korków przekracza wasze możliwości intelektualne.

        Nie przekracza. Po prostu nie wierzymy, że po odśnieżeniu ddr wszyscy pasażerowie komunikacji miejskiej i samochodów przesiądą się na rowery i korki znikną. :)
        A poza tym - wiesz, jakie korki rowerowe powstałyby na ddr-ach gdyby tak się stało?

        Dla jasności: jestem za regularnym odśnieżaniem wszystkiego - chodników, dróg dla rowerów i jezdni. I oczywiście za wywożeniem śniegu z miasta, bo bez tego odśnieżanie będzie tylko przewalaniem brudnego śniegu (właściwie - słonego błota) z jednego miejsca na drugie.
        A więc - służby miejskie do boju!
      • toxicwaltz Ciekawe, że nikt jeszcze nie wyskoczył z 13.02.13, 14:03
        argumentem, że wspomiane przez Ciebie miasta są "kieszonkowe" w stosunku do Warszawy, a "Warszawa to nie wieś, żeby po niej rowerem jeździć", no i w Warszawie nie ten klimat, żeby przez cały rok jeździć rowerem. :-)

        No, ale Berlin ma ponad 10% udziału rowerów w systemie transportu, a Warszawa przy nim jest "kieszonkowa", więc chyba jednak można. Także zimą, chociaż klimat taki, jak w Warszawie.

        Niestety, wielu kierowcom ciągłe wożenie tyłka w słoiku spowodowało niedotlenienie mózgu i mają problem z myśleniem. Myślę, że gdyby była odpowiednia infrastruktura, to wiele osób, które mają do pracy kilka km przesiadłoby się na rower, co byłoby z korzyścią dla wszystkich.
        • achzarit Re: Ciekawe, że nikt jeszcze nie wyskoczył z 13.02.13, 14:32
          toxicwaltz napisał:

          > No, ale Berlin ma ponad 10% udziału rowerów w systemie transportu, a Warszawa p
          > rzy nim jest "kieszonkowa", więc chyba jednak można. Także zimą, chociaż klimat
          > taki, jak w Warszawie.

          Berlin
          Znowu bezmyślne frazesy
          Berlin ma U-bahn, S-Bahn, obwodnice i ruch rowerowy jest TYLKO loklany - dojazd do stacji i tyle.
          • toxicwaltz Tak, lokalny, ale nie tylko dojazd do 13.02.13, 15:23
            kolejki czy metra. Są ludzie, którzy dojeżdżają od domu do pracy rowerem. Mie każdy ma od razu 20km, że trzeba jechać kolejką.

            Zresztą, w Warszawie ruch rowerowy też jest lokalny. Przecież prawie nikt nie będzie dojeżdżać rowerem 20km do pracy; większość rowerzystów dojeżdża nie dalej jak 10km, a trudno nazwać dojazd do 10km jako nielokalny.

            A Polsce dojazd rowerem do stacji metra czy kolei nie jest praktykowany ze względu na brak parkingów rowerowych, powszechnych w Niemczech.

            W Niemczech rowerzyści nie placą podatków i OC, a jednak została wybudowana dla nich odpowiednia infrastruktura. Dzięki temu można zrezygnować z samochodu, dojechać rowerem do stacji, pojechać metrem czy koleją. U nas brak infrastruktury (nie tylko rowereowej zresztą) nie zachęca do jazdy rowerem, więc wiele osób jedzie samochodem i narzeka, że są korki. I mamy błędne koło.

            > Berlin
            > Znowu bezmyślne frazesy

            Jeśli z jakąś opinią się nie zgadzasz lub nie potrafisz zrozumieć, nie oznacza to, że jest ona bezmyślnym frazesem.
            • achzarit Re: Tak, lokalny, ale nie tylko dojazd do 14.02.13, 09:43
              toxicwaltz napisał:

              > Jeśli z jakąś opinią się nie zgadzasz lub nie potrafisz zrozumieć, nie oznacza
              > to, że jest ona bezmyślnym frazesem.

              Bynajmniej.
              Łatwo jest palnąć informacją nie do zweryfikowania (10% ruchu - na przykład) albo 9 na 10 rowerzystów ma prawo jazdy.
              Równie dobrze możesz napisać 12 na 10.

              • Gość: ZET Re: Tak, lokalny, ale nie tylko dojazd do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.13, 20:09
                Każde cywilizowane miasto prowadzi badania ruchu - stąd informacja o 10% ruchu rowerów w Berlinie.
                Ale lepiej udawać że się nie wie i przytaczać argumenty typu 12 z 10 - nie musisz głupka udawać, ty nim jesteś. .
              • toxicwaltz Re: Tak, lokalny, ale nie tylko dojazd do 15.02.13, 13:30
                Napisałem - "znanych mi rowerzystów". Wiem, który(a) ma prawo jazdy, bo ich znam. Zacznij czytać ze zrozumieniem.

                > > Równie dobrze możesz napisać 12 na 10.

                Brakuje Ci argumentów, to zaczynasz palić głupa.
    • wutang4eva Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... 25.01.13, 19:36
      Ja codziennie jezdze na wrotkach. Czemu mam brnac przez zaspy?
      • toxicwaltz No właśnie, czemu? 26.01.13, 22:35
        Jazda na wrotkach jest w końcu zdrowa i powinna też być promowana, a chodniki - właściwe miejsca do poruszania się wrotkarzy - powinny być odśnieżone.
        • wutang4eva Re: No właśnie, czemu? 27.01.13, 08:56
          Na chodnikach trudno jeździć lawirując między pieszymi, dlatego należy stworzyć kompletną ścieżek dla wrotkarzy i deskorolkarzy. W tym celu można np. zwęzić ścieżki rowerowe.
          • toxicwaltz Lepiej ulice. 28.01.13, 09:02
            Pasy ruchu mają po 3,5m. 3m w zupełności wystarczy. Będzie bezpieczniej - efekt Pelzmanna spowoduje, że kierowcy będą jechać trochę wolniej.
            • wutang4eva Re: Lepiej ulice. 28.01.13, 20:16
              Lepiej separować ruch samochodów od ruchu deskorolek, więc bezpieczniej będzie wytyczyć miejsce na ścieżkach rowerowych.
              • Gość: marder Re: Lepiej ulice. IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 21:42
                Jak będziesz miał hamulce w deskorolce inne niż własne pięty , system kontroli kierunk inny niż skręt bioder, dodatkowo miejsce (nominalnie) na oświetlenie to pewnie ciebie dopuszczą z dechą do ruchu. na razie z rolkami i dekorolkami trzymaj się ścieżek rowerowych. Ale musisz uważać: większość z nich jest dość nierówna, łatwo sobie rozbić nosek jadąc na desce czy rolkach - widziałem. Patrz również gdzie jedziesz, latem dwa lata temu wyjechała mi przed nos laska na rolkach, ponieważ miała seksowne białe słuchawki w uszach to obok ostrego hamowania użyłem też klaksonu. Laska tak się wystraszyła, że wykonała pad na d..e, ale również (niestety) udeżyła potylicą o asfalt. Nie musze mówić, że kasku nie miała. Wezwałem pogotowie i tyle. widuję latem rolkarzy na jezdniech (oczywiście bez świateł, czy odblasków) i zastanawiam się, że o ile rowerzysta bez świateł jest idiotą, to kim jest taki rolkarz? Idiotą do kwadratu? Powinieneś wiedzieć.
                • wutang4eva Re: Lepiej ulice. 28.01.13, 22:07
                  Wyganiają rolkarzy i skejtów ze ścieżek, z chodników,z ulic to co mają począć... Ryzykują jeżdżąc między pieszymi, rowerami i samochodami.
              • toxicwaltz Ruch deskorolek już jest odseparowany od ruchu 29.01.13, 08:35
                samochodów i rowerów. Deskorolkarz to pieszy w rozumieniu PoRD, więc ma obowiązek korzystania z chodnika, gdzie pojazdy (samochody i rowery) nie mają prawa wjazdu (rowery z niewielkimi wyjątkami).

                Mnie osobiście deskorlkarze czy wrotkarze nie przeszkadzają na ddr. Z reguły poruszają się z podobnymi prędkościami jak rower.
                • wutang4eva Re: Ruch deskorolek już jest odseparowany od ruch 29.01.13, 17:54
                  No właśnie, poruszają się z podobną prędkością jak rowerzyści, więc na chodniku trudno mówić o bezpiecznej jeździe.
                  • toxicwaltz Niech jeżdżą po ddr. 30.01.13, 09:24
                    Gdy będę jechać rowerem, na pewno nie będą mi przeszkadzać. Policji jest tak mało na ulicach, że szansa na mandat jest praktycznie żadna. Myślę, że policja prędzej zwróci uwagę niż wystawi mandat za jazdę deskorolką po ddr.

                    Ja np. jeżdżę na rolkach po ddr, bo jest asfaltowa, a chodnik z frezowanej kostki. Nie mam konfliktów z rowerzystami, jeżdżę szybciej od niektórych z nich. :-) Sam nie przeganiam rolkarzy z ddr, gdy jadę rowerem. Trochę zrozumienia i nie ma problemu :-)
                    • Gość: marder rolkarze na ddr IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 12:07
                      Też nie gonię rolkarzy, choć poruszają się wolniej niż ja i zajmują więcej miejsca - ach ten łyżwowy krok... Z drugiej zaś strony boję się ich, łatwo o kolizję. Ale macie rację: lepiej z nimi na ddr niż żeby szukali szczęścia na chodniku czy ulicy.
          • Gość: Rowerzysta Wawiak Re: No właśnie, czemu? IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.07.13, 15:18
            Zwęzić ścieżki? Co za debilny pomysł. Ścieżki mają szerokość na dwa rowery + zapas aby mogli rowerzyści się wyminąć. I już. Drogi Dla Rowerów są dla rowerzystów - nie dla ci...sów na wrotko - rolko - kółko - pitupitu - popychanych. Rowerem jade do roboty kilkanaście kilometrów ze średnią ok 22 km/h. Znaczy to, że prędkość max wychodzi ponad 47 a zwykle trzymam powyżej 28. Spadki prędkości to:
            - debile na wrotko - rolko - kółko - pitupitu - popychanych zajmujący bezprawnie i buraczanie przestrzeń dla rowerzystów
            - światła
            - przeszkody (wykopy, rozkopy, itp).
            Kilka razy wrotko - rolko - kółko - pitupitu - popychany uderzył mnie w kierownicę przy dużej prędkości. Po za tym, że zakupiłem 20 chwytów od razu (do się poszarpały) to nie miałem większych strat. W lusterku widziałem jak matoł z zakrwawioną ręką schodzi po pasie trawy na chodnik, gdzie jego miejsce. Szkoda, że uszkodził mi chwyty - no ale co robić jak majta na wszystkie strony łapami wśród rowerzystów?
    • Gość: jan jakub Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.cm-7-3a.dynamic.ziggo.nl 25.01.13, 22:20
      Siedzę teraz w holandii konkretnie w utrechcie. wcześniej z uporem maniaka śmigałem rowerem po wrocku. Dwa różne światy. Śniegu tu w prawdzie nie pada tyle co w Pl, ale ścieżki sa bez przerwy odśniezane. drogi dla rowerów sa dosłownie wszędzie, zero krawężników, auta się na pasach zatrzymują. No coś wspaniałego. Co ciekawe rowerkiem śmigają tu dosłowniewszyscy. Pewnie jak wrócę do PL, to zginę na pierwszych pasach.
      • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 22:43
        Utrecht to małe miasteczko powierzchniowo 3 razy mniejsze od Wrocławia i 6 razy mniejsze od Warszawy, wiec trudno tu o porównania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka