Dodaj do ulubionych

rowerzyści na pasach

08.01.05, 15:09
Czy ktoś z was, rowerzystów uważających się za normalnych użytkowników dróg,
drózek, może w końcu wytłumaczyć swoim towarzyszom od pedałów, że:
ROWRZYSTA JEST ZOBOWIĄZANY ZEJŚĆ Z ROWERU PRZEKRACZAJĄC PRZEJŚCIE DLA
PIESZYCH!
Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta, który wyskoczył mi na rowerze w
ostatniej chwili. Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
drogowy!
Obserwuj wątek
    • Gość: dwukulek Re: rowerzyści na pasach IP: *.aster.pl 08.01.05, 16:12
      > Uprzedzając komentarze wyjaśniam, że tak stanowi kodeks
      > drogowy!

      Blachosmrody maja uwazac na przejsciach dla pieszych!! Kodeks jest
      niedostosowany dla nas rowerzystow. W takiej Danii bys dostala mandat albo
      wiezienie za kolizje z rowerzystom! Wszedzie w cywilizowanym swiecie mozna
      przejezdzac przez przejscia dla pieszych!!
      • Gość: gosc Re: rowerzyści na pasach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.01.05, 11:47
        jeśli przejście jest z sygnalizacją z wyodrębnionym pasem dla rowerzystów to i
        owszem. Ale baranie łby rowerzyści na prostej drodze, gdzie jest przejście dla
        pieszych np. dla tych, którzy przechodzą na przystanek, wpadają bez
        zastanowienia. Myślenie ma kolosalną przyszłość, dotyczy to także rowerzystów
        jak i automobilistów (że o piechurach nie wspomnę). Należę do wszystkich trzech
        grup (może nie na raz) i znam bolączki wszystkich, ale nóż w kieszeni się
        otwiera czytając posty takiego na przykład ROBERTO na przeróżnych forach. Koleś
        kompletnie pozbawiony wyrozumiałości dla innych.
      • Gość: Jerry Re: rowerzyści na pasach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:33
        Ale kodeks jest i trzeba go przestrzegać tym bardziej ,ze to ty masz mniejsze szanse w kolizji z autem. W dodatku jak ci udowodnią ,że wyjechałeś tuz przed pojazdem ( łatwizna bo z reguły każdy kierowca i pieszy w okolicy potwierdzi wersje niekorzystna dla ciebie) to jeszcze będziesz bulić za lakier na samochodzie mimo ,że byłeś na przejściu!!.

        PAmietaj raz na zawsze , żyjesz w Polsce a tu i w wielu innych krajach ruch na pasach jest tylko dla pieszych. Wszelkim pojazdom z pasów WON !!!
        A jak sie nie podoba to zmykaj do Danii. A jak juz tam bedziesz to szybko zobaczysz dlaczego rowery maja tam w wielu sytuacjach pierwszeństwo.
    • olecky Re: rowerzyści na pasach 08.01.05, 16:55
      kropkai napisał:

      > Przed chwilą, o mało nie przejechałem faceta,
      > który wyskoczył mi na rowerze w ostatniej chwili.

      a jestes chlopcze pewien, ze potrafisz odroznic przejscie dla pieszych od
      przejscia z przejazdem dla rowerzystow? bo mnie sie juz pare razy zdarzylo, ze
      jakis idiota za kolkiem wyskakiwal z morda, mimo tego ze jak wol byl oznakowany
      przejazd dla rowerow.

      poza tym - wytlumacz tez swoim towarzyszom od pedalow (trojpedalom?), ze jak
      jezdnia wychodzi na przejscie dla pieszych, to powinni wysiasc z samochodu i go
      przepchac przez przejscie.
      • Gość: recznik Re: rowerzyści na pasach IP: 195.117.157.* 25.04.05, 13:34
        Nie mam samochodu, wiec uzywam przede wszystkim pasow dla pieszych i zgadzam
        sie z kropkai na temat niebezpiecznego zachowania rowerzystow na pasach dla
        pieszych. Skoro nie nalezy przebiegac przez jezdnie - nawet na pasach i przy
        zielonym swietle, to tym bardziej rowerzysci nie maja prawa przejezdzac przez
        przejscia dla pieszych. Do ciezkiej k...cy mnie doprowadzaja kolesie (czesto z
        firm kurierskich), ktorzy skracaja sobie droge po chodnikach, lawiruja miedzy
        przechodniami na przejsciach, jezdza pod prad na ruchliwych trasach (dzisiejszy
        obrazek z Nowowiejskiej)i w ogole sa anty elementarnym przepisom o ruchu
        drogowym. Wszystkim takim rowerzystom nalezalo by po prostu wpieprzac wzorcowe
        mandaty za narazanie innych na ryzyko wypadku. Ciekawe, kiedy policja i straz
        miejska obudza sie ze snu zimowego ?
      • Gość: Jerry Re: rowerzyści na pasach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:37
        Nawet na oznakowanym przejeździe dla rowerów nie wolno wjezać rowerem z rozpędu przed pojazd. Tak stanowi prawo o ruchu drogowym. które z reguły rowerzystom nie jest znane. Widzą przejazd to jeszcze przyspieszaja,żeby na siłę przed autem zdąrzyć. Z mojego doswiadczenia dotyczy to nie wszystkich ale sporej części rowerzystów w różnym wieku . To co ich łączy to głupota.
    • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 18:46
      A czy ty przypadkiem potrafisz odrozniac zielone swiatlo od warunkowego skretu,
      ktory upowaznia cie zawsze do zatrzymania sie? Zapewne nie bo wiele razy mialem
      scesje z roznymi daltonistami, ktorzy twierdzili, ze zielona strzalka pod
      czerwonym daje im normalne prawo do skretu. Oczywiscie jak taka strzalka jest
      to zawsze jest przez przejsciem i przejazdem dla rowerow i kierowcy ani mysla
      zatrzymac sie przed sygnalizatorem tylko zatrzymuja sie przed jezdnia.
      Dlaczego? Chyba tylko dlatego, ze zamiast myslec o slabszych uzytkownikach
      uwazaja tylko na silniejszych.
      • kropkai Re: rowerzyści na pasach 08.01.05, 19:13
        tak jak przewidywałem, rzuciliście się na mnie w dający się przewidziec sposób.
        Jeszcze raz powtarzam; zwracam uwagę na rowerzystów i zatrzymuję się przy
        skręcie w prawo. Albo udajecie, że nie wiecie o czym mówię albo jesteście jak
        ta przysłowiowa babcia, która wchodzi na pasy w ostatniej chwili i mówi "mam
        prawo".. Wszędzie istnieje zasada ograniczonego zaufania na drodze. Obowiązuje
        ona wszystkich, nie tylko blachosmrodów. Ja jej przestrzegam i dlatego ten
        palant, który wjechał mi na pasy /nie zadna ścieżka dla rowerzystów tylko
        przejście dla pieszych/ nie został przezemnie potrącony. Wasza reakcja na mój
        tekst to właśnie przykład zacietrzeienia i nie podpierajcie się Europą, bo tam
        własnie i kierocy i piesi i rowerzyści szanują się nawzajem a nie pokazują kto
        jest bardziej na fali.
        • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 12:18
          Jezeli zatrzymales sie przez pasami podczas skretu w prawo to dla
          nadjezdzajacego rowerzysty, mniejsza o tym, ze po chodniku, byl to jednoznaczny
          sygnal, ze go widzisz i za dajesz mu prawo do przejechania. Ja bym dokladnie to
          tak interpretowal. Wiec nie dziw sie, ze on przejechal po pasach tuz przed
          twoja maska.
          A w Europie, tej cywilizowanej, to oczywiscie, ze rowerzysci i kierowcy sie
          szanuja nawzajem. To wynika zarowno z przepisow znacznie cgroniacych niz u nas
          slabszych uzytkowniekow ruchu drogowego ale i takze z represji wobec kierowcow
          kiedy ci potraca pieszego czy rowerzyste. Zatem ten SZACUNEK po czesci wyplywa
          ze strachu. U nas natomiast mozesz bezkarnie przejechac na pasach pieszego lub
          rowerzyste w ruchu i mozesz palic glupa, ze "wyszedl/wyjechal mi prosto pod
          maske". Dopuki Policja i Sad nie zmienia swojego stosunku wobec
          niezmotoryzowanych dopoty oni beda nadal ginac na naszych drogach i chodnikach.
          • yuurei Re: rowerzyści na pasach 09.01.05, 13:35
            Gość portalu: Roberto napisał(a):

            > Jezeli zatrzymales sie przez pasami podczas skretu w prawo to dla
            > nadjezdzajacego rowerzysty, mniejsza o tym, ze po chodniku, byl to jednoznaczny
            >
            > sygnal, ze go widzisz i za dajesz mu prawo do przejechania. Ja bym dokladnie to
            >
            > tak interpretowal. Wiec nie dziw sie, ze on przejechal po pasach tuz przed
            > twoja maska.

            Tak Robercie ale odwracasz jak i reszta szanownego forum kota ogonem. Prawda
            jest taka, że niezależnie od tego czy była strzałka do warunkowego skrętu czy
            nie, czy rowerzysta miał zielone na przejściu dla pieszych prawo stanowi, że z
            roweru zejść musi i przeprowadzić go przez pasy. Chyba, że była tam wymalowana
            ścieżka przez przejście, którą i tak większość kierowców uważa za linię
            warunkowego zatrzymania się :-) Prawo to głupie ale prawo. Skoro tak często
            powołujemy się w ramach wrzeszczenia na kierowców na PoRD to nas też chyba
            obowiązuje nawet jak głupi by nie był. I dopóki nasi tępogłowi "szpece" od
            przepisów nie zmienią tego przepisu łamać prawo będziemy przejeżdzając przez
            pasy - taka prawda. No i łamiemy bo czasami częściej trzeba by było zsiadać i
            wsiadać niż jechać w naszej cudownej infrastrukturze. Chociaż czasami zsiadam i
            przeprowadzam tak za złość :>
            Z drugiej strony nie widzę różnicy między przeprowadzeniem roweru a
            przejechaniem z prędkością zbliżoną do prędkości pieszych. Wlatywanie na jezdnię
            przy 30 na budziku uważam za głupotę ale przejechanie 10kmh, mimo, że to
            wykroczenie :D, jest w miarę logiczne.
          • Gość: Jerry Re: rowerzyści na pasach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:57
            A jaką masz szanse w pudle z blachy żeby dostrzec zbliżającego się z boku ( prawie z tyłu) pędzącego rowerzystę?
            Jak jest taki słaby na jezdni to niech zwolni. Chyba mu zdrowie albio życie miłe? Założę sie,że w Danii ludzie sa dla siebie inni. Tacy jak oni to my bedziemy no gdzieś za 50 lat czyli w Polsce musi nastąpic praktycznie wymiana pokoleń. Może wtedy rowerzysta w Polsce jadąc rowerem nie będzie na trawnik albo na ulice wyrzucał puszek po napojach , będzie szanował pieszych na chodniku a kierowca nie bedzie wyrzucał petów i ogryzków przez okno.
        • shp80 Re: rowerzyści na pasach 09.01.05, 14:44
          > Wasza reakcja na mój
          > tekst to właśnie przykład zacietrzeienia i nie podpierajcie się Europą, bo
          > tam
          > własnie i kierocy i piesi i rowerzyści szanują się nawzajem a nie pokazują
          > kto
          > jest bardziej na fali.

          Widzisz...Szkopuł tkwi w tym, że w tej Europie mało kto przejeżdża przez pasy,
          ponieważ prawie wszędzie można przejechać bez zsiadania z roweru. Nawet tam,
          gdzie nie ma wyznaczonych przejazdów dla rowerów. A że u nas jest, jak jest, to
          zaraz podnosi się wielki lament. Polscy rowerzyści mają, że tak powiem,
          bardziej skomplikowaną sytuację na drogach, do której PORD nie jest w ogóle
          przystosowany. Dlatego ich jazda postronnym osobom może się wydawać głupia i
          bezsensowna. Mi tam, jako kierowcy, nie przeszkadzają rowerzyści jadący po
          pasach. Raz, że sprawniej mogą je opuścić, dwa, że często przejeżdżają razem z
          pieszymi, więc i tak trzeba czekać. Nasi kierowcy mają to do siebie, że jak coś
          nie jedzie po jezdni, to znaczy, że tego nie ma. Prawie w ogóle nie interesują
          się sytuacją poza jezdnią. Przejedź się do Niemiec, zobacz, jak tam to wygląda,
          to zrozumiesz, o czym mówię.
        • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.01.05, 10:07
          Trudno nie przyznać ci racji, zrozum też tych którzy wielokrotnie unikneli
          kolozji z samochodem na przejazdach rowerowych bo jakiś dupek kożystajac z
          zielonej strzałki wjechał na przejazd gapiąc się w lewo czy coś go nie trafi
          zamiast przed siebie czy on kogoś nie trafi. sam niestety wielokrotnie tego
          doswiadczyłem i jak się okazało że goście nie tylko nie uważali ale byli
          święcie przekonani ze to moja wina, a oczy jak pięciozłotówki robili na widok
          sygnalizatora z zielonym rowerkiem.
          Z drugiej strony ciagle mamy doczynienia z idiotami któzy twierdzą że rower nie
          powinien jechać ulica więc kurde tu źle tam też więc jak?? Nie dziw się że
          puszczają nerwy. Coż DEBI pozostanie ebilem bez względu na środek lokomocji.
          Pozdrawiam KA
      • Gość: Jerry Re: rowerzyści na pasach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 26.06.05, 21:50
        Zmartwię cię Roberto. Ten sam kodeks zabrania wjeżdzania rowerem nawet na przejeździe dla rowerów tuż pod pojazd. I nie chodzi tu o zwolnienie do 40 /godzinę jak tu niektórzy sobie żartują. Zreszta nie ma z czego żartować. Wiadomo kto jest w takich "spotkaniach" bardziej poszkodowany więc chyba tylko idiota na wymusza własne prawo w takich sytuacjach.Ma prawo ale nie bezwarunkowe. Poczytaj KD do poduszki.
    • kropkai Re: rowerzyści na pasach 10.01.05, 10:44
      Niestety, czytając Wasze komentarze, sprawdza się moja obawa, że rowerzyści
      uważają się za świete krowy. Mam nadzieję, że nie wszyscy i do tych normalnych
      nie kierowałem swoich uwag. Wyjasniam więc:
      Opisywałem konkretny przypadek kiedy rowerzysta jechał bardzo szybko po
      chodniku /nie było ściezki rowerowej/. Kierowca /czyli ja/ nie byłem w stanie
      go zauważyć, pomimo zatrzymania się i upewnienia czy nikt nie przechodzi albo
      nie nadchodzi. On po prostu jechał jak wariat i tylko o to mi chodziło.
      Ja wiem jakim jestem kierowcą i na pewno nie można mi zarzucić nieuwagi w
      stosunku pieszych i rowerzystów. Tych ostatnich będę zawsze piętnował za brak
      wyobrażni. Jeżdżę wieczorem po ulicach Rembertowa, Wawra, Otwocka. Jakim
      matołem trzeba być, że by dzisiaj jeździć na rowerze bez jakiegokolwiek
      oświetlenia? Czy też powiecie mi, że blachosmród się czepia? Przecież tacy
      komletnie nieoświetleni rowerzyści to zmora dróg. Może też się powołacie na
      inne kraje? Chyba na Białoruś.
      • Gość: miszka_gruszkow Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 13:05
        no to o co chodzi w końcu? o pasy czy oświetlenie? proponuje test dla
        samochodowych niedowiarków: ulica marszałkowska, pas po stronie ścieżki
        rowerowej, godzinka powiedzmy 16-17, zobaczymy ilu "kerowców" honoruje
        pierwszeństwo przejazdu dla cyklistów kiedy świeci dla nich zielony rowerek, a
        punkty kolizyjne od strony patyka to: żurawia, wspólna, hoża, wilcza plus
        wyjątkowo ekscytujące przejście przy mdm :) dodaj do tego mułowatych pieszych,
        babsztyle z pieskami, tłuczone buteleczki i parkujące "na momencik" na środku
        ścieżki samochody.
    • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.tpi.pl 10.01.05, 13:28
      Jestem kierowcą,prawo jazdy mam od 4 lat, po Warszawie i jej okolicach jeżdżę
      ok 2 lata. ZAWSZE korzystając z warunkowego skretu w prawo zatrzymuję sie i
      bacznie się rozglądam. Ustępuję pierszeństwa pieszemu, rowerzyscie- niezależnie
      od tego, jakie światło mają- bo przecież obiekt na pasach ma pierszeństwo przed
      kierowcą... Niestety, rowerzyści sa jedną ze zmór naszych polskich dróg- obok
      dziur i pieszych. Rowerzyści- jeździcie często bez oświetlenia, bez kasku czy
      ochraniaczy (ja musze miec zapiete pasy w samochodzie, bo inaczej mandat).
      Jesteście negatywnie nastawieni do kierowców, a przecież nie dlatego tak trudno
      i kierowcom i wam poruszac sie po miescie. Nasze kochane władze nie potrafią
      zorganizować dróg, ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych etc... Cięzko jest
      czasem wyminąć rowerzyste jadącego pasem jezdni, ale ja z tego powodu nie
      lamentuje i nie krzyczę. A przeciez ile razy zdarza sie, ze rowerzysta pomyka
      sobie jezdnią, auta go wyprzedzaja, po czym na czerwonym swietle ten rowerzysta
      przejezdza pomiedzy autami i ląduje na początku kolumny, po czym gdy jest
      zielone swiatlo auta znów musza wykonywac manewry aby ominąć rowerzyste, a ten,
      jakby złośliwie na kolejnym czerwonym swietle ląduje na początku
      kolumny...ech...
      • Gość: bassPL Re: rowerzyści na pasach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.05, 20:22
        Zazdrość ? To kup sobie rower i spróbuj. Twój komentarz to przykład traktowania
        cyklistów jako użytkowników drugiej kategorii. Tu chyba sedno tkwi,są powolni
        to prawda, ale mają prawo do używania dróg takie samo jak kierowcy.
        Jeżdżę autem ponad 20 lat, od kilku poruszam się rowerem. Kaski, Ochraniacze ?
        A co ciebie to obchodzi, ja nie zaglądam nikomu do auta czy ma pasy zapięte.
        Ciasno na drogach i wszystkich nerwy szarpią, rowerzysta ma możliwość omijać
        stojące pojazdy bo się mieści więc to robi, jak się mieścisz autem to też to
        pewnie czynisz...
        • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.tpi.pl 11.01.05, 10:41
          Kaski, Ochraniacze ?
          > A co ciebie to obchodzi, ja nie zaglądam nikomu do auta czy ma pasy zapięte.
          Kwestie pasów w samochodzie regulują stosowne przepisy, w przypadku rowerzystów
          nie ma nakazu jazdy w kaskach- a szkoda, może mniej by was ginęło na drogach.
          Ale co tam, kask trzeba sobie kupic, lepiej wydac kase na coś innego... Typowe,
          oszczedność na bezpieczeństwie.
          Kwestie omijania stojących aut przez rowerzystó bardzo dobrze opisał jeden z
          forumowiczów ponizej wiec nie bede powtarzać.
      • Gość: stefan Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 20:38
        trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
        przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach. Jakby Twój samochód
        był taki wąziutki robiłbys to samo. Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny
        samochodowej, trzebaby odebrac mu rower za jełopowatość.
        Co do głównego wątku, to chyba kropkai ma dużo racji z tym wyskakiwaniem nagle
        bardzo szybkich rowerów. Nie każdy kierowca jest takim orłem. Wyobraźcie sobie
        spokojną, starszą panią, która może się po prostu przestraszyć. /tyklo błagam,
        nie piszcie, że skopro się boi rowerów, niech nie jeździ samochodem/.
        pozdr
        • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na pasach 10.01.05, 23:25
          Gość portalu: stefan napisał(a):

          > trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
          > przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach

          I tu się mylisz, stefan. Jak już na tym forum wielokrotnie pisano, takie
          zachowanie stoi w sprzeczności w PoRD. Dla przypomnienia kilka artykółów:

          Art. 16.
          1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
          ...
          4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
          jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż
          jednego pasa.
          5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz
          osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po
          poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch
          pieszych.

          Art. 26.
          1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany
          zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu
          się na przejściu.
          ...
          3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
          - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
          wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
          - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
          celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

          Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
          dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając
          z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
          i ustępować miejsca pieszym.
          1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący
          rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art.
          16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
          ...
          3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
          - jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
          ...

          4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
          - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
          - zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.

          5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
          jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
          - opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
          - szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
          prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
          drogi dla rowerów.

          6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest
          obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca
          pieszym.

          Albo dyskutujemy, co jest dozwolone według PoRD albo o własnych pomysłach.
          Rowerzyście nie wolno 'prześlizgiwać się' wśród stojących przed przejściem dla
          pieszych samochodów...

          > Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny samochodowej, trzebaby odebrac mu
          > rower za jełopowatość.

          należałoby mu dać medal za jazdę zgodnie z przepisami, tak samo jak temu
          rowerzyście, który przeprowadza rower przez przejście.

          Albo wszyscy respektują PoRD albo nie. I trzeba się na coś zdecydować, nie
          można wybierać sobie niektórych przepisów, do których się stosujemy, a innych
          nie przestrzegać. I również nie można stosować argumentów, że w Europie robią
          tak czy inaczej. W Europie w tunelach można jeźdźić 70 km/h, czy to znaczy, że
          mogę sobie lekceważyć 50 km/h w tunelu "Przekręt"? Jak się w Posce zmieni PoRD,
          to wtedy rowerzyści może będą mieli inne prawa, jak na razie nie mają takich
          praw, jak w innych krajach EU i trzeba lobbować za zmianą PoRD, jak się nie
          podoba to, co jest, a nie je lekceważyć...

          pozdrawiam wszystkich jeżdżących spokojnie ;o)
          • olecky Re: rowerzyści na pasach 11.01.05, 13:23
            czlowiek_za_kierownica napisał:

            > I tu się mylisz, stefan. Jak już na tym forum wielokrotnie pisano, takie
            > zachowanie stoi w sprzeczności w PoRD.

            jak juz na roznych forach wielokrotnie pisano, lacznie z publikacjami policji,
            takie zachowanie nie stoi w sprzecznosci z PoRD.

            mam wrazenie, ze kierowcy za duzo (i najczesciej bez sensu, co widac na
            przykladzie tej dyskusji) dywaguja na temat tego, czego rzekomo nie wolno innym
            uzytkownikom drogi, a za malo uwagi poswiecaja samemu prowadzeniu pojazdu.
            • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na pasach - do olecky'ego 12.01.05, 13:39
              > olecky napisał:

              > jak juz na roznych forach wielokrotnie pisano, lacznie z publikacjami policji,
              > takie zachowanie nie stoi w sprzecznosci z PoRD.

              zgadzam sie z jednym - PoRD jest napisane niedokładnie, nieściśle i jak
              wszystkie przeisy w Polsce pozostawia szeroką możliwość interpretacji przeisów.
              To jest polska choroba, te interpretacje. Moje zdanie jet takie, że rowerzysta
              przemykający pomiędzy stojącymi samochodami łamie PoRD, albowiem omija pojazdy
              umożliwiające przejście pieszym lub stojące przed czerwonym światłem.


              > dywaguja na temat tego, czego rzekomo nie wolno innym
              > uzytkownikom drogi, a za malo uwagi poswiecaja samemu prowadzeniu pojazdu

              tego nauczyliśmy się od rowerzystów, którzy mało uwagi poświęcają na jazdę
              zgodnie z przepisami, ale za to głośno krzyczą na forum o tym, czego nie wolno
              kierującym samochodami.

              ale mimo wszystko pozdrawiam
          • shp80 Re: rowerzyści na pasach 12.01.05, 02:38
            Drogi człowieku za kierownicą. Podałeś kilka przepisów, które mam niemal
            wyryte na blachę. I jakoś nie widzę tam artykułu, który mówiłby, że zabronione
            jest omijanie innych pojazdów. Oczywiście, pewne kwestie dotyczące omijania,
            dotyczą każdego. Nie wolno omijać pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem
            i przepuszcza pieszych. Pełna zgoda. Jednak trudno stwierdzić, by pojazdy
            stojące za tym pierwszym, też "przepuszczały" pieszych. One za nim stoją z
            prostej przyczyny - bo dalej jechać nie mogą.
            Albo załóżmy taki motyw. Są dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Jeśli pojazd na
            prawym pasie zatrzymał się i przepuszcza pieszych, a za nim stoi kilkanaście
            innych, natomiast lewy pas jest pusty, to, czy, jeśli jedziesz lewym pasem,
            zatrzymujesz się na wysokości ostaniego pojazdu, czy dojeżdżasz do przejścia,
            bo masz miejsce? Bo ja obstawiam, że dojedziesz do przejścia.
            Zgodnie z definicją PORD, pas ruchu to miejsce wystarcząjące do ruchu jednego
            rzędu pojazdów wielośladowych. Zdarza się, że pas jest na tyle szeroki, że
            mieszczą się na nim dwa samochody. Kierowcy tego nie wykorzystają? Wątpię...
            Jeśli stwierdzisz, że rowerzysta nie może jechać po tym samym pasie, co
            samochód, to powinno to obowiązywać również w drugę stronę. Tylko czemu te
            samochody, które nonstop mnie wyprzedzają, pchają się moim pasem?

            > to wtedy rowerzyści może będą mieli inne prawa, jak na razie nie mają takich
            > praw, jak w innych krajach EU i trzeba lobbować za zmianą PoRD, jak się nie
            > podoba to, co jest, a nie je lekceważyć...

            Jeśli chodzi o zmianę PORD, to chciałbym Cię zapewnić, że odpowiednie pismo już
            od kilku miesięcy leży w Ministerstwie Infrastruktury. Czekamy tylko na
            efekty...
            • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na pasach 12.01.05, 13:48
              > shp80 napisał:

              > Jednak trudno stwierdzić, by pojazdy
              > stojące za tym pierwszym, też "przepuszczały" pieszych. One za nim stoją z
              > prostej przyczyny - bo dalej jechać nie mogą.

              to chyba proste, ze jeśli pas ruchu jest zajęty, to dalej jechać nie można.
              dlatego nikt nie jedzie i dlatego rowerzysta też nie powinien jechać. lawirując
              pomiędzy pojazdami może nie łamie jakiegoś konkretnego przepisu (choć pewnie i
              w tym przypadku osoba zdolna znajdzie przepis), ale stwarza zagrożenie w ruchu
              drogowym - dla siebie i dla innych uzytkowników.

              > Albo załóżmy taki motyw. Są dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Jeśli pojazd na
              > prawym pasie zatrzymał się i przepuszcza pieszych, a za nim stoi kilkanaście
              > innych, natomiast lewy pas jest pusty, to, czy, jeśli jedziesz lewym pasem,
              > zatrzymujesz się na wysokości ostaniego pojazdu, czy dojeżdżasz do przejścia,
              > bo masz miejsce? Bo ja obstawiam, że dojedziesz do przejścia.

              oczywiście, bo mam wolny pas ruchu przed sobą, a ty nie masz, a mimo wszystko
              jedziesz lawirując...

              > Jeśli stwierdzisz, że rowerzysta nie może jechać po tym samym pasie, co
              > samochód, to powinno to obowiązywać również w drugę stronę. Tylko czemu te
              > samochody, które nonstop mnie wyprzedzają, pchają się moim pasem?

              bo łamią PoRD. Samochód wyprzedzając rowerzystę powinien to zrobić w odpowiedni
              sposób zgodnie z prawem... i robią dokładnie to, co ty, więc jak możesz mieć
              do nich pretensję?

              > Jeśli chodzi o zmianę PORD, to chciałbym Cię zapewnić, że odpowiednie pismo
              > już od kilku miesięcy leży w Ministerstwie Infrastruktury. Czekamy tylko na
              > efekty...

              lobbujcie, może wstawicie swojego człowieka na Ministra Infrastruktury, wtedy
              zamiast autostrad będą same ścieżki dla rowerzystów i w końcu skończycie
              narzekać ;o)))

              pozdrawiam
              • Gość: Dorsay Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 19:00
                Rzeczywiście nie dostrzegasz, że budowa, czy wręcz proste wytyczenie dróg
                rowerowych w terenie jest korzystne również dla Was, kierowców? Gdyby sieci
                dróg rowerowych w miastach były rzeczywiście sieciami, nie jak obecnie
                odcinkami, nie pojawialibyśmy się (OK. większość z nas nie pojawiałaby się) na
                jezdniach.
                Ja np. jeżdzę w SPDekach (jeśli nie wiesz co to: pedały i buty działające na
                podobnej zasadzie jak zapięcia narciarskie), więc jazda po jezdni wcale mi się
                nie uśmiecha, bo prawa strona jezdni jest dziurawa jak durszlak i ciężko na
                niej utrzymać tor jazdy, łatwo o wpadnięcie w jdną z dziur, a przy "sztywnym"
                połączeniu z rowerem może się to dla rowerzysty skończyć tragicznie, zwłaszcza,
                gdy obok mija go jakiś samochód nie zachowując odpowiedniego odstępu - co jak
                wiesz w mieście jest nagminne. Na marginesie, te dziury, oraz fakt mijania nas
                przez "szybszych i silnieszych" na "grubość lakieru" to często powód tego, że
                rowerzyści jadą środkiem a nie skrajem prawego pasa i starają się go blokować.
                Robią to dla własnego bezpieczeństwa.

                Pozdrawiam
                • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na pasach 14.01.05, 13:22
                  Gość portalu: Dorsay napisał(a):

                  > Rzeczywiście nie dostrzegasz, że budowa, czy wręcz proste wytyczenie dróg
                  > rowerowych w terenie jest korzystne również dla Was, kierowców?

                  Oczywiście, że dostrzegam, i jak najbardziej jestem za tym, żeby takie drogi
                  dla rowerów powstawały. Ale chciałem zauważyć, że to przede wszystkim
                  rowerzyści powinni lobbować za takim rozwiązaniem, naciskać władze miast itp.
                  Zaś urządzanie tzw. "masy" i przeszkadzanie innym uczestnikom ruchu nie
                  prowadzi do wybudowania większej ilości dróg dla rowerów, a jedynie do złości
                  na rowerzystów.


                  > Gdyby sieci dróg rowerowych w miastach były rzeczywiście sieciami, nie jak
                  > obecnie odcinkami, nie pojawialibyśmy się (OK. większość z nas nie
                  > pojawiałaby się) na jezdniach.

                  Przypomnę Ci mój ulubiony przykład - piękna wyasfaltowana ścieżka od Wilanowa
                  do Powsina. Niezależnie od tego, jak duży ruch rowerzystów na niej jest, zawsze
                  trafi się jakiś 'mądrala', który jedzie po dwupasmowej Przyczółkowej, na której
                  (to fakt niezaprzeczalny, że niezgodnie z przepisami) niektórzy kierowcy
                  rozwijają prędkość ponad 100 km/h, co nie jest bezpieczne dla rowerzysty tam
                  jadącego. Dlaczego oni tam jadą narażając się na własne żądanie na większe
                  niebezpieczeństwo?


                  > Na marginesie, te dziury, oraz fakt mijania nas przez "szybszych i
                  > silnieszych" na "grubość lakieru" to często powód tego, że rowerzyści jadą
                  > środkiem a nie skrajem prawego pasa i starają się go blokować. Robią to dla
                  > własnego bezpieczeństwa.

                  widzę to i rozumiem. ale nie mogę powstrzymać się od trąbienia, kiedy widzę
                  dwóch lub trzech kolesi pedałujących w grupce obok siebie, i to niezależnie na
                  jakim odludziu ma to miejsce. Jak chcą sobie pogadać, to niech się zatrzymają.

                  pozdrawiam
                  • Gość: Dorsay Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:24
                    czlowiek_za_kierownica napisał:

                    > Oczywiście, że dostrzegam, i jak najbardziej jestem za tym, żeby takie drogi
                    > dla rowerów powstawały. Ale chciałem zauważyć, że to przede wszystkim
                    > rowerzyści powinni lobbować za takim rozwiązaniem, naciskać władze miast itp.
                    > Zaś urządzanie tzw. "masy" i przeszkadzanie innym uczestnikom ruchu nie
                    > prowadzi do wybudowania większej ilości dróg dla rowerów, a jedynie do złości
                    > na rowerzystów.
                    >
                    Nie pocieszy Cię pewnie wiadomość, że mimo iż na rowerze jeżdzę już tak długo,
                    że nie pamiętam jak długo ;-) nie zdarzyło się, abym wybrał się na "masę". Z
                    prostej przyczyny, wg mnie faktycznych efektów mas nie widać. Oddziaływują po
                    prostu nie tam gdzie trzeba, uderzają w kierowców, a nie we władze miasta.

                    > Przypomnę Ci mój ulubiony przykład - piękna wyasfaltowana ścieżka od Wilanowa
                    > do Powsina. Niezależnie od tego, jak duży ruch rowerzystów na niej jest,
                    zawsze
                    >
                    > trafi się jakiś 'mądrala', który jedzie po dwupasmowej Przyczółkowej, na
                    której
                    >
                    > (to fakt niezaprzeczalny, że niezgodnie z przepisami) niektórzy kierowcy
                    > rozwijają prędkość ponad 100 km/h, co nie jest bezpieczne dla rowerzysty tam
                    > jadącego. Dlaczego oni tam jadą narażając się na własne żądanie na większe
                    > niebezpieczeństwo?

                    Dlatego też napisałem "nie wszyscy". "Mądrala" na rowerze, czy "mądrala"
                    śmigający po Przyczółkowej 100 km/h, jaka różnica? Takich osobników zawsze
                    będziemy spotykać na drogach.

                    > widzę to i rozumiem. ale nie mogę powstrzymać się od trąbienia, kiedy widzę
                    > dwóch lub trzech kolesi pedałujących w grupce obok siebie, i to niezależnie
                    na
                    > jakim odludziu ma to miejsce. Jak chcą sobie pogadać, to niech się zatrzymają.

                    Jak wyżej. To nic innego jak kolejny przejaw braku wyobraźni na drodze. Takim
                    samym jest przecież gnanie "stówką" po mieście, czy gadanie przez telefon przy
                    uchu ( swoją drogą, niemal kolki ze śmiechu dostaję gdy widzę "pajaca" w furze
                    za kilkaset tys. trzymającego w łapie komórkę, bo nie było kasy na zestaw g.
                    mówiący, czy choćby głupią słuchawkę).

                    Reasumując: nie ma znaczenia czy siedzisz za "fajerą" czy pedałujesz. Ważne,
                    czy robisz to "z głową".

                    > pozdrawiam

                    Ja również :-)


                • Gość: żyguli espedy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:54
                  primo:
                  "ja np jeżdze w SPDekach" łaaaaaaaaał!!! stary, ale jesteś kozak:)
                  i na drugie nóżkie:
                  "więc jazda po jezdni wcale mi się nie uśmiecha,(pitu pitu), a przy sztywnym
                  połączeniu z rowerem moze się to dla rowerzysty skończyć tragicznie"
                  co to za pacjent?! kolego w spd to sie nawet jeździ po lesie !!! - tak - po
                  lesie wyobraź sobie, a tak ni ma asfaltu z dziureczkami, tylko błoto, kamienie,
                  piach, zgiłe liście, odchody łosi, korzenie, wertepy jakich na ulicy nie
                  uświadczysz, drastyczne zmiany kata nachylenia podłoża, i rzesze użytkowników
                  spd dają sobie radę...
                  a może ten cały "dorsay" nauczył sie dopiero wpinać w spd, a opcji wypinania
                  jeszcze nie opanował? nie doczytał w instrukcji? imbecyl po prostu? klik klik
                  dorsaju klik :)
                  • Gość: Dorsay Re: espedy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:02
                    Łaaaał faaaacet, aleś błysnął intelektem. Jak Piortowy pedalarz właśnie.
                    Nie dostrzegasz różnicy między poruszaniem się po dziurawej jezdni w tłumie
                    samochodów, a nawet najwęższej i najbardziej "ekstremalnej" trasie "leśnej"?
                    Nie bierzesz pod uwagę faktu, że te "espedy" mogą być przyczepione do szosowego
                    roweru?

                    Zawsze robisz z siebie idiotę czy tylko w wieczorami w czwartki?
                    • Gość: żuguli Re: espedy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 10:49
                      kolega dorsaj robi z siebie idiotę notorycznie, choćby w bieżącym wątku, co
                      post to kolejne "mundrości"
                      w spd śmigają po mieście stołecznym pacjenci na ostrych kołach, na singlach, na
                      szosówkach i jakoś im to wychodzi, mimo "sztywnego połaczenia" i
                      mimo "durszlakowatości" nawierzchni
                      rozumiem dorsaju, że sam jesteś za cienki na "tłum samochodów"+spd, ale akurat
                      mi nie musisz tłumaczyć ocb, bo od kilku sezonów daje sobie doskonale rade
                      co do inwektyw to wsadź je sobie człowieczku w dętki, zaoszczędzisz na
                      centrowaniu
              • shp80 rowerzyści na jezdni 13.01.05, 22:20
                > to chyba proste, ze jeśli pas ruchu jest zajęty, to dalej jechać nie można.

                No właśnie. Tylko, że dla jednych pojazdów "zajęty" oznacza faktycznie zajęty,
                a dla innych nie. Poza tym, przepustowość skrzyżowania jest większa, gdy więcej
                pojazdów zdoła przez nie przejechać. Zresztą, nawet, gdybym stanął na końcu
                kolejki, to zaraz znalazłby się kierowca, który zatrzyma się obok mnie, a nie
                za mną, a jeśli stanę na środku, to zaraz ktoś trąbi. Dlatego wolę podjechać do
                przodu i stanąć obok innego pojazdu. Tak większość miejskich ulic nie jest
                przystosowana (przygotowana) do ruchu rowerowego, więc trzeba sobie samemu
                radzić z tą dżunglą.

                > dlatego nikt nie jedzie i dlatego rowerzysta też nie powinien jechać.

                Biję o zakład, że jak tylko napotka się odpowiednio szeroki pas ruchu, to
                kierowcy go wykorzystają w pełni.


                > lawirując
                > pomiędzy pojazdami może nie łamie jakiegoś konkretnego przepisu (choć pewnie
                > i w tym przypadku osoba zdolna znajdzie przepis),

                Można np. przekroczyć ciągłą linię, albo wyprzedzić pojazd z prawej strony,
                który sygnalizuje zamiar skrętu w prawo :-)

                > ale stwarza zagrożenie w ruchu
                > drogowym - dla siebie i dla innych uzytkowników.

                Korek dla rowerzysty jest chyba jednym z najbezpieczniejszych miejsc na ulicy.
                Ciężko, by stojące lub wlokące się pojazdy mogły zrobić komukolwiek dużą
                krzywdę. Oczywiście istnieje szansa, że czasem można odjechać z drzwiami
                jakiegoś kierowcy, który wysadzał pasażera nie spolądając do lusterka. :-)

                > bo łamią PoRD. Samochód wyprzedzając rowerzystę powinien to zrobić w
                > odpowiedni sposób zgodnie z prawem...

                No właśnie nie łamią PoRDu, pod warunkiem, że zachowają minimum 1 metr odstępu
                przy wyprzedzaniu. Przepis ten dotyczy każdego pojazdu wyprzedzającego pojazd
                jednośladowy. W drugą stronę to nie działa.. jakbyś chciał np. napisać, że
                rowerzysta też musi zachować 1m odstępu od samochodu :-)

                > i robią dokładnie to, co ty, więc jak możesz mieć
                > do nich pretensję?

                Chwilunia... Ja mogę mieć tylko pretensje, jeśli ktoś mnie przyciska do
                krawężnika. Chyba zgodzisz się, że większe zagrożenie dla życia stwarza pojazd,
                który wyprzedza rowerzystę na grubość blachy, niż rowerzysta wyprzedzający
                samochód. Ja nie mam pretensji, że ktoś mnie wyprzedza tym samym pasem, jeśli
                robi to ostrożnie i z głową, czyli np. nie wyprzedza na chwilę przed
                skrzyżowaniem, gdzie za chwilę i tak hamuje, stwarzając dla mnie zagrożenie. Ja
                taki manewr odbieram zazwyczaj jako: "przeszkadzasz mi rowerzysto" i pokazuję
                klientowi, że wcale nie jest taki do przodu, jak mu się wydaje :-)

                > lobbujcie, może wstawicie swojego człowieka na Ministra Infrastruktury, wtedy
                > zamiast autostrad będą same ścieżki dla rowerzystów i w końcu skończycie
                > narzekać ;o)))

                Ja tam nie mam nic przeciwko autostradom, sam też poruszam się samochodem.
                Denerwuje mnie tylko to, że równocześnie mało się robi dla rowerzystów. Zaraz,
                ktoś powie, że ci nie płacą tyle kasy ile kierowcy (mniejsza o to, czy
                faktycznie idącą na drogi :-). Problem leży w bezpieczeństwie. Rowerzyści na
                polskich drogach stanowią może 2 lub 3% całego ruchu, a ginie ich tyle, jakby
                było ich znacznie więcej. To tak, jakby kierowców ginęło nie kilka, a
                kilkanaście, czy wręcz kilkadziesiąt tysięcy w skali w roku. Wyobrażalne?

                Tu jest taki ciekawy link odnośnie wypadków w UE i działań na rzecz poprawy
                bezpieczeństwa. Na uwagę zasługuje to, że komisja europejska nie chce zmuszać
                rowerzystów do noszenia kasków, tylko "zbadać, czy faktycznie poprawiłyby ich
                bezpieczeństwo". Sporo uwagi poświęcono tam niechronionym uczestnikom ruchu.
                Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że działania UE, które mają poprawić
                bezpieczeństwo, skierowane są głównie w kierunku "nawrócenia" kierowców.
                Proponuje się też badania nad technologiami, dającą pieszym, czy rowerzystom
                szanse na przetrwanie (samochód wykonany z odpowiednich materiałów, systemy
                ostrzegania przez niechronionymi użytkownikami itp.)


                tinyurl.com/6okla
                • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na jezdni 14.01.05, 13:50
                  shp80 napisał:

                  > przepustowość skrzyżowania jest większa, gdy więcej pojazdów zdoła przez nie
                  > przejechać.

                  trafna uwaga. gdyby wszyscy kierowcy samochodów ruszali razem, jak się zapali
                  zielone (tak, jak robią to np. na Zachodzie), to więcej pojazdów przejechałoby
                  przez skrzyżowanie. zauważ jednak, że manewrowanie na skrzyżowaniu w celu
                  ominięcia rowerzysty również nie przyspiesza przejazdu i nie zwiększa liczby
                  pojazdów przejeżdżających przez nie.


                  > Oczywiście istnieje szansa, że czasem można odjechać z drzwiami
                  > jakiegoś kierowcy, który wysadzał pasażera nie spolądając do lusterka. :-)

                  Oczywiście chciałeś powiedzieć zatrzymać sie na drzwiach ;o) jedyny przypadek,
                  jaki widziałem, z drzwiami, które odjechały z samochodu po ich otworzeniu był z
                  Ikarusem ;o)


                  > No właśnie nie łamią PoRDu, pod warunkiem, że zachowają minimum 1 metr
                  > odstępu przy wyprzedzaniu. Przepis ten dotyczy każdego pojazdu
                  > wyprzedzającego pojazd jednośladowy.

                  no właśnie

                  > W drugą stronę to nie działa.. jakbyś chciał np. napisać, że
                  > rowerzysta też musi zachować 1m odstępu od samochodu :-)

                  a szkoda ;o)


                  > Ja tam nie mam nic przeciwko autostradom, sam też poruszam się samochodem.
                  > Denerwuje mnie tylko to, że równocześnie mało się robi dla rowerzystów.

                  akurat to mnie rónież denerwuje. rowerzyści na ścieżkach rowerowych to większe
                  bezpieczeństwo dla innych pojazdów na ulicy.


                  > To tak, jakby kierowców ginęło nie kilka, a kilkanaście, czy wręcz
                  > kilkadziesiąt tysięcy w skali w roku. Wyobrażalne?

                  nie strasz... juz te kilka tysięcy to jakby całe miasteczko znikało...


                  > Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że działania UE, które mają poprawić
                  > bezpieczeństwo, skierowane są głównie w kierunku "nawrócenia" kierowców.

                  tam jest niestety inna kultura jazdy po obu stronach. Poza autostradami ruch
                  toczy się powoli i w związku tym nikt nie narzeka, ze rowerzyści spowalniają
                  ruch. dobra sieć autostrad i osobne ścieżki rowerowe są właściwym rozwiązaniem.

                  pozdrawiam
                  • shp80 Re: rowerzyści na jezdni 15.01.05, 00:40
                    > zauważ jednak, że manewrowanie na skrzyżowaniu w celu
                    > ominięcia rowerzysty również nie przyspiesza przejazdu i nie zwiększa liczby
                    > pojazdów przejeżdżających przez nie.

                    No nie wiem... Jakoś rzadko mi się zdarza, żeby komuś udało się wyprzedzić mnie
                    zaraz za skrzyżowaniem, a już napewno nie w jego połowie. Jeśli komuś to się
                    udaje, to zazwyczaj towarzyszą temu mocno zwiększone obroty silnika, a czasem
                    smród i pisk palonych gum :-) Nawet, gdy staję w kolejce (a czasem tak robię,
                    bo nie widzę sensu przepychania się na początek przez trzy samochody), to te w
                    czasie ruszania, zwyczajnie blokują mi możliwość pełnego przyspieszenia :-P
                    Że nie wspomnę o bardzo opóźnionej reakcji startowej kierowców (zazwyczaj na
                    zielonym, szukają dopiero biegu.

                    > Oczywiście chciałeś powiedzieć zatrzymać sie na drzwiach ;o)

                    Ja ze swoją posturą pewnie na drzwiach bym się zatrzymał, ale osobnik wagi
                    ciężkiej mógłby sprawić, że takie drzwi otworzyłyby się szerzej, niż
                    przewidzieli konstuktorzy :-)

                    > nie strasz... juz te kilka tysięcy to jakby całe miasteczko znikało...

                    W Szwecji chcą pójść dalej i sprawić, by liczba zabitych w wypadkach spadła do
                    zera. Wydaje się to niezbyt realne, ale kto wie. Tam społeczeństwo jest jakoś
                    bardziej zdyscyplinowane.

                    > Poza autostradami ruch
                    > toczy się powoli i w związku tym nikt nie narzeka, ze rowerzyści spowalniają
                    > ruch. dobra sieć autostrad i osobne ścieżki rowerowe są właściwym
                    > rozwiązaniem.

                    Boję się tylko jednego. Jak zrobią u nas, że wszystkie autostrady będą płatne,
                    to część kierowców (szczególnie TIRów), chcąc zaoszczędzić, nie pojedzie
                    autostradami, tylko gdzieś wiejskimi drogami. Gdzieś nawet czytałem o takiej
                    praktyce, tylko nie pamiętam gdzie. W Niemczech od niedawna kierowcy TIRów
                    również muszą płacić za autostrady.
                    • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na jezdni 24.01.05, 15:11
                      shp80 napisał:

                      > Że nie wspomnę o bardzo opóźnionej reakcji startowej kierowców (zazwyczaj na
                      > zielonym, szukają dopiero biegu.

                      to prawda, są tacy... denerwują nie tylko Ciebie ;o) jakoś w normalnych,
                      cywilizowanych krajach, na które wszyscy się powołują, kierowcy ruszają spod
                      zielonego wszyscy w tym samym czasie... ale do tego trzeba doświadczenia,
                      umiejętności, no i pomyślunku ;o)


                      > Boję się tylko jednego.Jak zrobią u nas, że wszystkie autostrady będą płatne,
                      > to część kierowców (szczególnie TIRów), chcąc zaoszczędzić, nie pojedzie
                      > autostradami, tylko gdzieś wiejskimi drogami. Gdzieś nawet czytałem o takiej
                      > praktyce, tylko nie pamiętam gdzie.

                      TIRowcy, chcąc ominąć płatny odcinek A2 Konin - Poznań i dalej wybierają boczną
                      drogę przez Słupno... mieszkańcy już protestowali i chyba skończy się to
                      zakazami ruchu TIRów na tej drodze.


                      > W Niemczech od niedawna kierowcy TIRów również muszą płacić za autostrady.

                      taka jest teraz tendencja, że ten, kto niszczy drogę, ten płaci. Przejazd
                      jednego TIRa jest podobno równoznaczny przejechaniu przez ten sam odcinek drogi
                      ok. 200 zwykłych samochodów osobowych, jeśli chodzi o zniszczenie asfaltu i
                      zanieczyszczenie środowiska. Niestety u nas nie chcą płacić, bo taniej...
                      A w Europie każdy płaci po równo i raczej TIRy się nie wymigują, bo mandat
                      byłby nieporównywalnie większy...
                      pozdrawiam
            • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 14:15
              shp80 napisał:

              > Drogi człowieku za kierownicą. Podałeś kilka przepisów, które mam niemal
              > wyryte na blachę. I jakoś nie widzę tam artykułu, który mówiłby, że
              zabronione
              > jest omijanie innych pojazdów. Oczywiście, pewne kwestie dotyczące omijania,
              > dotyczą każdego.
              Tomku to proste przepisy nie mówią dokładnie o tej sytuacji ale czytając cały
              kodeks zrozumiesz że kilka przepisów wyklucza taką jazdę. Taką dyskusje
              prowadziłem z Olkiem na forum masy i tam na koniec przedłożyłem dokładnie
              przepisy zabraniające tego.
              KA
              • shp80 Re: rowerzyści na pasach 26.01.05, 20:51
                > Tomku to proste przepisy nie mówią dokładnie o tej sytuacji ale czytając cały
                > kodeks zrozumiesz że kilka przepisów wyklucza taką jazdę.

                Głupota naszych przepisów polega na tym, że każdy lubi je interpretować, jak mu
                się podoba. Ja na przykład nie widzę, bym łamał jakiś przepis omijając lub
                wyprzedzając inny pojazd (jeśli nie przepuszcza pieszych - jeśli nie wyprzedzam
                go stroną, w którą zamierza skręcić - jeśli nie przecinam ciągłej linii itp).
                Dodatkowo, o fakcie mojej zgodności z przepisami, informuje mnie również
                policja - patrz w linku: ABC rowerzysty:

                www.kmp.szczecin.pl/doc/ulotka%20rowery.doc
                punkt numer osiem

                Skoro policja uważa, że nie ma w tym nic złego, to znaczy, że chyba tak
                widocznie jest :-)

                > Taką dyskusje
                > prowadziłem z Olkiem na forum masy i tam na koniec przedłożyłem dokładnie
                > przepisy zabraniające tego.

                No, ja takich punktów w kodeksie nie widziałem, choć dość często go przeglądam,
                bo interesuję się tym, czy w danych sytuacjach jestem "prawym", czy "lewym: :-)
                • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.01.05, 11:30
                  Tomku głupota polega na głupocie czyli nie zroumieniu sensu tego co się czyta
                  itp., a czy ty wyobrażasz sobie kodeks opisujacu każdą możliwośc osobno??
                  Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
                  dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem) to
                  znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy a co
                  za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie a to jest
                  zakazane:
                  Rozdział I
                  Zasady ogólne
                  Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                  zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                  wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
                  porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
                  spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
                  a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
                  2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
                  ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu
                  sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej
                  strony;
                  Oddział 6
                  Wyprzedzanie
                  Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
                  w szczególności, czy:
                  1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                  utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej krawedzi
                  pasa utrudniasz ruch)
                  2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy i tym
                  lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)
                  i znowu sławetne:
                  2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
                  ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
                  uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
                  pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
                  Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz ani
                  szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości ani na bank nie jedziesz
                  jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałbyś
                  wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożności.
                  Pozdrawiam KA
                  • shp80 Re: rowerzyści na pasach 27.01.05, 18:37
                    > Tomku głupota polega na głupocie czyli nie zroumieniu sensu tego co się czyta
                    > itp., a czy ty wyobrażasz sobie kodeks opisujacu każdą możliwośc osobno??

                    Ja rozumiem, to co czytam. Pytanie tylko, czy rozumieją to ci, którzy tworzą te
                    przepisy. Skoro tworzą je tak, że budzą zastrzeżenia, tzn. że są źle
                    skonstruowane i należy je poprawić. Przykładowo:
                    Zgodnie z którymś tam przepisem, kierujący rowerem powinien jechać możliwie
                    blisko prawej krawędzi jezdni, w razie konieczności zatrzymać się w celu
                    ułatwienia wyprzedzania. Pytanie: jak zgodnie z definicją PORD można wyprzedzać
                    stojący pojazd? A takich baboli jest znacznie więcej...

                    > Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
                    > dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem)

                    Zgodnie z definicją PORD pas ruchu jest wystarczający dla ruchu jednego rzędu
                    pojazdów _wielośladowych_. Teraz pytanie: co miał na myśli ustawodawca pisząc
                    wystarczający?
                    a) jeden pas wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego i więcej tym pasem
                    nikt jechać nie może
                    b) jeden pas _spokojnie_ wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego (jego
                    szerokość została obliczona tak, by spokojnie mógł się zmieścić standardowy
                    samochód, a jeśli pas będzie odpowiednio szeroki, to może nim jechać jeszcze
                    inny pojazd).

                    Gdyby było tak, jak w punkcie a), to kierujący pojazdem wielośladowym nie
                    mógłby wyprzedzać rowerzysty tym samym pasem. Jednak, jak wynika z innych
                    przepisów, jedynym warunkiem, jaki musi spełnić, jest zachowanie minimum 1
                    metra odstępu. Przepisy nasz nie precyzują analogicznej sytuacji w przypadku
                    rowerzystów. Co się dziwić. Zostały ułożone w czasach, kiedy faktycznie rower w
                    mieście był najwolniejszym środkiem transportu. Sytuacja zmieniła się
                    diametralnie, a przepisy nie. Takie manewry objeżdżania korków są bardzo
                    praktykowane w tej starej unii. I nie widzę w tym nic złego. Jak ktoś może
                    jechać, to niech jedzie, po co generować zbędny tłok?

                    > to
                    > znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy a co
                    > za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie

                    Jak można zagrozić komuś, kto stoi w miejscu lub porusza się w żółwim tempie?

                    > a to jest
                    > zakazane:
                    > Rozdział I
                    > Zasady ogólne
                    > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
                    > obowiązani
                    > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
                    > unikać
                    > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
                    > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
                    > spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.

                    No to jest zrozumiałe. Ale to są tylko ogólniki, jeżdżąc w korku uważam na inne
                    pojazdy i jestem w stanie szybko wyhamować.

                    > a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
                    > 2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
                    > ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;

                    Jestem w stanie. Pojęcie bezpiecznego odstępu zależy od wielu czynników, między
                    innymi od prędkości jazdy. Ustawa nie prezycuje, ile tak odstęp wynosi. Wobec
                    tego należy zachowywać go stosownie do warunków.

                    > omijanie pojazdu
                    > sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej
                    > strony;

                    O tym też wspominałem.


                    > Oddział 6
                    > Wyprzedzanie
                    > Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić
                    > się
                    > w szczególności, czy:
                    > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                    > utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej
                    > krawedzi
                    > pasa utrudniasz ruch)

                    Ruch, który stoi albo wlecze się z prędkością pieszego? Poza tym nie utrudniam
                    nikomu ruchu, bo nie wjeżdżam nagle przed maskę i jadę swoim "tunelem". Gdy
                    sytuacja wymaga, bym zjechał na prawo, czynię to płynnie, tak, by samochód na
                    prawym pasie w ogóle nie musiał hamować. W Niemczech takie wjeżdżanie na
                    sąsiedzni pas przy dużych korkach, nazywa się zamkiem błyskawicznym. Nikt się
                    nie burzy, że wjechałem komuś tuż przed maskę, bo dzięki takiej jeździe
                    zachowuje się płynność jazdy.

                    > 2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy i
                    > tym lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)

                    Ja mówię o sytuacji, kiedy dwa pasy są zajęte, a między nimi jest duża przerwa.
                    Potem jeżdżę rowerem, żeby z takich przerw korzystać. Samochody generują korki,
                    nie ja. Dlaczego to ja mam się podporządkowywać? Gdybym miał obok ścieżkę, nie
                    przeciskałbym się między samochodami, tylko wykorzystał ścieżkę do płynnej
                    jazdy. To jest właśnie potencjał roweru - nie musi stać w korkach. W przeciwnym
                    razie jego użytkowanie w mieście nie miałoby większego sensu.

                    > i znowu sławetne:
                    > 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
                    > ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
                    > uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
                    > pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

                    O tym też mówiłem.

                    > Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz ani
                    > szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości

                    Zachowuję. Jest duża różnica przy wyprzedzaniu samochodem roweru, a
                    wyprzedzaniu rowerem samochodu. Samochód się nie przewróci, gdy zbyt blisko
                    niego podjadę.

                    > ani na bank nie jedziesz
                    > jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałbyś
                    > wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożności.

                    To się zgadza. Ale akurat dla kierowców w stojących pojazdach nie ma to
                    większego znaczenia. Lepiej trzymać dłonie na kierownicy i skupić się na tym,
                    co się dzieje z przodu.
                    • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.01.05, 10:45
                      shp80 napisał:
                      >Pytanie tylko, czy rozumieją to ci, którzy tworzą te
                      >przepisy. Skoro tworzą je tak, że budzą zastrzeżenia, tzn. że są źle
                      > skonstruowane i należy je poprawić. Przykładowo:
                      > Zgodnie z którymś tam przepisem, kierujący rowerem powinien jechać możliwie
                      > blisko prawej krawędzi jezdni, w razie konieczności zatrzymać się w celu
                      > ułatwienia wyprzedzania. Pytanie: jak zgodnie z definicją PORD można
                      > wyprzedzać stojący pojazd? A takich baboli jest znacznie więcej...
                      UŁATWIĆ W TYM WYPADKU ZNACZY ZATRZYMAĆ SIĘ I ZEJŚĆ NA POBOCZE

                      > > Tomku jeśli pas ruchu jest wystarczajacy dla jednego a nie minimum
                      > > dla jednego, czy też przynajmniej jednego pojazdu (rower jest pojazdem)
                      >
                      > Zgodnie z definicją PORD pas ruchu jest wystarczający dla ruchu jednego rzędu
                      > pojazdów _wielośladowych_. Teraz pytanie: co miał na myśli ustawodawca pisząc
                      > wystarczający?
                      > a) jeden pas wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego i więcej tym pasem
                      > nikt jechać nie może
                      OCZYWIŚCIE, JEST PRZECIEŻ NAWET ZAKAZ JAZDY OBOK SIEBIE
                      > b) jeden pas _spokojnie_ wystarcza dla jednego pojazdu wielośladowego (jego
                      > szerokość została obliczona tak, by spokojnie mógł się zmieścić standardowy
                      > samochód, a jeśli pas będzie odpowiednio szeroki, to może nim jechać jeszcze
                      > inny pojazd).
                      NIE, BO WTEDY BYŁO BY SFORMUŁOWANIE ZE JEST NP MINIMUM DLA JEDNEGO
                      >
                      > Gdyby było tak, jak w punkcie a), to kierujący pojazdem wielośladowym nie
                      > mógłby wyprzedzać rowerzysty tym samym pasem. Jednak, jak wynika z innych
                      > przepisów, jedynym warunkiem, jaki musi spełnić, jest zachowanie minimum 1
                      > metra odstępu. Przepisy nasz nie precyzują analogicznej sytuacji w przypadku
                      > rowerzystów. Co się dziwić. Zostały ułożone w czasach, kiedy faktycznie rower
                      w
                      >
                      > mieście był najwolniejszym środkiem transportu. Sytuacja zmieniła się
                      > diametralnie, a przepisy nie. Takie manewry objeżdżania korków są bardzo
                      > praktykowane w tej starej unii. I nie widzę w tym nic złego. Jak ktoś może
                      > jechać, to niech jedzie, po co generować zbędny tłok?
                      >
                      > > to
                      > > znaczy ze bezpiecznie może po nim poruszac się jeden pojazd wielosladowy
                      > a co
                      > > za tym idzie dodatkowy uczestnik ruchu stanowi tam zagrożenie

                      TY MI NIE OPISUJ JAK TO WYGLĄDA WIEM TO RÓWNIE DOBRZE, JEŚLI SOBIE PRZYPOMNISZ
                      Z KURU TO TAM NA RYSUNKACH MANEWR WYPRZEDZANIA ZAWSZE JEST UKAZANY I
                      RÓWNOZNACZNY ZE ZMIANA PASA RUCHU

                      > Jak można zagrozić komuś, kto stoi w miejscu lub porusza się w żółwim tempie?

                      NA TYSIĄCE SPOSOBÓW
                      > > a to jest
                      > > zakazane:
                      > > Rozdział I
                      > > Zasady ogólne
                      > > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
                      > > obowiązani
                      > > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
                      > > unikać
                      > > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa
                      > lub
                      > > porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłó
                      > cić
                      > > spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
                      >
                      > No to jest zrozumiałe. Ale to są tylko ogólniki, jeżdżąc w korku uważam na
                      inne
                      >
                      > pojazdy i jestem w stanie szybko wyhamować.

                      TO SAMO POWIEDZIAŁ MI BLACHOSMRODZIARZ GDY DORWAŁEM GO NA ŚWIATŁACH PO TYM JAK
                      MAŁO MNIE NIE WYWAIŁ WYPRZEDZAJĄC MNIE W ODLEGŁOSCI KILKUNASTU CENTYMETRÓW.
                      >
                      > > a jeśli już to nie jesteś w stanie spełnić:
                      > > 2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestn
                      > ika
                      > > ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;
                      >
                      > Jestem w stanie. Pojęcie bezpiecznego odstępu zależy od wielu czynników,
                      między
                      >
                      > innymi od prędkości jazdy. Ustawa nie prezycuje, ile tak odstęp wynosi. Wobec
                      > tego należy zachowywać go stosownie do warunków.
                      >
                      > > omijanie pojazdu
                      > > sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego pra
                      > wej
                      TO ZNOWU TYLKO TWOJE ZDANIE I ODCZUCIE

                      > O tym też wspominałem.
                      >
                      >
                      > > Oddział 6
                      > > Wyprzedzanie
                      > > Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewni
                      > ć
                      > > się
                      > > w szczególności, czy:
                      > > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                      > > utrudnienia komukolwiek ruchu; (olo założe się że jaadac blisko lewej
                      > > krawedzi
                      > > pasa utrudniasz ruch)
                      >
                      > Ruch, który stoi albo wlecze się z prędkością pieszego? Poza tym nie
                      utrudniam
                      > nikomu ruchu, bo nie wjeżdżam nagle przed maskę i jadę swoim "tunelem". Gdy
                      > sytuacja wymaga, bym zjechał na prawo, czynię to płynnie, tak, by samochód na
                      > prawym pasie w ogóle nie musiał hamować. W Niemczech takie wjeżdżanie na
                      > sąsiedzni pas przy dużych korkach, nazywa się zamkiem błyskawicznym. Nikt się
                      > nie burzy, że wjechałem komuś tuż przed maskę, bo dzięki takiej jeździe
                      > zachowuje się płynność jazdy.
                      >
                      OWSZEM TO PRAKTYKA JEDNAK KIEROWCA MOZE NIE PATRZAC W LUSTERKO Z JAKIEJŚ
                      PRZYCZYNY ODBIĆ W LEWO CZY PRAWO BEZ SYGNALIZOWANIA TEGO BO NIE OPUSZCZA SWEGO
                      PASA RUCHU I CO ZAJECHAŁ CI DROGĘ LUB WALI CIĘ W BOK (BO NIE WIDZIAŁ CIEBIE)BO
                      NIE POMYSLAŁ O TYM (MA PRAWO UWAŻAĆ ŻE ZNASZ PRZEPISY I MU TAM NIE WIEDZIESZ)
                      > > 2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania (jeli sa dwa pasy
                      > i
                      > > tym lewym jedzie się szybciej to znaczy że ktos juz wyprzedza)
                      >
                      > Ja mówię o sytuacji, kiedy dwa pasy są zajęte, a między nimi jest duża
                      przerwa.
                      > Potem jeżdżę rowerem, żeby z takich przerw korzystać. Samochody generują
                      korki,
                      OCZYWIŚCIE ALE JEST TO NIEZGODNE Z PRZEPISAMI
                      > nie ja. Dlaczego to ja mam się podporządkowywać? Gdybym miał obok ścieżkę,
                      nie
                      > przeciskałbym się między samochodami, tylko wykorzystał ścieżkę do płynnej
                      > jazdy. To jest właśnie potencjał roweru - nie musi stać w korkach. W
                      przeciwnym
                      >
                      > razie jego użytkowanie w mieście nie miałoby większego sensu.

                      TAK TWIERDZĄ TEŻ KIEROWCY KTÓRZY POPIEPRZAJĄ ŚCIEŻKĄ ROWEROWĄ PRZY MODLIŃSKIEJ
                      >
                      > > i znowu sławetne:
                      > > 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczegól
                      > ną
                      > > ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
                      > > uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
                      >
                      > > pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.
                      >
                      > O tym też mówiłem.
                      >
                      > > Tomku wybacz ale jadac w korku miedzy samochodami napewno nie zachowujesz
                      > ani
                      > > szczególnej ostrozności ani bezpiecznej odległości
                      >
                      > Zachowuję. Jest duża różnica przy wyprzedzaniu samochodem roweru, a
                      > wyprzedzaniu rowerem samochodu. Samochód się nie przewróci, gdy zbyt blisko
                      > niego podjadę.
                      ALE TY MOŻESZ, CZYLI STWARZASZ NIEBEZPIECZEŃSTWO
                      > > ani na bank nie jedziesz
                      > > jednym pasem a zmieniasz go co i raz i nie sygnalizujesz tego, bo musiałb
                      > yś
                      > > wiatraka rekoma robić a to już nijak się ma do tej szczególnej ostrożnośc
                      > i.
                      >
                      > To się zgadza. Ale akurat dla kierowców w stojących pojazdach nie ma to
                      > większego znaczenia. Lepiej trzymać dłonie na kierownicy i skupić się na tym,
                      > co się dzieje z przodu.

                      ONI TEŻ TAK MYŚLĄ OLEWAJĄC TWOJE PRAWA ROWERZYSTY
                      KA
                      • shp80 Re: rowerzyści na pasach 28.01.05, 21:44
                        Reasumując: gdybym chciał stać w korkach, to jeździłbym samochodem albo KM. Ale
                        mi zależy i na czasie i na kasie, i dlatego najczęściej wybieram rower :-)
                        Wolę sobie np. zwiedzić pół świata, niż ładować pieniądze w skarbonkę bez dna
                        na czterech kołach...:-P
                        Nie jest moją winą, że urzędnicy traktują rower, jak traktują.. Oni są tylko
                        ludźmi i też popełniają błędy (mniejsza o to, że nie chcą się do nich potem
                        przyznawać ;-P). Ale niech nie liczą na to, że przez ich błędy ja będę
                        cierpiał... Nie ma ścieżki? Cóż.. korek mnie nie dotyczy. Śmierdzi egoizmem?
                        Być może. Ale moja postawa jest tylko reakcją na decyzje podejmowane przez
                        władze miasta. Oni lekceważą moje potrzeby - ja ich też lekceważę... :->
                        • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 12:25
                          Tomku piszę tylko że taka jazda jest niezgodna z przepisami, ina sprawą jest to
                          że powinna powstać infrastruktura pozwalajaca na bezpieczną jaze rowerem po
                          mieście. Natomiast ważne jest by wiedzieć co jest zgodne z przepisami a co nie
                          i nie wdawać się w zbędne polemiki a jeśli wymaga sie od kogoś szacunku to i
                          jemu też go trzeba okazać.
                          Pozdrawiam KA
                          • shp80 Re: rowerzyści na pasach 31.01.05, 14:19
                            > Tomku piszę tylko że taka jazda jest niezgodna z przepisami...

                            Być może jest to jazda na granicy prawa, ale ja się będę dalej upierał, że jest
                            zgodna z przepisami... :-)
                            Tak, jak i kierowca samochodu nie musi podczas wyprzedzania jednośladu zmieniać
                            pasa ruchu (sprecyzowany jest tylko odstęp), tak i rowerzysta (motocyklista)
                            również nie musi tego robić. Tutaj nie ma sprecyzowanego odstępu, prócz tego,
                            że ma być on jedynie _bezpieczny_. A bezpieczny odstęp, czy tego chcesz, czy
                            nie, zależy niemal wyłącznie od prędkości. Nie słyszałem, by rowerzyści masowo
                            ginęli jeżdżąc w korkach. Giną najczęściej tam, gdzie się jeździ szybko i bez
                            zachowania bezpiecznego odstępu. A potem kierowca tłumaczy fakt zjechania
                            rowerzysty o kilkadziesiąt centymetrów w bok: "zajechał mi"...
                            • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 14:33
                              shp80 napisał:
                              _. A bezpieczny odstęp, czy tego chcesz, czy
                              > nie, zależy niemal wyłącznie od prędkości.
                              Prędkośc ma owszem wielki wpływ (czas reakcji) ale nawet jeśli samochód jedzie
                              wolno a zbyt blisko, ty jadąc rowerem postanawiasz zmienić pas wystawiasz lewa
                              reke i w tym momecie gość tnie cię antena po nadgarstku, lub w korku nagle
                              kierowca otwiera drzwi by przewietrzyć samochód a ty w nie się ładujesz lub
                              wystwia rękę.
                              KA
                              • shp80 Re: rowerzyści na pasach 31.01.05, 22:30
                                > ty jadąc rowerem postanawiasz zmienić pas wystawiasz lewa
                                > reke i w tym momecie gość tnie cię antena po nadgarstku, lub w korku nagle
                                > kierowca otwiera drzwi by przewietrzyć samochód a ty w nie się ładujesz lub
                                > wystwia rękę.

                                Jadąc w korku nie sygnalizuję manewrów właśnie dlatego, by mieć pełną kontrolę
                                nad rowerem. Poza tym, poruszam się w sposób przewidywalny i nie skaczę z pasa
                                na pas (wygląda to mniej więcej tak, jakbym jechał trzecim, "środkowym" pasem).
                                Kierowcy z lewego pasa rzadko otwierają drzwi, a już szczególnie w zimie :-)
                                Miewam i sytuacje, kiedy niektórzy kierowcy specjalnie robią mi miejsce.
                                Zjawisko wyjątkowo rzadkie, ale jednak... Dla równowagi bywa i tak, że
                                niektórzy specjalnie zajeżdżają mi drogę, bym dalej nie mógł jechać... Ale
                                jako, że rower to zwinna bestia, nie stanowi to dla mnie problemu i omijam
                                delikwenta drugą stroną... ;-> Rozmawiamy tutaj o manewrach przy prędkościach
                                rzędu 0-30km/h... Czasem bywa, że to ja sam, wbrew własnej woli dostaję się w
                                otchłań takiego "tunelu". Przykładowo: pas prawy służy tylko do skrętu w prawo,
                                pas lewy do jazdy na wprost, a ja jadę właśnie prosto. Z prawej i lewej
                                wyrzedzają mnie samochody. Niby to samo, a jednak coś zupełnie innego. Nie ma
                                tutaj miejsca na mój błąd...
                • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.01.05, 12:00
                  8. Zachowuj szczególną ostrożność, gdy omijasz pojazdy zaparkowane lub stojące
                  w korkach. Ich drzwi mogą otworzyć się w każdej chwili.
                  Tomku a gdzie tu masz zezwolenie na jazdę tym samym pasem ruchu, masz poprostu
                  uważać bo coś takiego może mieć miejsce ze z samochodu stojącego w koru nagle
                  wysiądzie kierowca a ty jadac pasem obok będziesz na tyle blisko ze możesz
                  wpaśc na drzwi to jest rada nie przepis podobnie jak:
                  2. Chociaż przepis tego nie wymaga dla swojego bezpieczeństwa zakładaj kask
                  ochronny i używaj jaskrawych ubrań - będziesz lepiej widoczny.

                  3. Poruszaj się po drogach zgodnie z przepisami - to warunek otrzymania
                  odszkodowania w razie wypadku.
                  KA
                  • shp80 Re: rowerzyści na pasach 27.01.05, 18:51
                    > Tomku a gdzie tu masz zezwolenie na jazdę tym samym pasem ruchu,

                    No, korki nie tworzą się tylko na jednym pasie. Wybacz, ale jak droga ma dwie
                    jezdnie po trzy pasy ruchu, które się korkują) i wąski chodniczek, na którym
                    ledwo mieszczą się piesi, to ja nie będę narażał pieszych tylko dlatego, że
                    miasto stosuje głupią politykę z cyklu "wszystko dla samochodów". A skoro tak
                    jest, to ja się nie będę stosował do "wizji" miasta, mam głęboko gdzieś takie
                    rozwiązania, w których nie ma miejsca dla pojazdów alternatywnych.
                    Jeżdżę tak, by nie zrobić krzywdy ani sobie, ani przypadkowym osobom.
                    Odpowiedzialność nie zawsze ma wiele wspólnego ze stosowaniem się do przepisów.
                    Doświadczyłem tego wielokrotnie, a jeżdżę rowerem czynnie od przeszło 7 lat.
                    Poprzedni rok zamknąłem dystansem nieco ponad 12000km.
          • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 17.01.05, 14:06
            czlowiek_za_kierownica napisał:
            > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
            > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
            Ten przepis przez wielu imbecyli za kółkiem uważany jest za zakaz wjazdu na
            przejazd dla rowerów kiedy "PAN" jedzie, czyli rowerzysta ma zielone światło a
            dupek kożysta z zielonej strzałki i wydaje mu się że ma pierwszeństwo NAGMINNE
            dla kretynów którzy coś wiedzą tylko nie wiedzą co. Przypomnę w tym wypadku
            kwestie pierwszeństwa wyznacza sygnalizacja świetlna.
            KA
            • czlowiek_za_kierownica Re: rowerzyści na pasach - do KA 24.01.05, 15:18
              Gość portalu: KA napisał(a):

              > > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
              > > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
              > Ten przepis przez wielu imbecyli za kółkiem uważany jest za zakaz wjazdu na
              > przejazd dla rowerów kiedy "PAN" jedzie, czyli rowerzysta ma zielone światło
              > a dupek kożysta z zielonej strzałki i wydaje mu się że ma pierwszeństwo
              > NAGMINNE dla kretynów którzy coś wiedzą tylko nie wiedzą co. Przypomnę w tym
              > wypadku kwestie pierwszeństwa wyznacza sygnalizacja świetlna.

              Drogi KA, przypomnę, że interpretujesz w korzystny dla siebie sposób. Sprawę
              pierszeństwa przy sterowaniu sygnalizacją świetlną na skrzyżowaniu opisują inne
              paragrafy. Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
              z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
              upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według mnie
              zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak pieszy
              przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie przejechać.
              Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
              posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

              pozdrawiam
              • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach - do KA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 16:56
                Pragne cie drogi kierowco poinformowac, niestety z niekozyscia dla ciebie, ze
                interpretacja KA jest sluszna. To wlasnie sygnalizacja wyznacza pierszenstwo a
                gdy jej nie ma to maja zastosowanie przepisy ogolne czyli zakaz wjazdu przed
                nadjezdzajacy pojazd. Jak to dziwnie sie sklada, ze rowerzysci znaja przepisy
                (te z kodeksu) znacznie lepiej niz kierowcy, nieprawdaz?
              • Gość: KA do Człowieka_za_kierowna IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.01.05, 16:07
                Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
                >
                > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
                > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według
                mnie
                >
                > zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak
                pieszy
                >
                > przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie przejechać.
                > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
                > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

                Nie drogi przyjacielu, kodeks jasno określa pierwszeństwo a ma je ten kto ma
                zielone światło, przepis o bezpośrednim wjeżdzaniu pod pojazd tyczy się miejśc
                bez sygnalizacji. pamietaj o nadrzędnosci oznaczeń, bo niby co jak bedziesz
                miał zielone to zatrzymasz się i przepuścisz samochód z prawej bo ma
                pierwszeństwo albo dlatego ze jedziesz ulicą podporządkowana czy pojedziesz
                śmiało bo masz zielone??
                KA
                • czlowiek_za_kierownica Re: do KA 31.01.05, 11:50
                  Gość portalu: KA napisał(a):

                  > Nie drogi przyjacielu, kodeks jasno określa pierwszeństwo a ma je ten kto ma
                  > zielone światło, przepis o bezpośrednim wjeżdzaniu pod pojazd tyczy się
                  > miejśc bez sygnalizacji. pamietaj o nadrzędnosci oznaczeń, bo niby co jak
                  > bedziesz miał zielone to zatrzymasz się i przepuścisz samochód z prawej bo ma
                  > pierwszeństwo albo dlatego ze jedziesz ulicą podporządkowana czy pojedziesz
                  > śmiało bo masz zielone??
                  > KA

                  Drogi Ka, czytaj uważnie, ja pisałem właśnie o przejściach/przejazdach bez
                  sygnalizacji. To jest chyba dla wszystkich oczywiste, że przy sygnalizacji
                  pierwszeństwo ma pojazd mający zielone światło? Ja tego nie neguję. Moje
                  wątpliwości dotyczą przjść/przejazdów bez sygnalizacji, na których większość
                  rowerzystów uważa, że ma pierwszeństwo i często wjeżdża bez zastanowienia na
                  ulicę.
                  pozdrawiam
                  • Gość: KA Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 12:30
                    Niestety praktyka dowodzi ze to kierowcy częsciej wjeżdżają bez zastanowienia
                    na przejazdy rowerowe, jadąc rowerem często zdarza się że zbliżając sie do
                    przejazdu rowerowego i nie mając nic z prawej ani z lewej strony jadę gdy nagle
                    śmiga mi przed nosem imbecyl który skręca w prawo a ten niestety w tym wypadku
                    powinien mi ustąpić pierwszeństwa.
                    KA
                    • czlowiek_za_kierownica Re: do czlowiek_za_kierownica 01.02.05, 13:36
                      problem polega (moim zdaniem) na historycznym uwarunkowaniu tzw. "zielonej
                      strzałki". Dawniej była ona stała pod sygnalizatorem i oznaczała, że można
                      warunkowo jechać zwracając uwagę na ruch poprzeczny i podporządkowując się
                      pojazdom mającym zielone z boku. Wtedy nikt jeszcze nie myślał o rowerach.
                      Ostatnio jednak wszedł przepis o warunkowej "zielonej strzałce", stałe,
                      malowane zniknęły i na ich miejsce pojawiły się świecące oraz przepis mówiący o
                      konieczności zatrzymania się i możliwości kontynuowania jazdy w kierunku
                      wskazywanym strzałką, jeśli warunki pozwalają i nikomu nie zajeżdża się drogi
                      (włączając rowerzystów - nowość). I gdzie tu problem? Polega na odmiennej
                      interpretacji przepisów. Polaks jak zwykle musi odkrywać amerykę, decydenci
                      najczęściej nie zastanawiając sie wiele zdjęli stałe strzałki i zamontowali
                      świecące, które zapalają się zawsze, kiedy świeci się czerwone do jazdy na
                      wprost lub wtedy, kiedy piesi w poprzek mają zielone. Niestety w całej Europie,
                      włączając Rosję, zielona strzałka pod czerwonym światłem sygnaizatora oznacza,
                      że na wprost nie można jechać, ale za to w kierunku strzałki można jechać
                      spokojnie mając pierszeństwo. I nie trzeba się rozglądać, czy przypadkiem ktoś
                      inny tego pierszeństwa nie ma.
                      I tu też leży problem tego, o czym Ty piszesz. Utarło się wśród wielu
                      kierowców, że w prawo można sobie skręcać na skrzyżowaniu, a jeśli masz zielone
                      do jazdy na wprost, to tym bardziej nie trzeba się rozglądać. Niektórzy
                      bardziej rozgarnięci spoglądają na pieszych, ale mało który myśli o
                      rowerzystach. Inna rzecz, że rowerzyści u nas też pojawiają się bardzo często w
                      takim miejscu 'znienacka', co zawdzięczamy szybkiej jeździe. Szczerze mówiąc
                      nie widziałem na zachodzie rowerzysty pędzącego ścieżką i przez przejazd bez
                      zwalniania. Każdy mający trochę oleju w głowie przed przejazdem zwalnia, tak
                      samo jak ja bardzo często zwalniam przy skrzyżowaniu bez sygnalizacji
                      świetlnej, nawet jeśli mam pierszeństwo, ale wolę się upewnić, że
                      żaden 'nawiedzony' kierowca nie wyskoczy mi z boku.

                      popieram jeszcze raz hasło - więcej rozumu w czasie jazdy, u wszystkich.

                      pozdrawiam
                      • Gość: Piort Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.com.pl 01.02.05, 15:37
                        Drogi człowieku za kierownicą! Rzucasz perły przed wieprze! Oni to wszystko
                        wiedzą, ale ignorują bo są "uber alles". Dopiero gdy taki zderzy się z pieszym,
                        pojazdem lub nieprawidłowo rosnącym drzewem to zaczyna się zastanawiać jakby tu
                        zarobić parę złotych.
                        Piszesz >Każdy mający trochę oleju w głowie przed przejazdem zwalnia< i to jest
                        prawdą, ale pokaż mi pedalarza mającego olej w głowie!
                        >popieram jeszcze raz hasło - więcej rozumu w czasie jazdy, u wszystkich.
                        Zbyt wiele wymagasz, zwój nerwowy zastępujący pedalarzowi mózg nie może się
                        rozwijać ze względu na wstrząsy, jakim jest poddawany. Ilość informacji
                        docierająca do tego zwoju jest ograniczona, bo jadąc z nisko opuszczoną
                        głową "takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy", szum powietrza w
                        uszach zagłusza im dochodzące dźwięki, smród spalin zniszczył im powonienie i
                        smak, a jedyny dotyk jaki cenią to czuły uścisk kierownicy. Jedyne uczucie,
                        jakie kieruje pedalarzem to małpia złośliwość, chęć szkodzenia zarówno pieszym,
                        jak i pojazdom i manifestowanie pogardy dla niepedalarzy czyli klasyczne
                        chuligaństwo. Przykładem jest organizowanie masy krytycznej - i co nam
                        zrobicie - zakłócającej ruch w mieście ku radości tych, niemogących się wyżyć w
                        inny sposób, wstrętnych gnomów. Cała nadzieja w projekcie zmian PoRD
                        wprowadzającym napowrót tabliczki rejestracyjne dla rowerów, skończą się
                        wyczyny anonimowych chuliganów! A skarb państwa będzie mógł przeznaczyć
                        kilkanaście milionów więcej na budowę ścieżek dla rowerów.
                      • Gość: KA Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.02.05, 16:24
                        czlowiek_za_kierownica napisał:
                        Niektórzy
                        > bardziej rozgarnięci spoglądają na pieszych, ale mało który myśli o
                        > rowerzystach. Inna rzecz, że rowerzyści u nas też pojawiają się bardzo często
                        >w takim miejscu 'znienacka', co zawdzięczamy szybkiej jeździe. Szczerze mówiąc
                        > nie widziałem na zachodzie rowerzysty pędzącego ścieżką i przez przejazd bez
                        > zwalniania.

                        Widzisz zazwyczaj odbywa się to tak, rowerzysta jedzie ścieżką z prędkością ok
                        30 km i zbliża się do przejazdu rozglada sie i jeśli ma "wolne" jedzie,
                        tymczasem kierowca jedzie z prędkoscią 50km/h i zwalnia przed skrętem, patrząc
                        czy mu ktoś z lewej nie wjedzie jeśli nic z lewej nie ma to gaz i skreca waląc
                        w rowerzystę( którego gdyby myslał widziałby bo jechał jakiś czas przed nim
                        ścieżką po jego prawej i zrównał się z nim dopiero przed przejazdem) Proste
                        porównanie prędkosci daje obraz tego że kierowca miał możliwość sprawdzić
                        odpowiednio wcześniej czy skrecając w prawo nie zajedzie drogi rowerzyście.
                        KA
                        • czlowiek_za_kierownica Re: do czlowiek_za_kierownica 01.02.05, 19:18
                          jak widzę KA ciągle o jednym rozwiązaniu piszesz....
                          ale tak na chłopski rozum - skoro (jak piszesz) rowerzysta i samochodziarz
                          przez jakiś czas jechali mniej więcej równolegle (samochód zbliżał się co
                          prawda szybciej do skrzyżowania, ale na pewno był widziany przez rowerzystę,
                          który jak piszesz rozglądał się zbliżając się do przejazdu), to zarówno
                          kierowca mógł wcześniej zauważyć rowerzystę, ale też rowerzysta mógł zauważyć
                          samochód, który (zgodnie z regułami PoRD) zbliżając się do skrzyżowania miał
                          włączony kierunkowskaz (pomijam nieodpowiedzialnych kierowców, którzy włączają
                          kierunkowskazy w ostatniej chwili). W imię zdrowego rozsądku i zasady
                          zachowania swoich genów dla przyszłości będąc na miejscu rowerzysty zwolniłbym
                          albo nawet i zatrzymał, mimo, że miałbym pierwszeństwo.

                          Jak mówi porzekadło - wielu z tych, którzy mieli pierszeństwo, leży na
                          cmentarzu.

                          a ja znów napiszę o przejeździe w okolicy Wilanowska - Sobieskiego, w miejscu
                          gdzie zaczyna/kończy się ścieżka do Powsina. tam jest przejście dla pieszych i
                          przejazd dla rowerów, ale niestety również krzewy. rowerzysta jadący z boku nie
                          jest widoczny przez samochody, które nie mają żadnych szans, jeśli rowerzysta
                          nie zwolni, a właściwie praktycznie zatrzyma się. I o takie przejazdy mi
                          głównie chodzi, żeby rowerzyści zdawali sobie sprawę z ograniczeń samochodów.

                          ale mimo wszystko pozdrawiam
                          • Gość: Piort Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.com.pl 02.02.05, 13:23
                            Człowieku za kierownicą! Czy nie wyczuwasz pełnej impregancji Twojego
                            adwersarza na racjonalne argumenty? Dla nich inercja, pole widzenia, kąt
                            postrzegania, współczynnik tarcia i podobne pojęcia fizyczne są abstrakcją.
                            Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
                            zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
                            powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i w
                            razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.
                            • shp80 Re: do czlowiek_za_kierownica 02.02.05, 16:36
                              > Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
                              > zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
                              > powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i
                              > w razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.

                              Tak właśnie jeździ się w całej cywilizowanej Europie (poza Polską oczywiście).
                              Spróbowałbyś w Niemczech zrobić inaczej (nie spojrzeć, czy nie zbliża się
                              rowerzysta), a miałbyś pozamiatane...
                              I dziwnym zbiegiem okoliczności, mimo iż za granicą jeździ więcej rowerzystów,
                              to wypadków z ich udziałem jest zdecydowanie mniej, niż w tym kraju. Gdyby u
                              nas rowerzyści jeździli tak samo, jak tam, to nie mieliby dwa razy większej
                              szansy na śmierć w pórwnaniu do innych krajów, a przynajmniej ze cztery razy..

                              Ale tu jest Polska... Tu jeżdżą takie ślamazary, jak Piort, u którego
                              współczynnik inteligencji jest najwyraźniej odwrotnie proporcjonalny do masy
                              pojazdu, który prowadzi.. No bo, jak nazwać inaczej człowieka, który zwala całą
                              winę na masę pojazdu? Człowiek inteligentny wie, że prowadzi czołg i jedzie
                              tak, by innym nie zrobić krzywdy...Bo to w jego rękach spoczywa ciężar
                              odpowiedzialności... Człowiek ograniczony umysłowo powie tylko, że nie da się
                              zatrzymać kilkutonowej maszyny w miejscu...

                              • Gość: Piort Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.com.pl 03.02.05, 08:10
                                Bardzo piękne teorie! Bądźcie tak uprzejmi i opiszcie mi choć jedną kolizję
                                rowerzysty z samochodem w której kierowca zginął, a rowerzysta wyszedł cało?
                                Wypadek nie zdarza się dla tego, że ktoś chciał go spowodować (poza nielicznymi
                                wyjątkami), ale mimo tego że każdy chciał go uniknąć. Ludzki organizm (nawet
                                rowerzysty) nie jest doskonały, ludzkie zmysły są przystosowane do mniejszych
                                prędkości, pojazdy też bywają niesprawne (nawet rowery) i okoliczności bywają
                                różne. W Niemczech w miastach widziałem ścieżki rowerowe i rowerzystów
                                zatrzymujących się przed przejechaniem przez jezdnię, za to ani jednego
                                rowerzysty na pozamiejskich szosach. Gdyby rowerzyści w Polsce jeździli tak jak
                                w Niemczech, to byłoby bezpieczniej. Taką "masę krytyczną" zamknięto by in
                                corpore w areszcie i wypuszczono po wpłaceniu solinej kary przez każdego
                                uczestnika. Skąd znasz moje IQ? Starannie to ukrywałem nawet przed
                                najbliższymi, a Ty tak publicznie... Nie zwalam całej winy na masę pojazdu,
                                tylko na ludzi bez wyobraźni. Moim zdaniem ruch drogowy byłby bezpieczny gdyby
                                kierowcom zabroniono zapinać pasy bezpieczeństwa, a jeszcze lepiej gdyby na
                                kierownicy był zamontowany sztylet. Te wszystkie zabezpieczenia - pasy,
                                podudszki, strefy zgniotu i inne bajery dają złudne poczucie bezpieczeństwa,
                                zwalniają kierowcę od przewidywania i mentalnie upodobniają go do rowerzysty. A
                                niczego gorszego o kierowcy powiedzieć nie można. Wjechał we mnie kiedyś młody
                                czlowiek - niegroźnie. To było na ostrym zakręcie ulicy i jechał niezbyt
                                szybko, spokojnie by się wyrobił, ale zablokował koła i pojechał prosto. On
                                uważał że to stalo się dla tego, że nie wymienił opon na zimowe i nie mógł
                                uwierzyć, że niczego by to nie zmieniło. On miał też mentalność rowerzysty.
                                • Gość: Roberto Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 07:29
                                  Gość portalu: Piort napisał(a):
                                  W Niemczech widzialem..., za to ani jednego
                                  rowerzysty na pozamiejskich szosach

                                  Bo w Niemczech po za miastem jest gesta siec drog lokalnych a tam gdzie ich nie
                                  ma to wystepuja szlaki rowerowe poprowadzone przez pola i lasy. Podobna
                                  sytuacja wystepuje w Czechach, na Wegrzech i w Szwecji. Zatem jesli rowerzystow
                                  nie widzisz tam na glownych rowerzystow, to nie znaczy, ze ich w ogole nie ma,
                                  tylko po prostu rowerzysta stworzono warunki do normalnej bezpiecznej jazdy.

                                  Tymczasem w Polsce o rowerzystow w ogole sie nie dba i nie zapewnia sie im
                                  normalnej infrastruktory i dlatego wlasnie rowerzysci sa zmuszani do jezdzenia
                                  po glownych drogach.
                                  • czlowiek_za_kierownica do Roberto 10.02.05, 12:03
                                    Gość portalu: Roberto napisał(a):

                                    > Bo w Niemczech poza miastem jest gesta siec drog lokalnych a tam gdzie ich nie
                                    > ma to wystepuja szlaki rowerowe poprowadzone przez pola i lasy. Podobna
                                    > sytuacja wystepuje w Czechach, na Wegrzech i w Szwecji. Zatem jesli nie
                                    > widzisz tam na glownych rowerzystow, to nie znaczy, ze ich w ogole nie ma,
                                    > tylko po prostu rowerzysta stworzono warunki do normalnej bezpiecznej jazdy.

                                    racja, racja, w Niemczech i w ogóle w tzw. zach. Europie rowrzystów nie ma na
                                    głównych drogach


                                    > Tymczasem w Polsce o rowerzystow w ogole sie nie dba i nie zapewnia sie im
                                    > normalnej infrastruktory

                                    ale to chyba nie jest wina kierowców samochodów? a czasem to tak wygląda, że
                                    rowerzyści ich obarczają za to winą. Niech ta infrastruktura powstaje, jestem
                                    jak najbardziej za tym, żeby przybywało ścieżek, osobnych dróg dla rowerzystów.
                                    Skoro jest Was tak dużo i jesteście tak dobrze zorganizowani, to dlaczego nie
                                    lobbujecie u właściwych władz, dlaczego nie wybieracie w wyborach lokalnych
                                    osób, które myślą tak, jak Wy? Czy naprawdę myślicie, że blokowanie ulic
                                    przez "Masę" przysporzy Wam zwolenników wśród kierowców?
                                    • Gość: KA Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.02.05, 12:59
                                      czlowiek_za_kierownica napisał:
                                      > Czy naprawdę myślicie, że blokowanie ulic
                                      > przez "Masę" przysporzy Wam zwolenników wśród kierowców?
                                      Tu nie chodzi o zyskanie zwolenników wśród kierowców ale uprzytomnienie im że
                                      ludzie kożystają też z rowerów i że trzeba o tym pamiętać. sam przyznasz że
                                      wiele kolizyjnych sytuacji samochód rower to wynik nie wzięcia pod uwagę tego
                                      ze w ruchu jest również rower.
                                      KA
                                      • czlowiek_za_kierownica do KA 10.02.05, 15:30
                                        Gość portalu: KA napisał(a):

                                        > Tu nie chodzi o zyskanie zwolenników wśród kierowców ale uprzytomnienie im że
                                        > ludzie kożystają też z rowerów i że trzeba o tym pamiętać.

                                        oczywiście - i w interesie obu grup jest zachowanie zdrowego rozsądku i
                                        znalezienie kompromisu. sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
                                        strony, a samemu nic nie wnosić...


                                        > sam przyznasz że wiele kolizyjnych sytuacji samochód rower to wynik nie
                                        > wzięcia pod uwagę tego ze w ruchu jest również rower.

                                        ale też i chęć udowodnienia przez rowerzystę kto ma pierwszeństwo. gdybym
                                        zawsze chciał egzekwować moje pierwszeńswto na drodze, to nadawałbym do Ciebie
                                        z zaświatów, gdyż parę razy byłem mądrzejszy i wpuściłem ciężarówkę, mimo, że
                                        miałem pierwszeństwo. To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
                                        że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
                                        • Gość: KA Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 11.02.05, 09:42
                                          Odpowiadasz na :
                                          czlowiek_za_kierownica napisał:
                                          > oczywiście - i w interesie obu grup jest zachowanie zdrowego rozsądku i
                                          > znalezienie kompromisu. sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
                                          > strony, a samemu nic nie wnosić...

                                          Sorki ale co wnoszą kierowcy???

                                          > ale też i chęć udowodnienia przez rowerzystę kto ma pierwszeństwo. gdybym
                                          > zawsze chciał egzekwować moje pierwszeńswto na drodze, to nadawałbym do
                                          Ciebie
                                          > z zaświatów, gdyż parę razy byłem mądrzejszy i wpuściłem ciężarówkę, mimo, że
                                          > miałem pierwszeństwo. To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
                                          > że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
                                          Niezaprzeczalnie to co piszesz jest prawdą, ale chodzi właśnie o to żeby ten
                                          większy miał świadomośc zagrożenia jakie stwarza i nie wykożystywał przewagi
                                          masy.
                                          KA
                                          • czlowiek_za_kierownica Re: do czlowiek_za_kierownica 01.03.05, 14:10
                                            Gość portalu: KA napisał(a):

                                            > > sorry - ale nie można żądać ustępstw tylko z jednej
                                            > > strony, a samemu nic nie wnosić...
                                            >
                                            > Sorki ale co wnoszą kierowcy???

                                            a co wnoszą rowerzyści? kierowcy nie robią "masy", nie domagają się tworzenia
                                            nowych dróg wolnych od rowerów, ba nawet w ten sposób nie domagają się żadnych
                                            nowych dróg... po prostu stosują inne metody

                                            > > To się nazywa instynkt samozachowawczy i wydaje mi się,
                                            > > że niektórym rowerzystom tego właśnie brakuje.
                                            > Niezaprzeczalnie to co piszesz jest prawdą, ale chodzi właśnie o to żeby ten
                                            > większy miał świadomośc zagrożenia jakie stwarza i nie wykożystywał przewagi
                                            > masy.

                                            a ten mniejszy żeby miał świadomość zagrożenia, jakie stwarza, kiedy nagle i
                                            niespodziewanie pojawia się na jezdni na przejściu dla pieszych wyjeżdżając z
                                            boku.
                                • Gość: k100r Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.05, 01:35
                                  > Ludzki organizm (nawet
                                  > rowerzysty) nie jest doskonały, ludzkie zmysły są przystosowane do mniejszych
                                  > prędkości, pojazdy też bywają niesprawne (nawet rowery) i okoliczności bywają
                                  > różne.

                                  Ciekawe zatem jakim to sposobem wszyscy Ci jezdzacy po ulicach kierowcy
                                  uzyskali pozytywna opinie lekarska pozwalaja na prowadzenie pojazdow
                                  mechanicznych? Przeciez skoro organizm ludzki z natury nie jest zdolny do
                                  poprawnego funkcjonowania powyzej, dajmy na to, 30 km/h to jakim cudem
                                  produkuje sie te wszystkie narzedzia dla samobojcow/mordercow? Spisek jakis,
                                  nieodpowiedzialnosc czy po prostu selekcja naturalna? I jak rozumiem Twoj
                                  organizm jest wybrykiem natury ktory jakoms cudem normalnie funkcjonuje w aucie
                                  przy szybkosci wiekszej niz potrafi rozwinac rowerzysta z bocznymi kolkami...
                                  A kierowca jest od tego zeby przed jazda sprawdzil stan pojazdu. To tak dla
                                  Twojej wiadomosci jakbys nie wiedzial.

                                  > Moim zdaniem ruch drogowy byłby bezpieczny gdyby
                                  > kierowcom zabroniono zapinać pasy bezpieczeństwa, a jeszcze lepiej gdyby na
                                  > kierownicy był zamontowany sztylet. Te wszystkie zabezpieczenia - pasy,
                                  > podudszki, strefy zgniotu i inne bajery dają złudne poczucie bezpieczeństwa,
                                  > zwalniają kierowcę od przewidywania i mentalnie upodobniają go do rowerzysty.

                                  Co do pierwszej czesci Twojej wypowiedzi jestem za a nawet przeciw :). Co do
                                  drugiej jestem calkowicie przeciwny bo to wlasnie rowerzysci (nie tylko zreszta
                                  rowerzysci, motocyklisci tez mogliby pewnie wtracic pare "soczystych" slow na
                                  ten temat) musza uwazac na "kierowcow" ktorzy jak to sie mowi popularnie "oczy
                                  maja w d..ie". Przepisy zreszta tez, a rozsadek posiadaj w ilosciach sladowych
                                  jesli w ogole. W koncu jada autem - co im sie moze stac...

                                  Co do mlodego kierowcy i opon to klania sie porzekadlo - "zlej tanecznicy
                                  zawadza rog od spodnicy". Zimowe opony nie zwalniaja od myslenia, a praw fizyki
                                  nie da sie zmienic. Moze szkoda ze nie ucza tego na kursach, ale po co i bez
                                  tego zdobycie prawa jazdy "na slupkach" to trudna sztuka (sam pamietam dyskusje
                                  na temat parkowania "w garazu" z egzaminatorem: "No jak Pan zaparkowal? - Jak
                                  to jak? Dobrze. Z lewej strony wiecej miejsca zeby drzwi mozna bylo spokojnie
                                  otworzyc jak bede wysiadal... - Zle, do poprawki. Os auta na osi garazu." ).
                              • czlowiek_za_kierownica do SHP80 10.02.05, 11:55
                                shp80 napisał:

                                > Tak właśnie jeździ się w całej cywilizowanej Europie (poza Polską
                                > oczywiście). Spróbowałbyś w Niemczech zrobić inaczej (nie spojrzeć, czy nie
                                > zbliża się rowerzysta), a miałbyś pozamiatane...
                                > I dziwnym zbiegiem okoliczności, mimo iż za granicą jeździ więcej
                                > rowerzystów, to wypadków z ich udziałem jest zdecydowanie mniej, niż w kraju.

                                zapominasz jednak cały czas mój drogi, że tam cały ruch tranzytowy, dlaekiego
                                lub bliższego zasięgu odbywa się na autostradach, na które o ile mi wiadomo
                                rowerzyści wstępu nie mają. A logika jest taka (jeśli opócz roweru używasz też
                                auta, to postaraj się spokojnie ją rpześledzić) - jeśli mam przejechać np. 300
                                km pomiędzy dwoma miastami, to w Niemczech mogę sobie spokojnie przejechać 50,
                                40 a nawet 30 km/h w mieście startowym do najbliższego wjazdu na autostradę,
                                potem gnam, ile chcę lub na ile pozwalają znaki, a potem w mieście docelowym po
                                zjeździe z autostrady mogę znów sunąć 50, 40 czy 30 km/h. W sumie moja podróż
                                nie będzie dłuższa niż 2 - 2,5 godz. Niestety w Polsce muszę przebijać się
                                przez ruch w mieście wyjazdu, potem przebijać się przez ruch na trasie pomiędzy
                                miastami, a na koniec w mieście docelowym. Szacuję czas przejazdu 4 - 5 godz.
                                Na razie na tym zakończę pytając - czy widzisz jakąś różnicę?
                                Ciąg dalszy rozważań na życzenie ;-)
                                • shp80 Re: do SHP80 17.02.05, 15:12
                                  > zapominasz jednak cały czas mój drogi, że tam cały ruch tranzytowy, dlaekiego
                                  > lub bliższego zasięgu odbywa się na autostradach, na które o ile mi wiadomo
                                  > rowerzyści wstępu nie mają.

                                  Zgadza się. Tylko, że nawet tam autostrady nie prowadzą wszędzie i bywa, że
                                  musisz pojechać kawałek drogą o innym charakterze.

                                  > Niestety w Polsce muszę przebijać się
                                  > przez ruch w mieście wyjazdu, potem przebijać się przez ruch na trasie
                                  > pomiędzy miastami, a na koniec w mieście docelowym. Szacuję czas przejazdu 4 -
                                  > 5 godz.
                                  > Na razie na tym zakończę pytając - czy widzisz jakąś różnicę?

                                  Mógłbym uwierzyć, że kultura jazdy samochodem zależy w dużej mierze od
                                  autostrad. Tylko, że większość ruchu w obrębie miast, to ruch lokalny, gdzie
                                  przeciętny kierowca nie jedzie więcej, niż kilkanaście, kilkadziesiąt
                                  kilometrów dziennie... Tacy też będą tłumaczyć swoją kulturę brakiem
                                  autostrad? :-)
                            • Gość: KA Re: do czlowiek_za_kierownica IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.02.05, 16:40
                              Gość portalu: Piort napisał(a):

                              > Człowieku za kierownicą! Czy nie wyczuwasz pełnej impregancji Twojego
                              > adwersarza na racjonalne argumenty? Dla nich inercja, pole widzenia, kąt
                              > postrzegania, współczynnik tarcia i podobne pojęcia fizyczne są abstrakcją.
                              > Zdaniem takich rowerzystów słuszne by było prawo nakazujące samochodom
                              > zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może wyjechać na drogę, kierowca
                              > powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek rowerowych po obu stronach jezdni i
                              w
                              >
                              > razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby kontynuować jazdę.

                              Kretynie skoro ja jadę 30km/h a ty 50km/h i spotykamy sie na przejeździe to
                              znaczy że jechałeś za mną i widziałeś ze jadę, ale twe starcze szare błoto
                              potrafi jedynie wymyslić kolejne bezmózgie plwociny i brednie.
                              KA
                            • czlowiek_za_kierownica Re: do czlowiek_za_kierownica 10.02.05, 11:47
                              Gość portalu: Piort napisał(a):

                              > prawo nakazujące samochodom zatrzymanie się w miejscu, w którym rower może
                              > wyjechać na drogę, kierowca powinien wysiąść popatrzeć wzdłuż ścieżek
                              > rowerowych po obu stronach jezdni i w razie niedostrzeżenia rowerzysty mógłby
                              > kontynuować jazdę

                              Oj, uśmiałem się nieco czytając to zdanie. pewnikiem piesi chcieliby też, żeby
                              to roszerzyć na pieszych i przed oczyma wyobraźni zobaczyłem jak żywo słynnego
                              człowieka z czerwoną flagą idącego przed samochodem (tzw. Locomotive Act z XIX
                              wieku, Anglia - o ile dobrze pamiętam). przeszłość czy przysłość?
              • shp80 Re: rowerzyści na pasach - do KA 26.01.05, 21:11
                > Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
                > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na przejazd
                > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc według
                > mnie zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak jak
                > pieszy przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie
                > przejechać.

                Właśnie podałeś jeden z powodów, dla którego sporo rowerzystów olewa ścieżki.
                Bo nie mają możliwości płynnej jazdy tak, jakby to było w przypadku, gdyby
                jechali jezdnią. Zielone światło, to zielone światło. Czy samochody dojeżdżając
                do skrzyżowania, gdzie nadawany jest sygnał zielony, też powinny zwalniać, bo
                coś im może wyskoczyć? Owszem, ostrożności nigdy za wiele, ale traktowanie
                rowerzystów na równi z pieszymi to paranoja. Polska to jedyny kraj, gdzie mając
                ścieżkę równoległą do ulicy z pierwszeństwem, trzeba na przejazdach ustępować
                pierwszeństwa samochodom (tzn. dojeżdżając do przejazdów, bo na przejeździe
                rower ma pierwszeństwo, co de facto pierwszeństwa i tak nie oznacza). To po co
                te ścieżki? Żeby utrudniały poruszanie się?

                Polecam lekturę:

                europa.eu.int/comm/environment/cycling/cycling_po.pdf
                > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
                > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.

                Mam nadzieję, że za niedługo pojawią się stosowne uregulowania i będzie u nas
                tak, jak być powinno, czyli rowerzysta jadący ścieżką dojeżdżając do przejazdu
                ma pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami. Nie ma mieć pierwszeństwa
                wszędzie, ale stosownie do charakteru drogi (jak ścieżka wydzielona jest przy
                drodze głównej, to rowerzysta ma pierwszeństwo przed pojazdami skręcającymi z
                tej drogi głównej w drogę poprzeczną i pojazdami wyjeżdżającymi z drogi
                podporządkowanej.)
                Tak samo, jak masz na rondach. Zmieniając pas ruchu, musisz ustąpić tym
                wszystkim, na których pas zamierzasz wjechać lub przez niego przejeżdżasz.
                • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach - do KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.01.05, 10:22
                  shp80 napisał:

                  > > Według mnie ten konkretny przepis mówi, że jeśli jest przejście wraz
                  > > z przejazdem dla rowerzystów, to rowerzysta musi przed wjechaniem na prze
                  > jazd
                  > > upewnić się, że nie wjedzie wprost pod nadjeżdżający pojazd, a więc wedłu
                  > g
                  > > mnie zwolnić (lub nawet zatrzymać się), rozejrzeć się w prawo i lewo (tak
                  > jak
                  > > pieszy przed wejściem na pasy) i dopiero widząc, że nic nie jedzie
                  > > przejechać.
                  >
                  > Właśnie podałeś jeden z powodów, dla którego sporo rowerzystów olewa ścieżki.
                  > Bo nie mają możliwości płynnej jazdy tak, jakby to było w przypadku, gdyby
                  > jechali jezdnią. Zielone światło, to zielone światło. Czy samochody
                  dojeżdżając
                  >
                  > do skrzyżowania, gdzie nadawany jest sygnał zielony, też powinny zwalniać, bo
                  > coś im może wyskoczyć? Owszem, ostrożności nigdy za wiele, ale traktowanie
                  > rowerzystów na równi z pieszymi to paranoja. Polska to jedyny kraj, gdzie
                  mając
                  >
                  > ścieżkę równoległą do ulicy z pierwszeństwem, trzeba na przejazdach ustępować
                  > pierwszeństwa samochodom (tzn. dojeżdżając do przejazdów, bo na przejeździe
                  > rower ma pierwszeństwo, co de facto pierwszeństwa i tak nie oznacza). To po
                  co
                  > te ścieżki? Żeby utrudniały poruszanie się?
                  >
                  TOMKU PRZEPIS TEN TYCZY SIĘ TYLKO I WYŁĄCZNIE PRZEJAZDÓW ROWEROWYCH BEZ
                  SYGNALIZACJI ŚWIETLNEJ, TAK JAK NA ULICY GDY MASZ ZIELONE ŚWIATŁO TO JEDZIESZ
                  MIMO ŻE JEST NA NIEJ ZNAK ŻE JEST TO ULICA PODPRZĄDKOWANA

                  > Polecam lekturę:
                  >
                  > europa.eu.int/comm/environment/ cycling/cycling_po.pdf
                  > > Niestety wielu rowerzystów interpretuje fakt występowania przejazdu jako
                  > > posiadanie bezwzględnego pierszeństwa, co nie jest prawdą.
                  >
                  > Mam nadzieję, że za niedługo pojawią się stosowne uregulowania i będzie u nas
                  > tak, jak być powinno, czyli rowerzysta jadący ścieżką dojeżdżając do
                  przejazdu
                  > ma pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami. Nie ma mieć pierwszeństwa
                  > wszędzie, ale stosownie do charakteru drogi (jak ścieżka wydzielona jest przy
                  > drodze głównej, to rowerzysta ma pierwszeństwo przed pojazdami skręcającymi z
                  > tej drogi głównej w drogę poprzeczną i pojazdami wyjeżdżającymi z drogi
                  > podporządkowanej.)
                  > Tak samo, jak masz na rondach. Zmieniając pas ruchu, musisz ustąpić tym
                  > wszystkim, na których pas zamierzasz wjechać lub przez niego przejeżdżasz.
                  >
                  JAZDA ROWEREM RZĄDZI SIE TYMI SAMYMI PRAWAMI CO JAZDA SAMOCHODEM, OBOWIĄZUJE
                  TEN SAM KODEKS DROGOWY.
                  KA
          • 04toudi Re: rowerzyści na pasach 22.02.05, 08:25
            i tu nie masz racji. Te przepisy dotyczą pojazdów silnikowych. Rower może
            wyprzedzać z prawej strony stojącą kolumnę (miałem kolizję z autem i policjant
            tak argumentując dał mandat kierowcy auta i uznał jego za sprawcę). Pozdrawiam
          • Gość: X11 Re: rowerzyści na pasach IP: *.ift.uni.wroc.pl 14.04.05, 18:01

            PoRD jest nieścisłe:
            Ad.6 co to znaczy "jechać powoli" - ile km/h?
            > Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
            > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
            A jeżeli ruch regulowany jest światłami, to jeśli mam zielone dla prejazdu przez przejazd dla rowerów, to znaczy, że muszę przepuszczać tych co mają zieloną strzałkę?
            > 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
            > - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z
            > wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
            > - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w
            > celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
            A jeśli zatrzymał się przed kolejnymi kilkunastoma samochodami to nie po to żeby komuś ustąpić pierwszeństwa, tylko dlatego że nie mógł dalej jechać.
            to jest zresztą kamyczek do ogródka kierowców - oni mnie często wyprzedzają przed przejściem jak ja zatrzymuję się na rowerze.
            • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 15.04.05, 10:41
              Gość portalu: X11 napisał(a):

              >
              > PoRD jest nieścisłe:
              > Ad.6 co to znaczy "jechać powoli" - ile km/h?
              > > Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
              > > - wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

              Tyczy się to przejazdów bez sygnalizacji swietlnej, taki sam przepis maja też
              piesi.

              > A jeżeli ruch regulowany jest światłami, to jeśli mam zielone dla prejazdu
              prze
              > z przejazd dla rowerów, to znaczy, że muszę przepuszczać tych co mają zieloną
              s
              > trzałkę?

              Nie, masz zielone czyli masz bezwzgledne pierszeństwo.

              > > 3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
              > > - wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim
              > , z
              > > wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
              > > - omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się
              > w
              > > celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
              > A jeśli zatrzymał się przed kolejnymi kilkunastoma samochodami to nie po to
              żeb
              > y komuś ustąpić pierwszeństwa, tylko dlatego że nie mógł dalej jechać.
              > to jest zresztą kamyczek do ogródka kierowców - oni mnie często wyprzedzają
              prz
              > ed przejściem jak ja zatrzymuję się na rowerze.
              Niestety dla wielu rower to nie pojazd, zresztą tam gdzie szerokość pasa jest
              większa to ie ładują i tak.
              KA
        • Gość: KA Re: rowerzyści na pasach IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.01.05, 14:58
          Gość portalu: stefan napisał(a):

          > trochę przesadzasz. Rower jest własnie takim wynalazkiem, który pozwala
          > przeslizgiwać się wśród stojących w korkach samochodach. Jakby Twój samochód
          > był taki wąziutki robiłbys to samo. Gdyby rowerzysta stawał na końcu kolumny
          > samochodowej, trzebaby odebrac mu rower za jełopowatość.
          Koleś ale jak samochód przejedzie obok ciebie na odległość lakieru to mordę
          bedziesz piłował... Pewne zasady obowiazują a nie moralnośc Kalego jak Kali
          jeść to OK ale jak Kalego jeśc to już katasrtofa
          Pieprzenie i zwykła dwulicowa głupota
          KA
      • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:24
        Boze, kobieto wiec jakim cudem ty jezdzisz po miescie i to JUZ 2 lata skoro
        sprawia ci problem wyprzedzenie rowerzysty? W jaki sposob wyprzedzasz inne
        samochody w tym takze autobusy, ktore przeciez sa o wiele szybsze i wieksze od
        nawet najbardziej postawnego rowerzysty? Chwlisz sie, ze masz prawko 4 lata a
        za kolkiem siedzisz juz 2 lata. Powiem ci, ze jest to smieszny staz. Ja mam
        prawko od 11 lat, samochodem ( i to niejednym) przejechalem cala Polske wzdluz
        i wszerz pokonujac niejednokrotnie 10 000 km miesiecznie. Po Warszawie na
        rowerze jezdze od 5 lat ( i to codziennie) a rocznie na rowerze pokonuje
        dokladnie 10 000 km czyli tyle ile robi przecietny kierowca. Zatem jak widzisz
        moj staz i doswiadczenia w ruchu drogowym sa niemale i mysle, ze wiele moglbym
        cie nauczyc.

        Generalnie nie zgadzam sie z twoimi bredniami ale z jednym sie zgadzam:
        nieoswietlony rowerzysta nie ma prawa do poruszania sie po jezdni i dlatego
        nalezy doprowadzic do tego aby ich bylo jak najmniej. Oczywiscie nie sila ale
        edukacja.
        • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.tpi.pl 11.01.05, 10:15
          Chwlisz sie, ze masz prawko 4 lata a
          > za kolkiem siedzisz juz 2 lata. Powiem ci, ze jest to smieszny staz. Ja mam
          > prawko od 11 lat, samochodem ( i to niejednym) przejechalem cala Polske
          wzdluz
          > i wszerz pokonujac niejednokrotnie 10 000 km miesiecznie
          Bravo Roberto. Jeździsz tyle lat autem i na pewno jestes lepszym kierowcom od
          tych, którzy jeżdża krócej- typowe ograniczone myslenie faceta.
          > Boze, kobieto wiec jakim cudem ty jezdzisz po miescie i to JUZ 2 lata skoro
          > sprawia ci problem wyprzedzenie rowerzysty? W jaki sposob wyprzedzasz inne
          > samochody w tym takze autobusy, ktore przeciez sa o wiele szybsze i wieksze
          od
          > nawet najbardziej postawnego rowerzysty?
          Kto napisał, że ominięcie rowerzysty sprawia mi trudność? To Twoja
          nadinterpretacja moich słów. Ominięcie autobusu nie sprawia trudności raczej
          nikomu, bo niby dlaczego? Natomiast rowerzysta jadący tym samym pasem, wolniej
          od aut, jest nieco innym obiektem do ominięcia niz autobus. W dodatku
          rowerzysci często odwracają się do tyłu i w tym monecie bardziej wyjeżdzają na
          drogę.
          Zatem jak widzisz
          > moj staz i doswiadczenia w ruchu drogowym sa niemale i mysle, ze wiele
          moglbym
          > cie nauczyc.
          Niczego nie mógłby mnie nauczyc ktoś kto myśli w taki sposób jak Ty. Zresztą,
          sorki, ale mmiałam dobrego instruktora podczas kursu prawa jazdy, a teraz mam
          męża który jeżdzi bezkolizyjnie od 12 lat. Wiec jest dla mnie wiekszym
          autorytetem niz pyskokujący na forum koleś, który w dodatku obraża mnie.
          • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 12:46
            Gość portalu: ewicka napisał(a):
            > Zresztą,
            > sorki, ale mmiałam dobrego instruktora podczas kursu prawa jazdy,

            Sorrki ale ten twoj instroktor jest do du..y skoro ani cie nie nauczyl
            poszanowania dla slabszych uzytkownikow ani tez nie nauczyl cie wyprzedzania
            rowerzysty.

            >...a teraz mam
            > męża który jeżdzi bezkolizyjnie od 12 lat.

            A znasz powiedzenie "jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz"? Skoro do tej
            pory jezdzi bezkolizyjnie to byz moze jezdzi tak jak ty czyli ciapowato.

            > Wiec jest dla mnie wiekszym
            > autorytetem niz pyskokujący na forum koleś, który w dodatku obraża mnie.

            Bez komentaza.
          • Gość: Pilot Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 20:05
            > Jeździsz tyle lat autem i na pewno jestes lepszym kierowcom

            No ... z ortografii jest na pewno lepszy.

            > Natomiast rowerzysta jadący tym samym pasem, wolniej
            > od aut, jest nieco innym obiektem do ominięcia niz autobus

            Ale tylko troche bo generalnie rozni sie brakiem zderzaka z tylu u jednym
            swiatelkiem zamiast dwoch.

            > W dodatku rowerzysci często odwracają się do tyłu i w tym monecie bardziej
            > wyjeżdzają na drogę.

            w przeciwienstwie do sytuacji kiedy sie nie ogladaja za siebie - wtedy mniej
            wyjezdzaja na droge i prawie ich nie widac.
      • olecky Re: rowerzyści na pasach 11.01.05, 13:27
        Gość portalu: ewicka napisał(a):

        > A przeciez ile razy zdarza sie, ze rowerzysta pomyka sobie jezdnią,
        > auta go wyprzedzaja, po czym na czerwonym swietle ten rowerzysta
        > przejezdza pomiedzy autami i ląduje na początku kolumny, po czym gdy jest
        > zielone swiatlo auta znów musza wykonywac manewry aby ominąć rowerzyste,
        > a ten, jakby złośliwie na kolejnym czerwonym swietle ląduje na początku
        > kolumny...ech...

        A przeciez ile razy zdarza sie, ze autka stoja sobie w korku,
        rowerzysta je wyprzedza, po czym przez chwile robi sie luzniej
        auta z powrotem wyprzedzaja rowerzyste, po czym znowu zapala sie
        czerwone swiatlo i rowerzysta musi wykonywac manewry aby ominąć auta.
        A te, jakby złośliwie, przy kolejnym zielonym swietle pchają się
        na początek kolumny... ech...
    • kropkai Re: rowerzyści na pasach 11.01.05, 13:43
      Do WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW!
      LUDZIE! JA OPISAŁEM WYŁĄCZNIE KONKRETNY PRZYPADEK, KONKRETNEGO GAMONIA /AKURAT
      BYŁ NA ROWERZE!/ TO NIE JEST POWÓD, ŻEBY OBRAŻAĆ SIĘ NA WSZYSTKICH I UBLIŻAĆ
      INNYM. DAJCIE SOBIE SIANA I ZAPOMNIJCIE, ŻE COKOLWIEK PISŁEM!
    • Gość: Piort Re: rowerzyści na pasach IP: *.com.pl 13.01.05, 12:42
      Rozgorzała dyskusja o tym co wolno rowerzyście, a co kierowcy samochodu. Nie
      ważne co mówią przepisy, bo to wydumane za biurkiem regulacje, które tylko
      zaciemniają obraz. Każdy, kto nie znalazł się w sytuacji kiedy komuś zagroził
      albo sam był zagrożony jeżdzi prawidłowo, bo to jest nadrzędny cel zasad ruchu.
      Najważniejsza jest wyobraźnia. Rowerzysta powinien dla własnego bezpieczeństwa
      wczuć się rolę kierowcy i przewidywać, że może on nie zauważyć roweru
      wjeżdżającego z prędkością 40 km/h na przejscie dla pieszych, z drugiej strony
      kierowca powinien zdawać sobie sprawę z możliwości zatrzymania swojego pojazdu
      i odpowiednio zmniejszyć prędkość w miejscach, gdzie może się spodziewać
      rowerzysty. Niestety ostatnio rowerzystów można spotkać wszędzie i na dobrą
      sprawę trzeba by jechać bardzo wolno żeby nie zagrozić tej pladze polskich
      dróg. Jezeli oni sami nie dbają o swoje życie, to nikt za nich tego nie zrobi.
        • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.tpi.pl 14.01.05, 13:21
          > > Niestety ostatnio rowerzystów można spotkać wszędzie i na dobrą
          > > sprawę trzeba by jechać bardzo wolno żeby nie zagrozić tej pladze polskic
          > h
          > > dróg.
          Plaga to: nieośwuetleni, nie ubrani w kaski, jadący nieostrożnie rowerzyści.
          >
          > Niestety od długiego czasu kierowców można spotkać wszędzie i na dobrą sprawę
          > trzeba by w ogóle nie jeździć, żeby się nie narazić tej pladze polskich dróg.
          Co dziwnego w tym, że spotykasz na drodze kierowcę? Płacimy podatki, drogi sa
          dla nas. Mam na myśli przeróżne opłaty chociażby ukryte w opłatach za paliwa.
          Płacimy za przeróżne polisy ubezpieczeniowe. Nawet kupując samochód płacimy od
          tego podatek. Więc co w tym dziwnego, ze kierowcy chcą swobodnie jeździć po
          drogach???
          • Gość: Chaim Rowerman Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:14
            I bardzo dobrze, że płacicie. Powodujecie mnóstwo wypadków, wskutek których
            trzeba wydawać ogromne pieniądze na leczenie i rehabilitację ofiar lub wypłacać
            zasiłek pogrzebowy ich rodzinom. Zanieczyszczacie środowisko spalinami i
            olejem, hałasujecie. Przez to ludzie częściej chorują i za ich leczenie też
            trzeba płacić. Was też trzeba leczyć (i płacić za to), bo od braku ruchu rosną
            wam brzuchy, dopadają was choroby układu krążenia. Parkujecie gdzie popadnie i
            wjeżdżacie gdzie popadnie, często niszcząc przyrodę, a to też są wymierne
            straty. Więc musicie płacić i to dużo, bo wyrządzane przez was szkody naprawdę
            wiele kosztują.

            Rower zaś nie truje, nie hałasuje, nie powoduje groźnych wypadków (sporadycznie
            się zdarzają, ale to korpelka w porównaniu z morzem wypadków powodowanych przez
            samochody), nie naraża ludzi na choroby, nie niszczy przyrody, zajmuje niewiele
            miejsca, korzystnie wpływa na zdrowie. Więc co w tym dziwnego, że rowerzyści
            chcą swobodnie jeździć po drogach?
            • Gość: Chaim Rowerman Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:21
              Jeszcze jedno. Kierowcy muszą płacić za korzystanie z dróg także dlatego, że
              samochody niszczą nawierzchnię i trzeba ją co jakiś czas naprawiać, a to
              kosztuje. Rowery zaś nie niszczą nawierzchni. Poza tym kierowcy domagają się
              więcej i więcej wielopasmowych ulic i wielopoziomowych skrzyżowań, ich
              wybudowanie też kosztuje. Więc płaćcie za to. Rowerzyści takich luksusów jak
              wielopasmowe drogi i wielopoziomowe skrzyżowania nie potrzebują.
              • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.tpi.pl 14.01.05, 17:09
                Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.
                Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha. Poza tym jesli ktos
                dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
                sportu i nie zyje zdrowo.
                Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.
                Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii. W
                aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
                nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.
                A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...
                • Gość: Dorsay Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:54
                  Gość portalu: ewicka napisał(a):

                  > Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.
                  > Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha. Poza tym jesli ktos
                  > dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
                  > sportu i nie zyje zdrowo.

                  O losie.... znów to samo. Od kiedy to rowerzyście "nie płacą" podatków?
                  Cena roweru obłożona jest 22% VATem, rowerzyści płacą również pozostałe
                  podatki, a gro z nich posiada samochód, płaci więc i te podatki, które Ty jako
                  kierowca.

                  > Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.
                  > Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii.
                  > W aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
                  > nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.

                  Oooo... proszę Pani. To trzeba wpaść w niezłą panikę, jechać z prędkością mocno
                  niedostosowaną do warunków i umiejętności oraz zajmować się wieloma innymi
                  sprawami niż podstawowe zadanie kierowcy samochodu, aby trafiając nawet na
                  pijanego rowerzystę "halsującego" po całej jezdni, zabić siebie i całą rodzinę.
                  Nadto "często" to dość pojemne określenie.
                  W marcu minie 20 lat, od czasu gdy otrzymałem Prawo Jazdy. Z obserwacij i -
                  niestety - doświadczenia wiem, że główną przyczyną wypadków samochodowych są
                  sami kierowcy.

                  > A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...

                  Złe pytanie, w złym miejscu. :-)
                  Na tym forum pisują ludzie, którzy dziennie pokonują dwukrotnie dłuższe odcinki
                  na rowerze. Sama sobie zreszta odpowiedz: nie wysilając się, można rowerem
                  podróżować z prędkością 25-30 km/h. Czy 40 km trasa robi w tym momencie jakieś
                  wrażenie?
                  • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:51
                    Sama sobie zreszta odpowiedz: nie wysilając się, można rowerem
                    > podróżować z prędkością 25-30 km/h. Czy 40 km trasa robi w tym momencie
                    jakieś
                    > wrażenie?
                    Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
                    ciężko. I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty, zdyszany, tylko prezentowac
                    sie w odpowiedni sposó, a do Twoich obowiązków nalezy przemieszczanie się
                    samochodem w godzinach pracy... Bądź sobie asystentką na rowerze...
                    > Oooo... proszę Pani. To trzeba wpaść w niezłą panikę, jechać z prędkością
                    mocno
                    >
                    > niedostosowaną do warunków i umiejętności oraz zajmować się wieloma innymi
                    > sprawami niż podstawowe zadanie kierowcy samochodu, aby trafiając nawet na
                    > pijanego rowerzystę "halsującego" po całej jezdni, zabić siebie i całą
                    rodzinę.
                    Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty? Poza tym, aby jechac prawa stroną
                    jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości? Dla rowerzystów to i tak zbyt duże
                    wymagania, nie ogarniają tego... Do śmiertelnego wypadku nie potrzeba
                    niewiadomo jak zawrotnej predkosci...
                    • Gość: Dorsay Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 18:27
                      Gość portalu: ewicka napisał(a):

                      > Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
                      > ciężko. I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty, zdyszany, tylko
                      > prezentowac sie w odpowiedni sposó, a do Twoich obowiązków nalezy
                      > przemieszczanie się samochodem w godzinach pracy... Bądź sobie asystentką na
                      > rowerze...

                      Klasyczne spojrzenie samochodziarza: "zmoknięty, zdyszany". Nigdy nie miałem z
                      tym problemów, Ubranie na zmianę w szafie w biurze, szybki prysznic (a tak, w
                      firmie, gdzie pracowałem była łaźnia), służbowy samochód w firmowym garażu.

                      Oczywiście, JEDEN warunek trzeba spełnić - trzeba CHCIEĆ.

                      > Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty? Poza tym, aby jechac prawa stroną
                      > jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości? Dla rowerzystów to i tak zbyt duże
                      > wymagania, nie ogarniają tego... Do śmiertelnego wypadku nie potrzeba
                      > niewiadomo jak zawrotnej predkosci...

                      Te same przepisy równie często łamią kierowcy, nieprawdaż? Czy może nie
                      słyszałaś, nie widziałaś, nie spotkałaś się nigdy w swej karierze kierowcy z
                      nieoświetlonymi samochodami, pijanymi kierowcami czy też nagminnym łamaniem
                      przez nich przepisów? Ot, choćby jazda po chodniku, wyprzedzanie na przejściu
                      dla pieszych, brak sygnalizacji manewru za pomocą kierunkowskazów PRZED
                      wykonaniem manewru.
                      Wynika z tego, że to warunki zbyt trudne do spełnienia również dla kierowców.

                      Wiedz, że takie uogólnianie niczemu nie służy. Nieodpowiedzialnego idiotę
                      spotkasz i za kółkiem i na rowerze. Stosuj zasadę ograniczonej
                      odpowiedzialności (czyli: każdy na drodze chce cię zabić), a przeżyjesz.
                      Ja RAZ zapomniałem o tej zasadzie. Wyjeżdzający z parkingu "mistrz kierownicy"
                      wysłał mnie na 9 miesięcy do szpitala. Bynajmniej, sam nie kierowałem tego
                      feralnego dnia rowerem.
                      • Gość: Dorsay Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:42
                        Jakbym na zamówienie dostał:
                        z informacji PAP:

                        "162 km na godzinę jechał kierowca audi na krajowej "jedynce" w okolicach
                        Łęczycy (Łódzkie), w miejscu gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km
                        na godzinę. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem, ale policja poinformowała o
                        tym w niedzielę.

                        Jak relacjonowała PAP nadkom. Joanna Kącka z biura prasowego łódzkiej policji,
                        funkcjonariusze "drogówki" z pewnym niedowierzaniem patrzyli na wynik
                        radarowego badania prędkości rozpędzonego na drodze krajowej nr 1 (Łódź-Gdańsk)
                        auta. Przekroczyło ono dozwoloną prędkość o ponad 110 km na godzinę.

                        "Kierowca nie zatrzymał się na wezwanie policjantów i odjechał w kierunku
                        Łęczycy. W pościg za piratem drogowym ruszyły dwa radiowozy. Ucieczka
                        zakończyła się na policyjnej blokadzie zorganizowanej w mieście" - wyjaśniła
                        Kącka.

                        Dodała, że kierowca tłumaczył się, że spieszyło mu się bo jechał w interesach,
                        a policjantów nie zauważył. Teraz stracił prawo jazdy, zainkasował 18 punktów
                        karnych i odpowie przed sądem grodzkim."

                        I to niby rowerzyści są zagrożeniem? A ilu takich "biznesmenów" jeździ właśnie
                        w tej chwili po polskich drogach?!
                    • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:32
                      Gość portalu: ewicka napisał(a):

                      > Tak, jeśli jedzie się do pracy, w której oczywisćie pracuje sie solidnie i
                      > ciężko.

                      Czyzbys byla gornikiem?

                      > I nie możesz np wjechac do pracy zmoknięty,

                      Od 5 lat jezdze do pracy na rowerze i jak do tej pory 3 razy do roku
                      przyjechalem zmoczony. I tak to nie byla dla mnie tragedia gdyz zawsze w pracy
                      mam ubior biorowy jak i roboczy.

                      > zdyszany,

                      Czasami dojezdzam zdyszany a czasami nie. To tylko zalezy ode mnie.

                      > prezentowac
                      > sie w odpowiedni sposó,

                      Rowniez na rowerze mozesz byc stosownie ubrana bez potrzeby przyodziewania sie
                      w wymyslne sportowe stroje.

                      >... a do Twoich obowiązków nalezy przemieszczanie się
                      > samochodem w godzinach pracy...

                      No tak , jezeli jestes w ekipie remontowej i musisz przewozic drabiny, worki z
                      cementem, puszki farb i wiele innych akcesoriow to faktycznie jestes zmuszona
                      do poruszania sie samochodem.

                      > Jasne, a podstawowe zadania rowerzysty?

                      Zadania...!?

                      > Poza tym, aby jechac prawa stroną
                      > jezdni, z oświetleniem, no i w trzeźwości?

                      To jest wymogiem zarowno rowerzystow jak i kierowcow i tylko motorniczy nie
                      musi sie stosowac co do niektorych przepisow.
                • Gość: Chaim Rowerman Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 18:07
                  > Dopóki rowerzyści nie płacą, to niech jeżdżą sobie po łąkach i ugorach.

                  Nie rozumiesz podstawowej kwestii. Więc postaram się wyjaśnić prościej. Otóż
                  kierowcy płacą nie tylko za samo korzystanie z dróg, ich budowę i remonty.
                  Płacą oni także za skutki wypadków przez siebie spowodowanych, za zatruwanie
                  środowiska, za niszczenie przyrody, za choroby wywołane nadmiernym ruchem
                  samochodowym. To wszystko bardzo dużo kosztuje, więc i płacić muszą dużo. Teraz
                  rozumiesz?

                  Rowerzyści nie niszczą nawierzchni dróg, nie powodują ogromnej liczby groźnych
                  wypadków, nie zatruwają środowiska, nie hałasują, nie zajmują ogromnej
                  przestrzeni, nie niszczą przyrody, nie narażają nikogo na choroby (to wszystko
                  różni ich od kierowców), więc nie płacą.

                  > Wypraszam sobie uogólnianie- nie mam wielkiego brzucha.

                  Z czasem można się go dorobić. Z tyłkiem jest zresztą podobnie.

                  > Poza tym jesli ktos
                  > dojezdza do pracy samochodem, to nie znaczy ze np w wolne dni nie uprawia
                  > sportu i nie zyje zdrowo.

                  Zdrowe jest regularne zażywanie ruchu, a nie od święta. Zresztą zostawmy tę
                  kwestię. Jeżdżąc samochodem, możesz być super szczupła, żyć super zdrowo, ale
                  co z zanieczyszczeniami i hałasem wytwarzanym przez ciebie? Smrodzisz i
                  hałasujesz, a nie chcesz za to płacić? Jakim prawem?

                  > Rowerzysci sa czesto przyczyną wypadków, zwłaszcza na pozamiejskich drogach.

                  Jeśli rowerzysta zawini i wtoczy się pod samochód, to sam zginie. Jeśli zaś
                  zawini kierowca, to... też zginie rowerzysta. Zatem za zawinione przez siebie
                  wypadki rowerzyści płacą życiem lub zdrowiem. Kierowcy nie płacą zdrowiem za
                  najechanie rowerzysty lub pieszego, dlatego niech chociaż płacą pieniędzmi.

                  > Tylko ze jesli zginie sprawca-rowerzysta, to jest to jedna ofiara w tragedii.
                  > W aucie czesto jedzie więcej niz jedna osoba, czesto dzieci- i przez
                  > nieoswietlonego rowerzyste ginie cała rodzina.

                  A ile było w kraju przypadków, gdzie kierowca zginął z winy rowerzysty? W
                  porównaniu z zabitymi z winy kierowców to naprawdę nędzny ale to nędzny
                  ułamaczek.

                  > A tak swoją drogą- ciekawe czy mając 40 km do pracy, pomykałbys na rowerze...

                  Pewnie tak, ale nie w tym rzecz. Od nikogo nie wymagam jazdy 40 km do pracy,
                  ale zauważ, że w przeciętnym polskim mieście (a w miastach żyje ok. 65%
                  populacji) znakomita większość ludzi ma do pracy nie więcej niż 5 km. To tylko
                  15 minut jazdy rowerem. A co z tymi, którzy jadą 1 km do sklepu lub 2 km na
                  kawę do cioci i też oczywiście samochodem? To właśnie takie króciutkie podróże
                  do 5 km (znakomita większość podróży samochodem po mieście) są główną przyczyną
                  hałasu i skażenia powietrza w miastach (dodatkowo samochód tuż po uruchomieniu
                  spala znacznie więcej paliwa, niż po rozgrzaniu silnika, więc i bardziej
                  truje), a nie dojazdy 40 km, bo mało kto ma tak daleko do pracy.

                  W Warszawie podróże do pracy są z reguły dłuższe, niż w przeciętnym polskim
                  mieście, ale nawet gdyby wszyscy ci, którzy dojeżdżają do pracy do 10 km
                  przesiedli się na rowery, to nagle gdzieś zniknąłoby 3/4 samochodów krążących
                  po ulicach, zrobiłoby się ciszej, przyjemniej i bezpieczniej, powietrze też
                  byłoby znacznie zdrowsze.

                  Albo podróże po ścisłym centrum Warszawy w godzinach szczytu, np. 2 km.
                  Piechotą 20 minut, samochodem 15 minut w korku, smród, hałas, szukanie miejsca
                  do parkowania, opłata za parkowanie. Rowerem 6 minut, bez smrodu i hałasu, za
                  datmo. Czy naprawdę trzeba się wtedy rozsiadać w samochodzie? Jaki to ma sens?
                  • Gość: ewicka Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 12:57
                    Rowerzyści nie niszczą nawierzchni dróg, nie powodują ogromnej liczby groźnych
                    > wypadków, nie zatruwają środowiska, nie hałasują, nie zajmują ogromnej
                    > przestrzeni, nie niszczą przyrody, nie narażają nikogo na choroby (to
                    wszystko
                    > różni ich od kierowców), więc nie płacą.
                    Powodują wypadki, korzystają z dróg- za to powinni płacic. Jak kierowcy.
                    Oczywiscie nie takie ogromne sumy jak kierowcy, co jest zrozumiałe.

                    Z czasem można się go dorobić. Z tyłkiem jest zresztą podobnie.
                    O to tez sobie wypraszam:)
                    • shp80 Re: rowerzyści na pasach 16.01.05, 22:25
                      > Powodują wypadki,

                      Owszem, powodują. I najczęściej sami w nich giną.

                      > korzystają z dróg- za to powinni płacic. Jak kierowcy.

                      No faktycznie. Wystarczający powód by za coś płacić. Rozwalone jezdnie, dziury,
                      koleiny, to pewnie wszystko sprawka rowerzystów.

                      > Oczywiscie nie takie ogromne sumy jak kierowcy, co jest zrozumiałe

                      A za co ja mam płacić? Za to, że PORD spycha mnie na pobocze i beznadziejne
                      ścieżki rowerowe fundowane przez miasto? Za to, że traktuje mnie, jako
                      uczestnika innej kategorii (patrz np. artykuł o zachowaniu się rowerzysty przy
                      wyprzedzaniu), za to, że muszę się nieźle nagimnastykować, by cało wrócić do
                      domu?

                        • shp80 Re: rowerzyści na pasach 17.01.05, 23:50
                          > To zacznij świadomie głosować w wyborach.

                          Ależ głosuję. Tylko, że nie znalazła się jeszcze żadna partia, która w swoim
                          programie miałaby m.in.: "poprawienie bezpieczeństwa na drogach RP"

                          > A poza tym kierowcy także nieźle musza się nagimnastykować, i przemęczyć, aby
                          > wrócic do domu.

                          Kierowcy się męczą z jednego powodu. Gromadzi się ich po prostu zbyt dużo na
                          tak małym obszarze, jak miasto.

                          > Bo tak się akurat dziwnie składa, że prawodawcy maja w d...e
                          > zarówno rowerzystów jak i kierowców.

                          Jakoś w samochodzie mniej odczuwam stresów, niż jeżdżąc rowerem.
          • Gość: Roberto Re: rowerzyści na pasach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 21:15
            Gość portalu: ewicka napisał(a):

            > Plaga to: nieośwuetleni,

            i ja takze tego nie pochwalam ale trzeba postawic sobie pytanie jak temu
            przeciwdzialac? Mysle, ze najlepszym i najtanszym srodkiem jest zwracanie
            uwagi. Czy ty Ewo zwracasz uwage kazdemu nieoswietlonemu rowerzyscie? Zapewne
            nie a jesli tak to w milczeniu to akceptujesz. Zatem zrob cos aby poprawic
            bezpieczenstwo na drogach a nie wylewasz swoje zale na wszystkich Bogu ducha
            winnym oswietlonym rowerzystom.

            >...nie ubrani w kaski,

            A co to ma za znaczenie? Kask na glowie rowerzysty nie uchroni go od skutkow
            potracenia prze rozpedzony samochod. Kask rowerowy to nic innego jak styropian
            czyli material bardzo kruchy. Zadaniem kasku jest ochrona glowy rowerzysty w
            przypadku wywrotki przy wzglednie malej predkosci i jednoczesnie malej masie a
            napewno samochod ani nie ma malej masy ani nie jedzie powoli.

            >... jadący nieostrożnie rowerzyści.

            To pojecie jest wzgledne. Pewien kierowca, ktory o malo co by nie potracil
            mojej zony stwierdzil, ze powinna ona jechac po lini prostej czyli jak tramwaj.
            Na Boga! Ludzie, to nie jest mozliwe! Jazda rowerom polega na nieustannym
            balansowaniu a w tym pomaga ruch kierownica co z tylu moze to wygladac jakby
            rowerzysta byl pijany. Ponadto rowerzysta rowniez ma prawo omijac dziury na
            drodze. Zatem obowiazek zachowania conajmniej 1 metra odstepu podczas
            wyprzedzania nie jest wyssany z palca i ma racjonalne uzasadnienie.

            > Co dziwnego w tym, że spotykasz na drodze kierowcę? Płacimy podatki, drogi sa
            > dla nas. Mam na myśli przeróżne opłaty chociażby ukryte w opłatach za paliwa.
            > Płacimy za przeróżne polisy ubezpieczeniowe. Nawet kupując samochód płacimy
            od
            > tego podatek. Więc co w tym dziwnego, ze kierowcy chcą swobodnie jeździć po
            > drogach???

            Nie mozemy rozpatrywac poruszania sie po miescie przez pryzmat ekonomi gdyz
            jest to bez sensu. Oto przyklad: dzieci jak wiadomo nie zarabiaja wiec wedlug
            twojego toku rozumowania nie powinny miec prawa do poruszania sie po miescie
            rowniez po chodnikach gdyz w koncu chodniki sa budowane z podatkow ludzi
            uczciwie zarabiajacych. A czy ty masz dzieci? Czy twoje dzieci chodza po
            chodniku albo bawia sie w piaskownicy? Jakim prawem? A oto inny przyklad: jak
            wiemy w Polsce jest duze bezrobocie a osoba bezrobotna co 2 tygodnie ma
            obowiazek stawiania sie w Urzedzie Pracy. Jak tam ma sie dostac skoro , wedlug
            ciebie, nie ma prawa przemieszczac sie po drogach gdyz nic nie placi. A z
            ekonomicznego punktu widzenia bezrobotni powinni jezdzic na rowerze jako, ze
            jest to najtanszy srodek lokomocji.

            Zatem przestan gadac o podatkach placonych przez kierowcow bo jak widzisz nie
            masz racji.
              • shp80 Re: rowerzyści na pasach 16.01.05, 17:43
                > A Ty na pewno masz rację, twierdząc że rowerzystom kask nie jest potrzebny...

                Ma rację. Kaski rowerowe przy dużych różnicach prędkości nie uratują życia. A
                tym bardziej te typowo rowerowe (tzw. skorupki). Motocyklistom pełne kaski też
                życia nie ratują, może rowerzyści powinni takie nosić? :-) (pomijam tutaj taką
                extremę, jak Downhill, czy podobne dyscypliny)
                Poczytaj sobie treść linka, który podałem gdzieś w tym wątku. Czemu w tej całej
                zgniłej unii nie ma obowiązku noszenia kasku? Co UE chce zrobić teraz? _Zbadać_
                (podkreślam to), czy noszenie kasków przez rowerzystów może im w czymkolwiek
                pomóc. Jedyny bodajże obowiązek nakładania kasków jest w Australii. Wskutek
                wprowadzenia tego przepisu liczba rowerzystów zmalała co najmniej o połowę, a
                wypadki utrzymują się na podobnym poziomie, co przed wprowadzeniem przepisu.

                > Potrącił Cie jakis samochód i upadłes na głowe? Nie mając na niej kasku?

                Mojego znajomego potrącił pijany kierowca. Znajomy miał kask, odblaski,
                oświetlenie i był odpowiedzialny na drodze. Zmarł, bo długiej walce w
                szpitalu...

                > Chyba
                > tak... skoro tak myślisz.

                Widzę, że najwyraźniej nie masz pojęcia, o czym piszesz. To normalne w tym
                narodzie.


                PS. Jeżdżę w kasku.