Gość: Wolny Krytyk
IP: 194.165.48.*
30.01.13, 10:37
22 lata temu "Metro" faktycznie było wydarzeniem. Stołosa z Józefowiczem stworzyli coś oryginalnego, "swojskiego" i zaangażowali do obsady nieznanych dotąd aktorów młodego pokolenia, w dużej części amatorów-pasjonatów. Ale czas "Metra" mamy za sobą. Grane jest w prywatnym, należącym do autorów teatrze, więc grane może być jeszcze kolejne 1770 razy.
Niestety na Brodwayu "Metro" poległo, o czym wielu już zapomniało, a wielu, zwłaszcza tych młodych zwyczajnie nie wie. Podobnie było z Moskwą. Wiele hałasu, tłumaczone na rosyjski libretto, angażowana rosyjska obsada i.... kilkadziesiąt wystawień, co jak na stolicę 5 razy większą od Warszawy nie jest żadnym sukcesem.
Czas "Metra" po prostu minął i raczej nie jest prawdopodobne by inne teatry chciały je kiedyś grać tak jak wciąż grane jest Hair, Skrzypek na dachu czy Hallo Dolly.
Największa szkoda, to to, że nie nakręcono filmowej wersji "Metra" wykorzystując surowe wnętrza budowanej wówczas I linii metra