Gość: stolicznyj
IP: *.acn.pl
29.07.04, 09:19
W cyklu artykułów pt. "A ja, czy poszedłbym?" w dzisiejszej "Gazecie
Stołecznej" zamieszczono bardzo smutny i refleksyjny list 77-letniej dziś
weteranki Powstania Warszawskiego imieniem Alicja, ps. "Hanka". Cytuję jego
treść:
"DZIŚ BYM NIE POSZŁA
Przed chwilą przeczytałam w "Gazecie" pytanie Rafała Betlejewskiego: "A ja,
czy poszedłbym?". Pytanie to nie jest skierowane do mnie, ale chcę na nie
odpowiedzieć. Nie, nie poszłabym. Nie dlatego, że mam 77 lat, ale dlatego, że
poszłam, mając 16. 1 sierpnia 1944 r. Przedtem była konspiracja, zebrania i
przygotowywanie się do walki. To wydawało się wspaniałe, konieczne, to było
patriotycznym obowiązkiem każdego z nas. Gdy patrzę na to z perspektywy
czasu, gdy chodzę po ulicach mojej ukochanej Warszawy, wiem, że zrobiłam jej
ogromną krzywdę. Nie ma już mojej Warszawy, pięknych kamienic,
niezapomnianego warszawskiego klimatu. Nie ma domu, w którym się urodziłam i
gdzie mieszkali moi dziadkowie, ulic, po których spacerowaliśmy. Jest nowe
Stare Miasto i prawie nowy Nowy Świat. Nie będę pisała o obecnej Warszawie,
bo to jest inne miasto. Ani domy, ani ludzie nie są tacy, jak byli kiedyś, bo
nie mogą być. A do tego przyczyniliśmy się my, powstańcy warszawscy, młodzi
patrioci, który oddali życie swoje i swojego miasta za wolność. Czy cena nie
była jednak za wysoka? Piszę ten list na gorąco, jutro może nie napisałabym
go wcale albo napisała inaczej. Szykujemy się do obchodów rocznicowych. Mnie
one zawsze kojarzą się ze smutkiem."
Choć urodziłem się po wojnie, mam odczucia podobne, jak Pani Alicja-"Hanka".
Znam Warszawę przedwojenną ze zdjęć, filmów, lektur, wspomnień starszego
pokolenia.
A ponieważ urodziłem się tutaj i tutaj mieszkam, mogę codziennie snuć
porównania. I wiem bardzo dobrze, ile zostało stracone, czego już nigdy nie
odzyskamy, co już nigdy nie wróci.
Mi także obchody rocznicy Powstania zawsze kojarzyły się ze smutkiem.
Wyjątkowo efektowna oprawa obchodów tegorocznych, nie jest w stanie tego
zmienić.
Chyląc czoła przed bohaterstwem powstańców, powraca jednak pytanie, stale
obecne w świadomości lub gdzieś w podświadomości wielu Warszawiaków (także
tych urodzonych po wojnie):
CZY WARTO BYŁO?
Myślę, że chyba jednak - nie.
Do tej pory nie chciałem tego powiedzieć głośno, dopiero list Pani Alicji,
uczestniczki Powstania sprawił, że poczułem się ośmielony.
Ciekawe byłoby poznać zdanie innych Internautów.