tarantula01
02.08.04, 11:36
Dzisiaj zdarzyło mi się po raz kolejny doładowac kartę miejską w automacie
mennicy (metro Dw. Gdański). Już dawno uczulony byłem na to, aby do automatu
wrzucić tylko odliczoną kwotę pieniędzy (166 zł), bo automat teoretycznie
resztę powinien wydać, ale w praktyce jakoś rzadko to czyni, i zabrać
doładowany bilet. Dziś jednak okazało się, że automat długo "zastanawiał się"
czy przyjąć moje pieniądze:
100 zł, 50 zł i 10 zł przełknął bez problemu. 5 x 20gr też szybko połknął.
Wrzucam pozostałe 5 zł (5 x 1 zł) i pierwszą łyka, drugą wyrzuca do kuwety
zwrotnej, trzecią łyka, czwartą i piątą zwraca. Na liczniku zostało jeszcze
do wrzucenia 3 zł. Ja nie mam, tzn. mam, ale nie chce wrzucić więcej niż
bilet kosztuje (10 zł) bo automat mi może reszty nie wydać. Biorę te trzy
odrzucone monety i próbuję je znowu wrzucać, po kilku próbach jedną monetą
przyjął, dwie odrzucił. Próbuję dalej - teraz to już wrzucam jedną - odrzut,
drugą po niej - odrzut, znów pierwszą, drugą, itd. Po minucie takiego
bombardowania automatu, automat stwierdził, że jedna z monet jest dobra -
przyjął!!! Została mi jeszcze złotówka, więc tę dalej wrzucam co chwila, a ta
uparcie jest odrzucana. W końcu brzdęk! złotówka przyjęta. Automat
stwierdził, ze i ta moneta jest dobra. Bilet doładowałem.
Dotychczas nie miałem problemu z automatami biletowymi, ładowanie szło szybko
i sprawnie, więc byc może natrafiłem na automat niezbyt dobrze ustawiony
(odrzuca dobre monety). Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje, skoro oba
produkty (monety i automat) to dzieło jednego producenta (Mennica Państwowa).