Gość: kontester
IP: *.dynamic.chello.pl
17.04.17, 09:27
Chciałbym poruszyć bardzo drażliwą kwestię jazdy komunikacją w korku.
Miałem przygodę z kontrolerami biletów w autobusie. Skasowałem bilet 75-cio minutowy wsiadając na przystanku początkowym. Podróż z miejsca zamieszkania do przystanku z którego teraz wyruszyłem zajęła mi z przesiadkami 47 minut. Droga powrotna tymi samymi autobusami i nie czekając na połączenia, jednak stojąc w korkach, zajęła mi ponad 1 godzinę i 49 minut. I teraz pojawia się pytanie - skoro miałem prawo przewidywać, że podróż powrotna do miejsca zamieszkania potrwa do czasu ważności biletu 75 minut a bilet skończył się w trakcie jazdy jednym z autobusów, to kto ponosi odpowiedzialność, miasto, że powoduje korki, czy ZTM, które nie wywiązało się z usługi przewozowej nie dowożąc mnie na miejsce zgodnie z rozkładem jazdy??? Kontrolerzy biletów nie przyjmowali do wiadomości, że ZTM jest jednostką budżetową miasta st. Warszawy i za korki powstające w mieście odpowiedzialne jest również miasto, więc cała wina za nie dotrzymanie umowy przewozowej z pasażerem pozostaje w gestii miasta.
A może mylę się? Macie inne zdanie lub podobne doświadczenia?