japoneczka
24.01.05, 17:19
Chciałbym się z Forumowiczami podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat
obsługi w modnym, warszawskim klubie Cafe Amatorska. Otóż tak około początku
listopada ja razem z moim przyjacielem odwiedziliśmy ten lokal z zapytaniem,
czy można wyrobić sobie kartę klubową. Po jakiś dwudziestu minutach czekania
przyszedł do nas menadżer i powiedział, że nie będzie z tym problemów.
Wypełniliśmy na poczekaniu króciutki wnisek i oddaliśmy go menedżerowi, który
powiedział, że karty będą gotowe za ok. miesiąc. W połowie grudnia ( w
międzyczasie zacząłem otrzymywać od Cafe Amatorska zwiastuny imprez, jako że
we wnisku podałem mój adres mailowy) zadzwoniłem do Cafe Amatorska, czy już
są wyrobione karty. Otrzymałem pozytywną odpowiedź. Po przyjeżdzie okazało
się, że niestety nie można odebrać rzeczonych kart, ponieważ nie było w tym
momencie odpowiedzialnej za to osoby. Tak sytuacja powtórzyła się jeszcze
dwukrotnie (jeszcze w grudniu i potem w styczniu). Na początku stycznia kiedy
udało mi się skontaktować telefonicznie z menedżerem otrzymałem wiadomość, że
niestety kart nie zostały jeszcze wyrobione (co mnie mocno zdziwiło, bo w
grudniu powiadomiono mnie, że karty zostały wyrobione i czekają do odebrania)
i to, że zostałem umieszczony
na liście mailingowej klubu nie znaczy jeszcze, że karty zostały wyrobione.
Ale utwierdzono mnie w przekonaniu (na moje stanowcze pytanie), że karty
zostaną nam przyznane i że nie będzie ztym już żadnych problemów. Poproszono
mnie o telefon za dwa tygodnie. Kiedy po tym okresie zadzwoniłem (było to w
ostatni czwartek) znowu dostałem odpowiedź, by o kartę dowiadywać się za dwa
tygodnie. Wtedy po prostu mnie zamurowało. Nie mogę sobie wyobrazić jak można
tak traktować klientów (i potencjalnych cafowiczów) w lokalu, który aspiruje
do bycia najmodniejszym i najciekawszym na warszawskiej mapie klubowej!!!
Poza
tym chciałbym nadmienić, że na początku całej tej historii razem z kolegą
zadaliśmy pytanie menedżerowi, czy spełniamy kryteria, by otrzymać karty i
otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź ( bo jak wiadomo, warszawskie kluby mają
swoją politykę w stylu "door selection" itp.). Zastanawia mnie czy
kierownictwo tego lokalu potraktowało także inne osoby w ten sposób.
Uprzedzając złośliwe komentarze pod moim adresem chciałbym dodać, że jestem
dość aktywnym warszawskim klubowiczem, uczęszczam do modnych klubów, ale
pierwszy raz zostałem tak potraktowany, gorzej niż śmieć... Mam nadzieję, że
tutaj na forum, będzie miał odwagę zabrać głos menedżer klubu. Z góry
dziękuję za wszystkie komenatarze, ale równocześnie proszę o
niezamieszczanie chamskich inwektyw.
P.S. By pokazać, że nie boję się, żadnej riposty postanowiłem, że nie
podpiszę się żadnym pseudonimem, tylko jasno zidentyfikuję swoją narodowość.
Mam nadzieję, że skłoni to kierwonictwo do sensownej odpowiedzi.