Dodaj do ulubionych

XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 21:22
Czy jest tu ktoś, kto może skończył " Konopę" ? Podzielmy się wspomnieniami:)
Ja skończyłam w 1998 roku:)
Obserwuj wątek
    • Gość: oilx Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? IP: *.aster.pl 18.09.06, 09:50
      Prof. Nadzieja Rolnik (ang.)- jeszcze jedna ciekawa osobowość w dawnej
      Konopnickiej... Kiedy angielski wypadał wcześniej (p.Godlewska),
      często odrabialiśmy rosyjski na lekcjach angielskiego. Nadzieja zauważywszy to,
      nie zabierała zeszytu od ruska z awanturą, tylko po zapoznaniu się korygowała
      błędy i sama chyba miała z tego w skrytości ducha uciechę. Ona znała rosyjski,
      a słowo kajet było jednym z ulubionych. Oprócz tego nigdy nie zapomnę jej
      śpiewnego "who is on duty today?").
      Cóż... Urban,Więcek,Król,Omięcki,Wieczorek, ale też :)Wyrzykowska Także
      ciekawą postacią jest p. Szwabik. Na jej polskim człowiek mógł odpocząć..
      Pozdrawiam wszystkich, szczególnie z rocznika 80.
    • pizza987 Matura 1994 21.09.06, 10:43
      Wychowawczyni-p. Małgorzata Panabażys, wf nieśmiertelny Omięcki patrzący przez "podwójne' palce i podskakujący żeby wysokim dać w ucho. Wywalił mnie z ostatniego wf w IV klasie, ale sam sobie zasłużyłem. Wymagał, ale jednak był ludzki. Historia: January (pierwsze pół roku) to było coś pięknego, Gzik jakoś potrafił go naśladować, ale z jakością było kiepawo, potem Rudzka. Pamiętam że w IV klasie odpowiadałem na 3 kolejnych lekcjach z powstań śląskich, kobieta nic nie kojarzyła, a ja sobie w ten sposób załatwiłem 4 na półrocze :), Matematyka I klasa Marian Grzymek (super nauczyciel z wyskokami na fajkę do wc w czasie lekcji), potem do końca Uścińska. Polski: Bojarska, Ciechomska i Stachowicz, Wieczorek o niewyżytym spojrzeniu (a propos wiecie po co były te listwy na ścianach korytarza? żeby Wieczorek trafił stukając kluczem do pracowni :), Wiącek od muzyki (wyciągamy fujarki....), Sosnowska od chemii (chłopaki, kto z was ma zapalniczkę bo nie mogę palnka zapalić....), fizyka Strulak, potem Dąbrowski, PO Borewicz (o kurde, on wygląda jakby mu kula armatnia między nogami przeleciała), francuski Mazoń, później Jaworska, angielski Wojciechowska, potem Roszkowska.

      Fajnie ten czas wspominam, tyle że moja klasa do najbardziej zgranych nie należała. I pamiętam jeszcze jak połowie mojej klasy w szatni dyktowałem prace domowe z francuskiego :), sam ich nie robiłem bo mi się nie chciało.

      A na maturze z francuskiego siedziała w komisji Kaczyńska (vice) i mądrze kiwała głową nie rozumiejąc ani słowa, a Mazoń z Jaworską wiedziały że i tak zdam, tylko pytanie było na 5 czy na 6....
      • Gość: Xenias Re: Matura 1994 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 23:10
        Ale mamy podobne wspomnienia!
        Wychowawczyni - najpierw Filipowska (Filipowicz?) - w każdym razie bardzo ją
        lubiłam i po raz pierwszy i jedyny zainteresowałam się biologią! Potem Rowińska.
        Tez lubiłam:-)
        Francuski - Mazoń. Tez dyktowałam, tyle że klasówki... całej klasie... No może
        nie całej. Kto by mnie podejrzewał, taka myszka;-)
        Angielski - Zębala.
        Łacina - Pani Krasicka, najwspanialsza i najlepsza Puella pod słońcem.
        Matematyka - Uścińska (Uświńska).
        Fizyka - Wierzba. Zgroza. Nigdy nie zapomnę odpytywania z życiorysów (co akurat
        humanistom służyło), wymyślania, że nas powystrzela, to zobaczymy, kto tu
        rządzi. I tego, jak wyszła z WC ze spódnicą w majtkach;-P Ku radości caaaałej
        szkoły.
        A na deser Afrodyta(Kaczyńska).
        Polski - najpierw p. Żabińska - wspaniała polonistka, ale bałam się jej
        potwornie; potem Salomea (Pan Tadeusz na pamięć, recytacje na stopień) i taka
        młoda... pani Kasia czy coś. I potem Bella (Rowińska). W czwartej klasie.
        Zaczynaliśmy od baroku. Dwa lata opóźnienia (a to był human...)
        Biologia - p. Filipowska, j.w.
        Chemia - za cholerę, zero wspomnień.
        Co jeszcze... Historia. Najpierw January i zeszyciki-albumy (ale opowiadał
        ciekawie), potem Gzik - w sumie go lubiłam, taki znudzony młodziak;-PP NO i
        wreszcie Rudzka, która nie odróżniała mnie od siostry (na szczęście, bo siostra
        to straaaaasznie mądra z historii była), sama sobie odpowiadała na zadane
        pytania i stawiała ocenę komentując: "No tak, te siostry Z to takie zdolne!". He
        he. A, oddała i omówiła (!) niesprawdzone prace semestralne. No i Piłsudzki na
        okrągło.
        PO - a jakże, 07.
        Muzyka - Wieczorek (piersi do przodu!) Śpiewałam na ocenę za cała klasę (znowu
        troszeczkę przesadzam, żeby było ładniej), w każdym razie także za chłopców. No
        i dobre stopnie mieli;->
        No i z matury takie same wspomnienia. Zdawałam włoski. Tylko pani Mazoń (i
        Rowińska, gościnnie, nie w komisji) rozumiały, co mówię. Strulo ni w ząb. A na
        angielskim Strulak mi ciągle przerywał i zadawał głupie pytania, np. "A jakby
        pani powiedział "są rzeczy na niebie i ziemi o których... itd." W końcu nie
        wytrzymałam i powiedziałam mu, żeby grzecznie poczekał na swoją kolei, bo
        niełądnie przerywać innym; Ale miałam satysfakcję. To była moja najodważniejsza
        wypowiedź w szkole średniej. No i dostałam 6, a on milczał. Hi hi hi!
        Pozdrawiam!

    • hania570 Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 22.09.06, 09:31
      Ja nie skończyłam, uciekłam stamtąd po II klasie. Miło wspominam tylko i
      wyłacznie Wojciechowską od rosyjskiego. Reszta, to horror! Te Więcki, Wiącki,
      Wierzby, obłakana baba od matematyki, jakże jej... Janowska zdajesie.... A
      potworna wysuszona mumia od historii? Nie pamiętam jak się nazywała, ale
      normalna nie była na pewno. Poszłam do klasy humanistycznej właśnie ze względu
      na historię - miałam genialnego nauczyciela w podstawówce, po pierwszym
      miesiącu w Konopnickiej znienawidziałam ten przedmiot..HORROR!
      Nie wiem jak teraz tam jest, ale w drugiej połowie lat 80 to było potworne
      miejsce. Znam wiele osób, które również stamtąd uciekły, wszyscy do dziś
      omijamy wieeeeelki łukiem ulicę Madalińskiego.
    • Gość: art60 Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 11:48
      Ja kończyłem w 1979. Wprawdzie czas pamięć mąci alez tych co pamiętam:
      - prof. Więcek - jeden z nielicznych nauczycieli z prawdziwego zdarzenia. Dla
      wszystkich wybierających się na Politechnikę były dodatkowe lekcje fizyki w
      klasie maturalnej. Do nauki pędził ale z doskonałymi efektami
      - prof. January - w owych czasach przemycał do historii oficjalnej elementy tej
      prawdziwej również jeden z nielicznych dobrych
      - prof. Urban - matematyka, duża wiedza, dobry pedagog
      - prof. Omięcki - wf; biedni ci którzy byli w Jego klasie
      - prof. Wieczorek - geografia, lekki przerost formy nad treścią (ale za to
      jakie numery Mu się wykręcało..);btw; kto pamięta gdzie są w Polsca Góry
      Pieprzowe?
      - prof. Sosnowska - całkiem dobrze tej chemii uczyła
      - prof. Śmietanko (zwana Maślanką)- jęz. polski i nasza wychowaczyni, reszta no
      comments
      - Danuta Uścińska - teoretycznie matematyka, cóż to było za nieporozumienie !
      (poziom i wiedza dzisiejszej ścierwoobrony)

      Niemieckiego uczyła b. sympatyczna dziewczyna po studiach (Basia chyba było jej
      na imię), rosyjski to P. Godlewska, czasami było zastępstwo fizyki z Wierzbą
      (ale kudy Jej tam było do Więcka), od biologii była również młódka tuż po
      studiach (ale nie pamiętam nawet imienia), od muzyki Wiącek, od PO co rok kto
      inny (w pamięci mi utkwił emerytowany pułkownik WP z którym można było szczerze
      porozmawiać o bitwie pod Lenino).

    • aakk26 Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 26.09.06, 11:36
      ja kończyłam w 1998. i kiepsko wspominam tą szkołę. niski poziom nauki co widać
      było później w wynikach nie dostawania sie na studia.
      Zero zgrania, właściwie zero wspomnień.
      Najlepiej wspominam osobę od ang Panią Wojciechowską, jej zależało.
      Reszta taka jak Panabażys, Uścińska itd nic. Historii właściwie w ogóle nie
      było, jesli ktoś potrzebował na studia musiał sie wszystkiego zupelnie sam uczyć.
      I fatalna atmosfera jak z horroru na lekcjach fizyki u Pani chyba Kaczyńskiej
      (taka czarna).
      A....Pani Sosnowska...jej chemia rzeczywiście była dobra. Póxniej czesto
      korzystałam z zeszytów z LO aby sobie coś przypomnieć.
      • wieslawa-siemiankowska Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 26.09.06, 12:08
        Wojciechowskiej od angielskiego nie trawiłam, baby nie mozna było zrozumieć ani
        po polsku ani po angielsku, pamiętam do dziś jak moja matka poszła na dzień
        otwarty do niej, po czym wróciła i powiedziała, że za cholerę nie wie o czym ta
        baba mówiła bo nie była w stanie niczego zrozumieć. Ponadto była nudna jak
        flaki z olejem, połowa lekcji- sprawdzanie pracy domowej, druga połowa żmudne
        spisywanie czegoś tam z tablicy. Śmietanko od polskiego też pamiętam- miałam z
        nią polski w II klasie, cały boży rok przerabiała z nami " Dziady" i nic poza
        tym, do tej pory wyrwana w środku nocy recytuję ich fragmenty, reszty
        romantyzmu ani pozytywizmu nie ruszyła bo po co.A Uścińską od matmy bardzo miło
        wspominam, wiedziała,żem matoł z tego przedmiotu więc dała mi spokój:)
      • Gość: Gocha Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? IP: *.chello.pl 03.11.06, 21:51
        Matura'74, klasa o profilu ogólnym z francuskim, chyba jedyna, która w ciągu 4
        lat miała tylu wychowawców: niejaka Szuwara, która szybciutko zaciężyła i poszła
        na wychowawczy, potem Kołodziejczyk (psycholożka nauczająca matematyki), Bruner
        (prawdziwe nazwisko bodajże Szelezicki, czy Szleziński - chemik wypożyczony
        chyba z liceum Modzelewskiego, u którego dziewczyny mogły odpłakać dwóje, pod
        warunkiem, że płakały nieustannie do końca lekcji, wtedy skreślał z dziennika),
        Czelej od fizyki i w końcu Król Tadeusz ;-)
        Polskiego uczyła tragiczna Ruszkowska, ktora przed maturą ustną spisała wszelkie
        nasze życzenia i podarła karteczki z pytaniami z lektur, których nie była w
        stanie z nami przerobić, fakultety humanistyczne mialam natomiast ze znakomitą
        Wiśnią i to głównie jej zawdzięczam, że w ogóle zdałam maturę i dostałam się na
        filologię. Chociaż prawdą jest, że kawał cholery z niej był.
        Biologia oczywiście z panią Zimną, a później z panią Panabażys, geografia - nie
        pamiętam (jakaś taka wysoka kobita o nazwisku na Jot), natomiast historia z
        Wyrzykowską, która wchodząc do klasy zawsze otwierała rozdanie pokerowe swoim
        krótkim "czekam" (aż się motłoch uspokoi). Wtedy to z różnych stron klasy
        zaczynało się półgębkiem: "sprawdzam", "przebijam", "dokładam", "moja pula" :-))
        Rosyjski miałam oczywiście z panią "wąsik" Godlewską (ach, jak ona sie kochała w
        tym Więcku), francuski z Zakrzewską, PO z popaprańcem Witowskim, WF z pania
        Gwóźdź, a chłopaki z Omięckim, noszącym w owych czasach wdzięczną ksywkę "Bawół"
        :-))
        Kurde, nawet nie wiedziałam, że mam pamięć jak słoń :-))
        Fajnie by było, gdyby ktoś z mojego rocznika tu sie objawił, ale pewnie wszyscy
        już zajęci niańczeniem wnuków, a nie buszowaniem po forach :-))
      • pola301 Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 28.12.06, 22:26
        A ja zdawałam maturę w 93 roku, dyrektorem był Strulak, z mojej klasy chyba 9
        osób zdało w czerwcu, reszta miała poprawki, języka polskiego uczyła mnie
        Bojarska, historii Gzik, matematyki Kokoszkiewicz, rosyjskiego oczywiście
        Godlewska, która starym zwyczajem całą godzinę odpytywała z tematu poprzedniego
        i faktycznie na przymusowych fakultetach w klasie IV paliła papierosy, a
        najwysza ocena z klasówki to 1, biologię miałam najpierw Panabażys, póżniej z
        Drygalską, której bardzo nie lubiłam, fizyka z Wierzbą, która nie potrafiła
        zadań rozwiązywać i niczego nas nie nauczyła, chemia z Wiśniewską, a póżniej
        z "B0rsukiem", przez moment miałam polski ze Szwabik, na klasówce zasnęła i
        spadły jej okulary, a festiwal pamiętacie? Wieczorka od geografii pamiętam
        dobrze, i te beznadziejne klasówki. Pozdrawiam
    • mikskw Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 03.01.07, 15:35
      Ale temat znalazłem
      Słodkie latka wczesnego kapitalizmu :) 91-95
      Matura w 95 roku w rok lub 2 lata po słynnej maturze za dyr. Strulaka
      Skład nauczycieli w IV c biol-chem
      wych. Zembala
      Polski -markowska , ang -zembal, fizyka -dombrowski, geogr-wieczorek
      biol- panabażys , franc-Jaworska, Wf-Borewicz,historia -rudzka i dalej nie
      pamietam matem-?????
      generalnie klasa IVc z roku 1995 spotkała sie w 2005 wszyscy sa nadal wspanaili
      :)
      PS zreszta zaraz sie tu pewnie pojawia!!
    • magda.da Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 24.04.07, 19:33
      Rocznik'72.
      Wychowawca: Marian Grzymek(matma). Już na początku I klasy stwierdził, że
      jesteśmy głąby i niczego nas nie nauczy. Oceny stawiał jako średnią ocen z
      innych przedmiotów! Unikat!
      Poza tym Wierzba, Zimna, January, Wieczorek(ach ta szuflada z jabłuszkami),
      niezapomniana Wiśniewska od polskiego, jedyna osoba, która na zasadzie prostych
      skojarzeń dochodziła od średniowiecza do łagrów.
      • Gość: CallunaVulgaris77 Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? IP: *.pl 01.06.07, 12:23
        Podstawówkę przy Różanej? Ano ja kończyłem. W 1992.

        A od 1992 do 1996 śmigałem do Konopnickiej. Wielkiego wyboru nie miałem, bo
        śmiało rzec można, że byłem "dziedzicznie obciążony" tą szkołą. Przede mną
        kończyli ją moja mama (matura w '71 w klasie p. Więcka), mój ojciec (matura
        w '69 albo '70) i mój ojciec chrzestny... a w momencie kiedy ja zaczynałem tam
        uczęszczać, uczyła się tam już od roku moja siostra cioteczna (która nota bene
        również kończyła 121). Zatem kończąc podstawówkę rodzina rzekła mi, że mogę
        sobie iść do dowolnej szkoły pod warunkiem, że będzie to Konopnicka... no to
        poszedłem... i absolutnie nie żałuję.

        Jak już wspomniałem pobierałem naukę w tej zacnej budzie w latach 92 - 96.
        Chodziłem do klasy o profilu mat-fiz i miałem przyjemność, "przyjemność", a
        czasem nieprzyjemność być edukowanym przez następujące grono:

        matematyka - ś.p. Andrzej Taraszkiewicz (nasz wychowawca w klasach I i II)
        j. niemiecki - p. Marzena (wychowawczyni w klasach III i IV) - bereciki z głów
        przed ta panią
        fizyka - p. Więcek (a jakże! ;)) - przed tym panem równiez berecik z głowy,
        dziś takich nauczycieli juz nie ma, a szkoda (dzięki niemu studia na
        politechnice to był pikuś).
        geografia - herr Ludwik Wieczorek - pocieszny typek, ale geografii uczyć
        potrafił. Za mojej kadencji, któras klasa zrobiła mu dowcip podkładając do
        szuflady zamiast obranego jabłuszka, obrany ziemniaczek... bidulek poczuł
        różnicę dopier przy drugim gryzie :>
        j. polski -
        I klasa jakaś bidula tuż po studiach, która na imię miała chyba Bożena
        (nazwiska nie pamiętam) i która miała pecha trafić do nas na praktyki... nasza
        klasa zwyrodnialców skutecznie zniechęciła jej do rozwijania dalszej kariery
        pedagogicznej i z tego co wiem, po przejściach z naszymi wrednymi osobami,
        osiadła w jakiejś zacisznej bibliotece.
        II klasa - p. Markowska - kobita była sympatyczna "do czasu", niestety "po
        czasie" weszła na jakieś tajemnicze obroty, na których kontakt z nią był
        niezwykle utrudniony i przez to nie mogę powiedziec, ze wspominam ją mile. Na
        szczęsćie męczyliśmy się z nią tylko rok.
        III i IV - p. Drabarek - kolejna nauczycielka, która zasługuje na oddanie
        honorów. Nie sądzięłm, że komukolwiek uda się mnie przekonać do nauki j.
        polskiego, jej natomiast się udało.
        biologia - p. Drygalska - pamiętam takich co dostawali spazmów na dźwięk jej
        nazwska, nie mniej jednak ją też wspominam mile.
        historia - w I starsza pani, która nosiła nazwisko Wyrzykowska? Ale moge się
        mylić, potem się biduli umarło i w II klasie uczyła nas jakas poczciwa
        niewiasta, która na onczas była także wice dyrektorką szkoły. Nazwiska ni
        imienia nie pamiętam... Pamietam za to, ze poza poczciwością niewiele była nam
        w stanie zaoferowac i histori nie nauczyła nas za grosz... a potem poszła na
        urlop macierzyński... W zastępstwie dostaliśmy nauczyciela spoza szkoły -
        młodego brodacza nazwiskiem Dobiszewski, który poza tubalnym głosem i rubasznym
        stylem bycia, też niewiele mógł nam zaoferować i jedyne czego nas nauczył to
        kolejności zdobywania przez szlachtę przywilejów. Temat ów tłukliśmy przez pół
        roku i wszyscy mieliśmy go wykutego na blaszkę.
        W IV historii zaczęła nas nauczać nowa dyrektorka szkoły, która przyszła na
        miejsce Strulaka (daj mu Boże lekki wyrok za przekręty w wilanowskim
        ratuszu ;)), czyli pani Radziwiłł... nooooo i to już była nauka historii przez
        duże "N", czyli wyższa szkoła jazdy. Żałuję, że edukowała nas tylko przez rok,
        a nie przez cały okres szkoły.
        chemia - p. Wiśniewska - o tej pani można powiedzieć tylko tyle, że była, bo
        talentu do nauczania nie miała kobicina za grosz.
        informatyka - nie pamietam jak nazywał się nauczyciel, ale jego jedyna w swoim
        rodzaju sylwetka obrażonego misia i ciuchy jak dla przerośniętego przedszkolaka
        czyniły z niego pedagoga nietuzinkowego ;). Nie zmienia to faktu, że
        informatyki uczył całkiem sensownie.
        PO - p. Borewicz - namiętny palacz o posturze tyczki do pomidorów. Sylwetka
        wyrażająca permanentny stan zobojętnienia na wszystko co nie wiązało się z PO i
        szlugami :D
        WF - W I klasie mr Omięcki (a jakże),czyli przedwojenny archetyp nauczyciela od
        wf-u. W późniejszych klasach opieką nad naszą tężyzną fiyczną zajął się pan
        Tadeusz Górecki, będący przy okazji równiez absolwentem Konopy (uczęszczał do
        klasy z moją mutterką).

        Nauczycieli od angielskiego nie pamiętam, bo zmieniali się jak rękawiczki.
        Jedyną charakterystyczną postacią na tym tle, była nauczycielka wyróżniająca
        się lansowaniem mody na noszenie białych rajstop i posiadaniem niezwykle
        poczochranej fryzury w kolorze nieokreślonym.

        Co do atrakcji poza-szkolnych to należy koniecznie wspomieć o nastepujących
        lokalach gastronomicznych z wyszynkiem alkoholi:
        - Gwarek vel. Garek nad Morskim Okiem
        - Brok na Madalińskiego (z dziadem borowym za barem, ktory zawsze margolił, że
        robimy mu świetlicę z porządnej mordowni)
        - Belfast przy Puławskiej (koło restauracji Mozaika)

    • alpazon Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? 18.06.07, 15:47
      Ja chodziłem do klasy "F" w której wychowawcą był Wieczorek.Lata 1989-93.
      Piękne czasy!
      Szkoda,że tak mało czasu poświęcałem wtedy nauce,bo okres ogólnoustrojowych
      przemian sprzyjał prrzedsiębiorczości!Człowiek stawał na ulicy z jakimkolwiek
      badziewiem rozłożonym na gazecie i frajerzy płacili za wszystko z podwójnym
      albo potrójnym przebiciem!Do tego kobiety.....
      Teraz na poważnie!Matura w Konopnickiej mi się nie przytrafiła.Kiblowałem IV
      klasę w klasie Wierzby.Przed półroczem,kiedy sytuacja robiła się
      dramatyczna,przeniosłem się do wieczorówki.I to był strzał w 10!Na maturze zero
      problemów!Jednak coś do głowy przez te 4 ( i pół) roku weszło!
      Teraz , z perspektywy lat, widzę,że gdyby podejść do niektórych problemów z
      nauczycielami w taki sposób jak to robię obecnie,to prześlizgnięcie się przez
      szkołę byłoby przysłowiową "bułką z masłem"!Każdy ma jakieś potrzeby,problemy
      do załatwienia...Wystarczyło je wyczuć...pomóc... i "dst" by było!!!
      Teraz ,kiedy już w pamięci zatarły się urazy wobec niektórych osób,zaczynam
      wspominać tą szkołę pozytywnie!Ile to człowiek świata zwiedził za grosze na
      szkolnych wycieczkach!A te festiwale...Tygodniowy stan permanentnego
      upojenia%...I mnóstwo fajnych ludzi...
      • Gość: ygnaś Re: XLII LO im. Marii Konopnickiej- kto kończył ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 13:43
        ja kończyłem w 98, po nauce w latach 94-98.
        każdy ma inne wspomnienia, to ciekawe
        dla mnie największy koszmar to wlaśnie 3 lata biologii z p.
        Drygalską. Może nie lubiła naszej klasy, bo inni źle o niej nie
        mówią, ale to był horror. Jej metody były diaboliczne, teksty,
        odzywki, do dziś się trzęsę na jej myśl.
        może dlatego, że fizyka była w miarę znośna, z. p. Dąbrowskim, a nie
        z p. Kaczyńską czy Więckiem, wszyscy raczej stresowali się biologią.
        reszta nauczycieli była w miarę spoko. każdy miał jakieś odchylenia,
        ale one były do przeżycia.najlepiej wspominam wychowawczynię - p.
        Jaworską od francuskiego - chodzący anioł:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka