Dodaj do ulubionych

Psy wciąż biegają bez kagańców

IP: *.dsa24.pl 03.02.05, 08:33
TRAGICZNE ZDARZENIE??? CZY ZABICIE RZUCAJĄCEGO SIĘ PSA NA POLICJANTÓW MOŻNA
NAZWAĆ "TRAGICZNYM ZDARZENIEM". KTO NAPISAŁ TEN ARTYKUŁ??? JAK MOŻNA W
GAZECIE POPIERAĆ CHODZENIE Z GROŹNYM PSEM BEZ KAGAŃCA I SMYCZY????
Obserwuj wątek
    • Gość: kk Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: 193.24.24.* 03.02.05, 08:38
      moim skromnym zdaniem powinni też zastrzelić właściciela, było by o jednego
      głupka mniej
      • Gość: 3w3LiN4 Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 08:56
        co to za cholerna nagonaka na włascicieli psów?? w tym parku 75% ludzi to
        właściciele psów. Jestem tam dwa razy dziennie z moim psem i sporadycznie trafi
        się ktoś bez psa a jeśli już to są Ci słynni PANOWIE co się w krzaczorach
        obmacują. Ten Park przez cały rok wypełniają głównie ludzie z psami lub ludzie z
        dziećmi i psami poza weekendami kiedy to fala z targówka i okolic uderza i Park
        Skaryszewski zamienia się w mokotowskie Łazienki. Wycieczki Zielonej Warszawy z
        aparatami foto. robiącymi zdjęcia wszystkiemu co tylko nie ucieka....
        Może niech na temat tego Parku wypowiedzą się ludzie którzy tam przychodzą a nie
        Ci którzy nawet nie mają pojęcia który to Park jest

        nie rozumiem jak można robić taką nagonkę z powodu jakiegoś kretyna który
        skrzywił psu psychikę. Właściciel tego psa jest w całości odpowiedzialny za to
        co się stało i powinien odpowiedzieć za śmierć tego psa

        przykro mi że ten art pojawił się w GW... sądziłam że nie będziecie tak brzydko
        rozdmuchiwać tego tematu w stylu FAKTu czy SE.... głupia ja


        • Gość: ola Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:06
          Zgadzam się, sama chodzę z psem do parku skaryszewskiego. Wprawdzie moja sunia
          nie ma w sobie cienia agresji, więc puszczam ją bez strachu. Wiem, że nigdy
          nikomu nie zrobiłaby żadnej krzywdy, również by mnie nie obroniła, więc robię
          to z pełną świadomością, że nic się nikomu nie stanie. W parku jest wiele
          dużych "polan", które już od dawna robią za tereny dla psów i matki z dziećm
          się tan nie zapuszczają. Zresztą nigdy nie spotkałam się tam z jakąś
          histeryczną reakcją. Trzy razy goniła mnie straż miejska...Panowie sami mi
          przyznali, że pies musi się wybiegać, a oni jedynie reagują na histeryczne
          telefony "moherowych beretów". I ja się niestety nic na to nie poradzę, ale mój
          pies potrzebuje dużo ruchu i gdyby go nie miał, wtedy by mógł zdziczeć i
          stanowić zagrożenie dla otoczenia. Kiedyś jednak postanowiłam się zastosować do
          zaleceń, puściłam psa w kagańcu (którego bardzo nie lubi). Napotkani w alejce
          policjanci stwierdzili, że znęcam się nad psem i to oczywiste, że muszę zdjąć
          mu kaganiec;-)
          • Gość: ola Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:25
            Chciałam jeszcze dodać, że nigdy nie puszczam psa w głównych alejach ani
            również tam gdzie przebywają dzieci. w pełni rozumiem strach ludzi.
            Prawdopodobnie gdybym sama była matką bałabym się nieznanych psów, które
            zbliżają się do mojego dziecka. Dlatego też apeluję do włascicieli psów, żeby
            spuszczali je w takich miejscach, gdzie nie ma zbyt wielu osób, które mogłyby
            się przestraszyć. A gdy widzimy starszą kobietę czy matkę z wózkiem
            przynajmniej przywołajmy do siebie psa, wtedy i inni poczują się bezpieczniej.
            A wszystkich zwolenników strzelania do psów proszę o wyrozumiałość, nie każdy
            pies to maszyna do zabijania. Mam wrażenie, że wszyscy piszący tutaj nie mają w
            sobie za grosz jakiejkolwiek sympatii do zwierząt. Wszędzie tylko zagrożenie...
            Musicie mieć smutne życie.
            • Gość: marek ZWYKŁE CHAMSTWO PSIARZY I PSIAR !!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 20:45
              "Bo mój piesek nigdy nikogo nie gryzie" ... to naprawdę
              chamstwo niebywałe. Ilu takich smieci w ten
              sposób pieprz ... po tym jak ich piesek pogryzł dziecko.

              Takich chamków należałoby
              rugować ze społeczeństwa i bezwgęlnie karać.
              Te zakały nie rozumieć , że jest prawo, a ponadto
              są normalni ludzie którzy psów w miastach nie trzymają.

              Dziwić może to że wśród tego chamstwa są też kobiety.
              Jak można pogodzić higienę z trzymaniem w blokowisku psa ?
              Jak nie wstyd takiej stać obok srają ... pieska ?
              Może to jakies zboczenie - maszkaron nie może sobie
              znaleźć chłopa to psa kupuje.

              Wstyd!


              • Gość: ola Re: ZWYKŁE CHAMSTWO PSIARZY I PSIAR !!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 00:17
                Zwyklym chamstwem to jest jezyk jakiego uzywasz. Mi sie wydaje, ze kazdy
                maszkaron z psem, kotem czy kanarkiem lub bez, nie zainteresuje sie takim
                chamem.
        • Gość: Roberto Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 07:12
          Zatem ja sie wypowiem. W Parku Skarszewskim jestem czestym alczkolwiek nie
          codziennym gosciem. Zwlaszcza w okresie letnim przebywam w nim razem z moimi
          dziecmi. Dzieci bawia sie w ogrodkach lub biegaja po trawie. To jest dla nich
          prawdziwa sielanka! Jednak ja juz nie moge tak beztrosko odpoczywac. Musze miec
          oczy dookola glowy i nieustannie musze wyszukiwac luznych psow. Byc moze psy sa
          lagodne ale zawsza sie trafi jakis dzikus. A jak takiego zawszonego dzikusa
          odroznic od dobrze ulozonego luzaka... Ja nie potrafie i dlatego wlasnie
          wszystkie psy nalezy trzymac na smyczy a luzakow eliminowac.
    • Gość: leszcz Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 08:55
      Wczoraj widziałem dwa duże psy bez kagańców. Lazły ulicą groźnie wpatrując się
      w przechodniów, szły środkiem ulicy a grupki ludzi rozchodziły sie na boki nie
      chcąc by ich drogi się skrzyżowały. Siedziałem w samochodzie przy krawężniku,
      poczułem nagle na sobie złe spojżenie, obydwa wpatrywały się we mnie już
      myślałem że się rzucą, już przygotowywałem się do odparcia ataku nagle
      rozluźnienie, psy polazły dalej w kierunku kobitki sprzedającej jabłka. Pełny
      relax
      • Gość: 3w3LiN4 Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 09:05
        no ktoś kto się podpisuje leszcz to musi być LESZCZ :) mam nadzieję ze to jest
        dowcip i nie mówiłeś tego poważnie LESZCZu

        żaden zwierzak nie jest w stanie mnie tak przerażić jak głupi ludzie, agresywni
        ludzie....lub dwóch idących ulicą pijany facetów zaczepiających wszystkich po
        drodze.... groźnie patrzących na wszystkich po drodze... wykrzykujacych do
        kobiet " i co się k***a gapisz pi**o, chcesz w r*j? " i co Ty na to Leszczu>?

        kto powinien mieć kaganiec?

        • Gość: TC psy kagańce i właściciele IP: 193.111.22.* 03.02.05, 09:20
          Ja tam uważam, że niezależnie od tego czy ma się miłego czy nie miłego, małego
          czy dużego psa to w miejscach publicznych, nawet w tymże parku psy powinny
          chodzić w kagańcu. Ja osobiście mam 3 psy, wychowałem się w domu w którym były
          psy i z założenia nie mam przed nimi lęku. Co nie oznacza, że się nie boję w
          wielu przypadkach jak widzę na mieście w parkach wolno biegające psy bez
          kagańca. Ten przypadek jest oczywiście jakiś skrajny, ale 99% właścicieli psów
          uważa idiotycznie, że ich pies nigdy nikogo nie ugryzie, że jest kochany,
          milusiński itd. Co więcej nie rozumieją matek, dzieci które się boją obcych
          wolno biegających psów. Zgadzam się, że rozwiązaniem byłyby parki w których psy
          mogłyby biegać "wolno" a ewentualni spacerowicze wchodzili by tam na własną
          odpowiedzialność. Ale na boga nie wymagajcie od ludzi, żeby kochali Nasze psy.
          Bo Nasze psy też ich nie kochają, nasze psy kochają tylko nas, bo nas znają, do
          nas są przywiązane, ale nigdy nie wiadomo jak się zachowają wobec innych.

          Dlatego durne jest stanowisko niektórych osób, że pies w kagańcu jest zły, że
          ludzie nie powinni naszych pimpusiów się bać, że Pani z artykułu nie rozumie
          dlaczego jakaś matka boi się jak pies kochający dzieci podbiega je obwąchać.
          Trzeba być naprawdę niedojrzałym i naprawdę niewiele wiedzieć o psach, też o
          swoich, żeby takie bzdury wygadywać.
        • Gość: leszcz Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 09:36
          Gość portalu: 3w3LiN4 napisał(a):

          > no ktoś kto się podpisuje leszcz to musi być LESZCZ :) mam nadzieję ze to jest
          > dowcip i nie mówiłeś tego poważnie LESZCZu

          aha, zapomniałem dodać, że psy były poubierane w czapki, no takie z daszkiem i
          żółto czarną szachownicą na otoku.
    • Gość: 24 Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.waw.pl / *.wawa.almatur.pl 03.02.05, 09:45
      Mnie wczoraj ugryzl jakis kundel, gdy przechodzilem obok niego na chodniku.
      Jego ok. 20-letnia opiekunka powiedziala przepraszam i wrocila do rozmowy ze
      swoim facetem. Zadnych dalszych wnioskow nie wyciagnela. Dzieki Bogu, ze byl to
      tylko kundel.
      • Gość: Bubio Też bym zastrzelił! IP: 195.136.112.* 03.02.05, 09:57
        Ile razy widzę takie akcje, chciałbym mieć przynajmniej wiatrówkę ;) Jeśli
        właściciel jest tak głupi, że wypuszcza psa bez kagańca, to co powiedzieć o
        psie? choć wiele psów bywa mądrzejszych od właściceli, jednak nie znaczy to że
        nigdy i nikogo nie pogryzą.
        Psy bez smyczy i kagańca usypiać, i grzywna na właścicieli - tylko taka żeby
        poczuli, a nie jakieś tam 100 zł.
        • Gość: Jerb. PRZYKŁAD POSTAWY DUŻEJ GRUPY WŁAŚCICIELI PSÓW. IP: *.chello.pl 03.02.05, 11:14
          Pani Barbara wie,że pies ma być na smyczy ale nie przestrzega tego nakazu i mówi
          "moja Dora dzieki temu, że WYBIEGA SIĘ W PARKU, nie boi się innych psów i LUDZI.
          LUBI DZIECI, WIĘC CZASEM CHCE JE OBWĄCHAĆ. A MATKI OD RAZU WPADAJĄ W HISTERIĘ."
          Uważam, że taka postawa to już nie głupota - TO SZCZYT KRETYŃSTWA. Myślę, że ta
          pani nie ma dzieci i dlatego tak bredzi. Dla niej ważne żeby pies nie bał się
          ludzi - a że LUDZIE BOJĄ SIĘ TAKICH PSÓW - to ich sprawa. Może też niech się
          wybiegają ? Nieznany pies obwąchuje dziecko i matka ma NIE reagować ?. Powinna
          czekać aż pies zagryzie dziecko jak tą kobietę w Janówku ? Sam wielokrotnie
          idąc w parku czy na ulicy z daleka omijam biegające bezkarnie psy i spotkałem
          się z uwagami typu:" pan się nie boi - on panu nic nie zrobi". ALE JA NIE CHCĘ
          ROBIĆ TAKICH DOŚWIADCZEŃ NA SOBIE - NAPADNIE MNIE PSISKO CZY NIE ?
          Policja i Straż Miejska takich włascicieli musi BEZWZGLĘDNIE KARAĆ a w razie
          dużego zagrożenia zastrzelić psa. A MOŻE NALEŻAŁOBY PRZYWRÓCIĆ PRZEDWOJENNĄ
          funkcję HYCLA ? Ciekawe,że w sprawie NIE słyszałem głosu Związku Kynologicznego.
          Czy ich statut NIE przewiduje WYCHOWYWANIA WŁAŚCICIELI PSÓW ?
      • agata.balu do anonima 24 03.02.05, 12:08
        Gość portalu: 24 napisał(a):

        > Mnie wczoraj ugryzl jakis kundel, gdy przechodzilem obok niego na chodniku.
        > Jego ok. 20-letnia opiekunka powiedziala przepraszam i wrocila do rozmowy ze
        > swoim facetem. Zadnych dalszych wnioskow nie wyciagnela. Dzieki Bogu, ze byl
        > to tylko kundel.

        Tak sobie tylko przechodziłeś i nagle Cię ugryzł? Krew sie lała? Nie wezwałeś
        policji? Lepiej sie przyznaj co zrobiłeś psu widząc, że jego opiekunka jest
        zajęta rozmową.

        • Gość: kixx Re: do anonima 24 IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 12:13
          cale szczescie,ze byl to tylko kundel

          to jak kundel ugryzie to nie boli??
          musze sprobowac
    • Gość: M4b Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: 195.160.253.* 03.02.05, 12:07
      Karać, karać i jeszcze raz karać ...
      Zarówno za puszczanie psów ze smyczy i bez kagańców, jak również za
      niesprzątanie po swoich pchlarzach. Walić wysokie mandaty aż się towarzystwo
      nauczy że to psy są grupą którą należy podporządkować ludziom a nie odwrotnie.
      Nie może być tak że człowiek ma zasrany park (piaskownice i place zabaw)w
      którym chce sobie pospacerować, wypocząć, boi się nim przejść bo hasają tam psy
      puszczone luzem.
      Posiadanie psa wiązę się z obowiązkami i kosztami które powinny być ponoszone
      PRZEZ ICH WŁAŚCICIELI, a nie zabawką za którą płaci miasto i inni ludzie.
      Ale Straż Miejska woli ganiać babcie z natką bo łatwiej wyłapać.
      • Gość: Rebeka Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.acn.waw.pl 04.02.05, 00:05
        Gość portalu: M4b napisał(a):

        > Karać, karać i jeszcze raz karać ...
        > Zarówno za puszczanie psów ze smyczy i bez kagańców, jak również za
        > niesprzątanie po swoich pchlarzach

        Sorry ale mój Ugryź nie ma żadnych pcheł
        • Gość: M4b Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: 195.160.253.* 04.02.05, 15:52
          A skąd to wiesz ?
          I czy już nie ma czy jeszcze nie ma ?
    • Gość: WawaMisiek45 Durna "psiara" IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 03.02.05, 12:12
      Gdyby głupota miała skrzydła, to p. Basia B. fruwałaby nad Parkiem
      Skaryszewskim niczym gołębica... "A matki od razu wpadają w histerię..." -
      narzeka na matki, które nie reagują z entuzjazmem na widok jej wilczurki
      pędzącej w kierunku ich dzieci. Ciekawe, jak sama zachowałaby sie będąc na ich
      miejscu? Skąd można wiedzieć, jakie zamiary ma pies biegnący do dziecka? Ja na
      wszelki wypadek mam gaz pieprzowy i od razu traktuję nim każdego psa bez
      kagańca, który "startuje" do mojej 6-letniej córeczki. (Paru właścicieli też
      skosztowało tego specyfiku. Może to ich nauczy rozumu.)
      • Gość: kixx Re: Durna "psiara" IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 12:15
        Gość portalu: WawaMisiek45 z IP sejm.gov.pl napisał(a):

        (Paru właścicieli też
        > skosztowało tego specyfiku. Może to ich nauczy rozumu.)

        i czego tu wymagac od sejmu skoro na tym przykladzie widac,ze tam pracuja
        bandyci
        • Gość: WawaMisiek45 A ty jesteś... IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 03.02.05, 13:40
          Najpierw bronie dziecka przed agresja zwierzęcia; potem siebie przed durnym
          właścicielem. Ty, zapewne, do takich należysz.
          • Gość: kixx Re: A ty jesteś... IP: *.acn.waw.pl 03.02.05, 21:49
            skoro juz zaczelismy nazywac sie po imieniu to moge napisac ze jestes zlodziejem
            biorac pieniadze z moich podatkow siedzisz w internecie i sie wymadrzasz
            zamiast pracowac
    • Gość: facio Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.05, 12:51
      Mieszkam czasowo w Niemczech.Do tej pory wydawało mi się, że tu takich
      problemów nie ma. Nawet na jednym z forów znalazłem wypowiedz rodaka, ktory
      podziwia Niemców, że mimo że jest tam tyle psów, chodzi sobie bezpiecznie, bo
      są one dobrze ułożone.
      Niestety, sam padłem w Niemczech ofiarą napaści psa mordercy będacego mieszanką
      jakichś wściekłych ras.Bez kagańca i smyczy siedział sobie przy nodze
      właścicela i nagle ni z tego ni owego skoczył mi do gardła! Jednym susem z
      odległości ok 5 metrów.Właściciel coś tam do psa krzyknął i ten opadł.Atak
      powtórzył się po przejściu przeze mnie kolejnych 3 kroków.I znów ten sam
      scenariusz.
      Właściciel nie okazał żadnej skruchy, nic, zero!Do dziś pies łazi bez kagańca i
      smyczy.
      Powiadomiłem policję, podałem im namiary, a oni nawet nie chcieli przyjąć
      zgłoszenia. Za dużo by o tym opowiadać, ale mimo że po wielu próbach przyjęto
      ode mnie zgłoszenie, nie dostałem żadnej odpowiedzi, choć minęły prawie 3
      miesiące.
      Parę dni temu spotkałem policjantkę, która przjęła zgłoszenie i zapytałem co
      się dzieje w tej sprawie.Dowiedziałem się, że to nie jej sprawa (???!!!).
      Wnioski?
      Ta problematyka niebezpiecznych psów, dotyczy wielu cywilizowanych krajów.
      W wielu przypadkach ludzie i służby porządkowe zwyczajnie lekceważą
      niebezpieczeństwo.Trzeba dopiero wypadku jak z pogryzionymi na śmierć dziećmi
      lub nawet dorosłymi, żeby zahuczało.Ale wniosków nie wyciąga się dalej.
      Mnie też niemiecka policja zapytała, czy coś się Panu stało? skoro, poza
      strachem nic, to o co właściwie chodzi?Pomijam tu fakt, że najpierw sprawdzono
      skrupulatnie wszystkie moje dane a dopiero potem zajęto (?) się sprawą.
    • Gość: zorro GDZIE LUDZIE MAJĄ SPACEROWAĆ ?! IP: *.gpw.com.pl 03.02.05, 14:20
    • Gość: zorro PO DRZEWACH ?! IP: *.gpw.com.pl 03.02.05, 14:21
    • Gość: lupus71 25 letnia Agata będzie w ciąży ze swoim kundlem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 14:26
      a ten będzie się nią opiekował? Niektórzy psiarze są popier...eni Zawsze
      bredzą to samo - mój piesek jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł. Oczywiście, że
      dopóki nie ugryzie to mogą tak twierdzić, nie chciałbym być jednak tym
      ugryzionym po raz pierwszy. Pomijam fakt, że srają gdzie popadnie i zabijają np
      wiewiórki i młode kaczki
      • pra_gosia Wczoraj dwa psy rzuciły się na siebie, a ja byłam 03.02.05, 14:35
        blisko ... Przez "omyłkę" mogły i mnie dziabnąć. Godzina 12.35, obok salonu
        Sobiesława Zasady na ul. Grochowskiej. Rottweiller bez kagańca i bez smyczy
        oraz duży kremowy "misiek" bez kagańca i bez smyczy. Jeden bardziej agresywny
        od drugiego. Rzuciły się na siebie z pianą na ustach, jeden zacisnął zęby na
        drugim i nawet właściciele (też byki) nie mogli pieseczków rozdzielić. Znudzi-
        ło mi się przyglądanie, co w końcu zrobią i odeszłam. Ale znam panią, którą
        w takiej sytuacji "przypadkowo" własny pies ugryzł w nogę (chciała psy rozdzie-
        lić). Powiedzcie mi, co zrobić w przypadku zaatakowania człowieka przez psa,
        jeśli nie ma się przy sobie broni?
    • Gość: SEB Wszedzie jest brudno, jak to zmienic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 17:54
      Ja bardzo lubie psy, i nie mam nic przeciwko utrzymywaniu ich w mieszkaniaach,
      jezeli nie przeszkadzaja innym (tak jak palacze na przystankach:-)).
      Wokol mnie jest sporo trawnikow, na ktorych jest glownie kupa przy kupie.
      Latem mocz smierdzi niemilosiernie. Z tym trzeba walczyc, ale w taki sposob aby
      dalo to skutek.
      Uwazam, ze oplaty za posiadani psow (podatek) powinny wzrosnac do np 10 zl
      miesiecznie. Tak aby wystarczylo na oplacenie sprzatajacych, wystawienie koszy
      na odchody oraz przygotowanie specjalnych ogrodzonych terenow (na osiedlach) do
      zalatwiania sie przez psy. Takie sa praktyki cywilizowanych krajow, i sadze ze
      juz na tym poziomie jestesmy. Niestety, finansowe konsekwencje tego musza
      ponies wlasciciele.
      Narazie, jest wciaz brudno na naszych trawnikach, chodnikach i drogach
      dojazdowych do blokow mieszkalnych. Mysle ze czas o tym pomyslec i zalezy to od
      rad osiedlowych, wlascicieli posesji, radnych, ale przede wszystkim os samych
      wlascicieli psow.
      ZAWSZE MYSLCIE O INNYCH
      pozdrawiam
    • Gość: Kyno Problemem jest głupota właścicieli IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 18:00
      Interwencje policji popieram, ale zabijania - nie. Nie wierze, ze pistolet to
      jedyny srodek obrony policjanta przed psami. A tak naprawde problemem jest
      głupota właścicieli! Spuszczanie psa byle gdzie to głupota, szczegolnie, jesli
      pies/suka jest agresywny albo dominujący. TAK, dla psa kaganiec to dyskomfort,
      ale jesli mamy bandoga czy innego psa potencjalnie niebezpiecznego (chocby
      dobermana), to niezakladanie kaganca jest przejawem glupoty. TAK, pies musi sie
      wybiegac. Ale tam, gdzie nie stwarza to zagrozenia dla psa ani dla innych. Ja
      spuszczam tam, gdzie mało ludzi i obcych psów... i nie spuszczam psa z oka. A
      szczucie psem ludzi czy zwierząt (niewazne, czy "tylko dla zabawy" czy nie) to
      karygodna głupota, która może skończyc sie tak, jak w Parku Skaryszewskim... A
      wlasciciel tego psa z Parku powinien miec wpisany w papierach ZAKAZ posiadania
      psa do konca zycia.
    • Gość: sąsiad Re: Psy wciąż biegają bez kagańców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 21:11
      Trzeba wprowadzić ograniczenia prawne posiadania i utrzymywania psów bez
      względu na rasę.Kilkakrotnie tylko broń gazowa ratowała mnie przed bezpośrednim
      atakiem psa.Jednego razu wracałem około 22 wieczorem z pracy i pies
      sąsiada,który przeskoczył przez płot zaatakował mnie i nie dopuszczał do mojego
      domu.Innym razem wracałem znad zalewu i dzieci bawiące się w rowie nie
      upilnowały psa.Jeżeli pies nawet mniejszy uszkodzi spodnie czy ugryzie w kostke
      to czy prawo na to zezwala?Tragiczna sytuacja panuje na wsiach gdzie jest duzo
      nie ogrodzonych domów,a psy szczególnie zimą nie są wiązane.Poza tym starsze
      czy chore osoby w niezwykłych okolicznościach życiowych oraz w porze nocnej są
      narażone na ataki,które w praktyce kończą się śmiercią.
    • Gość: MZ Re: Karac za brak kaganca i smyczy IP: *.pwpw.pj / 217.168.193.* 04.02.05, 10:17
      Karac bezwzglednie. "Pies musi sie wybiegac" to nie jest zadne tlumaczenie. Jak
      sie nie ma prywatnego padworka do wybiegania psa, to nie chowac psa.
    • Gość: Klaudia Kłóćmy się, a problemy niech zostają nierozwiązane IP: *.integral-tech.pl 04.02.05, 11:10
      Szanowni Państwo,
      Wydaje mi się, że obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której wszyscy mają
      rację, prawo jest złe i permanentnie łamane. Jako studentka (obecnie już od
      wielu lat absolwentka) Instytutu Nauk Politycznych w Warszawie wielokrotnie
      słyszałam, że należy tworzyć takie prawo, które będzie akceptowalne na tyle
      przez społeczeństwo, żeby miało szansę być akceptowane.
      W chwili obecnej sytuacja wygląda następująco: mieszkańcy Warszawy podzielili
      się na właścicieli psów oraz tych, którzy psów nie mają bądź nie lubią.
      Właściciele psów uparcie spuszczają psy we wszystkich możliwych (bardzo często
      również zupełnie nie racjonalnych) miejscach. Pozostali, często posiadający
      negatywne doświadczenia ze spotkań z agresywnymi zwierzakami, zdecydowanie
      sprzeciwiają się takim praktykom. Pojawiają się kary, mandaty, ostatnio również
      strzały. Sytuacja nie zmienia się niezależnie od zaostrzania restrykcji.
      O czym to świadczy? Według mnie doświadczenia takie powinny prowadzić do
      oczywistego wniosku - konieczna jest gruntowna analiza, która odpowie na
      pytania, dlaczego prawo nie jest przestrzegane, dlaczego dzieje się tak, że nie
      przestrzegają prawa nie tylko "niebezpieczni" członkowie podkultur
      przestępczych, ale również miłe starsze panie, studenki z walkmanami na uszach
      i przytulone do siebie pary. Spróbowałam odpowiedzieć sobie na to pytanie.
      Mówiąc szczerze, spróbowałam sobie odpowiedzieć, dlaczego ja, mimo że zwykle
      staram się przestrzegać prawa, nie przechodzę na czerwonym świetle, płacę duże
      podatki z bólem, ale bez mrrugnięcia okiem i uczciwie pracuje dużo dłużej niż 8
      godzin dziennie, więc dlaczego ja tego prawa nie respektuje.
      W poszukiwaniu wytłumaczenia zadawałam sobie pytania pomocnicze. Mam psa.
      Uczestniczyłam w dwóch szkoleniach z psem, dzieki którym mój pies jest karny,
      przyjazny dla ludzi i spokojny. Jest to dosyć duży pies - Bouvier des Flandres.
      Wszyscy, którzy mieli kontakt z tą rasą wiedzą, że dobrze wychowane bouviery są
      miłe i bardzo wesołe. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój pies miałby
      spędzić całe życie na smyczy i w kagańcu. Szczerze mówiąc, nie widzę również
      racjonalnych powodów, dlaczego na takie życie miałabym go skazać. Mieszkam
      w "sypialnej" dzielnicy Warszawy w domku jednorodzinnym. Wychodzę z psem prosto
      na ulicę. Muszę wsiąść do samochodu i pojechać z nim na spacer gdzieś dalej,
      gdzie będzie bezpiecznie i dla mnie i dla niego. Co prawda ograniczenie na
      ulicy obok mnie prędkości samochodów do 40 km/h na godzinę powinno mnie
      uspakajać, ale w tym wypadku praktyka jest również daleka od obowiązującego
      prawa. Idąc dalej tropem moich rozważań - jedziemy samochodem, no właśnie,
      gdzie możemy pojechać, żeby bezpecznie pobiegać. Przecież każdy pies potrzebuje
      ruchu. Zabaw z innymi psami. Normalnych radości. To chyba oczywiste.
      Decyzja podjęta. Bierzemy piłkę i jedziemy do parku. Chyba już nie do
      Skaryszewskiego. Park Skaryszewski przez drogę graniczy ze Stadionem
      Dziesięciolecia. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Tak jest przestępczość
      zorganiozowana. Ale stróże prawa wolą pilnować starsze panie spacerujące po
      parku z psami. Większa ściągalność mandatów, bezpieczniej. Ale to nie jest
      przedmiotem mojego listu. Wracam do głównego wątku.
      Rozważania prowadzą mnie do następujących wniosków: właściciele psów nie
      respektują prawa, ponieważ:
      - nie ma wyznaczonych miejsc w Warszawie, gdzie można bezpiecznie i legalnie
      pobiegać z psem bez smyczy,
      - nie ma spójnej polityki uświadamiającej, dzięki której mieszkańcy Warszawy
      nauczyliby się sprzątać po psach, szkolić je samodzielnie lub na zajęciach,
      wychowywać tak, aby były bezpieczne dla współmieszkańców miasta.
      Wyśle, że próba wprowadzania rozwiązań, które nie byłyby wyłącznie upartym
      pędem do ograniczenia obecności zwierząt w naszym mieście, ale próba
      znalezienia kompromisu pomiędzy potrzebami Warszawiaków doprowadziłaby w
      rezultacie do sytuacji, w której prawo byłoby akceptowalne dla wszystkich
      stron. Zwierzęta sa nam potrzebne do zdrowego życia psychicznego. Dzieci
      powinny mieć kontakt ze zwierzętami. Dla starszych ludzi czasami to jedyna
      możliwość kontaktu ze światem zewnętrznym. Zwierzęta nie mogą być dla nas
      zagrożeniem podczas rodzinnych niedzielnych spacerów. Jestem pewna, że
      zastosowanie rozwiązań polegających na promowaniu łagodnych ras i szkolenia
      psów przy jednoczesnym umożliwieniu wyprowadzania psów w legalny sposób będzie
      najlepszym rozwiązaniem problemu.
      W Stołecznej Gazecie Wyborczej zacytowano kogoś, kto twierdził, że w Pradze
      czeskiej nie spotka sie psa bez smyczy. Ja twierdzę, z całą stanowczością, że w
      Amsterdamie takich psów, które grzecznie idą obok właściciela bez smyczy lub
      beztrosko biegają w parkach jest wiele. Często bywam tam ze swoim psem.
      Jednocześnie groźny pies może być prowadzony cały czas na smyczy i nagle w
      odpowiednim momencie spuszczony. Smycz nie ochroni wtedy ofiary. Psy na
      smyczach dalej będą brudzić w parkach i na osiedlach. Tylko edukacja
      właścicieli do tego doprowadzi.
      Zwracam się z uprzejmą prośbą do warszawskich decydentów. Nie twórzcie prawa
      kreującego miasto, w którym nie da się żyć. Nie twórzcie miasta, w którym nic
      nie wolno. Twórzcie miasto, w którym wszyscy będą mieli dla siebie miejsce.
      Przede wszystkim przez podnoszenie kultury mieszkaców, a nie poprzez budowanie
      nieprzemyślanych i w rezultacie nieprzestrzeganych zakazów.
      Warszawa, moje rodzinne miasto jest szara, smutna i pełna rzeczy, których nie
      wolno robić. Dobrze czują się w niej tylko młodzi dobrze zarabiający pracownicy
      wielkich korporacji, którzy nie posiadają rodzin ani zwierząt. Wydają pieniądze
      na konsumpcyjny styl życia i na niczym im nie zależy. Poza rzeczami, które
      są "trendy". Zawsze boleśnie to odczuwam w Amsterdamie, Paryżu czy Berlinie.
      Pełnym dzieciaków biegających po ulicach, policjantów, których nie widać dopóki
      coś naprawde groźnego nie zacznie się dziać i przede wszystkim pełnym LUZU.
      Ludzi leżących na trawnikach, jeżdżących na rowerach, wesoło szczekających
      psów. W Polsce wielu ludziom się wydaje, że miejsce zwierząt nie jest w
      mieście. Zwykle są to ludzie, którzy uważają, że najlepsze miejsce dla zwierząt
      jest w postaci golonki na talerzu. Nie pozwólmy, żeby to oni stanowili prawo.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie całą Redakcję Stołecznej Gazety Wyborczej
      Klaudia
      • Gość: prowokator mojego psa (na smyczy) zaatakowal dzis jednolatek IP: *.aster.pl 05.02.05, 18:02
        moj pies przy nodze, na smyczy + trzymany za obroze, w knajpie w PARKU
        SKARYSZEWSKIM siedzial spokojnie, a dzieciak ciagnal go za uszy, przytulal sie i
        calowal w glowke (nadszedl znienacka). precz bachory ohydne wrzeszczace od
        mojego piesiulka! he? ja tak nie mysle ale moglabym
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka