Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
31.03.05, 09:29
Pan Prezydent LECH KACZYŃSKI odsłonił wczoraj na terenie Muzeum Powstania
Warszawskiego tablicę pamiątkową ku czci Azerów, którzy "polegli na
barykadach Powstania Warszawskiego".
Czy Azerowie walczyli w Warszawie w 1944 roku podczas Powstania?
Owszem, walczyli. Tyle tylko, że... po stronie niemieckiej.
Jak pisze N. Davies w swojej książce "Powstanie '44":
Główną jednostką zwalczającą Powstanie, był tzw. KORPUS BACHA (SS-
Obergruppenfuhrera Ericha von dem Bacha, dowodził całością sił niemieckich w
Warszawie).
Jednostka ta dzieliła się na następujące formacje:
A. GRUPA BOJOWA ROHRA.
B. GRUPA BOJOWA REINEFARTHA, składająca się z:
1. Grupy uderzeniowej Dirlewangera. W jej skład wchodziła m.in. 3.
kompania i 2. batalion "Bergmann" 111. Pułku Azerbejdżańskiego, 1. i 2.
kompanie tegoż Pułku, i pół plutonu ckm z 4. kompanii.
2. Grupy uderzeniowej Recka. W jej skład wchodziła m.in. 7. Kompania
Azerbejdżańskiego Batalionu "Bergmann".
3. Grupy uderzeniowej Schmidta. W jej skład wchodziła m.in. 2 plutony
broni ciężkiej 4. Kompanii 111. Pułku Azerbejdżańskiego.
4. Innych oddziałów (niemieckich i kozackich).
GRUPA BOJOWA REINEFARTHA (a w szczególności Grupa Uderzeniowa Dirlewangera),
dokonała największych masakr bezbronnej ludności cywilnej i wziętych do
niewoli powstańców, podczas całego Powstania. Jak podaje Davies, tylko w
ciągu kilku dni od 5 sierpnia 1944 roku, jednostki tej grupy wymordowały co
najmniej 35 000 mieszkańców Woli i Ochoty. Aż do końca Powstania jej
żołnierze rozstrzeliwali wziętych do niewoli powstańców, gwałcili i wieszali
kobiety walczące w szeregach AK, palili i rabowali mienie.
Cała grupa bojowa Reinefartha liczyła ok. 10 000 żołnierzy. Udział oddziałów
azerbejdżańskich w tej liczbie był bardzo znaczny – liczyły one około 2800
ludzi.
Czy Pan Prezydent Lech KACZYŃSKI wiedział o tym wszystkim, gdy uhonorował
jakichś WIRTUALNYCH Azerów, rzekomo walczących PO STRONIE powstańców?
A może nie wiedział?
Co go bardziej kompromituje?
Ja osobiście ("stolicznyj") od dawna na tym forum wskazywałem, że obchody 60.
lecia wybuchu Powstania w 2004 roku, oraz inauguracja Muzeum Powstania to
były ze strony Lecha Kaczyńskiego działania o charakterze polityczno-
propagandowym, traktowane przezeń instrumentalnie, wyłącznie jako kolejny
szczebel w realizacji jego własnych ambicji politycznych.
Wskazywałem, że Lech Kaczyński historii Warszawy i jej wojennych losów albo
nie zna, albo jego emocjonalny stosunek do nich jest obojętny. Dowodem na to
był jego zupełny brak zaangażowania w realizację Pomnika Pomordowanych na
Woli, i jego skandaliczna nieobecność na uroczystości odsłonięcia tegoż
pomnika w listopadzie 2004 roku.
Teraz mamy oto kolejny dowód, że prawdziwa tragiczna historia Warszawy nic
dla Kaczyńskiego nie znaczy. Dlaczego dodatkowo odsłonił tę niewydarzoną
azerską tablicę?
Ano dlatego, że potraktował to jako dalszy ciąg swoich ambitnych planów w
zakresie prowadzenia polityki międzynarodowej RP, w perspektywie objęcia
stanowiska Prezydenta RP pod koniec tego roku. Motywem przewodnim jego
działań, realizowanym konsekwentnie i wytrwale, jest doprowadzenie do
geopolitycznego starcia Polski z Rosją. Służą temu nastepujące dotychczasowe
posunięcia Lecha Kaczyńskiego:
1) Jednoznacznie antyrosyjska wymowa obchodów rocznicy Powstania
(niezaproszenie prezydenta Rosji).
2) Aktywne poparcie Juszczenki na Ukrainie.
3) Nadanie imienia Dżochara Dudajewa rondu w Warszawie.
4) Uhonorowanie Azerów "poległych na barykadach Powstania".
Obsesją Kaczyńskiego jest popieranie za wszelką cenę wszystkich sił
odśrodkowych wokół Rosji i nutrów antyrosyjskich w krajach dawniej
wchodzących w skład ZSRR, oraz dążenie do starcia geopolitycznego Polski z
samą Rosją. W tym celu Kaczyński posunął się nawet do skandalicznego
wypaczenia historii, odsłaniając pomnik azerski w Warszawie. Zrobił to po to,
aby "przeciągnąć" Azerów "na naszą stronę", odciągając jednocześnie ich kraj
od Rosji.
Gdy Lech Kaczyński zostanie Prezydentem RP, nasz kraj czeka kurs na groźny
konflikt z naszym największym sąsiadem, napędzany mocarstwową megalomanią i
głęboko zakorzenioną rusofobią Kaczyńskiego.
Czy to leży w polskim interesie?
Moim zdaniem, nie.
A jakiego zdania są Forumowicze?