tarantula01
30.08.05, 15:44
Po Warszawie będą jeździć tramwaje napędzane akumulatorami
Pierwszy polski tramwaj na akumulator ruszy za kilkanaście dni. Jeśli próby
wypadną pomyślnie, takie pojazdy pojawią się na Trakcie Królewskim. Już na
stałe.
W zajezdni na Woli ruch jak w ulu: eksperci z Instytutu Elektroenergetyki
Politechniki Warszawskiej wspólnie z tramwajarzami przystosowują
niskopodłogowy tramwaj do jazdy... bez prądu.
– To znaczy prąd, oczywiście, będzie – uspokaja Stanisław Szweycer, dyrektor
Biura Komunikacji Urzędu Miasta. – Ale nie z sieci, a z akumulatorów.
Pierwszą przejażdżkę zaplanowano na połowę września. Wóz typu 116 N ruszy z
Nowego Bemowa na Piaski, czyli nowo budowaną trasą. Oczywiście, nie ma tam
jeszcze sieci trakcyjnej. Będzie to pierwsza taka jazda w Polsce.
Sprawdzą, jak działa
Skąd pomysł tramwaju na akumulator? Wymusiło go życie. Planuje się
przywrócenie tramwajów na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie. Tak jak
było przed wojną. Ale nie zgadza się na to konserwator zabytków. Jego zdaniem
słupy, na których wisiałaby trakcja, zepsują panoramę Traktu Królewskiego.
Szyny, na szczęście, mu nie przeszkadzają. Inżynierowie znaleźli więc sposób
na ominięcie problemu.
Połączą stare z nowym
W przyszłości linia na Trakcie Królewskim zostanie połączona z już
istniejącymi trasami (np. w Alejach Jerozolimskich z jednej, a Trasą W-Z z
drugiej strony). W rejonie zabytkowym wagon jedzie na akumulator, potem znów
jest zasilany tradycyjnie, z sieci, a akumulator w tym czasie się ładuje.
Na razie krótka trasa
Specjaliści z biura komunikacji oceniają, że nietypowy napęd pozwoli na
przejechanie sześciu kilometrów. Trasa z Nowego Bemowa na Piaski liczy nieco
ponad dwa kilometry. O kosztach eksperymentu nikt na razie nie chce mówić.
Szacunkowo można przyjąć, że jest to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy zł.
Gdyby eksperyment się powiódł, to niestraszne stałyby się przerwy w dopływie
prądu czy uszkodzenia sieci. Ale nawet gdy wszystko wypadnie pozytywnie, to
na Trakt Królewski tramwaje zawitają nie wcześniej niż w roku 2010. Trzeba
wszak zaprojektować trasę i zbudować tory. Bez nich ani rusz.
Data: 2005-08-30
SŁAWOMIR ŚLUBOWSKI
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_ListNews1&news_cat_id=9&news_id=69466
Aż mi się dowcip przypomniał:
Egipcjanin i Żyd sprzeczają się, który naród był bardziej zaawansowany
technicznie. W końcu Egipcjanin pyta się Żyda:
- Wiesz co wykopano w zeszłym roku pod Kairem?
- Nie - odpowiada Żyd.
- Druty, czyli już starożytni Egipcjanie wynaleźli telegraf z wykorzystaniem
drutu
- No i co z tego? - ripostuje Żyd - Wiesz co niedawno wykopano pod
Jerozolimą? Nic.
- No i co? - dopytuje się Egipcjanin
- A to, że już starożytni Żydzi wynaleźli telegraf bez drutów.
A poza tym, to czyżby po 4 latach od skończenia remontu Krakowskiego
Przedmieścia, podczas którego zapewne stare tory zostaną wyrzucone z
Krakowskiego Przedmieścia, znów chciano je ryć i z powrotem układać tory?
Słupy trakcyjne się nie podobają? A nie można przeciągnąć trakcji między
domami, montując do elewacji budynków haki, lub wykorzystując stare zaczepy,
do których przymocowanoby trakcję?
Ponadto można na Krakowskie Przedmieście wprowadzić... trolejbus. Taki
trolejbus mógłby jeździć między stacją Dw. Gdański i pl. Trzech Krzyży - w
obu tych miejscach możnaby przeciągnąć trakcję, z której w czasie postoju
trolejbus ładowałby swoje akumulatory.
Zły pomysł, ktoś powie?
A co tam, ostatnio taki urodzaj na te rewelacje komunikacyjne jest, że
postanowiłem się włączyć.