relana2
13.09.05, 12:42
Wczoraj sąsiadka powiedziała, że od kilku dni syn prosi ją, by mógł nie iść
do szkoły, bo starsi malują pierwszakom twarze a dziś ma być kocówa. To
wszystko dzieje się na oczach nauczycieli, dyrekcji. Przecież widzą
pomalowane buzie.
W tej szkole panują chyba dziwne zwyczaje. Otóż obowiązkowe są indeksy ( 15
zł), raz na semestr obowiązkowa opłata na papier do ksero(15zł), obowiązkowa
wpłata na ochronę (15zł), oraz 50 zł na ubezpieczenie, bo ubezpiecza się
ucznia gdy będzie za granicą. Co dziwne nauczyciele informują rodziców na
zebraniach, że szkoła nie odpowiada za zgubione lub ukradzione rzeczy.
Po co wobec tego ochrona, zatrudnione woźne, szatniarki itp.
Gimnazjum na Szolc-Rogozinskiego minęło się z misją szkoły. Widać, że tam
ktoś musi zarobić na ubezpieczeniu uczniów, rozprowadzeniu indeksów itp.
Przecież uczniowi powinien wystarczyć dzienniczek. W indeksie są drukowane
wymagania dotyczące poszczególnych przedmiotów. To co, nauczyciel nie umie
wytłumaczyć rodzicom czego oczekuje od ucznia? Jeśli nie umie to nie powinien
być nauczycielem, wychowawcą.
Dyrekcja zamiast grać na komputerze w jakieś głupie gry niech się
zainteresuje co dzieje się z uczniami by chcieli chodzić do szkoły. Nie po to
gmina wyłożyła duże pieniądze by dostosować tę szkołę do potrzeb gimnazjum,
by teraz to wszystko zaprzepaścić.
Czy władze oświatowe w gminie spokojnie będą patrzeć co tam się dzieje?