Dodaj do ulubionych

Komunistyczne ulice w Ząbkach

11.12.05, 20:23
Witam,
Plan Warszawy wydawnictwa Demart zaznaczył następujące zmiany nazw
ząbkowskich ulic po 1989 roku: Generała Waltera - Popiełuszki, Strzelecka -
Jana Pawła II, Waryńskiego - Lisa-Kuli, 1 Maja - 3 Maja, Świerczewskiego -
al.Piłsudskiego. Mam jednak pytanie: jak nazywała się wówczas ul.Skorupki?
Przecież nie mógło być takiej nazwy za komuny...Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 13.12.05, 10:54
      była tam ulica braci melakó-czy to ni ta?
    • freemason Odnośnie tego komunizmu 23.12.05, 01:45
      ... to budzi niesmak likwidowanie takich ulic jak Waryńskiego (bo co rzeczony
      miał wspólnego z ZSRR albo PRL, nb. syn Waryńskiego był posłem na sejm z listy
      OZN) czy 1 maja (święto obchodzone prawie na całym świecie).

      Ale to taka uwaga na marginesie. Równie przerażające jest to, że w wielu
      miastach wciąż "straszą" ulice Świerczewskiego i stalinowskiego prokuratora
      Świątkowskiego (Warszawa) czy Dzierżyńskiego (Falenica). Tym mógłby się jednak
      ktoś zająć.

      pzdr.
      • kosaciec Re: Odnośnie tego Waryńskiego... 23.12.05, 03:00
        Jak wiadomo,L.Waryński stał na czele Proletariatu,a partia ta była ściśle
        powiązana z rosyjskim ruchem rewolucyjnym i negowała hasło niepodległości
        głosząc , że niepodległość państwa polskiego to wartość dla szlachty i
        burżuazji , natomiast odciąga uwagę robotników od konieczności przeprowadzenia
        rewolucji socjalnej.Czyli pan Ludwik,mimo że odsiedział swoje tu i tam,był
        zwyczajną czerwoną szmatą,zaś co do jego syna-żaden to argument,nie on jest
        patronem ulicy a jego tatko.
        I dodam może troche nie na temat:ubolewam nad stanem pomników upamiętniających
        ruski oręż w latach II Wojny-wierchuszka zasługuje na naganę,Stalina i jego
        kumpli nikt zdrowy w tych czasach nie broni-ale prośtym wojakom którzy ginęli
        za nasz kraj (w sporej liczbie zresztą) wykonując posłusznie rozkazy należy się
        lepsza pamięć.
        • tom_aszek Re: Odnośnie tego Waryńskiego... 23.12.05, 09:09
          kosaciec napisał:

          > Jak wiadomo,L.Waryński
          ...był patronem walki z paleniem. Bo czym innym można uzasadnić fragment słynnej
          "Elegii na śmierć Ludwika Waryńskiego", cytuję "...już płuca wyplute nie bolą" :)

          > Stalina i jego
          > kumpli nikt zdrowy w tych czasach nie broni
          To Stalin miał w ogóle kumpli? :)

          ? ale prośtym wojakom którzy ginęli
          > za nasz kraj (w sporej liczbie zresztą) wykonując posłusznie rozkazy należy się
          >
          > lepsza pamięć.

          Zależy które "oznaki pamięci" masz na myśli. Cmentarze i groby z pewnością
          należy szanować i chronić (patrz: kradzieże metalowych elementów z cmentarza
          żołnierzy radzieckich na Żwirki i Wigury), ale pomniki typu "towarzyszom broni"
          i "wyzwolicielom" budzą moją niechęć.
          • no.morro Re: Odnośnie tego Waryńskiego... 23.12.05, 11:38
            Nie byli to "wyzwoliciele" ale dlaczego nie "towarzysze broni"?
            • tom_aszek Re: Odnośnie tego Waryńskiego... 27.12.05, 14:59
              no.morro napisał:

              > Nie byli to "wyzwoliciele" ale dlaczego nie "towarzysze broni"?
              Bo ich hasłem przewodnim było "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" ;)
        • jarekzielinski Re: Odnośnie tego Waryńskiego... 23.12.05, 14:05
          To, że Waryński założył partię broniącą interesów robotników, wiadomo w jak - z
          reguły - strasznych warunkach ówcześnie pracujących i że uważał to za zadanie
          ważniejsze od organizowania kolejnego zrysu niepodległościowego, nie jest
          powodem do nazywania go czerwoną szmatą. Że współpracował z rosyjskim ruchem
          rewolucyjnym? I co z tego? - to nie były jeszcze czasy Lenina i Stalina, wróg
          był wspólny, ideały zaś społecznej sprawiedliwości - szczytne i podzielane
          przez bardzo wielu ówczesnych intelektualistów. Trzon "Proletaryatu" stanowili
          właśnie młodzi intelektualiści, w tym studenci. Waryński był ideowcem, a nie
          sowieckim agentem, a także zaprzysięgłym wrogiem caratu, za co zapłacił życiem.
          Z tego chociażby powodu, uczestnicząc w obradach Zespołu Nazewnictwa
          Miejskiego, głosowałem przeciw zmianie nazwy tej ulicy. Miałem wtedy do
          czynienia z różnymi grupkami oszołomów (może niezbyt licznymi, ale za to
          głośnymi i agresywnymi), już to z kręgów prawicowo-nacjonalistycznych, już to
          parafialnych, które usiłowały wyciąć z nazewnictwa Warszawy wszystko co mniej
          prawicowe od Papieża. Bez różnicy: komuniści, socjaliści, demokraci, agenci i
          ideowcy. Jak leci. Tego typu ludziom ponoć przeszkadzała nawet nazwa "Czerwone
          Wierchy".
          Co do ulicy Henryka Świątkowskiego. Musiałbym sprawdzić po Świętach w archiwum
          Zespołu biogram dołączony do wniosku. Nazwę zatwierdzono w 1977 i głowę bym
          dał, że chodziło o uczczenie inżyniera-geodety z XIX w., autora
          słynnej "Taryffy Domów" z 1852 r. Podobny cyrk był z wnioskiem mieszkańców o
          zmianę nazwy ul. Aleksandra Wejnerta, także kojarzonego przez ludzi ze
          stalinowskim prokuratorem, a tymczasem patronem okazał się być poczciwy XIX-
          wieczny historyk-archiwista. Pzdr.
          • freemason Pytanie do Jarka Zielińskiego 23.12.05, 16:02
            > Z tego chociażby powodu, uczestnicząc w obradach Zespołu Nazewnictwa
            > Miejskiego, głosowałem przeciw zmianie nazwy tej ulicy. Miałem wtedy do
            > czynienia z różnymi grupkami oszołomów (może niezbyt licznymi, ale za to
            > głośnymi i agresywnymi), już to z kręgów prawicowo-nacjonalistycznych, już to
            > parafialnych, które usiłowały wyciąć z nazewnictwa Warszawy wszystko co mniej
            > prawicowe od Papieża. Bez różnicy: komuniści, socjaliści, demokraci, agenci i
            > ideowcy. Jak leci. Tego typu ludziom ponoć przeszkadzała nawet
            nazwa "Czerwone
            > Wierchy".

            Ja do dziś nie rozumiem po co zmieniano w Warszawie np. ulicę Wysłouchowej.

            Ale mam pytanie - może pamiętasz, jakie wysuwano w 1990 roku argumenty za i
            przeciw istnieniu nazwy ulicy Duracza? Poza Pstrowskim i Grodeckim to chyba
            jedyna związana z komunizmem nazwa ulicy (tylko że postaci Grodeckiego
            właściwie nikt nie kojarzy) na Bielanach.

            Co i róż od 1994 roku pojawiają się sygnały, że może dojść do usunięcia
            naziwska Duracza z patrona ulicy (proponowano chyba już z dziesięć nowych nazw,
            m.in. Herberta), ale nic z tego nie wychodzi (mimo że zarówno na Bielanach jak
            i w całej Warszawie od trzech lat rządzi PiS).
            • billy.the.kid Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 23.12.05, 21:33
              co brzydkiego jeest w KOMUNIE PARYSKIOEJ?
              • kosaciec Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 23.12.05, 22:00
                Komuna jak Komuna,ale kogo raziła nazwa ulicy StołeczneJ???
                • przemyslaw.burkiewicz Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 26.12.05, 20:37
                  O ile pamiętam - pana prawicowca, nazwisko na "Cz." (nie przypomnę sobie).
                  Strata Stołecznej jest dla mnie niepowetowana, i do dziś- na przekór
                  mówię "tramwaj jedzie ulicą Stołeczną...". Pan Cz. doprowadził także do zmieny
                  ul. Szenwalda na Bitwy pod Rokitną.
                  • palker Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 26.12.05, 21:53
                    przemyslaw.burkiewicz napisał:

                    > Pan Cz. doprowadził także do zmiany
                    > ul. Szenwalda na Bitwy pod Rokitną.
                    tu akurat chodziło o przywrócenie dawnej nazwy: w latach 1928-1953 ulica
                    nazywała się Rokitny. Potem nadano jej imieę Lucjana Szenwalda.
            • jarekzielinski Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 27.12.05, 13:53
              Argumentem przeciwko Duraczowi było to, że bronił on komunistów w procesach
              politycznych (argument moim zdaniem niezbyt trafny, bo był adwokatem-
              lewicowcem), ale także to iż należał do agenturalnej KPP, a później PPR.
              Szczerze mówiąc, akurat dla KPP-owców nie żywię ciepłych uczuć, w końcu jak
              ktoś miał serce po lewej stronie i polską duszę mógł się wyżywać w Pepeesie.
              Dlatego Duracza nie żałuję. Herbert miał być patronem nie ulicy, a
              przylegającego do niej parku, zwanego dziś - jakże romantycznie - "Bielany
              III". I to był mój wniosek. Niestety, okoliczni mieszkańcy chcą jakieś nazwy z
              bajki rodem, więc machnąłem ręką na całą sprawę.
              Na Bielanach (i nie tylko) mamy jeszcze kilku patronów w typie "czerwonych
              dresiarzy". Np. taki łobuz jak Józef Balcerzak, ksywa "Łysy", "zasłużony"
              organizator Towarzystwa Przyjaźni z ZSRR, kolaborant władzy sowieckiej w
              czasach przyjaźni Hitlera ze Stalinem. Albo Antoni Parol, ksywa "Zielony",
              agent KPP i organizacji "Sierp i Młot", gdzie kumplował się z "Łysym".
              Nieprawdopodobne? A jednak... Swojego czasu złożyłem donos w tej sprawie gdzie
              trzeba, ale młyny sprawiedliwości dziejowej czasami mielą bardzo powoli. Tak w
              ogóle to podczas 15 lat (tak, tak!) pracy w Zespole Nazenictwa Miejskiego
              napatrzyłem się i nasłuchałem dziwów nad dziwami. Warto by książkę napisać.
              Tytuł np.: "Wielka księga oszołomstwa". Oddzielny tom trzeba by
              poświęcić "oświeconym" inicjatywom odgórnym i oddolnym na temat uczczenia
              Papieża. Wielu nie może przeboleć, że w Wawce nie może istnieć dwadzieścia ulic
              i placów o tej samej nazwie. Albo 10 pomników ustawionych obok siebie - w końcu
              są precedensy - Ramzes Wielki, Józef Wissarionowicz...
              Pamiętam, że przy okazji wojny o ul. Stołeczną (do dziś nie nazywam jej
              inaczej!) na salę obrad komisji wpadł znany w pewnych kręgach "główny oszołom"
              na czele grupki parafian i kombatantów, którzy kłapiąc sztucznymi szczękami i
              wywijając laskami skutecznie zastraszyli część starszych pań w naszym zespole i
              głosowanie wyszło jak wyszło. Moje votum separatum jest zapisane w aktach,
              także po jakiejś kolejnej lustracji nie mam szans na pochówek w poświęconej
              ziemi... Krótko potem ten sam oszołom, zasmakowawszy sukcesu "wywalczył" drugie
              miejsce dla... tego samego patrona. No i mamy "Skwer Księdza Jerzego" dla
              odmiany. W przypadku Papieża pomysłowość gorliwych fanów nie ma granic, ale nie
              będę cytować, bo to wręcz niesmaczne. Dość zabawna była natomiast moja przygoda
              w roli mediatora pomiędzy rozsierdzonymi staruszkami, żadającymi zmiany ul.
              Lennona na ul. prof. Lotha, a równie wściekłymi fanami szacownego Beatlesa.
              Jakimś cudem udało mi się (w obecności v-ce prezydenta miasta) pogodzić wodę z
              ogniem i mamy obu patronów zgodnie obok siebie. Mało tego - "lennonowcy"
              pomagają komnbatantom utrzymać porządek na przyległym skwerze "profesorskim".
              No po prostu idylla...
              Najgorzej mącą jednak różne niedouczone partyjniaki z podkomisji nazewniczej
              Rady Warszawy. Zapisują się do komisji aby wziąć dodatkową kasę, wiedzy i
              doświadczenia w rzeczonej dziedzinie nie mają za grosz, za to potrzebę zmiany
              niemal każdej opinii naszego zespołu (sami naukowcy!) - olbrzymią... W ten
              krajobraz wpisuje się Naczelny Kaczor, który metodą "szybkiej zmiany prawa"
              żąda od podwładnych omijania obowiązującego przepisu pięcioletniej karencji
              (zakaz uczczenia nazwą miejską patrona przed upływem pięciu lat od jego
              śmierci). I wymyśla tryby nadzwyczajne - do tej pory był jeden wyjątek -
              wiadomo jaki. Teraz obok Papieża jedną z takich postaci do natychmiastowego
              uczczenia, która "oczywiście" czekać nie może jest... no kto, drogie dziatki? -
              ...ano płk. Kukliński. Prawda, że jest to sprawa niezwykle pilna i przecież
              jakichś głupich pięciu lat nikt czekać nie będzie! Ale w końcu żyjemy w kraju,
              w którym co poniektóre namaszczone oszołomy wystawiają pomniki same sobie.
              Pzdr.
              • tom_aszek Re: Pytanie do Jarka Zielińskiego 27.12.05, 14:57
                jarekzielinski napisał:

                > podczas 15 lat (tak, tak!) pracy w Zespole Nazenictwa Miejskiego
                > napatrzyłem się i nasłuchałem dziwów nad dziwami. Warto by książkę napisać.
                Bardzo prosimy! Pomysł na piątkę!

                > ten sam oszołom, zasmakowawszy sukcesu "wywalczył" drugie
                > miejsce dla... tego samego patrona. No i mamy "Skwer Księdza Jerzego" dla
                > odmiany.
                Chodzę tamtędy prawie codziennie. Moim ulubionym widokiem jest zawsze duża grupa
                młodzieży żydowskiej gromadząca się pod krzyżem przy kamieniu na tym skwerze, bo
                to b. dobre miejsce na oglądanie miejsca po słynnym moście nad Chłodną (drugie
                ich ulubione miejsce to schody świątyni baptystów). Ekumenizm górą! :)

                Nota bene - w Warszawie jest przecież więcej przypadków, gdy ta sama osoba
                patronuje więcej niz jednej ulicy/placowi/skwerowi itp. - prymas Wyszyński,
                królowa Maria Kazimiera, Wołodyjowski...
          • freemason Henryk Świątkowski 27.12.05, 23:20
            jarekzielinski napisał:

            > Co do ulicy Henryka Świątkowskiego. Musiałbym sprawdzić po Świętach w
            archiwum
            > Zespołu biogram dołączony do wniosku. Nazwę zatwierdzono w 1977 i głowę bym
            > dał, że chodziło o uczczenie inżyniera-geodety z XIX w., autora
            > słynnej "Taryffy Domów" z 1852 r.

            Sprawdzałem to w Słowniku Patronów Ulic Warszawy (Warszawa 2002) i tam
            twierdzą, że chodzi właśnie o obrońcę w procesach politycznych za "sanacji",
            członka PPS i PZPR, ministra sprawiedliwości z lat 1945-56, a później dziekana
            Wydziału Prawa i Administracji 1958-62. Ale może się pomylili...

            pzdr.
    • przemyslaw.burkiewicz Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 27.12.05, 09:58
      Pan Krzysztof Czubiński bodajże.
    • allgau Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 27.12.05, 17:09
      osobiście jestem przeciwnikiem upolityczniania nazw, wolę zatem Sadową od
      Skorupki, Stołeczna od Popiełuszki i na szczęście nikt szacownego Foksalu nie
      zmienia na Pierackiego (jak przed wojna z rozpędu po zamordowanym w zaamchu
      ministrze uczyniono), wkurza mnie to zwłaszcza w mieście, w którym jest boom
      budowlany i masa ulic nienazwanych! Ale oczywiscie psujów nie brakuje, dlatego
      wole rondo Babka bo tak nazwali to skrzyżowanie warszawiacy, a nie rondo
      Radosława, wariactwo po prostu i oszołomstwo!
      • kosaciec Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 16:43
        allgau napisał:

        > wole rondo Babka bo tak nazwali to skrzyżowanie warszawiacy, a nie rondo
        > Radosława, wariactwo po prostu i oszołomstwo!
        Po koleji.Wielbiciele talentu Karola Wojtyły,skądinąd w przeciwieństwie do nich
        człowieka mądrego,przesadzają.Ale nazywanie ulic i placów imieniem Radosławów
        czy innych AK-owsko-Powstańczo-Warszawskich-Oddziałków-I-Grupek jest wielkim
        nieporozumieniem.Dlaczego?Znów będę politycznie niepoprawny..DLATEGO,ŻE ZGRAJA
        OWYCH PALANTÓW Z AK PRZYNIOSŁA SWOIM LEKKOMYŚLNYM,KRWAWYM 63-DNIOWYM
        HEPENINGIEM ZAGŁADĘ KAWAŁOWI MIASTA,I NA PAMIĘĆ NIE ZASŁUGUJE,NA POTĘPIENIE
        NAJWYŻEJ.Od początku wiadomo było,że ta konfrontacja (z dużo lepiej wyszkolonym
        i uzbrojonym przeciwnikiem)skończy się masakrą,a czekanie na pomoc ruskich i
        1AWP to czekanie na Godota..Proponuję więc poczekać,aż wyzdychają siwe
        niedobitki Parasdoli,Żmij,Radosławów i Kampinosów,i powoli wracać do dawnych
        nazw.Niech więc patronami ulic i placów będą ci,którym coś zawdzięczamy,a nie
        ci przez których coś straciliśmy.
        • przemyslaw.burkiewicz Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 17:17
          Kosaciec, uważaj bo Cię zamkną za te słowa...Popieram całkowicie. Szkoda że
          nikt nie mówi, jak podczas Powstania warszawiacy przeklinali powstańców, ze im
          się szopek zachciało, a w mieście brak chleba, wody, lekarstw....
          • max_meyer Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 17:23
            Dużo racji w tym jest ale po co od razu te słowa o
            "wyzdychaniu siwych niedobitków"??
            Panie Kosaciec to nie 1948 rok...Bierut też już nie żyje...
            • kosaciec Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 17:32
              Dopiero się rozkręcam.Bierut Bierutem,a ja dla uczczenia zasranych i
              odmóżdżonych "bohaterów" z Powstania Warszawskiego(Bór i jego koledzy)proponuję
              grupowo Nagrodę Darwina :www.office-system.com.pl/rycerz/Darwin.htm
    • max_meyer Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 17:32
      A i jeszcze jedno:
      Szkoda że dziadów z AK nie dotłukł płk.Różański,co Kosaciec?
      Nie byłoby problemu...
      • kosaciec Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 20:34
        max_meyer napisał:

        > A i jeszcze jedno:
        > Szkoda że dziadów z AK nie dotłukł płk.Różański,co Kosaciec?
        > Nie byłoby problemu...
        Nie wszyscy z AK dali się zmanipulować i wrobić w Powstanie-niektórzy
        autentycznie walczyli o wolną Polskę,a nie o posadę dla tchórzliwych zbiegów
        osiadłych w Londynie.A pan Różański był pospolitym czerwonym sku..synem!!
        • jarekzielinski Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 28.12.05, 23:00
          Kosaciec, spokojnie - to nie forum polityczne...
    • kosaciec Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 29.12.05, 00:02
      Tak jest,ob. ekspercie-ugrzeczniam sie raz na zawsze.A tym czasem,jako ze
      wlasnie stracilem prace i mam dola,jade witac Nowy Rok w puszczy pod Augustowem.
      • walek47 Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 29.12.05, 20:46
        Jedż i nie wracaj,jednego oszołoma będzie mniej.
        • no.morro Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 04.01.06, 15:36
          Faktycznie z tymi nazwami różnych powstańczych baonów to przesada. Należy oddac
          honor Zośce, Parasolowi, Krybarowi itd. bo to wspaniali ludzie. Nawet
          Radosławowi się nalezy już ta Babka ale mam wątpliwości czy cokolwiek Monterowi
          i Borowi-Komorowskiemu.
          Panie Jarku, czytając Pana tekst prawie się popłakałem ze śmiechu:)
    • kosaciec Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 04.01.06, 16:37
      Jak o tym powstaniu..Wśród patronów naszych ulic brakuje panów płk
      Karola"Wachnowskiego" Ziemskiego oraz mjra Stasia
      Błaszczyka,ksywa "Róg"-panowie postanowili,że warto uczynić z siebie żywy cel w
      scenerii Starego Miasta-wprawdzie ostatecznie stchórzyli i uciekli,ale-jak to
      bohaterowie-zostawili po sobie mase fajnych ruin..Na Stare wjechali Niemcy i
      poleciał Zamek,Katedra,Jezuici and more..Himmler rzucił do tłumienia Powstania
      samą śmietankę:Reinefartha,Dirlewangera(taki wrażliwy,ciepły człowiek!!)no i
      Bronka Kamińskiego-mozna było ocenić trzezwo sprawe i sie poddac-ale nie,lepiej
      obrócic miasto w gruzy prawda?
      • przemyslaw.burkiewicz Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 04.01.06, 16:46
        Ulica 22-go Lipca (Rembertów)w roku 1998 otrzymała za patrona Ziemskiego-
        Wachnowskiego.
        • no.morro Re: Komunistyczne ulice w Ząbkach 04.01.06, 18:23
          Wiesz kosaciecu, do żołnierzy nie można miec pretensji. Gdy sie walczy to
          niestety nie można mieć wątpliwości. Inna sprawa to kwestie decyzji o podjęciu
          walki.
          ps. wysłałem Ci coś. Może się przyda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka