tarantula01
24.04.06, 12:02
Taki oto artykuł znalazłem w GW:
Dywity proponują inną trasę obwodnicy
Rafał Płoski 05-04-2006 , ostatnia aktualizacja 05-04-2006 19:37
Gmina Dywity zmienia miejscowe plany zagospodarowania tak, by olsztyńska
obwodnica ominęła Kieźliny, Dywity i Różnowo oraz jezioro Wadąg.
Gdy pod koniec stycznia zaczęły się konsultacje społeczne związane z budową
drogi, zaprotestowali mieszkańcy miejscowości leżących na jej trasie. Co
ciekawe, takie emocje obwodnica wywołała tylko w gm. Dywity. Takich problemów
nie było w innych rejonach. Dlaczego? Bo w gm. Gietrzwałd, Stawiguda, Purda,
Barczewo radni już kilka lat temu przygotowali grunt pod olsztyńską
obwodnicę. - Mamy na nią pas szerokości co najmniej stu metrów - mówi Jan
Omelan, wójt gminy Purda. - Ziemia czeka już od 2001 roku. Nie wydajemy zgody
na żadną zabudowę w tym pasie. Dlatego teraz obwodnica nie powoduje konfliktu
mieszkańców z drogowcami.
Podobnie jest w gminie Gietrzwałd. Tu rezerwa pod obwodnicę została utworzona
nawet rok wcześniej niż w Purdzie. Od 2000 roku wzdłuż planowanej trasy gmina
lokuje tylko przedsiębiorstwa i firmy, nie powstają tu domy mieszkalne. - By
wykorzystać atut obwodnicy dla rozwoju biznesu w gminie i uniknąć
niezadowolenia mieszkańców - uzasadniają w urzędzie. Tak samo jest w
Stawigudzie.
Zupełnie inną politykę prowadziła gm. Dywity. Tamtejsze władze jako jedyne
nie uwzględniły obwodnicy w planach zagospodarowania terenu, nawet po 2000
r., gdy powstały plany budowy trasy. Wójt tłumaczy, że to dlatego, że wiele
osób chciało się tu osiedlać i szukało ziemi pod budownictwo mieszkaniowe. -
Osiedlają się u nas głównie mieszkańcy Olsztyna, którzy uciekają od
zatłoczonego miasta - tłumaczy Jacek Szydło, wójt Dywit.
- Gdy opracowywaliśmy trasę i jej przebieg przez Kieźliny i Dywity w 2000 r.,
żadnych domów i osiedli tam nie było - opowiada Hanna Jędrasik, szefowa
warmińsko-mazurskiego biura planowania przestrzennego, które przygotowało
wstępną koncepcję obwodnicy. - Gdyby gmina wtedy wyznaczyła pas pod drogę,
nie byłoby dziś kłopotów i budowa ruszyłaby szybciej.
Czy gmina informowała kupujących działki o planowanej obwodnicy? Jacek
Szydło: - Gmina nie była właścicielem działek, które teraz znalazły się przy
lub na trasie planowanej obwodnicy. Ta ziemia należała do osób prywatnych i
spółdzielni Kieźliny. Przebieg obwodnicy i różne jej koncepcje nie były
tajemnicą. Mało kto jednak wierzył, że plany te zostaną zrealizowane, bo o
konieczności obwodnicy mówi się już od wielu i ciągle jest to tylko
perspektywa.
W efekcie problem mają dziś mieszkańcy domów w Dywitach i Kieźlinach, które
znalazły się na planowanej trasie bądź w pobliżu obwodnicy. Dlatego
protestują przeciwko tej inwestycji. Jednak mimo protestów drogowcy mogą ich
przymusowo wywłaszczyć i odkupić ich działki pod drogę. Ten los może spotkać
w Dywitach i Kieźlinach od kilku do kilkudziesięciu rodzin. Drogowcy
zapewniają, że będą starać się tego uniknąć. - Uwagi mieszkańców Dywit
uwzględni projektant, który przygotuje kilka wersji drogi - mówi Karol
Głębocki, rzecznik olsztyńskiej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Co będzie, gdy drogowcy i projektanci nie znajdą lepszej trasy dla obwodnicy
od już istniejącej propozycji? Szydło: - Inwestor musi więc brać pod uwagę
opinie społeczności, której dotyczy inwestycja.
Teraz gmina proponuje, by trasa ominęła Kieźliny, Dywity, Różnowo i jez.
Wadąg po wschodniej stronie. Taki zapis ma znaleźć się dopiero teraz w
przygotowywanym Studium Zagospodarowania Przestrzennego Gminy.
Obwodnica ma mieć 36 km. Otaczać ona będzie Olsztyn od południa i wschodu.
Łączyć będzie drogę nr 16 i 51. Zacznie się przed Dajtkami, a skończy za
Dywitami. Inwestycja ma się zacząć w 2010 r.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3262998.html
Dywity to taki Konstancin Jeziorna jesli chodzi o zamożność nowoosiedlających
się mieszkańców z Olsztyna i na tym kończą się podobieństwa. Oczywiście na
lokalną skalę.
Gmina potrzebowała widać pieniędzy.