Dodaj do ulubionych

Upierdliwa sąsiadka

25.04.06, 11:50
Witam!
1.5 roku temu kupiłem mieszkanie w W-wie (tu się urodziłem, mieszkałem pewien
czas poza stolicą, tu studiowałem, tu pracuję). Budynek stary (mieszkam na 4
piętrze), remontuję moje 50m sukcesywnie i mieszkanko jest naprawdę niczego sobie.
Jak się wprowadzałem (około 21.00 - przedostatni kurs) sąsiadka z parteru
zaczęła wrzeszczeć cyt.
Sąsiadka: -"ile razy jeszcze będę walił tymi drzwiami" (drzwi się zamykają
automatycznie ,ale nie trzaskają... standardowe z domofonem)
Ja: -"jeszcze tylko jeden raz"
Sąsiadka: -"bo zaraz ja cię pier...lne"
Ja: tu już nic nie odpowiedziałem tylko obładowany wszedłem na 4te piętro

Z wszystkimi sąsiadami żyję w zgodzie (są i starsi i młode małżeństwo), mówimy
sobie "dzień dobry". Z sąsiadką z parteru też starałem się żyć w zgodzie (na
moje "dzień dobry" nigdy nie odpowiedziała - więc po jakimś roku bez
odpowiedzi przestałem zwracać na nią uwagę i traktuję ją jak powietrze).

Sąsiadka przy każdej okazji (remont - np: układanie parkietu - zaznaczam, że
nigdy nie przekraczam magicznej bariery 22:00) dzwoni domofonem ile wlezie,
wygląda to mneij więcej tak:
Domofon: -"Kur.a, ile jeszcze będziesz zatruwał mi życie chamie! Dzieci chcą
spać!" (od siebie dodaje, że babka z parteru NIE MA DZIECI)
Ja: -"Zapraszam na górę, porozmawiamy jak ludzie"
Domofon: -"AAAAaaaaaa nie będę z Tobą rozmawiać gó..arzu"
Ja: -"Proszę Panią - cisza nocna obowiązuje od 22:00 - mamy 21:40, proszę
dzwonić na Policję, dowidzenia"

i masa podobnych dzwonków przy każdej nadarzającej się okazji. Raz szanowna
sąsiadka z parteru zaczęła "drzeć japę" na ekipę budowlańców, którzy znosili
swoje maszyny (wiedziała, że pracowali u mnie), zwyzywała ich od chamów,
gnojków itp. Nie wytrzymałem i podczas jej darcia zbiegłem z 4 piętra na dół.
Oczywiście usłyszała na klatce schodowej, że szybko się zbliżam, uciekła i
zamknęła za sobą drzwi. Darła sie za zamkniętymi drzwiami robiąc aferę. Moje
prośby aby otworzyła drzwi i porozmawiała o tym co ją boli spełzły na niczym.
Oczywiście sąsiedzi powychodzili z mieszkań zobaczyć co się dzieje (było już
około 22:10). Odpuściłem, wróciłem na górę.

Szanowna sąsiadka zwróciła uwagę, iż mój 10 letni wóz jest zarejestrowany na
lubelskich blachach - wygarnęła mi w ferworze walki przez domofon, żebym
wracał skąd przyjechałem, a nie zatruwał jej życie w Warszawie.

Moja ulubienica ma w zwyczaju wieszać pranie między 2 drzewami na przeciwko
wejścia do klatki schodowej (mieszkamy na osiedlu 4-piętrowych bloków i taki
widok jest ewenementem w tej okolicy). Wiesza również regularnie dywany na
poręczy klatki schodowej na zewnątrz budynku (naprawdę zabawny widok - tylko,
że przestaje mnie on już bawić). Na 4-tym piętrze jest zawsze sprzętnięte(na
innych piętrach również) - albo ja albo sąsiadka z naprzeciwka (życzę każdemu
takiego sąsiada - super babka) sprzątamy regularnie. Niestety parter to już
inna bajka - syf, bród, ulotki, sanki, buty, stare szafki itp.

Ostatnio szanowna sąsiadka zrobiła mi i mojej żonie awanturę na klatce
schodowej gdy wyjąłem jej wycieraczkę spod drzwi wejściowych do klatki, tak by
nie blokowała ich gdy samoczynnie się zamykają. Afera nie z tej ziemi. Znowu
wyzwiska od hołoty, gó..arzy, chamów itp...

Przestało to być dla mnie śmieszne. Starałem się jak mogłem ignorować takie
zachowania, ale ona skutecznie zatruwa mi życie (podobne historie zdarzały się
młodemu małżeństwu, które również mieszka w tej klatce). ZAMIERZAM WYKOPAĆ
TOPÓR WOJENNY.

PROSZĘ O OPINIE co w podobnym wypadku mam robić, aby mojej "ulubienicy"
odechciało się odzywać do mnie i mojej rodziny, aby przestała nas nękać
domofonami, awanturami na klatce i urządzać sceny. Pani ma psa (niedużego),
który jak go wypuści frywolnie lata sobie po osiedlu (bez kagańca i smyczy),
robi gdzie popadnie itp. Chyba od tego punktu wyjdę...

Czy mieliście (macie) podobne problemy?
Co w taki przypadku (robicie) zrobiliście?

Pozdarwiam
Obserwuj wątek
    • Gość: kixx Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 12:12
      ogolnie nie nie ma czego zazdroscic
      tylko taka mala uwaga-cisza nocna to nie wszystko-u mnie na osiedlu jest zakaz
      prowadzenia robot uciazliwych dla otoczenia ze wzgledu na halas w godzinach 20-
      8 w dni powszednie oraz przez caly dzien w soboty i niedziele.I mysle ze jest
      to dobre rozwiazanie-zadna przyjemnoscia jest sluchanie wiertarki o 21,59 w
      niedziele wieczorem
      • sebpl Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 12:24
        "Ja tez Pania kocham"
        Uzywaj tej formulki zamiast standardowego "pomidor".
        Na poczatku zbaranieje, potem bedzie chciala Cie wybic z rownowagi, a po
        czwartym twoim usmiechu i spokojnym "Ja tez Pania kocham" zawinie sie na piecie
        i schowa do swej nory.
        Opini na Twoj temat nie zmieni, ale dwa razy dluzej sie zastanowi zanim zacznie
        awanture.
        • umfana Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 12:32
          Współczuję Ci... Głupia prostaczka z tej baby i tyle. Szkoda że na takich chamów
          nie rady i prawa.
          :(
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 12:39
            Właśnie się zastanawiam, czy jak ewentualnie Pani zapłaci 100zł za pieska
            biegającego samopas po podwórku - czy to poskutkuje. Może zacznę robić zdjęcia
            tego prania na klatce i na owych wspomnianych drzewach. Zaniosę je pewnego razu
            do spółdzielni i spytam się czy mogą coś z tym zrobić, bo ja w żaden sposób nie
            mogę nakłonić szanownej Pani do zmieny stylu bycia.
            • umfana Myweb zrób tak! 25.04.06, 12:50
              Ja poddałam się sąsiadom syfiarzom i mam zsyp oraz slams na klatce schodowej pod
              drzwiami do mojego mieszkania. Najgorsze jest to że ja płacę za czynsz a kochani
              sąsiedzi nie i to oni dewstują korytarz i zastawiają go po prostu śmieciami!
              :(
              • myweb Re: Myweb zrób tak! 25.04.06, 12:57
                umfana - szczere wyrazy współczucia. Czy z takimi delikwentami o jakich mówisz
                nie może sobie dać rady spółdzielnia? Nie płacą, syfią... Niby żyjemy w
                państwie prawa... Choć wiem, że to zdanie może brzmieć śmiesznie.

                Apropos: w mojej klatce nigdy nie widziałem sprzątaczki - a spółdzielnia jest
                zobowiązana sprzątać ją co jakiś czas (z tego co pamiętam to raz w tygodniu, a
                parter 2 razy w tygodniu - chyba, że istnieje potrzeba częstszego sprzątania).
                Niestety - w spółdzielni pewnie siedzą ludzie podobni do Twoich sąsiadów.

                Pozdrawiam
                • umfana Spółdzienia 25.04.06, 13:00
                  Jest tak samo bezsilna jak ja. Musieliby tylko ich eksmitować na bruk, więc...
                  • myweb Re: Spółdzienia 25.04.06, 13:02
                    smutne - że nie można wywalić na zbity pysk ludzi, którzy zatruwają życie innym,
                    nie płacą za mieszkanie i uważają się za Panów na włościach.
        • dzien_doberek Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:06
          W stosunkach z sasiadami nie zawsze sprawdzaja sie schematy czasowe lub
          powolywanie sie na przepisy. Po pierwszej uwadze z jej strony trzeba bylo
          zareagowac "ze wspolczuciem i zainteresowaniem" czemu miala pretensje. Pewnie
          byla oburzona Twoja reakcja na jej żądania na wstepie, od tej pory Cie
          nienawidzi i stara sie uprzykrzac zycie. Postaraj sie ja zrozumiec, i nie
          halasuj wieczorami. Ludzie moga klasc sie spac jeszcze przed godzina 22, maja
          prawo do spokoju.. Mozliwe, ze tamta sasiadka od lat nie slyszala takiego
          halasu wieczorem, wiec miala prawo sie wkurzyc. Wazne jest jak Ty sie
          zachowales na jej (mozliwe chamskie) zachowanie. Podejrzewam ze ja olales, wiec
          teraz macie wojne.

          PS: Moze by tak jej kwiaty przez kogos przekazac ;) Niech mysli ze ta "wojne"
          wygrala i sie uspokoi..
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:18
            Po pierwsze - nie hałasuję. Jak już robię remont np: podłogi - to musi ekipa
            jakoś wycyklinowac przez 2h pomieszczenie - przecież nie będą robić tego ręcznie
            papierem ściernym.

            Pani słyszała odgłosy remontu do niedawna od innego młodego małżeństwa z 3
            piętra - z tym, że tam polazła na górę i wq....ony ojciec sąsiada zje..ał ją jak
            przysłowiową "burą sukę" i mają spokój (przynajmniej tak mówią).

            Nie dajmy się zwariować - jeśli mam łazienkę, która nie była remontowana od 30
            lat - a taką mam, to muszę ją całą wyremontować i te kilkadziesiąt otworów
            wywiercić (podwieszany wc, grzejnik, szafki). To, że szanowna Pani uważa, że na
            parterze najbardziej słychać wiertarkę za 100 zł z marketu i anonsuje mi to
            domofonem bo normalnie porozmawiać z ludźmi nie potrafi jest smutne. Do tej pory
            nie znałem podobnego człowieka.
          • tom_aszek Kwiaty? 26.04.06, 13:23
            dzien_doberek napisał:

            > PS: Moze by tak jej kwiaty przez kogos przekazac ;)

            Np. Kwitnący kaktus lub agawa w gustownej doniczce ceramicznej...
            Jeżeli myweb mieszka bezpośrednio nad nią, to można przekazać bezpośrednio, z IV
            p. na parter dotrą szybko... (Inspiracja: studenci vs. baronowa Krzeszowska w
            "Lalce" Prusa)
        • tom_aszek Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 13:20
          > "Ja tez Pania kocham" (...)
          > Na poczatku zbaranieje, potem bedzie chciala Cie wybic z rownowagi, a po
          > czwartym twoim usmiechu i spokojnym "Ja tez Pania kocham" zawinie sie na piecie
          > i schowa do swej nory.

          Taaa... A po całonocnym przemyśliwaniu tego co usłyszała poleci do żony myweba z
          donosem, że ów czynił jej wyznania miłosne. Wiesz jak to może podziałać na
          niewiaste w ciąży?!
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 12:31
        kixx - mogę zrozumieć wszystko, ale an Boga, niech mi Sąsiadka nie gada, że u
        niej tak słychać jak ja wiercę 4 otwory pod wieszak. Sam poszedłem kiedyś
        sprawdzić na parter jak słychać wiercenie wiertarką z 4-go piętra i uwierz mi,
        że prawie wogóle nie słychać.

        Babka postawiła sobie za punkt numer jeden w swoim życiu doprowadzenie mnie i
        moich bliskich do "szewskiej pasji". Jeśli pytam się sąsiadów czy przeszkadzam
        im moim "uciążliwym" remontem (nie robię tego przecież cały czas - bo ile można
        remontować 50m mieszkanie) - nigdy nie zdarzyło się, aby odpowiedź była
        twierdząca, a przecież sąsiadka z naprzeciwka czy pode mną MOCNIEJ ODCZUWA
        ewentualny remont niż 4 kondygnacje niżej.

        Sąsiedzi zgodnie mówią, że "ta z parteru" już taka jest i trzeba się
        przyzwyczaić - A JA NIE CHCĘ SIĘ PRZYZWYCZAIĆ do ciągłych wyzwisk pod moim
        adresem i jej burackiego stylu życia (wiszące gacie rozwieszone między drzewami,
        czy dywany na klatce). Mógłbym się pogodzić z jej biorczym podejściem, ale tylko
        i wyłącznie jeśli nie wtrącała by się do mojego życia.
        • Gość: kixx Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 12:52
          potyczki doprowadza do wojny-jesli nie masz duszy wojownika ,albo wiecej do
          stracenia-np samochod stojacy bez opieki jest latwym celem,to lepiej sobie
          odpusc

          • umfana Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 12:54
            Gość portalu: kixx napisał(a):

            > potyczki doprowadza do wojny-jesli nie masz duszy wojownika ,albo wiecej do
            > stracenia-np samochod stojacy bez opieki jest latwym celem,to lepiej sobie
            > odpusc
            >
            Ja nie mam takiej duszy i odpuściłam... Ledwo dostaję się do swojego mieszkania :(
            • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:00
              Problem polega na tym, że odpuszczam już od 1.5 roku, a wysiłki Szanownej Pani z
              parteru się nasilają. Żona jest w zaawansowanej ciąży a ta kobieta jej żyć nie
              daje i jak tylko może robi awantury na klatce. Po mnie to spływa, ale małżonka
              się denerwuje i np: myśli tylko o porannym zajściu przez cały dzień.
              Dlatego wydaje mi się, że to zaszło ciut za daleko, żeby pozwalać sobie na więcej.
              • Gość: kixx Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 13:03
                no to wojna
                sugeruje zabicie baby i zakopanie w ogrodku
                • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:07
                  To rozwiązanie nie wchodzi w grę, za wiadomych względów.
                  • Gość: kixx Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 13:09
                    wiem,wiem
                    lato idzie,bedzie czuc pod oknami
              • umfana Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:05
                Chyba tylko uciekać zostaje!
                :(((
                • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:09
                  Hmm... Nie kupiłem tego mieszkania i nie remontuję go, żeby mnie jakieś babsko z
                  niego wykurzyło. To moje pierwsze mieszkanie i mam do spłacenia jeszcze trochę
                  rat (nie dużo ale zawsze).
                  • umfana Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 21:07
                    Poza tym można trafić z deszczu pod rynnę :(((
              • Gość: tez miałęm problem Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 26.04.06, 15:01
                Pamiętaj że nie sztuka wjechać czołgiem, najlepsza wojna to taka której nie widać.
                Pozornie daj sobie spokój i ...działaj, jakiś klej w zamek, a moze polecieć po
                całej futrynie - niech siedzi u siebie, wiadro wody wlane przez próg nocą,
                trochę atramentu na wietrzący się dywanik, zapałka w dzwonek i płonąca gazeta z
                g..nem w środku na wycieraczkę, ogłoszenie agencji towarzyskiej pod jej numer
                telefonu lub adres, cegła nocą w okno jest też skuteczna.
                Oczywiście najlepiej gdy jesteś na urlopie od paru dni i zamiast siedzieć na
                grillu robisz sobie nocny wypad do siebie...
            • olek.olek Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:00
              umfana napisała:

              > Gość portalu: kixx napisał(a):
              >
              > > potyczki doprowadza do wojny-jesli nie masz duszy wojownika ,albo wiecej
              > do
              > > stracenia-np samochod stojacy bez opieki jest latwym celem,to lepiej sobi
              > e
              > > odpusc
              > >
              > Ja nie mam takiej duszy i odpuściłam... Ledwo dostaję się do swojego
              mieszkania
              > :(
              >
              Jeżeli to moherówa z PiSdy to nie masz brachu szans !
          • Gość: znawczyni Idź do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 12:59
            Poproś o pomoc miejscowego proboszcza. Powiedz mu o wszystkim
            i poproś o pogodzenie Was i wyjaśnienie sobie w jego obecności
            wszystkich żalów (zarówno Twoich, jak i tej pani).
            Musisz zrozumieć, że wśród nas są także osoby chore psychicznie
            lub półpsychicznie i sprawia im przyjemność doprowadzanie kogoś
            do szewskiej pasji. To swego rodzaju sadyści. Musisz być bardzo
            odporny, czyli najlepiej oobjętny. Stosuj poradę Sebpla - może
            kobieta wreszcie się trochę przymknie. Tu nie chodzi o Ciebie
            w tym wszystkim. Ona po prostu zawsze musi mieć "ofiarę".
            A tak w ogóle to współczuję.
            PS. Ja też mam problem. Sąsiadka specjalnie chodzi pod moimi
            oknami z wiecznie szczekającym psem, bo kiedyś ją niezwykle
            grzecznie poprosiłam, by dała mi pospać w weekendy. Skutek
            jest odwrotny. I też nie wiem, co robić.
            • Gość: kixx Re: Idź do księdza IP: *.acn.waw.pl 25.04.06, 13:00
              nakarm psa
              • Gość: znawczyni Pieseczek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 13:10
                Kixx ma zwykle niezwykłe spojrzenie na świat.
                Choć lubię zwierzęta, tutaj wyjątkowo zgadzam się z Kixxem.
                Tylko nie zostawiaj odcisków na kiełbasie :), bo sąsiadka
                na pewno wezwie policję i powie, że to Ty otrułeś jej kochanego
                pieseczka.
                PS. do KIxxa: A może wyświadczysz forumowemu koledze przysługę
                i wystąpisz w roli księdza lub policjanta?
                • d.z Re:Uwaga 25.04.06, 13:23
                  Ja mimo wszystko nie polecam metod związanych np. z uśmierceniem pieska lub
                  eskalacją problemu.
                  Uważam, ż emożesz się podjąć próby "kupienia" kobiety.
                  Zwyczajnie odżałuj, kup pare jakiś większych czekolad i jak będziesz wracał do
                  domu a ona zacznie krzyczec to powiedz: "A ja mam dla pani prezent" i daj
                  czekoladę. Miłego dnia i do widzenia.
                  Innym razem kupić parę babskich gazet i jak krzyczeć zacznie wyciągnąć z teczki
                  z tym samym tekstem.
                  Ta metoda oczywiście ma swoje niebezpieczeństwo, iż nic koniety nie nauczy ale
                  Ty będziesz mieć pewność, iz wykorzystałes wszelkie nieinwazyjne dostępne Ci
                  środki.
                  • myweb Re:Uwaga 25.04.06, 13:25
                    Narazie zastosuję pomysł sebpl z textem:

                    "Ja tez Pania kocham"

                    zobaczę na ile to poskutkuje
                  • Gość: dirgone Re:Uwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 13:44
                    Mam nieprzyjemność znać podobnego typu upierdliwą osobę. Czekoladki moga tylko
                    taka rozjuszyć, gdyż zeżre po cichu wszystkie z wielkim smakiem, ale następnego
                    dnia cały blok będzie wiedział, że sąsiad próbował ją otruć i jak ona strasznie
                    po tych czekoladkach cierpi (przykład z zycia rodzinnego, niestety)
        • dzien_doberek Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:14
          >A JA NIE CHCĘ SIĘ PRZYZWYCZAIĆ do ciągłych wyzwisk pod moim
          > adresem i jej burackiego stylu życia (wiszące gacie rozwieszone między
          drzewami
          > ,
          > czy dywany na klatce).

          Tak niestety bywa kiedy sie kupuje mieszkanie w burackiej dzielnicy, w
          burackiej kamienicy z mieszkancami burakami..
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 13:20
            Problem polega na tym, że dookoła tego nie widać - tylko "ten osobnik" płci
            żeńskiej zachowuje się w ten sposób. Skąd ludzie to wynoszą - chyba z domu.
            • Gość: franio_manio Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.04.06, 13:52
              Po pierwsze, nie przejmować się. Po drugie, pozyskać sojuszników. A trzeba
              pamiętać, że nie wszystko co dozwolone jest dla innych przyjemne, np. remont
              przez siedem dni w tygodniu 0d 6-22 jest męczący najbardziej dla tych, którzy
              muszą przebywać w tym czasie w domu. Pamiętać, trzeba też że nie wszyscy chodzą
              do pracy. Są tacy, którzy pracuja w domu i trudno im znieść halas. MOżemy sie
              starać, ale nasze działanie zepsuje czasem jeden fachowiec, albo coś zniszczy
              na klatce, albo nabluzga komuś i nabrudzi. POtem człowiek nie wie za co ma
              świecić oczami. Zawsze warto pamiętać, że my też popelniamy błędy. I że możemy
              sie do tego przyznać jak trzeba.
              I jak sie o tym pamięta, to łatwiej walczyć o swoje. Ja parę razy
              przeprowadzałem sie i remontowałem mieszkanie. Początkowo byłem bezradny wobec
              aktów agresji, ale potem zrozumiałem, że łatwo sie z nimi można uporać, bo
              zwykle nie odnoszą sie do konkretnych spraw, lecz ktoś upierdliwy po prostu
              chce leczyc przy mojej pomocy swoje problemy. Ponieważ nie boję sie pomieść
              konsekwencji za swoje dzialania, bo przecież nic brzydkiego nie robie, stosuję
              takie same wymagania wobec agresywnych jak oni wobec mnie mówię im prosto w
              oczy co mi się nie podoba (czasami bardzo ostro). I mam święty spokój, a oni
              zwykle sie mnie boją (ale i szanują). Ale nigdy nie ubliżam, nie wolno być
              chamem.
              W starszych domach takie agresje bywają związane z jakimś geszeftami z
              administracją, ktora czasanmi kiwa lokatorów i wtedy lubi mieć jakiegoś kabla-
              rozbijacza. Przy kims takim trudno się jest dogadać. Dlatego warto w takich
              sytuacjach przyjrzeć sie papierom wspólnoty lub spółdzielni. Polecam.
              Jeden, który mnie atakował sam nie placił za reklamę swojej firmy na balkonie i
              nie miał na to nawet zgody. Drugi, podpisywał i ukrywam przed czlonkami
              wspólnoty wszystkie kwity ważne dla mieszkańców, a w tym czasie administracja
              ożynała wszystkich na 30 tys. rocznie (z 12 mieszkań!), trzeci nielegalnie
              zajmował półpiwnicy - miał tam warsztat i jeszcze kawałek wynajmował.
              Moja rada - poznaj swoje prawa i przyjrzyj się uwaznie temu co się dzieje. MIe
              daj się sprowokować i sam postępuj uczciwie.
              Trzymam kciuki.
              • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 14:08
                Do tej pory utrzymuję nerwy na wodzy, ale odbija się ta sytuacja na zdrowiu
                mojej żony. Zaczyna się mocno stresować taką sytuacją. Nie byłem w stosunku do
                niej chamski - nie wrzucam jej z grubej rury jak ona mi. Ale wydaje mi się, iż
                brak reakcji i starania o NORMALNĄ rozmowę z tą Panią nie prowadzą do niczego,
                tylko ją jeszcze bardziej rozsierdzają i utwierdzają w przekonaniu, że postępuje
                dobrze a nawet nas wychowuje (gó..arzy ze wsi).
                • p-iotr Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 15:06
                  Moze nastal czas zeby ją po ludzku opier.dolic?

                  pzdr
                  • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 15:09
                    Wydaje mi sie, że zniżanie się do jej poziomu udowodni jej, że to ona ma święte
                    zadanie mnie wychowywać... Potem rozpowie jak to cham ze wsi (na lubelskich
                    blachach) ja zwyzywal.
    • Gość: tomasz Re: Upierdliwa sąsiadka IP: 83.238.10.* 25.04.06, 15:12
      Oczywiście sąsiadka przesadza, ale i Ty nie jesteś bez winy.

      Uważam, że nie ma nic gorszego, niż przeciągający się remont robiony własnymi
      siłami. Po pierwsze taki remont ciągnie się latami, po drugie często jest
      robiony własnymi siłami po godzinach pracy a często również w weekendy. Powiem
      szczerze, że na miejscu sąsiadki też by mnie po paru miesiącach szlag trafił. Od
      razu mówię, że swój remont generalny robiłe przy pomocy ekipy fachowców, która
      pracowała przez 1.5 miesiąca od 9:00 do 17:00 wyłącznie w dni powszednie - i
      takich remontów bym też sobie życzył jako sąsiad.
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 15:23
        hmm...
        1) Mieszkam na 4 tym pietrze a Sąsiadka na parterze
        2) Robię remonty własnymi siłami (jesteśmy dopiero po studiach - i narazie nie
        zarabiamy po 30.000zl / miesiąc)
        3) Nie walę młotem udarowym po ścianach, i remont jednego pokoju nie trwa wiecznie
        4) Od jakiegoś czasu (6 miesięcy) nie robiłem w mieszkaniu nic poza zawieszeniem
        wieszaka i oświetlenia w 2 pomieszczeniach (tu również BYŁ PROBLEM - i wyzywanie
        od gnojków, chamów itp.)
        5) Jak rozumiem jej zapyziała wycieraczka, przez którą drzwi z domofonem się nie
        zamykają to również moja wina i dobrze, że za to dostałem opier..ol
        6) i wiele innych cennych uwag AKURAT TEJ Sąsiadki i nikogo innego to moja wina,
        moja wina, moja bardzo wielka wina.

        Nic tylko muszę zacząć się biczować
        • dzien_doberek Re: Upierdliwa sąsiadka 25.04.06, 16:42
          > moja wina, moja bardzo wielka wina.

          Wino ! ;)
    • Gość: lex błąd za błędem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 16:50
      1. Publicznie nazwałeś sąsiadkę "upierdliwa", to brzmi nieładnie - błąd.
      2. Jak Ci się coś nie podoba, dlaczego warczysz o tym na forum? Kogo to w końcu
      obchodzi? Może jesteś "chamem", jak twierdzi sąsiadka, ale tego nie
      dostrzegasz, tylko przedstawiasz się w jasnym świetle? - błąd.
      3. Mówisz o "toporze", to może być poczytane za groźbę - błąd.
      4. Nic nie dzieje się bez powodu :)
      • Gość: Lex2 Lex pisz bardziej profesjonalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 18:56
        Nie ma nic bez powodu ? :(((
        Na uczelni uczyli mnie,
        że raczej nie ma skutku bez przyczyny,
        to po pierwsze.
        Po drugie autor tematu faktycznie nie powinien dokazywać wiertarką późnym
        wieczorem, ponieważ może być to uciążliwe dla otoczenia.
        Babsztyl natomiast za wulgaryzmy i obrazę godności osobistej nieszczęśnika
        może, jak się postara, zasilić jakiś dobroczynny fundusz.
        Są teraz kamery i nagranie scenki nie powinno stanowić problemu.

        Prostszym jednak rozwiązaniem jest całkowita ignorancja pieniaczki.
        Może owa cierpi na jakąś przypadłość, co się niestety zdarza.
        Może w przeszłości zupa była za słona,
        albo matka w ciaży skakała z 3 pietra,
        albo porzycona, zawiedziona,
        albo była bardzo zdolna,
        a było jej dane ukończyć jedynie cztery klasy SP,
        a może wyrzucili ją z lokalnego kółka różańcowego.
        Jak widać przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele.

        PS.
        do autora tematu :

        Pamiętaj jednak,
        że najpierw zawsze jest akcja,
        a dopiero potem reakcja.

        Pozdr...
        • tom_aszek Re: Lex pisz bardziej profesjonalnie 26.04.06, 13:25
          Gość portalu: Lex2 napisał(a):

          > Pamiętaj jednak,
          > że najpierw zawsze jest akcja,
          > a dopiero potem reakcja.

          No, chyba że to lekarz idzie za trumną swojego pacjenta... :)

          (Wybaczcie czarny humor, ale jestem dziś w adekwatnym nastroju)
    • Gość: ja Sąsiadka to ja!!! IP: *.aster.pl 25.04.06, 19:51
      Ja jestem taką sąsiadką!! Rok temu wprowadziły się nade mna jakies wiesniaki
      chyba z Koła. Tatus kupił im mieszkanie i hulaj dusza. Najpierw remonty do 3 w
      nocy i ekipę budowlana wala moje prośby o cisze i spokój. Wiesniaki w całym
      mieszkaniu połozyły sobie płytki ceramiczne i jak paniusia przyjdzie w
      kozaczkach o 3 w nocy do domu to ja mam pobudkę jak się patrzy. Rozmowy z
      uzyciem słów ogólnie uznanych jako kulturalne nie zrobiły wrażenia podbnie
      kłótnie i policja wieś to wieś i brak szacunku dla innych a dom to nie sypialnia
      czy wojsko ze o 17 czy 22 gasimy swiatelka!! Dlaczego mam słuchac wiecznie
      wiercenia kucia tłuczenia o godzinie 17??? Moze w mysl tej zasady warsztat
      załozyć w mieszkaniu.
      Tak naprawdę tego typu sprawy mają dwa oblicza - nie znamy w twoim wypadku tego
      drugiego!
      • Gość: marjan Re: Sąsiadka to ja!!! IP: *.centertel.pl 25.04.06, 20:21
        Dokladnie, troche sie z tym zgadzam. Ludzie czasem przesadzaja, mialem podobne
        sytuacje ale ludzie nie reaguja na zwykle zwrocenie uwagi. Proponuje wezwac
        straz miejska i wyjasnic sobie kto ma racje.
        a jak to nie pomoze to...
        mała anegdota
        Kiedys mieszkalem w bloku i nade mna sasiad wynajal mieszkanie studentom z
        jakies wsi. Od pierwszego dnia imprezy, drzwi walily do bialego rana, halas,
        muzyka i tabuny kolegow. Cale wieczory na balkonie, picie alkoholu, z okien
        czasem lecialy butelki. Sasiedzi oczywscie zwracali uwage, byla kiedys policja
        ale to nie dalo efektu.
        Efekt przyniosla dopiero wizyta kilku roslych miejscowych ktorzy obili im ryja.
        Imprezy skonczyly sie od razu...
        • sceptyk Niedokladnie 25.04.06, 20:24
          Gość portalu: marjan napisał(a):

          > Dokladnie, troche sie z tym zgadzam.

    • Gość: MB Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.chello.pl 25.04.06, 22:37
      Może nie miałem doświadczeń tak drastycznych, ale jak przez dłuższy czas pewna stara baba się czepiała i czepiała i... to w pewnym momencie nie wytrzymałem i tak jak pisałeś a propos tego drugiego młodego małżeństwa - zjechałem babę równo... Teraz omija mnie łukiem:)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 08:51
        Witam i pozdrawiam wszystkich!

        Uwierzcie mi, że staram się znaleść winę również po swojej stronie (mogłbym
        zrozumieć wkurzenie sąsiadki jeśli mieszkałaby pode mną, obok mnie, 2 piętra
        niżej - ale na Boga nie 4 kondygnacje niżej). Szanowną Panią denerwuje wszystko
        co związane jest z nami - niestety(wkońcu jesteśmy najmłodsi w budynku).

        Przykład dywanów, gaci, wycieraczki wskazuje dobitnie, że traktuje Ona klatkę
        jako swój prywatny folwark.

        Będę starał się ją ignorować - ewentualnie "JA TEŻ PANIĄ KOCHAM" zastosuję jak
        już zaczerwieni się od krzyku, przy najbliższej okazji.

        Dzwinym trafem od wczoraj nie działają drzwi wejściowe do klatki schodowej (te
        same w które Sąsiadka wkładała wycieraczkę) - czyli domofon jest bezużyteczny.
        Ehhh...

        Nie wiedziałem, że dorośli ludzie potrafią być na tyle upierdliwi - człowiek
        uczy się całe życie.
        • Gość: lex Do myweb Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 09:29
          Znów piszesz brzydko "upierdliwi", więc nie możesz być dobrym człowiekiem.
          c.b.d.o.
          :)
          • myweb Do myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 09:42
            Gość portalu: lex napisał(a):

            > Znów piszesz brzydko "upierdliwi", więc nie możesz być dobrym człowiekiem.
            > c.b.d.o.
            > :)

            Wiem - jestem ZŁY ;)
            pozdarwiam
            • Gość: lex Do myweb Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 10:13
              Napisałeś:
              > ...jestem ZŁY ;)
              *No więc w czym problem? Przyznałeś się publicznie :)
          • 0_ko Do lex 26.04.06, 10:08
            Gość portalu: lex napisał(a):

            > Znów piszesz brzydko "upierdliwi", więc nie możesz być dobrym człowiekiem.
            > c.b.d.o.
            > :)
            ---------------------------------------------------------------------

            Upierdliwa sąsiadka,
            jest upierdliwą sąsiadką i tego się zmienić nie da.
            Krótko a dobitnie.

            Można ewentualnie napisać że sąsiadka o osobowości patologicznej z zaburzeniami
            psycho-somatycznymi o pieniaczym zabarwieniu.
            Lepiej brzmi ?

            Ona mu wymuśla, obraza go na każdym kroku i dlatego Twoim zdaniem on jest złym
            człowiekiem ?
            Paranoja !
            To co, ma mówić że deszcz pada jak mu pluje flegmą prosto w oczy ?

            Łopatologiczny przykład :
            Wyobraź sobie, że sąsiadka Ciebie wyzywa systematycznie przy kazdej
            nadarzającej się okazji od q-u-r-e-w,
            a Ty potem powiesz:" ... miła i uprzejma sąsiadka się zdenerwowała,
            biedactwo....".
            Pozdr..... :)))
            • Gość: lex Do O_ko Re: Do lex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 10:15
              Ty też brzydko piszesz "upierdliwa". Uważasz, że "upierdliwy" to ładne słowo?

              • 0_ko Do : Do lex 26.04.06, 11:16
                Gość portalu: lex napisał(a):

                > Ty też brzydko piszesz "upierdliwa". Uważasz, że "upierdliwy" to ładne słowo?
                >
                ----------------------------------------
                O nie !
                Po pierwsze ja bardzo ładnie piszę, :)))
                tak kiedyś mówiła moja polonistka. :)))
                Po drugie przymiotnik "upierdliwa" też mnie razi,
                ale choć nie ja go tutaj użyłem,
                to trzeba przyznać,
                że jest adekwatny do zachowań tego wrednego babsztyla.
                Pozdrawiam :)))
            • myweb Re: Do lex 26.04.06, 10:21
              0_ko napisał:
              > Łopatologiczny przykład :
              > Wyobraź sobie, że sąsiadka Ciebie wyzywa systematycznie przy kazdej
              > nadarzającej się okazji od q-u-r-e-w,
              > a Ty potem powiesz:" ... miła i uprzejma sąsiadka się zdenerwowała,
              > biedactwo....".
              > Pozdr..... :)))

              I nie zapomnij o dobrym słowie "dzień dobry" lub "dowidzenia"... A ona za Tobą
              na klatce nadal wykrzykuje ty taki owaki...
    • samotny_21cm Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 09:33
      myweb napisał:
      > Witam!
      > 1.5 roku temu kupiłem mieszkanie w W-wie (tu się urodziłem, mieszkałem pewien
      > czas poza stolicą, tu studiowałem, tu pracuję).

      A po co się usprawiedliwiasz? Myślisz, że jesteś lepszy, bo się tu urodziłeś, a
      jakbyś był np. z Radomia, to nie miałbyś prawa do normalnego życia w Warszawie?

      > Jak się wprowadzałem (około 21.00 - przedostatni kurs) sąsiadka z parteru
      > zaczęła wrzeszczeć cyt.
      > Sąsiadka: -"ile razy jeszcze będę walił tymi drzwiami" (drzwi się zamykają
      > automatycznie ,ale nie trzaskają... standardowe z domofonem)

      Może tobie się wydaje, że nie trzaskają, ale sąsiadka jest starszą osobą i
      odbiera to inaczej. Trochę tolerancji dla starszych by się przydało!

      > Z wszystkimi sąsiadami żyję w zgodzie (są i starsi i młode małżeństwo), mówimy
      > sobie "dzień dobry". Z sąsiadką... ...traktuję ją jak powietrze.

      No to rzeczywiście kulturalny z ciebie człowiek. Kulturę osobistą stosować się
      powinno zawsze, a nie na zasadzie wzajemności. Co z tego, że urodziłeś się w
      Warszawie, skoro mentalnie jesteś w lesie.

      > Sąsiadka przy każdej okazji (remont - np: układanie parkietu - zaznaczam, że
      > nigdy nie przekraczam magicznej bariery 22:00) dzwoni domofonem ile wlezie,

      No świetnie, myślisz, że to przyjemnie miesiącami wsłuchiwać się do 21:59 w
      hałas wiertarki? Sąsiadka ma uzasadnione pretensje do twojego zachowania!

      > Ja: -"Zapraszam na górę, porozmawiamy jak ludzie"

      Przecież to zwykła próba zastraszenia!!! Właź na górę to ci pokażę! (ZGROZA!)

      > Ja: -"Proszę Panią - cisza nocna obowiązuje od 22:00 - mamy 21:40, proszę
      > dzwonić na Policję, dowidzenia"

      Rzeczywiście kulturka, nie ma co gadać.

      > Nie wytrzymałem i podczas jej darcia zbiegłem z 4 piętra na dół.
      > Oczywiście usłyszała na klatce schodowej, że szybko się zbliżam, uciekła i
      > zamknęła za sobą drzwi.

      Pewnie jeszcze jesteś zdziwiony, że nie wyszła przed klatkę na solo? Może
      rzeczywiście staruszka przesadza ze słownictwem, ale to nie powód by próbować
      ją pobić. To nie tylko zero kultury - to dno moralne i kryminał!

      > Moje
      > prośby aby otworzyła drzwi i porozmawiała o tym co ją boli spełzły na niczym.
      > Oczywiście sąsiedzi powychodzili z mieszkań zobaczyć co się dzieje (było już
      > około 22:10). Odpuściłem, wróciłem na górę.

      Cudownie. Dziwisz się, że wystraszyła się mlodzieńca i nie chciała byś ją
      pobił. I jeszcze masz o to pretensje?! Dobrze, że zjawili się sąsiedzi (swoją
      drogą to robienie awantury na klatce w nocy wystawia ci odpowiednie
      świadectwo). Pewnie gdyby nie sąsiedzi włamał byś się i pobił.

      > Szanowna sąsiadka zwróciła uwagę, iż mój 10 letni wóz jest zarejestrowany na
      > lubelskich blachach - wygarnęła mi w ferworze walki przez domofon, żebym
      > wracał skąd przyjechałem, a nie zatruwał jej życie w Warszawie.

      To już zwykłe złodziejstwo. Przestępstwo ubezpieczeniowe, bo jeżeli mieszkasz i
      pracujesz w Warszawie, to nie powinieneś ubezpieczać samochodu w Lublinie!

      > ZAMIERZAM WYKOPAĆ
      > TOPÓR WOJENNY.
      >
      Czyli niby próby pobicia i zastraszanie to metody pokojowe? Co teraz
      zamierzasz? Zabić ją?!

      > Pani ma psa (niedużego),
      > który jak go wypuści frywolnie lata sobie po osiedlu (bez kagańca i smyczy),
      > robi gdzie popadnie itp. Chyba od tego punktu wyjdę...
      >
      Głupi, bezczelny gó..arz, który wyżywa się na niewinnym stworzeniu. Gdybym cię
      złapał to bym ci ręcznie wytłumaczył, czym jest dla normalnego człowieka trucie
      psa. Jesteś żałosny!

      > Czy mieliście (macie) podobne problemy?

      Nigdy, bo kieruję się w stosunku do ludzi (i zwierząt) kulturą osobistą i
      przyzwoitością, co tobie jest najwyraźniej obce. Rada żadna nie pomoże, bo
      braki w wychowaniu zbyt duże.
      • Gość: dirgone Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 09:41
        Drogi samotny_21cm - czy jesteś może krewnym tej Pani? Czepialstwo takie samo...
        • samotny_21cm Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:15
          Nie, jestem normalnym człowiekiem, który miał wątpliwą przyjemność mieszkać
          koło ludzi pokroju myweba. Czyli pozbawionych empatii młodych ordynusów.
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:18
            samotny_21cm napisał:

            > Nie, jestem normalnym człowiekiem, który miał wątpliwą przyjemność mieszkać
            > koło ludzi pokroju myweba. Czyli pozbawionych empatii młodych ordynusów.

            Samotny_21
            przeczytaj może moją odpowiedź na Twój post.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=40807759&a=40863708
            Z góry dziękuje za zainteresowanie dyskusją, ale wydaje mi się że inaczej byś
            śpiewał jeśli ta sytuacja dotyczyłaby właśnie Ciebei i Twojej rodziny.
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:14
        samotny_21cm napisał:

        > myweb napisał:
        > > Witam!
        > > 1.5 roku temu kupiłem mieszkanie w W-wie (tu się urodziłem, mieszkałem pe
        > wien
        > > czas poza stolicą, tu studiowałem, tu pracuję).
        >
        > A po co się usprawiedliwiasz? Myślisz, że jesteś lepszy, bo się tu urodziłeś, a
        >
        > jakbyś był np. z Radomia, to nie miałbyś prawa do normalnego życia w Warszawie?
        >

        Tąuwagę napisałem dlatego, że szanowna Pani nie omieszkała mi wyartykułować,
        żebym wracał skąd przyjechałem (nie czuję się przez to lepszy - słabo czytałeś
        wątek jak widać)

        > > Jak się wprowadzałem (około 21.00 - przedostatni kurs) sąsiadka z parteru
        > > zaczęła wrzeszczeć cyt.
        > > Sąsiadka: -"ile razy jeszcze będę walił tymi drzwiami" (drzwi się zamykaj
        > ą
        > > automatycznie ,ale nie trzaskają... standardowe z domofonem)
        >
        > Może tobie się wydaje, że nie trzaskają, ale sąsiadka jest starszą osobą i
        > odbiera to inaczej. Trochę tolerancji dla starszych by się przydało!
        >

        Przydałoby się również trochę tolerancji od Szanownej Sąsiadki, która po raz
        pierwszy mnie widzi przed klatką obładowanego jak juczny muł ledwo mogącego
        wchodzić po schodach i pierwsze co słyszę to jej wyzwiska.

        > > Z wszystkimi sąsiadami żyję w zgodzie (są i starsi i młode małżeństwo), m
        > ówimy
        > > sobie "dzień dobry". Z sąsiadką... ...traktuję ją jak powietrze.
        >
        > No to rzeczywiście kulturalny z ciebie człowiek. Kulturę osobistą stosować się
        > powinno zawsze, a nie na zasadzie wzajemności. Co z tego, że urodziłeś się w
        > Warszawie, skoro mentalnie jesteś w lesie.
        >

        Może i mentalnie jestem w lesie, ale uważam że jeśli ktoś traktuje mnie jak
        gów..o przez cały rok, a ja "wyciągam rękę" cały czas jednak chcąc żyć w zgodzie
        z WSZYSTKIMI to przepraszam bardzo - nie jestem, aż tak twardy - ją też
        obowiązuje pewien poziom i wypowiedzi i przysłowiowego "dzień dobry"

        > > Sąsiadka przy każdej okazji (remont - np: układanie parkietu - zaznaczam,
        > że
        > > nigdy nie przekraczam magicznej bariery 22:00) dzwoni domofonem ile wlezi
        > e,
        >
        > No świetnie, myślisz, że to przyjemnie miesiącami wsłuchiwać się do 21:59 w
        > hałas wiertarki? Sąsiadka ma uzasadnione pretensje do twojego zachowania!
        >

        Skąd wiesz, że miesiącami trwa u mnie remont - napisałem, że jak mam gotówkę to
        np: wymieniam podłogę. Zbieram pieniądze i za 2 miesiące robię to samo w innym
        pokoju itd. Nie wydaje mi się więc, że remont trwa miesiącami - trwa może 2 - 3
        dni co jakiś czas - uzależniony od zasobów finansowych.

        > > Ja: -"Zapraszam na górę, porozmawiamy jak ludzie"
        >
        > Przecież to zwykła próba zastraszenia!!! Właź na górę to ci pokażę! (ZGROZA!)
        >

        I tu się mylisz. Normalny człowiek nie drze się przez domofon wyzywając Cię od
        gnojków itp... I jeśli ja potrafię przełknąć jej słowa i SPOKOJNIE powiedzieć
        aby weszła na górę i porozmawiała - to żeczywiście - ZASTRASZYŁEM JĄ.

        > > Ja: -"Proszę Panią - cisza nocna obowiązuje od 22:00 - mamy 21:40, proszę
        > > dzwonić na Policję, dowidzenia"
        >
        > Rzeczywiście kulturka, nie ma co gadać.
        >

        Powtarzające się sceny na tej klatce z udziałem TYLKO tej Pani, niestety muszę
        zbić czasami takim tekstem. Nie chcę, aby non stop obrzucała mnie błotem. Jeśli
        uważa, że ma rację - niech dzwoni na Policję. Problem polega na tym, że Ona
        dobrze wie iż tej racji nie ma - lubi tylko "wsadzać kij w mrowisko" jako jej
        jedyną rozrywkę w ciągu całego dnia.

        > > Nie wytrzymałem i podczas jej darcia zbiegłem z 4 piętra na dół.
        > > Oczywiście usłyszała na klatce schodowej, że szybko się zbliżam, uciekła
        > i
        > > zamknęła za sobą drzwi.
        >
        > Pewnie jeszcze jesteś zdziwiony, że nie wyszła przed klatkę na solo? Może
        > rzeczywiście staruszka przesadza ze słownictwem, ale to nie powód by próbować
        > ją pobić. To nie tylko zero kultury - to dno moralne i kryminał!

        Znowu uważasz, że chciałem ją pobić. Rozumiem, że miałem wogóle nei reagować na
        to, iż Szanowna Sąsiadka wyzywa ludzi którzy u mnie pracowali.

        >
        > > Moje
        > > prośby aby otworzyła drzwi i porozmawiała o tym co ją boli spełzły na nic
        > zym.
        > > Oczywiście sąsiedzi powychodzili z mieszkań zobaczyć co się dzieje (było
        > już
        > > około 22:10). Odpuściłem, wróciłem na górę.
        >
        > Cudownie. Dziwisz się, że wystraszyła się mlodzieńca i nie chciała byś ją
        > pobił. I jeszcze masz o to pretensje?! Dobrze, że zjawili się sąsiedzi (swoją
        > drogą to robienie awantury na klatce w nocy wystawia ci odpowiednie
        > świadectwo). Pewnie gdyby nie sąsiedzi włamał byś się i pobił.
        >

        Nie znasz mnie a już wyrokujesz. Nigdy w życiu nikogo nie pobiłem. Nie ja
        robiłem awanturę po 22:00. Sąsiedzi wyszli na klatkę dlatego, że bardzo głośno
        wydzierała sięzza drzwi jak ja do nie j pukałem z prośbą aby ze mną porozmawiała
        jak przysłowiowi "biali ludzie". Rozumiem że dla Ciebie oanacza to jedno -
        CHCIAŁEM JĄ ZABIĆ - powstrzymali mnie jedynie Sąsiedzi.

        > > Szanowna sąsiadka zwróciła uwagę, iż mój 10 letni wóz jest zarejestrowany
        > na
        > > lubelskich blachach - wygarnęła mi w ferworze walki przez domofon, żebym
        > > wracał skąd przyjechałem, a nie zatruwał jej życie w Warszawie.
        >
        > To już zwykłe złodziejstwo. Przestępstwo ubezpieczeniowe, bo jeżeli mieszkasz i
        >
        > pracujesz w Warszawie, to nie powinieneś ubezpieczać samochodu w Lublinie!
        >

        Samochód nie jest mój. Nie jestem jego właścicielem, więc nie mam prawa
        przerejestrowywać go na Warszawę. Widzę, że już jestem dla Ciebie ZŁODZIEJEM.

        > > ZAMIERZAM WYKOPAĆ
        > > TOPÓR WOJENNY.
        > >
        > Czyli niby próby pobicia i zastraszanie to metody pokojowe? Co teraz
        > zamierzasz? Zabić ją?!
        >

        Nie próbowałem jej pobić ani zastraszyć. Aha - i nei zamierzam jej zabić.
        Chciałbym tylko jeden jedyny raz z NIĄ POROZMAWIAĆ NORMALNIE.

        > > Pani ma psa (niedużego),
        > > który jak go wypuści frywolnie lata sobie po osiedlu (bez kagańca i smycz
        > y),
        > > robi gdzie popadnie itp. Chyba od tego punktu wyjdę...
        > >
        > Głupi, bezczelny gó..arz, który wyżywa się na niewinnym stworzeniu. Gdybym cię
        > złapał to bym ci ręcznie wytłumaczył, czym jest dla normalnego człowieka trucie
        >
        > psa. Jesteś żałosny!
        >

        Teraz już jestem GÓWN.ARZEM. Pięknie. NApisałem wątek o psie dlatego, że jeśli
        Pani non stop zwraca mi uwagę jaki to jestem niewychowany - niech zacznie
        stosować się do przepisów ogólnie obowiązujących i zacznie PSA WYPROWADZAĆ NA
        SMYCZY. Daleki jestem od trucia zwierząt. Straż Miejska ma obowiązek zaopiekować
        się zwierzętami biegającymi samopas po osiedlu, upomnieć lub nałożyć mandat na
        właściciela - I TO WŁAŚNIE MIAŁEM NA MYŚŁI pisząc, że od tego punktu wyjdę.
        Przykre, ze nei możesz tego zrozumieć.

        > > Czy mieliście (macie) podobne problemy?
        >
        > Nigdy, bo kieruję się w stosunku do ludzi (i zwierząt) kulturą osobistą i
        > przyzwoitością, co tobie jest najwyraźniej obce. Rada żadna nie pomoże, bo
        > braki w wychowaniu zbyt duże.

        Kultura osobista i ogólno przyjęte zasady przyzwoitości nie są mi obce. Niestety
        jak większość ludzi w pewnym czasie pęka i nie może już tak dalej. Zbliżam się
        do tej magicznej granicy.
        Pozdrawiam
        • samotny_21cm Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:34
          myweb napisał:

          > Tąuwagę napisałem dlatego, że szanowna Pani nie omieszkała mi wyartykułować,
          > żebym wracał skąd przyjechałem (nie czuję się przez to lepszy - słabo czytałeś
          > wątek jak widać)

          Dalej nie widzę innego wytłumaczenia dla tego typu wtrątów, jak
          dowartościowanie się.

          > > > Sąsiadka: -"ile razy jeszcze będę walił tymi drzwiami" (drzwi się zamykają
          >
          > Przydałoby się również trochę tolerancji od Szanownej Sąsiadki, która po raz
          > pierwszy mnie widzi przed klatką obładowanego jak juczny muł ledwo mogącego
          > wchodzić po schodach i pierwsze co słyszę to jej wyzwiska.

          A gdzie tu wyzwiska? Po prostu chciała się dowiedzieć, kiedy skończysz
          hałasować.

          > ...z WSZYSTKIMI to przepraszam bardzo - nie jestem, aż tak twardy - ją też
          > obowiązuje pewien poziom i wypowiedzi i przysłowiowego "dzień dobry"

          Dalej nic nie rozumiesz. Niezależnie od tego, jak zachowuje się druga strona,
          kultura osobista nie pozwala zniżać się do jego poziomu. Skoro tobie pozwala,
          to coś z twą kulturą nie tak.


          > Skąd wiesz, że miesiącami trwa u mnie remont - napisałem, że jak mam gotówkę
          to
          > np: wymieniam podłogę. Zbieram pieniądze i za 2 miesiące robię to samo w innym
          > pokoju itd. Nie wydaje mi się więc, że remont trwa miesiącami - trwa może 2-3
          > dni co jakiś czas - uzależniony od zasobów finansowych.

          Nie ma większej różncy pomiędzy remontem non stop a remontem z losowo
          pojawiającymi się przerwami. Wystarczyłoby pójść za wczasu i wytłumaczyć, że
          przez dwa najbliższe dni trochę pohałasujesz i już.

          > I jeśli ja potrafię przełknąć jej słowa i SPOKOJNIE powiedzieć
          > aby weszła na górę i porozmawiała - to żeczywiście - ZASTRASZYŁEM JĄ.
          >

          "Żeczywiście" - zastraszyłeś. Cieszę się, że się zgadzamy.

          > Znowu uważasz, że chciałem ją pobić. Rozumiem, że miałem wogóle nei reagować
          na
          > to, iż Szanowna Sąsiadka wyzywa ludzi którzy u mnie pracowali.

          A jak niby chciałeś zareagować? Wybacz, ale jak będziesz starszą osobą to też
          będziesz się bał młodych mężczyzn zbiegających z hałasem aż cztery piętra, by
          nie wiadomo jak "zareagować".


          > > > Szanowna sąsiadka zwróciła uwagę, iż mój 10 letni wóz jest zarejestrowany
          > > na lubelskich blachach...
          >
          > Samochód nie jest mój.

          Może się wreszcie zdecydujesz, czy twój 10 letni wóz jest twój czy nie?

          > > > ZAMIERZAM WYKOPAĆ
          > > > TOPÓR WOJENNY.
          > > >
          > > Czyli niby próby pobicia i zastraszanie to metody pokojowe? Co teraz
          > > zamierzasz? Zabić ją?!
          > >
          > Nie próbowałem jej pobić ani zastraszyć. Aha - i nei zamierzam jej zabić.
          > Chciałbym tylko jeden jedyny raz z NIĄ POROZMAWIAĆ NORMALNIE.

          Nie dziwię jej się, że się boi.
          Normalna rozmowa z toporem wojennym w ręce - żałosne.

          Jestem całym sercem po stronie tej staruszki!
          • tul_tul Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:42
            Brawo "21cm", też mam takiego sąsiada "nowego warszawiaka". Najpierw
            permanentny remont - w zależności od środków finansowych a potem permanentne
            balangi - w zależności od możliwości organizmu.
            • dzien_doberek Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:55
              Myweb, a zona nie probowala z nia zagadac? Moze sie lepiej zrozumieja..
              • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:08
                dzien_doberek napisał:

                > Myweb, a zona nie probowala z nia zagadac? Moze sie lepiej zrozumieja..

                Niestety, żona nie jest na tyle twarda żeby ścierpieć wyzwiska i ciągłe krzyki
                ze strony Sąsiadki. Zawsze roztrzęsiona wraca do domu i albo płacze, albo się
                nie odzywa i dopiero po pewnym czasie dowiaduję się o kolejnym zajściu. Wszystko
                można znieść ale w zaawansowanej ciąży nie powinna się denerwować. Boi się sama
                z nią rozmawiać i bardzo to przeżywa.

                Mam się temu przyglądać bezczynnie?
                • dzien_doberek Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:28
                  Taki typ osob wymaga pyskatej dyskusji, ktos z sasiadow moze zechcialby z nia
                  rzeczowo zagadac? Mozliwe jest chora psychicznie, opetana wizja przybyszy z
                  kosmosu lub uosobieniem szatana, wtedy kwiatki nie pomoga..
            • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:03
              tul_tul napisał:

              > Brawo "21cm", też mam takiego sąsiada "nowego warszawiaka". Najpierw
              > permanentny remont - w zależności od środków finansowych a potem permanentne
              > balangi - w zależności od możliwości organizmu.

              Nie wiem, czy tak ciężko zrozumieć cały ten wątek? Robię remont w zależności od
              środków finansowych dlatego, iż nikt mi w życiu nie dał mieszkania (po babci,
              mamie, ciotce czy kochance) i dlatego wziąłem mniejszy kredyt. W moim domu NIGDY
              nie robiłem BALANGI jak to określiłeś. Wychodzimy rano, wracamy po 17tej, 18tej
              - i naprawdę ostatnie czego potrzebuję to "walenie wódy z kumplami w mieszkaniu
              i darcie mor.y, żeby wszyscy dookoła wiedzieli, że mam imprezę"

              Ehh
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 10:58
            samotny_21cm napisał:


            > Dalej nie widzę innego wytłumaczenia dla tego typu wtrątów, jak
            > dowartościowanie się.

            Na tekst "wracaj chamie na wieś skąd przyjechałeś!" i podobne epitety rozumiem
            że nasza stolica to trochę większa wieś.

            > A gdzie tu wyzwiska? Po prostu chciała się dowiedzieć, kiedy skończysz
            > hałasować.

            Przeczytaj tekst uważnie, przytoczę go mniej więcej:
            - "ile jeszcze będziesz walił tymi drzwiami?"
            - "jeszcze raz"
            - "bo zaraz ja cię pie..ne!"
            hmm... nie było tu nic obraźliwego z jej strony. Moja wina.

            > Dalej nic nie rozumiesz. Niezależnie od tego, jak zachowuje się druga strona,
            > kultura osobista nie pozwala zniżać się do jego poziomu. Skoro tobie pozwala,
            > to coś z twą kulturą nie tak.

            Nie zniżam się do jej poziomu - gdybym to zrobił już dawno posłał bym kilka
            wiązanek w Jej stylu. I wybacz ale nie mogę patrzeć an to jak mnie i moją żonę
            ciągle obraża a ja mam się jej w pas kłaniać. To tylko utwierdzi Sąsiadkę w
            przekoaniu, że ma rację.

            > Nie ma większej różncy pomiędzy remontem non stop a remontem z losowo
            > pojawiającymi się przerwami. Wystarczyłoby pójść za wczasu i wytłumaczyć, że
            > przez dwa najbliższe dni trochę pohałasujesz i już.

            Problem polega na tym, że nie hałasuję non stop. I (wiem MOJA WINA) nie
            informuję innych w klatce, że będę coś dziś i jutro robił. Chyba każdy rozsądny
            i myślący człowiek wie, że jeśli wprowadza się ktoś do mieszkania nei
            remontowanego od 25 lat to będzie musiał trochę postukać.

            > "Żeczywiście" - zastraszyłeś. Cieszę się, że się zgadzamy.

            Mój ORT. Odpisywałem szybko i pod wpływam chwili... Wybacz ale ten wątek
            traktuję jak najbardziej serio, gdzie dla Ciebie to tylko zabawa. To nei mecz
            gdzie JA vs SĄSIADKA = 1:2.

            > A jak niby chciałeś zareagować? Wybacz, ale jak będziesz starszą osobą to też
            > będziesz się bał młodych mężczyzn zbiegających z hałasem aż cztery piętra, by
            > nie wiadomo jak "zareagować".

            Chciałem z Nią porozmawiać!!! O tym czemu cały czas spędza na tym, żeby
            wyprowadzić z równowagi akurat mnie. Niestety jeśli z drugiej strony odpowiedzią
            są tylko krzyki i wrzaski pod publiczkę - w takich warunkach nie da się
            rozmawiać. Podobnie było z wycieraczką - zero rozmowy tylko wrzask. Im więcej
            decybeli tym lepiej bo to "Sąsiadka ma rację" - w ten sposób niestety rozumuje.

            > Może się wreszcie zdecydujesz, czy twój 10 letni wóz jest twój czy nie?

            Napisałem mój (bo nim jeżdżę), ale fizycznie nie jest mój bo nie jestem
            właściecielem. Czepiasz się w tym momencie i dokładnie zdajesz sobie z tego sprawę.

            > Nie dziwię jej się, że się boi.
            > Normalna rozmowa z toporem wojennym w ręce - żałosne.

            Znowu chyba nie chcesz zrozumieć wypowiedzi. Stwierdzenie "wykopać topór
            wojenny" - Indianie wykopywali topory wojenne jak pokojowe załatwienie sporu nie
            było możliwe. To takie stwierdzenie - że już nie mogęudawać cały czas, że
            wszystko jest w porządku skoro nie jest.

            > Jestem całym sercem po stronie tej staruszki!

            A jednak traktujesz ten spór jak mecz... Chciałbym zobaczyć Ciebie w podobnej
            sytuacji - i oczywiście reakcję.
            Pozdrawiam
            • Gość: kixx B.prawdopodobne wyjasnienie tej sytuacji IP: *.acn.waw.pl 26.04.06, 11:11
              jesli nie ogladales filmu pt "Starsza pani musi zniknac" to musisz go jak
              najszybciej gdzies wypozyczyc i obejrzec
              podobienstwa sa zatrwazajace
            • Gość: matupr Re: Upierdliwa sąsiadka IP: 81.210.17.* 26.04.06, 11:15
              myweb - pisales ze sasiad ja opierniczył i ma spokoj. zrób to samo - z.eb ją
              jak burą sukę,przekrzycz ją, zagroz ze jak sie nie przestanie czepaić do ciebie
              to będzie miala policję na karku za znieważenie i takie tam - bedziesz mial
              spokój. Dajesz sobą pomiatać to tobą pomiata .... tez mialem taka sasiadke w
              domu , ale jak ją opierniczylem to od razu się grzeczna zrobiła
              i nie sluchaj tego typa porządnickiego co tu pisze, on koniecznie chce cie
              wyprowadzic z rownowagi, a na moje oko po prostu bredzi i sie czepia
              wszystkiego , tak ładnie odkręcił kota ogonem...
              pozdro
              • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:33
                > myweb - pisales ze sasiad ja opierniczył i ma spokoj. zrób to samo - z.eb ją
                > jak burą sukę,przekrzycz ją, zagroz ze jak sie nie przestanie czepaić do ciebie
                >
                > to będzie miala policję na karku za znieważenie i takie tam - bedziesz mial
                > spokój. Dajesz sobą pomiatać to tobą pomiata .... tez mialem taka sasiadke w
                > domu , ale jak ją opierniczylem to od razu się grzeczna zrobiła
                > i nie sluchaj tego typa porządnickiego co tu pisze, on koniecznie chce cie
                > wyprowadzic z rownowagi, a na moje oko po prostu bredzi i sie czepia
                > wszystkiego , tak ładnie odkręcił kota ogonem...
                > pozdro

                Problem polega na tym, iż jeśli ją naprawdę opier..ole dam jej niepodważalny
                pretekst, że jestem burakiem ze wsi. Pewnie kiedyś i tą strunę za bardzo
                przegnie i mogę jej powiedziec coś dosadnie. Narazie się powstrzymuję. Zobaczymy
                jak długo.
                • Gość: lex Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 11:37
                  Napisałeś:
                  > ...jeśli ją naprawdę opier..ole

                  *Jednak kolejny raz dowodzisz, że jesteś "chamem" :)
                  • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:43
                    Gość portalu: lex napisał(a):

                    > Napisałeś:
                    > > ...jeśli ją naprawdę opier..ole
                    >
                    > *Jednak kolejny raz dowodzisz, że jesteś "chamem" :)

                    Potrafisz czytać? Nie chcę tego robić bo zrównam do jej poziomu. Problem polega
                    na tym, że nie wiem jak długo można znosić takie zachowanie i "nadstawiać policzek".
              • Gość: lex Coś więcej niż mandat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 11:34
                Napisałeś:
                >...z.eb ją jak burą sukę,
                To jest namawianie do z.ebania?
                Za to grozi coś wiecej niż mandat, podżegaczu :)
                • myweb Re: Coś więcej niż mandat 26.04.06, 11:46
                  Gość portalu: lex napisał(a):

                  > Napisałeś:
                  > >...z.eb ją jak burą sukę,
                  > To jest namawianie do z.ebania?
                  > Za to grozi coś wiecej niż mandat, podżegaczu :)

                  Widzę, że dobrze się bawisz...
            • Gość: ZZZ Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.impaq.com.pl 26.04.06, 11:59
              Drogi MyWebie, nie przejmuj sie kipiacymi empatia wypowiedziami 21-
              centymetrowego goscia forum. Jak zapewne zauwazyles, on, w przeciwienstwie do
              Ciebie jest kulturalny i pelen zrozumienia dla swiata, o czym explicite pisze .
              Dla Ciebie rowniez, obiecujac, ze jak Cie spotka, to Cie obije.
              To jest wlasnie nasza polska "kóltóra" (pisownia celowo zawiera 2 bledy
              ortograficzne), zrozumienie dla innych, zyczliwosc...
              • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 12:02
                dziękuję i pozdrawiam
            • Gość: KBL Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 11:46
              Ja tam bym poszedl nastepujaca droga:

              - Kilka / kilkanascie telefonow do strazy miejskiej i policji - pozno w nocy.
              Np. o tym ze jej piesek wyje i spac nie daje, ze trawnik zanieczyszcza, ze bez smyczy i kaganca lata i straszy ludzi na podworku. Jak panią milusinską wybudzą po raz kolejny ze snu / odwiedza osobiscie to milo jej nie bedzie.
              - Informacje do administracji - o zasmiecaniu klatki, wywieszaniu prania itp.
              - Jezeli zagraca klatke jakimis smieciami - informacje do strazy pozarnej - bo to i tarasuje droge ewakuacyjną i latwpalne jest - a wiec zagrozenie powoduje i wtedy oni maja obowiazek zareagowac.
              - Nagranie (najlepiej video) jakiegos pyskowania - a wtedy info: albo bedzie spokoj, albo bedzie miala pani koszty (sad/odszkodowanie/grzywna) - moze szantarz nie jest najmilszy, ale moze byc skuteczny (ostatecznosc).

              Generalnie: srodkami calkowicie zgodnymi z prawem mozna zdzialac naprawde duzo.
              Pozdrawiam i zycze milego dochodzenia praw swoich - do spokoju i ciszy (ja to juz mam za sobą :) )
              • Gość: ssp Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.plwaw.energis.pl 05.05.06, 19:22
                No no no, to może być rzeczywiście skuteczne !!!
          • Gość: zdegustowany gosc do samotnego IP: 62.29.248.* 27.04.06, 11:17
            i ty (mala litera celowo) sie dziwisz, ze jestes samotny??
            mam wrazenie, ze twoj nick cie dobrze opisuje - mala psychoanaliza i mamy
            czlowieczka, na ktorego szkoda czasu...
            daj sobie siana i nie pisz wiecej
    • Gość: Romek Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 11:22
      Znam takie sąsiadki...ale nie wypada ludziom hałasowac i remontowac od 6 rano i
      po 20...
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:40
        Gość portalu: Romek napisał(a):

        > Znam takie sąsiadki...ale nie wypada ludziom hałasowac i remontowac od 6 rano i
        >
        > po 20...
        Nigdy nie zaczynaliśmy prac przed 8:00, natomiast kończyliśmy przed 22:00 (to
        prawda - ale to przyjęta na moim osiedlu godzina, od której obowiązuje cisza nocna)
        • Gość: ZZZ Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.impaq.com.pl 26.04.06, 11:46
          Strasznie mi przykro czytec te Twoje posty o wkurzajacej sasiadce. Tak sobie
          mysle, ze moze jednak jest na to jakas rada. W regulaminie mojego osiedla
          (wspolnota, nie spoldzielnia) jest taki uroczy punkcik, mowiacy o tym, ze
          uciazliwy sasiad moze zostac przez nas po prostu wyrzucany, a jego mieszkanie
          sprzedane. To calkiem zgodny z prawem zapis (podobno. Ja sie nie znam). Jesli
          jest Was wiecej (czyt. osob cierpiacych z powodu sasiadki), to moze powinniscie
          sprobowac dorzucic taki punkt do regulaminu domowego, a kazde wystapienie
          sasiadki zglaszac administracji?
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:53
            Gość portalu: ZZZ napisał(a):

            > Strasznie mi przykro czytec te Twoje posty o wkurzajacej sasiadce. Tak sobie
            > mysle, ze moze jednak jest na to jakas rada. W regulaminie mojego osiedla
            > (wspolnota, nie spoldzielnia) jest taki uroczy punkcik, mowiacy o tym, ze
            > uciazliwy sasiad moze zostac przez nas po prostu wyrzucany, a jego mieszkanie
            > sprzedane. To calkiem zgodny z prawem zapis (podobno. Ja sie nie znam). Jesli
            > jest Was wiecej (czyt. osob cierpiacych z powodu sasiadki), to moze powinniscie
            >
            > sprobowac dorzucic taki punkt do regulaminu domowego, a kazde wystapienie
            > sasiadki zglaszac administracji?


            To spółdzielnia. Niestety. Ale nie wiem czy Szanowna Pani ma wykuione mieszkanie
            (spółdzielczo - własnościowe prawo do lokalu) - jeśli NIE: jest tam zapis taki,
            że za niepłacenie czynszu + uciążliwość administracja spółdzielni może Szanowną
            Panią eksmitować. Problem polega na tym, że (chyba) to nie tyczy się osób które
            mają wykupione mieszkania (jak wspomniałem, nie wiem czy Ona takowe spółdzielczo
            - własnościowe prawo do lokalu posiada). Trzeba jeszcze znaleść innych, którzy
            chcialiby się "bawić" w taką procedurę - zobaczymy.
          • 12lat.pozna.dojzala Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 11:56
            U mnie na osiedlu jest też taki punkt. Moi rodzice zmówili się z sąsiądami i
            wyrzuciliśmy na bruk już 30 % mieszkańców. Nasza klika ma 53 % głosów na walnym
            zebraniu dlateog nikt nam nie podskoczy. Ci, których jeszcze nie wyrzuciliśmy,
            płacą mojemu tatusiowi, który jest skarbnikiem, haracz. Jestem dumny z
            demokracji i mojego tatusia.

            U mojego zioma jest inna administracja i tam można nie tylko człowieka
            wyrzucić, ale również torturować (łącznie z molestowaniem seksualnym na całego)
            i pozbawić życia. Pisze serio!
            • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 12:07
              12lat.pozna.dojzala napisał:

              > U mnie na osiedlu jest też taki punkt. Moi rodzice zmówili się z sąsiądami i
              > wyrzuciliśmy na bruk już 30 % mieszkańców. Nasza klika ma 53 % głosów na walnym
              >
              > zebraniu dlateog nikt nam nie podskoczy. Ci, których jeszcze nie wyrzuciliśmy,
              > płacą mojemu tatusiowi, który jest skarbnikiem, haracz. Jestem dumny z
              > demokracji i mojego tatusia.
              >
              > U mojego zioma jest inna administracja i tam można nie tylko człowieka
              > wyrzucić, ale również torturować (łącznie z molestowaniem seksualnym na całego)
              >
              > i pozbawić życia. Pisze serio!

              Serio czy nie serio... Tu nie chodzi o wyrzucanie ludzi z budynku. Jesli Pani
              nie toleruje mnie i dostaje torsji na moj widok, niech poprostu zachowa to dla
              siebie. Korpka. Byloby cudownie. Nic wiecej nie chce...
              • tom_aszek Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 13:31
                myweb napisał:

                >> 12lat.pozna.dojzala napisał:

                > Serio czy nie serio... Tu nie chodzi o wyrzucanie ludzi z budynku. Jesli Pani
                > nie toleruje mnie i dostaje torsji na moj widok, niech poprostu zachowa to dla
                > siebie. Korpka. Byloby cudownie. Nic wiecej nie chce...

                Myweb, nie wysilaj się na odpowiadanie takim jak ten 12latek. Po prostu wciskaj
                czerwony kosz przy poście :) tak jak ja
    • Gość: dirgone Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 12:25
      Ten wątek zaczyna się robić nieprzyjemny... Na samym poczatku myweb opisał
      problem, pojawily się głosy wspołczucia, a rady były tylko pokroju "kup
      czekoladki" lub "ja tez panią kocham", z czym myweb się zgodził. Potem pojawili
      się obrońcy "biednej uciskanej staruszki", którym w tym wątku przeszkadza
      wszystko od początku do końca. Czepiają sie każdego słowa myweb, analizują
      zdanie po zdaniu całą jego pierwszą wypowiedź i koniecznie chcą udowodnić, że
      jest chamem,burakiem i tak dalej, i że to on wieśniak jeden terroryzuje biedną
      starowinkę.
      Biedna starowinka, która używa takich słów, pewnie jest jedną z pań ze słynnego
      filmiku chodzącego po forum (tego o przeglądaniu rzeczy lokatora). Jej nawyki,
      pięknie przez myweb opisane, świadczą o tym, że traktuje całą klatkę jako swoją
      własność. To, że ktoś jest starszy wcale nie oznacza, że należy go traktowac jak
      święta krowę. Człowiek, który kupuje mieszkanie, ma święte prawo do jego
      wyremontowania! Jakoś myweb nie napisał, że ktoś inny z jego klatki robi mu z
      tego powodu wyrzuty. Z reguły ludzie wolą, jak ktoś pohałasuje od rana do
      wieczora, raz a dobrze, a nie rozkłada to na dwa tygodnie. Na pewno obrońcy
      babci mieszkają w zaplesniałych norach, bo nie chcą przeszkadzać współmieszkańcom.

      Myweb - z całego serca ci współczuję. Mam nadzieję, że sobie jakoś poradzisz z
      tą sytuacją. Najdziwniejsze dla mnie w tej całej sytuacji jest to, że normalnie,
      jak mieszka się w bloku, to wyjątkowo rzadko widuje się sąsiadów. Ja mieszkam w
      moim od roku i prawde mowiąc, to dopiero wczoraj się dowiedziałam, jak wyglada
      moja sąsiadka zza ściany. A tych z innych pięter to nie kojarzę w ogóle! Ta Pani
      musi więc chyba na ciebie czatowac specjalnie i wylatywać z domu przy byle
      okazji, żeby ciebie spotkać. Jeszcze raz życze powodzenia
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 13:07
        dirgone - dzięki za wsparcie.
        Pozdrawiam
        • Gość: tomasz Re: Upierdliwa sąsiadka IP: 83.238.10.* 26.04.06, 18:37
          Na miejscu staruszki zainwestowałbym w to:
          www.allegro.pl/item98795059_trafiles_na_glosnego_sasiada_zrewanzuj_sie.html
          :-)))
        • Gość: sieviete Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 20:32
          ja też mam problem z sąsiadami i mam ich wszystkich serdecznie dość.
          nade mną mieszka "pani do towarzystwa", która dostała mieszkanko od sponsora i
          nie muszę dodawać co tam się dzieje.
          niedawno sprowadziła się przygłupiasta rodzinka z bachorami. tatuś robi
          samodzielnie remonty popołudniami, zaczyna koło szesnastej akurat jak większość
          mieszkańców wraca z pracy. ciągle wyłącza wodę i wierci, tak że nie da się
          wytrzymać. swoją drogą czy można tak bezkarnie wyłączać wodę wszystkim
          mieszkańcom? w tym czasie bachory siedzą na podwórku (mieszkam w kamienicy) i
          drą ryje, nie muszę dodawać jaki to hałas.
          mam serdecznie dość tych nowowarszawiaków, którzy to sprzedli ziemię i myślą że
          mieszkając w mieście wszystko mogą.
          • jana2706 Re: Upierdliwa sąsiadka 26.04.06, 21:40
            a ja juz mam spokojny sufit,wyprowadzili sie studenci,
            zamieszkal ktos normalny,ide spac,dobranoc :)
            • Gość: sieviete Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 22:54
              szczęściara ;-)
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 27.04.06, 08:39
            Gość portalu: sieviete napisał(a):

            > ja też mam problem z sąsiadami i mam ich wszystkich serdecznie dość.
            > nade mną mieszka "pani do towarzystwa", która dostała mieszkanko od sponsora i
            > nie muszę dodawać co tam się dzieje.
            > niedawno sprowadziła się przygłupiasta rodzinka z bachorami. tatuś robi
            > samodzielnie remonty popołudniami, zaczyna koło szesnastej akurat jak większość
            >
            > mieszkańców wraca z pracy. ciągle wyłącza wodę i wierci, tak że nie da się
            > wytrzymać. swoją drogą czy można tak bezkarnie wyłączać wodę wszystkim
            > mieszkańcom? w tym czasie bachory siedzą na podwórku (mieszkam w kamienicy) i
            > drą ryje, nie muszę dodawać jaki to hałas.
            > mam serdecznie dość tych nowowarszawiaków, którzy to sprzedli ziemię i myślą że
            >
            > mieszkając w mieście wszystko mogą.

            Co to ma do mojego tematu? Chyba, że to ja jestem tym tatuskiem wiecznie
            wiercacym ze stadem bachorow na podworku...

            P.S. Nie sprzedalem ziemi - bo jej nie mialem...
            • Gość: zdegustowany gosc Re: Upierdliwa sąsiadka IP: 62.29.248.* 27.04.06, 11:54
              masz chlopie cierpliwosc (co udowodniles dobitnie w pierwszym swoim poscie). na
              forum pelno frustratow, ktorzy tylko w taki sposob potrafia (?) "wylac" swoje
              ....(nawet nie bede sie staral opisac, co probuja "wylac ;-) )

              ktos w tym watku, podsunal dobry, wg mnie, pomysl - nagraj babe i zanies na policje.
              gdzies tam tez napisales, ze nie chcesz znizac sie do jej poziomu, bo potem
              bedzie chodzic i gadac, jaki to z Ciebie cham. dlaczego sadzisz, ze nie robi
              tego od poczatku? na podstawie swojego doswiadczenia na 99,99% jestem
              przekonany, ze tak jest i wszystkie jej znajome taki komunikat na Twoj temat
              dostaly - bardzo Cie to obejdzie, jesli "dorosniesz" do swojego wizerunku? ;-)

              mam jednak wrazenie, ze juz wlazla Ci na glowe. dziwi mnie, ze majac zone w
              ciazy wciaz nie reagujesz ostro i nie probujesz sprawy zalatwic jak najszybciej
              (nie wazne jak - Twoja rodzina znajduje sie w realnym zagrozeniu. do wszystkich
              oszolomow z forum - stres jest bardzo powaznym zagrozeniem). jesli juz tak nie
              jest, to niedlugo zona bedzie sie pewnie bala wyjsc na ulice i stres ja wypali...

              wspolczuje Ci, ale nie pochwalam tego, ze sprawa wciaz nie jest zalatwiona - tak
              czy inaczej. 1,5 roku to kawal czasu...
              pozdrawiam
              • Gość: dex bylo upierdliwa sasiadka jest upierdliwy sasiad IP: *.nsk-sys.com 27.04.06, 16:11
                A nie znacie jakiegos sposobu na sasiada ktory z umilowaniem karmi golebie pod moim oknem ja mieszkam na parterze a on nademna i nie rzuci tych resztek przed siebie tylko specjalnie pod okienko.
    • Gość: Gość Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 16:28
      A może faktycznie hałasujesz? Może zamiast do magicznej bariery 22 godziny
      piłowac, wiercić itp. należałoby ograniczyć te czynności np. do godź. 19? A
      może to właśnie ty przez te hałasy jestes upierdliwym sąsiadem? Nie wziąłeś
      tego pod uwagę?
      • klaryska Re: Upierdliwa sąsiadka 27.04.06, 17:31
        ja mysle ,ze dzieci ida spac o 20 i ze wiercenie po 20 to jest chamstwo. Wogole
        mozna komus wybaczyc jak robi to czasami ale remontowanie mieszkania w
        godzinach, kiedy ludzie wracaja z pracy tez zaliczam do chamstwa. Remonty
        powinny sie konczyc okolo 17 w tygodniu, w niedziele nie powinno sie wogole
        wiercic. W sobote do 17. Inne godziny to jest chamstwo i zupelne lekcewazenie
        sasiadow. Wyobraz sobie, ze Twoi sasiedzi robia sobie w sobote romantyczna
        kolacje ze swiecami po ktorej maja w planach niezly seks...a ty nagle Swoja
        wiertarka im wchodzisz w parade. Mozna stresow sie nabawic. Albo sasiad wraca z
        bolem lba z pracy i marzy zeby sie polozyc do lozka ..i nagle Twoja wiertarka.
        Pomysl o tych wszystkich sytuacjach.
        Z przeprowadzkami to zawsze tak jest ze ilosc rzeczy i ilosc kursow okazuje
        sie nie miescic w limicie czasowym. No to sasiedzi mogliby wybaczyc. Ale tez
        nie wiesz, moze akurat ludzie ktorzy mieszkali przed Toba wyprowadzali sie z
        takim hukiem, ze ludzie ,jeszcze nie ochloneli. Ja mysle ,ze konfliktu nie da
        sie zalagodzic, Ona was niecierpi a Wy jestescie bez dzieci mlodzi pociesz sie
        ze gdybyscie mieszkali w Szwecji to byscie juz stracili swoje mieszkanie,
        poprzez skargi wszystkich sasiadow.
        Ale w waszej sytuacji powinienes pojsc do niej i ustalic jakies godziny z nia
        i sie ich trzymac. Nie wysylaj zony bo sie baby pokloca.
        • klaryska Re: Upierdliwa sąsiadka 27.04.06, 17:35
          a zona w ciazy... to za pare miesiecy Ty bedziesz tym wrazliwym
          sasiadem ,ktoremu wszystko bedzie preszkadzac, zobaczysz jak to jest gdy po 3
          godzinach uspisz w koncu placzace niemowle i jakis palan obudzi Ci dziecko.
          Zobaczysz jak sie zmieni Ci sie punkt widzenia.
          • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 11:32
            Z tym malym wyjatkiem, ze rozumiem iz pewne prace TRZEBA wykonac i koniec. Byle
            byly one prowadzone bez przegiecia (np caly tydzien od 8 - 22) kucie i
            rozwalanie scian...
        • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 11:31
          Pretensje o to ze zyje ma tylko owa sasiadka... Godziny ciszy nocnej sa scisle
          okreslone. Uwierz mi, ze nie "przeginam paly" jesli chodzi o remonty bo od wielu
          juz miesiecy nic nie robie a Szanowna Sasiadka nadal wrzuca nam jak leci. Sa
          sytuacje szczegolne - jak wspomnialas - ktos wraca sponiewierany z pracy, boli
          go glowa itp... poprostu idzie do mnie na gore i rozmawia - sasiedzie nie wierc
          wiecej bo glowa mi peka od samego rana, wrocilem z pracy a ty wiercisz i
          wiercisz. To rozumiem, dogadujemy sie, ze w takim wypadku za pare minut koncze i
          bede walczyl jutro. Koniec. Jak normalni ludzie, bez krzykow, wyzwisk, wrzaskow.
        • Gość: ssp Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.plwaw.energis.pl 05.05.06, 19:33
          Ciekawe kto w takim razie jest w stanie coś remontować. Oczywiście nie mowie o
          osobach które stać na ekipe.
          Sorry ale jak cisza nocna jest do 22 to trudno, jak to komuś przeszkadza niech
          dogada się z sasiadami i uzgodni wewnętrzny regulamin - np do 20.
          Ale do godz. 17 to utopia, ale jest na to rozwiazanie, trzeba kupić domek za
          miestem z ziemią - odległośc od najblizszych zabudowań dróg itp min 5km - i
          wtedy nikt juz nie bedzie przeszkadzał. Z tym że co się stanie jak wilkom
          zacznie się wyć o 2 w nocy w pobliskim lesie - no skandal chyba do leśniczówki
          trzeba dzwonić.
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 11:24
        Brałem to pod uwagę...
        Jeśli w ciągu ostatniego pół roku jak powiedziałeś hałasowałem 2 dni (1 dzień
        klepka... potem 2-3 tyg spokój, 1 dzień hałas - cyklinowanie) + okazjonalnie
        wiercenie otworów pod wieszak, oświetlenie - to wydaje mi się, że akurat
        Sąsiadka przesadza. Specjalnie schodziłem na dół sprawdzić jak tam jest "głośno"
        gdy u mnie np: cyklinują... Uwierz mi - naprawdę trzeba się wysilić, żeby
        odbierać odczuwalne decybele za hałas.
        Pozdrawiam
    • klaryska Re: Upierdliwa sąsiadka 27.04.06, 17:49
      doczytalam do konca caly twoj post:jest taki typ starych ludzi, ktorzy za swoja
      niska emeryture stare lata i inne niepowodzenia czynia winnymi wszystkch
      mlodych zamoznych, swoje zgorzknienie zamieniaja w zlosc. Moze to wlasnie typ
      Twojej sasiadki. Remontowania wlasnym sumptem mieszkania w tygodniu nie
      popieram , wez urlop i remontuj od rana do popoludnia. I jak Ty bedziesz czysty
      i sensownie bedziesz sie zachowywal wtedy nagraj ja i napisz skargi. Na razie
      wciaz na podstawie Twojego podejscia do ciszy nocnej, nie uwazam ze jestes
      fantastycznym sasiadem.
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 11:41
        Nie jestem fantastycznym sasiadem - kazdy ma wady. Jak juz stwierdzilem
        wczesniej remontuje mieszkanie jak mam na to fundusze - czy komus to odpowiada
        czy nie. Robie to w godzinach do tego wyznaczonych. Czasami bylem zmuszony brac
        urlop przy wiekszych pracach - bo nikt by sie nie wyrobil samymi wiezorami z
        wszystkim. Jest tylko jedno ale - specjalnie dla jednej chorej kobiety nie bede
        bral sobie urlopu, zeby wywiercic 4 otwory pod polke, wieszak itp - bo to juz
        uznaje za przegiecie. Doszedlem ostatnio do wniosku, ze ten typ juz tak ma i
        koniec - bedzie sie darla na wszystko co jej nie pasuje, a co zwiazane jest z
        nami. Moze tak rekompensuje sobie jakies porazki zyciowe itp.
        Cenie Twoje uwagi - ale nie musze z wszystkimi sie zgadzac. Nie lubie zgrzytow
        na linii ja vs inni. Ale w ciagu ostatniego 1.5 roku utwierdzilem sie w
        przekonaniu, ze z pewnym "rodzajem" ludzi nie da sie zyc w zgodzie - chocby
        dlatego, iz z ich strony juz na starcie mamy do czynienia z blokada nie do
        przebicia.
    • marian.koniuszko Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 27.04.06, 22:09
      Jak dobrze pamietam jest jakis przepis o "zaklocaniu miru domowego" czy cos takiego.

      I wg mnie jest to zupelnie oczywiste, ze jesli mieszkanie jest moja wlasnoscia,
      to jesli chce aby bylo w nim cicho (niezaleznie czy chce odpoczac, przeczytac
      ksiazke w skupieniu, isc spac albo po prostu mam taki kaprys) to ma byc w nim cicho.

      Jesli ktos chce np. urzadzac glosne imprezy lub posiadac male placzace dzieci
      powinien najpierw na wlasny koszt wyciszyc wlasne mieszkanie lub zwracac koszty
      noclegow w hotelu osobom, ktore chca np. odpoczac po pracy, a ktorych prawo
      wlasnosci zostaje ograniczone.

      Inna sprawa, ze istniejace normy budowlane w zakresie dzwiekochlonnosci scian i
      stropow powinny byc zaostrzone.
      Mnie udalo sie kupic mieszkanie w bloku, gdzie grubosc scian (z cegiel) wynosi
      70cm i mimo, ze sasiedzi maja male dziecko, ktore drze ryja niemilosiernie
      (slysze jak ide schodami), to po wejsciu do mieszkania nie slysze nic (a
      mieszkaja przez sciane).
      • myweb Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 11:59
        marian.koniuszko napisał:

        > Jak dobrze pamietam jest jakis przepis o "zaklocaniu miru domowego" czy cos tak
        > iego.

        Masz racje jest cos takiego.

        >
        > I wg mnie jest to zupelnie oczywiste, ze jesli mieszkanie jest moja wlasnoscia,

        A moje mieszkanie to niby czyja wlasnoscia jest? Lokatorki z parteru?

        > to jesli chce aby bylo w nim cicho (niezaleznie czy chce odpoczac, przeczytac
        > ksiazke w skupieniu, isc spac albo po prostu mam taki kaprys) to ma byc w nim c
        > icho.

        Widzisz. Problem polega na tym, że jak np: ktoś inny przez jakis czas chce
        przyjac znajomych i odspiewac STO LAT w godzinach rozsadnych (powiedzmy ze
        znajomi przychodza do mnie miedzy 16 - 22) to rowniez ma do tego prawo -
        CHOCIAZBY DLATEGO, iz nie spiewa STO LAT codziennie tylko raz, dwa razy w roku.

        >
        > Jesli ktos chce np. urzadzac glosne imprezy lub posiadac male placzace dzieci
        > powinien najpierw na wlasny koszt wyciszyc wlasne mieszkanie lub zwracac koszty
        > noclegow w hotelu osobom, ktore chca np. odpoczac po pracy, a ktorych prawo
        > wlasnosci zostaje ograniczone.

        Tu mam odmienne zdanie - urzadzanie jak to powiedziales glosnych imprez MUSI
        przeistoczyc sie w CICHE imprezy po magicznej godzinie 22 lub nawet wczesniej.
        Jesli oczywiscie nie sa to imprezy codzienne. "posiadanie placzacych dzieci" -
        wybacz ale kilkumiesiecznemu dziecku nie wytlumaczysz, ze (jak juz wspomnieles
        ponizej) DRZE RYJA. Kazde zdrowe dzeicko musi plakac - nawet jak sie urodzi to
        placze. Jesli Ty nie moglbys tego zrozumiec to oznacza, ZE WLASNIE Z TOBA
        jestcos nie halo.

        >
        > Inna sprawa, ze istniejace normy budowlane w zakresie dzwiekochlonnosci scian i
        > stropow powinny byc zaostrzone.

        Nowopowstajace budynki maja tak cienkie sciany i sufity, ze slychac doslownie
        wszystko. Niestety.

        > Mnie udalo sie kupic mieszkanie w bloku, gdzie grubosc scian (z cegiel) wynosi
        > 70cm i mimo, ze sasiedzi maja male dziecko, ktore drze ryja niemilosiernie
        > (slysze jak ide schodami), to po wejsciu do mieszkania nie slysze nic (a
        > mieszkaja przez sciane).

        Mieszkam rowniez w starym budynku i z mojej osobistej opinii wynika, ze sa
        calkiem dzwiekoszczelne.
        • marian.koniuszko Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 13:25
          Przede wszystkim wyjasniam, ze specjalnie zajmuje ekstremalne stanowisko w tej
          sprawie, aby sprowokowac dyskusje.

          > A moje mieszkanie to niby czyja wlasnoscia jest? Lokatorki z parteru?

          Tak. Jest Twoja wlasnoscia. Mozesz z nim robic co chcesz. Ale pod warunkiem, ze
          nie naruszasz wlasnosci innych.
          Jesli mam w reku cegle, ktora kupilem , to moge np. rzucic ja w czyjes okno.
          To jest moja prywatna cegla i moge z nia robic co chce.
          (Apropos jak bylem maly, to byla taka czytanka - wolnosc tomku w swoim domku.
          Najwidoczniej juz jej nie ma w programie wychowania i oto mamy skutki).

          > Widzisz. Problem polega na tym, że jak np: ktoś inny przez jakis czas chce
          > przyjac znajomych i odspiewac STO LAT w godzinach rozsadnych (powiedzmy ze
          > znajomi przychodza do mnie miedzy 16 - 22) to rowniez ma do tego prawo -
          > CHOCIAZBY DLATEGO, iz nie spiewa STO LAT codziennie tylko raz, dwa razy w
          > roku.

          Wiec raz dwa razy w roku moze zaplacic sasiadom za nocleg w hotelu.
          Moze rowniez wyciszyc mieszkanie i urzadzac umiarkowanie glosne imprezy.
          (wyciszenie po stronie zrodla moze byc calkiem efektywne)

          > wybacz ale kilkumiesiecznemu dziecku nie wytlumaczysz, ze (jak juz wspomnieles
          > ponizej) DRZE RYJA. Kazde zdrowe dzeicko musi plakac - nawet jak sie urodzi to
          > placze. Jesli Ty nie moglbys tego zrozumiec to oznacza, ZE WLASNIE Z TOBA
          > jestcos nie halo.

          Doskonale to rozumiem. Dziecko nie moze ponosic odpowiedzialnosci, za to ze drze
          ryja. Natomiast jego rodzice ponosza 100% odpowiedzialnosc (np. placa
          odszkodowania osobom poszkodowanym przez ich dzieci), za wszystko co robi ich
          dziecko. Chec posiadania dzieci nie moze byc usprawiedliwieniem dla naruszania
          wlasnosci innych. Placz dziecka da sie w miare latwo wyciszyc (wysoka
          czestotliwosc dzwieku) i jak ktos chce miec dzieci (albo psy) w bloku to niech
          sobie wyciszy mieszkanie.

          Twoja sasiadka niewatpliwie ma jakies zaburzenia psychiczne ale moze np.
          wynikaja one z tego, ze jest narazona na ciagly halas (np. kolejno sasiedzi
          robia remonty od paru lat) a ona jest na emeryturze i caly czas siedzi w domu.
          Narazenie na ciagly halas ma zly wplyw na zdrowie psychiczne czlowieka.
          Nie wiem na 100% czy to prawda, ale Niemcy w czasie wojny podobno robili
          eksperymenty medyczne w wyniku ktorych male dzieci po zabiegu plakaly doslownie
          bez przerwy. Nastepnie umieszczano matke z takim dzieckiem na kilka dni w
          zamknietym pomieszczeniu i prowadzono obserwacje. Poczatkowo matka starala sie
          dbac o dziecko i je uspokajac. Po paru dniach tracila cierpliwosc. Pozniej
          dusila je poduszka.
          Jak widzisz nawet dla matki brak halasu moze stac sie wazniejszy niz zycie jej
          dziecka i nie nalezy tego problemu traktowac niepowaznie.
          • myweb Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 14:57
            Podchodze do problemu powaznie, ale na litosc boska nei mozna przeginac -
            sponsoring dla powiedzmy 20 rodzin w hotelu (zakladajac ze bede wiercil przez 2
            dni) to juz jest powazny wydatek.

            Hmmm.... Rozumiem, że jak robiles remont w mieszkaniu to eksmitowales 20 rodzin
            z okolicznych klatek do hotelu... Ciekawe podejscie...

            "wolnosc tomku w swoim domku" - pamietam to z dziecinstwa.

            Co do tego eksperymentu - wydaje sie byc interesujacy...

            Pozdrawiam
          • Gość: ssp Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne IP: *.plwaw.energis.pl 05.05.06, 19:38
            A może kobiecie podesłać skierowanie na badania psychiatryczne?
        • marian.koniuszko Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 13:50
          > Widzisz. Problem polega na tym, że jak np: ktoś inny przez jakis czas chce
          > przyjac znajomych i odspiewac STO LAT w godzinach rozsadnych (powiedzmy ze
          > znajomi przychodza do mnie miedzy 16 - 22) to rowniez ma do tego prawo -
          > CHOCIAZBY DLATEGO, iz nie spiewa STO LAT codziennie tylko raz, dwa razy w roku.

          Bede stosowal Twoje argumenty do sytuacji z cegla.
          Ja chcialbym zaprosic na moje urodziny moich znajomych, aby przyszli z WLASNYMI
          PRYWATNYMI ceglami pod jakis blok i zebysmy troche porzucali w okna.
          Wg Twojej argumentacji mam do tego prawo bo parafrazujac: nie rzuca sie ceglami
          w okna codziennie, tylko raz dwa razy w roku.
          • Gość: margiope Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:42
            Jeśli ktoś się decyduje na mieszkanie w bloku w mieście, to decyduje sie również
            na hałas. Pod moim blokiem codziennie od piątej rano jeżdżą tramwaje. Ja
            tramwajami nie jeżdżę, bo chodzę na piechotę. Uważam, że powinno się wsadzić
            wszystkie tramwaje do wyciszających tunelów, gdyż z powodu hałasu, który
            powoduję cierpi na tym moje zdrowie psychiczne :-)
            A jeśli chodzi o wspomnianą Panią - myweb napisał, że jej pies lata sobie bez
            smyczy i załatwia swoje potrzeby tam gdzie chce. Pani oczywiście po nim nie
            sprząta. Pani wywiesza swoje dywany na poręczach, które NIE są jej własnością. Z
            tego co zrozumiałam (nie chce mi się wracać teraz do pierwszego postu),blokuje
            wycieraczką drzwi wejściowe na klatkę, tak że domofon nie ma już żadnego
            zastosowania.
            I czy naprawdę można usłyszeć remont z czwartego piętra, jak się mieszka na
            parterze?? To dlaczego ludzie z drugiego i trzeciego się nie buntują?
            Jeśli ktoś taki wrażliwy na hałasy, to zamiast żądać od innych zaszycia ust,
            niech się sam wyprowadzi do chatki w lesie.
            • myweb Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 15:00
              margiope - dzieki za wsparcie...
          • myweb Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 14:59
            marian.koniuszko napisał:

            > Bede stosowal Twoje argumenty do sytuacji z cegla.
            > Ja chcialbym zaprosic na moje urodziny moich znajomych, aby przyszli z WLASNYMI
            > PRYWATNYMI ceglami pod jakis blok i zebysmy troche porzucali w okna.
            > Wg Twojej argumentacji mam do tego prawo bo parafrazujac: nie rzuca sie ceglami
            > w okna codziennie, tylko raz dwa razy w roku.

            Musze przyznac, ze bardzo ciekawe rozumowanie. Problem w tym ze ciezko
            porownywac wiercenie otworu wiertarka na 4tym pietrze (musi byc to zjawisko
            szczegolnie odczuwalne na parterze) do RZUCANIA CEGLA W CZYJES OKNO (czyli
            fizyczne niszczenie tego okna - czyjejs wlasnosci)

            Pozdrawiam
            • marian.koniuszko Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 16:00
              > Musze przyznac, ze bardzo ciekawe rozumowanie. Problem w tym ze ciezko
              > porownywac wiercenie otworu wiertarka na 4tym pietrze (musi byc to zjawisko
              > szczegolnie odczuwalne na parterze) do RZUCANIA CEGLA W CZYJES OKNO (czyli
              > fizyczne niszczenie tego okna - czyjejs wlasnosci)

              Moim zdaniem nie ma roznicy jakosciowej (oba przypadki to ingerencja w czyjas
              wlasnosc) co najwyzej ilosciowa (stopien ingerencji).

              Halas moze miec rowniez skutki ekonomiczne:
              -w lekkich przypadkach brak koncentracji w pracy wplywa na efektywnosc
              pracownika, jego ew. premie lub awanse
              -ciezkich przypadkach zaburzenia psychiczne, a co za tym idzie niezdolnosc(lub
              ograniczenie zdolnosci) do pracy, kosztowne i dlugotrwale leczenie
              • myweb Re: Halasowanie w ciagu dnia tez jest karalne 28.04.06, 21:43
                Wiadomo, ze halas szczegolnie uciazliwy nie jest obojetny dla zdrowia. Wydaje mi sie jednak, iz w rozumowaniu idziesz zbyt daleko...
    • Gość: kumaty Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.chello.pl 28.04.06, 03:36
      sieknij jej z bańki i tyle. proste rozwionzania som najleprze
    • Gość: mopsik "upierdliwy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 07:56
      Czy wyrażenie "upierdliwy" jest eleganckie?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=40864694
      • klaryska autor ma duzo cierpliwosc 28.04.06, 17:23
        widze na podstawie opowiedania na kazdy wpis ,ze posiadles te cecha.
        Z tym chodzeniem do sasiada z informacja ze boli mnei glowa to nie jest wcale
        takie proste. Duzo ludzi raczej nie zastuka w Twoje drzwi.
        Zas co do wedrojacego dzwieku to ja mieszkam na parterze i kiedys myslalam ze
        sasiad nade mna slifuje podloge, a okazalo sie ze to w innym pionie i dwa
        pietra nade mna.
        dzwieku na klatce nie uslyszysz, bo rozchodzi sie przez wentylacje, rurami itd.
        Mozesz zejsc do sasiadow nizej i zapytac co slysza, ale zeby Ci powaznie
        odpowiedziali, jezeli nic nie slysza,to pomow do sadu sasiadke z dolu za
        obraze. I uzywanie slow niecenzuralnych. Moze to ja uspokoi.
    • Gość: anty_burak Re: Upierdliwa sąsiadka IP: *.ip.fastwebnet.it 28.04.06, 18:10
      Nie badz taki nerwus, tylko pojdz z nia na sanki - wspolny sport powinien was
      zblizyc...

      > takiego sąsiada - super babka) sprzątamy regularnie. Niestety parter to już
      > inna bajka - syf, bród, ulotki, sanki, buty, stare szafki itp.
      ^^^^^^
      a nie jakies burackie metody tyu topor wojenny!
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 21:45
        Gość portalu: anty_burak napisał(a):

        > Nie badz taki nerwus, tylko pojdz z nia na sanki - wspolny sport powinien was
        > zblizyc...
        >
        > > takiego sąsiada - super babka) sprzątamy regularnie. Niestety parter to j
        > uż
        > > inna bajka - syf, bród, ulotki, sanki, buty, stare szafki itp.
        > ^^^^^^
        > a nie jakies burackie metody tyu topor wojenny!

        hehe - przyznam - ze bardzo ciekawy pomysl ;)
    • emadeusz Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 19:42
      Wiesz co ?
      Jeśli przez kilka miesięcy wiercisz wiertarka tę samą dziurę i to do godz.
      21.59,
      to nie dziw się,
      że sąsiadce puszczają nerwy.
      Jeśli taki stan rzeczy miałby miejsce w mojej kamienicy,
      to gwarantuje Ci, że by się znalazło co najmniej kilku sasiadów,
      dzięki którym wyleciałbyś po schodach w kosmos bez dalszej ochoty na wiercenie
      dziur o tej porze dnia i nocy. Również zadnali by dkutecznie o to abyś szybko
      zmienił miejsce zamieszkania.
      Nic gorszego jak mieć uciążliwego sąsiada, który nie rozumie,
      że wieczór i noc są do dopoczynku po ciężkiej pracy,
      a nie do drażnienia układu nerwowego 'wiertarkowym koncertem'.
      • myweb Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 21:47
        emadeusz napisał:

        > Wiesz co ?
        > Jeśli przez kilka miesięcy wiercisz wiertarka tę samą dziurę i to do godz.
        > 21.59,
        > to nie dziw się,
        > że sąsiadce puszczają nerwy.
        > Jeśli taki stan rzeczy miałby miejsce w mojej kamienicy,
        > to gwarantuje Ci, że by się znalazło co najmniej kilku sasiadów,
        > dzięki którym wyleciałbyś po schodach w kosmos bez dalszej ochoty na wiercenie
        > dziur o tej porze dnia i nocy. Również zadnali by dkutecznie o to abyś szybko
        > zmienił miejsce zamieszkania.
        > Nic gorszego jak mieć uciążliwego sąsiada, który nie rozumie,
        > że wieczór i noc są do dopoczynku po ciężkiej pracy,
        > a nie do drażnienia układu nerwowego 'wiertarkowym koncertem'.

        Chyba niedokladnie czytales - kto Ci powiedzial ze wierce codziennie do 21:59. Czlowieku - staram sobie wytlumaczyc zjawisko nastepujace -> tej kobiecie niepasuje wszystko dookola, tym samym stara sie uprzykrzyc mi zycie... swoimi metodami.

        pozdrawiam
        • liloom Re: Upierdliwa sąsiadka 28.04.06, 23:15
          A dlaczego jej w koncu nie powiesz ze jak sie nie uspokoi to ci puszcza nerwy?;)
          No, wyobrazam sobie co bedzie jak sie dziecko urodzi i bedzie ci plakalo po
          nocach. Nie wiem w jakiej dzielnicy mieszkasz i czy paniusia jest wogole
          normalna, ale z taka trzeba porozmawiac stanowczo. Ona rzadzi na tej klatce i
          chce cie ustawic, tak jej sie wydaje chyba. Pomysl o zonie (przeciez to sie moze
          na dziecku odbic!!!), samochod parkuj daleko i zrob to co masz na mysli -
          powiedz jej ze masz dosc i co tam jeszcze bardzo chcesz.
    • firstman Jest cieniutka. 29.04.06, 01:56
      Gdyby wiedziała jak to się kręci oskarzyła by Cię o zakłucanie miru domowego.
      Sąd grodzki i szybki procesik. Ale nie martw się. Jak do tej pory na to nie
      wpadła to nie wpadnie. Za to tY MOżESZ SIę TYM POSłUżYć. Pojemny temat.
    • Gość: Szczęśliwi Re:Święto lokatorów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 11:41
      3 maja jest najszczęśliwszym dniem w dziejach naszej małej lokatorskiej
      społeczności.Upierdliwe babsko,które było naszą sąsiadką wyprowadza się z
      naszego domu.Tym samym składmy wyrazy współczucia wszystkim jej nowym
      sąsiadom.Uważajcie na sąsiadów,którzy wprowadzili się do Waszego lub Waszych
      znajomych domu 3 maja.Dotyczy to mieszkańców Starej Pragi.Z uwagi na ochronę
      danych osobowych nie możemy podać żadnych blizszych informacjii.Jeszcze raz Wam
      współczujemy.
      • umfana Re:Święto lokatorów. 03.05.06, 13:17
        Ja dziś nie spałam do 5 rano dzięki kochany sąsiadom.
    • dyl.sowizdrzal Re: Upierdliwa sąsiadka 06.05.06, 09:22
      I jak postępy w walce z kobieciną? U mnie na Mokotowie już cała klatka Wam kibicuje :-)

      Pozdrawiamy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka