omar1
09.02.03, 10:51
Kraj
PAP, mat /2003-02-09 10:06:00
Ostrzeżenie przed barami orientalnymi
Przeterminowane produkty, brud na zapleczach, oszukiwanie na wadze i
zawyżanie cen - to tylko niektóre zarzuty Inspekcji Handlowej po kontroli
barów i restauracji z żywnością orientalną.
Inspekcja ostrzega przed stołowaniem się w tego typu placówkach.
Kontrola została przeprowadzona pod koniec 2002 r. w całym kraju. Zbadano 259
restauracji i barów serwujących potrawy kuchni chińskiej, wietnamskiej,
tureckiej, greckiej, meksykańskiej, indyjskiej, japońskiej, arabskiej i
afrykańskiej. W 90 proc. stwierdzono nieprawidłowości.
W 18 placówkach nierzetelnie obsługiwano klientów - zaniżano objętość potraw
i napojów alkoholowych, zawyżano ceny lub nie informowano konsumenta o wadze
zamówionego przez niego dania.
Podczas badań laboratoryjnych IH zakwestionowała jakość 50 proc. próbek
produktów ze względu na zaniżenie zawartości składnika głównego w potrawie,
zaniżenie mocy alkoholu oraz niedobór surowca kawy w naparach kawy naturalnej.
W 4 proc. barów inspektorzy zakwestionowali 175 partii towarów, ponieważ były
one przeterminowane. Przekroczenia terminów przydatności do spożycia wahały
się od 1 dnia do 19 miesięcy, natomiast daty minimalnej trwałości – od 2 dni
do 46 miesięcy.
Na przykład w jednej z orientalnych restauracji we Wrocławiu na stanie
magazynu, z przeznaczeniem do produkcji znajdowało się przeterminowane mięso:
o 15 dni 1,8 kg udźca cielęcego, o 38 dni 0,9 kg szynki, a nawet o 48 dni 0,6
kg polędwicy wołowej.
W 17 proc. zakładów inspektorzy stwierdzili niewłaściwy stan sanitarno-
porządkowy pomieszczeń, naczyń i mebli kuchennych oraz brak odzieży
ochronnej. Często stwierdzano również składowanie odpadków w otwartych
pojemnikach. W kolejnych 13,5 proc. barów nie dbano o odpowiednią temperaturę
składowania, segregację towarów oraz ich estetyczne przechowywanie.
Przykładowo w restauracji chińskiej w Łodzi pracownicy kuchni ubrani byli w
brudną odzież ochronną, stoły kuchenne także były brudne. W kuchni brakowało
mydła i ręcznika, a w zamrażarkach przetrzymywano bez właściwego rozdziału
asortymentowego wyroby gotowe z surowcami mrożonymi. W barze orientalnym w
Koszalinie nieczyste było zaplecze kuchenne, a na stole produkcyjnym
znajdowały się resztki po obróbce wstępnej warzyw. W urządzeniach
chłodniczych przechowywano łącznie mięso z kapustą i grzybami, zupę pekińską
z czosnkiem, masło i owoce konserwowe w otwartych puszkach.
Kontrola wykazała ponadto, że w ponad 18 proc. placówkach gastronomicznych
osoby zatrudnione bezpośrednio przy środkach spożywczych nie miały aktualnych
orzeczeń lekarskich. W 6 proc. zakładów zatrudnieni tam cudzoziemcy nie
posiadali zezwolenia wojewody na wykonywanie pracy lub nie mogli okazać
inspektorom karty stałego lub czasowego pobytu.
Inspektorzy stwierdzili też, że w ok. 30 placówek posługiwano się
nielegalnymi przyrządami pomiarowymi (np. wagami domowymi), a w 12 proc.
odmierzano porcje "na oko".
W wyniku kontroli nałożono 210 mandatów karnych na łączną kwotę 34,3 tys. zł,
skierowali 36 wniosków o ukaranie do sądów rejonowych, 10 spraw przekazano
organom ścigania.
Na początku roku policja wykryła, że mieszkający w okolicach Nowego Dworu
Mazowieckiego Wietnamczyk nielegalnie wyrabia spirytus z ryżu. Oprócz
spirytusu funkcjonariusze znaleźli w domu cudzoziemca mięso z kotów, psów i
kóz. Wietnamczyk skupował je, torturował, zabijał i sprzedawał. Mięso
trafiało do barów orientalnych na warszawskim stadionie X-lecia.
Mężczyźnie przedstawiono zarzut nielegalnego wyrobu spirytusu. Przygotowywany
jest zarzut znęcania się nad zwierzętami.
Omar1 pyta : Wystarczy?