Gość: Anna Matuszewska
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.12.06, 14:18
Odwiedziłam Sunantę dwukrotnie. Za pierwszym razem zamówiłam kalmary pieczone
na czosnku i pieprzu oraz ryż pieczony z warzywami. Pani kelnerka (jest
jeszcze kelner)nalegała, żebym zamówiła wino. Po tym, gdy jedno już wybrałam
przyszła mi powiedzieć, że ten gatunek sprzedają tylko w butelkach, nie na
kieliszki. Wybrałam więc inne. Po 17 minutach otrzymałam zamówione danie i
pytam gdzie moje wino.Wielce zaaferowana Pani Kelnerka stwierdziła, że o nim
zapomniała! Jako, że byłam w miłym towarzystwie to jakoś to przełknęłam. Mój
drugi raz był przyapdkowy, przechodziłam w pobliżu i postanowiłam zamówić
sobie ryż na wynos. Wchodzę i znów ta sama infantylna twarzyczka Pani
Kelnerki. Mówię jej co chcę i że na wynos, przeprasza mnie, że nie ma gdzie
uśiąść, mówię, że poczekam przy barze. Po 7 minutach obserwacji stwierdzam,
że Kelnerka nie powiedziała jeszcze w kuchni o moim zamówieniu, zdążyła za to
podać karty nowym gościom i przyjąć od nich zamówienie (to pewnie dlatego, że
ich zamówienie było więcej warte - 7 osób). W czasie, gdy oni się
zastanawiali Pani Kelnerka sterczała nad nimi, zamiast wykorzystać wolną
chwilę. I tak ze trzy inne stoliki. Pytam więc, dlaczego jeszcze nie
przekazała mojego zamówienia. Odpowiada mi, że właśnie miała to zrobić tylko
zapomniała co zamawiałam :) Może Kelnerzy powinni przechodzić jakieś testy na
inteligencję, żeby uniknąć zatrudniania ćwierćmózgów i nie denerwować
klientów??? Albo jakieś ćwiczenia pamięciowe robić w domu? Pytam ile będę
czekać na ten ryż o ona mówi, że 15 do 20 minut... Tyle to ja czekam na
pysznego pstrąga z grilla w " Elefancie" a jak nie wyrobią się w ciągu 15
minu to klient dostaje danie za darmo. Nigdy więcej tam już nie zajrzę. A
szkoda, bo lubię odwiedzać restauracje i kluby z dużą ilością znajomych.
Niesmak pozostanie.