andrzej_b2
01.01.07, 11:50
Jest okres świąteczny, czas śpiewania kolęd. Przypomnijmy więc sobie nawzajem
te odeszłe z klimatami starej Warszawy, ale takie trochę swawolne. Na początek:
Kolęda zięcia
(na melodię „Przybieżeli do Betlejem pasterze”)
Znałem zięcia, co był dobry, w to wierzę,
Bo z teściową razem klepał pacierze,
Mył garnki i szorował,
Podłogi froterował aż miło, aż miło.
A we święta w pięknej zgodzie po społu
Zasiadali do Wigilii do stołu.
By więc tradycja była,
Choinka się świeciła co roku, co roku
Więc i teraz strojąc wdzięczna swą minę
Kazała mu kupić świeczek, choinę,
Dwie dychy złotych dała
I z domu go wygnała na plac Kercelego,
Przyleciał zięć na Kercelak aż zgrzany –
Kupić chojak dla teściowej kochanej,
Lecz spotkał znajomego,
Więc wdepli na jednego małego, małego.
I tak sobie wesolutko podpili,
Że aż się w komisariacie zbudzili.
A że się tak uchlali,
Protokolik dostali – pięć złotych od łebka.
A gdy do dom zięć wrócił nad ranem,
W łeb oberwał od teściowej polanem.
Oj, jak draka była, bo teściowa waliła,
Co w rękę popadło.
Kto dorzuci następne?
Pozdrawiam :-)