Gość: kaśka IP: *.chello.pl 02.02.07, 17:32 Uroczo!Pomiędzy zajęciami warto wstąpić,przytulny klimat,przyciemnione światło.Tylko faktycznie małe porcje.Wyszło na to,że żeby się najeść musiałam wziąć trzy dania.Ale warto.Wrócę tam na pewno! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Andrzej Re: Babooshka IP: *.acn.waw.pl 04.02.07, 20:15 Bylem juz wczesniej. Bardzo mila atmosfera, PYSZNE jedzenie! Porcje sa dla mnie "akurat", bo zjadlem zupe i drugie. Moja zona zamowila tez nalesniki - faktycznie to nie jest zbyt duza porcja, ale pyszne no i cena - nie jak za duza porcje. To jako przekaske nalezy traktowac. Na stolach widzialem ogloszenia, ze od 10 lutego (chyba) zmieniaja menu i bedzie wiecej wszystkiego i wieksze porcje. Napewno wroce zeby zobaczyc! Kucharz chyba rosjanin, bo po rosyjsku z kelnerka gadali. Jest bardzo pysznie! Pielmieni i barszcz - boskie! No i ten napoj zurawinowy - pycha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosinna Re: Babooshka - będzie więcej! IP: *.chello.pl 11.02.07, 19:00 Będzie niebawem cała sieć! Jedenie bardzo smaczne Solianka rewelacja, pielmieni i zupa ucha wspaniałe! A od wczoraj zmienione menu- nowego jeszcze nie testowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bywalec Babooshka IP: *.acn.waw.pl 20.02.07, 19:44 Pychotka!!Zaczynając od zup,aż po napoje :) Odpowiedz Link Zgłoś
slonecznyslonecznik Re: Babooshka 08.05.07, 22:21 nikomu nie polecam. obsluga bardzo kiepska, jedzenie marne, wybor jak na rosyjska kuchnie ograniczony. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.zaworski [...] 10.05.07, 10:05 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Babooshka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.08, 13:55 Było miło, ale się skończyło. Tak to już jest z knajpami w Warszawie. Bardzo lubiłam tam wpadac, bo i daleko nie było od mojej pracy i smacznie i niedrogo. Ale po pierwsze ceny się podniosły, a po drugie, co gorsze, jedzenie stało się niekoniecznie zjadliwe. Zamówiłam niedawno bliny z łososiem i mimo, że głodna byłam bardzo, a wtedy przestaję byc wybredna, nie byłam w stanie zjeść serwowanego mi dania, smakowało głównie tłuszczem i czymś jakby wiórami, musiałam wypić dwie herbaty po zjedzeniu tego cuda, żeby jakkolwiek zneutarlizować jego smak. Także ze smutkiem- nie polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stella Babooshka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 03:01 wszystko super, tylko obsługa na bardzo niskim poziomie. bywam często i tylko jedna z kelnerek zauważa gości i podchodzi do nich. inne trzeba wołać, albo sugestywnie się im przyglądać. inaczej udają, że nikogo i niczego nie widzą. żałuję, bo bardzo lubię tam jadać, a ze względu na obsługę, coraz częściej rezygnuję z wizyty. Odpowiedz Link Zgłoś
merkury16 Re: Babooshka 22.09.08, 16:30 rany, już myślałem, że taki prymitywny spam już nie istnieje.... pychotka, jedzoko, żonce też smakowało, i nie prawdą jest, że dach przeciekał, pan Prezes to dla nas jak ojciec rodzony etc. eh! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Babooshka IP: 82.160.30.* 24.11.08, 14:13 Jedzenie świetne , Kelnerzy bardzo mili , wystrój jak najbardziej w klimacie rosyjskim polecam każdemu warto odwiedzić tą knajpe!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qba Babooshka IP: 192.165.213.* 29.07.09, 16:50 Widzę, że ostatnie wpisy są sprzed ponad pół roku, więc pozwolę sobie skrobnąć coś aktualniejszego. Zacznijmy od tego, że artykuł pana Nowaka jest już nieaktualny, bo trudno w tej chwili nazywać Babooshkę "prostą zabiegałowką". Byłem w niej wczoraj pierwszy raz, więc nie wiem, jak wyglądała wcześniej, ale sądzę, że musiała niedawno przejść drastyczny lifting. Piszę "niedawno", bo np. toaleta nie nosiła właściwie żadnego śladu używania, a żeby nie wiem jak sprzątać, tam upływ czasu widać najlepiej. W każdym razie Babooshka to już nie barek ale całkiem od rzeczy restauracyjka, więc śmiało można i żonę zabrać i teściów zaprosić. Ja przetestowałem ten pierwszy wariant. Wrażenia poniżej. Co do kelnerek, to była jedna i może trafiliśmy na tę jedną jedyną, co się klientami interesuje, bo mimo sporego obłożenia nie mogę narzekać na jej zaangażowanie. Co do wystroju to generalnie OK, stylizowany chyba na rosyjską chatę. Nie jestem projektantem wnętrz i generalnie mnie to mało rusza, więc nie będę wystawiał ocen. Warto tylko wspomnieć, że dość głośno puszczają muzykę, co może niektórym przeszkadzać. Na szczęście to był w miarę nieinwazyjny rosyjski pop- rock, a nie jakieś upiorne ruso-disco, więc dla mnie OK. A teraz do meritum, czyli jedzenia... Zaczęliśmy zupami po 7 zł: barszczem ukraińskim (smaczny, chociaż niedoprawiony) i solianką (równie pyszka, jak ta legendarna w barze Zakręt, chociaż nie byłem tam już ze trzy lata, to mogły mi się wrażenia z tamtej solianki zatrzeć w pamięci). Potem pojechaliśmy po pierogach za 14-18 zł: pielmieni syberyjskie niezłe (ale Zakrętowe mimo wszystko lepsze), ale za to manty z baraniną po prostu (pardon my French) ZA-JE-BIS-TE! Ich nie ma w regularnym menu (są tylko z wieprzowiną), ale były na jakiejś sezonowej karteczce pt. "Słoneczne menu", więc nie wiem, czy jesienią nie znikną. W każdym razie - git! Rozochoceni tymi mantami trzasnęliśmy jeszcze po deserze w postaci blinczyków z jabłkiem pieczonym oraz jabłko-bananem (chyba po 12 zł). Były smaczniutkie, ale bez specjalnego posmaku egzotyki, bo takie same można sobie zrobić w domu (znaczy żona może, bo ja to tylko wąska specjalizacja w jajecznicy). Do popitki był mors i kwas chlebowy (4-5 zł). Też smaczne, ale też nie odbiegające od tego, co można kupić w sklepie. Podsumowując: solianka i manty wysoko ponad przeciętną warszawskich restauracji, reszta próbowanych potraw również trzyma solidny poziom. Koszt opisanej wyżej obiado-kolacji to circa about 80 zł. Minusy: brak chłodnika (z karty sezonowej) i syrniczków (z karty podstawowej), ale żadnej miny kulinarnej, a to przecież najważniejsze (do dzisiaj zgrzytam zębami na wspomnienie wychwalanego przez pana Nowaka węgorza w restauracji na barce przy nabrzeżu wiślanym, zgroza po trzykroć!). Podsumowując podsumowanie: dla mnie knajpka w dechę, a nasmarowałem taką długą epistołę, żebyście nie wyskakiwali z komentarzami o spamie i "pozdrawiamy właściela!". To pisałem ja, Kuba, recenzent-amator drugiej kategorii. Odpowiedz Link Zgłoś