Dodaj do ulubionych

Szlabany na Targowej

15.05.07, 20:14
Po wojnie przez kilka (kilkanaście) lat leżały tory kolejowe, które przecinały
ul. Targową w okolicy wiaduktu. Gdy przejeżdżały nimi pociągi, na szlabanach
ustawiały się długie kolejki oczekujących pojazdów. Pierwotnym praznaczeniem
tych torów był dowóz materiałów do budowy linii średnicowej (1921-31), później
przydały się jeszcze do jej odbudowy.
Kto wie (pamięta), gdzie była budka dróżnika i rok likwidacji szlabanów?
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • stas_g Re: Szlabany na Targowej 16.05.07, 20:03
      Witam p. Andrzeju. Pamiętam te tory, ale w/g mojej wiedzy prowadziły do rzeźni.
      Pamiętam obrotowo zamykane szlabany, pojazdy oczekujące na przejazd i wagony ze
      smętnie porykującymi krowami. Byłem wtedy dzieckiem i takie sceny robiły ogromne
      wrażenie - wiedziałem że biedne zwierzątka idą na rzeź. Niestety budki dróżnika
      nie pamiętam, a tory zniknęły gdzieś na przełomie lat 50-60tych. Pozdrawiam S.
      • andrzej_b2 Zapomniane tory 16.05.07, 21:42
        Dziękuję Kol. Stanisławowi za b. interesującą informację, poszerzającą moją
        wiedzę. Okazuje się, że ta odnoga kolejowa służyła różnym bieżącym potrzebom
        miasta.
        Dla uzupełnienia poprzedniej mojej wypowiedzi, przedstawiam plątaninę torów jaka
        w okolicy Targowej istniała w 1924 r. w czasie budowy nasypu średnicowego:
        foto2.m.onet.pl/_m/79962a6e71bb1a691d142b3c526994b6,21,19,0.jpg
        Któregoś dnia szukałem śladu tych torów, niestety bez skutku. Pewną rekompensatą
        było odnalezienie resztek d. placu przed Dworcem Petersburskim. Dziś jest to
        wybrukowany pas uliczki wiodącej z nikąd do nikąd, szerokości dwóch mijających
        się samochodów. Ograniczony jest betonowymi krawężnikami, co wyraźnie
        kontrastuje z leżącą tam pięknie wszlifowaną kostką granitową.
        Pozdrawiam :-)
        • ryszard.maczewski Dworzec Terespolski 17.05.07, 12:45
          Na placyku przed dworcem Petersburski nie byłem (w którym to dokładnie jest
          miejscu? gdzieś przy skrzyżowaniu Zaokopowej z Wileńską?), ale polecam też
          miejsce po dawnym dworcu Terespolskim - fragment budynku oraz dawna jezdnia
          znajdują się na zachód od obecnego dworca Wschodniego:
          www.warszawa1939.pl/strona.php?kod=terespolski_b
          • andrzej_b2 Relikty dworca 17.05.07, 20:00
            Tak, Stanisław ma rację w zupełności. Potwierdzenie ww. Jego informacji
            znalazłem na planie Pragi (1934) 1:25000. Widać tam wyraźnie, że po zbudowaniu
            linii średnicowej, bieg bocznicy został skierowany na teren rzeźni. Tor skręcał
            w ul. Zamoyskiego i dalej wspólnym nasypem kolejki wąskotorowej Jabłonna-Karczew
            podążał na teren rzeźni.
            foto1.m.onet.pl/_m/a777c0d3b94f970c281aeac53e665b7d,21,19,0.jpg
            Wycinek d. placu – podjazdu do Dworca Terespolskiego, przedstawia kolejny mój
            skan. Jak widać, pokazany kawałek bruku ma kształt krótkiej uliczki, która jest
            wykorzystywana jako dojazd do jakiegoś domu kolejowego, który wg J. Zielińskiego
            jest „budynkiem pomocniczym dworca Terespolskiego” – (ob. Kijowska 8). Można też
            tą uliczką bez nazwy od biedy dostać się do skromnej resztki budynku d. dworca
            (ob. Kijowska 14a), który teraz pełni rolę składnicy złomu:
            foto1.m.onet.pl/_m/ac2c95c1779da81d896253d9f7402f71,21,19,0.jpg
            foto3.m.onet.pl/_m/fead38e30eb12f9f4b0b8e4f9a8efccf,21,19,0.jpg
            Dość interesująco wyglądający placyk przed reliktami budynku dworca (kwiecień
            2004), pokazany na stronie:
            www.warszawa1939.pl/strona.php?kod=terespolski_b
            jest w istocie zaniedbanym i, o tej porze roku błotnistym, pełnym wykrotów
            płatnym parkingiem (maj 2007).
            Pozdrawiam
            • ryszard.maczewski Re: Relikty dworca 17.05.07, 21:23
              andrzej_b2 napisał:

              > Tak, Stanisław ma rację w zupełności. Potwierdzenie ww. Jego informacji
              > znalazłem na planie Pragi (1934) 1:25000. Widać tam wyraźnie, że po zbudowaniu
              > linii średnicowej, bieg bocznicy został skierowany na teren rzeźni. Tor skręcał
              > w ul. Zamoyskiego i dalej wspólnym nasypem kolejki wąskotorowej Jabłonna-Karcze
              > w podążał na teren rzeźni.

              Na tym planie jest wynikające ze skali niewielkie uproszczenie. Na fotoplanie
              1945 widać, że tory bocznicy biegły przy samej jezdni Zamoyskiego, natomiast
              nasyp kolejki do Karczewa znajdował się w odległości kilkunastu metrów od jezdni.

              Pozdrawiam
        • ryszard.maczewski A nie chodziło czasem o port ? 17.05.07, 21:03
          andrzej_b2 napisał:

          > Po wojnie przez kilka (kilkanaście) lat leżały tory kolejowe, które przecinały
          > ul. Targową w okolicy wiaduktu. Gdy przejeżdżały nimi pociągi, na szlabanach
          > ustawiały się długie kolejki oczekujących pojazdów. Pierwotnym praznaczeniem
          > tych torów był dowóz materiałów do budowy linii średnicowej (1921-31), później
          > przydały się jeszcze do jej odbudowy.

          Zaciekawiony tematem i mapą
          foto2.m.onet.pl/_m/79962a6e71bb1a691d142b3c526994b6,21,19,0.jpg
          poszperałem trochę w materiałach i wydaje mi się, że pierwotne przeznaczenie
          tych torów było zupełnie inne. Widać to zarówno z przedstawionego przez Ciebie
          planu miasta jak i z zamieszczonego w Przeglądzie Technicznym z 1927 roku (str.
          641) projektu portu handlowego w Warszawie.
          Z obu tych dokumentów moim zdaniem można wysnuć oczywisty wniosek, że te
          bocznice kolejowe miały służyć obsłudze przyszłego portu. Powstały już na etapie
          jego powstawania i prawdopodobnie służyły do dowożenia materiałów budowlanych.
          Co ciekawe - z projektu wynika, że bocznice miały być połączone z systemem sieci
          tramwajowej (na placu Waszyngtona, na skrzyżowaniu Zielenieckiej z Targową, oraz
          odnogą poprowadzoną Jagielońską i Floriańską do placu Weteranów).

          Na fotoplanie 1945 doskonale widać wysadzony wiadukt kolei średnicowej
          (zaznaczony na planie miasta), w miejscu w którym bocznica skręcała w kierunku
          Zielenieckiej, w celu okrążenia czterech, nigdy nie powstałych basenów portu.
          Wydaje się nawet, że fragment tej bocznicy powstał - nasyp jest dosyć dobrze
          widoczny na fotoplanie 1935, a miejsce po torach na fotoplanie 1945.

          Bocznica do rzeźni też jest doskonale widoczna na fotoplanie 1945 -
          rozgałęzienie torów znajdowało się zaraz za Targową, dalej biegły one wzdłuż
          Zamoyskiego, i na skrzyżowaniu z Jagielońską wchodziły na teren rzeźni, na
          którym biegły równolegle do Zamoyskiego a potem skręcały i szły równolegle do
          Wrzesińskiej i dochodziły prawie do samej Brukowej.

          Nie kwestionuję, że bocznice mogły się przydać do budowy i odbudowy linii
          średnicowej, jednak moim zdaniem powstały jako integralna część portu, a nie
          jako zaplecze techniczne budowy linii średnicowej.

          Acha - jeszcze taka myśl na podstawie fotoplanu 1935 i 1945. Zastanawiam się,
          czy czasem plątanina torów zaznaczona na planie z 1924 nie została zaznaczona
          trochę na wyrost? Tak jak i "Nowy port (w budowie)". Myślę, że tory powstały
          tylko w najbliższym sąsiedztwie zbudowanych basenów, ale większość była jedynie
          "projektowana".
          • andrzej_b2 Re: A nie chodziło czasem o port ? 18.05.07, 11:46
            ryszard.maczewski napisał:

            >Nie kwestionuję, że bocznice mogły się przydać do budowy i odbudowy linii
            >średnicowej, jednak moim zdaniem powstały jako integralna część portu, a nie
            >jako zaplecze techniczne budowy linii średnicowej.

            Myślę, że nie. Linię Średnicową zaczęto budować wkrótce po odzyskaniu
            niepodległości, przy czym budowę samej przeprawy przez Wisłę rozpoczęto w 1921
            r. W tym celu na lewym brzegu Wisły prowadzono bocznicę kolejową, od stacji W-wa
            Gdańska, biegnącą wybrzeżem pod mostem Kierbedzia, za ul. Tamka schodzącą na
            dolny poziom bulwarów i dochodzącą do miejsca budowy. Wprawdzie o budowie
            analogicznej bocznicy po stronie praskiej nie znalazłem słownej informacji, ale
            trudno sobie wyobrazić, by taka nie istniała. I wszystko wskazuje, że była to
            właśnie ta. Spójrz proszę raz jeszcze na skan:
            foto2.m.onet.pl/_m/79962a6e71bb1a691d142b3c526994b6,21,19,0.jpg
            Przy ówczesnych środkach transportu, w dodatku po grząskim terenie, dowóz
            towarów budowlanych mogła zapewnić tylko kolej.
            Budowa Portu Praskiego to przedsięwzięcie nieco późniejsze. W 1924 r. jeszcze na
            tym miejscu istniała łacha wiślana (łącząca się z jez. kamionkowskim). Projekty
            regulacji tego rejonu pochodzą z ok. 1928 r.; ok. 1935 powstał pierwszy basen, a
            ok. 1937 drugi inne pozostały tylko na planach.
            W związku z tym bocznica na mapie W-wy z 1924 r. nie może być abstrakcją, lecz
            jak najbardziej realnym połączeniem Dworca Wschodniego z wybrzeżem, dla potrzeb
            budowy praskiego przyczółka. Moim zdaniem, tylko taka chronologia wykorzystania
            bocznicy jest realna, a nie odwrotna!
            Pozdrawiam 
            • ryszard.maczewski Re: A nie chodziło czasem o port ? 18.05.07, 14:23
              andrzej_b2 napisał:

              > ryszard.maczewski napisał:
              >
              > >Nie kwestionuję, że bocznice mogły się przydać do budowy i odbudowy linii
              > >średnicowej, jednak moim zdaniem powstały jako integralna część portu, a nie
              > >jako zaplecze techniczne budowy linii średnicowej.
              >
              > Myślę, że nie. Linię Średnicową zaczęto budować wkrótce po odzyskaniu
              > niepodległości, przy czym budowę samej przeprawy przez Wisłę rozpoczęto w 1921
              > r. W tym celu na lewym brzegu Wisły prowadzono bocznicę kolejową, od stacji W-w
              > a Gdańska, biegnącą wybrzeżem pod mostem Kierbedzia, za ul. Tamka schodzącą na
              > dolny poziom bulwarów i dochodzącą do miejsca budowy.

              Jak do tej pory zawsze czytałem, że bocznica o której piszesz powstała z
              inicjatywy elektrowni w celu usprawnienia dowozu węgla. Gdzie znalazłeś tą
              informację, że bocznica powstała na potrzeby budowy linii średnicowej?

              > Przy ówczesnych środkach transportu, w dodatku po grząskim terenie, dowóz
              > towarów budowlanych mogła zapewnić tylko kolej.

              Z tym "tylko kolej" chyba trochę się zagalopowałeś.
              Na potrzeby budowy wiaduktu i mostu Poniatowskiego nie budowano chyba żadnych
              linii kolejowych - a jednak się udało.

              > Pozdrawiam 

              Ja też to czynię, jednak bez wątpliwości wyrażonych znakiem zapytania :-)
              • andrzej_b2 Re: A nie chodziło czasem o port ? 18.05.07, 14:30
                ryszard.maczewski napisał:

                > > Pozdrawiam 
                >
                > Ja też to czynię, jednak bez wątpliwości wyrażonych znakiem zapytania :-)

                Sorry, chochlik komputerowy,
                pozdrawiam :-), :-)
                • andrzej_b2 Dlaczego bocznice? 19.05.07, 16:35
                  ryszard.maczewski napisał:

                  >Na potrzeby budowy wiaduktu i mostu Poniatowskiego nie budowano chyba żadnych
                  >linii kolejowych - a jednak się udało.

                  Most Poniatowskiego był budowany w innym czasie i w innych realiach. Pamiętamy o
                  długim czasie trwania budowy i wielkich skandalach, o przekrętach finansowych
                  jakie mu towarzyszyły. Nie można też zapomnieć o skandalu jakiego dopuścili się
                  Rosjanie, obwiniając za zaistniały stan biednego Marszewskiego, którego
                  niesłusznie skazali na więzienie i w efekcie odsiadkę przypłacił życiem.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=437&w=46814350&a=46959942
                  Most Średnicowy był budowany w Polsce Niepodległej a więc, gdy byliśmy już „na
                  swoim”. Każda wojna kładła kres pewnemu porządkowi dziejowemu, skostniałym
                  systemom, dawała impuls rozwojowi nowych technik i tp. Może więc inne podejście
                  do organizacji pracy i rachunek ekonomiczny zadecydowały o wyborze koncepcji
                  bocznic kolejowych dla celu budowy nowego mostu? Poza tym trzeba mieć
                  świadomość, że społeczeństwo Warszawy jeszcze dobrze pamiętało wszystkie
                  skandale z lat budowy Mostu Poniatowskiego oraz i to, że okres budowy MŚ
                  przypadał na lata wielkiego kryzysu światowego i zaciskania pasa.
                  Pozdrawiam :-)
                  • ryszard.maczewski Re: Dlaczego bocznice? 19.05.07, 20:02
                    andrzej_b2 napisał:

                    > Może więc inne podejście do organizacji pracy i rachunek ekonomiczny
                    > zadecydowały o wyborze koncepcji bocznic kolejowych dla celu budowy nowego
                    > mostu?

                    Być może faktycznie tak było.
                    Tak jak jednak wspominałem - w literaturze raczej pisze się że bocznica po lewej
                    stronie Wisły powstała na potrzeby elektrowni:

                    1) "Ulice i place Warszawy", E.Szwankowski, wyd. II, 1970, str. 255:
                    "Ok. 1928 na dolnym bulwarze ułożono tor linii kolejowej służącej do przewozu
                    węgla dla elektrowni"

                    2) "Warszawa - geneza i rozwój inżynierii miejskiej", H. Janczewski, 1971, str. 374:
                    "W 1924 uruchomiono nowy turbozespół TG VII [...]. W tym samym czasie dla
                    elektrowni zostaje zbudowana bocznica kolejowa."

                    Nie mam teraz dostępu do III tomu Zielińskiego - ale tam też chyba była mowa o
                    budowie bocznicy do elektrowni - tylko że w 1923.

                    Jak widać data powstania bocznicy zależy od opracowania - jednak powód jest
                    zawsze identyczny.

                    Dlatego też koncepcja budowy budowy bocznicy w związku z budową linii
                    średnicowej - jakkolwiek wydaje się być bardzo ciekawa - to chętnie bym poznał
                    jakieś materiały przemawiające za nią. Bez tego jestem jak ten niewierny Tomasz.
                    Nie uwierzę póki nie zobaczę :-)

                    Pozdrawiam :-)
                    • andrzej_b2 Bocznica do Mostu Średnicowego 21.05.07, 06:39
                      ryszard.maczewski napisał:

                      >Tak jak jednak wspominałem - w literaturze raczej pisze się że bocznica po
                      >lewej stronie Wisły powstała na potrzeby elektrowni:
                      >1) "Ulice i place Warszawy", E.Szwankowski, wyd. II, 1970, str. 255:
                      >"Ok. 1928 na dolnym bulwarze ułożono tor linii kolejowej służącej do przewozu
                      >węgla dla elektrowni"
                      >2) "Warszawa - geneza i rozwój inżynierii miejskiej", H. Janczewski, 1971, str.
                      >374:
                      >"W 1924 uruchomiono nowy turbozespół TG VII [...]. W tym samym czasie dla
                      >elektrowni zostaje zbudowana bocznica kolejowa."
                      >Nie mam teraz dostępu do III tomu Zielińskiego - ale tam też chyba była mowa o
                      >budowie bocznicy do elektrowni - tylko że w 1923.
                      >Jak widać data powstania bocznicy zależy od opracowania - jednak powód jest
                      >zawsze identyczny.
                      >Dlatego też koncepcja budowy budowy bocznicy w związku z budową linii
                      >średnicowej - jakkolwiek wydaje się być bardzo ciekawa - to chętnie bym poznał
                      >jakieś materiały przemawiające za nią. Bez tego jestem jak ten niewierny >Tomasz.
                      >Nie uwierzę póki nie zobaczę.

                      Proszę bardzo. Ufam, że pomogę Ci uwierzyć:
                      1) Oto fragment Planu m. st. Warszawy 1:20000, wyd. Wojsk. Inst. Geograf. 1924,
                      przedstawiony na skanie:
                      foto3.m.onet.pl/_m/1a543e92c225193083943c225b79bd67,21,19,0.jpg
                      Wyraźnie widać na nim przebieg bocznicy kolejowej i jej zakończenie na
                      przyczółku Mostu Średnicowego.

                      2) Bolesław Chwaściński: Mosty na Wiśle i ich budowniczowie w dwudziestoleciu
                      niepodległości. Inżynierowie polscy w XIX i XX w. Tom III (1994), ss. 158, 158,
                      pisze tak:
                      „[…] Budowę mostu średnicowego rozpoczęto w 1921 r., prowadząc na lewym brzegu
                      Wisły bocznicę kolejową, od stacji Warszawa Gdańska, biegnącą wybrzeżem rzeki,
                      pod mostem Kierbedzia, za ul. Tamka schodzącą na dolny poziom bulwarów i
                      dochodzącą do miejsca przyszłej budowy […]. […] Z końcem 1928 r. Ministerstwo
                      Komunikacji podpisało umowy na wykonanie konstrukcji. […] na lewym brzegu
                      konstrukcję dowożono bocznicą ze stacji Warszawa Gdańska. […] Dopiero 2.XI.1933
                      r. ruszyły pierwsze pociągi przez most.”
                      Pozdrawiam :-)

                      • ryszard.maczewski Uwierzyłem - dziękuję :-) 21.05.07, 10:03
                        > Proszę bardzo. Ufam, że pomogę Ci uwierzyć:

                        [...]

                        > 2) Bolesław Chwaściński: Mosty na Wiśle i ich budowniczowie w dwudziestoleciu
                        > niepodległości. Inżynierowie polscy w XIX i XX w. Tom III (1994), ss. 158, 158,
                        > pisze tak:
                        > „[…] Budowę mostu średnicowego rozpoczęto w 1921 r., prowadząc na lewym brzegu
                        > Wisły bocznicę kolejową, od stacji Warszawa Gdańska, biegnącą wybrzeżem rzeki,
                        > pod mostem Kierbedzia, za ul. Tamka schodzącą na dolny poziom bulwarów i
                        > dochodzącą do miejsca przyszłej budowy […]. […] Z końcem 1928 r. Ministerstwo
                        > Komunikacji podpisało umowy na wykonanie konstrukcji. […] na lewym brzegu
                        > konstrukcję dowożono bocznicą ze stacji Warszawa Gdańska. […] Dopiero 2.XI.1933
                        > r. ruszyły pierwsze pociągi przez most.”

                        Uwierzyłem - dziękuję :-) Właśnie o takie sowo pisane mi chodziło, bo jeśli
                        chodzi o mapy to podchodzę do nich czasami z rezerwą. Zwróć uwagę, że cytowany
                        przez Ciebie plan pokazuje most średnicowy tak, jakby już istniał - a w
                        cytowanym przez Ciebie opracowaniu jest czarno na białym: "Z końcem 1928 r.
                        Ministerstwo Komunikacji podpisało umowy na wykonanie konstrukcji." Czyli planom
                        do końca ufać nie można i dlatego podtrzymuję hipotezę, że plątanina torów wokół
                        portu w budowie może być trochę na wyrost.

                        Miłego dnia!
                        • andrzej_b2 Re: Uwierzyłem - dziękuję :-) 21.05.07, 12:12
                          ryszard.maczewski napisał:

                          >Uwierzyłem - dziękuję :-) Właśnie o takie sowo pisane mi chodziło, bo jeśli
                          >chodzi o mapy to podchodzę do nich czasami z rezerwą. Zwróć uwagę, że cytowany
                          >przez Ciebie plan pokazuje most średnicowy tak, jakby już istniał - a w
                          >cytowanym przez Ciebie opracowaniu jest czarno na białym:

                          Mimo wszystko, radzę trochę mniej wiary w słowo pisane, bowiem prawda
                          najczęściej nie jest jednoznacznie czarna lub biała, a często leży po środku.
                          Sądząc po zbieżności chronologii budowy spornych bocznic – i tej wzdłuż Wisły, i
                          tej odnogi do elektrowni – wszystko wskazuje, że chodzi o ten sam obiekt, z
                          dwoma rozgałęzieniem na wysokości elektrowni!
                          Wszyscy przywoływani przez nas autorzy, zapewne nie zastanawiając się nad tą
                          dwoistością zastosowania, przypisują jej funkcję taką, jaka im pasuje do
                          kontekstu, nieświadomie (tak przynajmniej ufam) wprowadzając do tematu całe
                          zamieszanie.

                          Interesujące wnioski do tematu można wysnuć z analizy fragmentu fotoplanu 1945,
                          na którym nie widać już odcinka wzdłuż wybrzeża, a pewien fragment tegoż
                          przybrał kształt mijanki dojazdu do elektrowni. Odcinek prosty widocznie
                          wcześniej już został rozebrany, ale kiedy? Prawdopodobnie po 1933 r. Na mijance
                          stoi pociąg składający się z 13 wagonów + węglarka i lokomotywa. Odgałęzienie do
                          elektrowni jest zerwane.

                          Prawdą jest, że odgałęzienie do elektrowni znacznie dłużej służyło miastu, niż
                          tamto i stąd głębiej tkwi w naszej świadomości.
                          Pozdrawiam :-)
                          • ryszard.maczewski Re: Uwierzyłem - dziękuję :-) 21.05.07, 13:38
                            andrzej_b2 napisał:

                            > Mimo wszystko, radzę trochę mniej wiary w słowo pisane, bowiem prawda
                            > najczęściej nie jest jednoznacznie czarna lub biała, a często leży po środku.

                            Akurat tego jestem świadomy - najlepszy dowód jak długo nie wierzyłem w Twoje
                            słowo pisane w tym wątku ;-)

                            Ponadto ani ja, ani Ty nie pamiętamy tych czasów, więc możemy jedynie bazować na
                            tym co napisały źródła z epoki, lub osoby, które szperały w materiałach i wzięły
                            odpowiedzialność za opublikowanie tego, czego się doszukały. A potem porównywać
                            wersje :-)))

                            Wracając do tematu - ciekawe czyją inwestycją była budowa tej bocznicy -
                            państwową (Ministerstwo Komunikacji), miejską (Elektrownia) czy wspólną...
                      • kester Musze panów zmartwić... 21.05.07, 15:11
                        Musze panów zmartwić, ale tę bocznicę nie pociągnieto w celu budowy mostu
                        średnicowego lecz... odbudowy Mostu Poniatowskiego. Można o tym poczytać w
                        naszej Cyfrowej Bibliotece Varsavianów www.biblioteka.varsaviana.pl w
                        kiążce "Most i Wiadukt imienia Ks. Józefa Poniatowskiego przez rzekę Wisłę w
                        Warszawie". Jest nawet zdjecie (nr. 116 str. 93). Oczywiście później (lub
                        równolegle) bocznica ta mogła być używana i do budowy średnicówki.
                        • andrzej_b2 Re: Musze panów zmartwić... 21.05.07, 17:06
                          Masz babo placek. Co jeden autor to dłuższa bocznica. Niedługo dojdziemy do
                          Mostu Siekierkowskiego. I komu tu wierzyć?
                          • ryszard.maczewski Re: Musze panów zmartwić... 21.05.07, 19:16
                            andrzej_b2 napisał:

                            > Masz babo placek. Co jeden autor to dłuższa bocznica. Niedługo dojdziemy do
                            > Mostu Siekierkowskiego. I komu tu wierzyć?

                            Bo to pewnie było tak - zbudowano jedną bocznicę służącą na raz trzem
                            inwestycjom: długoterminowo dla Elektrowni, oraz krótkoterminowo do
                            budowy/odbudowy dwóch mostów.
                            Ot, rzadki przykład myślenia perspektywicznego, wykraczającego poza granice
                            jednego "ogródka".
                            • andrzej_b2 Re: Musze panów zmartwić... 21.05.07, 21:12
                              ryszard.maczewski napisał:
                              >Bo to pewnie było tak - zbudowano jedną bocznicę służącą na raz trzem
                              >inwestycjom: długoterminowo dla Elektrowni, oraz krótkoterminowo do
                              >budowy/odbudowy dwóch mostów.
                              >Ot, rzadki przykład myślenia perspektywicznego, wykraczającego poza granice
                              >jednego "ogródka".

                              No, może co najwyżej przy odbudowie III Mostu było to możliwe, ale nie podczas
                              jego budowy, jeszcze pod rządami Skałona.

                              Dla mnie jednak autorytetem w temacie pozostanie Bolesław Chwaściński, doc. dr
                              inż., budowniczy dróg i mostów. zbigkurzawa.tripod.com/chwasc.html , i
                              jego „Mosty na Wiśle...”. Był synem Edmunda Chwaścińskiego, wiceprezesa Dyrekcji
                              Kolei Państwowych, który w latach 1921-28, sprawował nadzór techniczny nad
                              budową Mostu Średnicowego.
                              Gdyby na czas rekonstrukcji III Mostu była poprowadzona bocznica, nie byłoby
                              potrzeby budowania w 1916 r. przy kolejowym dworcu towarowym (ul Towarowa)
                              stacji przeładunkowej, celem dowozu węgla tramwajami do elektrowni na Powiślu.
                              A te fakty już mogą potwierdzić tramwajarze.
                              Pozdrawiam :-)
                              • ryszard.maczewski Re: Musze panów zmartwić... 21.05.07, 22:58
                                andrzej_b2 napisał:

                                > ryszard.maczewski napisał:
                                > >Bo to pewnie było tak - zbudowano jedną bocznicę służącą na raz trzem
                                > >inwestycjom: długoterminowo dla Elektrowni, oraz krótkoterminowo do
                                > >budowy/odbudowy dwóch mostów.
                                > >Ot, rzadki przykład myślenia perspektywicznego, wykraczającego poza granice
                                > >jednego "ogródka".
                                >
                                > No, może co najwyżej przy odbudowie III Mostu było to możliwe, ale nie podczas
                                > jego budowy, jeszcze pod rządami Skałona.

                                To też miałem na myśli: widzę że mój skrót myślowy okazał się niejasny. W
                                rozwinięciu chciałem powiedzieć:

                                > >Bo to pewnie było tak - zbudowano jedną bocznicę służącą na raz trzem
                                > >inwestycjom: długoterminowo dla Elektrowni, oraz krótkoterminowo do
                                > >odbudowy mostu Poniatowskiego (tej po 1918) oraz budowy mostu średnicowego.

                                > Dla mnie jednak autorytetem w temacie pozostanie Bolesław Chwaściński [...]

                                Szkoda, że powstała w 1927, na okoliczność odbudowy mostu, monografia nie jest
                                dla Ciebie wiarygodnym źródłem.
                                Znajduje się w niej zarówno zdjęcie ukazujące wagony na bocznicy pod mostem:
                                www.warszawa1939.pl/forum/bocznica.jpg
                                jak i następujące zdania:

                                "Dla ułatwienia pracy przy murowaniu filaru i transporcie materjałów, które
                                nadchodziły na miejsce robót pociągami kolejowemi wzdłuż bocznicy na Powiślu,
                                wzniesiono rusztowania drewniane z wieżycami, na których uruchomiono podnośniki
                                elektryczne do podnoszenia materjałów (ilustracja 112).
                                W listopadzie 1923 r. filar był całkowicie ukończony; " str. 90

                                "Żelazo dowożono wzdłuż bocznicy kolejowej na Powiślu, skąd za pomocą wielkiego
                                żórawia mostowego (ilustracja 116), poruszanego maszyną parową, przenoszono je
                                na górny pomost,[...]" str. 93

                                Monogafia powstała na podstawie:
                                "Literatura. Sprawozdania roczne kierownictwa budowy i odbudowy mostu oraz
                                artykuly pp. Wl. Jabłońskiego, Z. Slomińskiego, O. Sosnowskiego i B.
                                Plebińskiego, ogłoszone w Nr. 5 i 6, rok 1925 .Kroniki Warszawy."

                                > Gdyby na czas rekonstrukcji III Mostu była poprowadzona bocznica

                                Mam nadzieję, że powyższe cytaty jak i zdjęcie przekonają Cię, że bocznica
                                faktycznie była poprowadzona na czas odbudowy mostu:

                                "W dn. 26.V.1920 r. rozpoczęły się roboty przy rozbiórce przęsła Nr. 5, co było
                                zarazem zapoczątkowaniem odbudowy mostu. " str. 85

                                Pozdrawiam :-)
                                • andrzej_b2 Re: Musze panów zmartwić... 22.05.07, 06:46
                                  ryszard. maczewski napisał:

                                  >Uwierzyłem - dziękuję :-) Właśnie o takie sowo pisane mi chodziło, bo jeśli
                                  >chodzi o mapy to podchodzę do nich czasami z rezerwą. Zwróć uwagę, że cytowany
                                  >przez Ciebie plan pokazuje most średnicowy tak, jakby już istniał - a w
                                  >cytowanym przez Ciebie opracowaniu jest czarno na białym: "Z końcem 1928 r.
                                  >Ministerstwo Komunikacji podpisało umowy na wykonanie konstrukcji." Czyli planom
                                  >do końca ufać nie można

                                  Rozwiązanie zagadki przynosi skrócone kalendarium budowy Mostu Średnicowego:

                                  1921-1922 – prace wstępne: wytyczenie osi mostu przez Wisłę, opracowanie dwóch
                                  alternatywnych projektów szkicowych. Ogłoszenie konkurs na opracowanie
                                  estetyczne mostu.
                                  1923 – przyjęcie projektu Pstrokońskiego, poświęcenie pierwszego kesonu
                                  1924 – ukończenie budowy filarów
                                  1924-28 – przerwanie prac z powodu braku funduszów
                                  1928 – podpisanie umów na wykonanie konstrukcji stalowej (Tow. Przem. Metal. „K.
                                  Rudzki”– 1 przęsło, Fabr. Zieleniewskiego – 3 przęsła, Huta Królewska – 1 przęsło)
                                  1930-31 – montaż i zakończenie prac
                                  1933 – przejazd pierwszego pociągu

                                  Jak widać 1924 r., a więc rok wydania planu, przyniósł załamanie finansów miasta
                                  i przerwę poważnie zaawansowanej budowy, aż na cztery lata. Kartografowie
                                  zapewne nie przewidzieli takiego obrotu sprawy, i prawdopodobnie nie mogli już
                                  zatrzymać rozpędzonych maszyn drukarskich. Zresztą wszystkie przesłanki
                                  wskazywały szybkie ukończenie przeprawy. Realia okazały się bardziej złożone.
                                  Pozdrawiam :-)

                    • ryszard.maczewski Rok dociągnięcia bocznicy do Elektrowni 22.05.07, 11:39
                      Mam potwierdzenie daty dociągnięcia bocznicy kolejowej do Elektrowni:

                      W monografii samorządu warszawskiego wydanej przez Magistrat m. st. Warszawy w
                      1928 zatytułowanej:
                      "Warszawa - Ku upamiętnieniu Dziesięciu Lat Samorządu Stolicy w Niepodległej
                      Polsce 1918-1928"

                      na stronie 345 można przeczytać:

                      "Węgiel dowożono początkowo furmankami, potem węglarkami tramwajowymi, wreszcie
                      w 1923 doprowadzono na teren bocznicę kolejową, podprowadzając ją do samych
                      kotłowni i zbiornika węglowego"

                      Niestety nie wyjaśnia to, czy autor miał na myśli całą bocznicę od Dworca
                      Gdańskiego, czy tylko wykonanie rozjazdu od bocznicy prowadzącej do mostu
                      Poniatowskiego.

                      I to oczywiście zgadza się z tym, co napisałeś o dworcu Towarowym i bocznicy. W
                      skrócie dowóz węgla do Elektrowni wyglądał następująco:

                      - najpierw furmanki konne, potem konie poszły na wojnę :-)
                      - 1916-1923 węglarki tramwajowe z dworca Towarowego - tor tramwajowy na Tamce
                      widać na tym zdjęciu: www.warszawa1939.pl/strona.php?kod=tamka_a
                      - 1923-1974 węglarki kolejowe bocznicą z dworca Gdańskiego wzdłuż Wisły.

                      Pozdrawiam :-)
                      • andrzej_b2 Re: Rok dociągnięcia bocznicy do Elektrowni 22.05.07, 14:07
                        ryszard.maczewski napisał:
                        >Szkoda, że powstała w 1927, na okoliczność odbudowy mostu, monografia nie jest
                        >dla Ciebie wiarygodnym źródłem.
                        >Znajduje się w niej zarówno zdjęcie ukazujące wagony na bocznicy pod mostem:
                        >www.warszawa1939.pl/forum/bocznica.jpg
                        >jak i następujące zdania:
                        >"Dla ułatwienia pracy przy murowaniu filaru i transporcie materjałów, które
                        >nadchodziły na miejsce robót pociągami kolejowemi wzdłuż bocznicy na Powiślu,
                        >wzniesiono rusztowania drewniane z wieżycami, na których uruchomiono podnośniki
                        >elektryczne do podnoszenia materjałów (ilustracja 112).
                        >W listopadzie 1923 r. filar był całkowicie ukończony; " str. 90
                        >"Żelazo dowożono wzdłuż bocznicy kolejowej na Powiślu, skąd za pomocą wielkiego
                        >żórawia mostowego (ilustracja 116), poruszanego maszyną parową, przenoszono je
                        >na górny pomost,[...]" str. 93
                        >Monogafia powstała na podstawie:
                        >"Literatura. Sprawozdania roczne kierownictwa budowy i odbudowy mostu oraz
                        >artykuly pp. Wl. Jabłońskiego, Z. Slomińskiego, O. Sosnowskiego i B.
                        >Plebińskiego, ogłoszone w Nr. 5 i 6, rok 1925 .Kroniki Warszawy."

                        >Mam nadzieję, że powyższe cytaty jak i zdjęcie przekonają Cię, że bocznica
                        >faktycznie była poprowadzona na czas odbudowy mostu:

                        Przepraszam, ale gdzie tu napisano, że bocznica była poprowadzona na potrzeby
                        odbudowy Mostu Poniatowskiego?
                        Padają tylko stwierdzenia o: >
                        1) >…transporcie materjałów, które nadchodziły na miejsce robót pociągami
                        kolejowemi wzdłuż bocznicy na Powiślu…<
                        2) >…Żelazo dowożono wzdłuż bocznicy kolejowej na Powiślu…<
                        i nic poza tym.

                        Stawiam prowokacyjną tezę: Bocznica pierwotnie docierała do Portu Czerniakowskiego.
                        Tam odbywały się przeładunki, naprawy statków, barek i tp., w okolicy były
                        wielkie zakłady przemysłowe.
                        Kiedy była zbudowana, oto jest pytanie?
                        Pozdrawiam :-)
                      • kester Re: Rok dociągnięcia bocznicy do Elektrowni 28.06.07, 22:32
                        Panie Andrzeju,
                        napisał Pan:
                        "Stawiam prowokacyjną tezę: Bocznica pierwotnie docierała do Portu
                        Czerniakowskiego.
                        Tam odbywały się przeładunki, naprawy statków, barek i tp., w okolicy były
                        wielkie zakłady przemysłowe.
                        Kiedy była zbudowana, oto jest pytanie?"

                        Teza nie jest prowokacyjna, gdyż taki projekt zrodził sie w głowie inż. Pawła
                        N. Fliederbauma w roku 1879! Można to zobaczyć na planie:
                        www.warszawa1939.pl/forum/plan_1879.jpg
                        Widać, że bocznica miała się ciągnąć od Cytadeli aż do portu!!!

                        Jest to plan z projektu budowy w Warszawie koleji średnicowej jaki ukazał się w
                        dzienniku (rosyjskim) Ministerstwa Komunikacji (Żurnał Ministierstwa Putiej
                        Soobszczenja) wydanego w Petersburgu w lipcu 1879 r.
                        Fliederbaum przewidywał budowę mostu średnicowego jako kolejowo-drogowego
                        (dwupoziomowego) podobnie jak most przy Cytadeli.
                        Jak to zwykle w Warszawie bywa, projekt (choć lekko zmodyfikowany) doczekał się
                        realizacji po 50 latach!!!
                        A bocznica? Nigdy nie dotarła do portu Czerniakowskiego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka