Dodaj do ulubionych

pan z Atlantydy

22.05.07, 21:44
byłem dziś świadkiem takiej sceny: pewien pan o wysokoprocentowym kroku
podchodzi do płotka oddzielającego chodnik od działek. Jest zupełnie
zaskoczony jego obecnością, zwłaszcza że płotek (sięgający kolan) jest dla
niego barierą nie do przebycia. Pan stawia stopę na płotku - nie daje rady.
Próbuje na nim uklęknąć, napiera na niego kolanami - płotek tylko się wygina i
twardo się opiera zakusom wandala. Po jakimś czasie pan cofa się kilka kroków,
analitycznym wzrokiem lustruje płotek, patrzy w prawo, patrzy w lewo.
Dostrzegam błysk w jego oku. Pan śmiałym krokiem kieruje się w stronę ścieżki
między działkami oddalonej o kilka metrów i po chwili znika gdzieś w gęstwinie
krzaków i drzewek.
Żeby tak się nabzdryngolić, to już trzeba chyba kilku albo i kilkunastu lat
ćwiczeń:-)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka