Dodaj do ulubionych

Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich

IP: *.sgh.waw.pl 18.06.07, 10:36
Ufff, ale jestem szczęśliwy, że nie jestem katolikiem!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ogr Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.crowley.pl 18.06.07, 11:06
      Nie wiem, po jaką cholerę ludzie, którzy nie zgadzają się z naukami kościoła
      chcą w tym samym kościele zawrzeć ślub.
      • Gość: X. Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.connecta.pl 18.06.07, 12:46
        Czuję się, jakbym się w wehikule czasu przeniósł do średniowiecza (albo
        przynajmniej do XIX wieku). To w dzisiejszych czasach ludzie jeszcze w to
        wierzą? :) W UFO i krasnoludki też?
        • tetlian Latający Potwór Spaghetti 20.06.07, 19:03
          Gość portalu: X. napisał(a):

          > Czuję się, jakbym się w wehikule czasu przeniósł do średniowiecza (albo
          > przynajmniej do XIX wieku). To w dzisiejszych czasach ludzie jeszcze w to
          > wierzą? :) W UFO i krasnoludki też?

          Też mnie to dziwi. Przeciez oczywiste jest, że jedyną słuszną religią jest
          Kościół Latającego Potwora Spaghetti.
          • Gość: el_triste Re: Latający Potwór Spaghetti IP: *.asystent.ds.polsl.pl 20.06.07, 20:15
            Witam brata w wierze. FSM jest wielki.
            • tetlian Re: Latający Potwór Spaghetti 20.06.07, 21:08
              A witam witam :) I żadna grawitacja nie istnieje. Prawdziwa jest teoria
              inteligentnego spadania.
              • Gość: rilwen Re: Latający Potwór Spaghetti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 23:51
                nie nooo... zaczynasz przeginać jak wszyscy religijni agitatorzy:
                Grawitacja jest, a teoria inteligentnego spadania czy teoria spadania na cztery
                łapy są po prostu abstrakcyjnym i półklasycznym sformułowaniem Ogólnej Teorii
                Gravitacji Einsteina.

              • Gość: chatt73 Re: Latający Potwór Spaghetti IP: *.hsd1.ma.comcast.net 21.06.07, 03:53
                Wiadoma sprawa; słyszeliście, że FSM objawił się jako Józef S. z sercem miłującym?
              • mark.parker Re: Latający Potwór Spaghetti 21.06.07, 07:59
                tetlian napisał:

                > A witam witam :) I żadna grawitacja nie istnieje. Prawdziwa jest teoria
                > inteligentnego spadania.

                To kiedy ci panowie zaczną inteligentnie spadać? Minimum z 20. piętra proszę. I
                frrrrrrrru!
              • mark.parker Re: Latający Potwór Spaghetti - poprawka 21.06.07, 08:00
                tetlian napisał:

                > A witam witam :) I żadna grawitacja nie istnieje. Prawdziwa jest teoria
                > inteligentnego spadania.

                Erratum: ćwierćinteligentnego spadania
                • Gość: niepraktykujący:) Re: Latający Potwór Spaghetti - poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:19
                  ok ale zauważcie, że w swoim antyreligijnym podejsci stajecie się niepostrzerzenie tak samo dogmatyczni i zacietrzewieni jak ci cali polscy katolicy.
                  mozna wierzyć lub nie wierzyc w co się chce, ale rozsądek i szacunek dla ludzi zawsze obowiazują
                  tez współczuję tym biednym "ofiarom obowiązku", cieszę się, że nie jestem katolikiem, że moja narzeczona nie jest katoliczką i że nasze rodziny nie wywieraja na nas presji, żebyśmy tracili czas na kursy i pieniądze na śluby, ale nie zapominam, że po prostu mamy szczęście a inni niestety żyją w takim środowisku jak żyją. w dużych miastach mozna jeszcze apelować do rozsądku, ale na prowincji po prostu inaczej się nie da
                  • tomasztomasz Re: Latający Potwór Spaghetti - poprawka 21.06.07, 12:25
                    ja chce slubu koscielnego. ale strasznie mnie te nauki denerwuja. fajnie masz,
                    ze mozesz zyc w zwiazku bez slubu. dla mnie ten slub jest dopelnieniem,
                    wyrazeniem woli obojga partnerow, podpisaniem sie calym sercem pod
                    odpowiedzialnoscia za dobre losy tego zwiazku, itd.
                    • Gość: niepraktykujący Re: Latający Potwór Spaghetti - poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:56
                      ja żyje bez ślubu już siedem lat, mieszkamy razem, mamy dzieci iw ten sposób wyraziliśmy nasza wole bycia razem wystarczająco wyraźnie. a ślub i nauki przedmalżeńskie dawno przestały być manifestacją odpowiedzialności za losy związku, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. ludzie po ślubie nie stają się bardzie odpowiedzialni, powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. moim zdaniem ślub jest przezytkiem. szanuję i rozumiem , zwłaszcza dziewczyny, które marzą o tym całym ślubie, ale to są tylko mrzonki. znałem wiele dziewczyn które marzyły o pięknym ślubie i żadnej która by wspominała własny ślub jak takie doswiadczenie:(
          • Gość: rilwen Re: Latający Potwór Spaghetti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 23:44
            Spaghetti Monster ist cool :-D
            Jestem w stanie zrozumieć, po co ludziom religia. Dużo musiałam się nauczyć i
            zrozumieć, żeby nie czuć się bez niej fatalnie... więc nie potępiam. W
            krasnoludki też wierzyć wolno. Gorzej jest kiedy się WIE, że one istnieją :-)

            • Gość: dzialkowiec Re: Latający Potwór Spaghetti IP: 84.203.168.* 21.06.07, 13:01
              Dlaczego gorzej??? Ja osobiscie widzialem krasnoludka na dzialce mojej Babci,
              pod lisciem lepieznika, kolo marchewek. Boga jakos nie.
          • megasceptyk Potwierdzam a kto myśli inaczej skończy jako dżem. 21.06.07, 09:54
            .
        • sai_mon [...] 20.06.07, 19:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nessie-jp Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 18.06.07, 22:17
        Gość portalu: Ogr napisał(a):

        > Nie wiem, po jaką cholerę ludzie, którzy nie zgadzają się z naukami kościoła
        > chcą w tym samym kościele zawrzeć ślub.

        Bo nie muszą uważać rewelacji par po 50-tce w odprasowanej koszuli za
        obowiązującą wykładnię Słowa Bożego. I nie muszą wierzyć, że "Jezus powiedział i
        ja mam rację", jak im jakiś szczyl głupoty wciska. Prawda?
        • Gość: dżej Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.chello.pl 20.06.07, 09:17
          ale "nauki kościoła" a nauki na kursie przedmałżeńskim to nie zawsze to samo
          (niestety). wydaje mi się jednak, że osobie piszącej przed Tobą chodziło raczej
          o to, że ludzie chodzą na nauki i do ślubu kościelnego wcale nie czując się
          związani z wiarą katolicką, nie respektując czystości przedmałżeńskiej itd. dla
          mnie to też głupota a czasem i hipokryzja, więc nie zamierzam brać ślubu
          kościelnego. nie jest mi to potrzebne do szczęśliwego małżeństwa.
        • Gość: gosc Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.bredband.comhem.se 20.06.07, 21:54
          Nie jestem przekonany, ze chodzi tylko o niezyciowych fundamentalistow. Znam
          takich, co glosno krzycza, ze sa niewierzacy, ale dziecko charzcza i to z wielka
          pompa. Nie rozumiem tylo po co? Ze slubami tez jest tak czesto. Coraz bardziej
          religia jest traktowana jako rodzaj folkloru, do ktorego ktos z niewiadomych
          przyczyn doczepil jakies wymagania. To tez sprawia, ze kursy przedmalzenskie (i
          nie tylko) staja sie pozbawionym sensu wymogiem, ktory niczego nie daje. Chyba
          nikt nie oczekuje, ze normalni ludzie beda mowic o sprawach delikatnych i
          osobistych na jakis spedach, ktorych praktycznie nikt powaznie nie traktuje. Na
          to zazwyczaj stac tylko gruboskornych fundamentalistow. Z moim kursem tez tak
          bylo. Ci ktorzy chca czegos wiecej czesto sa w roznego rodzaju wspolnotach,
          ktore daja mozliwosc rozmowy na zupelnie innej plaszczyznie. Niestety one nie
          daja niezbednej pieczatki.

          Swoja droga rozbawilo mnie oczekiwanie, ze na kursach przedmalzenskich bedzie
          mowa o cytologii albo mammografii.
          • Gość: realista Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:08
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > glosno krzycza, ze sa niewierzacy, ale dziecko charzcza i to z wielka
            > pompa. Nie rozumiem tylo po co?

            Bo jako kochający ale i rozsądni rodzice chcą zabezpieczyć dziecku przyszłość.
            Rozwój wydarzeń wskazuje na to, że niedługo metryka chrztu zastąpi w Polsce
            dowody osobiste :))
      • Gość: Locutus Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.w86-205.abo.wanadoo.fr 21.06.07, 09:41
        Naciski rodzinki, naciski srodowiska, bo tak wypada, bo taka jest tradycja...

        ...zenujace moim zdaniem, ale sam mam paru znajomych, podobnie jak ja negatywnie
        nastawionych do chrzescijanstwa, ktorzy jednak ugieli sie pod presja otoczenia i
        wzieli ten nieszczesny slub koscielny...

        Pozdrawiam!
        LOKI
      • Gość: N/A Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.06.07, 09:50
        Nie wiem, dlaczego ludzie którzy uważają pana Jasia z warsztatu lakierniczego w
        Zbukach Małych za idiotę... chcą mieć samochód!

        Widzisz, czym innym jest Bóg. A czym innym kler. A czym innym jeszcze
        nawiedzeni idioci, którzy sa za ciency na księży/zakonnice - ale chcieliby
        palec w cudzych małżeńskich majtkach trzymać.

        Dlatego może i niegłupio pobawić się w małżeństwo wyznaniowe (szczerze jednak
        wątpię czy to coś daje ekstra - życie zgodne z sumieniem, zwykła nawet
        ateistyczna uczciwość jest chyba "milsza Bogu" - niż zakłamana dewocja - wszak
        Bóg ma być omnipotentny i raczej niegłupi - oszukać go paciorkami nie sposób?!)

        Ale za [...] nie pojmuję, co do mojego chłopaka/dziewczyny/kota ma mieć np.
        sąsiad. Niech sobie robi co chce - ale mój dom, moje małżeństwo, moja
        prywatność - a jak ktoś nie rozumie, to może nawet i siłą być powstrzymany - i
        duchowa sukienka niewiele mu pomoże.
      • Gość: naczelny Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.08, 12:31
        Uff! jakie szczęście, że nie muszę nosić jarmułki.
    • cuben Anegdotka z mojego kursu: 18.06.07, 11:11
      Jedna z par tak bardzo wczuła się w przygotowanie pierwszego wykresu metody
      termicznej, że pozaznaczali krzyżykami daty stosunków przedmałżeńskich.
      • xs550 Re: Anegdotka z mojego kursu: 18.06.07, 20:39
        No ale to chyba ma sens... Jak ty myslisz, ze sie stosuje "kalendarzyk"?
      • Gość: kokokokokoko Re: Anegdotka z mojego kursu: IP: *.dolsat.pl 20.06.07, 19:09
        Ale to u Ciebie na kursie, czy tylko tak opowiadali?
      • mark.parker Re: Anegdotka z mojego kursu: 20.06.07, 19:23
        cuben napisał:

        > Jedna z par tak bardzo wczuła się w przygotowanie pierwszego wykresu metody
        > termicznej, że pozaznaczali krzyżykami daty stosunków przedmałżeńskich.

        Genialna anegdota!
    • Gość: Domcia Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: 81.210.116.* 18.06.07, 11:27
      Dla mnie szczytem głupoty i niedojrzałości emocjonalnej jest branie poważnie
      słów tych pożal się Boże "nauczycieli" prowadzących nauki przedmałżeńskie.
      Panienka, która się zastanawiała po nich nad zerwanie zaręczyn, jest chyba z
      jakieś wioski zabitej dechami albo nie z tego świata, skoro takie bezdety mogły
      wywrzeć na nią taki wpływ!!! Czy ona i jej podobni "wierzący" nie myślą w ogóle
      i nie mają do czynienia z realnym życiem..?

      Jakaś totalna porażka.
      • Gość: kokokokokoko Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.dolsat.pl 20.06.07, 19:12
        A ty pewnie juz po ślubie kościelnym? Tylko co on dla Ciebie znaczy.
        Swoją drogą we Wrocławiu jest prowadzony kurs antymałżeński-po to by głębiej
        zastanowić się czy naprawdę narzeczeni są dla siebie przeznaczeni.
        • Gość: pop Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.06.07, 23:09
          Ze sie wetne niepytany miedzy wodke a zakaske. A co on ma niby znaczyc? Albo
          jestesmy ludzmi i sie szanujemy, albo zwyklymi skur...nami. Latanie do
          kosciola, jak pokazuje zycie niczego w tym nie zmienia.
          A jesli chodzi o kursy, to niezlym trzeba byc matolem, zeby sie osob trzecich
          pytac czy "jestesmy dla siebie przeznaczeni"
          • Gość: N/A Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.06.07, 10:20
            Zagadzam się z tobą w 100%.

            Jakimże jednak matołem trzeba być, aby zmuszać ludzi do takiej głupoty jak
            kursy rzeczone?! Kto to wymyślił był po prostu w stanie pomroczności jasnej.
          • Gość: Beny jakim matolem? IP: 195.33.70.* 21.06.07, 16:04
            > A jesli chodzi o kursy, to niezlym trzeba byc matolem, zeby sie osob trzecich
            > pytac czy "jestesmy dla siebie przeznaczeni"

            A co w tym dziwnego, ze pytasz sie lekarza czy cos ci dolega?
            Kurs antymalzenski, na ktorym opowiada sie ludziom o zyciu we dwoje moze wielu z
            nich otworzyc oczy. Jesli narzeczeni nie mieli okazji pomieszkac ze soba "na
            probe" to nie wiedza np. ze narzeczony ma przykry zwyczaj obsikiwania deski, a
            narzeczona zostawiania zuzytej podpaski na rogu pralki (wyrzuci jak se
            przypomni). O innych przywarach nie mowie.

            Narzeczony miedzy ktorymi dziala wciaz chemia milosci, nie dyskutuja o tym czy
            beda mieli wspolna kase czy odzielne kata i kase domowa, nie dyskutuja zwykle o
            tym kto wezmie urlop macierzynski, bo on wychodzi z zalozenia ze ona, a ona ze o
            dziecha pomysla jak on bedzie szefowa dzialu, czyli nigdy wedlug jego opini.

            I tak dalej itp. Sadze, z dobry kurs antymalzenski moze zaoszczedzic wiele
            rozczarowan w przyslosci.

            Moze tez warto pomowic o tym jak sie zaopiekowac miloscia aby po odparowaniu
            hormonow cos jeszcze zostalo bowiem sila milosci slabnie wprost proporcjonalnie
            do ilosci niepozmywanych naczyn, wraz z postempem czasu.
        • Gość: rilwen Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 23:58
          jezu... ale ten świat jest popieprzony...

          Btw, przeszłam kurs przedmałżeński. Zrobiłam to dla rodziców, którzy uparli się
          na ślub kościelny i weselicho. Oboje z mężem mieliśmy wrażenie, że trafiliśmy na
          jakieś wyłomy z innego świata (w którym cieszymy się, że nie żyjemy).

        • Gość: N/A Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.06.07, 10:17
          Jakby tu ładnie napisać? Pszczółki bzykają i ludzie też. I kościół
          chrześcijański ma jakieś 2000 tysiące lat (dokładniej 2007-33), a katolicym to
          nawet nie 1000 lat. Ale ludzkość istnieje znacznie dłużej, Egipt istniał 10000
          lat temu i też było dobrze. A wcześniej był jeszcze paleolit.

          Mi dokładnie wisi i powiewa, czy ktoś ma ślub (małżeński, zakonny,
          jakikolwiek). To co dla mnie ma znaczenie to odpowiedź na bardzo proste
          pytanie: "jaki ja jestem?" I dlatego nie będę zmuszał samicy która mnie po
          prostu nie zaakceptowała. I dlatego mając potomstwo będę się nim opiekował. Bo
          taka jest natura ludzka - a człowieka wraz z jego naturą stworzył sam Bóg i to
          jeszcze na swoje podobieństwo. I jakbym miał wątpliwości to zawsze mogę sobie
          przypomnieć co powiedział pewien niegłupi człowiek, chociaż Żyd.

          Bo logicznie biorąc jest i taka droga - bierzesz sobie ślub z klechą organami
          itd. - potem rozwodzik i przejscie np. na prawosławie lub coś protestanckiego -
          kolejny ślub. A jak ci całkiem odtego to jeszcze jest parę innych religii/sekt,
          w tym np. moonizm. Gdy już jesteś znudzony/znudzona... wszak można zostać
          ateistą?! Bo skrajności w rodzaju przechodzenia na Ciemną Stronę Mocy nie
          doradzałbym... acz w końcu... możliwe i to jest.

          Więc nie podniecaj się że masz np. tzw. ślub kościelny czyli katolicki
          sakrament małżeństwa. Bo być może twoja druga połowa właśnie doprawia ci rogi.
          Bądź dobrym człowiekiem, staraj się żyć z godnością... a reszta ma marginalne
          znaczenie. Bóg, jeżeli jest, lepiej potrafi zatroszczyć się o moralność twoich
          bliźnich niż ty sam możesz to zrobić naukami przed- i po-ślubnymi. Wiec trochę
          luzu i więcej przykładu własnym życiem niż zaglądaniem do cudzych majtek.

          Ale oczywiście nie musisz mi wierzyć! :)
        • Gość: nauczony przed Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.chello.pl 21.06.07, 11:02
          No takim ludziom ktorzy maja taaaaakie watpliwosc ibo godzinie totalnych bzdetow
          powinno sie w ogole zakazac malzenstwa bo A: nie dorosli, a B: nie sa zakochani (a to przeciez podstawa przed koscielnym malzenstwem podobno)

          na moim kursie byl ksiadz NKWdzista
          ktory promowal rozbijanie rodzin od srodka

          przekupial dzieci cukierkami zeby kapowaly rodzicow chodzac po kolendzie.....
          i jak mam traktowac edukacyjna role kosciola powaznie po zetknieciu z takim stalinista
          Pawko Morozow to dla niego idol zapewne ...
    • Gość: Antoni Jakubiak Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: 193.84.74.* 18.06.07, 13:17
      Byłem na nauka przedmałżeńskich. Uważam je za bardzo właściwe.
      • Gość: xiondz Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 12:07
        krótko i zwięźle:) i co zatkało was ateiści?
    • Gość: artau Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.06.07, 13:48
      na te kursy z pewnością chodzą jedynie słabi, potrzebujący prowadzenia i
      barierek w życiu. Kursy potrzebne są kk by mieć oko na swe ofiary.
      • Gość: kika Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.leek1.gr.home.nl 18.06.07, 13:59
        Smutne to.Niewyemancypowane społeczeństwo,infantylne nauki.Zaden katolik na Zachodzie nie pozwoliłby się tak traktować.
      • xs550 Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 18.06.07, 20:42
        Religia jako calosc jest dla tych ktorzy potrzebuja odgornych nakazow w swoim
        zyciu bo sa za slabi aby wziac odpowiedzialnosc za samych siebie.
        • Gość: maly skwaszeniec Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 19:11
          xs550 napisał:

          > Religia jako calosc jest dla tych ktorzy potrzebuja odgornych nakazow w swoim
          > zyciu bo sa za slabi aby wziac odpowiedzialnosc za samych siebie.


          "no, powiedzialem co wiedzialem, a teraz wracam uczyc sie do matury, ale
          wczesniej przyszmaruje sobie żelem mojego buntowniczego irokezika..."
          • Gość: wawiak Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.06.07, 00:34
            Odejscie od religii nie koniecznie jest oznaka buntu. Czesto jest to po prostu
            cos co czyni dojrzaly intelekt. Przytlaczajaca wiekszosc elit intelektualnych
            to ateisci. Im wyzszy poziom intelektualny tym bajeczki o bogu wydaja sie
            smieszniejsze.
            • Gość: Czarna Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.autocom.pl 21.06.07, 13:52
              O, nieprawda - po prostu tak się składa, że ateiści są bardziej medialni.
              Katolik się zwykle w naszym nieszczęsnym utelewizyjnionym kraju kojarzy z
              moherową babcią, a to bardzo krzywdząca opinia.
              Faktem jest natomiast, że odrzucenie wiary, wpajanej w dzieciństwie, jest jednym
              z elementów dojrzewania. Albo się po tym do niej wraca w sposób dojrzały i
              przemyślany, albo się ją ostatecznie odrzuca. Myślę, że to duże uproszczenie,
              nie świadczące dobrze o intelekcie, uznawać, że tylko jedna z tych opcji
              świadczy o rozwoju i dojrzałości.
    • Gość: futro z kanikułów Nikt nie był a wszyscy piszą .Klasyka polactwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 14:09
      Jeśli zamiast porządnie zrobionego obiadu wciągasz zdechłego hot-doga w KDT to się nie dziw że nie smakuje. Prawdziwy katolik na zachodzie nie dałby się tak traktować? Może. Ale dwa tysiące lat temu takich "weekendowych" wyznawców Jezus batem ze świątymi pogonił. Obudziło się dziecię jedno z drugim i dwa tygodnie przed ślubem nauk szukają. A wódka już pewnie w lodówce. Poszli na drzewo z taką religijnością.
      • Gość: dżej Re: Nikt nie był a wszyscy piszą .Klasyka polactw IP: *.chello.pl 20.06.07, 09:23
        w zupełności się zgadzam. albo jesteśmy świadomi, wierzący solidnie się
        przygotowujemy, albo darujmy sobie ślub kościelny.
        a jeśli chodzi o nauki, to zależy gdzie się trafi. niestety, moi bardzo wierzący
        znajomi zawiedli się trochę na swoich, bo zabrakło im tam życiowego podejścia -
        jak rozwiązywać konflikty w małżeństwie etc., za to nasłuchali się o rzeczach,
        które od dawna wiedzą, no ale zdarzają się też inne kursy, gdzie można
        dowiedzieć się czegoś o sobie samym, partnerze i życiu małżeńskim.
        • Gość: Bozena Re: Nikt nie był a wszyscy piszą .Klasyka polactw IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.07, 22:06
          Darowalam sobie slub koscielny /tak wyszlo ,stan wojenny/ mial byc
          pozniej.Pozniej jeszcze tez doroslam i tak jest do dzis /26 lat/Bylo jak to w
          malzenstwie raz super ,raz rzeczywistosc.Kiedy moj maz achorowal na prostate /3
          lata wstecz/ i to przezylismy i jestesmy razem mimo rozlak 1,2,5, lat doszlam
          do wniosku ,ze to bez sensu/slub/bo slub niczego nie
          gwarantuje,zabezpiecza/slub cywilny 26lat/Odpowiedzialnosc za czyny,za siebie i
          rodzine nie rodza sie po otrzymaniu blogoslawienstwa .Rodza sie w nas
          ludziach ,wychowanych na ludzi. dpowiedzialnych,pokornych,z sercem ,szacunkiem
          dla siebie i partnera i NIC WIECEJ a az tyle.Pozdrawiam.
          • Gość: N/A Re: Nikt nie był a wszyscy piszą .Klasyka polactw IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.06.07, 10:53
            Masz rację.

            Nie mam nic przeciw Bogu.

            Cyrk z naukami przedślubnymi to po prostu bluźnierstwo, nijak pasujące do nauk
            Jezusa Chrystusa. Gdyby Bóg chciał nauk to Chrystus przez parę tygodni by ich
            udzielał w Kaanie - tymczasem wpadł na imprezkę, zorganizował winko,
            pobogosławił i tyle.
      • Gość: Kacze Bajdy Re: Nikt nie był a wszyscy piszą... IP: *.natpool6.outside.ucf.edu 20.06.07, 21:06
        Wszystkie potrzebne "nauki" zawiera Pismo Swiete. Koniec i kropka... A Jezus
        nie zadal od nikogo swiadectw, pieczatek i tym podobnych (biurokratycznych)
        bzdur!
    • robert_wwa Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 18.06.07, 15:34
      "Jedna z par zdradziła nam za to, że nie ma co się martwić o pieniądze, bo po
      trzecim dziecku Bóg zsyła mieszkanie!" Tak samo jak powiedzenie że jedno dziecko
      to grzech. Trzeba być zwyczajnie idiotą.
      • grizwold Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 18.06.07, 15:38
        a dajcie spokoj z takimi naukami. Ciemnote ludziom wciskaja. To nie nauka tylko
        indoktrynacja, a napewno oglupianie. Przykre..... tez sie ciesze, ze nie jestem
        katolikem.
        • sisigma Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 19.06.07, 16:16
          A Ty czytasz artykuł w GW i wierzysz we wszystko co tam napisane i za
          oświeconego się uważasz - to się może zdziwisz jeśli Ci powiem, że kurs takowy
          mam za sobą i żadnych "bzdetów" tam nie było, nie jest on dla mnie ostateczną i
          jedyną instancją podaną do wierzenia i naśladowania ale ciekawym doswiadczeniem.
          Pary prowadzące opowiadały o swoim życiu małżeńskim z klasą i umiarem, bez
          narzucania czegokolwiek, bez umoralniania, po tym była część warsztatowa
          wyłącznie w parach, bez żadenj ingerencji prowadzących w poglądy osób obecnych
          na kursie. Była mowa o problemach małżeńskich - zwłaszcza zdradzie, chorobach,
          relacjach z teściami, braku mieszkania, pojawianiu się dzieci (owszem, też) ale
          była też próba pokazania w jaki sposób ludzie z pewnymi problemami sobie radzą i
          jak pomaga im w tym ich osobista wiara. Niektóre zajęcia były zabawne inne
          wzruszające, inne nudnawe, czasem kontrowersyjne, ale nigdy tak głupie jak
          opisano w tym artykule któy śmierdzi tendencyjnym kpiarstwem na 3 kilometry. Nie
          noszę moherowego beretu, oboje potrafimy zrozumieć co się do nas mówi i jeśli
          trzeba odnieść się krytycznie. Na pewno żeby zrobić taki kurs trzeba myśleć i
          chcieć czegoś więcej niż tylko papierka. Jest to też dla ludzi, którzy chcą i
          myślą o czymś więcej niż tylko papierku, stać ich na to, żeby poszukać i znaleźć
          a nie w ostatniej chwili, kiedy już wódka w lodówce spowiadać się i "zaliczać"
          nauki.

          Na pewno wiele jest parafii gdzie odbębnia się takie beznadziejne kursy, ale
          jeśli ktoś chce to znajdzie taki, który będzie dla niego odpowiedni.
          • Gość: JA Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.europe.hp.net 20.06.07, 16:33
            A ja byłem na jednej z nauk i słuchałem bzdur o śluzie...
            • zigzaur Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 20.06.07, 18:47
              Ale chyba przynajmniej nie mówiono razem o śluzie i herbacie, bo to smaku
              herbaty nie poprawia raczej, co?

              A jeśli żona woli rano kawę albo klina?
          • Gość: Veera Owszem, bywaja strasznie glupie IP: *.access.telenet.be 20.06.07, 20:18
            Ja z moim mezem bylam na naukach na ktorych ksiadz opowiadal ze narzedziem
            szatana jest Coca Cola bo propaguje konsumpcyjny model zycia.

            10 lat temu, w Warszawie naprzeciwko 'misiow' (Sw Floriana? nie pamietam).

            Ale i tak wieksze wrazenie zrobila na nas pani w zaawansowanej 8. ciazy,
            opowiadajaca o skutecznosci metod naturalnych oraz o tym, ze nawet w przypadku
            wpadki sie nalezy cieszyc bo dziecko dar Bozy, a trzecie chowa sie juz latwiej.

        • mark.parker Nie czyńmy sobie nawzajem zła 20.06.07, 20:48
          "Pomyślałam, że wszyscy się nawzajem oszukujemy - i narzeczeni, z których
          większość zaczęła współżyć kilka lat przed ślubem, i ksiądz, udający, że o tym
          nie wie - uważa Marta.
          O tym, że wspólne mieszkanie przed ślubem nie wchodzi w grę, boleśnie przekonała
          się 30-letnia Anna, która w szóstym miesiącu ciąży usłyszała, że jeśli nie
          wyprowadzi się od ojca dziecka, nie ma czego szukać w kościele. Ostatecznie ślub
          wzięła w urzędzie stanu cywilnego, bo - jak mówi - nie zamierzała piętrzyć
          hipokryzji."
          Bóg jej za to na pewno mniej nie kocha.
          Byłem lata temu na pogrzebie 25-letniego kumpla. W bródnowskiej kaplicy
          przycmentarnej duchowny, który wcale go nie znał, cały czas mędził o grzechach
          ("Na pewno był grzeszny, jak każdy człowiek") i kazał się modlić, żeby mu Bóg
          odpuścił i odwrócił od niego bramy piekielne zamiast zająć się tym, że zgasła
          młodość. Podobnie było na mszy za dwoje znajomych w polskim kościele w Silver
          Spring pod Waszyngtonem - oboje byli wybitnymi działaczami polonijnymi - on
          niepodległościowiec jeszcze z czasów komuny, ona - wnuczka znanego pisarza, też
          zaangażowana w działalność patriotyczną. A ksiądz nic tylko o grzechach i
          piekle, podczas gdy wszyscy oni już sobie baraszkowali w ogrodach Pana Boga.
          Przeciwieństwem tego było nabożeństwo żałobne (tak to się chyba nazywa) u
          anglikanów w Waszyngtonie, po śmierci innego 25-letniago kumpla-geja. Pastor
          krótko i węzłowato pogadał o smutku i próżni pozostawionych w sercach przyjaciół
          oraz NADZIEI, jaką jest Bóg i jego mocy leczenia ran. Mówił o bramach niebios,
          które nasz zmarły kolega już przekroczył, a ja pomyślałem, że ugania się po
          bożej łące ze szczeniaczkami, które go szczypią po piętach, a Bóg podchodzi i
          pyta: Nie chce ci się czasem pić? To chodź, mam dla ciebie najprzedniejsze
          małmazje, jakich ludzkie podniebienie nigdy nie uświadczyło. I idą tak sobie
          przez polanę, a słońce rozgrzewa im plecy. I śmieją się radośnie do szczeniąt,
          bo wiedzą, że czeka ich długie, szczęśliwe życie. Kiedy przyjdzie czas, na pewno
          ich odwiedzę. Nabożeństwo odprawiał mój znajomy pastor-gej, a usługiwał mu jego
          partner. W ich wzroku było tyle miłości do Boga i siebie nawzajem, że wyszliśmy
          ze świątyni podbudowani na duchu. :) Nie było wśród nas ani jednego anglikanina,
          za to sporo katolików, byłych katolików, żyd w kipie i muzułmanin, też w mycce.
          Było to najradośniejsze nabożeństwo żałobne w moim życiu. A grzechy... cóż,
          grzechy to jest coś między Bogiem a człowiekiem. Różne religie różnie do tego
          podchodzą; niektóre wymagają pośrednika w osobie spowiednika. Według mnie
          najlepszą pokutą jest zadośćuczynienie tym, wobec których się zgrzeszyło. Ach,
          jakże nie chce się tego człowiekowi robić! Najczęściej ze wstydu wobec drugiej
          osoby, lecz kiedy to robią, kiedy idą i proszą "wybacz" - jest w tym akcie tyle
          świętości, ile Bóg tchnął w każdego człowieka (dla wierzących; ateiści mogą mieć
          podobne odczucia uwzniaślające człowieka, choć z innych przesłanek) I nie
          zastąpią tego nawet najgorętsze modły. Wtedy można rzeczywiście uwierzyć słowom
          psalmu:

          Psalm Dawidowy

          Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
          2 Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
          Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
          3 orzeźwia moją duszę.
          Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
          przez wzgląd na swoje Imię.
          4 Chociażbym chodził ciemną doliną,
          zła się nie ulęknę,
          bo Ty jesteś ze mną.
          Twój kij i Twoja laska
          są tym, co mnie pociesza.
          5 Stół dla mnie zastawiasz
          wobec mych przeciwników;
          namaszczasz mi głowę olejkiem;
          mój kielich jest przeobfity.
          6 Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
          przez wszystkie dni mego życia
          i zamieszkam w domu Pańskim
          po najdłuższe czasy.

          A teraz, Kochane Dzieci, myślcie o radości. Trudy same znajdą sobie do Was
          drogę, ale radość życia - joie de vivre - pomoże Wam je pokonać. Czerpcie
          pełnymi garściami z miłości, nawet gdy ktoś nią gardzi. Nawet kiedy Was złoży
          choroba, nie traćcie nadziei. Słuchajcie własnego, czystego sumienia, bo to jest
          Wasze drzewo wiadomości dobrego i złego. Słuchajcie rad wujka Marka (hihi), nie
          dajcie sobie wmówić, że Bóg jest okrutny. Nie czyńcie sobie nawzajem
          okrucieństw, zwłaszcza z Bogiem na ustach. Bądźcie dobrzy dla samych siebie. Bóg
          jest źródłem dobra wszelakiego, a zło najczęściej rodzi się w ludzkim sercu z
          pychy, niewiedzy, braku poczucia własnej wartości, zawiści i żądzy posiadania
          cudzego mienia. Nie ulegajcie podszeptom nienawistników. Każdy z nas jest bożym
          dzieckiem. Każdy ma prawo do dziedziczenia tej Ziemi. Niachaj jeden z
          dyskutantów wybaczy mi ostre słowa, które do niego skierowałem powodowany
          zwykłymi, ludzkimi odruchami. I on pozna kiedyś źródła własnych opinii. Poznamy
          je wszyscy, którzy spotkamy się tam, gdzie szczeniaki będą nas szczypały zębami
          po piętach. Wszyscy się tam kiedyś zejdziemy, a dobry Bóg posadzi nas przy
          wspólnym stole z pytaniem "I co, warto było się tak miotać?" i poczęstuje nas
          najprzedniejszą małmazją. No, wystarczy tych kazań :)))
          • Gość: Bozena Re: Nie czyńmy sobie nawzajem zła IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.07, 22:19
            Dziekuje za slowa.To bylo budujace.Pozdrawiam.
          • Gość: Bobexon Re: Nie czyńmy sobie nawzajem zła IP: 217.149.242.* 21.06.07, 07:43
            Mark, powinienieś zostać pastorem! Wiesz ile ludzi przychodziłoby na Twoje
            kazania?
            • mark.parker Re: Nie czyńmy sobie nawzajem zła 21.06.07, 08:02
              Gość portalu: Bobexon napisał(a):

              > Mark, powinienieś zostać pastorem! Wiesz ile ludzi przychodziłoby na Twoje
              > kazania?

              Zarumieniłem się ze wstydu. Na pastorstwo za późno, wybrałem inną opcję -
              reformowaną :)
    • dziedzicznacytadelafinansjery Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili adresy 18.06.07, 16:00
      Jeżeli zamierzają stosować antykoncepcję, współzycie i wspólne mieszkanie przd
      ślubem uważają za jak najzupełniej właściwe a temat "unikanie grzechu" ich
      drażni, a zdrada ma dla nich wymiar jedynie choroby wenerycznej, to chyba
      powinni skierować swe kroki od razu w kierunku USC i nie zawracać głowy sobie,
      innym i Gazecie Wyborczej.
      • Gość: ze wsi Młynek Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad IP: 83.238.108.* 18.06.07, 16:09
        A wiecie, że w związku z wejściem w życie Kodeksu Prawa Kanonicznego w 1983 r.
        wymaganie od narzeczonych karteczek do spowiedzi jest pozbawione podstawy
        prawnej? jest na ten temat artykuł ks. prof. R. Sobańskiego w "Prawie
        Kanonicznym" - numeru i roku nie pamiętam ale czytałem.
        PZDR
        • Gość: nauczona Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad IP: *.acn.waw.pl 18.06.07, 17:47
          Na pytanie że przecież "przez brak współżycia [seksualnego] przed ślubem,
          dopiero po ślubie może okazać się że małżonkowie nie są dopasowani seksualnie i
          co wtedy?".

          Usłyszeliśmy: "Niedopasowania seksualnego absloutnie nie ma co sie obawiać -
          pochwa jest bardzo rozciągliwa i zawsze sie dopasuje...

          Kopary opadły poniżej kostek...
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad 18.06.07, 18:23
            Pytaliście, to dostaliście odpowiedź. Pytanie pomocnicze: czy jak on będzie miał
            73 lata, a ona 75 to wtedy też podstawowym problemem życia małżeńskiego jest
            "niedopasowanie seksualne"?
            • Gość: autofinansjera Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad IP: *.nycmny.east.verizon.net 20.06.07, 19:14
              owszem- dopasowanie seksualne jest zawsze wazne, a jego brak moze sie stac jednym z
              najwazniejszych problemow w kazdym wieku. dopasowania sie nie zauwaza-po prostu jest. brak
              dopasowania to problem z ktorym trzeba sie borykac calymi latami. a starsze pary wspolzyja rowniez,
              choc rzadko sie o tym pisze i mowi. dopasowania zycze:)
            • Gość: Kacze Bajdy Re:rzymskokatolicka sekta wie co dla was najlepsze IP: *.natpool6.outside.ucf.edu 20.06.07, 21:22
              Czy sadzisz "cytadelo", ze ludzie po 70-tce musza obowiazkowo i przymusowo
              zapomniec o seksie?

              P.S. A do tego, ze kosciol (rzymsko-katolicki!) jest pozbawiony hipokryzji
              i tak mnie nie przekonasz. Coz, przez tysiace lat ludzkosc zyla bez
              zadnego slubu i... jakos przezyla, w grzechu, czy bez grzechu!
      • Gość: dżej Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad IP: *.chello.pl 20.06.07, 09:25
        popieram
      • Gość: dżej Re: Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili ad IP: *.chello.pl 20.06.07, 09:29
        "Ja myślę, że ci państwo po prostu pomylili adresy"
        popieram

    • xs550 Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 18.06.07, 20:38
      Grunt to dostawac nauki od ludzi ktorzy sa bardzo doswiadczeni w temacie. ;)
      • Gość: iza Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: 83.238.97.* 20.06.07, 17:47
        sluchajcie, jestem na tym forum 1 raz. czy ktos z was bral udzial w warszawie w
        naukach?
    • Gość: Starsza Pani Żałosne! IP: *.dsl.bell.ca 19.06.07, 05:01
      Czytam i nie dowierzam. Jak można z ludzi (niektórych nawet wykształconych)
      robić takich durniów? Kiedy kler się opamięta, a wraz z nim nawiedzeni
      pseudowykładowcy takich kursów?!
      • Gość: Tomek Re: Żałosne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 09:10
        Durnów to z nich robią firmy farmaceutyczne sprzedajace antykoncepcje twierdząc
        ze to nie szkodzi a wrecz jest zdrowe... fuj! ludzie myslec!
        • zbylr Re: Żałosne! 19.06.07, 11:31
          Gość portalu: Tomek napisał(a):

          > Durnów to z nich robią firmy farmaceutyczne sprzedajace antykoncepcje twierdząc
          > ze to nie szkodzi a wrecz jest zdrowe... fuj! ludzie myslec!


          A niech Cię, aleś pomyślał...
        • Gość: dżej Re: Żałosne! IP: *.chello.pl 20.06.07, 09:31
          owszem, myśleć trzeba, wiadomo, że firmy farmaceutyczne chcą zarobić jak
          najwięcej, tylko najpierw trzeba mieć jakąś wiedzę na temat antykoncepcji zanim
          da się skusić reklamie. to jest popadanie ze skrajności w skrajność.
        • Gość: mikron podoba mi sie, gdy IP: *.desy.de 20.06.07, 19:20
          najnowsza pigulka jest reklamowana w ten sposob, ze jej sklad zostal super
          starannie poprawiony, i w zwiazku z tym teraz juz absolutnie nie szkodzi
          organizmowi kobiety.
          Rzecz w tym, ze identycznie byly reklamowane tabletki juz 20 lat temu.

          • Gość: no name Re: podoba mi sie, gdy IP: *.4web.pl 20.06.07, 20:32
            20 lat temu, to w Polsce nie bylo tabletek - na portalach medycznych masz
            dokładnei porównanie zawarosci procentowej hormonów, wraz z wyjasnieniami
            dlaczego nei warto np. brać trójskładnikowych = tak sie składa, z ejeszcze
            NIGDY nie widziałam rekalmy tabletek antykoncepcyjnych w przeciweiństwie do
            prochów przecibólowych, choćby. I jeszcze coś - tzreba naprawde być laikiem w
            tej dziedzinie, zeby nie zawazyć jak rózni sie skład pod względem dawki
            hormonalnej między dziesiejsza a dajmy na to tabletka stosowaną 30 lat temu...
        • Gość: Kacze Bajdy Re: wiedza praktyczna, czy wydumana? IP: *.natpool6.outside.ucf.edu 20.06.07, 21:29
          Czy moglbys jeszcze "Tomku" podac tu jakis konkretny przyklad takiej reklamy,
          czy twierdzenia?
        • Gość: Edyta Re: Żałosne! IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.07, 22:28
          Tomcio co plemiki sie nie sprawdzaja czy jajeczko nie dziala i szukasz winnego?
          A moze Bog tak chce ? gdzie pokora katolicka?
        • Gość: O kurna, Tomus nie piskaj! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.06.07, 22:43
          Hi hi, ale cyrk. Przedstawienie jak w skansenie z minionej epoki, ktory
          ostatnio odwiedzilem, a prowadzony przez wolontariuszy ku uciesze turystow.
          Ale tak powaznie ludziska, powiedzcie ze to sa zwykle jaja jakie robia sobie z
          czytelnikow dziennikarze.
          Przeciez to niemozliwe! Niby wyksztalcony narod, XXI wiek, srodek (co prawda
          jedynie geograficzny) Europy i taka ciemnota?
      • arius5 Ludzie sami z siebie robia durni. 20.06.07, 20:10
        Skoro ludziom odpowiada, ze sa traktowani jak durnie, to ksieza tak ich traktuja.
    • Gość: Jan Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: 195.8.217.* 19.06.07, 09:08
      Sredniowiecze, hipokryzja, co za bzdury...
    • Gość: smerfuś Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: 212.75.108.* 19.06.07, 16:43
      Ludziska!Czy w konstytucji jest napisane, że trzeba brać ślub kościelny? Jak się
      komuś nie podoba to zapraszam do USC! Hipokryzja to mój wróg!
      • jorn Re: Hipokryzja to mój wróg! 20.06.07, 20:15
        To niekoniecznie musi być hipokryzja w znaczeniu "jestem niewierzący, ale się do
        tego przed samym sobą nie przyznaję". To może być zwykły konformizm typu
        "niepotrzebny mi ślub kościelny, ale nie chcę wywoływać o to konfliktów w
        rodzinie" (można w ten sposób uratować życie babci, którą szlag by trafił, gdyby
        wnuczek się tylko "cywilnie" ożenił:).

        Ja właśnie jestem takim konformistą. Nauki braliśmy w pełnym trybie (nie
        pamiętam, ile trwały, ale nie wydaje mi się, żeby aż 10 tygodni), od księdza się
        dowiedzieliśmy, że najgorszą plagą na świecie są hamburgery:) Sprawy
        seksualności i antykoncepcji przedstawiły dwie panie (nie przyszły jednocześnie,
        każda miała oddzielny wykład). Pierwsza, która mówiła o zaletach metod
        naturalnych wywołała skrywaną wesołość, kiedy powiedziała, że ta jej
        zaawansowana ciąża jest już ósmą. Było wciskanie kitu, że metody naturalne są
        skuteczniejsze, ale nie posunięto sie do jaskrawego kłamstwa, tylko użyto
        stwierdzenia typu "pigułki są skuteczne tylko w xx%", przy czym zamiast xx była
        liczba zbliżona do prawdziwej. Procentów skuteczności kalendarzyka nie podano:)

        Pozdrawiam
    • artrand kursy przed ślubem kościelnym 19.06.07, 18:52
      Muszę przyznać, że po przeczytaniu artykułu nie mogłam opanować śmiechu.
      Czytałam, czytałam, oczy robiły się jak spodki, a kopara opadła do gleby.

      Kursy w kościele św. Anny za moich czasów, w porównaniu do tego co bajdurzono
      na parafialnych, to były kursy dla intelektualistów. W końcu był to kościół
      akademicki. Kursy trwały od października do maja i poruszały całkiem sensownie
      wiele tematów przydatnych w normalnym życiu. Poza niektórymi (wiadomo jakimi
      tematami) zwracały uwagę na tolerancję, wzajemne odnoszenie ludzi do siebie,
      nie moralizowały natrętnie. Na sali był spokój, kto chciał to słuchał,kto nie
      chciał znajdował sobie inne ciche zajęcie. Uczestniczyli w nich studenci,
      doktoranci i ich ewentualne przyszłe (i obecne) połowki.

      Jedyne zajęcia, ktore pamietam, że były burzliwe, to właśnie te najogólniej
      mówiąc o seksie. Też przyszły 2 lub 3 pary w różnym wieku i też oczywiście
      zaczęly od tego jak to cudownie jest zacząć dopiero po ślubie, o naturalnych
      metodach planowania, lecz nie pamiętam, żeby wciskały kit na poziomie debila.
      Nie było mowy o rysowaniu jakiś wykresów pomiaru temperatury i obserwacji śluzu
      i przedstawianiu ich do kontroli. To była sprawa zbyt intymna, a żądanie jej
      przedstawienia zostałoby uznane za bezczelne. O takich sprawach to można
      rozmawiać z lekarzem, a nie z obcą osobą mającą kilkoro dzieci i próbującą
      uczyć innych co zrobić, aby nie doszło do ciązy. Metody naturalne są świetne do
      planowego zajścia w ciążę, a do zapobiegania niechcianej są inne bardziej
      skuteczne. O tym wie każdy wykształcony, ale niezindoktryzowany człowiek. Taka
      uwaga o dopasowaniu seksualnym jak przytoczona w artykule, była nie do
      przyjęcia. Zostaliby wygwizdani.

      Zastanawiam się teraz, czy moje pokolenie(obecnie koło 50-ki) było dojrzalsze
      od pokolenia obecnych powiedzmy 25-latków i trochę starszych? Może poziom tego
      kursu w kościele św.Anny to była zasługa nieżyjącego juz ks.Uszyńskiego? Może
      wtedy KK nie był tak nachalny w swoich zachowaniach, miarkował je, a teraz
      uważa się za wyrocznię? Co prawda w parafialnych kościołach panowała wtedy
      polityka(u mnie ks.Nowak zesłany później na jakąś łowicka wieś), rózne rzeczy
      wykrzykiwali na kazaniach, ale kościół św. Anny to było miejsce, gdzie nikt nie
      obrażał mojego rozumu. Czyżby dzisiaj zszedł na psy?
      • katriel Re: kursy przed ślubem kościelnym 21.06.07, 13:31
        artrand napisała:
        > Nie było mowy o rysowaniu jakiś wykresów pomiaru temperatury i obserwacji śluzu
        > i przedstawianiu ich do kontroli. To była sprawa zbyt intymna, a żądanie jej
        > przedstawienia zostałoby uznane za bezczelne. O takich sprawach to można
        > rozmawiać z lekarzem, a nie z obcą osobą mającą kilkoro dzieci i próbującą
        > uczyć innych co zrobić, aby nie doszło do ciązy.

        Ale ta "obca osoba mająca kilkoro dzieci" (na marginesie: lekarz też poniekąd
        obcy, i też może mieć kilkoro dzieci - czy to go dyskwalifikuje?) nie uczy
        innych, co robić, żeby _nie_ doszło do ciąży. Ona uczy, co robić, żeby do ciąży
        jak najbardziej doszło - w końcu dzieci to jeden z celów małżeństwa! - tylko
        może niekoniecznie aż tak często (nowoczesna medycyna i poprawa warunków życia
        doprowadziły do tego, że nie potrzeba dziesięciu ciąż, aby dochować się gromadki
        trojga czy czworga dzieci) i może niekoniecznie akurat w tym momencie, kiedy
        byłoby to cokolwiek niewygodne (jeśli nie rozmawiamy w kategoriach "niewygodne",
        ale "niebezpieczne dla zdrowia i życia kobiety", to jasne jest, że
        odpowiedzialne katolickie małżeństwo zrezygnuje ze współżycia w ogóle).

    • zigzaur Wejdźcie na stronę cerkiewną: 20.06.07, 18:41
      www.cerkiew.pl

      Tam są wypowiedzi zupełnie życiowe i rozsądne.
      • Gość: kkk Bo prawosławni księża mają żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 13:16
        To i na świat patrzą rozsądniej.
        Także greckokatoliccy duchowni mają żony - i jeden z nich, patriarcha,
        na soborze tłumaczył swoim łacińskim kolegom, że zakaz antykoncepcji
        mogli wymyślić tylko starzy kawalerowie. No, ale to łacinników jest
        więcej.
    • Gość: burasek Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: 217.97.193.* 20.06.07, 19:01
      Jak zwykle chcą pozbawić młodych tego co najpiękniesze w małżeństwie -
      stosunków przedmałżeńskich.
      • Gość: Ania Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.icpnet.pl 20.06.07, 21:59
        zapomniałeś chyba o pozamałżeńskich.
    • Gość: bw zżycia starszej pani :) prawda, nie anegdota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 19:07
      ksiądz na naukach przedslubnych zaproponował nam kalendarzyk małżenski z
      którego wynikało ,że kobieta ma wszystkie dni bezpłodne.10 dni przed , 10 dni
      po i okres są dniami bezpłodnymi wg księdza , wyszło na to ,że jestem bezpłodna
      bo mam 24dniowy cykl.Oczywiscie wiedziałam ,że to pic na wode , chodzi o wielu
      katolików>Przypuszczam ,że nie jedna dała sie tym podejsc i jest szczesliwa
      mamusia.
      • Gość: js Re: zżycia starszej pani :) prawda, nie anegdota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 19:50
        Gość portalu: bw napisał(a):

        > ksiądz ... zaproponował nam kalendarzyk małżenski z którego wynikało ,
        > że ... 10 dni przed , 10 dni po i okres są dniami bezpłodnymi wg księdza,
        > wyszło na to ,że jestem bezpłodna bo mam 24dniowy cykl.


        Witaj w klubie, ja to nawet czasu na okres nie miałam, bo cykl wówczas miałam
        21,5 dnia, a też trafiłam na takiego, co 10 dni przed i 10 dni po.
        • Gość: TT Re: zżycia starszej pani :) prawda, nie anegdota IP: *.lublin.enterpol.pl 20.06.07, 21:56
          No to mieliście pecha do wykładowcy.
          przy nowoczesnym metodach NPR indeks Pearla może wynosić nawet <1. Jeżeli nie
          tylko chcesz sobie pomarudzić, to poszukaj na własną rękę informacji o metodach
          wieloobjawowych itp.
      • Gość: realista to chyba coś dla hazardzistów? :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 11:20
        Gość portalu: bw napisał(a):

        > ksiądz na naukach przedslubnych zaproponował nam kalendarzyk małżenski z
        > którego wynikało ,że kobieta ma wszystkie dni bezpłodne.

        I już wiesz dlaczego metoda kalendarzyka małżeńskiego nosi nieoficjalną nazwę
        "watykańskiej ruletki" :)
    • Gość: emka a mnie to jeszcze czeka IP: *.dag.pl 20.06.07, 19:20
      Ślub za rok w sierpniu. No cóż, ile jeszcze "ciekawych przeżyć" przede mną...
      • wenussa Re: a mnie to jeszcze czeka 20.06.07, 21:01
        Łączę się z Tobą emka.Co prawda ślubu jeszcze nie zaplanowaliśmy(i jak się
        naprawde wk... to będzie tylko cywilny),na razie w maju były zaręczyny. Kościół
        polski trąbi,że wierni odchodzą,a robi jednocześnie wszystko żeby ich właśnie do
        tego zachęcić.
    • pethate Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich 20.06.07, 19:50
      A jak sprawa wyglada, kiedy wielebny przeleci jaaks pania podczas "urlopu od 10
      przykazan" np. w Bialogorze? Czy on wowczas tez cos tam bredzi o o bredzie?
      U mnie lustracji nie ma i nie bedzie. Dlatego, zadnych danyh osobowych.
      Ale czy ludzie, ktorzy chodza raz na rok albo czesciej do kosciola, nie
      zastanawiaja sie nad tym , co robi wielebny, jak mu stanie na widok np. Madonny
      (piosenkarka z Hameryki). Ci faceci powinni zajac sie BOGIEM w sposob powazny a
      nie opowiadac bajki o zelaznym wilku.
    • monster1972 jak uniknąć problemów? proste... Nie chodzić!:) 20.06.07, 19:55
      nie marnować na te bzdury czasu

      co o rodzinie, seksie itp.. moze wiedziec 40-50 onanista lub kryptogey?


      czego moze nauczyc?

      jak juz to pogadałbym z małżenstwem o duzym stażu, oni wiedzą, jak pokonywać
      zakręty zyciowe

      klecha na wszystko ma jedną odpowiedz: modlić sie:)

      hehe

      tylko, ze to nigdy nie działa


      Polak-ateista
      • alterpars zastanawiam sie kiedy mlodzi na te brednie 20.06.07, 20:09
        zareaguja gromkim smiechem a ksieza naprawde uslysza ze sa malo potrzebni o ile
        nie zbedni.
      • Gość: sphinxozo Re: jak uniknąć problemów? proste... Nie chodzić! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 20:20
        hehe w sumie coś w tym jest :)
        Powiem że choć nie jestem jakoś przesadnie religijny, uważam że nas kurs,
        prowadzony przez braci Pallotynów z Kutna (kurs w Warszawie odbywa się w jeden
        dzień sobotę) mogę z czystym sumieniem polecić.

        Prowadził go młody ksiądź, nowoczesny, wiedzący co to internet, telefon
        komórkowy i forum dyskusyjne. Naprawde miło go było słuchać.
        Od strony katolickich metod płodności i ogólnie życia małżeńskiego była pani
        Małgorzata z poradni. Pani z dwójką dzieci i 20 letnim stażem małżeńskim.
        Gadała z sensem, sporo przykładów z życia wziętych i można było naprawde
        posłuchać. Wieć jak ktoś chce to niech poszuka tych kursów i się zapisze bo
        terminy są raczej odległe. U nas było koło 80 osób.

        Marcin i Ada
    • Gość: towarzysz_henryk Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeńskich IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.06.07, 20:25
      Co za zaściankowy, zacofany, tępy, prymitywny naród!
      • Gość: Smyk29 Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.broker.com.pl 20.06.07, 20:29
        Nie rozumiem co Was to obchodzi? Niech sobie chodzą to ich sprawa, ich życie.
        Jak ich tam pozycji beda uczyc, to tez nie wasz sprawa. W ogóle po co taki
        artykuł czytacie, nerwy sobie zepsujecie. Akwizytorzy masochiści normalnie.A
        jacy moraliści... założe się, że większość nabijaczy, to szczeniaki i
        nieudaczniki życiowe.

        To pisalem ja - zonaty ateista.
      • Gość: Aneta Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 20:47
        Oczywiście GW jak zawsze pokazuje swoją wersję - jedyną i słuszną, a później
        przeczyta to taki ateista, agnostyk czy inny, który nie ma pojęcia na czym
        polega prawdziwa wiara,a nie religijność (tak, tak, to dwie różne rzeczy),
        normalny kurs przedmałżeński, wartość sakramentu małżeństwa, a nie papierka i
        powtarza, że wiara to średniowiecze. Ej ludzie, ludzie.
        • lucky81 Re: Jak uniknąć grzechu na naukach przedmałżeński 20.06.07, 22:02
          Na czym polega prawdziwa wiara?
    • spieprzaj_dziadku Ale pierdy, o co chodzi autorce artykułu??? 20.06.07, 20:53
      Dowiedziałem się, że są różne nauki przedmałżeńskie... czy taka była myśl
      przewodnia artykułu???
      Taki truizm, a cała strona tekstu!
      Chyba całkowicie przerzucę się na Rzepę, bo oni mają krótsze artykuły (sama
      treść) a nie jakieś wypociny, na które traci się tyle czasu, a które nic nie
      wnoszą. To ma być dziennik opinii???
    • Gość: Kacze Bajdy Re: Jak uniknąć grzechu na naukach... IP: *.natpool6.outside.ucf.edu 20.06.07, 21:00
      Na szczescie, w kosciolach protestanckich nie wymagaja
      zadnych szkolen i swiadectw!
    • Gość: TT Nabijacie się z przygotowań do ... IP: *.lublin.enterpol.pl 20.06.07, 21:09
      .. małżeństwa, a potem zdziwienie: skąd tyle rozwodów, dlaczego tyle dzieci
      cierpi itd.
      Kursy przedmałżeńskie nie są obowiązkowe, tak samo jak ślub w Kościele. Weźcie
      sobie tzw. "cywilny" i dajcie w spokoju przeżyć czas narzeczeństwa tym, którzy
      chcą poważnie traktować ten sakrament.
      • adam81w Rozwody i dzieci cierpia przez religie 20.06.07, 22:03
        Ona tworzy problemy a nie rozwiazuje.
    • zat4ra Baba 28lat, do tego psycholog, a o zyciu z facetem 20.06.07, 21:21
      leci sie od klechow uczyc. Przerazajace.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka