pruszkowa
10.11.07, 01:36
niejednokrotnie już widziałam na Wierzbnie przechodzące patrole
policji czy straży miejskiej, w momencie gdy jakiś pies robił kupę,
poczym wraz z właścicielem, który oczywiście taktycznie nie zwaracał
na to najmniejszej uwagi, udawał sie na dalszy spacer. Patrole
udawały się na spacer dalszy również. A przecież podobno przepisy
regulują te kwestię. To samo tyczy się obowiązku prowadzeia psa na
smyczy i, większego, w kagańcu. Jeśli służbom miejskim nie chce sie,
badź nie mają czasa (no niech im bedzie, że nie), to może nareszcie
nadszedł czas, żeby porozmawiać na temat podatku od posiadania
zwierzęcia w mieście - oczywiście takiego, które bezkarnie obsrywa
publiczne trawniki. Żadne psie toalety nie pomogą na defekty w
mózgach posiadaczy czworonogów. Nie mam psa odkąd się okazało, ze
moje dziecko jest silnie uczulone na sierść. Od tej pory
równocześnie zaczęłam zauważać jak wielu emerytom/emerytkom (jakoś
tak głównie) zakaz wprowadzania zwierząt np. na pocztę kojarzy się
wyłącznie z koniecznością wzięcia pieska na ręce no i do przodu.
Różnica jest tylko taka, że ja dziecka w wózku nie mam możliwości
zostawić na ulicy, przy paliku.