Gość: Bask
IP: 195.36.198.*
04.07.01, 11:29
Od stycznia 2002 r. wybudowanie w Warszawie czegokolwiek wiązać się będzie z
ogromnymi kłopotami. Inwestorzy odwrócą się od stolicy, wzrośnie bezrobocie, a
zwykły warszawiak na zgodę na postawienie np. domku jednorodzinnego będzie
czekał trzykrotnie dłużej, niż obecnie.
Skąd takie ponure przewidywania? Procedury z wydawaniem pozwoleń
administracyjnych na budowę domów, bloków, biurowców czy centrów handlowych
związane są ściśle z planami zagospodarowania przestrzennego. Obecnie w stolicy
obowiązuje ogólny plan Warszawy jeszcze z 1992 r., ale wygaśnie on 31 grudnia
2001 r. Szansa, że Sejm przedłuży jego ważność na następny rok, tak jak uczynił
to w 1999 r., są nikłe.
Teoretycznie ten ogólny dokument powinien zostać zastąpiony przez
przygotowywane przez gminy miejscowe plany, bardzo szczegółowo opisujące
dopuszczalną zabudowę konkretnych ulic i placów. Jednak teoria mija się z
praktyką. Dziś w Warszawie mamy gotowych tylko kilkanaście planów
szczegółowych. Pokrywają jedynie 10 proc. powierzchni miasta.
Koszmar, chaos
Jak wobec tego będzie wyglądała procedura uzyskiwania pozwolenia na budowę na
pozostałych 90 proc? - To będzie koszmar, totalny chaos - uważa wiceburmistrz
Białołęki Tadeusz Semetkowski.
Wystarczy wyobrazić sobie Warszawę jako białą plamę, o której nikt nic nie wie.
Nie wiadomo, czy pod jakąś działką przebiegają kable telekomunikacyjne, a może
jest tam główny węzeł kanalizacji, nie wiadomo, czy działką opiekuje się
konserwator zabytków, a może konserwator przyrody w ogóle zakazał tam
budowania. Nie wiadomo w końcu, czy działka nie została zarezerwowana pod trasę
szybkiego ruchu czy też może pod superwieżowiec.
Za każdym razem trzeba będzie te rzeczy ustalać, uzgadniać z odpowiednimi
instytucjami. - Dotychczas decyzja o warunkach zabudowy była praktycznie
wypisem z książki planów, od przyszłego roku będzie zaś planowaniem od początku
do końca - załamuje ręce naczelnik wydziału architektury jednej z gmin.
- Przypominać to będzie procedurę planistyczną, jaką trzeba przeprowadzić przy
sporządzaniu miejscowych planów - dodaje radny Warszawy Bogdan Żmijewski.
Według ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, nazywa się to rozprawą
administracyjną.
Do wszystkich problemów trzeba jeszcze dodać znaną opieszałość stołecznych
urzędów i brak mocy przerobowych. Na przykład, wyżej wymienioną rozprawę musi
poprowadzić uprawniony urbanista. A takich w Warszawie jest jedynie kilkunastu.
- W rezultacie, dla zwykłego człowieka cała procedura wydłuży się, a duży
inwestor będzie musiał czekać na pozwolenie na budowę nawet i trzy lata -
twierdzi burmistrz Semetkowski.
Stracą cierpliwość
Brak planów miejscowych pociąga też skutki społeczne. Wielcy inwestorzy, od
których zależy równowaga na rynku budowlanym, mogą stracić cierpliwość do
stolicy. - Niedopuszczalne jest, aby przedsiębiorca czekał z wejściem na rynek
2-3 lata. Przez ten czas może przecież zmienić się koniunktura i
przedsięwzięcie może okazać się nieopłacalne - uważa Dorota Radkowska z firmy
doradztwa developerskiego i finansowego Knight and Frank.
- Do tego dochodzi uznaniowość w wydawaniu decyzji administracyjnych, co dla
inwestora jest dużym ryzykiem - dodaje Mieczysław Jaśkowski, prezes firmy SAP-
Projekt.
- Oznacza to, że warszawski rynek przestanie być atrakcyjny dla inwestorów, a
Polska przestanie być postrzegana jako kraj rozwijający się. Firmy o dużych
portfelach wycofają się od nas, będą dalej inwestować w Europie Środkowo-
Wschodniej, ale w innych krajach. Jeśli nie zapobiegniemy tej sytuacji,
spadniemy do drugiej ligi krajów europejskich - konkluduje Dorota Radkowska.
- Skutki wycofania się z rynku wielkich inwestorów będą odczuwalne dla
wszystkich - mówi radny Żmijewski, jednocześnie dyrektor firmy konsultingowej
Lewot, która zajmuje się projektowaniem inwestycji. - Skoro mniej będzie się
budować, spadnie zapotrzebowanie na materiały budowlane, ich producenci będą
mieli mniejsze obroty. Zmaleje też popyt na wszelkiego typu usługi budowlane.
Oceniam, że w Warszawie może stracić pracę ok. 100 tys. osób - przestrzega
Żmijewski.
ANNA CIEŚLAK [Powrót...]
Zycie Warszawy
Co tym sadzicie