Dodaj do ulubionych

Brukowane ulice w PRL-owskich filmach

16.02.08, 13:19
Czołem XD

Obejrzałem sobie wczoraj "Nie lubię poniedziałku" Tadeusza
Chmielewskiego. Na kilku scenach widać, że pomiędzy nowymi blokami
prowadzą brukowane kostką bazaltową ulice, pośrodku których twią
szyny tramwajowe. Mój tata mówił mi, że na Żelaznej, Grzybowskiej,
Królewskiej... i oczywiście Chłodnej XD
Ponieważ nie pamiętam lat 60 i 70., możecie podpowiedzieć, gdzie
jeszcze tak było?
Pozdrowionka!
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 16.02.08, 17:03
      Dawniej nie szafowano tak asfaltem. Główne ulice były przeważnie
      pokrywane kostką bazaltową (granitową pewnie też, ale ja najlepiej
      pamiętam al. Niepodległości za czasów trolejbusowych, gdzie była
      mocno wyślizgana kostka bazaltowa), a uliczki osiedlowe - trylinką.
      • przemyslaw.burkiewicz1 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 16.02.08, 21:02
        Bardzo fajnie.
      • andrzej_b2 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 16.02.08, 21:15
        Nim ulica Grochowska została zalaną asfaltem, dla mnie była ona „od zawsze”
        wybrukowana piękną kostką granitową. Na początku lat 50-tych podobną
        nawierzchnię położono na ul. Tarnowieckiej (Grochów) nobilitując ją ,nie
        wiedzieć dlaczego, wśród innych ulic o takim samym, podrzędnym znaczeniu.
        Pamiętam jak całymi godzinami przypatrywałem się wykonywaniu nowych dla mojego
        dziecięcego świata czynnościom. Brukarze to była dla mnie elita, wśród gromady
        kręcących się ludzi i sprzętu. Pracowali na kolanach i nosili skórzane
        ochraniacze, chodzili ciężkim powłóczystym krokiem. Wtedy to postanowiłem, że
        zostanę brukarzem, bo to prawdziwy, męski zawód. Jednak dość długo dojrzewałem
        do tej decyzji, a w międzyczasie bruki uliczne stały się nikomu już niepotrzebne.
        Jednak fascynacja kamiennym detalem brukarskim pozostała. Wśród wzorów
        układanych na jezdni, królowała forma „bijącej fontanny”. W niektórych miejscach
        bruki przemawiały różnymi informacjami. Do dziś na skrzyżowaniu Kopernika z
        Ordynacką można odczytać datę wybrukowania ulicy (1916). Ciągle szukam
        odpowiedzi, skąd pochodziła owa kostka granitowa lub bazaltowa, czasem
        kilkukolorowa i różna galanteria do wykańczania jezdni, jak np. krawężniki,
        podjazdy bramne, które można oglądać np. na Chłodnej, Elektoralnej i na wielu
        ulicach Pragi?
        Pozdrawiam :-)

        • horpyna4 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 16.02.08, 22:33
          Krawężniki granitowe układano jeszcze w pierwszych latach po wojnie
          na nowych osiedlach, tak widocznie "z rozpędu". A po kilkunastu
          latach zaczęto tu i ówdzie wymieniać je na betonowy szajs. Może komuś
          te granitowe się przydawały, a może ówcześni decydenci uważali, że
          betonowe lepsze i ładniejsze, bo równiutkie i jednego koloru?
          • horpyna4 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 16.02.08, 22:51
            Aha, jeszcze jedno. Trylinka początkowo (przed wojną) miała sporą
            zawartość grubego żwiru, co nie tylko oszczędzało cement, ale
            również wpływało dodatnio na jej wygląd. W latach powojennych zaczęto
            produkować ją ze zwykłego betonu. Chociaż i tak była ładniejsza i
            funkcjonalniejsza od asfaltu, zwłaszcza przy dobieraniu się do
            podziemnych instalacji.
            Za późniejszego PRL-u władza zachwyciła się asfaltem. Nie tylko
            zalewano nim jezdnie z pięknej kostki, ale zaczęto robić chodniki
            asfaltowe. W porównaniu z wielokrotnie prutym i łatanym asfaltem
            kostka Bauma to szczyt estetyki...
            A swoją drogą może warto powrócić do prawdziwej trylinki, przecież
            to polski wynalazek.
            • przemyslaw.burkiewicz1 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 17.02.08, 13:02
              Super! Dzięki za odpowiedzi!

            • andrzej_b2 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 17.02.08, 13:59
              horpyna4 napisała:

              > Aha, jeszcze jedno. Trylinka początkowo (przed wojną) miała sporą
              > zawartość grubego żwiru, co nie tylko oszczędzało cement, ale
              > również wpływało dodatnio na jej wygląd.
              > A swoją drogą może warto powrócić do prawdziwej trylinki, przecież
              > to polski wynalazek.

              Obawiam się, że właśnie z powodu owego komponentu, jakim był gruby żwir, produkcja oryginalnej trylinki mogłaby być dziś nieopłacalna. Jeszcze na pocz. lat 90-tych działało nad Wisłą prywatne przedsiębiorstwo piaskarskie, które potrafiło frakcjonować urobek, wg asortymentów: piasek filtracyjny, piasek budowlany, żwir do betonów i in. Gdy budownictwo zrezygnowało z tradycyjnych surowców, których naturalnym dostawcą była Wisła, pewnego dnia interes należało zlikwidować. Szkoda, bo przedsiębiorstwo zatrudniało kilku jedynych w tym zawodzie fachowców, a wśród nich pewnego ciekawego oryginała. Mieszkał on praktycznie całe życie na łodzi, gdzie miał całe gospodarstwo, ogródek warzywny, psa i kozę. Gdy firma padła zostawiła go ... na wodzie. A kiedy jego łódź rozpadła się ze starości, samotnik przeniósł się na brzeg gdzieś w okolicę portu czerniakowskiego, i mieszka tam w skleconej chacie ten dziś liczący około 90 lat człowiek. Był o nim kiedyś smutny reportaż w TVP3.
              Pozdrawiam :-(
              • horpyna4 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 17.02.08, 17:39
                Dzięki za informacje o ostatnim warszawskim piaskarzu. Rzeczywiście
                szkoda tego przedsiębiorstwa.
        • ryszard.maczewski Skąd był bruk ? 17.02.08, 17:56
          andrzej_b2 napisał:

          > Ciągle szukam odpowiedzi, skąd pochodziła owa kostka granitowa lub bazaltowa,
          czasem
          > kilkukolorowa i różna galanteria do wykańczania jezdni, jak np. krawężniki,
          > podjazdy bramne, które można oglądać np. na Chłodnej, Elektoralnej i na wielu
          > ulicach Pragi?

          W: H. Janczewski "Warszawa - geneza i rozwój inzynierii miejskiej" Arkady 1971
          znajduje się obszerny rozdział dotyczący komunikacji drogowej w Warszawie.
          Przedstawia w bardzo szczegółowy sposób historię nawierzchni naszych dróg. W
          artykule m.in.: chłopi wjeżdżający około 1830 do miasta zobowiązani byli do
          dostarczania kamienia polnego, pierwsze asfaltowe chodniki pojawiły się w 1859
          na Marszałkowskiej, po 1859 sprowadzano kostkę granitową z kamieniołomu w
          Krzeszowicach pod Krakowem, w 1900 ułożono drewniany bruk na placu Saski -
          drewno pochodziło z Australii. Całość zakończona jest obszerną listą źródeł - w
          tym sprawozdań Zarządu Miasta.

          Dodatkowo polecam referat Krzysztofa Dumały "Podłoga warszawskich ulic (do 1914
          r.)" w "Wnętrze warszawskiej ulicy" TOnZ 2002 - który także zawiera obszerną
          bibliografię.

          Myślę, że nawet jeśli same opracowania nie zawierają pełnej odpowiedzi na Twoje
          pytanie, to warto spróbować dotrzeć do materiałów, na które powołują się autorzy.
          • andrzej_b2 Historia o „tłuczeniu kamieni” 17.02.08, 21:28
            Babka moja wiele wkładała serca w wychowanie wnuka. Gdy np. wyniki jego edukacji bywały odległe od jej oczekiwań, jako ostatecznego argumentu używała przestrogi: „gdy nie będziesz się uczył, pójdziesz tłuc kamienia na drodze”. Ponieważ słowa te zazwyczaj wypowiadała w chwilach najwyższej alteracji, nigdy nie śmiałem zapytać, na czym miałoby polegać owo zajęcie? Zawsze jednak wyobrażałem sobie, że to jakaś ciężka i mało ambitna forma zarobkowania.
            Później dowiedziałem się, że w 1914 r. Dziadek mój został powołany do wojska i poległ w pierwszych miesiącach Wielkiej Wojny, walcząc pod Mławą w formacjach czołowych gen. Samsonowa. Babka została wdową z dwojgiem małych dzieci na utrzymaniu, a sytuacja materialna rodziny zmieniła się radykalnie. Ogólna bieda dotknęła całe społeczeństwo, brakowało wprost wszystkiego, w bankach nastąpiły ograniczenia wypłat oszczędności, aż do całkowitego zaprzestania. Na pamiątkę tamtych lat zostało w rodzinnych zbiorach kilka bezwartościowych biletów kredytowych Banku Państwa:
            foto3.m.onet.pl/_m/184fadf615a08aa40d072a86830ff877,21,19,0.jpg',0,1
            Babka, wprawdzie jako tzw. rezerwistka otrzymywała jakieś wsparcie z RGO, ale było ono symboliczne. W tej sytuacji, nim podjęła stałe zatrudnienie u Spiessa jako laborantka, krótko pracowała przy owym „tłuczeniu kamieni na drodze”. Ten mój Duch Opiekuńczy dawno odszedł, a mnie do dziś dręczy pytanie, na czym polegało to jej zajęcie? Może i tę zagadkę pomógłby rozwikłać ktoś z Kolegów?
            Pozdrawiam :-)
            • ryszard.maczewski Prawdopodobnie chodzi o system Mac Adama 17.02.08, 23:18
              andrzej_b2 napisał:

              > a mnie do dziś dręczy pytanie, na czym polegało to jej zajęcie? Może i tę zagadkę pomógłby rozwikłać ktoś z Kolegów?

              Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie znajduje się pod tym adresem:
              www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=995 w akapicie "Spec od tanich dróg".
              W przywołany w poprzednim poście rozdziale u Janczewskiego znajduje sie informacja, że budowę ulic z tłucznia kamiennego systemem Mac Adama rozpoczęto w Warszawie po 1828 r. a w 1832 r. ulic utwardzonych tą metodą było 24.
              • ryszard.maczewski I jeszcze obraz robotników tłukących kamień 17.02.08, 23:29
                Dołączam jeszcze ilustrację:

                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d7/Makadam.jpg
                znalezioną w niemieckiej Wikipedii:
                de.wikipedia.org/wiki/Makadam
            • kester Re: Historia o „tłuczeniu kamieni” 17.02.08, 23:58
              Jak widać historie rodzinne bywają podobne. Mój dziadek też zginął
              na wojnie w 1914, ale nie wiem gdzie.(Wieść rodzinna niosła, że
              zginął przez nałóg. Zapalili z kolegami nocą papierosy w okopie i
              oberwali bombą z "cepelina"). I mnie również babcia mówiła, że jak
              się nie będę uczył to pójdę "tłuc" kamienie. Ale pokazywała mi to na
              przykładzie! W drodze do szkoły mijaliśmy pracujacych brukarzy. To
              była cała ekipa. Jeden podsypywał łopatą piasek,drugi układał bruk a
              trzeci... No właśnie ten trzeci tłukł kamienie! Siedział przy
              stercie takich dość nierównych kamieni. Wybierał jeden z nich i
              oglądał go dokładnie, obracając a potem jednym uderzeniem, takim
              płaskim młotkiem,... rozbijał go tak, że powstawała równa
              powierzchnia przełomu. I po kilku takich uderzeniach odrzucał gotowy
              element brukowy na drugą stertę. Z tej sterty kamienie lądowały u
              brukarza...
              I właśnie przed tym "tłuczeniem kamieni" przestrzegała mnie babcia.
              Wiele lat później, na zajęciach z krystalografii zrozumiełam,
              dlaczego ten od tłuczenia kamieni tak tokładnie oglądał kamień,
              zanim w niego uderzył...
              • andrzej_b2 Re: Historia o „tłuczeniu kamieni” 18.02.08, 09:29
                Dziękuję, tak to bardzo ciekawe i wartościowe informacje. Spróbujmy zatem pójść
                dalej w dociekaniach. Jaka to droga z kamienia mogła być wykonywana w latach
                1914-1915, przy której moja Babka pracowała? Mieszkając na Ogrodowej z pewnością
                drogę do pracy odbywała pieszo, a jeśli tak, czyżby to była budowa (wzmacnianie)
                traktu kaliskiego?
                Pozdrawiam :-)
              • 999razy511 Re: Historia o „tłuczeniu kamieni” 21.02.08, 07:50
                Sądze jednak że się mylisz.Do rozłupywania kamieni potrzebne były
                umiejętności a powiedzenie "tłuc kamienie" odnosiło się do pracy
                ciężkiej i mało płatnej.Mówiło się tak do tych którzy nie chcieli
                się uczyć.Kamienie tłukło się drewnianym taranem aby je wcisnąć w
                piasek i wyrównać.Do zadań tego człowieka należał rozładunek
                krawężników które ważyły często ponad 100 kg.W 1956r zarabiał on w
                granicach 1000 zł a rozłupywacz i układacz kamieni przy pracy
                akordowej zarabiali nawet ponad 4000 zł.W tym czasie inżynier
                zarabiał 1350zł skuter "lambretta" kosztował 18 000zł
                samochód "warszawa" 72 000 zł 1m3 gazu 0,50zł 1kw prądu 0,30żł
                abonament telefoniczny na 200 rozmów z czasem nielimitowanym 40zł
                Piszę z pamięci ale przypuszczam że się nie mylę.
                • fima "Tłuczenie kamieni" to dosłowność 22.02.08, 19:44
                  Wyrównywanie kładzionego bruku to robota brukarzy układających go.
                  Tłuczenie kamieni to ich rozdrabnianie (stąd "tłuczeń) lub
                  rozłupywanie w celu uzyskania możliwie płaskiej powierzchni np. z
                  kamienia polnego bądź większego ciosu. Tak uzyskiwano materiał także
                  na tzw. mur cyklopowy na podmurówki z małych głazów polodowcowych.

                  W przypadku większych głazów wiercono dziury, wbijano w nie
                  drewniane kliny, potem polewane wodą. Pęczniejące drewno rozsadzało
                  głaz.

                  999razy511 napisał:
                  > "tłuc kamienie" odnosiło się do pracy
                  > ciężkiej i mało płatnej...Kamienie tłukło się drewnianym taranem
                  aby je wcisnąć w piasek i wyrównać.
            • horpyna4 Re: Historia o „tłuczeniu kamieni” 18.02.08, 11:49
              W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych widywałam Cyganów tłukących
              kamienie przy drodze w jednej z podhalańskich miejscowości. Stanowili
              oni (tam i wtedy) najbiedniejszą i zupełnie niewykształconą grupę
              społeczną. A to tłuczenie kamieni było najczarniejszą i najmniej
              poważaną pracą. Babka miała rację.
    • 999razy511 Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 21.02.08, 07:56
      Kostka i szyny tramwajowe były jeszcze na ul.Miodowej i Krakowskim
      Przedmieściu.
    • bim.bam.bom Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 21.02.08, 11:34
      Ulica Waszyngtona była z kostki bazaltowej.
      Pamiętam jak bardzo śliska była gdy tylko trochę deszczu spadło
      ale jeździło sie chyba lepiej niż po dziurawym sfalcie.
      Międzyborska i Zamieniecka miały 'kocie łby' i Grenadierów też.
      • stas_g Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 21.02.08, 14:02
        Co do Waszyngtona to szczera prawda, ale Międzyborska(ówcześnie Żymirskiego) do
        połowy lat 50-tych była nieutwardzoną żużlówką. Natomiast Grochowska na odcinku
        od Zielenieckiej do Wiatracznej była brukowana, jedynie przy "Weterynarii" był
        krótki fragment kostki. Pozdrawiam S.
        • andrzej_b2 Ul. Żymiskiego 21.02.08, 16:15


          "Wydział techniczny m. Warszawy z inżynierami Słomińskim i Chmieleńskim na czele rozpoczął budowę ul. Żymirskiego, stanowiącej arterię łączącą Gocław z Grochowską.
          Ul. Żymirskiego biorąc początek w Osiedlu Gocław ma wg racjonalnego planu miasta kończyć się przy ul. Grochowskiej naprzeciwko dawnego gmachu Instytutu Weterynaryjnego. Bezpośrednie kierownictwo robót spoczywa w ręku inż. Janiszewskiego. Ulica ma być całkowicie uregulowana i zabrukowana w najbliższym czasie."( Kurier Warszawski 1926, nr 93, s. 12)
        • bim.bam.bom Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 21.02.08, 19:13
          Do konca zycia nie zapomnę widoku z Międzyborskiej
          gdy jadąca ciężarówka (taka wywrotka) potrąciła małego chłopczyka
          i leżał na tych kocich łbach bo czekali na milicję.
          To było mniej więcej w połowie między Spalinową a Cyraneczki.
          Ja tez byłam mała i jeździłam autobusem 135 (jeździł wtedy, krótko,
          właśnie Międzyborską) do szkoły. I to zdarzenia miało miejsce w 54
          albo 55 roku, bo pozniej zmienilam szkole.
          Ale zapamiętałam te kocie łby na Międzyborskiej.
          • stas_g Re: Brukowane ulice w PRL-owskich filmach 22.02.08, 13:18
            Masz rację, ale ten wypadek wydarzył się przed szkołą (już wtedy SP 120) i było
            to pod koniec lat 50-tych. Po wybudowaniu szkoły w 1954 roku Międzyborską
            wybrukowano na odcinku od Wału Szwedzkiego do Waszyngtona. Natomiast od
            Waszyngtona do Grochowskiej była wybrukowana wcześniej. A 135 jeździ nadal
            Międzyborską i Cyraneczki. Pozdrawiam S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka