niech
20.09.03, 18:21
Dzis, godzina 13, ulica Francuska, okolice bistra Rendez Vous. Przejezdaja
chodnikiem (bardzo szybko) trzy rowery, na nich hip-hopowcy (uuuups,
przepraszam, dresiarze). Za chwile slychac krzyk kobiety - zerwali jej z szyi
zloty lancuch - pisze lancuch, bo byl tak gruby, ze jej maz zapewnial ja, ze
moze spokojnie w nim chodzic, bo zrywajacy musialby jej glowe zerwac by go
dostac. Pani przyjechala z Francji odwiedzic swoja ojczyzne. Z sasiedniego
stolika zrywa sie mezczyzna w srednim wieku, probuje ich gonic, szybko
rezygnuje, wraca do samochodu i zabiera poszkodowana w poscig za zlodziejami
(a mial jakiegos bardzo drogiego Merca). Po jakims czasie wroca - mimo ze
zobaczyli gdzie mlodziez przysiadla - pani nie jest w stanie rozpoznac
rabusia, mlodzieniaszki pewnie lancuszek juz gdzies schowaly, sytuacja jest
zbyt skomplikowana, by mogl cos z nia zrobic przypadkowy swiadek (chcial ich
sprac po buzi, ale wiedzial ze to raczej on stanie sie ofiara wymiaru
sprawiedliwosci niz mlodziency). Pani ma popsuta wizyte w ojczyznie, ja w
duchu oskarzam sie ze ocenilem goscia po furze, a zachowal sie super, wszyscy
stwierdzamy - zlodziej na rowerze jest bezkarny - za szybki dla pieszych,
zbyt mobilny dla samochodow. Ergo - precz z rowerami! To narzedzie
przestepstwa! Zagrozenie dla ruchu samochodowego i pieszego! RowerRower na
stos!