justine9
22.07.08, 20:50
Polityka spółdzielni mieszkaniowych to jedna strona medalu. I nie
widzę sensu polemiki - zrobią, co zechcą, niestety. Inna sprawa -
polityka władz miasta, która zmierza do przekształcenia placu
Wilsona w węzeł komunikacyjny i nic więcej. Pierwszy krok - budowa
sygnalizacji świetlnej "z potrzeby chwili". Główny powód - fala
ludzi z autobusów zza Wisły - już nieaktualny, ale światła nam
zostały na pamiątkę tego potopu. Mieszkańcy Bródna, Tarchomina
przenieśli się, gdy tylko powstała pętla autobusowa przy Hali. Teraz
światła powodują w szczycie korki, a przez resztę dnia dają
kierowcom poczucie zmarnowanego czasu. Drugi krok (a właściwie
chronologicznie to pierwszy) to decyzja o funkcjonowaniu parku
Żeromskiego w obecnej postaci (czyli model Łazienki). Ta część placu
przestaje istnieć wieczorem, bo jest zamykana na klucz i pilnowana
przez ochroniarzy. Czyli 25 proc. placu Wilsona mamy i tak "z
głowy". Zimą to nawet park się zamyka jednocześnie z bankami - o
zmierzchu.
Gwoździem do trumny naszego placu będzie most Krasińskiego, nazywany
uparcie "lokalną" przeprawą. Do ruchu samochodowego dojdzie jeszcze
linia tramwajowa z Pragi. Szanse, że most spadnie z planów
inwestycyjnych są nikłe. Stosunkowo tani, więc łatwo będzie można
się wykazać - planowany od niepamiętnych czasów - i proszę jest! :(