Dodaj do ulubionych

Warszawska wojna samochodowo-rowerowa

    • Gość: robol Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.pljtelecom.pl 26.07.08, 14:25
      ja tam pracuje fizycznie. 10 h dziennie i na prawde nie mam sily ani
      ochoty po pracy jexhac rowerem 40 km do domu. wiec drodzy rowerzysci
      wsadzcie sobie swoje manifesty, won z ulicy, nie utrudniajcie ruchu,
      nie stwarzajcie zagrozenia. jek chcecie jezdzic rowerem to wynocha
      do chin. pozdro 600
      • Gość: śmigacz nie odpowiadajcie temu trolowi, szkoda zachodu n/t IP: *.acn.waw.pl 26.07.08, 14:56
      • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 01:51
        > ja tam pracuje fizycznie. 10 h dziennie i na prawde nie mam sily ani
        > ochoty po pracy jexhac rowerem 40 km do domu. wiec drodzy rowerzysci
        > wsadzcie sobie swoje manifesty, won z ulicy, nie utrudniajcie ruchu,
        > nie stwarzajcie zagrozenia. jek chcecie jezdzic rowerem to wynocha
        > do chin. pozdro 600

        Ja tez pracuje fizycznie, czasem i po 12 godzin i po pracy czesto wsiadam na
        rower i jade kolo 50 kilometrow nikoniecznie po rownej nawierzchni drogi.
        i jak widze takiego buraka jak ty, robolu mam ochote wrzasnac "KRYTYCZNA MASA
        ROWEROWA CO DZIEN!!!!!!!!!!!!"
    • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 26.07.08, 14:31
      > A do czego innego? Wożenie własnej dupy jest prostsze i wygodniejsze zbiorkomem
      > - a i mniej miejsca na ulicach zajmuje niż rowery. I to należy promować, a nie
      > bezużyteczne w 99% przypadków rowery - ten 1% to kurierzy z dokumentami - bo n
      > ic większego nie da się rowerem przewieźć.

      Z własnego doświadczenia wiem, że da się przewieźć różne rzeczy, da się
      dojeżdżać szybciej niż komunikacją miejską... Ale fajnie, że ktoś wreszcie
      wytłumaczył mi, że to bezużyteczne ;)

      > Zaś MK to klasyczny przykład, że nie należy terrorystom ani na piędź odpuścić,
      > bo się tylko rozzuchwalają.

      Jakim terrorystom, na litość? Działanie zgodne z prawem i korzystanie z
      konstytucyjnej wolności zgromadzeń to terroryzm? <rotfl>

      Kilku decydentów podkuliło ogony pod siebie i to je
      > st skutek.

      Których decydentów? Znasz ich, czy tylko usiłujesz manipulować czytelnikami
      nieznającymi tematu? ;)

      > Chyba czas, żeby na gwałt odpowiedzieć gwałtem, skoro władza nie ma
      > zamiaru przed terrorem bronić...

      Nie wiem kto się dopuścił w stosunku do Ciebie gwałtu, nie wiem czy jeździł
      rowerem, nie wiem czy był terrorystą... Ale z tego miejsca oznajmiam, że
      wykrywalność gwałtów jest dosyć wysoka (przynajmniej na papierze), także
      przemyśl własne plany. Choćby dla własnego dobra ;)
    • alfajet-777 Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 26.07.08, 16:26
      Też mi Wojna
    • Gość: NeO Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 17:19
      Jak dla mnie to cała ta masa to jedna wielka ściema.
      Sporo przemieszczam się samochodem po mieście ale i rowerem czasami się tam
      wybieram, jestem za budową ścieżek rowerowych lub nawet pasów rowerowych na
      jezdniach, bo jest to bezpieczniejsze niż jazda po ulicach, ale chyba nie tędy
      droga żeby blokować całe miasto.
      Uważam że policja powinna karać mandatami tych uczestników masy którzy łamią
      prawo, a jadąc ulicą trzeba trzymać się prawej krawędzi jezdni a nie całą
      szerokością, tak jak kara samochodziarzy. Chcecie jeździć proszę bardzo ale
      stosujcie się do przepisów ruchu drogowego,/ TAK BTW to większość z
      uczestników masy krytycznej nie zna przepisów jakie obowiązują na drodze/
      Jako Samochodziarz postuluję o :
      1. Przywrócenie karty rowerowej
      2. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC dla rowerzystów
      3. Więcej ścieżek rowerowych
      4. więcej parkingów rowerowych
      • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 26.07.08, 17:39
        > Jak dla mnie to cała ta masa to jedna wielka ściema.
        > Sporo przemieszczam się samochodem po mieście ale i rowerem czasami się tam
        > wybieram, jestem za budową ścieżek rowerowych lub nawet pasów rowerowych na
        > jezdniach, bo jest to bezpieczniejsze niż jazda po ulicach, ale chyba nie tędy
        > droga żeby blokować całe miasto.

        Jeżeli tak uważasz, to proszę, podaj swoje koncepcje odnośnie formuły WMK. Jeśli już krytyka, to konstruktywna, nieprawdaż? Ponadto, masz możliwość przedyskutowania swojego stanowiska z organizatorami przejazdu - najbliższe spotkanie organizacyjne odbywa się w czwartek, 21 sierpnia :) Szczegóły na www.masa.waw.pl

        > Uważam że policja powinna karać mandatami tych uczestników masy którzy łamią
        > prawo, a jadąc ulicą trzeba trzymać się prawej krawędzi jezdni a nie całą
        > szerokością, tak jak kara samochodziarzy.

        WMK jest kolumną uprzywilejowaną, więc zachowuje się jak pojazd uprzywilejowany. Jeżeli jacyś uczestnicy nie stosują się do zasad obowiązujących w trakcie Masy albo w jakiś sposób łamią przepisy - odpowiednie służby reagują.

        >Chcecie jeździć proszę bardzo ale
        > stosujcie się do przepisów ruchu drogowego,/ TAK BTW to większość z
        > uczestników masy krytycznej nie zna przepisów jakie obowiązują na drodze/

        Nie wiem na jakich podstawach opierasz ten fragment wypowiedzi. Można przypuszczać, że nie widziałeś nigdy WMK z bliska, a już na pewno w niej nie uczestniczyłeś... Poza tym, skąd pewność, że większość uczestników nie zna przepisów? Przeprowadziłeś jakieś badania na ten temat? Przyjedź kiedyś na Masę, spotkaj się z uczestnikami, dowiesz się więcej :)

        > Jako Samochodziarz postuluję o :
        > 1. Przywrócenie karty rowerowej

        słusznie.

        > 2. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC dla rowerzystów

        bardzo niesłusznie.

        > 3. Więcej ścieżek rowerowych

        słusznie, ale pod pewnymi warunkami.

        > 4. więcej parkingów rowerowych

        słusznie.

        Pozdrawiam, zapraszam na Masę :)
        • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 12:32
          batory555 napisał:
          > > 2. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC dla rowerzystów
          >
          > bardzo niesłusznie.

          A dlaczego? Skad pewnosc, ze nigdy nie bedziesz sprawca wypadku, czy nigdy nie
          wyrzadzisz szkody innemu uczestnikowi ruchu drogowego?
          Uwazam, ze kazdy, kto porusza sie po drogach, powinien miec wykupione OC.
          Zwlaszcza ze OC na rower to sa sprawy naprawde groszowe.
          • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 27.07.08, 17:09
            > A dlaczego? Skad pewnosc, ze nigdy nie bedziesz sprawca wypadku, czy nigdy nie
            > wyrzadzisz szkody innemu uczestnikowi ruchu drogowego?
            > Uwazam, ze kazdy, kto porusza sie po drogach, powinien miec wykupione OC.
            > Zwlaszcza ze OC na rower to sa sprawy naprawde groszowe.

            Po pierwsze, to kierowcy pojazdów mechanicznych a nie rowerzyści odpowiadają na zasadzie ryzyka. Stąd wzięła się w ogóle sama idea ubezpieczenia OC - pierwotnie chodziło o ryzyko towarzyszącego ruchowi przedsiebiorstw napędzanych siłami przyrody, następnie rozciągnięto tą podstawę na pojazdy mechaniczne. Piesi, rowerzyści i inni "nieposiadający silników" odpowiadają na zasadzie winy, którą to winę trzeba udowadniać...

            Po drugie - wypadków z udziałem pojazdów mechanicznych jest DUŻO więcej niż z udziałem rowerzystów...

            Po trzecie - jeżeli ktoś posiada pięć rowerów, to powinien płacić OC za każdy z nich, jeżeli ma to działać na tej samej zasadzie jak w przypadku samochodów, mam rację? A to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie...

            Po czwarte: co z egzekwowalnością takiego rozwiązania?

            Po piąte: co z pieszymi? Może im też trzeba zafundować obowiązkowe OC, skoro uczestniczą w tylu wypadkach?

            Każda aktywność społeczna wiąże się z potencjalnie negatywnymi konsekwencjami - ale to nie powód, żeby stosować mało przemyślane rozwiązania... Jeżeli chcesz podyskutować bardziej szczegółowo na ten temat - zapraszam na priv.

            Pozdrawiam :)
            • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 17:51
              a od kiedy to rower nie jest pojazdem mechanicznym?

              > Po drugie - wypadków z udziałem pojazdów mechanicznych jest DUŻO więcej niż z u
              > działem rowerzystów...

              ale sa

              > Po trzecie - jeżeli ktoś posiada pięć rowerów, to powinien płacić OC za każdy z
              > nich, jeżeli ma to działać na tej samej zasadzie jak w przypadku samochodów, m
              > am rację? A to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie...

              jesli uzywa wszystkich, to czemu nie? oc na rower nie jest drogie i nikt mi nie
              wmowi, ze koles, ktory jezdzi rowerem za kilka tysiecy slotych, nie moze sobie
              pozwolic na oc za 20 czy 50 zlotych. poza tym, mozna to rozwiazac inaczej - OC
              na konkretna osobe, nie na rower, i wtedy niezaleznie, ile masz rowerow w domu,
              placisz jedno OC. no, chyba ze wyjezdzasz na miasto jednoczesnie na wszystkich
              rowerach. chcialbym zobaczyc taka sztuczke
              • nessie-jp Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 16:22
                Nie zapomnijmy obciążyć obowiązkowym OC matek pchających wózki z niemowlęciem. W
                końcu to też pojazd! I może zarysować komuś karoserię, jak się przeciska
                złośliwie po zastawionym samochodami chodniku.
                • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 18:38
                  nessie-jp napisała:

                  > Nie zapomnijmy obciążyć obowiązkowym OC matek pchających wózki z niemowlęciem.
                  > W
                  > końcu to też pojazd! I może zarysować komuś karoserię, jak się przeciska
                  > złośliwie po zastawionym samochodami chodniku.

                  Zgodnie z przepisami parkujac na chodniku kierowca powinien zostawic (nie
                  pamietam dokladnie) 1m lub 1,5m szerokosci chodnika. jesli nie zostawil, zrobil
                  to rozmyslnie. nieznajomosc prawa nie zwalnia z odpowiedzialnosci. takiemuy
                  gosciowi sam zarysowalbym karoserie.
                • kiciiaa bez przesady 29.07.08, 12:27
                  1. rowerzysta, który wjechał bez zwolnienia na rondo na niedźwiadku i zauwazył
                  mój samochód, bo o niego zahaczył, powinien mi zwrócić z OC kasę za porysowany
                  lakier, bo to on był winny (co potwierdzila policja, ktora przypadkiem widziala
                  zdarzenie i delikwenta zatrzymała sama)
                  2. debil, który mnie potrącil na chodniku na Świętokrzyskiej i wytrącił z ręki
                  pudelko z kompletem kuchennym kupionym na prezent za składkowe pieniądze,
                  wprawdzie zwrócił mi kasę z wlasnej kieszeni, bo go ludzie zatrzymali i chyba by
                  go zliczowali, ale potem sobie pojechał dalej tym samym chodnikiem!!!
                  3. kolejny debil, który rozpędzony popchnąl moją chrześnicę tak, że dziecku
                  trzeba było szwy zakladac, powinien opłacić zarówno koszty szpitala, zwolnienia
                  z pracy jej rodziców i za stratymoralne. niestety uciekł. matki z wózkami jakoś
                  tak nie przejeżdżają innych uczestników ruchu na chodniku.
                  4. komentarz za plecami "no, wypie***lać", na pasach, gdy ty idziesz, a za tobą
                  bluzga jakiś frustrat, bo musi zejść z rowera na przejściu, zamiast jechać!!!

                  mam dalej wymieniać? to tylko mnie dotyczyło i wszystko z tego roku.

                  sama jeżdżę na rowerze, także po mieście. tak samo uwielbiam po nim chodzić,
                  korzystam z KM i czasem jeżdżę samochodem.
                  ale niezależnie od tego, jakim środkiem komunikacji się poruszam, to ZAWSZE
                  najbardziej się pilnuję przy rowerzystach.

                  a masa krytyczna jeżeli chce być szanowana, to niech najpierw zacznie szanować
                  innych uczestników dróg, potem niech zacznie wśród uczestników masy i w ogóle
                  wśród rowerzystów propagować zasady bezpiecznego poruszania się na drodze i może
                  nawet kierowcy ich zaczną popierać.

                  ale nie ma na to szans, kiedy w korku, między samochodami przejeżdża sobie
                  rowerzysta, który na prośbę pani w samochodzie, żeby nie wjeżdżał, bo samochody
                  ciasno stoją, odpowiada "spadaj, k***o"
              • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 17:42
                > a od kiedy to rower nie jest pojazdem mechanicznym?

                od dawna :) odsyłam do odpowiednich aktów prawnych.

                > jesli uzywa wszystkich, to czemu nie? oc na rower nie jest drogie i nikt mi nie
                > wmowi, ze koles, ktory jezdzi rowerem za kilka tysiecy slotych, nie moze sobie
                > pozwolic na oc za 20 czy 50 zlotych. poza tym, mozna to rozwiazac inaczej - OC

                A "koleś", dla którego te 50 zł to może być albo nie być pewnie też będzie cały szczęśliwy... Nie oszukujmy się, nie wszyscy mają rowery za kilka tysięcy złotych. Dla niektórych jest to środek transportu z konieczności.

                > na konkretna osobe, nie na rower, i wtedy niezaleznie, ile masz rowerow w domu,
                > placisz jedno OC. no, chyba ze wyjezdzasz na miasto jednoczesnie na wszystkich
                > rowerach. chcialbym zobaczyc taka sztuczke

                Wszystko ładnie i pięknie, ale najważniejsze wątpliwości nadal pozostają. Poza tym - myślę że są lepsze sposoby na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym niż wprowadzanie kolejnych opłat czy innych tego typu rozwiązań.
                • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 18:51
                  batory555 napisał:

                  > > a od kiedy to rower nie jest pojazdem mechanicznym?
                  >
                  > od dawna :) odsyłam do odpowiednich aktów prawnych.

                  ciekawe, jak ja robilem karte rowerowa, to jeszczse byl... czy ja jestem juz
                  taki stary, czy to tylko "akty prawne" zmieniaja sie, jak tylko inny wiatr powieje?

                  >
                  > > jesli uzywa wszystkich, to czemu nie? oc na rower nie jest drogie i nikt
                  > mi nie
                  > > wmowi, ze koles, ktory jezdzi rowerem za kilka tysiecy slotych, nie moze
                  > sobie
                  > > pozwolic na oc za 20 czy 50 zlotych. poza tym, mozna to rozwiazac inaczej
                  > - OC
                  >
                  > A "koleś", dla którego te 50 zł to może być albo nie być pewnie też będzie cały
                  > szczęśliwy... Nie oszukujmy się, nie wszyscy mają rowery za kilka tysięcy złot
                  > ych. Dla niektórych jest to środek transportu z konieczności.

                  wiem o tym doskonale, bo sam bylem w podobnej sytuacji. i gdyby wtedy bylo
                  obowiazkowe oc na rower, to bym placil

                  >
                  > > na konkretna osobe, nie na rower, i wtedy niezaleznie, ile masz rowerow w
                  > domu,
                  > > placisz jedno OC. no, chyba ze wyjezdzasz na miasto jednoczesnie na wszys
                  > tkich
                  > > rowerach. chcialbym zobaczyc taka sztuczke
                  >
                  > Wszystko ładnie i pięknie, ale najważniejsze wątpliwości nadal pozostają. Poza
                  > tym - myślę że są lepsze sposoby na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym niż
                  > wprowadzanie kolejnych opłat czy innych tego typu rozwiązań.

                  wiem ze sa i jestem jak najbardziej za. ale jezeli jest cos, co moze skutecznie
                  zamknac "buzie" co poniektorym motosmrodokierowcom, tez jestem za. oc na rowery,
                  i niech mnie ktorys zmusi do zjechania z jezdni
            • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 17:57
              > Po czwarte: co z egzekwowalnością takiego rozwiązania?

              jak zarysujesz karoserie jakiemus wlascicielowi samosmroda, to zobaczysz, ze ci
              sie przyda

              > Po piąte: co z pieszymi? Może im też trzeba zafundować obowiązkowe OC, skoro uc
              > zestniczą w tylu wypadkach?

              co do pieszych, to uwazam, ze ich miejsce jest na chodniku, nie na jezdni czy
              sciezce rowerowej, i jak ide w miasto, ide po chodniku i staram sie nie wchodzic
              na sciezke czy jezdnie, jesli nie jestem do tego zmuszony

              >...- zapraszam na priv.

              bardzo chetnie, jak tylko dostane maila z linkiem aktywujacym konto, na ktorego
              czekam od wczoraj.
              chociaz nie wiem, po co. w koncu od dyskusji jest forum, tudziez dzial "opinie i
              komentarze", prawda? no, chyba ze chcesz mi nabluzgac...
              • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 17:26
                > bardzo chetnie, jak tylko dostane maila z linkiem aktywujacym konto, na ktorego
                > czekam od wczoraj.
                > chociaz nie wiem, po co. w koncu od dyskusji jest forum, tudziez dzial "opinie
                > i
                > komentarze", prawda? no, chyba ze chcesz mi nabluzgac...

                Nie chcę robić offtopa, bo w tym wątku tematem nie jest kwestia OC dla rowerzystów. Czemu uważasz, że chcę Ci nabluzgać? Jeśli jesteś ciekawy mojego stanowiska - zapraszam do dyskusji. Trochę więcej zaufania życzę ;)
      • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 01:54
        > Uważam że policja powinna karać mandatami tych uczestników masy którzy łamią
        > prawo, a jadąc ulicą trzeba trzymać się prawej krawędzi jezdni a nie całą
        > szerokością, tak jak kara samochodziarzy.

        nie w przypadku zorganizowanej kolumny

        > Jako Samochodziarz postuluję o :
        > 1. Przywrócenie karty rowerowej
        > 2. Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC dla rowerzystów
        > 3. Więcej ścieżek rowerowych
        > 4. więcej parkingów rowerowych

        jako zarowno samochodziarz, jak i rowerzysta zgadzam sie w calej rozciaglosci
    • Gość: lavinka z nielogu Ekhm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 17:52
      "Na wszystkich ulicach krzyżujących się z trasą masy błyskawicznie tworzą się
      korki."

      Najwięcej korków widziałam po przeciwnej stronie.Samochody jadące w przeciwnym
      kierunku niż Masa stały, zwłaszcza w Alejach Jerozolimskich. Czyli to nie Masa
      je zrobiła tylko samochody :P
    • alfajet-777 Kierofcy 0 : 1 Masiarze 26.07.08, 20:59
      Na razie tę wojnę wygrywają rowery jest nas coraz więcej na Ulicach

      • rorkdcr Re: Kierofcy 0 : 1 Masiarze 29.07.08, 00:43
        biorąc pod uwagę jak debilną jest ta akcja,wstyd się przyznać że ma się rower i
        z niego korzysta.
    • Gość: Adam Wiedeń IP: *.eranet.pl 26.07.08, 21:51
      Miesiąc temu byłem w Wiedniu. Byłem pod wrażeniem sieci, a raczej
      systemu ścieżek. Ale, jeżeli rowerzysta jedzie chodnikiem, pomimo
      ścieżki, zwraca mu się uwagę, aby wjechał na ścieżkę.
      W Warszawie, poruszam się i autem i rowerem, co pozwala mi na
      szacunek dla rowerzysty kiedy jadę autem, ale i świadomość, że kiedy
      jadę rowerem tamuję ruch.
      Bez systemu ścieżek rowerowych "wojna" będzie trwać nadal.
      • Gość: śmigacz Re: Wiedeń IP: *.acn.waw.pl 26.07.08, 22:52
        ścieżki w wiedniu czy innych europejskich miastach to tylko infrastruktura,
        zauważyłeś na pewno różnicę w relacjach kierowca-rowerzysta czy
        kierowca-pieszy... ech, bajka, kiedyś wykluczałem przeprowadzkę do austrii, ale
        teraz jestem skłonny wynieść się kiedyś i mieć święty spokój, a do warszawy
        zaglądac tylko w celach towarzyskich.
    • hardy01 Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 26.07.08, 22:28
      Nauczcie się rowerzyści kodeksu drogowego. Jeździ się przy prawej
      krawędzi pasa, nie środkiem a zwłaszcza nie obok siebie! I
      sygnalizuje się rękoma przy zmianie pasa bądź skręcaniu na
      skrzyżowaniu, bo inaczej z kierowcami długo jeszcze się nie
      dogadacie.

      Już z motocyklistami lepiej się żyje niż z Wami, niestety:( (mimo,
      że to wśród nich honorowych dawców nerek nie brakuje), bo wystarczy
      robić im miejsce na drodze pomiędzy samochodami w korku i spoglądać
      częściej w lusterka.

      Podpisano: Rowerzysta i kierowca, ale raczej nigdy motocyklista.
      • Gość: śmigacz Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.acn.waw.pl 26.07.08, 22:57
        jesteś rowerzystą, więc wiesz na pewno, że nie zawsze da się jechać przy
        krawędzi pasa ze względu na jej fatalny stan (ba, to jest niebezpieczne, bo
        przez masę dziur czasem trzeba gwałtownie odbijać w lewo celem uniknięcia gleby,
        a to siłą rzeczy stwarza jeszcze większe zagrożenie w ruchu).
        kodeks wyznacza minimalny dystans, jaki kierowca musi zachować przy wyprzedzaniu
        - 1 metr - i wystarczy trzymać sie tego, nie będzie tylu wypadków. jakoś
        kierowcy nie narzekają, gdy chcą wyprzedzić inny samochód, ale ten sam (albo
        nawet prostszy manewr) przy wyprzedzaniu rowerzysty stanowi dla co poniektórych
        barierę nie do przebycia... ciekawe to bardzo.
      • alfajet-777 Re: Warszawska wojna ? Jaka Wojna 26.07.08, 23:40
        hardy01 napisał:

        > Nauczcie się rowerzyści kodeksu drogowego.

        >
        > Podpisano: Rowerzysta i kierowca, ale raczej nigdy motocyklista.


        Ja by,m proponował najpierw douczyć kodeksu naszych Kirofcóf a potem
        pouczać

        Jak się zapala Żółte to nie noga na Gaz a na Hamulec , Jak jest zakaz parkowania
        to zakaz parkowania a nie na 15 minutek , Kierunkowskazy wśród kierowców ? Wolne
        żarty , Rowerzyści też nie są świętymi ale bez przesady, Więcej winy jest po
        stronie Kierofcóf niż po naszej
        Wystarczy zobaczyć na wekkendowe statystki osób zabitych przez Rowerzystów a
        przez kierowców . A no przecież Czemu się nie czepaicie Np .Kolejarzy że pociągi
        za szybko mkną przez krzyżówki ? A wy Biedne sierotki nie dość że piesi na
        rowerzyści wstrętni na drodze i jeszcze motocykliści to jeszcze Pociągi was
        dobijają

        Pozdrawiam
        • Gość: r Re: Warszawska wojna ? Jaka Wojna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 00:28
          alfajet-777 napisał:
          Wystarczy zobaczyć na wekkendowe statystki osób zabitych przez Rowerzystów a
          > przez kierowców

          Bez przesady - takie porównanie jest bez sensu, bo nie porównuje się rzeczy
          nieporównywalnych - różna masa i przede wszystkim prędkość obu pojazdów!!!
          To tak jakby porównywać liczbę stratowanych przez jamnika i konia:)
      • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 02:11
        > Nauczcie się rowerzyści kodeksu drogowego. Jeździ się przy prawej
        > krawędzi pasa, nie środkiem a zwłaszcza nie obok siebie!

        jezdzilem przy prawej krawedzi pasa po warszawie i ktoregos pieknego razu
        wrocilem z kolem wygietym w osemke. od tej pory jadac rowerem mam co najmniej
        pol metra do krawedzi jezdni i nie wsciekam sie na rowerzystow jadacych nawet
        srodkiem pasa, gdy jade samochodem
        hardy01 proponuje ci, pojezdzij rowerem po warszawie przy prawej krawedzi
        jezdni, zobaczymy jak dlugo wytrzymasz
        • Gość: bolo Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.centertel.pl 27.07.08, 07:29
          > od tej pory jadac rowerem mam co najmniej
          > pol metra do krawedzi jezdni i nie wsciekam sie na rowerzystow jadacych nawet
          > srodkiem pasa, gdy jade samochodem
          Jeśli jedziesz rowerem środkiem pasa, a za Tobą sznurek samochodów, to:
          Art 24.
          6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
          bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
          ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
          najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
          wyprzedzania.
          • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 11:42
            Gość portalu: bolo napisał(a):

            Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
            > ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
            > najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
            > wyprzedzania.

            w czasie wyprzedzania, owszem. ale jak nikt mnie nie wyprzedza, mam takie samo
            prawo do jezdni, jak inni. w koncu kodeks mowi, ze zarowno pieszy, rowerzysta,
            kierowca, czy kierujacy pojazdem zaprzegowym, to rownouprawnieni uzytkownicy
            ruchu drogowego, majacy prawo do uzytkowania DROG (nie jest powiedziane jakich).
            oczywiscie, zgodnie z przepisami ruchu drogowego.
      • Gość: tomek Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.chello.pl 27.07.08, 13:41
        Ok, naucz się kodeksu. Jaki dystans powinieneś zostawić mijając rowerzystę, który jedzie przy prawej krawędzi pasa?

        Ok, skoro nie wiesz ile i mijasz 'na zapałkę', to ja będę jeździć środkiem tak, żebyś musiał zmienić pas. Tak i tak musisz zmieniać pas żeby mnie minąć, bo pasy w mieście mają ~2.5 szerokości, rower ma około 60 cm a samochód prawie półtora metra. Nie zostaje nawet metr przestrzeni.
      • Gość: Tomczas7521 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 15:15
        Nauczcie się kierowcy kodeksu drogowego! Nie wymuszajcie
        pierwszeństwa, zachowujcie przepisowy metr od wyprzedzanego
        rowerzysty, nie wyprzedzajcie na trzeciego mając rower na przeciwko
        i mówiąc wprost nie drzyjcie mordy pacany w stalowych puszkach na
        kołach, jak rowerzysta przed wami skręca w lewo i jedzie przy osi
        jezdni.
        Co wam przeszkadza rowerzysta jadący 38 przy ograniczeniu do 40? Czy
        tak trudno wam jeździć przepisowo?
        Racja, zdarzają się kulturalni kierowcy, ale niestety jest to
        zdecydowana mniejszość.
    • Gość: Tirinti Wprowadzić podatek rowerowy i płatne ścieżki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 00:17
      Kierowcy płacą podatek w postaci akcyzy na paliwo a za przejazd
      autostradą musza płacić. Wprowadzić podatki rowerowe i płatne
      ścieżki.Niech te darmozjady coś zapłacą a nie jeżdżą po drogach za
      free i jeszcze chcą więcej.
      • Gość: greghorrr Re: Wprowadzić podatek rowerowy i płatne ścieżki IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 02:19
        Gość portalu: Tirinti napisał(a):

        > Kierowcy płacą podatek w postaci akcyzy na paliwo a za przejazd
        > autostradą musza płacić. Wprowadzić podatki rowerowe i płatne
        > ścieżki.Niech te darmozjady coś zapłacą a nie jeżdżą po drogach za
        > free i jeszcze chcą więcej

        za free? a kto mi zaplaci za lekarstwa na nerwice spowodowana brawurowa i
        niebezpieczna jazde kierowcow?
        na platne autostrady nie musisz wjezdzac
        podatki rowerowe? prosze bardzo - chetnie zaplace, jesli zapewni mi to choc
        odrobine szacunku od innych uzytkownikow drog (czyt. kierowcow)
        platne sciezki? jak najbardziej. i wysokie mandaty dla kazdego pieszego, ktory
        sie na tej sciezce bedzie przechadzal, nie robiac sobie nic z tego, ze nie
        powinien tam byc, bo to "droga dla rowerow", jak mowi kodeks drogowy. a moze
        samochody parkujace na sciezkach od razu holowac na parkingi policyjne. niech
        sobie wlasciciel wykupi swoje cacko, jak nie wie, gdzie parkowac
      • nessie-jp Re: Wprowadzić podatek rowerowy i płatne ścieżki 27.07.08, 15:44
        Gość portalu: Tirinti napisał(a):

        > Kierowcy płacą podatek w postaci akcyzy na paliwo a za przejazd
        > autostradą musza płacić.

        No i co z tego? Ja też płacę podatek w postaci akcyzy, gdy jadę autobusem. A za
        przejazd autostradą i tak muszę płacić.
      • white.gelenda rowezysci to chamy 28.07.08, 19:36
        w duzej wiekszosci! Jezdze codziennie ul. 3 maja w Izabelinie. Maja
        patalachy sciezke, ale nie jezdza sciezka, tylko asfaltem. Ciasna
        droga. Jak cos jedzie z przeciwka, musisz za takim pacanem jechac...
        Lekarstwo jest jedno. Podjezdzasz do takiego i trabisz, ile wleze.
        Paru zjechalo do rowu. Robie to od paru lat i mam jedno spostrzezenie
        - nie ucza sie ;-)
        • greghorr Re: rowezysci to chamy 28.07.08, 20:22
          white.gelenda napisał:

          > Paru zjechalo do rowu. Robie to od paru lat i mam jedno spostrzezenie
          > - nie ucza sie ;-)

          to poczekaj niech ktorys spisze twoje numery albo nagra na komorke. do tego ten
          post i gotow pozew o stwarzanie zagrozenia zdrowia i zycia na drodze z
          premedytacja, czyli, jesli ktos sie uprze, usilowanie zabojstwa.

          a rowerzystami jezdzacymi obok sciezki rowerowej powinna zajmowac sie drogowka i
          straz miejska

          i jeszcze jedno, odnosnie tytulu twojego posta polecam goraco slownik
          ortograficzny. mozna sie sporo nauczyc
          za moich czasow nie bylo dysleksji i dysortografii tylko zwykle lenistwo i nieuctwo
        • Gość: śmigacz Re: rowezysci to chamy IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 23:02
          nie masz się z czego cieszyć, trafi swój na swego w końcu i będziesz musiał
          klepać karoserię albo kupić aparat na lewe ucho jak ci podjedzie i puknie z
          airzounda. ja tego nie zrobię, ale niejeden na pewno chętnie.
        • Gość: padlock Re: rowezysci to chamy IP: 89.174.35.* 29.07.08, 00:57
          no to któregoś dnia skończy się tak.. że zamiast do rowu, wiedzie ci
          pod koła.. ty pójdziesz siedzieć.. a on prawdopodobnie nie będzie
          żył.. widocznie jestes zbyt głupi by to pojąć.
      • Gość: tuulo Re: Wprowadzić podatek rowerowy i płatne ścieżki IP: *.um.wroc.pl 29.07.08, 15:56
        Gratuluję pomysłu ale po co się ograniczać, idźmy dalej:
        -podatek od pieszych na budowę chodników (plus opłata za przejście),
        -podatek od dzieci za korzystanie z placów zabaw (co się będą
        darmozjady bawić za darmo, za coś te place trzeba budować),
        -myto za korzystanie z przejść podziemnych, itd.
        NAPRAWDĘ JESZCZE DUŻO PODATKÓW MOŻNA WPROWADZIĆ, TRZEBA TYLKO CHCIEĆ
    • Gość: k Warszawa jest tak obrzydliwa że często aż sie IP: *.chello.pl 27.07.08, 00:39
      rzygać chce. W niektórych dzielnicach jest takie zagęszczenie cfeli
      że normalnie wyglądający człowiek to rzadkość. Dzisiaj jechałem
      dwoma autobusami - w każdym było 2 - 3 śmierdzących podchmielonych
      cfeli którzy darli ryje na cały autobus i wydawało im się że są
      strasznie fajni. Na przstankach cfele wyrzucają papierosy bo do
      kosza mają za daleko. Syfiarze ...ani.
    • Gość: rid nie dorabiajcie ideologii do "masy" IP: *.skynet.net.pl 27.07.08, 00:53
      Szczytne cele to ona miała może 5 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o
      to, żeby się rozerwać pokazując swoją siłę, która polega na
      możliwości zablokowania miasta. Lepper też tak robił na mniejszych
      drogach i doszedł do wicepremiera, więc uczestnicy pewnie też do
      czegoś dojdą.
      Żeby nie było wątpliwości: samochodem jeżdżę 2 razy w miesiącu,
      rowerem znacznie częściej. NAJCZĘŚCIEJ jeżdżę natomiast komunikacją
      miejską, która najwyraźniej też w czymś zawiniła "masowiczom".

      Tak na marginesie: z jakiego powodu uważa się, że zbudowane w ciągu
      ostatnich lat ścieżki rowerowe to zasługa "masy kretynicznej"?
      Bo moim zdaniem to zasługa miasta i jego mieszkańców, którzy za nie
      zapłacili z własnych podatków (a którymi część rowerzystów -
      kompletnych idiotów - i tak nie jeździ, np na Górczewskiej zdarza
      się nagminnie jakiś debil jadący rowerem ulicą, mimo że 2 metry obok
      ma ścieżkę).

      fajnie że ktoś poruszył temat Żwirki i Wigury - ileż ja razy nie
      zostałem tam zahaczony na chodniku przez pędzący rower...
      Rozumiem, że lepiej, żeby rowerzysta jechał chodnikiem niż ulicą,
      ale można chyba zauważać pieszych?

      pozdrawiam myślących i życzliwych innym Warszawiakom rowerzystów.
      • Gość: greghorrr Re: nie dorabiajcie ideologii do "masy" IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 02:32
        Gość portalu: rid napisał(a):
        > fajnie że ktoś poruszył temat Żwirki i Wigury - ileż ja razy nie
        > zostałem tam zahaczony na chodniku przez pędzący rower...
        > Rozumiem, że lepiej, żeby rowerzysta jechał chodnikiem niż ulicą,
        > ale można chyba zauważać pieszych?

        nie bede usprawiedliwial innych, bo sa ludzie i taborety
        jesli nie ma sciezki rowerowej, staram sie jezdzic jezdnia, chodnikiem w
        ostatecznosci, jesli jest zbyt duzy ruch na jezdni. jezdzac chodnikiem, jade z
        predkoscia pieszych, nie uzywajac dzwonkow, trabek, gwizdkow i tym podobnych
        glosnych gadzetow. Zwykle wystarczy, ze jadac za pieszymi, zaczynam strzelac
        przerzutkami. Ktos sie odwraca, robia miejsce, ja przejezdzajac (zwykle miedzy
        nimi) rzucam "dziekuje".
        Czy nie mozna w ten sposob? czy zawsze musi byc po chamsku? Czy zawsze "ja
        jestem najwazniejszy"? Troche uprzejmosci, cierpliwosci i zyczliwosci w stosunku
        do innych!!!!!!!!!!!!!!!
        dlaczego w takim kraju jak anglia kierowca potrafi przepuscic rowerzyste czy
        pieszego, pieszy rowerzyste i samochod, a rowerzysta i samochod i pieszego?
        dlaczego tutaj ludzie sa w stosunku do innych uprzejmi i zyczliwi, a w polsce
        nie moze tak byc?
        czy ktos potrafi na te pytania odpowiedziec?
      • nessie-jp Re: nie dorabiajcie ideologii do "masy" 27.07.08, 15:43
        > Szczytne cele to ona miała może 5 lat temu. Teraz chodzi wyłącznie o
        > to, żeby się rozerwać pokazując swoją siłę,

        No i co w tym złego? Ze parę tysięcy ludzi ma okazję się w piątkowy wieczór
        rozerwać i poczuć swoją siłę? Wolałbyś, żeby siedzieli w domach tylko dla twojej
        wygody?

        Nie popadajmy w histerię. Gdyby MK była organizowana w poniedziałek rano, to
        inna sprawa. Ale w piątkowy wieczór NAPRAWDE nie tylko wy macie ochotę na
        wypoczynek. Na przykład na rowerze.
        • Gość: pacal temat mnie zaciekawił a twoja opinia wzburzyła IP: *.gprs.plus.pl 28.07.08, 22:02
          więc dodam swoje trzy grosze. Jestem tu gościnnie, Warszawy nie znam, ale na
          podstawie postów, artykułów wyrobiłem sobie pogląd, chyba w miarę obiektywny.
          Dla porządku dodam że w moim mieście poruszam się wyłącznie komunikacją miejską.
          Rowerzystów lubię, dróg u nas mają proporcjonalnie chyba więcej. Ale:

          > No i co w tym złego? Ze parę tysięcy ludzi ma okazję się w
          > piątkowy wieczór rozerwać i poczuć swoją siłę? Wolałbyś, żeby
          > siedzieli w domach tylko dla twojej wygody?

          Czy ty za przeproszeniem jesteś normalna? Parę tysięcy ludzi paru innym tysiącom
          ludzi gra na nerwach tylko po to "by się rozerwać i poczuć swą siłę" (bo sama
          zgadzasz się że te szczytne cele dla większości uczestników są na doczepkę) a ty
          pytasz co w tym złego?

          No to życzę ci znalezienia się jak najczęściej w podobnej sytuacji, tyle że po
          drugiej stronie kijka.

          > Nie popadajmy w histerię. Gdyby MK była organizowana w
          > poniedziałek rano, to inna sprawa. Ale w piątkowy wieczór NAPRAWDE
          > nie tylko wy macie ochotę na wypoczynek.

          Owszem, to inna sprawa. Tylko nie w tę stronę w którą ci się wydaje.
          Osobiście pracuję kiedy chcę i ile chcę, ale doskonale rozumiem negatywne emocje
          tych którzy pracują "od-do" 5 dni w tygodniu.

          W poniedziałkowy ranek ludzie są owszem lekko wkurzeni tym że muszą iść do
          pracy, ale jednocześnie podładowani weekendowym wypoczynkiem. W piątkowy wieczór
          są częstokroć na granicy wytrzymałości psychicznej po 5 dniach męczącej pracy. I
          dodatkowe pół godziny w autobusie to dla nich potworna męczarnia. Nawet raz w
          miesiącu.

          Skoro to dla ciebie nic, to spędź proszę z własnej woli raz w miesiącu dodatkowe
          pół godziny (w piątek, przed upragnionym weekendem!) na jakiejś nielubianej
          czynności. Przyjemności.
          Przydałaby ci się odrobina empatii, robocie.
    • Gość: MD Pruszków Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 80.54.108.* 27.07.08, 09:01
      Po co ta wojna? Nie lepiej połączyć siły i wspólnie walczyć:
      samochodziarze o więcej lepszych i przejezdnych ulic i dróg a
      rowerzyści o ścieżki rowerowe. Ku obopólnej korzyści!
      • Gość: bolo Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.centertel.pl 27.07.08, 09:25
        > Po co ta wojna? Nie lepiej połączyć siły i wspólnie walczyć:
        Pewnie że lepiej.
        Jednak Zielone Mazowsze (organizator Masy Krytycznej) notorycznie protestuje i
        blokuje budowę dróg wyższej klasy, zwłaszcza warszawskich obwodnic.
        Nie spotkałem natomiast samochodziarza, który by protestował i blokował budowę
        tras rowerowych.
        • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 11:55
          Gość portalu: bolo napisał(a):

          > > Po co ta wojna? Nie lepiej połączyć siły i wspólnie walczyć:
          > Pewnie że lepiej.
          > Jednak Zielone Mazowsze (organizator Masy Krytycznej) notorycznie protestuje i
          > blokuje budowę dróg wyższej klasy, zwłaszcza warszawskich obwodnic.

          A nie wiem, czemu. Przeciez obwodnice sa po to, zeby rozladowac korki w miescie,
          prawda? A mniej korkow oznacza krotszy czas dojazdu z miejsca na miejsce, czyli
          silnik krocej pracuje, czyli jest mniej spalin = mniejsze zatrucie srodowiska.
          Moze to ZIELONE Mazowsze nie jest az takie zielone...

          > Nie spotkałem natomiast samochodziarza, który by protestował i blokował budowę
          > tras rowerowych.

          A spotkales rowerzyste protestujacego przeciwko rozladowaniu korkow w miescie?
          Rozumiem protesty przeciwko obwodnicy prowadzonej przez parki narodowe czy
          rezerwaty przyrody. Uwazam, ze mozna tak wytyczyc trase obwodnicy, zeby ominac
          takie miejsca. Niech bedzie troche dluzsza, ale niech je omija. Po prostu dojazd
          do niej bedzie troche dluzszy.
        • Gość: turysta Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 217.153.180.* 27.07.08, 19:04
          > Nie spotkałem natomiast samochodziarza, który by protestował i blokował budowę
          > tras rowerowych.

          LOL.. Pełno ich, również na tym forum, np: "Niech rowerzyści sami płacą sobie za te ścieżki, niech rowerzyści mają złej jakości infrastrukturę i wysokie krawężniki.. To ich wina, że nie kupują jedynie słusznych rowerów terenowych". A ile razy się zdarzyło, że jacyś tam mieszkańcy, kupcy protestowali przeciwko ścieżkom, bo nie mieli gdzie parkować..
      • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 11:45
        Gość portalu: MD Pruszków napisał(a):

        > Po co ta wojna? Nie lepiej połączyć siły i wspólnie walczyć:
        > samochodziarze o więcej lepszych i przejezdnych ulic i dróg a
        > rowerzyści o ścieżki rowerowe. Ku obopólnej korzyści!

        Dobry pomysl. Czemu kierowcy nie przylacza sie do rowerzystow w walce o jakosc
        drog i bezpieczenstwo na drogach? Wiaze sie z tym nie tylko poprawa jakosci
        jezdni, ale i budowa sciezek rowerowych. W tym miejscu cel jest wspolny: Wieksze
        bezpieczenstwo dla rowerzystow (korzystajacych rozsadnie ze sciezek), i mniej
        rowerzystow na drogach.
        • Gość: bolo Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.centertel.pl 27.07.08, 11:54
          > Dobry pomysl. Czemu kierowcy nie przylacza sie do rowerzystow w walce o jakosc
          > drog i bezpieczenstwo na drogach?
          O KTÓRYCH rowerzystach mówisz?
          Jeśli o uczestnikach Masy Krytycznej, to oni bynajmniej nie walczą o jakość dróg
          i bezpieczeństwo, a jedynie o swoje własne trasy. Jednocześnie Zielone Mazowsze
          (organizator MK) regularnie swoimi odwołaniami i protestami blokuje i spowalnia
          budowę dróg, zwłaszcza tych dobrej klasy, bezpiecznych, tych, które mogłyby
          przejąć ruch z obecnych wąskich, niebezpiecznych i zakorkowanych ulic.
          Przyłączanie się kierowców do TAKIEJ organizacji mija się z celem. No chyba że
          po to, by liczbowo zdominować ją w najbliższych wyborach obalić zarząd i wybrać
          inny albo wręcz na walnym samorozwiązać ZM.
          • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 12:12
            Gość portalu: bolo napisał(a):
            > O KTÓRYCH rowerzystach mówisz?
            > Jeśli o uczestnikach Masy Krytycznej, to oni bynajmniej nie walczą o jakość dró
            > g
            > i bezpieczeństwo, a jedynie o swoje własne trasy. Jednocześnie

            a przepraszam bardzo, czy rozbudowa sieci sciezek rowerowych to nie jest walka o
            bezpieczenstwo? czy gdyby obok jezdni biegla sciezka rowerowa polaczona w siec z
            innymi sciezkami, nie byloby mniej rowerzystow na drogach? Nie mowie tu o
            takich, ktorzy przepisy maja za nic, bo kierowcow takich tez jest sporo. Mowie o
            tych swiadomych istnienia kodeksu drogowego


            Zielone Mazowsze
            > (organizator MK) regularnie swoimi odwołaniami i protestami blokuje i spowalnia
            > budowę dróg, zwłaszcza tych dobrej klasy, bezpiecznych, tych, które mogłyby
            > przejąć ruch z obecnych wąskich, niebezpiecznych i zakorkowanych ulic.

            I to jest zle. Sama blokada i spowalnianie faktycznie to zle posuniecie. Lepsza
            bylaby konstruktywna krytyka i wspoldzialanie w celu wytyczenia tras, ktore
            pasowalyby obu stronom.

            > Przyłączanie się kierowców do TAKIEJ organizacji mija się z celem.
            No chyba że
            > po to, by liczbowo zdominować ją w najbliższych wyborach obalić zarząd i wybrać
            > inny albo wręcz na walnym samorozwiązać ZM.

            Czy sadzisz, ze to by cos zmienilo? Wtedy rowerzysci zeszliby do "podziemia" i
            sporo z tych, ktorzy uwazaja, ze masa miala sens, jak byla nielegalna, mialoby
            wode na swoj mlyn. Ja sadze, ze lepiej byloby, gdyby kierowcy przylaczyli sie do
            masy, i stworzyli mase rowerowo-samochodowa walczaca glownie o bezpieczenstwo na
            drogach. jak pisalem wczesniej, cel jest wspolny, bo bezpieczenstwo to zarowno
            wiecej sciezek rowerowych, jak i poprawa jakosci drog. Bo chyba nie uwazasz za
            bezpiecznej drogi, na ktorej mozna polamac poloski w samochodzie i zostawic kolo?
    • carpaccio4 zastanawia mnie brak reakcji oraganów 27.07.08, 12:57
      na rowerzystów przejeżdżających na pasach, siejących panikę na chodnikach i
      brak kontroli nad dokumentacją utylizacji opon i dętek.
      • Gość: greghorrr Re: zastanawia mnie brak reakcji oraganów IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 16:00
        > brak kontroli nad dokumentacją utylizacji opon i dętek.

        A ty oczywiscie masz dokumenty potwierdzajace utylizacje twoich detek i opon?
        nie rozsmieszaj mnie
    • hoggish Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 27.07.08, 14:36
      Ja jestem urodzony i wychowany w Warszawie, postrzegam rower jako
      środek do rekraacji a nie jako główny środek transportu gdzie w
      bardzo wielu wioskach i prowincjonalnych miasteczkach nadal
      występuje jako główny pojazd koło ekskluzywnego poloneza którym cała
      rodzina w niedziele do kościoła rusza na sumę. Jeżeli ma ktoś
      życenie jeździć jednak rowerem po mieście wśród syfu spalin, smogu i
      innych wydzielin to tego kogoś sprawa, je osobiście preferuję
      wycieczkę rowerem do lasu lub gdzieś nad wodę itp.

      Okazuje się, że bardzo duża część frustratów rowerowych była po
      prostu zbyt głupia na to by zrobić prawo jazdy, a ci którzy je
      zrobili to najcześciej ci któych nie stać na żaden samochód lub
      nadal mają swoje przyjezdne nawyki z prowincji i nadmierny ruch
      poraża ich, że nie wspomne już o rondach z tramwajami. Fantyków
      rowerów, zdrowego trybu życia którzy wybrali świadomie tą drogę a
      nie z w/w przymusu jest naprawdę niewielu.

      W centrum Warszawy są sklepy, banki, biura, setki miejsc w których
      załatwia się najróżniejsze sprawy i nie wyobrażam sobie abym z
      rowerkiem i teczką pod pachą kiwał do banku z papierami,
      pieczątkami, potem do sklepu po zakupy itp. ale jeżeli ktoś tak
      woli, to jego broszka.. Ja wolę siedzieć w chłodnym samochodzie w
      upale i odczekać swoje, i swoje sprawy załatwić komfortowo.

      Nasotletni ideolog kichający od spalin i kurzu przeciskający sie w
      korku z okrzykiem na ustach precz z samochodami, jest po prostu
      śmieszny. Ziemia nie jest płaska, mamy prąd zamiast nafty a w
      miastach samochody.
      • Gość: greghorrr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.range86-148.btcentralplus.com 27.07.08, 16:22
        hoggish napisał:

        > Ja jestem urodzony i wychowany w Warszawie,

        ja rowniez

        > postrzegam rower jako
        > środek do rekraacji a nie jako główny środek transportu gdzie w
        > bardzo wielu wioskach i prowincjonalnych miasteczkach nadal
        > występuje jako główny pojazd koło ekskluzywnego poloneza którym cała
        > rodzina w niedziele do kościoła rusza na sumę.

        widac nie byles nigdy na wsi. czesto ludzie tam jezdza takimi samochodami, o
        jakich tym w miescie sie nie snilo. nie wszyscy, przyznaje, ale jednak sa tacy i
        to wcale niemalo.

        Jeżeli ma ktoś
        > życenie jeździć jednak rowerem po mieście wśród syfu spalin, smogu i
        > innych wydzielin to tego kogoś sprawa, je osobiście preferuję
        > wycieczkę rowerem do lasu lub gdzieś nad wodę itp.

        ja tez. jednakze, jezdzac do pracy spod wilanowa na targowek przemyslowy,
        wolalem jezdzic rowerem, bo zajmowalo mi to prawie polowe czasu mniej, niz
        srodkami masowego transportu, i jedna trzecia czasu mniej, niz moj brat spedzal
        w samochodzie pokonujac dokladnie ten sam dystans. pomijajac fakt, ze bardzo
        ciezko oddychalo sie w tunelu prowadzacym na most slasko-dabrowski, gdzie
        powietrze skladalo sie z prawie samych spalin, bylo to bardzo dobre dla mojej
        kondycji fizycznej.

        > Okazuje się, że bardzo duża część frustratów rowerowych była po
        > prostu zbyt głupia na to by zrobić prawo jazdy, a ci którzy je
        > zrobili to najcześciej ci któych nie stać na żaden samochód lub
        > nadal mają swoje przyjezdne nawyki z prowincji

        och, przeprowadziles badania naukowe w tym temacie? gdzie mozna sie z nimi zapoznac?

        > i nadmierny ruch
        > poraża ich, że nie wspomne już o rondach z tramwajami.

        mnie tez, chociaz w warszawie robilem zarowno karte rowerowa, jak i prawo jazdy.
        chociaz, poraza moze nie tyle nadmierny ruch, co nadmierna glupota co
        poniektorych "wlatcuf szos"

        >Fantyków

        to jest takie slowo w polskim slownictwie?

        > rowerów, zdrowego trybu życia którzy wybrali świadomie tą drogę a
        > nie z w/w przymusu jest naprawdę niewielu.
        >
        > W centrum Warszawy są sklepy, banki, biura, setki miejsc w których
        > załatwia się najróżniejsze sprawy i nie wyobrażam sobie abym z
        > rowerkiem i teczką pod pachą kiwał do banku z papierami,
        > pieczątkami, potem do sklepu po zakupy itp.

        slaba wyobraznie masz. przyjedz do anglii, zobaczysz sporo takich ludzi. moze
        nie robia zakupow na caly tydzien, tylko biezace, ale zobaczysz wsrod nich takze
        ludzi w garniturach i pod krawatami, ktorzy codziennie jezdza rowerem do pracy.

        ale jeżeli ktoś tak
        > woli, to jego broszka.. Ja wolę siedzieć w chłodnym samochodzie w
        > upale i odczekać swoje, i swoje sprawy załatwić komfortowo.

        jakie to egoistyczne. ale skoro masz tak komfortowo, to czego sie pieklisz na
        rowerzystow, ktorzy jada sobie raz w miesiacu, nie baczac na pogode? przeciez
        masz komfortowo - klima, muzyczka i te sprawy...

        >
        > Nasotletni ideolog kichający od spalin i kurzu przeciskający sie w
        > korku z okrzykiem na ustach precz z samochodami, jest po prostu
        > śmieszny. Ziemia nie jest płaska, mamy prąd zamiast nafty a w
        > miastach samochody.

        i coraz wieksza dziure ozonowa. a naukowcy na calym swiecie krzycza, ze jest za
        duzo spalin
        swiat nie nalezy tylko do ciebie, on nalezy do nas wszystkich. pomysl sobie, co
        by bylo, gdyby wszyscy "robole ze wsi" wrocili na ta wies? kto wykonywalby te
        wszystkie prace fizyczne, ktorymi, jak zgaduje, ty sie brzydzisz, siedzac za
        czystym biureczkiem w garniturku, zarabiajac grubo powyzej sredniej krajowej, i
        jezdzac samochodem prosto z salonu.
        zgadza sie, nie kazdego stac na samochod, nie kazdy ma prawo jazdy. czesc z tych
        osob po prostu nie lubi lub nie potrzebuje samochodu, a czesci po prostu na to
        nie stac, bo zapieprzajac miedzy innymi na takich burakow jak ty, ledwo starcza
        im na zycie, a w polsce poki co, samochod jest i jeszcze dlugo bedzie dobrem
        luksusowym
      • Gość: grisza z wawy Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 85.222.86.* 27.07.08, 19:59
        hoggish... no burak z warszawy no...!!!
      • bambussi Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 09:05
        100% racji - ale z terrowerzystami nie pogadasz - sfrustrowane
        dzieciaki szuające coraz to kolejnych dawk adrenaliny (niech sobie
        na bungee bez liny skoczą to będą mieli od razu maksymalną dawkę)

        jak dorosną, do pracy pójdą, dzieci będa mieli, to im rower od razu
        przejdzie (ze mną też tak było) i będzie służył tylko do
        weekendowego relaksu w Kampinosie,a le na pewno nie do codziennej
        miejskiej jazdy (na codzień TYLKO samochód się sprawdza)
        • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 18:06
          > 100% racji - ale z terrowerzystami nie pogadasz - sfrustrowane
          > dzieciaki szuające coraz to kolejnych dawk adrenaliny (niech sobie
          > na bungee bez liny skoczą to będą mieli od razu maksymalną dawkę)

          A może jakiś argument merytoryczny do dyskusji, zamiast obrażania rowerzystów?

          > jak dorosną, do pracy pójdą, dzieci będa mieli, to im rower od razu
          > przejdzie (ze mną też tak było) i będzie służył tylko do
          > weekendowego relaksu w Kampinosie,a le na pewno nie do codziennej
          > miejskiej jazdy

          A jeśli jednak nie przejdzie, to co? Nie będą tacy fajni jak Ty? ;)
          Proszę, nie generalizuj i nie projektuj swoich wyborów życiowych na innych. To niczemu nie służy.

          >(na codzień TYLKO samochód się sprawdza)

          Jako że mam porównanie (bo korzystam z samochodu, roweru i zbiorkomu, a na dodatek bywam pieszym) - odpowiem, że po prostu nie masz racji :)
          • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 19:04
            batory555 napisał:

            > A może jakiś argument merytoryczny do dyskusji, zamiast obrażania rowerzystów?

            poszly procenty, to nie wystarszy? ;)

            > >(na codzień TYLKO samochód się sprawdza)
            >
            > Jako że mam porównanie (bo korzystam z samochodu, roweru i zbiorkomu, a na doda
            > tek bywam pieszym) - odpowiem, że po prostu nie masz racji :)

            Batory, chociaz nie we wszystkim sie zgadzamy, tu masz racje w calej rozciaglosci
      • Gość: Zenon Miasto jak duza wies? IP: 217.17.44.* 28.07.08, 12:04
        > W centrum Warszawy są sklepy, banki, biura, setki miejsc w których
        > załatwia się najróżniejsze sprawy i nie wyobrażam sobie abym z
        > rowerkiem i teczką pod pachą kiwał do banku z papierami,
        > pieczątkami, potem do sklepu po zakupy itp. ale jeżeli ktoś tak
        > woli, to jego broszka.. Ja wolę siedzieć w chłodnym samochodzie w
        > upale i odczekać swoje, i swoje sprawy załatwić komfortowo.

        Przykro mi, stary, ale masz kiepska wyobraznie. Nie musisz wcale swoim zlomem,
        ktory jak sam zauwazyles slusznie, truje atmosfere, wjezdzac do centrum miasta,
        niszczyc chodniki, ani tez napedzac wlasna frustracje w zamknietej,
        klimatyzowanej puszce. To mentalnosc typowego wiesniaka, dla ktorego miasto jest
        tylko sypialnia, w ktorej wystepuja pewne uzyteczne instytucje, jak banki, o
        ktorych zechciales wspomniec, sluzace do "zalatwienia sprawy". Miasto, kochany,
        to przede wszystkim miejsce, w ktorym sie zyje, tj. poza "zalatwianiem spraw",
        spotyka sie ze znajomymi, idzie sie do knajpy, na wystawe, do kina, spaceruje...
        Oczywiscie nikt Ci nie kaze w ten sposob miasta traktowac, mozesz je uwazac
        nadal za wielka wioche z urzedami i centrami handlowymi, w ktorych spedza sie
        mily weekend z rodzinka. Ale miasto, z definicji, aby roznilo sie od wsi winno
        funkcjonowac wlasnie wedlug takiej definicji i prawde mowiac nie wyobrazam sobie
        czego innego. Innymi slowy - miasto w znaczeniu eurpejskim, nie jest prosta suma
        luzno powiazanych domow polaczanych miejskimi autostradami; miasto to - w
        uproszczeniu - pewna przestrzen do zycia jakiejs okreslonej wspolnocie.

        Przy takim rozumieniu miasta, samochod jest bardziej uciazliwym dodatkiem, bez
        ktorego spokojnie mozna sie obyc. Komunikacja w Warszawie, mimo brakow, jest
        calkiem niezle rozbudowana i praktycznie wszedzie mozna sie nia dostac. Uwazasz,
        ze to plebejskie? Otoz uwazam, ze wrecz przeciwnie - to piesi i rowerzysci
        wspoltworza atmosfere miasta, samochody ja tylko i wylacznie psuja, doslownie i
        w przenosni
      • Gość: wojt Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.bb.online.no 28.07.08, 18:43
        ta prowincja o ktorej piszesz to min. amsterdam, oslo, kopenhaga. warto czasem nos wysciubic poza warszawke i sie rozejrzec dookola. wcale nie trzeba duzo szczescia, zeby w tych miastach zobaczyc faceta w garniturze jadacego do pracy rowerem.to samo dotyczy pan. niestety z tego co widac trzeba kolejnych dekad, zeby zmienic mentalnosc ludzi w naszym biednym, zacofanym kraju.
      • Gość: gosc Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.lns4-c8.dsl.pol.co.uk 28.07.08, 19:51
        'urodzony i wychowany w Warszawie'- zalosne
      • Gość: chwilka miałeś szczeście, że sie urodziłeś w Warszawie IP: 85.222.86.* 28.07.08, 21:56
        masz czym leczyć kompleksy :)
        To najwyrazniej jedyny powód do dumy jaki możesz sobie znalezc
      • Gość: danny Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.nat.tvk.wroc.pl 29.07.08, 07:37
        twoja wypowiedz jest zenujaca i pokazuje niestety smutna prawde o kierowcach: za
        kierownica normalni, wydawac by sie moglo, ludzie idiocieja. troche ci ta
        'warszafka' na glowe zaszkodzila. jestem i kierowca i rowerzysta:
        przedstawiciele obu stron prezentuja szczyt chamstwa i bezmyslnosci, przez co
        cierpia pozostali kierowcy i rowerzysci. wlasnie przez takich polmozgow jak ty.
        nikt ci nie kaze dojezdzac rowerem do pracy. pozwol tylko innym spokojnie
        dojechac, jesli tego chca i uszanuj to. a miasto 'nie nalezy do samochodow'
        tylko do wszystkich. a ty jednak zatrzymales sie w czasach, kiedy swieczki
        robilo sie z loju i o nafcie nikt nie slyszal.
      • Gość: segafredo aś jest głupi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 08:01
        głównym środkiem transportu rower nigdy nie będzie w dużym mieście, głównym
        środkiem transportu jest metro, tramwaj i autobus dlatego na wsich jest rower bo
        tam tego nie ma. Róż tyłek w troki i zostaw samochód przesiądź się do metra.
        Mieszkamy w prowincjonalnych mieścinach wszystko jedno czy to Warszawa, Wrocław
        czy Kraków a mniemanie że to pępek świata
      • Gość: Kappusta Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 82.177.111.* 30.07.08, 12:07
        Brzmi całkiem jak płaska prowokacja?

        Chcesz wszędzie do centrum dojeżdżać gładko samochodem???

        Więc w twoim zakichanym interesie jest, żeby jak najwięcej ludzi przesiadało się
        na rowery. Bo inaczej tym swoim wspaniałym samochodem nie wyjedziesz nawet z
        własnego podwórka, taki będzie korek. Dlatego samosmrodziarzu powinieneś
        wszystkimi łapami podpisywać się pod petycjami o budowę gdzie się tylko da
        ścieżek rowerowych itp.
    • Gość: kaja "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.08, 22:28
      Nie rozumiem co ma wspólnego jazda rowerem po śmierdzącej Warszawie
      z promowaniem zdrowia. Komuś zdrowo palma odbiła. Dojazd do
      Warszawy , do pracy zabiera mi dziennie godzinę samochodem. To co,
      mam jechać na rowerze? Przez takie głąby w piątki nie mogę dostać
      się do domu, do dziecka. Chcecie się promować, ćwiczyć mięśnie?
      Jedźcie do lasów, na pola i pedałujcie ile checie. A jak już chcecie
      jeżdzić w centrym Warszawy - to ok - ale nauczcie się tego. W myśl
      zasady "żyj i daj żyć innym". I słowo - jak mnie jeszcze raz
      wkurzycie i nie będę na czas mogła wrócić do domu - to uprzejmie
      zawiadamiam, że będę utrudniać życi każdem z Was napotkanemu w
      centrum. Szczególnie po deszczu. Ja płacę na drogi - Wy nie. Więc
      nie będzie objeżdżania Was z zapasem 5 metrów. Przejadę jak przepisy
      każą i ochlapię każdego, kto odważy się poruszać po mojej drodze.
      • Gość: Ania Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:39
        sugeruje udac sie do specjalisty, ktory poradzi Ci jak sobie radzic z agresja.
        • bambussi Re: "Zdrowi" rowerzyści 28.07.08, 09:06
          wyślij tam najpierw uczestników i organizatorów WMK...
          • Gość: Ania Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.chello.pl 28.07.08, 13:57
            Nie ma takiej potrzeby. Masa genialnie wplywa na samopoczucie.
            • Gość: kixx Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 14:01
              spory odsetek chorych psychicznie ma cudowne samopoczucie,
              a gdyby ich jeszcze zdrowi psychnicznie rozumieli to ich szczescie
              byloby absolutne
              • batory555 Re: "Zdrowi" rowerzyści 28.07.08, 17:48
                Jak sądzę brak kwalifikacji umysłowych do rozumienia uczestników WMK sprawia, że projektujesz go na nich samych? ;) Jeśli chcesz dyskutować, to proszę o argumenty merytoryczne, a nie ataki personalne na adwersarzy :)
              • greghorr Re: "Zdrowi" rowerzyści 28.07.08, 19:11
                Gość portalu: kixx napisał(a):

                > spory odsetek chorych psychicznie ma cudowne samopoczucie,
                > a gdyby ich jeszcze zdrowi psychnicznie rozumieli to ich szczescie
                > byloby absolutne

                i dlatego kierowcy w swoich blachosmrodach nie sa szczesliwi absolutnie...
      • nessie-jp Re: "Zdrowi" rowerzyści 28.07.08, 16:20
        Gość portalu: kaja napisał(a):

        > Nie rozumiem co ma wspólnego jazda rowerem po śmierdzącej Warszawie

        Wiesz co, kaja, ty lepiej wracaj do matki na wieś. Bo widzę, że miejskie wyziewy
        ci mocno zaszkodziły. Lepiej wróć się dotleń, po co się męczysz w tej
        śmierdzącej Warszawie?
      • Gość: saq Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.wroclaw.mm.pl 28.07.08, 18:55
        - przez kogo Warszawa śmierdzi?
        - dlaczego dojazd do Warszawy zabiera Ci aż 1 godzinę? przez kogo?
        - przez kogo nie możesz dojechać do domu z powrotem w pozostałe dni miesiąca?
        - za co płacisz podatek drogowy? kto niszczy drogi rower czy auto?
        - czy chlapiesz na pieszych chodzących po chodniku, tylko dlatego, że musisz
        zatrzymywać się przed pasami wtedy gdy przychodzą?
      • greghorr Re: "Zdrowi" rowerzyści 28.07.08, 19:09
        Gość portalu: kaja napisał(a):

        > każą i ochlapię każdego, kto odważy się poruszać po mojej drodze.

        zeby to byla Twoja droga, to musisz ja najpierw wykupic

        a co do ochlapywania innych, wystarczy spisac Twoj numer rejestracyjny i
        przekazac komu trzeba, zeby wyegzekwowac zwrot kosztow za pralnie, lub
        zniszczone ubranie
        • Gość: kaja Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 21:27
          No właśnie... Czy ktoś zauważył, ze postawiłam warunek?
          Poruszajcie się zgodnie z przepisami - inaczej bedę chlapać. I mam w
          nosie, że spiszesz sobie numer rejestracyjny. Z przyjemnością
          zapłacę za pralnię i resztę - natomiast zmarnujesz tyle czasu, zeby
          mnie znaleźć - ile ja - by dojechać do domu, bo takie głąby blokują
          trasę.
          Masz rację Ty i Twoi koledzy. Agresja we mnie rośnie gdy Was widzę.
          Szczególnie na wsi. Gdy nie ma pobocza, a matka kretynka wiezie
          dziecko na rowerze, bez lampek, bez odblasków.
          Na co liczy? Na cud ?
          Można jeżdzić 20 km na godzinę - ale jeszcze noktowizjerów nie mamy.
          A w mieście? Mówię do Was, którzy robicie slalomy w korkach między
          autami.Do tych, który omijam 5 minut, tak by było bezpiecznie, by
          się nie przestraszył, by w razie upadku nie wpadł mi pod koła.Do
          tych samych, którzy po ominięciu dojeżdzają na czerone śiatło i
          robią slalom między autami - by znów być przede mną i znów kazać się
          5 minut wyprzedzać.
          To WY MASO nie znacie kultury jazdy. Nie zdarzyło się nigdy by
          którykolwiek z Was podziękował za to , ze odsunęłam się w korku, by
          mógł bezpiecznie przejechać ( kierowcy motorów tak robią -
          zaskoczeni, co????).
          Chcecie być świętymi krowami? Na świętość trzeba zapracować,
          zasłużyć.
          WAS póki co należy nauczyć kodeksu i kultury. Połowa z Was ponadto
          nie ma nawet karty rowerowej. Każdy w samochodzie ma prawo jazdy.
          • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 21:49
            ech, Kaja - nawet nie wiesz, ilu rowerzystów potrafi podziękowac kierowcy za
            zrobienie miejsca, ZWŁASZCZA, że to prawie w warszawie niespotykane zachowanie i
            mi się zdarzyło raz.
            każdy pisze według siebie i swoich znajomych - jeździmy często nocą (gdy jest
            pusto), jesteśmy doskonale oznakowani i widoczni na drodze, szanujemy innych
            uczestników ruchu itd itp. czemu wszystkich obarczasz winą za niedojrzała matkę
            na wsi?
            jeśli stoisz w korku, to jest malutka szansa na to, że ponownie będziesz musiała
            wyprzedzać tego slalomiarza, którego widok tak Cię mierzi. robisz jakieś
            problemy, jak musisz wyprzedzić samochód? tak samo traktuj rowerzystę - od razu
            przestaną Ci przeszkadzać. a jeśli widzisz rowerzystę stwarzającego zagrozenie
            na drodze - zadzwoń na policję, opis zjak wygląda, i powiedz że wygląda jakby
            był po alkoholu. bardzo szybko go dorwą, i bardzo możliwe, że będzie wypity -
            jeżdżę prawie codziennie i bardzo rzadko widzę niebezpiecznie jeżdżacych
            rowerzystów. by jeździć po naszych ulicach trzeba mieć bardzo duże doświadczenie
            - ja nieprzerwanie od 13 lat jeżdżę, i nawet lusterka nikomu nie tknąłem jeszcze...
            • Gość: kaja Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 22:12
              No i tutaj się właśnie różnimy - albo mamy inną percepcję - bo jeśli
              Ty śmigasz na rowerze - to nie możesz , po prostu nie możesz widzieć
              co rowerzysta potrafi. Jeżdżę długo i dużo. Kiedy widzę obcą
              rejestrację w Wawie (nawet z Krakowa:)) - to wpuszczam, ustępuję bo
              wiem, że ludzie nie zwykli do takiego ruchu jak w Warszawie. Motorom
              też ustępuję - dlaczego? - właśnie dlatego, że a) dziękują, b) nie
              przeszkadzają. Motor, kirdy mnie wyprzedzi - po prostu jedzie dalej -
              a ja nie muszę drugi, trzeci, piąty raz go wyprzedzać.
              Rower na Boga - NIE! Mam do pokonania rano prawie całą Grójecką. I
              ten oto właśnie uczestnik masy jedzie prawym pasem - ale nie przy
              krawędzi - bo nierówno, a ja wlokę się za nim 5km/h, bo aby go
              wyprzedzić muszę zrobić manewr wyprzedzania - a nie omijania.
              Tak właśnie - on zajmuje cały pas! Spróbuj go wyprzedzić gdy wokół
              cała mas samochodów. Wyprzedzam, udaje się, ufff, nikomu nie
              zajechałam drogi, nikogo nie potrąciłam ( bo tam mnóstwo przejść dla
              pieszych).Dojeżdzam do świateł - i co? Ten przeciska się z prawa,
              lewa - a jak się nie da to chodnikiem.
              Znówj jest przede mną. znów go wyprzedzam.
              Uwierz - czasem tak jest kilka razy.
              I powiem szczerze - dopóki nie przeczytałam o Masie - dawałam sobie
              z tym radę - nawet emocjonalnie ( niektórzy mi zarzucają chorobę
              psychiczną:).
              Ale teraz gdy słyszę i widzę co rowerzyści robią - nie rozumiem - po
              prostu nie rozumiem. Do czego mnie chcecie przekonać? Do tego bym
              codziennie gnała do pracy 35 km na rowerze? Chyba nie...
              Do szacunku dla Was? Ja Was szanowałam i dróg Wam nie blokowałam 0
              Wy mnie nie - blokując drogę i zabierając coś co dziś jest
              bezcennne - czas.
              Na takie warunki się nie zgadzam.
        • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 21:40
          Rozumiem że do kina, na imprezę i zakupy też poginasz rowerem ciemna
          maso. Nie dość że płacę za rozbudowę i remonty ulic w formie
          podatków lokalnych i kupując paliwo, to jeszcze muszę płacić na
          budowę ścieżek rowerowych, bo przecież piesi na chodnikach też wam
          przeszkadzają. Nie wiem co gorsze - banda zdebilałych ekologów, czy
          wy
          • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 21:49
            oto odpowiedź na Twoje pytanie: Ty.
            • Gość: Wiel Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 21:56
              "oto odpowiedź na Twoje pytanie: Ty."

              Bardzo inteligentna - jak wasze "argumenty"


              • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 21:57
                a miałem w skomplikowany sposób trafiać do Twojej głowy? już się dawno
                wyleczyłem ze skuteczności takiego rozumowania, swoim postem pokazałeś wyjątkowo
                słabej jakości geny.
                • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 23:15
                  Człowieku - weź chleb i palnij się nim w łeb,
                  zanim zaczniesz mówić o nauce zwanej genetyką, bo zaraz cię
                  ośmieszę. Jako człek prostolinijny daleki jestem od skomplikowanego
                  trafiania w cokolwiek, ale u ciebie najwidoczniej 3/4 szarych
                  komórek uciekło do odbytu, a pozostałe są przerażone pustką w
                  głowie. I właśnie to jest skomplikowane - jakim cudem potrafisz
                  jeszcze pisać?
                  • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 23:23
                    "Nie wiem co gorsze - banda zdebilałych ekologów, czy wy"

                    pisząc takie rzeczy nie spodziewaj się uprzejmości...
                    • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 23:28
                      Mam doświadczenie w takich wymianach zdań więc nie prowokuj mnie
                      proszę :DD
                      Jak mam się nie wkurzać skoro próbujecie polemizować nie mając
                      żadnych argumentów? Jałowa dyskusja
                      • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 23:38
                        to nie trać zdrowia na forach jeśli to naraża na szwank Twoje nerwy ;)
                        jakby mnie coś tu doprowadzało do pasji, to bym nie zaglądał ;)
        • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 21:51
          buehehehe - a komu trzeba? Wiesz chociaż? Założe się że pojęcia nie
          masz, nie znasz przepisów ruchu drogowego i nie masz nawet karty
          rowerowej. Kupiłeś se za to w Tesco rower za 300 PLN i jesteś kozak.
          Powodzenia w drodze rowerem na urlop albo choćby melanż za Warszawą.

          Gdzie się tacy ludzie rodzą :D ????
          • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 21:54
            jeżdżę tyle lat po warszawie, i nigdy nie widziałem w centrum na ulicy roweru z
            tesco... i nie dziwne, bo to taki sam złom, jak ten szit sprowadzany zza granicy
            i tak często widoczny na nszych drogach, także w warszawie.
            • Gość: W Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 21:58

              jeżdżę tyle lat po warszawie, i nigdy nie widziałem w centrum na
              ulicy roweru z
              tesco... i nie dziwne, bo to taki sam złom, jak ten szit sprowadzany
              zza granicy
              i tak często widoczny na nszych drogach, także w warszawie.

              Itu się zgadzam - na sprowadzane samochody nawet ze starszymi
              katalizatorami (czyli starsze niż 5 lat) powinna być akcyza 200%
              wartości rynkowej samochodu. Byłyby mniejsze korki i powietrze
              czystsze. To chyba lepsze rozwiązanie
              • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 22:08
                znam osobę, która dojeżdżała przez spory czas do pracy na recepcji w kancelarii
                prawniczej w centrum miasta samochodem (podczas gdy nawet partnerzy zostawiali
                swoje auta na podjeździe przy domu, bo w razie potrzeby mogą skorzystać z
                taksówki przecież). na szczęście to jej się zmieniło, i teraz śmiga do pracy
                rowerkiem (szczęsliwie ma gdzie zostawić bez ryzyka kradzieży). chwała jej za
                to, że odpuściła sobie samochód (spędzała w nim masę czasu, zwłaszcza na
                szukaniu miejsca do zaparkowania, i płaciła kupę kasy za sam fakt trzymania
                pojazdu na parkingu), ale jej postępowanie doskonale pokazuje, skąd się te korki
                biorą. przy całym szacunku do jej pracy - samochód nie był jej do realizacji
                obowiązków potrzebny... no i do tego jakiś szit z niemiec czy holandii...
                • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 23:04
                  Sorry, większości osób mieszkających w Warszawie (bo Warszawiaków
                  już mało) samochód jest potrzebny niestety do pracy. Gdybym miał
                  siedzieć tylko za biureczkiem, pewnie przemógłbym się i poginał
                  rowerkiem. Poza tym zależy, gdzie mieszkasz - gdy mieszkałem na
                  Ursynowie, to jasna sprawa że jeździłem metrem.
                  Mieszkam teraz za Warszawą i spróbuj dowieźć rowerem dziecko do
                  szkoły, potem pół dnia jeździć po klientach, a nastęnie modlić się,
                  żeby wrócić do domu wcześniej, niż o 19-tej - jak sporo osób w
                  Wawie. I postaw się właśnie w takiej sytuacji zamiast bredzić o
                  jakiejś prawniczce, która przesiadła się na rower, bo nie
                  potrzebowała samochodu (mniemam że o kobietę chodzi)
                  • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 23:10
                    to nie prawniczka, tylko recepcjonistka, i mieszka w wawie od zawsze w doskonale
                    skomunikowanych z centrum miejscach, zawsze blisko do tramwaju (!!!).
                    niestety mentalnośc robi swoje - W, przecież doskonale rozumiem ludzi
                    dojeżdżających z przedmieść czy spoza stolicy do centrum, mało tego - nie
                    przeszkadza mi, że tylu ludzi w wawie z niej nie pochodzi, bo kazdy ma prawo
                    mieszkać tam gdzie chce i gdzie mu się podoba. Ale wiesz przecież, że przykład
                    mojej znajomej jest tylko jednym z wielu - tysiąc takich samochodów mniej i od
                    razu korek wydatnie się zmniejsza...
                    • Gość: Wielki Szu Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 23:36
                      OK - macie swoje ścieżki, więc po cholerę jeździcie ulicami? I to
                      najczęsciej bez formalnych uprawnień? Korek bierze się stąd, że dużo
                      osób musi być w tym samym miejscu o tej samej godzinie.
                      Naprawdę jesteśmy już w miarę cywilizowanym krajem i możemy mocno
                      opodatkować sprowadzanie 15 letni złomu z Zachodu i problem korków
                      sam się rozwiąże. Do tego obwodnica + druga linia metra i będzie już
                      dobrze. Ale w ten sposób wchodzimy w sferę polityki i lobbingu, więc
                      się zamykam:D
                      • Gość: śmigacz Re: "Zdrowi" rowerzyści IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 23:47
                        i będzie pięknie, ale istota spory, przynajmniej jeśli chodzi o stronę rowerową,
                        tkwi w najzwyklejszym chamstwie na ulicach, i braku wyobraźni. a tego nawet
                        metro i obwodnica chyba nie zmienią :/ powodem chamstwa tylko częściowo jest
                        frustracja, w stanach zdarzało mi się stać w korkach na autostradzie po kilka
                        godzin, nikt na nikogo nie trąbił ,a ni nie wrzucał do dziesięciu pokoleń
                        wstecz... nie chcę oczywiście poruszać tematu psycholi w usa, bo ich tam nie
                        brakuje, ale kierowcy potrafią stać w korkach i przyjmować je ze spokojem ;)
                        ot taka rowerowa ciekawostka - w michigan zatrzymała mnie kiedyś policja, gdy
                        jechałem rowerem, i zostałem uprzejmie poinstruowany, że u nich rowerem jeździ
                        się tak jak u nas spaceruje po ulicy, pod prąd, żeby widzieć co się dziej i było
                        bezpieczniej.
                        wyobrażasz sobie co by się u nas działo, jakby rowerzyści zaczęli legalnie
                        jeździć pod prąd?? spora część kierowców by oszalała z przerażenia :DDDDD
    • n_i_k Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzyści 27.07.08, 22:58
      więc mają wyższą pozycję. Zresztą, rowerzyści często olewają wybudowane ścieżki i zamiast tego często blokują pas jezdni - tak jest bardzo często na Racławickiej. Po co więc robić ścieżki rowerowe? Można zrobić zamiast tego dodatkowy pas ruchu.
      • Gość: Zenon Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy IP: 217.17.44.* 28.07.08, 12:18
        Nikt Ci nie kaze jezdzic zlomem, mozesz przesiasc sie na tramwaj albo na
        autobus, albo na metro. Jesli chcesz truc atmosfere zwoim zlomem, logiczne jest,
        ze musisz zaplacic. Wciaz za malo. To nie rowery ani piesi niszcza chodniki,
        trawniki, wpieprzaja sie w kazda dziure, zeby postawic swoje cacko.

        Jeden ze swiezych przykladow: Pewien zdrowy (choc z lekka nadwaga, jak wiekszosc
        kierowcow) pan wjechal sobie swoim samochodzikiem na trawnik przed drzwi domu,
        zeby wyladowac dwie niewielkie torby podrozne. Mogl sie bez problemu zatrzymac
        10 m dalej na asfaltowym podjezdzie, ale bylo mu za daleko. 10 m bede
        piechota??? Z bagazami??? To jest, drodzy kierowcy mentalnosc, ktora wymaga
        leczenia. Osoba przywiazana do swoich czterek kolek nie wyobraza sobie bez nich
        zycia. Ja, tramwajem? Nigdy.

        Dlatego stawiam teze: samochod to plaga. Plaga, ktora rzuca sie przede wszystkim
        na mozgi kierowcow (pomijam zanieczyszczenie srodowiska). Samochodu nie uzywamy
        wtedy, kiedy jest nam niezbedny, samochodu uzywamy, jak wlasnych gaci, z
        przeproszeniem, bez ktorych obciach wyjsc z domu.
        A na marginesie - czy zdazylo Ci sie juz przekroczyc predkosc w miescie? To az
        50 km/h. No przyznaj sie, przyjacielu, z jaka predkoscia jezdzisz swoim cackiem?
        • talking_head Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy 28.07.08, 19:12
          Durniu, bredzisz jak pacjent Tworek.
          Piszesz o zanieczyszczeniach, spalinach /
          Popatrz durniu na ruszaj ące na światłach autobusy i nasze "złaomy"
          Skąd wydobywają się kłęby czarnego gryzacego dymu ?
          Piszezs żebym jezdził tramwajem, jak lubisz jezdzic zgnieciony jak
          sardynka w upale 40 stopniowym i wąchać pot sąsiadów to twoja wola,
          ja wolę siedzieć w ygodnie w fotelu, właczyć kilimę, wrzucić ulubine
          CD i pruc do przodu. Płacę za to haracz przy zakupie fury, ok. 50%
          ceny auta i codzienny haracz przy zakupie benzyny, ok. 65% ceny, na
          takich darmozjadów i nieuków jak ty co to ich nie stac nawet na złom
          • greghorr Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy 28.07.08, 19:29
            talking_head napisał:

            > Durniu, bredzisz jak pacjent Tworek.
            > Piszesz o zanieczyszczeniach, spalinach /
            > Popatrz durniu na ruszaj ące na światłach autobusy i nasze "złaomy"
            > Skąd wydobywają się kłęby czarnego gryzacego dymu ?
            > Piszezs żebym jezdził tramwajem, jak lubisz jezdzic zgnieciony jak
            > sardynka w upale 40 stopniowym i wąchać pot sąsiadów to twoja wola,
            > ja wolę siedzieć w ygodnie w fotelu, właczyć kilimę, wrzucić ulubine
            > CD i pruc do przodu. Płacę za to haracz przy zakupie fury, ok. 50%
            > ceny auta i codzienny haracz przy zakupie benzyny, ok. 65% ceny, na
            > takich darmozjadów i nieuków jak ty co to ich nie stac nawet na złom

            gosciu, obrazasz mnie w tym momencie. tez jezdze samochodem, tez mam klime i tez
            lubie w trasie posluchac ulubionej muzy na cd. i jestem pewny, ze moj samochod
            jest nie gorszy od twojej beemki, bo z tonu wypowiedzi wnosze ze jestes wlasnie
            nikim innym jak dresem w starej beemce. i powiem ci tylko, ze jesli mialbym stac
            w korkach tak, jak sie teraz stoi, to pieprze ten samochod, niech sobie stoi w
            garazu i czeka na weekend, a w tygodniu siadam na rower i jade do pracy. bo to
            wlasnie wiesniaki i nieuki, tudziez dorobkiewicze ze wsi, ktorzy chca sie
            pokazac w miescie, tworza korki siedzac w swoich "limuzynach" z piatej reki,
            gazujac na swiatlach, ruszajac z piskiem (juz nie przyhamuja z pisckiem, bo co
            lepszy zlom ma abs) i pieprzac farmazony, ze drogi naleza do nich. skoro naleza
            do was, to postawcie tabliczke "droga prywatna" i bedziecie mieli spokoj -
            zadnych korkow, zadnych rowerow. miasto nalezy do wszystkich i tak samo miejskie
            drogi. jak bede chcial, wyjade samochodem, a jak nie, to rowerem. i tam, gdzie
            nie bedzie sciezki, zjade na jezdnie i nikt mi tego nie zabroni
        • greghorr Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy 28.07.08, 19:19
          Gość portalu: Zenon napisał(a):

          > Dlatego stawiam teze: samochod to plaga. Plaga, ktora rzuca sie przede wszystki
          > m
          > na mozgi kierowcow (pomijam zanieczyszczenie srodowiska). Samochodu nie uzywamy
          > wtedy, kiedy jest nam niezbedny, samochodu uzywamy, jak wlasnych gaci, z
          > przeproszeniem, bez ktorych obciach wyjsc z domu.

          Zenon, tezy z reguly wymagaja udowodnienia. Tutaj mamy z prostym, jak budowa
          cepa, jak dwa plus dwa PEWNIKIEM

          > A na marginesie - czy zdazylo Ci sie juz przekroczyc predkosc w miescie? To az
          > 50 km/h. No przyznaj sie, przyjacielu, z jaka predkoscia jezdzisz swoim cackiem
          > ?

          ja sie przyznam - przekroczylem. mialem 51 km/h jadac rowerem na moscie
          poniatowskiego. ale samochodem? nie, za duze korki
      • Gość: violka Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 21:33
        Mam samochód, płacę podatki, jeżdżę rowerem na spacery i do pracy. Z mokotowa na ochotę. Chętnię zapłacę podatek za rower - ale niech będą warunki do jazdy.

        Na ulicy:
        Dziękuję uprzejmym kierowcom, złorzeczę chamom.
        Dla samochodów są pasy. Dla rowerów - ścieżki (tylko, że ich brak).
        Gdzie tu sprawidliwość?

        Rower jedzie - wiecej pasów ruchu nie spowoduje odblokowania miasta.

        Jesli jedziesz spoza miasta - dojedź do P&R i wskakuj na rower. Zobaczysz jakie to przyjemne i dobre dla kondycji :) Lubisz wyjeżdżać w góry, surfing lub żagle? Kondycja się przyda, co...?

        Jezda na rowarze daje mi "powera' na cały dzień.
        Spróbuj, polecam :)

        Pozdrawiam,
        szczęśliwa Violka
      • sapinek Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy 29.07.08, 14:31
        rowerzysci to albo dzieciaki bez prawa jazdy, albo slabo zarabiajacy ktorych nie
        stac na samochod i benzyne. to 90 % rowerzystow. pozostale 10 % to zapalency. i
        zeby oni jeszcze umieli korzystac z tych sciezek. w lodzi sa sciezki ale nie
        jeden raz widzialem jak typ blokowal pas ruchu. policja powinna byc na to
        uczulona i karac mandatami :/
      • Gość: kierowca-rowerzyst Re: Podatki na drogi płaca kierowcy a nie rowerzy IP: 199.67.203.* 29.07.08, 14:40
        Wystarczy pomyśleć to nic nie kosztuje. Podatki płacą wszystcy
        kierowcy oraz ci rowerzysci-kolarze, ktorzy sa kierowcami.
    • Gość: Gosia Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 03:45
      Rozumiem, że jak 2 tysiące samochodów korkuje miasto to wszystko jest w
      porządku? Masa to jedyny sposób na zwrócenie uwagi władz miasta - jeżdżenie
      wokół ratusza nie wystarczy. Niech to kierowcy chociaż raz poczują jak to jest
      kiedy ktoś wymusza na nich pierwszeństwo, a piątki to termin idealny, aby
      dotrzeć do jak największej liczby osób. Ja też codziennie jako pieszy stoję w
      korkach, chociaż samochodem nie jeżdżę - stoję, bo jestem w tramwaju któremu
      samochody zablokowały drogę, w autobosie który chcąc nie chcąc w korkach stać
      musi czy wreszcie na rowerze, bo dróg rowerowych jest mało. Jeśli kierowcom
      tak źle że raz na jakiś czas stoją w korku wywołanym nie przez nich samych to
      niech przyłączą się do organizatorów Masy - niech wystosują petycje do władz
      miasta o rozbudowanie ścieżek rowerowych - im nas więcej tym lepiej - krzykiem
      i chamstwem nic nie osiągniemy.
      • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 19:31
        BRAWO GOSIA
      • Gość: bb Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 09:40
        Przeciez to tez kierowcy codziennie stoja w korkach, o czym ty wogole mowisz?
        Jak dodatkowy korek w piatek mialby tu pomoc?

        Chamstwem jest wlasnie organizowanie takich szopek gdy ludzie wracaja z pracy, w
        porze najwiekszych korkow i utrudnianie zycia wszystkim, nie tylko siedzacym
        wygodnie w samochodach, ale i gniecacym sie w nieklimatyzowanych autobusach...

        Co do wymuszania pierwszenstwa - to jednak kierowcy maja 30h obowiazkowych jazd
        (lub wiecej), zdany egzamin z kodeksu drogowego i egzamin praktyczny. Zazwyczaj
        wiec lepiej znaja przepisy - rowerzysci na drodze(jako ogol, bo sa oczywiscie
        tez tacy co maja pojecie...) zachowuja sie jak jakies swiete krowy bez instynktu
        przetrwania, dodatkowo chyba podsyceni pieniaczami od Masy ktorzy im wmowili ze
        sa panami szos - sami wymuszaja pierwszenstwo na zasadzie 'a jakos sie
        przecisne', nagminnie przejezdzaja przez pasy bez zsiadania z roweru itp.
    • bambussi niech się nauczą przechodzić po pasach 28.07.08, 08:31
      pchając rowerek przed sobą, a nie przejeźdżać, wtedy możemy zacząć
      dyskusję....

      nigdy nie widziałem u kierowców takiego chamstwa drogowego i
      olewania przepisów jakie widzę codziennie u dzięsiątków
      rowerzystów...
      • greghorr Re: niech się nauczą przechodzić po pasach 28.07.08, 19:32
        bambussi, to jeszcze malo widziales
    • ja_n Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 08:38
      Rowerzyści walczą o więcej ścieżek rowerowych i mają rację. To co jest teraz, to porażka - ścieżki to pojedyncze odcinki, nijak ze sobą nie połączone, w najtrudniejszych miejscach (największe skrzyżowania, najgorszy ruch) ścieżek nie ma - tam trzeba ryzykować swoje zdrowie na ulicy albo zdrowie przechodniów na chodniku. Bardzo często ścieżki są przedzielone długimi schodami - jak to pokonać wioząc dziecko na foteliku czy bagaż w sakwach albo przyczepce?

      Rowerzyści walczą o lepsze ścieżki rowerowe i mają rację. Najbardziej prestiżowa ścieżka rowerowa na Ursynowie - wzdłuż alei KEN - jest zrobiona z fazowanej (o zeszlifowanych brzegach), falistej kostki ułożonej wzdłuż. Jeżeli nie jedziesz góralem o grubych oponach, to musisz się trzymać na jednym rzędzie kostek, inaczej koło wpada w ten pofalowany rowek i cały rower dostaje wibracji. Większość ścieżek jest z fazowanej kostki (choć najczęściej położonej z większą inteligencją), to nie jest odosobniony przykład. Na 27 lutego przy skrzyżowaniu ze Żwirkami na ścieżce rowerowej straszą wielkie podłużne dziury ułożone wzdłuż. Jeśli o nich nie wiesz i wjedziesz na nie, masz gwarancję zablokowania i zniszczenia przedniego koła i efektownego lotu przez kierownicę.

      Rowerzyści już sporo wywalczyli - zmiany rzeczywiście widać przez te lata. Ale co z tego? Czy w związku z tym ich protest złagodniał? Czy jeśli Warszawa będzie miała idealne ścieżki, parkingi rowerowe itp., to Masa zniknie? Nie! Będzie więcej rowerzystów, Masa będzie większa. Będą jeździć dla przyjemności, dla integracji. Masa nie zniknie nigdy, niezależnie od tego czy postulaty rowerzystów są realizowane, czy nie. To walka dla samej walki, a nie dla osiągnięcia celów. Niech organizatorzy Masy się zobowiążą - niech przedstawią listę konkretnych postulatów, po realizacji których Masa się skończy i nie będzie już blokować miasta. W przeciwnym wypadku jaki jest sens żeby miasto się napinało i spełniało ich żądania?
      • Gość: bolo Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.centertel.pl 28.07.08, 08:50
        > Czy jeśli Warszawa będzi
        > e miała idealne ścieżki, parkingi rowerowe itp., to Masa zniknie? Nie! Będzie w
        > ięcej rowerzystów, Masa będzie większa. Będą jeździć dla przyjemności, dla inte
        > gracji. Masa nie zniknie nigdy, niezależnie od tego czy postulaty rowerzystów s
        > ą realizowane, czy nie.
        Dokładnie tak.
        Ostatnio jeden z czołowych aktywistów masy narzekał w artykule w Gazecie na...
        kolor ścieżki! Chociaż była z asfaltu, gładka itp. to i tak coś zawsze wynalazł.
        Przy takim histerycznym podejściu zawsze znajdzie się powód do korkowania miasta
        w piątek.
        • batory555 Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 17:45
          > Dokładnie tak.
          > Ostatnio jeden z czołowych aktywistów masy narzekał w artykule w Gazecie na...
          > kolor ścieżki! Chociaż była z asfaltu, gładka itp. to i tak coś zawsze wynalazł
          > .
          > Przy takim histerycznym podejściu zawsze znajdzie się powód do korkowania miast
          > a
          > w piątek.

          Proszę o link do tego artykułu :) Jeśli już coś cytujesz, wypada podać źródło :)
          • Gość: jotun Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:33
            googiel prawde powie: śćieżka kolor gazeta ;)

            miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,5445227,Agrykola_podwojnie_zielona_po_liftingu.html
      • Gość: Ania Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.chello.pl 28.07.08, 14:05
        ja_n napisał:

        > Czy jeśli Warszawa będzie miała idealne ścieżki, parkingi rowerowe
        > itp., to Masa zniknie? Nie!

        A dlaczego miałaby nie zniknąć? Na pewno nie istniałaby w obecnej formie.
        Mogłoby być tak jak w Budapeszcie, gdzie Masa jest organizowana 2 razy w roku -
        na Dzień Ziemi i Dzień Bez Samochodu.
        Tylko kiedy Warszawa stanie się miastem przyjaznym rowerzystom? Za 10 lat, 20
        czy 50?
        • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 19:43
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Tylko kiedy Warszawa stanie się miastem przyjaznym rowerzystom? Za 10 lat, 20
          > czy 50?

          nie stanie się dopóki kołki będą siedziały za kierownicami samochodów
          • Gość: bb Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 09:56
            Czy ty myslisz ze nagle ludzie przestana musiec podwozic dzieci do przedszkola,
            jechac na zakupy, przewodzic towar, jezdzic po kilkadziesiat kilometrow w ramach
            pracy lub po prostu wolec, lubic jezdzic samochodem a nie rowerem?

            W jakim swiecie zyjesz?
            • pavle Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 30.07.08, 05:41
              oj jak rany koguta, serio uważasz że wszyscy (albo przynajmniej większość)
              wożących tyłek właśnie akurat podwozi dzieci do przedszkola, jedzie na zakupy,
              przewozi towar i jeździ w ramach pracy?!

              to gdzie te dzieci, bo w samochodach ich nie widać? i dlaczego wszyscy się
              uparli, żeby robić zakupy w godzinach porannego szczytu?
              • Gość: bolo Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.centertel.pl 30.07.08, 08:34
                > to gdzie te dzieci, bo w samochodach ich nie widać?
                O której godzinie patrzysz? Trudno, żebyś widział dzieci o 9-tej w śródmieściu,
                bo one już są dawno odwiezione, gdzie trzeba, ZANIM kierowca dotarł do centrum.

                > i dlaczego wszyscy się
                > uparli, żeby robić zakupy w godzinach porannego szczytu?
                Tępoto jedna, przecież jeśli zakupy robi się wracając z pracy, to czy auto mi
                się samo teleportuje spod domu pod sklep, gdy ja będę sobie jechał z pracy
                autobusem do tegoż sklepu?
    • naprawdetrzezwy Nareszcie prosta definicja: 28.07.08, 08:45
      "Marta, która pedałuje obok, pokazuje mu wyprostowany środkowy palec. "


      Tak zachowuje się reprezentatywny przedstawiciel Warszawskiej Masy Kretynicznej.
      • greghorr Re: Nareszcie prosta definicja: 28.07.08, 19:45
        W odpowiedzi na wyzwiska pod moim adresem? robie to samo. w odpowiedzi na
        wyzwiska pod adresem kobiety daje w pysk bez ostrzerzenia
    • kakens Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 08:59
      Zabawa dla dzieci i fanatyków. Czy naprawdę ilość kółek ma określać świadomość?
      Współczuję warszawiakom takich imprez.
    • Gość: paweł Co za dziecinada! IP: *.idea-mc.pl 28.07.08, 09:54
    • Gość: decha9 Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 77.242.228.* 28.07.08, 09:57
      Jeżdżę na rowerze, nie jestem kierowcą samochodowym. Szanuję
      pieszych (na chodnikach) i szanuję także przepisy ruchu drogowego,
      które w jasny sposób określają ile rowerów może jechać w "grupie".
      Komu służą te grupowe manifestacje? Czyżby ZERO tolerancji????
    • Gość: Semper_Fidelis Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 10:01
      Wojna kierowców z rowerzystami? A co z osobami, które korzystają z
      komunikacji miejskiej? Nie mają roweru/samochodu i są skazane na
      stanie w megakorku, spowodowanym przez rowerzystów? Co z pieszymi,
      którzy nie mogą przejść chodnikiem, bo kierowcy uważają go tylko i
      wyłącznie za parking, a rowerzyści za ścieżkę rowerową? Toczcie
      sobie tą wojnę, ale dajcie żyć innym...
      • Gość: misza Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 10:05
        Puknij się. Ile razy stałeś w korku spowodowanym przez rowerzystów a
        ile razy w takim spowodowanym przez samochody z jednym tylko
        kierowcą w środku. Takie panisko z Pcimia dolnego nie pojedzie z
        takim jak ty bidakiem bo mu w autobusie śmierdzi.
        • Gość: ed Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.chello.pl 28.07.08, 20:32
          a ja chciałabym się dowiedzieć, dlaczego rowerzyści z takim uporem uważają w
          zasadzie wszystkich kierowców za buraków, lanserów, nierobów, paniska i tym
          podobne? czy nie przesadzacie czasem z tym fanatyzmem, że jak ktoś jeździ
          samochodem, to musi być od razu złem wcielonym i należy go od razu zmieszać z
          błotem? nie wspominając już o tym, że produkcja rowerów też odbija się na
          środowisku naturalnym, bo taka fabryka smrodzi i truje. tak, oczywiście,
          domyślam się nawet, co rowerzyści odpowiedzą: fabryka rowerów smrodzi mniej niż
          fabryka samochodów łącznie z jeżdżącymi samochodami.
          • greghorr Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 20:34
            Gość portalu: ed napisał(a):

            > domyślam się nawet, co rowerzyści odpowiedzą: fabryka rowerów smrodzi mniej niż
            > fabryka samochodów łącznie z jeżdżącymi samochodami.

            dobra sie domyslasz
    • Gość: Ja Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 85.222.86.* 28.07.08, 11:36
      Moi mili, tak sie składa, że mimo chwalebności zamiarów naszych rolkarzy i
      rowerzystów, których miałam okazję oglądać w ostatni piątek z perspektywy
      mojego samochodu nasunęła mi się pewna myśl... Nasi protestujący jechali w
      mega zawierusze deszczu, ślizgając się na strasznie glębokich koleinach
      wypełnionych wodą, przemoknięci do suchej nitki. Czy przyszło Wam może do
      głowy, że ci wstrętni samochodziarze też chcieliby żeby drogi były trochę
      lepsze? nie ma co antagonizowac postaw - wszyscy chcielibysmy aby drogi byly
      lepsze, a kutura jazdy zmieniona na skandynawska, ktora pozwala wspolistniec
      rowerzystom. mamy wiec wspolne haslo - Lepsze drogi dla wszystkich! Dojedzmy
      sprawniej do domow! :)
      • stworzenje Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 28.07.08, 17:20
        wlasnie,poki co drogi sa fatalne momentami-jezdze i rowerem i samochodem.Co do
        roweru wole jednak chodnikiem,ale nie rozpedzam,sie nie "trrabie" rowerem na
        pieszycch,wolno przejezdzam,niestety kultura jazdy polskich kirowcow dla rowerow
        jest jeszcze kiepska.Na chodniku czuje sie bezpieczniej :-).
        A samochod,w Wawie prawie wcale go nie uzyywamy,potrzebny na weekendowy wyjazd
        100km stac,tudziez na duze zakupy,maz do rpacy jezdzi rowerem,ja rekreacyjnie,a
        po cos zalatwic drobnego metrem itd. Po co sie glowic,gdzie
        zaparkowac,ciasno.Nno i ekologia :-).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka